Miodowa 14-spotkanie otwarte

Miodowa 14-spotkanie otwarte

Niniejszym zapraszam Panie i Panów w dniu 23 lutego 2017 roku, na nasze comiesięczne spotkanie otwarte w sali przy ul Miodowej 14 w Warszawie. Początek spotkania godz 16:00.

Mam do prośbę abyście Państwo, do udziału w tym zebraniu zachęcili choć jedną osobę z Waszego lub innego środowiska.

Druga prośba,  abyście poinformowali wszelkimi dostępnymi środkami medialnymi wszystkie osoby mogące być zainteresowane współpracą we wspieraniu osób krzywdzonych przez ludzi władzy. Jednocześnie osób chcących się organizować do wyborów samorządowych.

W chwili obecnej jesteśmy jedynym stowarzyszeniem o takiej nazwie oficjalnie zarejestrowanym, pozostałe inicjatywy takie jak np. Piotra Rybaka z Wrocławia nigdy się nie zarejestrowały w KRS.

Nasze stowarzyszenie wykonało dość dużą pracę, aby uporządkować swoją działalność po kilku aktach destrukcji ze strony różnych osób i służb specjalnych, nie chcących zezwolić aby OBURZENI zorganizowali się w jakiejś trwałej strukturze i aby stanowili siłę mogącą występować w obronie krzywdzonych osób, rodzin czy środowisk przez ludzi władzy III RP.

Obecnie jesteśmy aktywnym społecznie i politycznie środowiskiem, zorganizowaliśmy 3 września ub. roku demonstrację przed PKiN gdzie odbywało się zebranie sędziów. Następnie zgłosiliśmy wniosek o odwołanie Prezydent m. st.  Warszawy i zebraliśmy kilkanaście tysięcy podpisów w tej sprawie. Aktywnie wspieramy różne osoby z całego Kraju w ich nierównej konfrontacji ze zdemoralizowanym systemem okrągłostołowym, z ludźmi władzy, z ich poczuciem bezkarności. Aktywnie uczestniczymy w dyskusji nad
nowym kształtem samorządu ze szczególnym uwzględnieniem kadencyjności wójtów i burmistrzów oraz kształtu metropolii Warszawskiej.

W najbliższym czasie przygotowujemy duże na  2 – 3 tysiące ludzi spotkanie w Warszawie.

Naszym celem jest zbudowanie struktury ludzi dobrej woli, która z jednej strony będzie zdolna wpływać na bieg wydarzeń w Polsce i w poszczególnych województwach czy gminach ale zależy nam na tym aby nasza pomoc dla osób krzywdzonych przez ludzi władzy III RP była skuteczna.

Dlatego zwracam się do Pani/Pana i proszę o aktywne włączenie się Państwa i osób z Wami współpracujących w nasz ruch wspierania Polaków w walce z bezprawiem, w walce o lepszą przyszłość naszego Kraju.
Z poważaniem  

Jan Szymański – Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia OBURZENI

Tel. 600-820-483

www.oburzeni.pl

14 postulatów

14 postulatów

Poniżej 14 postulatów do rządzącej Polską partii PiS.

Stowarzyszenie OBURZENI nawiązało kontakt i podjęło decyzję o współdziałaniu ze środowiskami skupionymi wokół Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych. Wiele poniższych Postulatów jest również naszymi.    

 

 1. Zamiana toksycznych instrumentów pochodnych (kredytów pseudowalutowych) na kredyty złotówkowe oraz likwidacja polisolokat

Należy za pomocą ustawy bezwarunkowo przeliczyć z powrotem na złotówki (na wniosek kredytobiorcy, w czasie max 30 dni) kredyty denominowane i indeksowane do walut (zwłaszcza franków) zgodnie z kursem z dnia podpisania umowy i potwierdzić ich spekulacyjny oraz złotówkowy charakter. Odwalutowanie musi objąć kapitał i wszelkie  inne koszty (odsetki, marże, prowizje). Po odwalutowaniu zasady oprocentowania mają być zgodne ze stosowanymi w analogicznym okresie dla kredytów złotówkowych w danym banku. Zabezpieczenia banków powinny zostać ograniczone do wartości kredytowanej nieruchomości albo innego udzielonego zabezpieczenia. Koszty operacji odwalutowania mają ponieść jedynie banki, w żadnym razie nie państwo lub podatnik. Do czasu wprowadzenia opisanych powyżej regulacji należy bezwzględnie i natychmiastowo zawiesić wszystkie postępowania egzekucyjne prowadzone przeciw kredytobiorcom. Każdy dzień zwłoki oznacza kolejne tragedie i  samobójstwa, coraz większą plamę na sumieniu rządzących.

Bierność i pozorne działania w tej sprawie podważają resztki zaufania kilkuset tysięcy kredytobiorców wraz z ich rodzinami do Państwa Polskiego, i narażają rządzących na zarzut hipokryzji i współuczestnictwa w przestępstwie oszustwa i wyłudzenia, którego dopuściły się banki. Szczególnie ta właśnie sprawa domaga się załatwienia, ponieważ w przeciwieństwie do innych projektów nie obciąża budżetu państwa.

Musi zostać dokonany zwrot 100% wartości wkładu finansowego klientom posiadającym tzw. polisolokaty.

2. Powołanie parlamentarnej komisji śledczej

Należy powołać komisję parlamentarną, która wyjaśni społeczeństwu kulisy procederu wprowadzenia przez banki na rynek toksycznych kredytów pseudowalutowych oraz opcji walutowych dla polskich przedsiębiorców. Szczególnego wyjaśnienia wymaga tutaj rola, jaką odegrał pracujący dla londyńskiego Goldman Sachs były premier RP Kazimierz Marcinkiewicz.

Obydwie bankowe akcje kosztowały polskie rodziny i przedsiębiorców (głównie dobre firmy eksportowe) gigantyczne pieniądze i były w istocie formą rabunku zorganizowanego przez międzynarodową grupę przestępczą (projekt Abacus). Skutkiem tego wiele firm upadło, wiele rodzin znalazło się na skraju ubóstwa, a tysiące ludzi popełniły samobójstwa. Dlatego należy podjąć starania celem postawienia winnych decydentów przed sądem i skazania ich za przestępstwo.

3.  Całkowity zakaz handlu długami jako zasada ustrojowa 

Handel długami i działalność prywatnych firm windykacyjnych powinna zostać zakazana. Zdelegalizowana powinna zostać również prywatna działalność pożyczkowa (parabanki). Prawo do windykacji powinno zostać w wyłącznej gestii państwa.

Na koniec II kwartału 2015 roku tylko firmy, zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce, obsługiwały wierzytelności o nominalnej wartości 61,6 miliarda PLN. Oznacza to 3-krotny wzrost wartości portfeli w stosunku do grudnia 2010 roku, kiedy to kształtowała się ona na poziomie 20,4 mld PLN.

 4. Upaństwowienie zawodu komornika

Komornicy powinni zostać etatowymi pracownikami Ministerstwa Sprawiedliwości (nie mogą podlegać Sądom, które gwarantują im praktyczną bezkarność), bez prawa do pobierania prowizji od windykowanych kwot (oprócz pensji powinni pobierać jedynie opłaty za czynności).

W Polsce doszło do skrajnie patologicznej sytuacji: na 16 mln zatrudnionych (włącznie z szarą strefą) przypada 12 mln egzekucji komorniczych. Konieczność zadłużania się społeczeństwa jest wymuszona sztucznie wytworzonym głodem monetarnym, który wynika z faktu braku pieniędzy w portfelach Polaków do wykupienia owoców ich własnej pracy, czyli PKB. Jak wynika z „Europejskiego Raportu Płatności Konsumenckich”, sporządzonego przez Intrum Justitia w 21 krajach europejskich, 35 proc. obywateli obawia się, że po uregulowaniu stałych rachunków nie starczy im środków na inne, bieżące wydatki. 37 proc. Polaków w wieku 18-24 lat przyznaje, że bez pożyczki nie jest w stanie wydać jednorazowo 300 euro, liczonego jako połowa średniego, miesięcznego wynagrodzenia.  Wymuszone zadłużenie się i brak możliwości spłaty kredytów, jest główną przyczyną plagi samobójstw – ok. 7 tys. rocznie, czyli dwukrotność ofiar wypadków samochodowych.

Komornik ma egzekwować, nie rabować. Przychody komorników z tego rabunkowego procederu, wyniosły tylko w 2015 roku ponad 1 mld zł.  

 5. Zakaz reklamy usług finansowych

Należy wprowadzić całkowity zakaz reklamy produktów finansowych i ubezpieczeniowych, a zwłaszcza kredytów, pożyczek oraz usług windykacyjnych. (To samo powinno dotyczyć produktów farmaceutycznych, używek oraz reklam skierowanych do małoletnich).

 6. Odejście od stosowania stopy WIBOR

Należy zlikwidować stopę WIBOR jako pozory koszt (oprocentowania), który ponoszą banki podczas udzielania kredytu, ponieważ banki nie pożyczają pieniędzy podczas akcji kredytowej, a jedynie je kreują, tworząc je z niczego (ex nihilo), nie mają prawa doliczać obciążenia w postaci WIBOR-u do całościowego kosztu kredytu.

7. Wykup kredytów złotówkowych przez NBP

Po likwidacji kredytów pseudowalutowych na rynku pozostaną jedynie kredyty złotówkowe. Wobec nich należy zastosować zasadę powszechnej restrukturyzacji polegającej na wyemitowaniu przez NBP pieniędzy, za pomocą których zostaną wykupione zobowiązania klientów wobec banków komercyjnych  (monetyzacja istniejących i zakupionych dóbr). Spłata zobowiązań dłużników będzie w przyszłości następować wobec  NBP, bez odsetek (z możliwością negocjacji korzystnych harmonogramów). Bank centralny powinien te spłaty wyksięgować z systemu, by nie powstał pieniądz inflacyjny. Podobna operacja powinna nastąpić względem kredytów odsprzedanych firmom windykacyjnym (oczywiście w cenie  zakupu długu).

8. Powrót do suwerennego pieniądza

Należy bezwzględnie wyegzekwować postanowienia zapisu konstytucyjnego o monopolu NBP na emisję pieniądza i precyzyjnie go zdefiniować (Art. 227) oraz jednocześnie zakazać emisji oprocentowanego pieniądza dłużnego przez banki komercyjne. Należy zmienić Art. 220 Konstytucji i zapisać w nim algorytm emisji pieniądza. Algorytm ten powinien opierać się na zasadzie równoważenia emisją wzrostu PKB i inflacji.

Obecny stan prawny wyklucza możliwość finansowania długu publicznego przez polski rząd emisją obligacji kupowanych przez NBP czy też kredytem udzielanym przez bank centralny. Dodatkowo ustawa o NBP (art. 4) łamie Konstytucję przez zawężenie monopolu emisyjnego Banku Centralnego tylko do emisji gotówki (znaków pieniężnych). NBP powinien być podporządkowany i odpowiadać jedynie przed parlamentem jako najwyższym przedstawicielstwem narodu. Docelowo postulujemy, całkowity zakaz finansowania deficytu budżetowego państwa i gmin komercyjnym długiem. Jedynym beneficjentem emisji pieniądza mogą być polscy obywatele, Naród Polski jako najwyższy suweren bytu państwowego. Ma to być najistotniejszy i najpilniej strzeżony atrybut wolności Polaków i niepodległości państwa. Bez wolnego i uczciwego pieniądza nie ma wolnej i sprawiedliwej Polski!!! Obecnie brak suwerenności emisyjnej państwa polskiego oznacza koszt ok. 150 mld zł rocznie, czyli trzykrotność dziury budżetowej!!! Dodatkowo różnica między oprocentowaniem polskich i zagranicznych papierów dłużnych generuje ok. 10 mld strat rocznie, a neutralizacja nadpłynności sektora bankowego kosztuje NBP kilkanaście mld rocznie. Sam roczny koszt obsługi długu publicznego (ok. 40 mld) to kwota porównywalna z wpływami budżetowymi z podatku PIT.

9. Przyspieszenie obiegu pieniądza

Komplementarną metodą (poza suwerenną emisją) uzyskiwania środków budżetowych na realizację ambitnych celów społecznych jest zwiększenie szybkości obiegu pieniądza.

Przyśpieszenie rotacji pieniądza (bardzo niskiej w Polsce – poniżej 3/rok) nie oznacza zwiększenia długu publicznego, deficytu czy podniesienia podatków. Jest to metoda wymagająca jedynie niezbyt skomplikowanych reform i zmian natury prawno – organizacyjno – podatkowej. Przede wszystkim należy zwiększyć częstotliwość wypłat wynagrodzeń (tygodniówki) w administracji publicznej i przedsiębiorstwach. Należy też przekształcić VAT w podatek konsumpcyjny odprowadzany do budżetu z podobną częstotliwością jak akcyza. Trzeba też zlikwidować zatory płatnicze poprzez wprowadzenie powszechnego, nieodpłatnego, państwowego factoringu, który będzie również ograniczał negatywne skutki ewentualnych  upadłości przedsiębiorstw, aby nie odbijały się rykoszetem na otoczeniu rynkowym. Przyśpieszona cyrkulacja pieniądza, niczym świeża krew, lepiej odżywi tkankę gospodarki. Wpływy podatkowe, przy założeniu dwukrotnego przyśpieszenia obiegu, mogą zwiększyć się również dwukrotnie, licząc od części konsumpcyjnej PKB.

10. Wprowadzenie renty emisyjnej (Bezwarunkowego Dochodu Gwarantowanego)

Pieniądz w Polsce powinien stać się dobrem wspólnym opartym o zdolności wytwórcze społeczeństwa. Powinien służyć obywatelom zamiast zaprzęgać ich do niewolniczej służby lichwiarskiej międzynarodówce. Jego emisja – wolna od długu i oprocentowania – ma być prowadzona przez NBP w sposób ekwiwalentny do przyrostu towarów, dóbr, usług i inflacji w gospodarce narodowej. Emisja suwerennego pieniądza (wypełniającego lukę nabywczą) powinna być skierowana do obywateli w postaci bezwarunkowej i gwarantowanej dywidendy narodowej, która będzie przysługiwać wszystkim – również osobom małoletnim. W ten sposób zostanie rozwiązany problem dzietności. Dywidenda ta będzie dla osób starszych uzupełnieniem emerytury obywatelskiej.

Projekt ten nie zatrzymuje się wpół drogi jak rządowy program 500+, który funkcjonując w ramach obecnej architektury finansowej państwa zagraża pogłębieniem uzależnienia Polski i Polaków od tzw. rynków finansowych, czyli lichwiarskiej międzynarodówki. W związku z tym koszt wprowadzenia zmian może uderzyć w całe społeczeństwo podatkowym rykoszetem w dwójnasób oraz zwiększyć garb długu przyszłych pokoleń. 

11.Oddolna repolonizacja banków i likwidacja bezdomności

Należy powołać sieć banków samorządowych (komunalnych), nadając im uprawnienia emisji niewymienialnych walut komplementarnych, które będą stabilizować gospodarkę lokalną i aktywizować jej potencjał budując lokalne relacje gospodarcze i wzrost dobrobytu. Banki komunalne powinny przejąć obrót wszystkich publicznych pieniędzy i monopol kredytu dla celów publicznych, co zaowocuje oddłużeniem polskich gmin. Równocześnie powinny wspierać lokalnych przedsiębiorców, zatrzymując wypływ zysków z kredytu na zewnątrz. Ich szczególną misją powinno być finansowanie budownictwa mieszkaniowego dla polskich rodzin, również tych, które chciałyby powrócić z emigracji. Należy odebrać z rąk firm komercyjnych (banków i deweloperów) rynek nieruchomości, który jest kurą znoszącą złote jaja, wywożone następnie z Polski. Obniży to radykalnie ceny nieruchomości, w których skumulowane odsetki bankowe stanowią nawet do 70%. W bankach komunalnych Skarb Państwa powinien posiadać 49% kapitału, aby wspomóc ich powstawanie. Banki komunalne powinny być powołane we wszystkich województwach tworząc, asekurującą się kapitałowo, sieć na wzór banków spółdzielczych, co zmniejszy wymogi kapitałowe przy ich powoływaniu.

Utworzenie sieci banków komunalnych oznacza, że polskie samorządy będą mogły kreować potrzebny pieniądz same, bez płacenia haraczu zagranicznym instytucjom, które transferują zyski poza kraj. Może również oznaczać dogodne warunki do przeprowadzenia naturalnej i praktycznie bezkosztowej formy repolonizacji sektora bankowego. 

12. Powołanie Narodowego Banku Inwestycyjnego

Należy powołać Narodowy Bank Inwestycyjny (tę rolę może spełniać zreformowany BGK), który będzie finansował zakupy inwestycyjne polskich firm (urządzenia i środki produkcji) w postaci leasingu. Dzięki temu firmy nie będą musiały inwestować swoich środków lub zadłużać się w bankach komercyjnych, by rozwijać się i odnosić sukcesy.

13. Reforma podatkowa

Należy przeprowadzić radykalną reformę podatkową – możliwą dzięki emisji suwerennego pieniądza.  

Docelowo należy zlikwidować podatki bezpośrednie i zastąpić je podatkami pośrednimi. Konieczna jest likwidacja obciążeń podatkowych i parapodatkowych czyniących z pracy dobro luksusowe: całkowita likwidacja PIT i ZUS od działalności gospodarczej. W przypadku umów o pracę – wysoka kwota wolna od podatku i likwidacja ZUS. Powyżej tej kwoty podatek liniowy. Należy zwolnić z CIT spółki, w których bezpośrednimi lub pośrednimi  udziałowcami są osoby fizyczne z polską rezydencją podatkową. Konieczne jest radykalne uproszczenie i zautomatyzowanie systemu podatkowego (metoda kasowa). Podatek VAT powinien zostać uproszczony i zastąpiony podatkiem konsumpcyjnym pobieranym jedynie od finalnego konsumenta lub niskim podatkiem transakcyjnym pobieranym od wszystkich transakcji pieniężnych. Należy zlikwidować nieuzasadnione wycieki kapitału poza granice kraju, wynikające z stosowania cen transferowych, opłat licencyjnych i optymalizacji podatkowych (straty z tego tytułu szacuje się na minimum 90 mld rocznie). Precyzyjne opracowanie nowego paradygmatu podatkowego nie będzie możliwe bez osiągnięcia równowagi towarowo – pieniężnej opartej o emisję suwerennego i pełnowartościowego pieniądza. Jedynie likwidacja oprocentowanego pieniądza dłużnego da możliwość oszacowania realnego zapotrzebowania na kredyt i podatek, pokaże więc, jak skonstruować niezadłużający się system, który będzie służył obywatelowi!

14. Waluta samorządowa (lokalna)

– Wprowadzenie do obiegu pieniądza komplementarnego spowoduje uruchomienie niewykorzystanych zasobów i potrzeb oraz zwiększenie obrotów w lokalnej gospodarce. Da to dodatkowe wpływy podatkowe (w walucie lokalnej) bez obniżenia wpływów podatkowych budżetu państwa. Do zapełnienia jest luka produkcyjna mierzona przez ekonomistów na poziomie 5% do 20%. Luka produkcyjna to możliwa do uzyskania, dodatkowa produkcja, przy pełnym poziomie zatrudnienia, czyli przy stopie bezrobocia uznawanej za naturalną. Bez zwiększania zatrudnienia jest do osiągnięcia wzrost o ok. 3%. Właśnie na tyle jest szacowana luka popytowa, czyli możliwy wzrost produkcji i usług bez zwiększania zatrudnienia.

– Wprowadzenie do obiegu pieniądza komplementarnego będzie silnym impulsem antyimportowym, powodującym zahamowanie wycieków pieniądza na zewnątrz oraz rozwój produkcji i usług wypełniających luki na rodzimym rynku. 

– Innym aspektem funkcjonowania walut lokalnych jest możliwość odciążenia budżetu państwa poprzez przejecie zobowiązań i kosztów związanych z wypłacaniem świadczeń społecznych, takich jak np. emerytury czy zasiłki. Można bowiem z łatwością sobie wyobrazić przejęcie przez emitentów walut lokalnych (samorządy), wypłat (np. Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP), usługa medyczna) rekompensujących ich niedobór czy brak, ekwiwalentnych wypłatom państwowym. Na taką możliwość trzeba zwrócić szczególną uwagę w kontekście przewidywanej jeszcze w trakcie kadencji obecnego sejmu niewydolności finansowej ZUS.  

– Równie ważne jest stworzenie przestrzeni dla wypróbowania oraz wdrożenia nowego paradygmatu gospodarczego wraz z przyjaznym systemem podatkowym, opartym  jedynie na zautomatyzowanym poborze prostego i niskiego podatku obrotowego (bardzo niskie koszta systemowe, brak opresyjności i pola do nadużyć). Takie wdrożenie jest możliwe jedynie w zamkniętym organizmie o cechach autonomiczności walutowej, gdzie nie istnieją wycieki pieniężne na zewnątrz, gdzie obowiązuje zasada: posługujący się walutą lokalną płacą podatki i parapodatki (ustanawiane przez emitenta) jedynie w walucie lokalnej! Tylko takie podejście daje możliwość realizacji programu, który otworzy zupełnie nowe perspektywy rozwoju i pomyślnej przyszłości dla Polski i Polaków.

Nowy system można dopracować szczegółowo dysponując żywym organizmem  gospodarczym, w którym można testować innowacyjne rozwiązania podatkowe i nową metodę emisji pieniądza w oparciu o ideę Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego. Ta idea przyświecała, jak sądzimy, twórcom Programu 500+, który jest w istocie dochodem gwarantowanym wypłacanym bezwarunkowo od drugiego dziecka, jednak w walucie oficjalnej, co rodzi poważną groźbę ciągłego powiększania się zadłużenia państwa.

– Waluty lokalne istnieją w wielu krajach na świecie. Do najważniejszych w Europie można zaliczyć: WIR Frank (Szwajcaria), Bristol Pound (Wielka Brytania), Sardex (Włochy), RES (Belgia), Balatoni Korona (Węgry). Wagę problemu walut lokalnych dostrzegły już światowe elity, czego dowodem jest m.in. raport Klubu Rzymskiego z 2012 r. pt. Money and Sustainability. The Missing Link (http://www.money-sustainability.net/read-the-book/).  Współautorem tego raportu jest Bernard Lietaer, który  jest międzynarodowym ekspertem w zakresie projektowania i wdrażania systemów walutowych. Jako prezes Systemu Płatności Elektronicznych w Narodowym Banku Belgii, współtworzył on, zaprojektował i wdrożył mechanizm konwergencji ECU do jednolitego systemu europejskiej waluty (Euro) .

– Nasz projekt jest innowacyjny na skalę światową, łączy bowiem w sobie ideę suwerennego, nie obciążonego długiem, pieniądza z ideą BDP, na którą świat jest skazany ze względu na pogłębiające się bezrobocie technologiczne. Rynek pracy zmniejsza się co 10 lat o ok. 5%, co z kolei ogranicza liczbę konsumentów, bez których żadna gospodarka nie może się rozwijać.

Pogląd, że beneficjentem rozwoju technologicznego i robotyzacji mają być jedynie właściciele środków produkcji jest niemoralny i ekonomicznie szkodliwy, ponieważ wielopokoleniowe dziedzictwo wynalazczości, myśli technicznej i bogactwa naturalne (które technologia skutecznie wykorzystuje) należą do wszystkich, a nie tylko do właścicieli korporacji i twórców pieniądza.

– Inną istotną innowacyjnością jest możliwość płacenia w walucie komplementarnej lokalnych podatków, co  da  potężne koło zamachowe walucie i całej społeczności. Zwłaszcza, że  katalizatorem wzrostu  jest tu  specyficzna właściwość  – kilkakrotnie

 

 

 

szybszy obieg w porównaniu do pieniędzy oficjalnych (prawnych środków płatniczych). Biorąc pod uwagę, że pieniądze lokalne nie posiadają funkcji tezauryzacyjnej i są niewymienialne, a zasadniczo  przeznacza się je na konsumpcję,  można założyć ich bardzo wysoką efektywność podatkową. Oznacza to większe wpływy z  podatków o krotność rotacji w stosunku do pieniądza państwowego. Jeśli pieniądz lokalny rotuje (w skali roku) cztery razy szybciej, to wpływy podatkowe będą cztery razy większe (przy niezwiększonych obciążeniach fiskalnych). Innymi słowy: czterokrotne obniżenie stopy podatkowej nie będzie skutkować obniżeniem wpływów z podatków!

– Wprowadzenie do obiegu pieniądza komplementarnego uruchomi mechanizm oddłużania polskich samorządów, eliminując stopniowo ich potrzeby pożyczkowe. Proces ten będzie również pozytywnie wpływał na niwelowanie długu państwowego (w miarę przejmowania przez emitentów walut lokalnych wypłat różnych świadczeń społecznych). Istnienie walut lokalnych, przejmujących część przepływów realnej gospodarki, będzie również buforem bezpieczeństwa dla całego systemu finansowego państwa, które w ten sposób stanie się bardziej stabilne i mniej podatne na ataki spekulacyjne oraz wahania kursowe złotówki podwyższające koszt obsługi długu publicznego.

 

Realizacja powyższych postulatów nie wymaga, jak wszystkie zgłaszane do tej pory przez polityków propozycje reform, dodatkowych środków, powiększania dziury budżetowej czy długu publicznego. Wręcz przeciwnie, emisja suwerennego pieniądza da możliwość likwidacji długu jako podstawowego narzędzia architektury finansowej państwa. Środki na przygotowanie wdrożenia w życie 14 Postulatów powinny zaś pochodzić z likwidacji budżetowych  instytucji fasadowych, współwinnych obecnej sytuacji, takich jak Komisja Nadzoru Finansowego. 

 

Popierają:

 

1.       Ruch na rzecz Powszechnego Oddłużenia Polaków,

2.       Narodowy Instytut Studiów Strategicznych,

3.       Jedność Narodu,

4.       Klub Inteligencji Polskiej,

5.       Redakcja Polityki Polskiej,

6.       Ruch Obywatelski Frankowcy PL,

7.       Fundacja Jesteśmy Zmianą,

8.       Polskie Lobby Przemysłowe,

9.       Rzeczy Nowe – Ruch Społeczny im. Jana Pawła II.

10.   NTV niezależna telewizja.pl

Źródło: www.niss.org.pl

Zmiana ustawy warszawskiej – Oświadczenie Rady Koordynacyjnej

Rada Koordynacyjna stowarzyszenia OBURZENI wyraża sprzeciw wobec propozycji ustawy w sprawie zmiany „ustawy warszawskiej”. Stanowczo sprzeciwiamy się propozycjom zmiany polegającej na dołączeniu do Gminy m. st. Warszawy 33 gmin wokół warszawskich i utworzenia w ten sposób jednej gminy liczącej ok. 2 miliony mieszkańców.

Petycja do Sejmu RP

Stowarzyszenie Oburzeni                                  Warszawa, dnia 06  lutego 2017 roku

  1. Środkowa 8/24

03-430 Warszawa

KRS 0000504349

                                                                                                   Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

                                                                            na ręce Pana Marszałka

                                                                            Marka Kuchcińskiego

 

                                                                                                     ul. Wiejska 4/6/8

                                                                                                    00-902 Warszawa

 

                                                        P E T Y C J A

Szanowny Panie Marszałku,

 

Na podstawie Art. 2. 1.  Ustawy  z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz. U. z 2014 r. poz. 1195, z 2016 r. poz. 1579.) , działając w interesie publicznym, składamy petycję do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej – organu władzy publicznej.

Stowarzyszenie Oburzeni popiera samorządność, prawa Obywateli oraz demokrację bezpośrednią.

W związku z faktem, że Prezes Prawa i Sprawiedliwości Pan Jarosław Kaczyński publicznie zapowiedział nowelizację Kodeksu wyborczego dotyczącą zmiany sposobu i możliwości wyboru wójtów, burmistrzów i prezydentów miast , zmianę polegającą między innymi na ograniczeniu możliwości kandydowania na te stanowiska poprzez ustawowe ograniczenie możliwości pełnienia powyższych funkcji przez tę samą osobę najwyżej przez dwie kadencje.

Jako Stowarzyszenie Oburzeni popieramy powyższe rozwiązanie pod warunkiem, że nowe prawo będzie w tym zakresie działać od momentu jego wprowadzenia i nie będzie działać wstecz w stosunku do tych wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którzy sprawują, lub sprawowali już swoje funkcje w samorządach.

Z publicznych zapowiedzi Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego wynika jednak, że planowane jest wprowadzenie przepisu (ów) na mocy których osoba która już przez dwie kadencje była wójtem, burmistrzem , czy prezydentem miasta nie będzie mogła ponownie ubiegać się o to stanowisko, co narusza naszym zdaniem jedną z fundamentalnych zasad państwa prawa o niedziałaniu prawa wstecz oraz zasadę przyzwoitej legislacji jak również bierne prawo wyborcze samych zainteresowanych. W znacznym stopniu również ogranicza  czynne prawa wyborcze milionów Wyborców, ponieważ nagle zniknie z przestrzeni publicznej tysiące aktualnych samorządowców, których Wyborcy ci chcieliby poprzeć , a planowana nowelizacja ustawy im to uniemożliwia.

          Przedmiot  niniejszej petycji:

W związku z powyższym żądamy podjęcia rozstrzygnięcia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej polegającego na nieuchwalaniu przez Sejm nowelizacji Kodeksu wyborczego, czy innego aktu normatywnego ograniczającego bierne prawa wyborcze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, nowelizacji polegającej na działaniu prawa wstecz w przedstawionym powyżej zakresie. Albowiem zarówno bierne prawa wyborcze samorządowców jak i czynne prawa wyborcze Wyborców  wymagają szczególnej ochrony w imię dobra wspólnego.

Na podstawie  Art. 4. 3.  Ustawy  z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach wyrażamy zgodę na ujawnienie na stronie internetowej Podmiotu rozpatrującego petycję lub urzędu go obsługującego danych Stowarzyszenia Oburzeni

Łączymy wyrazy szacunku

 

Przewodniczący Stowarzyszenia Antoni Gut……………………….

 

Skarbnik Stowarzyszenia  Tomasz Paweł Kucharczyk…………………

 

Wice-przewodniczący  Stowarzyszenia  Jan Szymański……………………………………..

 

Sekretarz Stowarzyszenia Wojciech Papis…………………….

 

 

 

W załączeniu odpis z KRS

Skowyt ubekistanu

Skowyt ubekistanu    

 Szanowni Państwo! 

      Komitet Obalenia Demokracji skompromitował się po raz kolejny, ale kompromitacja to dla takich ludzi chleb powszedni. Zawsze znajdą się chętni na jakieś darmowe gadżety, za które zrobią każde świństwo. Nie brak też naiwnych. Dla tych z kolei TW Bolek pozostanie bohaterem niezależnie od liczby oczywistych dowodów jego draństwa, ani bełkotliwych kłamstw mających je zacierać. Pewnej aktorce zdawało się, że po przypięciu znaczka KOD-u rozentuzjazmowany tłum będzie nosił ją na rękach, a zamiast tego ludzie popatrywali na nią jak na przygłupa.

     Obecny rząd zabrał się za czyszczenie finansów państwa, co więcej, również za sądownictwo. Taka akcja musiała spowodować reakcję. Na ratunek miała pospieszyć ulica i zagranica wespół w zespół, co wyglądało może trochę śmiesznie, ale i groźnie. Nic dziwnego, że rząd obchodzi się z tą „totalną opozycją” jak ze śmierdzącym jajkiem. Unijni uzurpatorzy już przebierali niecierpliwie nogami czekając na odpowiedni pretekst wkroczenia tu z bratnią pomocą.

     Mam nadzieję, że ujawnienie apelu, jaki zdrajcy przygotowali, jest wystarczającym powodem do pociągnięcia ich do odpowiedzialności, bez względu na ubekistański skowyt, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

 Pozdrawiam 

Małgorzata Todd

Rzeszów spotkanie otwarte

Rzeszów spotkanie otwarte

W spotkaniu otwartym w Rzeszowie uczestniczyło kilka osób. Trwało do 14:15. Chwilę trwało przedstawienie się Prowadzącego Jana Szymańskiego – Wiceprzewodniczącego Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia OBURZENI. Pierwsze punkty nie budziły większego zainteresowania. Dalsza część o kompetencjach Rad i władz samorządowych wzbudziła żywsze reakcje. Włączyli się do dyskusji wszyscy obecni. Poruszono tematy Prezydenta Lublina, sprawy Referendum w Warszawie, sprawy ostatnich wyborów i władz Stalowej Woli.

Większą część czasu spotkania poświęcono na zagadnienia zasad organizacji i przygotowań do najbliższych wyborów samorządowych. Jan Szymański przedstawił jakie możliwości daje członkostwo i współdziałanie ze stowarzyszeniem zarejestrowanym w KRS i mającym ciągłość działalności. Tworzenie komitetu wyborczego w wyborach samorządowych.  Wyjaśnienia Wiceprzewodniczącego Rady Koordynacyjnej wzbudziły duże zainteresowanie. Wszyscy obecni stwierdzili, że taka formuła spotkania jest niezbędna do skutecznego uczestniczenia w wyborach.

Uczestnicy podjęli decyzję by je powtórzyć wiosną tego roku. Tematyka powinna być rozwinięciem programu zakończonego spotkania.

Bankierzy podbili Polskę?

Bankierzy podbili Polskę?

Jak bankierzy podbili Polskę i świat

(uwagi na marginesie rozprawy prof. Richarda A. Wernera,     Stracone stulecie w ekonomii)*

Jednym z motywów podjęcia przeze mnie studiów historycznych w 1984 r., była świadomość  zakłamania wiedzy o dziejach. Jednak szybko przekonałem się, że jeszcze większe i groźniejsze jest zakłamanie ekonomii, o czym zdecydowanie rzadziej zdawano sobie sprawę.  A mimo to dopiero dziś widzę, że poziom zmanipulowania ekonomii okazał się być znacznie głębszy i trwalszy niż wydawało się nam w czasach PRL i socjalistycznej gospodarki planowej. Okazało się bowiem, że wypaczenie wiedzy ekonomicznej ma źródła nie tylko w komunizmie, ale również w nauce zachodniej, a historię najnowszą należałoby napisać na nowo. Prawdę  tę wykładam na studiach podyplomowych, z dziedziny nowej ekonomii, Nawigatorzy Jutra w  Warszawskiej Szkole Zarządzania – Szkole Wyższej.

Kiedy zaczęła się tzw. transformacja ustrojowa (89/90 r.) strona opozycyjna układu okrągłostołowego zadecydowała w sposób ostateczny o jej kierunku, nie mając najczęściej żadnych ku temu kompetencji, polegając na suflerach podesłanych przez międzynarodowego lichwiarza Geoge’a Sorosa, który uprzednio dogadał sie już z ekipą Jaruzelskiego i Rakowskiego. Teraz należało tylko przekonać ludzi koncesjonowanej przez władzę komunistyczną opozycji do kontynuacji planu. Zadanie nie przysporzyło praktycznie żadnych problemów, ponieważ ekipa nowych decydentów nie myślała w kategoriach patriotycznych lecz lewicowych i kosmopolitycznych. Miała zresztą rodowód komunistyczny a nawet stalinowski. Jej czołowymi przedstawicielami byli: Geremek, Kuroń i Michnik.

Tak bezbronna Polska wydana została na łup międzynarodowej oligarchii finansowej, czego pierwszym przejawem był tzw. plan Balcerowicza  (Sorosa). Jego istota polegała na wykorzystaniu długu jako narzędzia przejęcia najcenniejszych składników majątku narodowego i likwidacji zbędnej z punktu widzenia zagranicznych korporacji konkurencji, jak również wyssaniu z Polski, za pomocą arbitrażu finansowego (sztywny kurs wymienialnego  dolara przy równoczesnym oprocentowaniu lokat złotowych dochodzącym do 100%/rok),  wielu miliardów dolarów oszczędności obywateli.

W archiwum po Michale Falzmannie (odkrywcy afery FOZZ) zachował się dokument potwierdzający układ zawarty  między Sorosem a rządem PRL. Jest to list Sorosa do ministra finansów Andrzeja Wróblewskiego datowany na 31 maja 1989 r., a więc na kilka dni przed kontraktowymi wyborami 4 czerwca. Autor listu kreśli projekt przejęcia polskiego przemysłu i państwowej infrastruktury za długi poprzez powołanie specjalnej instytucji – Agencji Likwidacyjnej. Ten nadrzędny plan był realizowany przez cały okres III RP w nieco innej formie, która była wymuszona przez nieoczekiwany przez komunistów wynik wyborów, a w konsekwencji powołanie rządu Mazowieckiego. Fakt ten spowodował, że trzeba było bardziej liczyć się z tzw. stroną opozycyjno – solidarnościową, której znaczenie od czasu obrad okrągłostołowych znacznie wzrosło.

Niedługo później, 2 lipca 1989 r., w tygodniku Forum ukazał się przedruk z datowanego na 22 czerwca artykułu opublikowanego w dzienniku Financial Times, autorstwa E. Mortimera, J. Lloyda, P. Riddella i L. Barbera. Tekst, który przeszedł bez echa, informował o wstępnej aprobacie wyrażonej przez ekspertów rządu Rakowskiego i Solidarności dla planu George’a Sorosa, który przewidywał reformę gospodarczą opartą o drastyczne oszczędności, wymienialność złotówki i przede wszystkim prywatyzację poprzez przekazanie wszystkich przedsiębiorstw państwowych Agencji Likwidacyjnej, która zreorganizowałaby je w spółki akcyjne, a następnie przekazała 25 – 30% akcji funduszom powierniczym obsługującym zadłużenie kraju. Zarządzający tymi funduszami (z prawem dysponowania akcjami) mieli być mianowani przez wierzycieli. Przejęcie pozostałych 75% – 70% akcji najwartościowszych przedsiębiorstw nie byłoby szczególnie trudne ze względu na gigantyczne przeszacowanie wartości dolara i innych walut w stosunku do złotówki, wynoszące nawet 10 – krotność  (nową politykę walutową zainicjował rząd Rakowskiego wprowadzając w marcu 1989 r.  prawo dewizowe) oraz postponowanie polskiego kapitału tkwiącego w majątku narodowym i zasobach ludzkich.   

Ostatecznie pierwotny projekt powołania Agencji Likwidacyjnej nie został zrealizowany. Jej funkcję w pewnej mierze spełnił kilka lat później Program Powszechnej Prywatyzacji.  

Sam G. Soros w  swojej książce Underwriting democracy, oprócz opisu założenia w 1988 r. Fundacji Batorego oraz spotkań z Jaruzelskim i Rakowskim, stwierdza, że zaproponował wówczas „swego rodzaju makroekonomiczną wymianę długu na akcje polskich przedsiębiorstw”.

Latem 1989 r. po uprzednim przygotowaniu przez Sorosa gruntu do Polski przyjeżdżają jego  emisariusze: Jeffrey Sachs i David Lipton. Zwłaszcza pierwszy z nich odegra znaczącą role we wdrożeniu i uszczegółowieniu planu, który zostanie przedstawiony nowemu premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu i dzięki Waldemarowi Kuczyńskiemu (jedynemu ekonomiście, który rekomendował plan) będzie szybko zaakceptowany. Kuczyński również zaproponuje Leszka Balcerowicza na stanowisko ministra finansów a zarazem twarz i wykonawcę nowej polityki gospodarczej.

Plan Sorosa/Sachsa/Balcerowicza był elementem szerszej koncepcji realizowanej w krajach rozwijających się. Był zgodny z kluczowymi założeniami tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który odzwierciedlał filozofię neoliberalną prowadzącą do neokolonialnej eksploatacji krajów rozwijających się przez globalny kapitał.

Podstawowym celem Konsensusu było narzucenie krajom rozwijającym się (blok postsowiecki i tzw. kraje Południa) otwarcia własnych rynków na przepływ kapitału, towarów i usług z państw Zachodu. Oznaczało to zniesienie ograniczeń w handlu i  swobodę działalności banków, ubezpieczycieli, funduszy inwestycyjnych i innych instytucji finansowych. Dzięki temu międzynarodowy kapitał otrzymał niepowtarzalną szansę na ekonomiczny podbój krajów nieprzygotowanych na stawienie czoła nasilającej się globalizacji. Narzucenie zasad Konsensusu nie było trudne, gdyż kraje wchodzące w orbitę wpływów Zachodu były bardzo zadłużone i dług ten stał się narzędziem szantażu: jeśli nie spełnicie naszych surowych warunków, nie możecie marzyć o jakichkolwiek ulgach w spłatach, a tym bardziej o nowych pieniądzach z MFW czy BŚ.  Tak więc warunkiem przyznania nowych, pilnie potrzebnych budżetowi, kredytów było wasalne  posłuszeństwo. Hipokryzja tej sytuacji polegała na tym, że kraje zachodnie równocześnie chroniły swój rynek i subsydiowały część gałęzi produkcji (np. rolnictwo), a odmawiały tego samego krajom podporządkowanym. Ta asymetria powodowała zalew rynku importowanymi towarami, uderzała w rodzimą produkcje, tworząc bezrobocie. Z kolei w 1989 r. (po uwolnieniu przez rząd Rakowskiego cen żywności i wprowadzeniu nowego prawa walutowego), ze względu na ogromne przeszacowanie wartości walut, nastąpił wykup części towarów rodzimej produkcji, co skłoniło producentów do podnoszenia cen i napędziło inflację wpychając w sferę ubóstwa dużą część społeczeństwa (ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w 1989 r. o 351%). W 1990 r. średnia inflacja wyniosła 600% (wskaźnik jednocyfrowy został osiągnięty dopiero w 1999 r.),  przeciętne płace spadły o 24,6%, realna wartość rent i emerytur o 19%, a dochody netto z rolnictwa na jednego pracującego o 63%. W 1993 r., po kliku latach wprowadzania „reform”, co najmniej 40% społeczeństwa znalazła się poniżej socjalnego minimum egzystencji (w 1989 r. było to 16,6%). 

Konsekwencją wdrażania zasad Konsensusu, w następnych latach, było stopniowe oddawanie kontroli nad finansową, produkcyjną, handlową i medialną infrastrukturą państw oraz utrwalanie systemowych mechanizmów wyzysku. Dotyczyły one zwłaszcza pasożytniczego sektora bankowego. Pierwszym aktem tego zjawiska było wprowadzenie horrendalnego  oprocentowania kredytów, również tych udzielonych wcześniej, co pogwałciło podstawową  zasadę, według której prawo nie działa wstecz. Nastąpiło uderzenie w rolnictwo i państwowy przemysł. Polskie firmy upadały lub płaciły gigantyczny odsetkowy haracz, który następnie poprzez lokaty zamieniane na dolary były wywożone z Polski. Było to pierwsze zastosowanie finansowej broni masowego rażenia i pierwszy spekulacyjny atak na III RP. W takiej sytuacji kapitał zagraniczny mógł z łatwością przejmować polskie przedsiębiorstwa (oblicza się, że średnia cena zakupu stanowiła ok. 10% wartości). Nie rzadko były to wrogie przejęcia celem likwidacji.

Innym czynnikiem ułatwiającym przejmowanie majątku narodowego była walka z inflacją, która umożliwiała duszenie popytu wewnętrznego, co dodatkowo osłabiało polskie, głównie, państwowe firmy i otwierało rynek na import obcych towarów, obniżając konkurencyjność polskiej produkcji. Właśnie pod hasłem walki z inflacją wprowadzono tzw. popiwek, podatek od wypłat ponadnormatywnych wynagrodzeń, który osiągnął stopę 400 -500%. Był on potężnym ciosem zadanym państwowemu przemysłowi, który z założenia był przeznaczony pod młotek. Miał też charakter demoralizujący i sprzyjał wzrostowi bezrobocia, a w szerszej perspektywie był symbolem zaciskania pasa, czyli pierwszej operacji uspołecznienia kosztów przy jednoczesnym sprywatyzowaniu zysków.

Pod hasłami prywatyzacji, liberalizacji i deregulacji dokonywała się akumulacja poprzez wywłaszczenie, przejmowanie aktywów, sfinansowanych częściowo przez kredyty epoki Gierka, a wypracowanych przez kilkadziesiąt lat pracy kilku pokoleń. Przypomina to sytuację kredytobiorcy hipotecznego, któremu bank zabrał częściowo spłacone mieszkanie, które musi dalej spłacać.

Konsensus Waszyngtoński zatem nie był receptą na tworzenie dochodu i bogactwa, lecz sposobem jego redystrybucji.

Konsekwencją procesu zapoczątkowanego tzw. planem Balcerowicza był nie tylko upadek polskiego przemysłu i wyprzedaż najcenniejszych jego składników, przejęcie banków oraz mediów,  ale przede wszystkim narastające zadłużenie, w znacznej części wobec wierzycieli zagranicznych. Dług odziedziczony po PRL (w połowie umorzony) został spłacony dopiero jesienią 2012 r. Jednak znacznie wcześniej zadbano, żeby kraj wpadł w nowe sidła zadłużenia, tym razem o charakterze systemowym. Dawało to gwarancję pogłębiającego się z roku na rok uzależnienia od wierzycieli. W 1997 r. uchwalono Konstytucję, prawo bankowe i ustawę o NBP. Stworzyły one ramy nowej architektury finansowej opartej na oprocentowanym pieniądzu dłużnym emitowanym przez prywatne banki komercyjne. Odtąd państwowy bank centralny nie miał prawa emitować pieniądza na potrzeby gospodarki, która zaczęła się podnosić po hekatombie pierwszych lat transformacji. To prawo otrzymały  (w większości niepolskie) prywatne banki komercyjne, które zaczęły nakręcać spiralę długu wewnętrznego. Państwo nie mogąc korzystać z emisji własnego pieniądza zostało zmuszone do kredytowania się w zagranicznych bankach i międzynarodowych instytucjach finansowych (podobnie jak za czasów Gierka).

Naturą narzuconego Polsce w 1997 r. systemu jest wykładniczy przyrost długu, który staje się szczególnym problemem, gdy tempo rozwoju gospodarki nie dorównuje wzrostowi zadłużenia. W chwili obecnej (oficjalny) publiczny dług Polski jest wielokrotnie większy niż u schyłku PRL. Zadłużenie sektora finansów publicznych osiągnęło 990 mld zł, z czego 80% to dług zagraniczny. 30% całości stanowi dług denominowany w walutach obcych, co generuje potężne ryzyko walutowe. Koszty obsługi zadłużenia (spłaty odsetek) stanowią mniej więcej równowartość rocznych wpływów budżetu państwa z tytułu podatku PIT (w zależności od roku: 30 – 40 mld zł). Roczne koszty braku emisji własnego pieniądza, czyli przyczyny zadłużania się, są natomiast obliczane na kwotę 150 – 200 mld zł, czyli równowartości kilku dziur budżetowych. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie prowadzenie jakiejkolwiek suwerennej polityki gospodarczej czy zagranicznej, a zwłaszcza polityki niezgodnej z interesami wierzycieli. Gdy nie będziemy dyspozycyjni i posłuszni, wystarczy obniżenie ratingu i wyprzedaż polskich obligacji skarbowych, żeby zachwiać popytem na nowe papiery (potrzeba rolowania długu) i spowodować problemy z płynnością finansową państwa. Taka groźba wisi na głowami każdej ekipy rządowej w Warszawie niczym miecz Damoklesa.

Program wicepremiera Morawieckiego może jedynie sytuację uzależnienia pogłębić, ponieważ zakłada zwiększenie „ubankowienia”, czyli długu, zwolnienie z podatku bankowego obligacji skarbowych, wprowadzenie e-paragonu, wyeliminowanie z obrotu gotówki,  poparcie dla umów TTIP i CETA czy zwiększenie fiskalizmu (jednolity podatek i jednolity plik kontrolny). Zwiększenie zadłużenia zawsze, prędzej czy później, skutkuje przykręceniem śruby podatkowej, która ma wycisnąć pieniądze potrzebne do spłaty wierzytelności.   Szczególnie absurdalny jest pomysł budowania polskiego kapitału przemysłowego w oparciu o zagraniczny kredyt. Plan  Morawieckiego, z pozoru oparty na patriotyzmie gospodarczym, jest logiczną kontynuacją planu Balcerowicza, a przeciwstawianie ich sobie jest grubym nieporozumieniem.

Praktyka polityczna i historia III RP pokazuje, że dług jest podstawowym narzędziem zniewolenia i ekonomicznej dominacji. Fakt ten nie miał do tej pory potwierdzenia i opisu naukowego i był niestety tematem tabu a nie poważnej refleksji. Dopiero rozprawa prof. Richarda Wernera unaoczniła  za pomocą dowodu empirycznego, jak ten system funkcjonuje od strony wewnętrznych, ukrytych, mechanizmów; wyjaśniła, jak pracuje silnik systemu.

Przyjrzyjmy się więc, czym jest, a czym nie jest pieniądz dłużny. Werner w swojej pracy przeanalizował trzy teorie bankowości opisujące mechanizm powstawania kredytu: teorię rezerwy cząstkowej, pośrednictwa finansowego oraz kreacji kredytu. W sposób doświadczalny sfalsyfikował dwie pierwsze i potwierdził prawdziwość trzeciej. Eksperyment Wernera został przeprowadzony za pomocą rzeczywistego oprogramowania księgowego używanego w banku Raiffeisen. Polegał na ręcznym wprowadzeniu do oprogramowania sprawozdawczo – audytorskiego kredytu w kwocie 200 tys. euro, jakby był pomyłkowo pominięty (przez oprogramowanie bieżące) w ostatnich dniach roku, i sprawdzeniu rachunkowych konsekwencji tego faktu. Ponieważ rejestrowana była tylko jedna transakcja, test gwarantował, że wynik nie będzie zakłócony przez inne operacje bankowe. Eksperyment wykazał, że żadne inne standardowe procedury ani operacje nie były potrzebne, aby zakończyć księgowanie kredytu i sfinalizować zapisy na kontach. Inaczej mówiąc, bank do udzielenia kredytu nie potrzebował pozyskania depozytu czy posiadania rezerw. Wymagania kapitałowe i  odpowiednie rezerwy muszą być bowiem zapewnione jedynie w określonych okresach pomiaru i nie są warunkiem wstępnym udzielenia kredytu. Do tego potrzebny jest przede wszystkim podpis klienta na umowie, która warunkuje dalsze operacje rachunkowe: dopisanie kwoty kredytu do aktywów, a następnie stworzenie na taką samą kwotę depozytu kredytobiorcy w pasywach. W ten sposób zwiększa się bilans banku. Nie następuje redukcja żadnych kont, nie następuje transfer środków, co miałoby miejsce w przypadku, gdyby pieniądze rzeczywiście pochodziły z depozytu innego klienta. Depozyty wchodzą w bilans banków, są ich własnością. Deponenci są jedynie wierzycielami. Tak więc teorie  pośrednictwa finansowego i rezerwy cząstkowej są błędne.

Najważniejsze ustalenie Wernera polega na tym, że pojedyncze banki kreują pieniądz poprzez udzielanie kredytu. Nie są żadnym pośrednikiem pomiędzy deponentem a kredytobiorcą, jak twierdzą obydwie odrzucone i sfalsyfikowane teorie. W przypadku prawdziwego pośrednictwa pieniądze klientów stanowią odrębną masę majątkową poza bilansem zarządzającego (np. domy maklerskie, TFI). Fałszywa jest również teza, występująca w teorii rezerwy cząstkowej (mnożnikowa teoria pieniądza), że pieniądz jest kreowany nie przez pojedynczy bank, ale przez cały system bankowy. Twierdzenie takie jest całkowicie nielogiczne, ponieważ jeśli pojedynczy bank nie kreuje pieniądza (jest jedynie pośrednikiem), to tym bardziej nie może tego robić cały system. Dodatkowe potwierdzenie niesłuszności teorii rezerwy cząstkowej stanowi fakt, że w związku z  brakiem skuteczności stosowania stopy rezerwy cząstkowej w polityce monetarnej, niektóre banki centralne odstąpiły w ogóle od jej stosowania (Bank Anglii, Riksbank). 

Podobnie iluzoryczne jest stosowanie wymogów współczynnika wypłacalności jako hamulca akcji kredytowej. Bank bowiem (Werner podaje przykład Credit Suisse) może tworzyć pieniądze celem powiększenia własnego kapitału. Skoro bank tworzy pieniądz w postaci kredytu lub własnego kapitału, to oznacza, że jest on  elementem gry rynkowej, czyli towarem. Nie jest więc neutralną infrastrukturą niezbędną do prawidłowego funkcjonowania rynku. Zakłóca to podstawową zasadę stanowiącą o uczciwości wolnego rynku – równość stron uczestniczących w wymianie gospodarczej. Rynek staje się w ten sposób iluzją, fałszywką, która odznacza się głęboką nierównowagą w stosunkach gospodarczych premiując banki kosztem pozostałych uczestników gospodarki rynkowej, a właściwie pseudorynkowej. Bank tworzący swój własny kapitał jest wyjątkowo groźny dla systemu, ponieważ może skutecznie obchodzić rygory narzucone przez regulatora i tworzyć pieniądz kredytowy bez ograniczeń.

Towarowa postać pieniądza tworzy nową, nieznaną wcześniej, jego funkcję – spekulację, która jest obecnie dominująca w stosunku do opisanych dawno przez ekonomię trzech innych funkcji: transakcyjnej, wartościującej i tezauryzacyjnej. Dlatego właśnie we współczesnym świecie jedynie 0,2 % ogółu wyemitowanego pieniądza służy obsłudze realnej gospodarki (transakcje handlowe: zakup towarów i usług, produkcja). Reszta jest narzędziem spekulacji na akcjach, walutach, towarach, surowcach czy z wykorzystaniem instrumentów pochodnych. Ta dysproporcja daje obraz skali patologii dotykającej globalną gospodarkę, która stała się kasynem zarządzanym przez nieliczną oligarchię finansową. W kasynie tym na z góry przegranej pozycji znajdują się państwa, narody, przedsiębiorcy i obywatele.

W kasynie tym „produkuje” się bańki spekulacyjne, cykle koniunkturalne, inflację, deflacje, bankructwa i bezrobocie. Nieodłącznie  towarzyszy im transfer zysków i realnych dóbr do właścicieli pieniądza i ubożenie większości populacji. Współczesne niewolnictwo polega na pracy przymusowo wynagradzanej imitacją pieniądza, który jest najbardziej wyrafinowanym narzędziem wyzysku i eksploatacji w dziejach ludzkości.  W systemie tym, niczego nieświadomy, niewolnik opłaca swojego pana, bo jest zmuszony do posługiwania się oprocentowanym pieniądzem dłużnym. Pasożyt dla większości jest niewidzialny. Odczuwalne są za to skutki jego działalności, fałszywie definiowane przez ekonomię jako naturalne zjawiska występujące w gospodarce wolnorynkowej (np. cykl koniunkturalny, inflacja). Narzędziem i ofiarą pasożyta jest również państwo, które aby spłacać ciągle powiększający się dług, dociska obywateli podatkami i daninami, lądującymi na końcu w kieszeniach bankierów. 

W tym kontekście należy sobie zadać pytanie o sens istnienia giełd papierów wartościowych, które z założenia powinny dawać wiarygodne wyceny aktywów, głównie akcji.  Jednak nie jest to możliwe, kiedy pieniądz jest „produkowany” (przez prywatne banki) jak każdy inny towar; z tą różnicą, że praktycznie bez żadnych ograniczeń, bo bezkosztowo (metodą księgową). W ten sposób akcje stają się oderwanym od rzeczywistości przedmiotem hazardu i spekulacji.  

W tym świetle należy inaczej spojrzeć na przemiany, które dokonywały się w Polsce od 1989 r.  Dowód Wernera pokazuje bezsens zewnętrznego zadłużania się krajów rozwijających się, którym wmówiono, że oszczędności są konieczne dla inwestycji i rozwoju gospodarczego. Oszczędności na początku transformacji było w Polsce, swoją drogą, sporo. Niestety zostały one wydrenowane przez plan Balcerowicza (poprzez rabunek dewiz i inflację) otwierając pole dla kapitału zagranicznego. Pojawił się więc argument o potrzebie finansowania rozwoju długiem zewnętrznym. Ta filozofia pokutuje niestety do dzisiaj, skazując kraj na archaiczne i przeciwskuteczne modele wzrostu (plan Morawieckiego). Nieporozumienie polega na tym, że kredyt i kapitał pochodzący z Zachodu jest pieniądzem fikcyjnym, wykreowanym w sektorze bankowym (również ten kreowany przez zachodnie banki w Polsce). Spełnia jednak swoją funkcję transakcyjną, ponieważ brak jest suwerennego, emitowanego w kraju, środka płatniczego. Niesie to wiele negatywnych konsekwencji ekonomicznych:

  1. Utrwala patologiczną sytuację istnienia 40% luki nabywczej, która zmusza społeczeństwo do zadłużania się. Luka nabywcza to dysproporcja między wielkością PKB a popytem wynikającym głównie z dochodów generowanych w kraju. Dochody osiągane przez obywateli nie wystarczają na wykupienie owoców ich własnej pracy – 40% dóbr i usług powstających w Polsce.
  2. Skazuje państwo, społeczeństwo i przedsiębiorców na dźwiganie garba odsetkowego (pieniądz jest długiem).
  3. Podnosi znacząco ceny w różnych segmentach rynku (np. w budownictwie mieszkaniowym udział odsetek w cenie metra kw. dochodzi do 70%).
  4. Wzmaga fiskalizm, ponieważ państwo musi spłacać odsetkowy dług, a jedynym źródłem środków na spłaty są podatki.
  5. Powoduje drenaż krajowych zasobów i bezustanną ucieczkę realnego kapitału za granicę (transfer odsetek i dywidend banków, funduszy inwestycyjnych oraz zysków innych firm zagranicznych w Polsce).
  6. Stwarza poważne zagrożenie kursowe, ponieważ zagraniczne długi są w znacznej części denominowane w walutach obcych, a na rynku wewnętrznym sprzedawane są kredyty indeksowane do walut i instrumenty pochodne dla przedsiębiorstw, np. opcje walutowe. Można więc bez żadnej przesady stwierdzić, że wszyscy jesteśmy „frankowcami”.

 Zadłużenie jest „…okrutnym podstępem wobec krajów rozwijających się: w wielu, jeśli nie w większości przypadków, sytuacja tych krajów byłaby lepsza, gdyby w ogóle nie brały pożyczek z zagranicy.”* Podstęp ten polegał m.in. na tym, że pieniądze, które stworzyły problem globalnych długów nigdy nie weszły na rynki krajów rozwijających się. Podobny mechanizm występuje, gdy NBP emituje pieniądz bazowy. Następuje to w oparciu o rezerwy walutowe, za które równocześnie kupuje obligacje dolarowe czy eurowe (obligacje stanowią ponad 80% rezerwy). W ten sposób waluty wracają do miejsca pochodzenia. Innym przykładem są dotacje unijne. Za brukselskie euro również dokonuje się zakupu obligacji państw zachodnich. Więc i w tym przypadku waluta wraca do miejsca pochodzenia, a w oparciu o aktywa w postaci obligacji emituje się złotówkę. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy rząd sprzedaje obligacje denominowane w walutach. Efekt jest taki, że aby emitować (z resztą w bardzo ograniczonej ilości) własny pieniądz należy zostać, na bardzo niekorzystnych warunkach, wierzycielem państw zachodnich. Różnica w oprocentowaniu polskich i zagranicznych papierów skarbowych powoduje, że rocznie tracimy z tego tytułu ok. 10 mld zł. Można powiedzieć, że waluty, poprzez instytucję rezerwy banku centralnego, spełniają funkcję swego rodzaju kagańca emisji suwerennego pieniądza.

„Dolary, które stworzyły problem długów Trzeciego Świata, nigdy nawet nie weszły na rynek tych kredytowanych krajów. Gdy te waluty są wymieniane przez kraje rozwijające się na krajowe waluty, skutkuje to jedynie wzrostem kredytu tworzonego przez krajowy system bankowy, denominowanego w walucie narodowej. Jest to jednak coś, co kraj rozwijający się może zorganizować bez konieczności pożyczania z zagranicy w ogóle.

Tak więc rada, aby pożyczać z zagranicy była udzielana głównie przeciwko interesom krajów rozwijających się: naraziła ona te kraje na ryzyko kursu walut zagranicznych, co często prowadziło do wzrostu długu i nadmiernego odpływu odsetek od wszelkich otrzymanych pożyczek. Doprowadziło to do takich „rozwiązań” tego problemu, jak zamiana długu na akcje, i przekazywanie majątku narodowego zagranicznym kredytodawcom.”*

Dodajmy, że ta zamiana, co widać na historycznym przykładzie Polski, nie była tylko logiczną konsekwencją wpadnięcia w spiralę długu, ale celowym i zaplanowanym z premedytacją działaniem.

Możemy w tym miejscu zapytać: dlaczego o dłużnym neokolonializmie tak niewiele się mówi i pisze? Dlaczego tak mało ludzi ma jego świadomość? Dlaczego społeczne rozumienie kwestii pieniądza uległo pogorszeniu, a nauki ekonomiczne nie tylko nie zrobiły postępu, ale w ostatnim stuleciu uwsteczniły się? Pierwsze wyjaśnienie dotyczy obszaru metodologii w naukach ekonomicznych – „Ekonomia klasyczna i neo – klasyczna, które dziś dominują, wykorzystują metodę dedukcyjną: nieprzetestowane aksjomaty i nierealistyczne założenia są tu podstawą do formułowania teoretycznych światów, które są wykorzystywane do przedstawiania określonych „wyników”. … Metodologia dedukcyjna wyjątkowo nadaje się do manipulacji poprzez to, że bazuje na aksjomatach i założeniach, które można zmieniać w dowolnym momencie w celu uzyskania wstępnie określonych, pożądanych rezultatów i w celu uzasadnienia faworyzowanych politycznie zaleceń.”* W ten sposób dochodzimy do drugiego, zdecydowanie donioślejszego, wyjaśnienia, które dotyczy obszaru wielkich interesów i polityki. Werner sugeruje wyraźnie, że mamy tu do czynienia ze świadomym działaniem wielu ekonomistów. Szukając źródeł takiego stanu rzeczy, należy wskazać na międzynarodowe banki, banki centralne czy prywatnie finansowane think tanki. Nie przypadkiem temat kreacji pieniądza kredytowego stał się prawdziwym tabu. Zwłaszcza publikacje banków centralnych należy uznać za tendencyjne i zaciemniające obraz, a tzw. Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii (faktycznie nagroda Riksbanku im. Alfreda Nobla – bardzo sprytny zabieg PR) nie jest przyznawana zwolennikom bankowej teorii kreacji kredytu. Wręcz przeciwnie, wielu laureatów nagrody szwedzkiego banku centralnego było aktywnie zaangażowanych w ukrywanie prawdy o kreacji pieniądza.

Mimo kategoryczności swych tez Werner nie odrzuca metody kreacji pieniądza ex nihilo. Nie potępia jej moralnie. Stwierdza jedynie, że kredyt powinien być tworzony przez rodzime  banki celem wspomagania produkcji i realnej gospodarki, aby osiągnąć bezinflacyjny, nie obarczony cyklicznością, stabilny rozwój pozbawiony kryzysów. Dlatego banki centralne powinny prowadzić politykę regulacyjną ukierunkowaną na ograniczanie kredytu, który nie przyczynia się do wzrostu PKB (tzw. wytyczne kredytowe) oraz kontrolować ilość i jakość kredytu w gospodarce. Werner przewiduje również możliwość pożyczania pieniędzy przez rządy od banków centralnych (analogicznie jak w koncepcji emisji suwerennego pieniądza). Taki sposób finansowania wydatków budżetowych umożliwi zwiększenie podaży pieniądza, wzrost PKB i wynikające z tego zwiększenie wpływów podatkowych. Nowy pieniądz da bowiem możliwość wykorzystania niespożytkowanych zasobów produkcyjnych, materiałowych, ludzkich oraz zaspokojenie wielu uśpionych potrzeb. Pozytywnym przykładem podanym przed autora są Niemcy, gdzie ukształtowała się korzystna struktura sektora bankowego: wiele rodzimych banków, które działają niezarobkowo. Są to głównie, będące własnością gmin, banki komunalne. Takie rozwiązanie mogłoby również przysporzyć wiele korzyści polskiej gospodarce. Jednak, jak do tej pory nad Wisłą nie powstał ani jeden tego typu bank!

Piotr Robert Jankowski

_________________________________________________________________________

*Richard A. Werner, Stracone stulecie w ekonomii: trzy teorie bankowości i niezbity dowód,    Wydawca – Fundacja Jesteśmy Zmianą, Warszawa 2016 r.

Rzeszów spotkanie otwarte

Rzeszów spotkanie otwarte

Zapraszamy w sobotę 4 lutego do Rzeszowa na spotkanie otwarte.

Początek spotkania o godzinie  12:00.

Miejscem spotkania jest Restauracja  „Bohema”

35-002 Rzeszów; ul.Okrzei 7; tel. 17- 853 – 70 – 32

Czas trwania 2 do 3 godzin.
Program spotkania:
1) Krótka historia oburzonych,
2) Oburzeni na co,  Oburzeni na kogo,
3) Co może Rada Miasta, Rada Gminy.
4) Jak sprawdzić czy na danym terenie dochodzi do działań sprzecznych z prawem przez organy samorządowe?
5) OBURZENI i co dalej?
Z poważaniem
Jan Szymański – Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia OBURZENI