Czarny Waltz

Czarny Waltz


Rządziła w Warszawie księżna udzielna,
lecz jeden feler poważny miała.
Była,jebana, strasznie bezczelna
i prawdy ludziom powiedzieć nie chciała.
A prawda była jasna jak słońce,
Robin Hood w filmach skuteczniej nie działa.
Na nędzę skazała rodzin tysiące,
a ich majątek,swym ciurom rozdała.
O co tu chodzi i o jaką nację?
Parę wskazówek wszystkim się przyda.
Stołecznych kamienic reprywatyzację
i księżnę z plemienia potomków Dawida.
Zaszyła się kiedyś w miejskim ratuszu,
lemingi ciemne,na tron ją wsadziły.
Choć tak jak i ona przybyły z buszu,
tryby złodziejskiej machiny ruszyły.
Taka współczesna arystokracja,
wojna w tym miała udział niemały.
Trzymała chłopków w karbach sanacja,
potem na hrabiów do miasta zjechały.
Cztery dekady komuna trwała
i magnateria plan snuła śmiały.
Kraść,ile tylko „fabryka dała”,
a dzieci ustawić,tak by zawsze miały.
Przyszła odnowa,”okrągłe stoły”,
a brat posadził na tronie brata.
Zasada prosta: „Polak ma być goły
ale serdeczny dla reszty świata”
Rozkradli wszystko, co tylko się dało,
rolnictwo, przemysł i kościół prawie.
Lecz żydowskiej nacji wciąż było mało
więc posadziła Hanię w Warszawie.
Ta okazała się fachu mistrzynią,
za kamienice wzięła się z wprawą.
Jakąż to trzeba być, kurwa, świnią,
tak obejść się, z raz już zniszczoną Warszawą.
Nagle jak grzyby podlane przez deszcze,
pojawiać zaczęli się sukcesorzy.
„Jeden budynek? Weźcie dwa jeszcze,
prezydent prawnika w promocji dołoży”.
I tak ukradziono kamienic tyle,
księżna nad wyraz hojna bywała.
A spadkobierców kryły Antyle,
Dania ,w Namibii wioseczka mała.
Nie lada trzeba być mistrzem w fachu,
aby tak sprytnie rozkraść ćwierć grodu.
Żyjąc przy tym w przeciągłym strachu,
czy nie da się ludziom do zemsty powodu.
Stworzyć złodziejską machinę ową,
nie potrafiłaby byle która.
Z Hanią zrobiły to nader wzorowo,
palestra, ratusz i prokuratura.
Jak jedna wielka, żydowska rodzina,
przejęli budynki kradzieżą bądź sprytem.
Adwokat podpisał, sąd zapominał,
a ratusz puszczał z gołym odbytem.
Nagle sielanka ta się skończyła,
wiatr przemian mocno powiał z przeciwka.
I księżna, która bezkarna była,
jak osaczona poczuła się dziwka.
Prawda na wierzch powoli wypływa,
szczury z okrętu już uciekają.
Finał jest jeden, zawsze tak bywa,
stolica musi rozliczyć się z Hają.
Miliardy, które w kieszeniach chowa,
po kontach trzyma całego świata.
Odda niebawem nam „bufetowa”,
złodziejka zwykła, nie arystokratka.
Tyle w niej buty i tyle złości,
za rękę wreszcie została złapana.
Najwięcej mi sprawić może radości,
jej goła dupa publicznie chłostana.
Powstała komisja, ta Hanię rozliczy,
choć winna twierdzi, że bezprawna ona.
Wesoło będzie posłuchać jak kwiczy,
za łeb przed oblicze komisji pędzona.
Te domy wrócą do właścicieli,
Rzeczpospolita jest im to winna.
W ratuszu więcej się nie ośmieli,
zasiąść złodziejka. Ta ani inna!!!
Miejsce Gronkiewicz jest w kryminale,
blaszany kubeczek i koc na dodatek.
Tęsknić za nią, nie będzie nikt wcale.
Księżno! Pasujesz jak ulał do kratek.
Jedna myśl jeszcze w mej głowie się chowa:
„Czy to żydowskie schorzenie starcze?
A może skrzywiona przegroda nosowa?
Niech „bufetowa” nos wreszcie wysmarcze !!!!”.

Autor: Kodefons Demokraczyński
Warszawa, 2017.05.17

Relacje polsko-żydowskie

Relacje polsko-żydowskie

Poniżej jedna z ocen obecnego stanu relacji polsko- żydowskich. Także linki do materiałów/artykułów na ten temat.

 

W czasie ostatniego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z przedstawicielami środowisk żydowskich, strona żydowska skarżyła się na rzekomo “wzrastający antysemityzm w debacie publicznej” w Polsce.  Jako przykład podano wypowiedzi dwojga polskich polityków Magdaleny Ogórek oraz posła PiS Bogdana Rzońcy.

 

Magdalena Ogórek “wypomniała żydowskie pochodzenie przodkom senatora Marka Borowskiego.” Natomiast, Bogdan Rzońca zastanawiał się “dlaczego wsród aborterów jest tylu Żydów, pomimo Holocaustu.”

 

https://wiadomosci.wp.pl/jaroslaw-kaczynski-rozmawial-z-przedstawicielami-srodowisk-zydowskich-zaimponowal-glebokim-rozumieniem-ich-historii-i-zwyczajow-6155855282660993a

 

Wspomniani politycy nie odważyli się oczywiście na rozwinięcie tych niezwykle drażliwych dla Żydów kwestii. Jednakże dotknęli oni zakazanych tematów tabu.  Cytowani poniżej autorzy argumentują, że Holocaust stał się rodzajem religii (lub quasi-religii), obowiązującej w zachodniej cywilizacji.  Podobnie jak każda religia, Holocaust ma swoje dogmaty, zakazy i tabu, których nie wolno rozpatrywać z racjonalnego punktu widzenia.  Według tej religii Żydzi są zawsze ofiarami i próby przedstawiania ich w roli katów traktowane są jako ciężki grzech antysemityzmu.

 

Doświadczył tego znany sowiecki dysydent, laureat nagrody Nobla,  Aleksander Sołżenicyn, który był przez wiele lat wielbiony na Zachodzie. Kiedy jednak napisał książkę pt. 200 lat razem, w której opisywał olbrzymi udział komunistycznych Żydów w potwornych zbrodniach sowieckiego systemu, nagle popadł w niełaskę a jego książka nie została przetłumaczona na zachodnie języki i była prawie całkowicie przemilczana przez zachodnie media.

 

http://wazne-sprawy.pl/aleksander-solzenicyn-200-lat-razem/

 

Osobiście mogłem się o tym przekonać kiedy przed kilku laty napisałem list do redaktora Johna Podhoretza, pochodzącego z rodziny żydowskich imigrantów z Białorusi, który w gazecie New York Post opublikował artykuł, w którym wymienił narody, które jego zdaniem wymordowały największą liczbę Żydów, a mianowicie: Niemcy, Arabowie i Polacy.

 

Przypomniałem mu kilka oczywistych dla nas Polaków historycznych faktów.  Jak chociażby to, że przez kilka stuleci Polska była schronieniem dla Żydów, masowo wypędzanych z krajów zachodnich, w rezultacie czego pod koniec XVIII wieku na polskich ziemiach zamieszkiwała największa żydowska diaspora w Europie.

 

Innym przykładem była informacja, że pierwszymi więźniami obozu koncentracyjnego Auschwitz, który obecnie zachodnie media nazywają “polskim obozem śmierci” byli polscy więźniowie.  W sytuacji kiedy Żydzi zawłaszczyli praktycznie Auschwitz jako ich symbol, informacja ta jest dla nich bardzo niewygodna.

 

Przypomniałem mu również zbrodniczą rolę jaką spełniali Żydzi stalinowcy, którzy instalowali po wojnie komunistyczną władzę w Polsce po II wojnie światowej.                                                                                         http://niepoprawni.pl/blog/2218/zydowscy-kaci-nkwd-i-sb-w-powojennej-polsce

 

 Zamiast rzeczowej dyskusji, otrzymałem od redaktora Podhoretza e-mail, w którym oskarżał mnie, że jestem “chorym z nienawiści antysemitą.”

 

Odpowiedziałem mu w podobnym stylu, pisząc, że dyskusja z takimi przedstawicielami zachodnich mediów jak on przypomina mi trochę „rozmowę” jaką gangster przeprowadza ze swoją ofiarą, przywiązując ją przedtem do krzesła i zaklejając jej usta taśmą.  Niestety, ale my Polacy mamy chyba podobne możliwości, aby prezentować swoje argumenty w mediach światowych.

 

Kiedy znany amerykański historyk prof. Richard Lucas napisał książkę pt. Zapomniany Holocaust na temat cierpień Polaków pod niemiecką okupacją w czasie II wojny światowej, spotkała go fala krytyki, nagonka i ostracyzm oraz odebrano mu prestiżową nagrodę literacką.

 

https://wirtualnapolonia.com/2015/06/09/napisal-o-holokauscie-polakow-odebrano-mu-prestizowa-nagrode-literacka/

 

W załączonej do niniejszego artykułu recenzji Jana Peczkisa na temat książki pt. Holocaust And Memory In The Global Age przytoczona jest następująca opinia:

 

 “Język rządzi. Nic więc dziwnego, że Żydzi walczyli tak uparcie o wyłączenie nazistowskich mordów na Polakach i Cyganach z hasła „Holocaust”! Z powodzeniem zmonopolizowali tęn termin w wąskim żydowskim sensie i stąd tkwimy w orwellowskim określeniu „Holokaust i inne ofiary hitlerowców”. Poza tym, nie-żydowskie ofiary nazistów, jeżeli już się o nich w ogóle wspomina, muszą używać terminologii wskazującej na ich mniejszą wagę niż ofiary Holokaustu (np. cygański Holocaust, polski Holocaust, czasami lekceważąco nazywany Polocaustem lub Polonocaustem), a ostatnio „Kosovocaust” z 1998 r. -1999 (str. 165)].”

 

Podobne protesty wśród Żydów budzi nazywanie masowej aborcji “Holocaustem nienarodzonych dzieci.” Kiedy Bogdan Rzońca zastanawiał się “dlaczego wśród aborterów jest tylu Żydów, pomimo Holocaustu,” musiał wiedzieć o zdominowaniu ruchu proaborcyjnego przez osoby pochodzenia żydowskiego (miliarderów, dziennikarzy, polityków, prawników, lekarzy, dziennikarzy, feministki, itd.).  Chyba dla każdego normalnego człowieka, wychowanego w kulturze chrześcijańskiej niemożliwy do zrozumienia jest fakt, że naród, który na swojej skórze odczuł zastosowanie eugeniki na masową skalę jest pozbawiony jakiejkolwiek moralnej refleksji i może wspierać taki masowy mord dzieci nienarodzonych.

 

https://www.polishclub.org/2017/07/22/europa-popelnia-samobojstwo/

 

W sytuacji nieustannych ataków na religię chrześcijańską oraz  podkopywania jej podstawowych wartości moralnych w cywilizacji zachodniej, Holocaust staje się oficjalną religią, która ma w przyszłości zastąpić chrześcijaństwo.  Hugon Hajducki pisze, że  “Holocaust został przeniesiony w sferę sacrum, uległ mitologizacji, przeradzając się w świecki system religijny dzisiejszego zlaicyzowanego Zachodu.” Już pobieżne przyjrzenie się dogmatom „religii Holocaustu” pozwala stwierdzić, że stoi ona w opozycji do katolicyzmu. Jednoznaczność wypowiedzi cytowanych w artykule T. Gabisia jest dla katolika jasna – Holocaust znosi chrześcijaństwo, uwidacznia bezsens chrześcijaństwa, jego małość, a nawet bluźnierczość w obliczu Shoah. Holocaust „usuwa w cień centralne wydarzenie chrześcijaństwa, czyli Ofiarę Chrystusa” – pisze redaktor „Stańczyka”.

 

„Religia Holocaustu” a dialog katolicko-żydowski – Hugon Hajducki

 

http://www.bibula.com/?p=81235

 

Jan Saski

 

P.S.

 

Polecam również inne recenzje Jana Peczkisa jakie ukazują się na stronie :  https://www.amazon.com/gp/richpub/listmania/fullview/R2DV8OLVMK9VIZ

 

Czy Hitler byl chrześcijaninem?

 

http://www.fronda.pl/blogi/polpatriot/czy-hitler-byl-chrzescijaninem,46263.html

 

Jak działa „przemysł Holokaustu” przy wsparciu światowych mediów i rządów. Promowanie żydowskich interesów kosztem Polski

 

http://www.polishclub.org/2017/06/04/zydowska-polityka-odszkodowan-pierwsze-budowa-panstwa-izrael/

 

Polska kolejnym celem Holocaust Industry – pedagogika wstydu

 

http://www.fronda.pl/blogi/polpatriot/polska-kolejnym-celem-holocaust-industry-pedagogika-wstydu,46386.html

 

Marginalizacja żydowskiego historyka Holocaustu, który bierze Polaków w obronę

 

http://www.prawica.net/5881

 

Polski patriota contra Jan Gross

 

https://piotrbein.wordpress.com/2011/04/01/polski-patriota-kontra-zydomenda-gros/

 

Żydowska polityka odszkodowań – Pierwsze to budowa państwa Izrael….

 

http://www.polishclub.org/2017/06/04/zydowska-polityka-odszkodowan-pierwsze-budowa-panstwa-izrael/

 

Polecam również inne artykuły na wspomniane tematy:

 

Komu służy fałszywe bicie się w pierś?

 

http://www.wicipolskie.org/?p=21850

 

Żydowski słoń, a sprawa polska

 

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4014

 

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/08/przemilczane-i-niewygodne-fakty-zwiazane-z-wybuchem-ii-wojny-swiatowej/

Przekaż tę informację znajomym w Wielkopolsce

Zapraszamy na 

Wielkopolski Sejmik Środowisk Pozaparlamentarnych

wszystkich tych – (przede wszystkim z województwa wielkopolskiego, ale także sąsiednich),  którzy pragną stworzyć jedną wspólną listę wyborczą, alternatywną w stosunku do dzisiejszego „establishmentu” parlamentarnego,  w przyszłym roku w wyborach samorządowych (np. do sejmików wojewódzkich) oraz za dwa lata –  w wyborach parlamentarnych. 

sobota, 23 września, godz. 16:00

Izba Rzemieślnicza,

Al. Niepodległości 2, sala nr 17,  

Poznań 

mapka kliknij tutaj:

https://www.google.pl/maps/place/Wielkopolska+Izba+Rzemie%C5%9Blnicza/@52.40256,16.921716,15z/data=!4m5!3m4!1s0x0:0xafb6408b21ae2fc4!8m2!3d52.40256!4d16.921716

Czy będziemy musieli powołać do życia partię polityczną, jeśli PiS zmieni ordynację, zakazując startu w wyborach (powyżej stopnia powiatowego) stowarzyszeniom i komitetom obywatelskim i jakie podstawy programowe powinna mieć taka nowa formacja polityczna? – patrz tutaj:  https://www.youtube.com/watch?v=5ZhRe3-v450

 

inicjatorem spotkania jest stowarzyszenie OBURZENI

www.oburzeni.pl      antypartia@oburzeni.info    tel. 601 255 849

Władzo oddaj Polakom własność

Władzo oddaj Polakom własność,

lub słuszną cenę za domy i ziemię!

 

Fot. Artur Węgrzynowicz. TVN Warszawa. Protest pod siedzibą PiS

Po II wojnie światowej komuniści w Polsce naruszyli systemowo prawa i wolności Polaków, zabierając nam własność, wolność , a często i życie.

Działali z premedytacją gwałcąc prawa człowieka. Wydawało się, że po 1989 roku nadeszła nowa era w stosunkach władza – obywatel. Wydawało się, że wreszcie jesteśmy u siebie ,w wolnym kraju.

Nic z tego. Układ okrągłego stołu utrwalił pogardę władzy wobec obywatela. W szczególności post-peerelowski ustawodawca oraz wymiar (nie)sprawiedliwości przyjęli niedopuszczalne naszym zdaniem prawo ograniczające, w  wielu przypadkach likwidujące własność Polaków, bez odszkodowania.

Wszyscy wiemy, że społeczeństwo potrzebuje energii elektrycznej, gazu, czy wody, wiemy, że potrzebne są linie wysokiego napięcia, czy inne linie przesyłowe.

Nie rozumiemy jednak, dlaczego władza (ustawodawcza, sądownicza i administracyjna) zabiera nam nasze domy i ziemię, jak złodziej ciemną nocą.

Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której władza nie przestrzega prawa , które sama ustanawia.

Doszło do tego, że w PRL-u Sąd najwyższy stwierdził , ze ograniczone prawo rzeczowe, jakim jest służebność, może być ustanowione jedynie w formie aktu notarialnego, a dzisiaj Sąd najwyższy ma w pogardzie zwyczajnych obywateli, drukując wyroki wygodne dla polityków, tylko

 

po to, żeby obywatelom nie płacić.

Monopoliści – jakimi są firmy przesyłowe, których właścicielem jest państwo polskie, doją swoich klientów – czyli nas wszystkich, za sprawą polityków.

To politycy traktują te spółki Skarbu Państwa jak zdobycz.

Może już zbliża się czas, aby oderwać polityków od koryta.

Czy spółki Skarbu Państwa nie powinny zostać uwłaszczone na rzecz wszystkich obywateli?

Te same firmy przesyłowe korzystają z naszych nieruchomości nieodpłatnie, a politycy tworzą prawo utrwalające ten złodziejski układ wbrew Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i prawu międzynarodowemu, które Polska ratyfikowała.

Jakakolwiek forma wywłaszczenia na cele publiczne jest możliwa jedynie za słusznym odszkodowaniem.

Za słusznym odszkodowaniem!

Ponadto oni rujnują nasz zdrowie tymi liniami!

Pojedyncze sądy w Polsce powzięły w wątpliwość, czy ten złodziejski proceder na mocy którego można zasiedzieć służebność przesyłu przed rokiem 2008, a więc w czasie, gdy służebność przesyłu nie istniała, jest w ogóle możliwe.

Sądy te skierowały do Trybunału Konstytucyjnego zapytanie, aby ten to rozstrzygnął.

Stowarzyszenia Oburzeni stoi na stanowisku, że Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie jest atrapą – zabawką w rękach polityków.

Stoimy na stanowisku, że Trybunał konstytucyjny nie powinien latami zamrażać odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, o prawo własności w Polsce.

Milion właścicieli nieruchomości i członków naszych rodzin czeka na rozstrzygnięcie w duchu rzeczywistego PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.

Najpierw władza zabiera własność, potem zabiera wolność, a na końcu życie!

Nie możemy być bierni i nie będziemy!

Dosyć tego bezprawia!

Zapraszamy na demonstrację w dniu 07 października (sobota) przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie (Al. Jana Christiana Szucha 12A)

Początek godzina 12.00

 

Wojciech Papis

w.papis@wp.pl

514 268 064

Sekretarz Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Oburzeni

Fot. Barbara Banaszek. Społeczna Grupa Koordynacyjna Kozienice-Ołtarzew. Protestujący liczą na pomoc Prezesa PiS

www.oburzeni.pl

Zasiedzenie, służebność, czy zasiedzenie służebności

Zasiedzenie, służebność, czy zasiedzenie służebności

 

Zasiedzenie służebności w Trybunale Konstytucyjnym po raz trzeci

Wracając do zarzutów, Sąd Rejonowy:

  • podkreślił, iż kwestionowana wykładnia narusza istotę prawa własności albowiem pozbawia właścicieli nieruchomości obciążonych urządzeniami przesyłowymi możliwości częściowego korzystania z nieruchomości i pobierania z nich pożytków bez żadnego odszkodowania,
  • wskazał również na naruszenie w procesie wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy reguły interpretacyjnej, zgodnie z którą wątpliwości powinny być wyjaśniane na rzecz ochrony własności – w tym przypadku postąpiono dokładnie odwrotnie,
  • zwrócił uwagę, iż nowe normy prawne, szczególnie te które tworzą niekorzystne skutki majątkowe dla obywateli powinna być wprowadzana z zastosowaniem techniki przepisów przejściowych, a co najmniej z odpowiednim odroczeniem w czasie ich wejścia w życie, żeby obywatele mieli czas na dostosowanie się do nowej sytuacji prawnej – analizowana zmiana wykładni miała charakter nagły, dodatkowo retroaktywny, albowiem oznaczała w istocie wsteczną zmianę prawa – nową wykładnią objęto bowiem stany faktyczne z przeszłości,
  • na koniec  wskazał, iż zakwestionowana wykładnia narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności, albowiem ingerencja ustawodawcy w zakres prawa własności była nadmierna i nie znajdowała uzasadnienia w konieczności ochrony innych, równie istotnych wartości.

Zarzutów jak widzicie jest niemało, żeby jednak Trybunał się nimi zajął w pierwszej kolejności musi ocenić, iż wydanie orzeczenia jest w sprawie dopuszczalne. Uprzednio, wszystkie przesłanki ocenił pozytywnie za wyjątkiem jednej, czyli braku wystarczającej jednolitości wykładni po wydaniu uchwały (7) w sprawie III CZP 87/13.

Obecnie Sąd Rejonowy ograniczył zakres pytania do tych spraw, dla których nie zanegowano możliwości nabycia służebności przez zasiedzenie w powołanej uchwale Sądu Najwyższego.

Czy to daje większe szanse na uzyskanie merytorycznej odpowiedzi?

Ta sprawa dotyczy setek tysięcy Polaków. Na obecna chwila Trybunał Konstytucyjny robi wszystko by nie rozstrzygać tego problemu.

Stowarzyszenie OBURZENI planuje

w dniu 07 października 2017 roku w godzinach 12:00 do 15:00

przeprowadzić protest pod Trybunałem Konstytucyjnym w formie zgromadzenia publicznego lub pikiety.

W dniu 09 października członkowie Rady Koordynacyjnej złożą Petycję do Kancelarii Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyznaczenia jak najszybszego terminu rozstrzygnięcia powyższej kwestii.

Zapraszamy wszystkie środowiska do włączenia się do tej akcji jako współorganizatorzy lub jej uczestnicy.

Ze strony stowarzyszenia OBURZENI osobami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie akcji protestacyjnej i złożenia petycji są:

Jan Szymański – Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej

Wojciech Papis – Sekretarz Rady Koordynacyjnej

Układ patologiczny zamknięty

Układ patologiczny zamknięty

 Jak budują spółdzielnie mieszkaniowe?

Zarządy spółdzielni, w okresie trwania inwestycji lub po jej zakończeniu, poza normalnym wynagrodzeniem, dodatkowo są na % prowizji od kosztów budowy – ostatecznego rozliczenia. Ten procent wynosi od 3 do 7.

​ Tak,  ale nie  w WSM. Tu Zarząd nalicza sobie prowizje znacznie ​, znacznie”​ korzystniejszą. 
​Im wyższy jest koszt inwestycji, ​…..​ także gruntu pod dan ​ą​ inwestycję, tym
​….​ wyższe … są prowizje członków zarządów. Działa to na zasadzie „im ten miś jest droższy…”
​ ​

Mało tego im inwestycja trwa dłużej, tym dla zarządów lepiej, bo dłużej wypłacają sobie comiesięczna zaliczkę prowizyjną.

Oczywiście członkowie spółdzielni nic nie ​wiedzą,  nie ​ rozumieją – bo dla ​dobra ​ sprawy –  tak ma być .

Co trzeba czytać – statut, Regulamin rozliczenia inwestycji, jako integralna część umowy o budowę lokali i dwa regulaminy pochodne statutu (uchwalane przez Rady Nadzorcze – najczęściej zauszników zarządu), tj. Regulamin Zarządu i Regulamin Wynagradzania Zarządu. Wówczas wiemy dlaczego im ten miś jest droższy, a jego budowa trwa dłużej….
Trzeba tez wiedzieć, że obecnie spółdzielnie mogą (lecz nie muszą) budować lokale z ekspektatywą odrębnej własności lub ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu.

W tym drugim przypadku płacimy spółdzielni setki tysięcy złotych, lecz nie stajemy się właścicielami lokalu.
Nadal jest nim spółdzielnia jako, osoba prawna.
Trzymajcie się z daleka od tej patologii.

Jeśli kupić mieszkanie to własnościowe, najlepiej we wspólnocie, mieszkaniowej.

Wkład budowlany i rozliczenie całości kosztów po oddaniu inwestycji – tak od strony formalnej przebiega proces budowania dla członków spółdzielni mieszkaniowych.

Budownictwo spółdzielcze w Polsce kiedyś święciło tryumfy. Spółdzielnie w najlepszym okresie oddawały więcej mieszkań niż firmy deweloperskie. Obecnie po takim stanie rzeczy nie ma śladu.   W zeszłym roku spółdzielnie oddały zaledwie ponad 2.000 mieszkań. Jeszcze w latach 90′ były jednym z najistotniejszych graczy na rynku i budowały znacznie więcej niż deweloperzy. Przykładowo – w 1993 roku przybyło ponad 50 tysięcy mieszkań spółdzielczych i tylko nieco ponad 30 tys. od deweloperów. Wysoki udział budownictwa spółdzielczego utrzymywał się przez całą ostatnią dekadę XX wieku, ale także na początku wieku nowego.
Jeszcze w 2001 roku spółdzielnie oddały ponad 20 tys. lokali, co było wynikiem tylko o kilka tysięcy gorszym od budownictwa deweloperskiego.
10 lat temu spółdzielcy oddali blisko 10 tys. mieszkań, a więc 5 razy więcej niż obecnie, nie porównując to z okresami wcześniejszymi, gdy wyniki były znacznie wyższe. 

Powodem jest kilka czynników, które sprawiają, że budownictwo spółdzielcze zamiera. Minusem jest nieprzejrzyste prawo, które może odstręczać inwestorów. Inna sprawa to fakt, że idea spółdzielczość zakłada budowanie dla własnych członków i to non profit. Mało która spółdzielnia chce działać jak typowy deweloper, a przystąpienie do projektu na „spółdzielczych” zasadach wiąże się z  ryzykiem.

Z założenia planu finansowego budowy – członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, te do samego końca mogą się zmienić, co różni się zasadniczo od budownictwa deweloperskiego, gdzie zmiana ceny daje podstawę do odstąpienia od umowy.


Nowym impulsem dla budownictwa spółdzielczego może być zapowiadany przez rząd Narodowy Program Mieszkaniowy. Jednym z jego filarów: oprócz mieszkań na wynajem i stymulacji oszczędzania na cele mieszkaniowe, ma być wsparcie  budowy mieszkań komunalnych, spółdzielczych itp. Czynsze w takich lokalach mają być nie wyższe niż 4 – 5 proc. wartości odtworzeniowej.

Wkład budowlany .  Jak stać się właścicielem mieszkania od spółdzielni? Możliwości są dwie albo:

1. przystąpienie do spółdzielni, wniesienie wkładu budowlanego i podpisanie umowy o budowę lokalu wraz z  ekspektatywą, czyli roszczeniem o ustanowienie odrębnej własności lokalu, albo
2. kupno mieszkania na normalnych zasadach rynkowych, tak jak od dewelopera​.​
 
Pierwsza forma
​ z „założenia” ​ jest atrakcyjniejsza cenowo, tzn. spółdzielnie ​”​dla swoich​”​ członków budują taniej. ????
​Stąd  epidemia  swojaków na  nowo budowane mieszkania​
​ w ramach wdzięczności  za  dotychczasową „pracę”???​


Sama  ekspektatywa jest prawem zbywalnym, dziedzicznym i podlega egzekucji. Nabywca ekspektatywy musi przystąpić do spółdzielni mieszkaniowej a umowa zbycia ekspektatywy odrębnej własności lokalu powinna być zawarta w formie aktu notarialnego.

Należy zaznaczyć, że od 2007 roku  nie można już ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.
Tak więc mieszkania od spółdzielni to po prostu mieszkania własnościowe.  
Choć zrzeszony spółdzielca teoretycznie może liczyć na tańsze mieszkanie niż klient kupujący „z zewnątrz”, musi pamiętać również o fakcie, że proces inwestycyjny przebiega tu inaczej niż w przypadku budownictwa deweloperskiego.  Członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, a te do samego końca mogą się zmienić. Tak więc ostatecznie spółdzielca nie zna ceny swego mieszkania.

Jeśli natomiast chodzi o kupującego na zasadach komercyjnych – nie musi on przystąpić do spółdzielni. Nie ma takiego obowiązku, choć najczęściej mu się to po prostu opłaca.

Bycie członkiem ​a  w  szczególności  „honorowym”, ​może wiązać się z różnymi profitami i zawsze daje wpływ na jej działanie. Członkowie często korzystają z obniżki opłat, czynszowych, co wynika  stąd, że spółdzielnia posiada dodatkowe dochody.  Osoba, która spółdzielcą nie jest, nie ma prawa do uczestnictwa w podziale tych środków. Może być ​  nawet  np. obłożona wyższym czynszem.

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

„Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych”

​ z dnia 20 07.2017 r. ​

​jest popierany przez spółdzielców.

​W ​   3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych ​ w Polsce zamieszkuje ok. 14 mln Polaków.

 
Zarządzający spółdzielniami  są ostatnim bastionem nomenklatury po PRL-owkiej,  dawnymi  aparatczykami zajmującymi kluczowe i kierownicze stanowiska  za  lukratywne pieniądze . Członkowie zarządów, prezesi SM  są odpowiedzialni za naliczanie  nierynkowych czynszów, kominowych dopłat, dramatyczne eksmisje rodzin (największa ilość osób w Polsce eksmitowanych z zasobów spółdzielni mieszkaniowych), szerzenie się patologii społecznej, a także drastycznie pogarszający się stan techniczny infrastruktury zasobów mieszkaniowych w spółdzielniach.  SiC!

Poniżej  najistotniejsze zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, które wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, ​niosąc  ​​prawdopodobieństwo  popraw​y ​bytu jej mieszkańców.

  1. – nowela upraszcza tryb wydzielania się wspólnot mieszkaniowych poprzez wprowadzenia zasady rozliczenia funduszu remontowego w przeciągu 12 miesięcy dla właścicieli nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  2. – członkostwo w spółdzielni związane z prawem do lokalu lub umową o jego budowę,

  3. – likwidacja obowiązku składania deklaracji członkowskiej oraz wpłaty wpisowego,

  4. – członkami automatycznie małżonkowie jeśli występuje współwłasność,

  5. – po ustaniu małżeństwa małżonkowie zgłaszają spółdzielni komu przypadło prawo do lokalu,

  6. – członkami osoby, które kupiły na rynku wtórnym własnościowe prawo do lokalu,

  7. – członkami mogą być najemcy przejętych przez SM mieszkań zakładowych,

  8. – osoby bliskie osobom, którym wygasło spółdzielcze prawo zyskują możliwość ubiegania się o członkostwo poprzez złożenie pisemnej deklaracji o gotowości podpisania z SM umowy o ustanowienie spółdzielczego prawa,

  9. – w dniu wejścia w życie nowelizacji, wygasną członkostwa tzw. członków oczekujących – osób które nigdy nie posiadały żadnych praw majątkowych w spółdzielni (praw do lokali, garaży) a mimo to uczestniczyły w WZ i głosowały zgodnie z wolą zarządów,

  10. – po ustaniu członkostwa właściciel lokalu jest współwłaścicielem środków zgromadzonych w funduszu remontowym w wysokości odpowiadającej udziałowi we współwłasności nieruchomości (przepis stosowany też do osób, które nie były członkami SM),

  11. – uniemożliwienie spółdzielni wygaszania lokatorskiego prawa do lokalu – wymaganie postępowanie sądowe,

  12. – każdy kto utracił prawo lokatorskie lub własnościowe po nowelizacji ustawy będzie mógł wnieść o przywrócenie prawa jeśli spłaci zadłużenie i jeżeli prawa do jego lokalu nie uzyskała inna osoba,

  13. – nabycie mieszkania zakładowego – nowela zobowiązuje najemcę do wpłaty do spółdzielni wkładu budowlanego w kwocie nie większej niż 5% ceny rynkowej lokalu,

  14. nowela rozszerza uprawnienia kontrolne dla ministra budownictwa – daje prawo żądania i kontroli dokumentów,

  15. – w umowie o budowę spółdzielnia zyskuje prawo określenia terminu wykupu lokalu,

  16. – nowela wprowadza zasady rozliczenia funduszu remontowego dla właścicieli w nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  17. – udział w walnym zgromadzeniu przez pełnomocnika (jeden pełnomocnik dla jednego członka),

  18. – uchwały walnego zgromadzenia będą podjęte, jeżeli opowie się za nimi wymagana w ustawie lub statucie liczba członków biorących udział w głosowaniu,

  19. osoby, które pełnią funkcje w spółdzielniach mieszkaniowych, nie będą mogły być lustratorami (kontrolować SM),

  20. – rozliczenie kosztów budowy lokali w terminie 3 miesięcy od oddania budynku do użytkowania, po upływie 3 miesięcy roszczenie spółdzielni o uzupełnienie wkładu budowlanego wygasa,

  21. – spółdzielnia przenosi własność lokalu w terminie 2 miesięcy od wybudowania.

Potęgi klucz

Potęgi klucz 

 Szanowni Państwo! 

    Wrzesień, a więc dzieci ruszają do szkoły. Czego one się tam teraz uczą? Nie mam pojęcia i to może nawet lepiej, bo zamiast utyskiwać na programy szkolne, pokuszę się o przedstawienie moich postulatów. Wiedza jest teraz tak rozległa, że zgłębienie jej w jakiejkolwiek dziedzinie przestało być możliwe. Czego zatem dziecko powinno się nauczyć zanim podejmie decyzję, co chce w życiu robić?

   Dawniej mawiano: ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz.

Mam nadzieję, że to powiedzenie nie straciło całkiem aktualności. Ale postawiłabym na poszukiwanie talentów bardzo szeroko rozumianych. Talenty sportowe może wyławiać nauczyciel wf-u; matematyki, fizyki i innych przedmiotów ścisłych – odpowiedni nauczyciele. Poetą od biedy można zostać samoistnie, gorzej z pozostałymi talentami artystycznymi.

Czy na pewno są one jeszcze potrzebne? Konia łatwiej sfotografować niż narysować. Ale wbrew pozorom, tylko rysunek może wydobyć z obiektu ukrytą prawdę. Nowoczesne instrumenty muzyczne ułatwiają grę każdemu chętnemu, czy warto zatem uczyć się jeszcze nut? Nie wiem. Wiem natomiast, że każdy bezwarunkowo powinien uczyć się podstaw aktorstwa, w tym dykcji. Jest to umiejętność niezbędna przy jakimkolwiek wystąpieniu publicznym. Żal ściska za gardło, gdy ktoś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia robi to tak nieudolnie, że nie idzie wytrzymać.

   Odnoszę wrażenie, że z postępem techniki zanika dbałość o wynik działań.

Dawniej istniał taki zawód jak oświetleniowiec. Dzisiaj operator światła zdaje się mieć sobie za punkt honoru to, żeby widać było jak najmniej. Rozumiem, jeśli prelegent ma wyjątkowo odrażający wygląd, ale to raczej rzadkość. Najczęściej mówca mamrocze coś niewyraźnie do mikrofonu, albo jeśli nawet słychać go dobrze, to w każdym zdaniu jest słowo właśnie, a po jego zakończeniu prelegent domaga się potwierdzenia pytając: prawda, ewentualnie: tak, lub nie? Nauka retoryki nigdy wcześniej nie była aż tak konieczna.

    Komuniści wmawiali ludziom, że nauka, mimo iż obowiązkowa, nie jest im do niczego potrzebna.

Do rządzenia państwem najlepiej nadaje się niewykwalifikowany robotnik, albo towarzysz Wiesław. Ten komunistyczny system nadal pokutuje,  nieco tylko zmodyfikowany.

Ewa Kopacz nazwała Borysa Borysowicza Budkę Borysławem, bo jak tłumaczy, nie znała go. Ot, przyszedł jakiś lewicujący chłopaczyna do kancelarii pani premier, to zrobiła go Ministrem Sprawiedliwości, nie pytając nawet o imię, a co dopiero o kwalifikacje.  

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Jedna z ocen bieżącej sytuacji politycznej

 

Jedna z ocen bieżącej sytuacji politycznej

 

26.08.2017.

Kompradorski i oligarchiczny sens współczesnego konfliktu politycznego w Polsce

Wojciech Błasiak, http://jow.pl/kompradorski-i-oligarchiczny-sens-wspolczesnego-konfliktu-politycznego-w-polsce/

Od zwycięstwa wyborczego partii Prawo i Sprawiedliwość jesienią 2015 roku, trwa z różnym nasileniem, mniej lub bardziej żenujący i hałaśliwy medialnie konflikt polityczny. Obiektem tego konfliktu jest rządząca partia PiS, posiadająca samodzielną większość sejmową i swój rząd premier Beaty Szydło oraz zasadnicze, choć fundamentalnie chwiejne, poparcie prezydenta Andrzeja Dudy.

Groteskowa opozycja frontalna

Stroną tworzącą i stale odtwarzającą ten konflikt są partie opozycji parlamentarnej, na czele z partiami Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej.pl i Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz pozaparlamentarne ugrupowania polityczne typu Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP i przeróżne grupy oraz środowiska dotychczasowego establishmentu III RP. Wojna informacyjna, z aktywną propagandową dezinformacją strony antyrządowej, opartą na półprawdach, kłamstwach, obelgach i pomówieniach, osiągnęła wręcz groteskowy poziom straszenia upadkiem demokracji i zagrażającym Polsce faszyzmem.

Celem bezpośrednim tego politycznego konfliktu, pozbawionego wszakże sprawczego obywatelskiego kontekstu społecznego, jest doprowadzenie do jak najszybszego obalenia rządu Prawa i Sprawiedliwości i przedterminowych wyborów parlamentarnych, z równoczesnym maksymalnym osłabieniem samej partii PiS i wszystkich jej aktualnych i potencjalnych sojuszników. A wszystko to dzieje się w sytuacji stabilizacji ogólnych nastrojów społecznych i dobrej sytuacji gospodarczej kraju. A jeszcze lepszej sytuacji finansów państwa, dowodzącej, że po prostu wystarczy nie przyzwalać na masową kradzież podatków i samemu nie kraść, aby dopinać corocznie polski budżet.

Groteskowa forma i fundamentalna treść

Kto tu jest kim i jakie są rzeczywiste powody, tego z pozoru dość groteskowego konfliktu politycznego, ograniczonego do fizycznej przestrzeni śródmieścia Warszawy i kilku największych miast Polski oraz krajowej przestrzeni medialnej? I skąd tyle bezwzględności i agresji, aż po nienawiść po stronie antyrządowej?

Ten konflikt jest groteskowy tylko w przebiegu jego politycznej i medialnej formy, ze względu na groteskowość rozgrywających go publicznie grup, środowisk i poszczególnych person. Ta groteskowość jest wynikiem intelektualnego, etycznego i ideowego ich poziomu. To poziom intelektualnej, etycznej i ideowej hołoty, czyli zbiorowości i osobników pozbawionych podstawowych norm i wartości w swych publicznych działaniach. A to z kolei jest wynikiem trwającej już ponad 20 lat negatywnej samoselekcji wszelakich formalnych i nieformalnych grup władzy publicznej i środowisk wpływów, od partyjnych grup władzy poczynając.

Treść polityczna tego konfliktu już groteskowa jednak nie jest. Sprawa jest fundamentalna dla przyszłości Polski. I żeby ją zrozumieć, trzeba zrozumieć czyje i jakie interesy, ambicje i aspiracje naruszyły czy raczej tylko zagroziły naruszeniem rządy Prawa i Sprawiedliwości. Ale aby to zrozumieć, trzeba pojmować czym było i jest państwo III Rzeczypospolitej i jaka jest socjopolityczna struktura jego społeczeństwa.

„Miękkie” państwo postkolonialne

Otóż ukształtowane po rozpadzie imperium radzieckiego w latach 1989-1991, państwo III RP jest zoligarchizowanym państwem zależnym, o cechach państw postkolonialnych. Szwedzki noblista ekonomiczny Gunnar Myrdal nazywał takie postkolonialne państwa w Azji Południowo-Wschodniej z końca lat 50. państwami „miękkimi”. Państwo III RP jest takim właśnie „miękkim” państwem, które jest „miękkie” dla silnych w kraju i za granicą, acz niezwykle „twarde” dla słabych, w tym ogółu własnych obywateli. W szczególności jest to państwo „miękkie” wobec zewnętrznych sił i nacisków, co daje efekt zależności wobec zewnętrznego otoczenia.

To „miękkie” państwo III Rzeczypospolitej charakteryzowało się i znacząco nadal charakteryzuje się czterema negatywnymi cechami:

(1) niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po trwałą niemożność rozwiązania szczególnie trudnych i skomplikowanych problemów, w tym dotyczących bezpieczeństwa egzystencjalnego milionów swych obywateli,

(2) niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach aparatu państwa,

(3) wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych praktyk ludzi tego aparatu oraz

(4) niską odpornością na zewnętrzne presje międzynarodowe, aż po prowadzenie kompradorskich polityk w interesie obcych centrów politycznych i gospodarczych.

Samoreprodukcja partyjnej nędzy politycznej

Te negatywne cechy strukturalne państwa III RP są wynikiem niskiej jakości grup władzy państwowej a szerzej publicznej, selekcjonowanych politycznie po 1989 roku. Reproduktorem tej niskiej jakości są partyjne grupy władzy w Sejmie. To bowiem zwycięskie partie polityczne, tworzące rząd, obsadzają bezpośrednio i pośrednio kluczowe aparaty zarządzania i administrowania państwa i państwowej gospodarki, decydując o jakości rządzenie, zarządzania i administrowanie w III RP. I to jakość partyjnych grup władzy w Sejmie ma kluczowe znaczenie dla jakości państwa III RP.

O jakości tych partyjnych grup władzy decyduje w sposób zasadniczy polityczny sposób ich wyboru do Sejmu, czyli ordynacja wyborcza do Sejmu, pełniąca rolę decydującego mechanizmu selekcji. Obecna ordynacja proporcjonalna, w której głosuje się na kandydatów umieszczonych przez kierownictwa partii na partyjnych listach wyborczych, pełniła stale i pełni nadal rolę negatywnego mechanizmu selekcji, a w istocie samoselekcji.

Ordynacja proporcjonalna bowiem nade wszystko odtwarza i reprodukuje stan zastany. Samym obywatelom odebrano bowiem bierne prawo wyborcze i nie mogą oni samodzielnie kandydować jako obywatele, zaś głosować mogą tylko na tych, którzy już zostali wybrani przez kierownictwa partyjne. Jak to powiedział do mnie Stan Tymiński w 2013 roku: Polacy są jak Murzyni amerykańscy w latach 50. w południowych stanach USA – mają prawa wyborcze, ale nie mają na kogo głosować, a sami nie mogą kandydować. Polska demokracja parlamentarna jest w swej socjopolitycznej treści bowiem parlamentarną oligarchią wyborczą, a formalnie demokratyczne procedury fasadą władzy oligarchii partyjnych.

Przeciwstawiając tę kluczową cechę ordynacji proporcjonalnej, jaką jest odtwarzanie sceny politycznej, silnej zdolności do jej wymiany w ordynacji większościowej z regułą jednomandatowych okręgów wyborczych, kanadyjski filozof polityki John T. Pepall uznał tę zdolność za najważniejszą dla jakości demokracji. Najbardziej imponująca praktycznymi zaletami naszego (kanadyjskiego – WB) współczesnego sposobu głosowania – twierdzi J. T. Pepall – jest możliwość by <<wyrzucić kiepskich>> (<<throw the bums up>>), nawet bardziej niż możliwość wybrania nowego rządu.

Właśnie wyrzucenie kiepskich jest niemal niemożliwe w proporcjonalnej reprezentacji. Główne partie, w ramach systemu proporcjonalnego, pozostają w rządzie przez dekady mimo rozległych fluktuacji w wynikach głosowań wyborczych. Mniejsze partie często wydają się mieć udział w rządzie w odwrotnej proporcji do ich wyborczego sukcesu (…).

Pierwotna kompradorska preselekcja polityczna

Dramatem współczesnej Polski jest reprodukcja jakości grup i środowisk władzy politycznej, wyniesionych na scenę publiczną porozumieniem politycznym tzw. okrągłego stołu z 1989 roku i Sejmem kontraktowym z lat 1989-1991. Rdzeniem tych uzurpatorskich grup i środowisk było bowiem z jednej strony obiektywnie antynarodowa formacja komunistyczna, a z drugiej dokooptowane do niej środowiska tzw. lewicy laickiej i ugodowa część działaczy postsolidarnościowych, z wyeliminowaniem antykomunistycznych i niepodległościowych środowisk opozycyjnych i postsolidarnościowych.

Tak powstała stricte kompradorska, intersubiektywnie anarodowa, a obiektywnie antynarodowa nowa formacja polityczna, od postkomunistów, po postsolidarnościowych liberałów i konserwatystów. A rzeczywisty kluczowy podział polityczny na polityczną formację kompradorską i formację niepodległościową, nigdy nie był publicznie artykułowany. W Polsce rzeczywista walka polityczna to nie były żadne spory między tzw. lewicą a tzw. prawicą, tylko między kompradorskim kosmopolityzmem a patriotycznym nacjopolityzmem (nacjopolityzm jest określeniem Andrzeja Kutyłowskiego, użytym w trakcie dyskusji ze mną na powyższy temat).

W ten sposób wyniesiono na główną scenę polityczną, i to z niewątpliwym udziałem komunistycznych tajnych policji politycznych, pierwotne grupy władzy politycznej, podlegały następnie coraz bardziej negatywnej samoreprodukcji, dzięki ordynacji proporcjonalnej. Pełniła ona rolę swoistego socjopolitycznego wehikułu czasu, stale odtwarzając strukturalnie sytuację początku lat 90.

Rozbiór gospodarczy i drenaż ekonomiczny

Efektem było przeprowadzenie rozbioru gospodarczego w postaci wyprzedaży w ręce kapitału zagranicznego do 2004 roku blisko 50% podstawowych kapitałów w sektorze przemysłu i 75% w sektorze bankowym, jak to oszacował Kazimierz Poznański, za 4,5 do 5% wartości odtworzeniowej i 400 do 500 mln dolarów łapówek dla około jednego tysiąca osób. Takiej skali zdrady narodowej nie było nigdy w historii suwerennej zewnętrznie państwowości polskiej.

Z kolei Mieczysław Kabaj ocenił, że po 1989 roku utraciliśmy ponad 5 mln miejsc pracy. Oficjalny zaś drenaż finansowy Polski to obecnie około 46 mld złotych rocznie, zaś nieoficjalny i nielegalny to około 55 mld złotych rocznie. Polska to wielki złoty interes gospodarczy dla szeroko rozumianego Zachodu, z Niemcami w roli głównej. A tylko „miękki” status polskiej państwowości jest gwarantem tego interesu.

I to stanowi nade wszystko o sensie obecnego konfliktu politycznego w Polsce. Nie wolno bowiem dopuścić do zagrożenia tego statusu. Dlatego zagraniczne centra polityczne i kapitałowe uruchomiły swoje kompradorskie aktywa w Polsce, a jak sądzę również zagraniczne aktywa wywiadu. Dlatego też Berlin uruchomił swoje aktywa wpływu w strukturach Unii Europejskiej, z Komisją Europejską w roli głównej.

Panowanie społeczne postkomunistycznej oligarchii

O ile ten kompradorski sens zagraniczny jest już coraz silniej i powszechniej rozumiany, o tyle sens wewnątrzkrajowy już dużo mniej. Tu bowiem pozostaje niewidoczne dla opinii publicznej zjawisko panowania społecznego. Jest to nade wszystko możliwe dzięki faktycznemu nieistnieniu w Polsce nauk społecznych, a politologii i socjologii polityki w szczególności. Jest to też nade wszystko możliwe dzięki żałosnemu poziomowi merytorycznemu i etycznemu polskiego dziennikarstwa, i to od sztandarowych tytułów prorządowych poczynając.

Otóż grupa panująca w Polsce jest niewidoczna dla ogółu polskiego społeczeństwa. A jest nią postkomunistyczna oligarchia finansowo-polityczna. Polska oligarchia jest grupą ukrywającą w sposób profesjonalny swoje istnienie przed opinią publiczną. Ma formę istnienia analogiczną do kosmicznej „czarnej dziury”. O jej funkcjonowaniu świadczą tylko skutki dla zewnętrznego otoczenia społecznego. Na zewnątrz widać tylko <<słupy>> osób podstawionych przez głównych graczy, jak mówi mój kolega zorientowany w wielkoskalowym rodzimym biznesie prywatnym.

Jest to grupa społeczna o charakterze mafijnej oligarchii, dzięki skoncentrowaniu w swoich rękach olbrzymich, a zrabowanych aktywów finansowych, ale i aktywów politycznych. Aktywa polityczne to czarny kapitał społeczny w postaci nieformalnych i niejawnych dla opinii publicznej sieci powiązań i zależności, stworzonych celowo w okresie szokowej transformacji, a przenikających cały aparat państwowy: od władzy wykonawczej i ustawodawczej, po sądowniczą, a także kluczowe działy gospodarki i kluczowe ogniwa systemu medialnego.

A warunkiem zachowanie jej panowania społecznego, jest zachowanie statusu „miękkiego” państwa postkolonialnego, z jego strukturalnymi cechami. Każda mniej lub bardziej istotna zmiana, zwłaszcza po znaczącej utracie wpływów w służbach specjalnych, jest zagrożeniem panowania społecznego oligarchii finansowo-politycznej. I zagrożeniem dla gigantycznych finansów drenowanych z państwa i gospodarki, dzięki możliwościom stałego wywierania wpływu. Dlatego rzucono do walki politycznej wszystkie polityczne i medialne siły agenturalnego wpływu; od agenturalnych ruchów politycznych, po agenturę wpływu w mediach i życiu publicznym, a nawet poszczególne persony publiczne, agenturalnie zależne. Wszystkie agenturalne ręce wyłożono na pokład, gdyż oligarchiczne interesy są zagrożone lub tylko mogą zostać zasadniczo zagrożone.

Wybór mniejszego zła

W tej sytuacji trudno mi nie popierać rządu Beaty Szydło i nie namawiać innych do jej popierania. Jego przeciwnikami są bowiem polityczne siły kompradorskie, działające na rzecz podtrzymania zewnętrznej eksploatacji gospodarczej Polski i podtrzymania podległości politycznej państwa polskiego na arenie międzynarodowej, a w wobec Niemiec za pośrednictwem UE w szczególności. Jego przeciwnikiem jest bowiem równolegle rodzima oligarchia finansowo-polityczna, działająca na rzecz utrzymania swego panowania społecznego dla wewnętrznego drenażu ekonomicznego polskiej gospodarki i wewnętrznego podporządkowania aparatów polskiego państwa wbrew podstawowym interesom ogółu obywateli.

Ale to jest tylko dla mnie wybór mniejszego zła. Wyznaję tu bowiem zasadę Immanuela Wallersteina, iż w polityce w sytuacji niemożności realizacji swoich podstawowych celów, na krótką metę należy nade wszystko jak najmniej szkodzić, oszczędzać straty i łagodzić ból. Ale tylko na krótką metę i pod żadnym pozorem nie wolno mi tracić z oczu celów zasadniczych. Na średnią już bowiem metę, czyli kilku lat, nie wolno iść na żadne ustępstwa i kompromisy z tym „mniejszym złem”. Bo nie zrealizuje się „głównego dobra”.

(Dodam, że pojęcie wyboru „mniejszego zła” zostało w Polsce skompromitowane przez gen. Ludowego Wojska Polskiego Wojciecha Jaruzelskiego, który nazwał tak wprowadzenie przez siebie stanu wojennego w 1981 roku, sugerując milcząco, iż „większym złem” byłaby militarna interwencja wojsk radzieckich. Była to propagandowa mistyfikacja, gdyż „większe zło” nigdy nie istniało, a największym i jedynym złem był stan wojenny.)

„Mniejsze zło” rządu premier B. Szydło

Dlaczego wszak popieranie rządu premier B. Szydło jest wymuszonym wyborem politycznym mniejszego zła? A to dlatego, że ten rząd i jego partia rządząca PiS nie mają zamiaru usunąć stałej przyczyny samoreprodukcji „miękkiego” państwa i negatywnej samoselekcji partyjnych grup władzy, w postaci aktualnie obowiązującej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu. A bez usunięcia tej przyczyny i wprowadzenia ordynacji większościowej opartej o regułę jednomandatowych okręgów wyborczych, nie będzie można uruchomić mechanizmów pozytywnej selekcji elit politycznych polskiego państwa.

A dlaczego ten rząd i jego partia rządząca PiS nie chce usunąć przyczyny strukturalnej słabości polskiego państwa? Gdyż obawiają się, że po tej zmianie mogliby wylecieć na śmietnik polskiej historii. A oni chcą po prostu dalej być na scenie politycznej. Nawet po swojej porażce w kolejnych wyborach parlamentarnych. Bo to na ich żywotnym interesie partyjnym kończy się ich patriotyzm.

A bez odrzucenia ordynacji proporcjonalnej nie ma mowy o naprawie polskiej państwowości. Nie można bowiem zastosować biernego prawa wyborczego i otworzyć przed wszystkimi środowiskami politycznymi i potencjalnymi przywódcami narodowymi możliwość wejścia na scenę polityczną. Nie można bezpośrednio podporządkować posłów wyborcom, co uniemożliwi ich podporządkowanie partyjnym kierownictwom czy wręcz zagranicznym ośrodkom decyzyjnym.

Co gorsza, partia rządząca PiS i jej kierownictwo, na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, już kilkakrotnie występowało przeciw ordynacji większościowej opartej o JOW. A sam Jarosław Kaczyński ma swoje duże zasługi jako minister prezydencki Lecha Wałęsy we wprowadzeniu obecnej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu, a później w jej politycznym podtrzymywaniu. To trochę tak, jakby strażacy rozdawali dzieciom zapałki w lesie, a później dzielnie walczyli z ogniem przez nie zaprószonym. I byli z tego dumni. Ale też ta walka z ogniem daje im możliwość bycia dobrymi strażakami.

„Większe dobro” nowych ruchów politycznych

Każdy bowiem polski polityk, który popierał i popiera utrzymywanie tej ordynacji proporcjonalnej, ponosi moralną i polityczną współodpowiedzialność zarówno za złą jakość państwa i wynikające z tego skutki, jak i pośrednio za kompromitujący i groźny dla naszej przyszłości poziom partyjnych grup władzy.

Dlatego w perspektywie już zbliżających się wyborów samorządowych, a potem parlamentarnych, należy aktywnie wspierać „większe dobro” w tych rodzących się inicjatywach politycznych i ruchach politycznych, które chcą głębokiej i republikańskiej reformy ustroju polskiego państwa.

A jego fundamentem jest bezpośrednia zależność posła od wyborcy i pierwsze w pełni wolne wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, w jednej turze, z pełną swobodą kandydowania wszystkich uprawnionych obywateli oraz jawnym liczeniem głosów. I dlatego w perspektywie średniookresowej należy zdecydowanie odrzucać „mniejsze zło”. I wspierać „większe dobro”.

15 sierpnia 2017

Zmieniony ( 26.08.2017. )

W mojej interpretacji w Polsce i nie tylko nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Nie ma nagród ani kar. Widząc taką sytuację nasi politycy pozwalali sobie na coraz więcej. Dotyczy to każdej grupy zawodowej. Potworzyły się „kasty”, których członków nikt z zewnątrz nie był w stanie ukarać, wymusić na jej członku zachowanie, pracę zgodnie z zasadami moralnymi, obowiązującym prawem. PiS podjął próbę zmiany tej sytuacji. Niestety dalej toleruje w swoich szeregach osoby, które stosują zasady dotychczas obowiązujące zasady.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

 

Ignorancja szkodzi

Ignorancja szkodzi

 

Telewizja raczy nasz coraz większą ilością programów interwencyjnych, w których przedstawiane są historie ludzi borykających się z problemami wynikającymi z braku podstawowej znajomości przepisów prawa. Poza tym, statystyki, a także wypowiedzi specjalistów jasno wskazują na szeroko zakrojone zjawisko niskiej świadomości prawnej wśród społeczeństwa. Jak mówi stare, ale wciąż aktualne powiedzenie – „niewiedza szkodzi”. O tym, jakie konsekwencje może mieć nieznajomość swoich praw i obowiązków można przekonać się na konkretnych przykładach.

Młody mężczyzna trafił na komisariat za użycie wulgarnych słów w miejscu publicznym. Dano mu wybór zapłacenia mandatu lub skierowania (przez policję) sprawy do sądu. Zdziwione słowa „nie wiedziałem” to w tym przypadku żadne usprawiedliwienie. Znajomość prawa to obowiązek każdego obywatela. Inny przykład – wielu ludzi nie czyta długich i pisanych językiem prawniczym umów. Po prostu je podpisują, a potem okazuje się, że dokument zawierał punkty, które nakładają na podpisującego niespodziewane i często niemałe koszty. Podobnie z pracą na zlecenie lub na umowę o dzieło – wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w tym przypadku również należy regularnie rozliczać się z państwem.

Jak widać, podstawowa znajomość prawa to dzisiaj niezbędny wymóg, ale przede wszystkim działanie na rzecz własnego dobra. W końcu, nie od dzisiaj wiadomo, że konsekwencje nieświadomego działania mogą okazać się bardzo nieprzyjemne i kosztowne.

 

Łukasz Kazaren
adwokat

Źródło: info.peritusnet.eu

Częściej używanym pojęciem w zwykłych rozmowach jest „nieznajomość prawa szkodzi”. Jest kilka powiedzeń dotyczących wyżej przedstawionego zagadnienia. Niestety większość z nas nigdy nie zapoznaje się z prawem jakiemu podlegamy np. w  miejscu pracy: regulaminy, KP, KC i inne. Nie zapoznajemy się z zapisami podpisywanych dokumentów. Większość rzeczy przyjmujemy na „wiarę”. Banki nie chcą nas oszukać, kontrahenci chcą dla nas dobrze itp.

Nie nauczyliśmy się pytania osób kompetentnych o wyjaśnienie zagadnienia, o odszukanie właściwej osoby. W wielu zagadnieniach Stowarzyszenie Oburzeni posiada osoby, które dysponują wiedzą i zechcą się nią podzielić z innymi.

Z poważaniem

Jan Szymański