Plecy

Plecy 

Szanowni Państwo!

   Trybunał Konstytucyjny orzekł właśnie niezgodność Konstytucji z Konstytucją i tego się trzymajmy. Skoro to co najważniejsze mamy ustalone, zajmijmy się sprawami nieco błahszymi.

   Zanim zaczęła obowiązywać poprawność polityczna pospołu z niepoprawnością obyczajową, uczono dzieci odróżniać dobro od zła i zapewniano, że lepiej być dobrym, niż złym. Kiedy młody człowiek zaczynał podejmować własne decyzje przekonywał się często o rozmijaniu się praktyki z teorią. Teraz praktyka odniosła druzgocące zwycięstwo nad niegdysiejszą teorią.

   Czy to znaczy, że zaczęły obowiązywać nowe reguły? Czy rzeczywiście o sukcesie zawodowym decyduje wyłącznie podły charakter i głupota? Tak, ale tylko w kręgach mafijnych.

   Nie oznacza to jednak, że uczciwemu człowiekowi plecy nie są potrzebne. Przeciwnie, dla osiągnięcia sukcesu są niezbędne. A najlepiej, żeby do tego jeszcze posiadał dwie zdolności: upatrywania dobrych stron w każdej sytuacji i silną wolę. Te trzy czynniki zapewniają powodzenie w dowolnej dziedzinie życia.

   Czy sukces dla każdego jest osiągalny? Owszem. Plecy, czy jak kto woli znajomości, można odziedziczyć przychodząc na świat w ustosunkowanej rodzinie, albo zdobyć w sposób sobie właściwy. Upatrywanie dobrych stron w każdej sytuacji, to nawyk do wyrobienia i jakże przyjemny. Nad siłą woli trzeba popracować, ale siła mięśni też sama nie przychodzi.

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

„Haracz” wieczystego

20 dalszych lat „haraczu” wieczystego?

Znamy już szczegóły projektu ustawy o zmianie prawa współużytkowania wieczystego gruntu wykorzystywanego na cele mieszkaniowe w prawo współwłasności gruntu. Opłaty roczne za przekształcenie mają być wniesione przez 20 lat (zamiast pierwotnego zapisu do końca użytkowania wieczystego)  Ich wysokość ma być równa opłacie rocznej z tytułu użytkowania wieczystego obowiązującej 31 grudnia 2016 r. Opłata podlegać będzie waloryzacji – z urzędu albo na wniosek osoby zobowiązanej do jej ponoszenia, ale nie częściej niż raz na 5 lat (nie wskazano w projekcie procedury odwoławczej od tej waloryzacji). W przypadku gruntów Skarbu Państwa, przy jednorazowej płatności możliwa będzie bonifikata w wysokości 50 proc. należnej opłaty, ale samorządy będą same ustalały wysokość bonifikat (czyli równie dobrze może to być zero %). Nie została przyjęta zasada korzystniejszej opłaty tj. iż w sprawach wszczętych i nie zakończonych obowiązuje opłata sprzed podwyżki. W przypadku późniejszego orzeczenia trzeba będzie dopłacić różnicę.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE krytycznie odnosi się do projektu.Ten projekt nie likwiduje podstawowego problemu jakim jest fakt, iż opłata roczna czy opłata za przekształcenie ma charakter haraczu. Na jednej działce współużytkownicy wieczyści będą płacili różne wysokości opłat, niektórzy w wysokości niewspółmiernej do pozostałych. Są działki w Warszawie, gdzie wskutek zawirowań prawnych, w Warszawie jedni właściciele płacą np. 400/500 zł a inni ok.2-3 tys. złotych. Gdyby zredukować stawkę opłat do 0,3% tak jak proponowaliśmy, wówczas dysproporcja byłaby duża mniejsza pomiędzy tymi osobami. Zwolnieni z opłat są dekretowcy czyli de facto handlarzy roszczeń, a obciąża się zwykłych mieszkańców – stwierdza lider Stowarzyszenia dr Daniel Alain Korona. Na domiar złego nieruchomości będą zawierały stosowne wpisy w księdze wieczystej w dziale III (roszczenia i ograniczenia), czyli nieruchomości nie będą już czyste, co obniża ich wartość. Nie wspomnę już o niesamowitej biurokracji związanej z przesyłaniem zaświadczeń.

Ministerstwo Infrastruktury przesłało projekt w ramach konsultacji publicznych do 23 podmiotów, ale na tej liście zabrakło Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które w ostatnich latach było najaktywniejsze w sprawach wieczystego. Czyżby spotkanie z 28 czerwca w Ministerstwie z przewodniczącym Stowarzyszenia była jedynie grą pozorów.

Stowarzyszenie odpowiedziało na projekt ministerstwa, wnosząc 17 sierpnia do Senatu w ramach formuły petycji, projekt ustawy o nieodpłatnym przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności dla nieruchomości mieszkaniowych. Stowarzyszenie proponuje przekształcenie nieodpłatne i z urzędu.

Będziemy wnosić nasze uwagi do projektu Ministerstwa, i wrócimy na drogę protestów, skoro Ministerstwo nie uwzględniło naszych wcześniejszych uwag – konkluduje Daniel Alain Korona

Nowy skład Rady Koordynacyjnej

Sąd Okręgowy w Warszawie XIII Wydział KRS po kilku miesiącach nic nie robienia, nareszcie podjął decyzję o wpisaniu do Rejestru KRS nowego składu Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI.

Ta opieszałość sądu miała na celu zdezorganizowanie naszej działalności i częściowo im się to udało, np. nie mogliśmy formalnie wystąpić, jako strona w procesie przeciwko PEKAO SA po stronie Ryszarda Opary.

Kilka tygodni temu po kilkumiesięcznym oczekiwaniu i po wysłaniu kilku Pism do sądu, w których domagałem się wpisania nowego składu Rady Koordynacyjnej do Rejestru KRS odbyłem rozmowę z kimś ważnym z kierownictwa Wydziału. Poinformowałem tego kogoś, że sąd nie ma prawa dezorganizować nam działań tylko dlatego że Stowarzyszenie domaga się karania sędziów za ich działania skierowane przeciwko obywatelom.

Zapowiedziałem również że podejmiemy działania polegające na poinformowaniu opinii publicznej o dyskryminacyjnych praktykach sądu wobec naszego stowarzyszenia. Zapowiedziałem, że ostro wykrzyczymy tą łobuzerkę sądu na wiecu pod PKiN w dn. 3 września w czasie trwania kongresu sędziów.

Nie wiem czy to wpłynęło na tą decyzje, ale ważne, że stowarzyszenie może normalnie funkcjonować.
Nie daliśmy się zastraszyć.

Skład Rady Koordynacyjnej
Antoni Gut – przewodniczący
Marek Ciesielczyk – wiceprzewodniczący
Jan Szymański – wiceprzewodniczący
Tomasz Kucharczyk – skarbnik
Wojciech Papis – sekretarz
Paweł Połanecki – członek Rady

Wybór należy do nas – Polaków i wszystkich obywateli III RP.

Czytając lub słuchając prawicowych polityków czy wspierających ich dziennikarzy, ale również i zwykłych sympatyków prawicy można odnieść wrażenie, że ich myślenie zatrzymało się jakieś 100 lat temu. Mają oni jedną diagnozę; wszystkiemu winne jest lewactwo i trzeba natychmiast zmienić ustrój. W dorozumieniu na taki, co to położy tamę lewactwu. Problemem tych myślicieli jest wskazanie sposobu jak tego dokonać. Ci ludzie nie biorą pod uwagę faktu, że socjalizm zmutował.

„Tradycyjny” marksizm został co prawda zarzucony jako nieskuteczny, ale dzisiaj jego miejsce zajęła „diabelsko” pomyślana i dalece skuteczniejsza od „starego”, „zużytego” komunizmu ideologia. Jest nią neomarksizm, który „skasował” i wyrzucił „dziadka” Marksa z jego koncepcją rewolucji. Rewolucja zaprojektowana przez Marksa miała bowiem polegać na wykorzystaniu zbuntowanego proletariatu, czyli robotników i chłopów, do tego, by siłą obalić państwo burżuazyjne i odebrać władzę kapitalistycznym „krwiopijcom”. Dokładnie tak, jak zrobił to Lenin w Rosji w 1917 roku.

Otóż obalanie „kapitalizmu” leninowskimi metodami, przy użyciu przemocy, nie interesuje neomarksistów. Oni pozakładali garnitury i posłali swoje dzieci do elitarnych szkół. To, co przedsięwzięli, to jest typ przenikającej i rozproszonej dezintegracji systemu. W praktyce oznacza to zniszczenie, by użyć marksistowskiego slangu, „burżuazyjnej kultury z jej instytucjami stanowiącymi źródło zniewolenia dla człowieka”, czyli destrukcję religii, rodziny, szkoły, tradycyjnych norm moralnych, obyczajowych i estetycznych.

Skuteczną metodę przeprowadzenia „dezintegracji systemu” wymyślił Antonio Gramsci – włoski marksista. Jeszcze przed II wojną światową dokonał kluczowego dla istoty neomarksizmu odkrycia, mianowicie zdefiniował rozstrzygające znaczenie „nadbudowy”, czyli kultury, dla sprawy zwycięstwa socjalizmu, opracowując niezwykle groźną strategię zniszczenia państwa bez użycia przemocy.

Natomiast prawica, ciągle porusza się schematach z przed 100 laty i marzy o kontrrewolucji, najlepiej w wykonaniu gen. Franko albo Włodzimierza Putina. Ideolodzy i działacze prawicy nie chcą przyjąć do wiadomości, że lewicę można pokonać, ale nie da się tego zrobić metodą kontrrewolucji.

„Rewolucja Gramsciego” przeszła. Marsz marksistów przez instytucje trwający całą drugą połowę XX w. aż do dziś – okazał się skuteczny. Obecny stan jest taki, że wszystkie ważniejsze instytucje władzy są zdominowane przez neomarksistów.

To oni wykorzystując funkcje polityków, urzędników, sędziów, prokuratorów, komorników, reżimowych dziennikarzy, bankierów i szefów ponadnarodowych korporacji niszczą zwykłych ludzi. To oni wydają decyzje i wyroki prowadzące do bankructwa firmy rodzinne, żeby tylko przypomnieć Pana Romana Kluskę czy ostatnio Ryszarda Oparę albo bohaterów filmu „Układ zamknięty” i tysiące innych osób, które odważyły się na samodzielność.

Dziś walka z lewicą, to walka z bezprawiem ludzi władzy. To organizowanie obywateli do walki o praworządność – jest właśnie kontrrewolucją. Jest jedyną, skuteczną metodą na zatrzymanie tej destrukcji społeczeństwa, wymyślonej przez Gramsciego a realizowanej przez różnych Clintonów, Obamów, Merklów, Tusków czy Hollande-ów.

Możemy nadal brnąć w „walce z lewactwem” i co jakiś czas z przerażeniem stwierdzać, że świat jest coraz bardziej ogłupiały. Ale również możemy skutecznie zawalczyć o nasz system myślenia, o nasze rodziny, o naszą cywilizację.
PolFiz
Wybór należy do nas – Polaków i wszystkich obywateli III RP.

Zapraszam do dyskusji

Bój o idiotów

Bój o idiotów

 Szanowni Państwo!

   Totalna, a może wręcz totalitarna, opozycja wobec rządu i parlamentu wyłonionych w demokratycznych wyborach dzieli się na dwie grupy: gangsterów wraz ze wszystkimi poplecznikami oraz idiotów. Grupa pierwsza jest w pełni racjonalna. Słusznie bowiem sądzi, że dopuszczenie do władzy sprawiedliwości i to w majestacie prawa jest dla niej śmiertelnie niebezpieczne. Natomiast pożyteczni idioci są niebezpieczni dla każdego otoczenia. Lenin jako pierwszy dostrzegł ich przydatność w manipulowaniu społeczeństwami. Obiecał, że ich powywiesza na sznurkach, których sami mu dostarczą. W zasadzie słowa dotrzymał, chociaż unicestwianie idiotów w sensie fizycznym okazało się zbędne. Wystarczyło umiejętnie zarazić Europę wirusem komunizmu i zobaczyć jak zdycha.

   Ale podobnie jak w biologii, pewne organizmy się uodporniają. Europa Środkowa po traumie komunistycznej okazała się mniej podatna na wirus „eurokołchozu” w postaci Unii Europejskiej i ona właśnie jest takim zagrożeniem dla wiecznie żywej idei Lenina. Ale tu znowu nieoceniona rola pożytecznych idiotów zakładających pętlę na szyje własne i ziomków.

   Gdyby ktoś miał wątpliwości czy należy do tej grupy, wystarczy odpowiedzieć sobie na proste pytanie: Jeśli człowiek będący twoim autorytetem okazał się kłamcą i mimo to pozostał twoim autorytetem, to jesteś jednak idiotą.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

 PS. Poprzedni felieton nie zawierał treści politycznych i był małym eksperymentem polegającym na prowokacji dyżurnego przygłupa, który krytykuje każdy mój felieton w ten sam sposób, stosując te same inwektywy niezależnie od tematu. Ciekawa byłam, czy on w ogóle czyta to, co piszę, bo że „nie kuma” ani w ząb, to jasne. Okazało się, że jest jednak uczulony na politykę, a może wypełnia misję dziejową polegającą na zniechęcaniu Polaków do bycia Polakami?

Ciesielczyk o agentach SB w Anglii, Irlandii i Szkocji

Kilka dni temu odbyły się spotkania autorskie dra Marka Ciesielczyka w Anglii, Irlandii i Szkocji, poświęcone jego najnowszej książce pt: „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”.

Relacja filmowa ze spotkań Ciesielczyka w Londynie, Dublinie i Edynburgu  – kliknij tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=lpzIoBfPi2c

Niżej najnowsze felietony Marka Ciesielczyka w „Gazecie Krakowskiej” nt. pięcioosobowego Sejmu RP oraz o pudrowanym troglodycie – kliknij na artykuł myszką, by go powiększyć:

Ciesielczyk w Gazecie Krakowskiej,2.06.2016

Felieton Ciesielczyka w Gazecie Krakowskiej, 5 sierpnia 2016

Korzystajmy z naszych praw i nie dajmy się niszczyć tym postkomunistycznym popłuczynom.

Niedawno na dużej konferencji w Sali Kolumnowej sejmu jeden z Pokrzywdzonych przez III RP powiedział wprost. W latach 90, te szajki złożone z ludzi służb, zatrudnionych w sądach, prokuraturach i urzędach niszczyły i rozkradały majątek państwowy a kiedy ten się skurczył, te gangi wzięły się za niszczenie i odbieranie majątku Polakom – właścicielom dużych i małych firm rodzinnych.

Wobec mojej firmy (mała) deweloperskiej właśnie zastosowano taki scenariusz mający doprowadzić do szybkiego przejęcia jej majątku.

Scenariusz był prosty. Mózgiem grupy jest mecenas a do pomocy ma sędziego lub kilku sędziów. On (mecenas) wyszukuje źle zarządzane firmy mające jakieś umowy z takimi firmami jak moja. Mecenas dostaje upoważnienie od tej upadającej firmy i w jej imieniu występuje do sądu przeciwko firmie i domaga się wypłaty prawie miliona zł. Jako dowód przedstawia umowę na wykonanie robót i jakąś fakturę oraz pozew, w którym stwierdza, że moje firma nie zapłaciła „wszystkiego” jego „mocodawcy”. Sędzia oczywiście natychmiast wydaje Postanowienie i ustanawia hipotekę przymusową na wybudowanym budynku.

Moja firma w tej sytuacji nie może sprzedawać wybudowanych mieszkań a osoby, które, mimo że wpłaciły zaliczki nie mogą doczekać się przeniesienia własności swych mieszkań. Ci oszuści informują mnie, że jak zobowiąże się do wypłacenia im miliona zł, to oni zrezygnują z hipoteki.

Ja w tej sytuacji piszę Zażalenie na to Postanowienie i załączam komplet potwierdzeń przelewów na kwotę zapisana w Umowie. Sędzia nie zgadza się cofnąć swojego Postanowienia, choć taka procedura jest dopuszczalna. Co więcej przedłuża ją wydając Postanowienie o wstrzymaniu wykonania. Ten świstek papieru dla Hipoteki nic nie znaczy a czas biegnie. Dopiero moja interwencja u przewodniczącej wydziału uruchamia procedurę, moje Zażalenie jest przesłane do Sądu Apelacyjnego.

Wtedy proszę wszystkich w realu i na fejsbuku o pomoc. Jest odzew, kilkadziesiąt osób wysyła do Sądu Cywilnego (apelacyjnego) prośbę, żądanie jak najszybszego rozpatrzenia mojego Zażalenia. Sąd wyznacza termin wydania wyroku na 21 kwietnia, ale pod wpływem interwencji mailowej i na papierze przyspiesza termin o tydzień i wydaje wyrok, w którym unieważnia hipotekę przymusową a kosztami postępowania obciążą oszusta.

Można powiedzieć, że mimo strat, jakie poniosłem w wyniku tego gangsterskiego ataku dokonanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie, w imieniu III RP, dzięki dużemu wysiłkowi i przede wszystkim dzięki pomocy Was Znajomi i Nieznajomi, którzy opowiedzieliście się przeciwko złu, moja firma przetrwała. Mieszkania zostały sprzedane, nabywcy stali się właścicielami, ale miejmy świadomość ile firm i osób prywatnych w ten sposób zostało zniszczonych.
Ja jestem wdzięczny Panu Bogu i Wam, którzy nie zawahaliście się i wysłaliście tego maila z własnym podpisem. Dlatego teraz, kiedy jest już po wszystkim, chcę się odwdzięczyć, chcę pomagać innym.

W związku z powyższym będę prosił Was i wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie dla innych osób, niszczonych przez te zorganizowane grupy przestępcze.

Szansa na skuteczną obronę przed tą mafią istnieje, ale trzeba zrozumienia i jedności działania. Jak wszyscy wiemy przestępcy boją się Prawdy, boją się jawności a przestępcy w togach i białych kołnierzykach boją się jej, jak diabeł święconej wody.

Zachęcam, korzystajmy z naszych praw, ujawniajmy ich niecne zamiary i działania, domagajmy się praworządności.
Brońmy Polaków przed tymi zorganizowanymi grupami przestępczymi.

Stowarzyszenie OBURZENI jest do Waszej dyspozycji, zapraszam do uczestnictwa w nim.

Dokładnie, właśnie tak?

Dokładnie, właśnie tak?   

Szanowni Państwo!

   Tym razem zwracam się do wąskiego grona mówców i to takich, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia. Mówicie mądrze, mówcie jeszcze pięknie. Niekiedy wystarczy usunąć trochę chwastów i mowa wasza zakwitnie jak piękny ogród letnią porą.

   Zacznijmy od słowa „dokładnie”. Występuje ono raczej w mowie młodzieżowej, pełniąc rolę uniwersalnego potwierdzacza. Wyeliminowanie go pozostawmy nauczycielom, tym odważnym oczywiście, którzy nie boją się rodziców uczniów.

   Wielu mówców co parę zdań domaga się potwierdzenia, tak? Ma się wówczas ochotę wstać i zaprzeczyć. „Tak?” bywa też zastępowane przez  „Nie?”. Taka maniera najwyraźniej też nie przeszkadzała ich szkolnym polonistom, a szkoda.

   Do uniwersalnych przerywników należy słowo „właśnie”. Drodzy mówcy, po wystąpieniu zarejestrowanym przez kamery wysłuchajcie, tego co powiedzieliście, ale pod kątem krytycznym nie odnoszącym się do treści, a do formy. Policzcie ile razy użyliście słowa „właśnie”, czy nie pełni ono czasem roli natrętnegoprzecinka? Jeśli tak, to może warto skorygować przyszłe wystąpienia.

   Do wulgarnego słowa pełniącego rolę przerywnika-ozdobnika nie odniosę się nie tylko z tego względu, że nie dotyczy on osób, do których się w tej chwili zwracam. Po prostu, po pierwszym wulgaryzmie opuszczam takie towarzystwo.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Prokuratorzy

Prokuratorzy

W bólach powstaje piąte stowarzyszenie, które ma zrzeszać prokuratorów RP. Jak podaje Rzeczpospolita  z dnia 2 sierpnia 2016 roku w artykule „Śledczy powalczą o niezależność ” w dniu 23 maja 2016 roku powstało kolejne (obok czterech już zarejestrowanych) stowarzyszenie założone przez 50 prokuratorów. Niestety Stołeczny sąd Rejestrowy odmówił jego zarejestrowania z powodu błędów i uchybień w Statucie i sposobie zgłaszania. Według założycieli nowe stowarzyszenie ma dążyć by cele i niezależność prokuratury zostały wpisane do konstytucji. Chce łączyć (przez dzielenie?) wszystkich śledczych działających w RP.

Dlaczego tak wiele organizacji powstaje wśród prokuratorów. Pośrednią odpowiedź otrzymujemy zapoznając się z osobą szefa nowego stowarzyszenia. Został on „skrzywdzony” przez nowego Prokuratora Generalnego.

Widzimy jak kolejne środowisko dzieli się z powodu różnic w pojmowaniu interesu środowiska, którego jest członkiem. Najważniejszy jest interes własny, może gdzieś dalej interes grupy

 a na samym końcu dobro społeczeństwa w którym funkcjonują.

W sumie nie tak liczna grupa osób o tak specyficznych uprawnieniach (bezkarna) a tak podzielona. Przykład nowo powstałego stowarzyszenia pokazuje również jak naprawdę znają prawo osoby, które je egzekwują  od innych.

Kłania się „zboczenie” zawodowe. To ja oskarżam. To ja decyduję kto może stanąć przed sądem i o co może być oskarżonym.

Gdy dochodzi do sytuacji, że muszę stosować istniejące prawo dla interesów grupy to okazuje się, że albo nie posiadam takiej umiejętności lub stanąłem na drodze grupy silniejszej niż moja.