Jeden z 19 najważniejszych ludzi SOLIDARNOŚCI – Wacław Sikora – to TW SB „RETURN”

Nawet szef małopolskiej SOLIDARNOŚCI był zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznej Służby Bezpieczeństwa!

Otrzymał prawo pobytu w USA jako „bohater”, internowany w czasie stanu wojennego. W 1981 roku funkcjonował jako jeden z 19 najważniejszych działaczy NSZZ „Solidarność”. Faktycznie był zarejestrowany jako tajny współpracowniki komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „RETURN”, a szefem małopolskiej „Solidarności” został dzięki pomocy SB, jak wynika z dokumentów z IPN. Sam Wacław Sikora, bo o nim mowa, twierdzi, że było inaczej.

Służba Bezpieczeństwa organizuje wybory w „Solidarności”

Zanim SB zdecydowała się na pozyskanie do współpracy urodzonego w 1948 roku tarnowskiego elektromechanika, zebrała o nim mnóstwo informacji, które mogły okazać się pomocne przy werbunku. Wynika z nich, że jeden z czołowych działaczy „Solidarności” w Tarnowie, Wacław Sikora, już w latach 70. znany był w tym środowisku jako „chuligan mościcki”, jak czytamy w dokumentach SB w IPN. W 1971 roku został skazany – wg tych materiałów – na karę trzech miesięcy aresztu za pobicie starszego człowieka „z pobudek chuligańskich w stanie nietrzeźwym”.

Zanim zaś został szefem „Solidarności” w całej Małopolsce, pracował w tarnowskiej „Wytwórni Gazów Technicznych POLGAZ”. Po sierpniu 1980 roku jego brat, Andrzej Sikora, późniejszy Senator RP z tego regionu, namówił go do zaangażowania się w pracę związkową.
Z dokumentów SB, zgromadzonych w IPN wynika także, że Służba Bezpieczeństwa wiedziała również, że 10 maja 1981 roku Wacław Sikora, wracając swoim samochodem z „imprezy alkoholowej członków Komisji Tarnowskiej Solidarności” został zatrzymany przez patrol milicyjny. Gdy badanie krwi wykazało obecność sporej ilości alkoholu, MO skierowała do kolegium wniosek o ukaranie Sikory.

W „informacji operacyjnej” SB z 16.06.1981 czytamy m.in.: ”W celu zatuszowania sprawy w Kolegium brat Wacława Sikory, Andrzej Sikora, będący przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ ‘Solidarność’ w Zakładach Azotowych i obecnie członek Zarządu Regionu i Tutaj Mieczysław (wiceprzewodniczący „S” w ‘Azotach’), postanowili ‘załatwić’ mieszkanie z puli ‘Azotów’ dla funkcjonariusza MO, PINC Jerzy z KWMO w Tarnowie. Żona Pinca pracuje obecnie w ‘Azotach’. (…) Mieszkanie Pincowa dostała”.

sikora1

dokumentu nr 1 – Działacze „S” – wg SB – próbowali zatuszować sprawę jazdy Sikory w stanie nietrzeźwym

Nieuchronnie nasuwa się w tym miejscu pytanie, w jaki sposób doszło do wyboru na szefa „Solidarności” w całej Małopolsce lokalnego, tarnowskiego działacza, na którym ciążyły konkretne zarzuty, bynajmniej nie politycznej, lecz kryminalnej natury?

Jak czytamy w zgromadzonych w IPN materiałach, dotyczących Wacława Sikory, jego wybór na szefa małopolskiej „Solidarności” w 1981 roku był ogromnym zaskoczeniem nie tylko dla działaczy związkowych, ale także dla niego samego.

Dokument z 3 sierpnia 1981 roku, zatytułowany: „Charakterystyka Przewodniczącego MKZ NSZZ Solidarność Region Małopolska” zawiera taką oto informację: ”W liczącym się stopniu do jego wyboru przyczyniły się prowadzone przez Wydział III-A działania operacyjne, w wyniku których zdyskwalifikowano w opinii związkowej kandydatów frakcji radykalnej W.Hardka, R.Kaczmarka i B.Sonika”.

sikora2

dokumentu nr 2 – SB miała pomóc wybrać Sikorę na szefa „S” w Małopolsce

17 lipca 1981 roku SB opracowała „Plan rozmowy z Przewodniczącym Zarządu Regionalnego NSZZ Solidarność ‘Małopolska”. Jej celem miało być „rozeznanie możliwości dialogu… w zamian za udzieloną pomoc”. W nawiązaniu kontaktów z SB miał pośredniczyć wspomniany wyżej, znany Sikorze funkcjonariusz MO z Tarnowa Pinc. „Głównym argumentem w rozmowie” miała być zaś – według jednego ze „scenariuszy”, opracowanych przez SB – „oferta pomocy w uzyskaniu prawa jazdy”, które Sikora stracił po wspomnianym zatrzymaniu przez MO, gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwym.

Taki był pierwotny plan działania SB 26 lipca 1981 roku doszło do kontaktu Sikory oraz jego zastępcy w małopolskim zarządzie „Solidarności” Stefana Jurczaka z oficerami SB. Do tego samego przedziału pociągu, którym ci dwaj działacze związkowi jechali do Gdańska na posiedzenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność”, wszedł porucznik Jacek Działowski oraz porucznik Kazimierz Kasprzak, którzy przedstawili się jako pracownicy jednostki naukowo-badawczej Zjednoczenia Przemysłu Surowców Chemicznych. Esbekom udało się bardzo szybko zaprzyjaźnić ze związkowcami. Po kilku kieliszkach wódki Sikora najpierw dokładnie zrelacjonował przebieg Walnego Zjazdu „Solidarności”, który odbył się kilkanaście dni wcześniej, a następnie oskarżał o manipulacje wyborcze radykalną grupę działaczy ‘Solidarności’ z terenu Krakowa, wg relacji SB.

Po kilku następnych kieliszkach miał ujawnić esbekom nawet i to, że ma kochankę w Grudziądzu. Oficerowie Wydziału III-A Służby Bezpieczeństwa w Krakowie w swym raporcie zauważają: „Sikorze imponują kontakty z prasą oraz rozgłos. Bardzo drobiazgowo opowiada o wywiadach, jakich udzielił…Uważa się za ważną osobistość… liczy na zajęcie eksponowanego stanowiska w nowych władzach KKP…” Sikora nie krył dumy także z powodu swego wynagrodzenia. Jako pracownik tarnowskiego „Polgazu” zarabiał 5 tys. zł miesięcznie, zaś jako Przewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność Regionu Małopolska – aż 15 tysięcy zł. Esbecy nie musieli więc wcale werbować Sikory na tym etapie znajomości, gdyż dowiedzieli się od niego wystarczająco dużo. Zastępca Naczelnika Wydziału III SB w Krakowie, porucznik Kasprzak tak podsumował 3 sierpnia 1981 roku rozmowę z Sikorą i Jurczakiem w pociągu: „Planuje się szybkie sfinalizowanie opracowania obydwu w/w”.

SB była tak bardzo zadowolona z faktu wyboru Sikory na szefa „Solidarności” w Małopolsce, iż podjęła działania chroniące go przed atakami wewnątrzzwiązkowej konkurencji. By ta nie zdyskredytowała przewodniczącego Sikory, wykorzystując jego „inklinacje do alkoholu i kobiet” – jak czytamy w dokumentach SB w IPN – esbecy postanowili „w drodze kombinacji operacyjnej” spowodować przeniesienie go z hotelu asystenckiego AGH w Krakowie (gdzie został zakwaterowany po wyborach i gdzie mógł być kontrolowany przez swych przeciwników wewnątrz „Solidarności”) do hotelu dla ekspertów zagranicznych Huty im. Lenina.

Cały ten czas Sikora kontrolowany był przez tajnych współpracowników SB o pseudonimach „Czajka”, „Stasiu’ i „Ceramik”, którzy byli jego związkowymi kolegami i którym przede wszystkim zawdzięczał wybór na przewodniczącego „Solidarności” w Małopolsce. Dzięki nim właśnie oraz dzięki Sikorze esbecy dążyli cały czas do „wprowadzania na ważne, etatowe funkcje MKZ („Solidarności”) wytypowanych przez Wydział III-A (SB) osób”. Sam Sikora stał się jeszcze bardziej ważną figurą na solidarnościowej scenie. Po pierwszym zjeździe „Solidarności” wybrany został członkiem najważniejszego ciała decyzyjnego związku – Prezydium Krajowej Komisji Porozumiewawczej, w skład której wchodziło 19 osób.

Internowany TW „RETURN”

Sikora, nie będąc jeszcze formalnie tajnym współpracownikiem SB, był chyba tak pożytecznym dla esbeków czołowym działaczem „Solidarności”, iż postanowiono go internować 13 grudnia 1981 roku, by nie doprowadzić do jego dyskredytacji w oczach kolegów związkowców pozostawienie go na wolności (?).

W dniach 31 marca i 1 kwietnia 1982 roku do zakładu karnego w Iławie, gdzie był internowany Sikora, przybyli znani mu z pociągu – porucznik Kazimierz Kasprzyk – zastępca Naczelnika Wydziału V SB w Krakowie oraz porucznik Jacek Działowski – Kierownik Sekcji VI tego samego wydziału. Rozmawiali nie tylko z Sikorą, ale także z internowanym tutaj jego zastępcą Stefanem Jurczakiem, który był równocześnie członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” oraz z Tadeuszem Syryjczykiem, członkiem Prezydium Zarządu Regionu „Małopolska”.

sikora3

dokumentu nr 3 – Kwestionariusz kandydata na tajnego współpracownika SB Sikory

Sikora, który rozpoznał „pasażerów”, od razu stwierdził, że „był – jest zwolennikiem dialogu z władzą” i że jak zostanie zwolniony z internowania, będzie namawiał kolegów z „Solidarności” do zaprzestania działalności podziemnej.

Z raportu oficerów SB dowiadujemy się, że internowany Sikora „…Analizując przyczyny i zasadność wprowadzenia stanu wojennego, stwierdził, że pod względem prawnym nie ma zastrzeżeń”, a „nawiązane z nami kontakty będzie kontynuował w przyszłości”. Jak więc widać, esbecy wcale nie musieli się specjalnie starać, by pozyskać Sikorę do współpracy.

Także „St. Jurczak okazywał wyraźne zadowolenie z naszego przyjazdu” – piszą dalej esbecy. „W tajemnicy przed innymi (Jurczak) częstował nas kawą (…) bez oporów odpowiadał na pytania (…) nie czuje się pokrzywdzony (z powodu internowania, przyp. MC) (…), w razie zwolnienia z internowania nie podejmie działalności związkowej…”. Naczelnik Wydziału V, podpułkownik S. Szafarski mógł więc później twierdzić, że „można dokonać pozyskania St. Jurczaka”.

Zupełnie inaczej – według relacji w/w oficerów SB – zachowywał się Tadeusz Syryjczyk, który w rozmowie z nimi protestował przeciw internowaniu go, stan wojenny ocenił jako „niepraworządny akt władz”, w żadnym wypadku nie obiecywał, że nie będzie działał w podziemiu po ewentualnym zwolnieniu z internowania. Później Syryjczyk organizował w obozie internowania w Iławie różne formy protestu.

sikora4

dokumentu nr 4 – II część Kwestionariusza – Uzasadnienie pozyskania do współpracy Sikory

15 czerwca 1982 roku SB opracowała „Scenariusz kombinacji operacyjnej zmierzającej do pozyskania przewodniczącego ZR „Małopolska”, członka prezydium KKP – Wacława Sikory”. Ówczesny Naczelnik Wydziału V SB w Krakowie, kapitan Piotr Kościelniak pisał: „Dla zwiększenia efektywności prowadzonych przez grupę operacyjną ‘Czołówka’ działań operacyjnych, zmierzających do rozpoznania podziemnych struktur ‘Solidarności’, składu osobowego, systemu organizacyjnego, bazy poligraficznej, sposobów łączności, mieszkań konspiracyjnych oraz ujęcia ukrywających się byłych działaczy związkowych celowym jest pozyskanie w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”.

sikora5

dokumentu nr 5 – III część kwestionariusza – Rezultat pozyskania Sikory – pozytywny

Już tydzień później, 22 czerwca porucznik Kasprzyk mógł przedstawić zastępcy Komendanta Wojewódzkiego MO do spraw Służby Bezpieczeństwa w Krakowie, pułkownikowi Wiesławowi Działowskiemu „Raport z pozyskania w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”.
Najpierw zwolniono Sikorę na przepustkę, a 17 czerwca, natychmiast po wyjściu z zakładu karnego w Iławie, został zatrzymany przez SB i zawieziony do ośrodka wczasowego MSW w Waszecie. Według raportu SB Sikora sam zadeklarował, że „skłonny byłby współdziałać ze Służbą Bezpieczeństwa”. Sam też zaproponował esbekom zorganizowanie po swoim zwolnieniu z internowania oficjalnego spotkania członków Prezydium Zarządu Regionu Małopolska, na którym potępiono by „konspiracyjną działalność Regionalnej Komisji Wykonawczej (‘Solidarności’)”.

W raporcie SB czytamy dalej: „Figurant (Sikora) miał jeszcze opory moralne co do wskazania miejsca ukrywania się St. Handzlika i W. Hardka. Po dyskusji (z esbekami, przyp.MC)…. Uznał on, że jednym z pierwszych wspólnych działań musi być wyeliminowanie tych osób. Wacław Sikora napisał własnoręcznie zobowiązanie do współpracy, przyjmując pseudonim ‘RETURN’ (…) Przyjął i pokwitował kwotę 10 tysięcy zł jako formę zaliczki. Przy aktywnym udziale W. Sikory omówiono pierwsze zadanie jakie przyjął do realizacji. Dotyczy ono rozpoznania struktury organizacyjnej, składu osobowego, systemu łączności, mieszkań i bazy poligraficznej konspiracyjnego Regionalnego Komitetu Wykonawczego (‘Solidarności’). Rozmówca stwierdził, że najbardziej potrzebny będzie Służbie Bezpieczeństwa na etapie organizacji nowego Związku.”

sikora6

dokumentu nr 6 – Raport z pozyskania Sikory jako TW „Return”

Sikora liczył więc na to, że w zamian za pomoc w rozpracowaniu podziemnej „Solidarności”, Służba Bezpieczeństwa będzie o nim pamiętać, gdy zacznie tworzyć nowy związek zawodowy, który zastąpi „Solidarność”. W raporcie z pozyskania Sikory czytamy dalej: „Pozostały okres pobytu (w ośrodku wczasowym MSW, przyp.MC) wykorzystano do szkolenia (Sikory, przyp.MC) z zakresu podstawowych zasad współdziałania”. Czego oczekiwała SB od Sikory, dowiadujemy się także z raportu: „Biorąc pod uwagę operacyjne możliwości TW zakłada się następujące kierunki jego wykorzystania…: rozpoznanie konspiracyjnych struktur ‘Solidarności’, kontrola byłych działaczy ‘Solidarności’, rozpracowanie stopnia zaangażowania przedstawicieli kleru katolickiego w działalność na rzecz nielegalnych struktur związkowych, aktywny udział w działalności na rzecz tworzenia nowych związków zawodowych”.

sikora7
dokumentu nr 7 – cd. Raportu z pozyskania nt. zobowiązania się do współpracy Sikory

Oto treść własnoręcznie przez Sikorę napisanego zobowiązania:
„Olsztynek, 17.06.82 – ZOBOWIĄZANIE – Ja, niżej podpisany, zobowiązuję się do współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych w sprawie przeciwdziałania każdym próbom wykorzystywania związku NSZZ ‘Solidarność’ do celów politycznych. Do czasu reaktywowania związku nie będę prowadził działalności sprzecznej z Dekretem o stanie wojennym, dotyczy to szczególnie konspiracyjnej działalności Regionalnego Komitetu Wykonawczego na obszarze Regionu „Małopolska” oraz Ogóln. Komit. Oporu. Fakt współpracy zachowam w ścisłej tajemnicy przed osobami trzecimi, rodziną, a przede wszystkim przed działaczami ZR ‘Małopolska’ i członkami KKP. (…) w przypadku, gdy realizacja zleconych zadań wymagać będzie poniesienia liczących się środków finansowych, zgadzam się na ich rekompensatę przez SB. Swoje pisemne informacje (…) podpisywać będę ze względu konspiracji pseudonimem ‘Return’ – Wacław Sikora ‘Return’.”

sikora8

dokumentu nr 8 – własnoręcznie napisane przez Sikorę zobowiązanie do współpracy

Już dzień pod podpisaniu zobowiązania do współpracy z SB Sikora własnoręcznie określił, co będzie robił:
„Olsztynek, 18.06.82 – ZADANIE – jakie przyjąłem do realizacji od współpracujących ze mną pracowników SB. – Wykorzystując fakt nawiązania ze mną kontaktu przez działaczy Regionalnego Komit. Wykon. (w Krakowie), uzyskam informacje na temat sposobu nawiązania kontaktu z ukrywającymi się: Stanisław Handzlik, Władysław Hardek. Na kolejnym spotkaniu poinformuję pracowników SB na temat systemu organizacyjnego RKW i osób wchodzących w jego skład. ‘Return’.”

sikora9

dokumentu nr 9 – zadanie do wykonania przez TW „Return”

W tym samym dniu Sikora (także własnoręcznie) pokwitował odbiór pieniędzy od SB:
„Olsztynek, 18.06.82 – POKWITOWANIE – Kwituję odbiór kwoty zł 10.000 – słownie dziesięć tysięcy zł z rąk pracownika SB na poczet wydatków związanych ze zleconymi zadaniami, wynikającymi ze współpracy. ‘Return’.”

Choć Sikora – jak obrazują dostępne dokumenty w IPN – chętnie zgodził się na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, decyzję o uchyleniu internowania podjęto dopiero 20 grudnia 1982 roku (9 lipca został przeniesiony do Łupkowa w woj. krośnieńskim). Jego wcześniejsze zwolnienie groziłoby – jak się wydaje – zdaniem SB – dekonspiracją.

sikora10

dokumentu nr 10 – pokwitowanie odbioru pieniędzy przez Sikorę

Sikora rozczarowany „Solidarnością”, SB rozczarowane Sikorą

Oczywiście SB, która wyznawała zasadę – zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza, sprawdzała, czy Sikora jest wobec niej lojalny i czy przekazuje prawdziwe informacje. Kontrolować go miało sześciu innych tajnych współpracowników, którzy nie mieli naturalnie pojęcia, że Sikora to również TW SB. Nie wiedzieli także nawzajem o sobie, że każdy z nich to tajny współpracownik. Zadanie to wykonywali TW: „Tadeusz”, „Antek”, „Janina”, „Janek”, „Maria” oraz „4435” – łącznik konspiracyjnych struktur łódzkich z „Solidarnością” w Krakowie.

Ustalone zostały sposoby kontaktowania się esbeków z tajnym współpracownikiem. Gdy np. miał dzwonił do niego do domu oficer prowadzący, podawać miał hasło „Pozdrowienia od Janka z Iławy”. Termin spotkania ustalany miał być m.in. poprzez wysyłanie widokówki. Datę spotkania miało się zaś obliczać, dodając do widniejącej na widokówce daty stempla pocztowego liczbę 5. Godzina spotkania określona miała być ilością słów użytych w tekście na widokówce.
Gdy tajny współpracownik otrzymałby przekaz telegraficzny na kwotę 1.500 zł, oznaczać to miało obowiązek natychmiastowego nawiązania kontaktu z oficerem SB. W kontaktach z TW planowano też używanie hasła „Rynek Główny 2. 3. 7…..” Cyfry oznaczać miały miejsce wyznaczonego wcześniej lokalu kontaktowego, w którym TW miał się spotkać z oficerem prowadzącym.

Lokale kontaktowe, w których dochodzić miało do takich spotkań, wyznaczone zostały przez SB na terenie województwa katowickiego, gdyż w Małopolsce Sikora był znany i mógłby zostać zdekonspirowany, jeśli ktoś zorientowałby się, że spotyka się z ludźmi wyglądającymi na esbeków, jak zakładała SB. Gdy TW chciałby spotkać się natychmiast z oficerem SB, mógł zgłosić utratę dokumentów na posterunku kolejowym MO na dworcu głównym PKP i prosić o sprawdzenie, czy dokumenty te pozostały w pokoju 617 Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie, gdzie byłby wezwany w dniu poprzednim.

Po wyjściu na wolność Sikora wraca do rodzinnego Tarnowa. W czerwcu 1983 – jak wynika z dokumentów SB w IPN – TW „Return” prosi działacza „Solidarności” Andrzeja Nowickiego, by ten skontaktował go z wydawcami podziemnego pisma „Tarniny” lub pisma wychodzącego na terenie Zakładów Azotowych w Tarnowie. Inny tajny współpracownik SB o pseudonimie „Edmund”, donosi SB w tym samym czasie o „izolacji W. Sikory w środowisku tarnowskim (…) daje się zauważyć, że jest on bojkotowany”. Działający w Tarnowie kontakt operacyjny SB o pseudonimie „Znicz” donosi z kolei, że 5 października Sikora próbował bezskutecznie skontaktować się kilkakrotnie telefonicznie z Wałęsą.

Kapitan Kasprzak, opisując działania agenturalne Sikory już na wolności, stwierdza: „spotkania z b. działaczami ‘Solidarności’ wykorzystuje w kierunku nakłaniania ich do rezygnacji z tej formy oporu wobec władzy, sugerując działania zgodne z prawem, legalne”.

Mimo, że – jak pisze oficer SB prowadzący Sikorę – po wyjściu na wolność „z ‘Returnem’ odbyto szereg spotkań” i że „relacjonował w miarę obiektywnie i lojalnie przebieg swych kontaktów z b. działaczami ‘Solidarności’, zaangażowanymi w struktury konspiracyjne”, to jednak SB była rozczarowana chłodnym przyjęciem Sikory przez działaczy „Solidarności” i w związku z tym – słabym wykorzystaniem swego agenta: „Nie zdołał utrzymać autorytetu (…) przywódcy związkowego (…) Oskarżano go w tym środowisku o przyjęcie postawy zachowawczej i uległość”. Należy jednak podkreślić, że izolacja Sikory nie wynikała bynajmniej z tego, iż był podejrzewany o współpracę z SB. Jego oficer prowadzący stwierdza jednoznacznie: „Fakt współpracy (Sikory) nie jest znany w środowisku b. działaczy ‘Solidarności’”.

Według Służby Bezpieczeństwa – Sikora widząc, że nie będzie mógł liczyć na uznanie ze strony SB, gdyż nie był w stanie zyskać zaufania podziemia solidarnościowego, a więc dotrzeć do wartościowych dla Służby Bezpieczeństwa informacji, sfrustrowany brakiem możliwości odzyskania dawnej pozycji, „przyjął postawę zachowawczą i oczekuje na rozwój wydarzeń (…) Nie chce wypaść z obiegu w przypadku zmiany sytuacji w kraju” – konkluduje jego oficer prowadzący.

Agent staje się „uchodźcą politycznym” w USA

W jednym ze swych raportów SB zauważa, iż Sikora „ulega wpływom zhisteryzowanej żony, której się wydaje, że w USA zostanie obsypany splendorami”. Sam szef SB w Krakowie, pułkownik Wiesław Działowski pisze: „do wyjazdu (do USA) nakłania W. Sikorę jego żona, która w ten sposób zamierza w przyszłości podnieść swój standard życiowy, uznając działalność związkową męża za wygodny i wiarygodny pretekst do legalnego opuszczenia kraju”.

W czasie rozmowy z esbekiem w dniu 17 stycznia 1984 roku, Sikora przyznał się, że w grudniu odwiedził dwa razy ambasadę USA w Warszawie i złożył wniosek o emigrację. Konsul, z którym rozmawiał, co prawda dziwił się, dlaczego Sikora czekał ze złożeniem tego wniosku tak długo, ale w końcu TW „Return” otrzymał zgodę na stały pobyt w USA. Na sugestię oficera Służby Bezpieczeństwa, „że w rozmowie z konsulem mógł zaoferować swoje usługi, jako współpracownik SB, odparł, że chce wyjechać jako normalny obywatel, jednak gdy przebierze się miara jego wytrzymałości psychicznej, może dopuścić się zdrady” (czyli ujawnienia faktu współpracy z SB).

Kiedy esbek dał mu do zrozumienia , iż w razie wyjazdu do USA, SB ujawni fakt jego współpracy, zdesperowany Sikora odparł, że jest na to przygotowany i w razie odmowy wydania paszportu sam poinformuje liderów „Solidarności” o swojej współpracy z SB. Zapewnił oficera Służby Bezpieczeństwa, że do tej pory tego zrobił (twierdził jednak, że o swojej współpracy z SB powiedział wcześniej – podczas rozmowy w cztery oczy – kardynałowi Macharskiemu, czego nie można było oczywiście zweryfikować).

sikora 11

dokumentu nr 11 – Sikora był „wykorzystywany operacyjnie” przez SB w latach 1982-1984

By zabezpieczyć się jednak przed ewentualnymi oskarżeniami o współpracę z SB, Sikora rozpowszechnia w na przełomie listopada i grudnia 1983 roku informacje, że Służba Bezpieczeństwa próbowała go zwerbować, ale odmówił współpracy, „pomimo, że po wyjściu z internowania Wałęsa nie przyjął go do siebie, został odsunięty i jest zawiedziony takim postępowaniem (…) Ponieważ w kraju nie ma co szukać, postanowił wyjechać i prosić o azyl polityczny” – raportuje 12 grudnia Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Tarnowie do szefa SB w Krakowie, pułkownika Działowskiego.

SB próbuje jeszcze raz nakłonić TW RETURN do pozostania w kraju, odmawiając mu 17.01.1984 r. wydania paszportu jako osobie, która nie spełnia kryteriów uprawniających do emigracji, to znaczy nie jest faktycznym opozycjonistą. Jednak zastępca szefa Służby Wywiadu MSW, pułkownik Stanisław Groniecki zatwierdza w końcu pozwolenie na emigrację Sikory do USA.

1 kwietnia 1984 roku, o godzinie 9:45, Sikora wraz z rodziną odleciał z Warszawy do Frankfurtu. W USA uzyskał prawo pobytu jako były internowany, „wybitny” działacz „Solidarności”. 1 czerwca 1984 roku kapitan Kasprzak pisze: „Po konsultacji z Biurem Studiów SB MSW (…) odstąpiono od próby wykorzystania ‘Returna’ na terenie USA”. 20 sierpnia 1985 współpracę z TW „Return” numer rej. 24 947 zakończono formalnie.

Można oczywiście spytać, dlaczego SB zezwoliła na emigrację swemu agentowi. Służba Bezpieczeństwa wiedziała doskonale – jak wynika z dokumentów dostępnych w IPN – że Sikora był wyjątkowo sfrustrowany sytuacją, w jakiej się znalazł. Nie mógł liczyć ani na „Solidarność”, gdzie stracił autorytet, ani na SB, która w pewnym momencie uznała go za przeciętnego agenta. Zdesperowany Sikora mógł faktycznie ujawnić, że został zwerbowany przez SB. Gdyby do tego doszło, esbecy nie mogliby już otrzymywać żadnych informacji od TW „Return”. Ujawnienie werbunku czołowego działacza „Solidarności” zaszkodziłoby władzy komunistycznej propagandowo. Działacze podziemnej „Solidarności” staliby się znacznie bardziej ostrożni i tym samym trudniejsi do schwytania. Amerykanie nie przyznaliby prawdopodobnie Sikorze prawa pobytu, ale to byłaby niewielka pociecha dla SB.

Zezwolenie na emigrację Sikory stworzyło natomiast ciekawą sytuację, którą mogła wykorzystać SB w przyszłości. Co prawda dwa miesiące po wyjeździe Sikory SB zrezygnowała z wykorzystania TW „Return” na terenie USA, ale po kilku latach Służba Bezpieczeństwa mogła przecież odnowić z nim kontakty. Gdy się już przyzwyczaił do wygodnego życia w USA, mógł się obawiać konsekwencji ewentualnego ujawnienia faktu jego współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa.

„Legenda” Sikory

W USA Sikora uzyskał prawo pobytu jako b. internowany działacz Solidarności. Według „Encyklopedii Solidarności” Sikora był zatrudniony w stanie Arkansas w dziale elektrycznym zakładów papierniczych Potlatch Corporation (po reorganizacji Clearwater Paper Corporation). W listopadzie 1984, obok innych członków „S” na emigracji (m.in. Jarosława Chołodeckiego), Sikora był założycielem „Wspólnoty Rozproszonych Członków Solidarności” (Brotherhood of Dispersed Solidarity Members) w Chicago. W 1987 mianowany został przez Kazimierza Łukomskiego (ówczesnego wiceprzewodniczący Kongresu Polonii Amerykańskiej) członkiem Komisji Spraw Polskich KPA „z zamiarem przyciągnięcia emigracji solidarnościowej do KPA”.

W dwóch listach do autora tego artykułu Wacława Sikora przedstawił inną wersję opisanych tu wydarzeń, na podstawie której można wyrobić sobie zdanie na temat linii obrony byłych tajnych współpracowników SB oraz wiarygodności Sikory, który pisze m.in.:

„Nie można jednak zapominać o takich sytuacjach, w których SB przy pomocy rożnych metod do terroru psychicznego włącznie, stawiała człowieka przed alternatywą: albo zgodzisz się na współpracę z nami, albo godzisz się na to, że coś złego może się przytrafić komuś z twoich najbliższych lub tobie (…) w takiej sytuacji kiedy sugerowana jest groźba utraty życia, człowiek może się załamać. (…) w atmosferze tortur psychicznych, kiedy widziałem, że nie mam szans na wydostanie się stamtąd, podjąłem decyzję podpisania tego oświadczenia. W tym samym momencie postanowiłem również, ze nigdy go nie dotrzymam.”.

Z dokumentów z IPN wynika jednak, że SB nie musiała niczym grozić Sikorze i że on sam dobrowolnie deklarował chęć współpracy, proponując esbekom swój udział w różnych operacjach. Przyjął od SB pieniądze. Może Sikora faktycznie coś „postanowił”, ale z dokumentów wynika, że jednak przekazywał informacje SB.

Sikora pisze także, że o fakcie nawiązania współpracy z SB poinformował trzy osoby, jednak z dokumentów z IPN jasno wynika, że działacze Solidarności o tym nie wiedzieli. Gdyby Sikora chciał się w tym momencie wycofać ze współpracy, mógł przecież wszem i wobec ujawnić, że podpisał zobowiązanie, ale wycofuje się z niego. Tego jednak nie zrobił.

Sikora kwestionuje rzeczy, które mają trzeciorzędne znaczenie w sprawie, np. że nie został skazany za pobicie, lecz „… na sześć miesięcy aresztu za ubliżenie w miejscu publicznym”. Istotą tego zdarzenia jednak było to, że Sikora został faktycznie skazany za czyn chuligański, a nie działalność antykomunistyczną.

Sikora podważa także prawdziwość wielu innych informacji, zawartych w dokumentach w IPN, sugerując przy okazji nawet, iż to autor artykułu jest za to odpowiedzialny (sic!). Twierdzi, że nie przekazywał SB żadnych istotnych informacji i od razu wycofał się ze współpracy. Z dokumentów dostępnych w IPN wynika jednak coś innego.

Zauważyć wypada, że jest to typowa linia obrony byłych tajnych współpracowników SB. Oczywiście każdy, komu dziś stawia się zarzuty współpracy z SB, może powiedzieć, że zapisy w materiałach SB są nieprawdziwe. Nasza wiedza na temat funkcjonowania komunistycznej Służby Bezpieczeństwa pozwala jednak twierdzić, iż materiały zgromadzone w IPN precyzyjnie pozwalają w tego typu przypadkach odpowiedzieć na pytanie, czy ktoś faktycznie współpracował z SB czy też nie.

Marek Ciesielczyk

O autorze artykułu: doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, Visiting Professor w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki nt. KGB, o której ks. Profesor Joseph Bochenski napisał, ze jest to „jedna z najlepszych prac naukowych, jakie czytał w tej dziedzinie”. Dr Ciesielczyk po raz pierwszy przedstawił poniższe dokumenty w czasie swego wykładu w Chicago w lutym 2009 roku. Relacje z jego wystąpienia przedstawiły m.in. telewizje POLSAT i POLONIA – patrz:

____________________________________________________________________________

Po wykładzie dr. Ciesielczyka w Chicago, Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, Frank Spula podkreśla znaczenie wykładu dr. Marka Ciesielczyka w Chicago dla lustracji Polonii. 24 maja 2009, po zjeździe KPA, powiedział w wywiadzie dla nowojorskiego „Nowego Dziennika” m.in.:
„Nie da się jednak ukryć, że takie podejrzenia (o współpracę z SB działaczy polonijnych, przyp. KPP) nabrały bardzo realnych wymiarów, kiedy to na początku bieżącego roku dr Ciesielczyk ogłosił wyniki swoich badań w archiwum IPN, z których wynika, że jedna z najważniejszych postaci działalności polonijnej w Chicago współpracowała (…) z SB! Moja reakcja jako prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej była bardzo wyraźna. Już w styczniu 2009 r. wystosowałem list do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej z wnioskiem o „podjęcie usystematyzowanych badań nad PRL-owską działalnością agenturalną w środowiskach polonijnych w Stanach Zjednoczonych i o poinformowanie Kongresu Polonii Amerykańskiej o efektach tych prac”.

_____________________________________________________________________________

Ten cykl artykułów nt. tajnych współpracowników komunistycznej Służby Bezpieczeństwa publikujemy dlatego, iż ci (których esbeckie teczki są nadal utajnione) – być może – działają nadal aktywnie, szantażowani przez swych byłych oficerów prowadzących z SB i szkodzą interesom Polaków.

Po drugie zaś – przystępujemy do publikacji materiałów z Instytutu Pamięci Narodowej, jako że, nasze stowarzyszenie OBURZENI – wg. STATUTU – dążyć ma m.in. do: ” – stworzenia prawa służącego wyłączeniu z życia politycznego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej byłych funkcjonariuszy lub tajnych współpracowników, kontaktów operacyjnych lub kontaktów informacyjnych komunistycznych służb specjalnych PRL (zdefiniowanych w stosownych, obowiązujących zapisach w polskim prawie).” – Statut stowarzyszenia, paragraf 5, pkt.1

Mimo tego zapisu statutowego jeden z członków Rady Koordynacyjnej naszego stowarzyszenia, Andrzej Bugajski (sprzedawca z Goleniowa) stwierdził w pewnym momencie na jej posiedzeniu, iż jest mu obojętne, czy ktoś w przeszłości współpracował z komunistycznymi służbami specjalnymi, czy nie. Dodać należy, iż osoba ta została wykluczona ze stowarzyszenia. Ponieważ poważnie traktujemy zapisy naszego Statutu i uważamy, iż byli TW, KO czy KI SB, którzy nie przyznali się do współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi i nie przeprosili za to, mogą w dalszym ciągu stanowić poważne zagrożenie, postanowiliśmy zacząć ujawniać ich nazwiska.

Wcześniejszy artykuł z tego samego cyklu dotyczy ostatniego dyrektora sekcji polskiej Radio Wolna Europa, Piotra Mroczyka i można znaleźć go tutaj:
http://oburzeni.pl/ostatni-dyrektor-radia-wolna-europa-piotr-mroczyk-byl-tajnym-wspolpracownikiem-sb/