Archiwa autora: Jan Szymański

99 rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego

99 rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego

28 czerwca 2018 roku będziemy obchodzili 99 rocznicę podpisania Traktatu Wersalskiego. W jego podpisani uczestniczyli przedstawiciele Polski jako pełnoprawni uczestnicy zwycięzców I Wojny Światowej. Od wielu lat grupy środowisk prawicowych próbowały nagłośnić ten temat. Jego powtarzanie daje pozytywny efekt w postaci zwiększenia liczby  Polaków świadomych tej daty. Oburzeni po zakończeniu akcji „Marsz Przeciwko Bezprawiu” rozpoczęli rozmowy i przygotowania do obchodów rocznicy 28 czerwca. Po ostatnich rozmowach zainteresowanie połączeniem różnych grup i ich sposobu uczczenia jest znaczne. Kilka organizacji potwierdziło swoje uczestnictwo w obchodach 99 rocznicy.

Dnia 28 czerwca 2018 roku w godzinach od 8:00 do 20:00 w różnych zgromadzeniach i marszach na trasie od Ronda Dmowskiego plac przed stacją metra CENTRUM poprzez Pomnik Romana Dmowskiego do Pomnika Ignacego Paderewskiego odbędą się co najmniej trzy zgromadzenia. Ich organizatorzy oraz Przewodniczący tych zgromadzeń uzgodnili wspólne uczestniczenie w każdym z nich.

Dalsze szczegóły tych zgromadzeń są dopracowywane. Mile jest widziana każda organizacja, która chce się włączyć w organizację i uczestnictwo w tych obchodach. Zaproszenia i odezwy do środowisk o zbliżonych poglądach będą wysyłane mailami, prowadzone rozmowy telefoniczne i bezpośrednie.

Z poważaniem

Jan Szymański

Gorszy sort Europejczyka

Gorszy sort Europejczyka

 

Szanowni Państwo!

Biedni czytelnicy GW i widzowie TVN czują się niedowartościowani. Jeżdżą za granicę i tam mówią po polsku, bo żadnych innych języków nie znają, wstydzą się więc ojczyzny, ale nie nieuctwa. Wstydzą się obrazu Polaka jaki udało się stworzyć ich ukochanej gazecie i telewizji. Dzięki bezprecedensowej nagonce na Polskę rozpętaną przez wraże Polsce, polskojęzyczne media, zdaje im się, że są postrzegani przez „prawdziwych Europejczyków”, jako ten gorszy sort. Czują się napiętnowani jako faszyści, ksenofoby i antysemici.

Cóż za dziejowa niesprawiedliwość! Oni zrobiliby przecież wszystko, żeby przywrócić tej zacofanej Polsce ducha Marksa, który znowu krąży nad „postępową” Europą. A tu takie niezrozumienie! Biedna Anna K. taka była dumna z męża skaczącego po fotelu w japońskim parlamencie, czy plotącym coś o bigosie na forum ONZ, a teraz musi się wstydzić. Lokajskie jaśniepaństwo nie wie, że jak się smrodu narobiło, to nie można się dziwić, że ludzie się odwracają.

Wstydu natomiast nie czują tak zwani „polscy” deputowani, którzy głosowali w parlamencie europejskim za zmianami uderzającymi w polskie interesy. Może słusznie, bo oni przecież wykonywali tylko rozkazy płynące z Berlina. Dlaczego mieliby się tłumaczyć przed rządem w Warszawie? No dobrze, niech to będzie taka niby pomyłka.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Marsz Prawdy

Marsz Prawdy

Warszawa 28 czerwca 2018
(rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego i powstania II Rzeczypospolitej)

Szanowni Państwo,

Kilka pokoleń Polaków, przez ponad sto lat żyło, pracowało, walczyło i umierało pod zaborami mocarstw rozbiorowych,
I Wojna Światowa, konflikt zbrojny na niespotykaną dotychczas skalę oraz bohaterskie zrywy Narodu polskiego zaowocowały odzyskaniem przez Polskę niepodległości po ponad 123 latach niewoli.

My Polacy odzyskaliśmy godność i własne państwo, o czym marzyły zniewolone pokolenia naszych przodków.

My Polacy jesteśmy dzisiaj odpowiedzialni nie tylko za wolność i suwerenność naszej Ojczyzny.
Jesteśmy odpowiedzialni przed całym Narodem, Bogiem i historią także za pamięć o Tych , dzięki którym Rzeczypospolita Polska zmartwychwstała oraz o tych, którzy swoim męstwem , bohaterstwem i poświęceniem obronili rodzącą się na nowo niepodległość.

Elity i pseudo-elity zarówno Polski przedwojennej, jak i komunistycznego PRL-u oraz niestety elity i pseudo-elity po okrągłym stole , uparcie i konsekwentnie zakłamywały i zakłamują rzeczywistość umniejszając , lub przemilczając zasługi naszych Bohaterów narodowych z tamtych dni.
Narastający przez lata ( zwłaszcza w Polsce miedzy-wojennej) kult Marszałka Piłsudskiego przytłumił i zniekształcił czyny bohaterów dzięki, którym możemy śmiało powiedzieć niepodległa Ojczyzna powstała z kolan.

Dzisiaj upominamy się publicznie o właściwe upamiętnienie Ignacego Jana Paderewskiego i Romana Dmowskiego, którzy w imieniu odradzającej się Rzeczypospolitej Polskiej podpisali w dniu 28 czerwca 1919 roku Traktat Wersalski ustanawiający tę właśnie Rzeczpospolitą i formalnie zakończenie wojny.

Dzisiaj żądamy od władz publicznych godnego upamiętnienia generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego , który dowodził w krytycznym momencie Bitwą Warszawską ( pod nieobecność marszałka Piłsudskiego) i który faktycznie uratował Polskę przed zalewem bolszewickiej dziczy.

Wszystkich Polaków, którzy pragną nagłośnienia prawdy historycznej w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości zapraszamy na MARSZ PRAWDY, który odbędzie się w Warszawie w dniu 28 czerwca 2018 roku początek godzina 16:00.

Dalsze szczegóły po uzyskaniu wszystkich dokumentów uprawniających do zgromadzenia publicznego.

Organizator Marszu: Stowarzyszenie OBURZENI www.oburzeni.pl

Kontakt: Jan Szymański – 600  820  483;  jan_szyman@wp.pl
                Wojciech Papis  –  514  268  064;  w.papis@wp.pl

Czapka na złodzieju

Czapka na złodzieju

Szanowni Państwo!

Tak zwana „prywatyzacja nieruchomości” wykazała niezbicie, że kiedy złodzieje dochodzą do władzy, robią wszystko, żeby zatrzeć ślady między uczciwymi i nieuczciwymi. W ten sposób czapki przestają na nich goreć. Jakby tego było mało, próbują odwrócić role. Można bowiem karać tych, co kradną, albo tych, co kraść przeszkadzają. Zarządów PO-PSL, to człowiek nieuwikłany w żadne przekręty powinien był się bać. Pochylano się natomiast z troską nad każdym oskarżonym, z wyjątkiem oczywiście tych, którzy rzeczywiście byli niewinni. Dla fałszywie oskarżanych władza była surowa. Obecnie najwyraźniej to się zmienia. Normalność z trudem, próbuje się jednak co raz śmielej przebijać.

Ale czy miękkość wobec szantażystów wszelkiej maści, rodzimych, albo zagranicznych jest wskazana? Trudno stosować jedno lekarstwo na wszelkie dolegliwości. Cierpliwość wobec niepełnosprawnych chyba się opłaciła.

Czy jednak da się przeczekać unijne szykany? Postkomuna jest jak potwór zastawiający sidła na przyszłą ofiarę. To właśnie w roli ofiary Polska jest obsadzana i grilowana od czasu, gdy ośmieliła się wybrać w demokratycznych wyborach swoich przedstawicieli, bez uzgodnienia z Berlinem.

Możemy się jedynie pocieszać, że unijni biurokraci naprzykrzają się wszystkim mieszkańcom euro-kołchozu lawiną głupich przepisów prawnych. Przy totalnej inwigilacji z jednej strony, stosuje się super tajemnicę odnośnie do danych osobowych, którymi ma prawo posługiwać się zwykły obywatel. To na nim właśnie ma czapka goreć nieustannie, bo a nuż robi coś nielegalnego, na przykład nie będzie umiał wytłumaczyć skąd wziął adresy e-mailowe swoich korespondentów?

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Firmy rodzinne a danina solidarnościowa

Firmy rodzinne a danina solidarnościowa

Danina uderzy w rodzinne polskie firmy. Giganci go nie zapłacą.

Grupa najlepiej opłacanych menadżerów zagranicznych korporacji i najbogatszych Polaków łatwo uniknie „daniny solidarnościowej”. Takich możliwości nie będą mieli właściciele rodzinnych polskich firm, którzy już i tak najsolidniej płaca podatki.

Zgodnie z rządową koncepcją podatku, który ma pozwolić zwiększyć świadczenia dla niepełnosprawnych, nie tylko zarabiający około 87 tys. zł miesięcznie będą go płacić. Przez składkę na Funduszu Pracy złoży się na niego również, jak pisaliśmy w money.pl, 12 mln pracowników.

W sumie ma to przynieść już w 2019 r. 2 mld zł. 1,15 mld zł będzie dostarczyć danina wysokości 4 proc., od najbogatszych. Reszta ma pochodzić z Funduszu Pracy, z którego będzie odciągane 0,15 proc. składek od pracowników.

Problem tylko w tym, że najlepiej zarabiający menadżerowie i właściciele spółek będą mogli uniknąć tego obciążenia. Jeden z najbogatszych Polaków otwarcie przyznaje, że go nie zapłaci.

Jak powiedział nam podczas EKG w Katowicach Krzysztof Pawiński, współwłaściciel i prezes europejskiego giganta spożywczego, Grupy Maspex. – Mój dochód jako pracownika i menedżera jest niższy od progu, o którym usłyszałem – skomentował rządowe plany Pawiński.

Rodzinne zaboli najmocniej

Rząd jednak nie tylko składek z Funduszu Pracy może być pewny. Jest jeszcze grupa przedsiębiorców, która nieproporcjonalnie w stosunku do innych może ponosić ciężar nowego obciążenia.

– Podatek solidarnościowy uderzy w firmy rodzinne zarejestrowane jako jednoosobowe działalności i też te, działające jako spółki osobowe, gdzie przedsiębiorcy rozliczają się korzystając z podatku liniowego – mówi money.pl Łukasz Martyniec, prawnik i doradca sukcesyjny.

W jego ocenie niesprawiedliwość tego rozwiązania polega na tym, że często te firmy rodzinne, mają całą masę pomysłów na pomoc potrzebującym w swoim mieście i regionie.

– Od lat zajmuje się sukcesją i przygotowuję również testamenty dla przedsiębiorców z firm rodzinnych. Coraz większa liczba przedsiębiorców uwzględnia cele społeczne także w testamentach – dodaje Martyniec.

Pewnym paradoksem jest też fakt, że akurat firmy rodzinne płacą podatki zgodne z tym, jak zaplanował to ustawodawca. Nie ma tu miejsca na optymalizacje podatkową, jak w przypadku dużych korporacji. Takie firmy również rzadziej przenoszą swoją siedzibę za granicę, aby unikać zobowiązań podatkowych.

A przecież nowych podatków miało nie być…

– Warto również zauważyć, że obecny rząd obiecywał, że nie będzie wprowadzał kolejnych obciążeń fiskalnych. Propozycja daniny solidarnościowej też mocno zaskakuje z innego powodu. Do tej pory cały czas słyszeliśmy, że w budżecie jest więcej pieniędzy niż kiedykolwiek przedtem. Zatem pieniądze na ten cel również powinny się tam znaleźć, bez konieczności wprowadzania kolejnego podatku – przekonuje prawnik.

Ze względów czysto prawnych, a nie ograniczeń finansowych – bo chodzi przecież o najlepiej zarabiających – firmy rodzinne nie mają możliwości optymalizacji podatkowej stosowanej na co dzień w dużych korporacjach i spółkach.

Teoretycznie, aby uniknąć nowego podatku, można np. w spółkach osobowych zmniejszyć osobisty przychód przyjmując do spółki kolejne osoby. Jednak jak twierdzi Łukasz Martyniec, nie jest to dobry pomysł. Wszystko dlatego, że mogłoby to być sprzeczne z założeniami planu sukcesji oraz dobrem firmy. Im więcej wspólników – tym trudniej dojść do porozumienia.

Firmy rodzinne nie uciekną

Jest to również niebezpieczne ze względu na to, jakie mamy zapisy prawne związane z własnością w rodzinie i dziedziczeniem. Ponadto miałoby to niszczący wpływ na tak ważną w biznesie decyzyjność. – Żadna z firm rodzinnych, w mojej ocenie, nie powinna sięgać po tę metodę ucieknięcia od podatku solidarnościowego, dlatego też to właśnie one będą nim obciążone w największym stopniu – podsumowuje nasz rozmówca.

Co równie oczywiste dla eksperta, z duża dozą prawdopodobieństwa można założyć, że unikną tego podatku właściciele i top menadżerowie dużych, polskich i zagranicznych spółek i korporacji. Podobnie może być również w spółkach skarbu państwa.

Według danych Instytut Biznesu Rodzinnego, w Polsce działa ponad 800 tysięcy firm rodzinnych, które są dumne z atutu jaką daje im właśnie rodzinność biznesu, co dokładniej opisane jest w raporcie na zlecenie Unii Europejskiej „Firma Rodzinna to Marka”.

IBR realizował to badanie we współpracy z GUS. Solidarność firm rodzinnych z lokalną społecznością jest tam widoczna w opisach bardzo licznych projektów pro bono, przez nie realizowanych.

CSR wymyśliły korporacje. Rodzinne już tak mają

– Firmy Rodzinne swoją społeczną odpowiedzialność mają w DNA, korzeniach i wartościach. To właśnie biznesy rodzinne często jako jedyne wspierają lokalne społeczności i inicjatywy i robią to bez wielkich akcji public relations, marketingowych. Zwykle też z własnej społecznej misji, która jest ważna dla rodziny biznesowej – mówi money.pl dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego i organizator konkursu Firma Rodzinna Roku.

O tym, że właśnie firmy rodzinne są najbardziej wrażliwe ze wszystkich podmiotów gospodarczych w Polsce, a na ich barkach spoczywa trud związany z ciężarem podatkowym rodzimej gospodarki, przekonują też inne fakty.

Małe i średnie, najczęściej rodzinne firmy, to 90 proc. wszystkich podmiotów gospodarczych działających w naszym kraju. Generują 40 proc. PKB i dają pracę połowie pracujących Polaków.

Jak wylać dziecko z kąpielą?

– Taki podatek na pewno będzie podcięciem skrzydeł wśród wielu firm rodzinnych, które zmuszone do pomagania w zaproponowany sposób, znacząco ograniczą swoje budżety na kampanie społeczne, które realizowały na co dzień – mówi money.pl Łukasz Tylczyński z Instytutu Biznesu Rodzinnego.

Co gorsze, niższa będzie jego zdaniem mierzalność efektów takiej pomocy. Pomysł w tej formie może spowodować odwrotny efekt do zamierzonego. Tego typu obciążenie, jak twierdzi ekspert, może wyhamować entuzjazm firm rodzinnych w wielu społecznych obszarach.

Tak może być z polskim producentem biżuterii YES. Firma po zapłaceniu daniny, może już nie być skłonna do organizowania adresowanego do studentów i absolwentów uczelni artystycznych programu stypendialnego (12 tys. zł rocznie na studenta).

Inaczej do swojego programu może też zacząć podchodzić inna duża polska firma rodzinna – Grupa Raben. W ramach wolontariatu pracowniczego zatrudnieni realizowali niezliczone projekty, m.in. remontowali szkoły i wyposażali pracownie treningu umiejętności społecznych w przedszkolach integracyjno-terapeutycznych.

Pytaliśmy w Ministerstwie Finansów o szczegóły projektu, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak może wpłynąć na firmy rodzinne. Niestety do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Autor: Krzysztof Janoś – redaktor Money.pl

Źródło: https://msp.money.pl/wiadomosci/prawo/artykul/podatek-solidarnosciowy-niepelnosprawni-mf,48,0,2406448.html

Spotkanie nr 07/2018 Marsz Prawdy

Spotkanie nr 07/2018 Marsz Prawdy

Zapraszam każdego chcącego podyskutować na różne tematy w gronie osób o zróżnicowanych poglądach

na spotkanie  w dniu 6 czerwca 2018 roku o godzinie 17:30 w sali w Parafii M. B. z Lourdes, ul. Wileńska 69 Warszawa.

Tematyka:

  1. Marsz Prawdy w dniu 28.06.2018 r. . Propozycje, uzgodnienie trasy marszu przed zgłoszeniem.
  2. Wybory samorządowe 2018 rok:
  3. Specyfika Warszawy w wyborach samorządowych, dzielnice, gmina, miasto, powiat, województwo.
  4. Zasady dotyczące wyborów samorządowych.
  5. Czy OBURZENI wystawią swoje listy kandydatów?
  6. Czy OBURZENI wystawią kandydata na Prezydenta m. st. Warszawy?
  7. Sprawy różne.

Sala na tyłach kościoła w przyziemiu na prawo od wejścia. Wejście na teren od strony ulicy Szwedzkiej lub Równej (główne wejście). Dojazd tramwajem nr 23 (ostatni przystanek). Autobusy 120, 135, 160, 162, 190 do przystanku „Szwedzka”.

Telefon: 600-820-483

Z poważaniem

Jan Szymański

Jaki Prezydentem Warszawy?

Jaki Prezydentem Warszawy?

Tak. Według mojej oceny, jeżeli ekipa PO nie zmieni swoich działań tak się stanie. Co by nie było Rafał Trzaskowski jest politykiem „zużytym”. do swojego kandydowania podchodzi identycznie jak Bronisław Komorowski do kandydowania na druga kadencję. Pewność siebie, buta, rankingi pod publiczkę, nietrafna kampania wyborcza. Ostatnio skierowanie swojego przekazu do grupy skrajnej jaką są środowiska LGBT. Kolejna rzecz pozostaje samotny. Ani własna partia nie wspiera go działaniami bocznymi (np. Pani HGW ) choć posiada przeogromne możliwości by wgraną Trzaskowskiego uczynić pewną. Pani Prezydent stanęła całkiem z boku zajęta swoimi sprawami/kłopotami nie wspomaga akcji wyborczej partyjnego kolegi. Władze PO też nie włączyły się w promowanie kandydata.

Patryk Jaki ma swoją koncepcję kampanii i ją skutecznie realizuje. Zdając sobie sprawę z ograniczonej grupy osób głosujących na PiS w Warszawie podejmuje próby poszerzenia elektoratu. Bardzo skutecznie wykorzystuje swoją pozycję w Komisji Weryfikacyjnej. Umiejętnie kieruje kolejnością rozpatrywanych spraw. Uwypukla problemy i proponowane rozwiązania poszerzając potencjalną grupę warszawiaków głosujących na niego.  

Jaki będzie wynik końcowy tej rywalizacji? Przy braku zmian w sposobie prowadzenia kampanii tak jak stwierdziłem na początku. Natomiast mając pojęcie o przepływach finansowych przy tego typu operacjach wyborczych jeszcze jest wystarczająco dużo czasu na zmiany.

Z poważaniem

Jan Szymański

Zagraniczne zadłużenie Polski

Zagraniczne zadłużenie Polski

Polska wśród najbardziej zagrożonych krajów. Alarmujące statystyki długu zagranicznego.

Należymy do tych krajów rozwijających się, które w dużym stopniu zapożyczyły się za granicą. Zadłużenie w relacji do PKB przekracza 50 proc. Gorzej jest tylko na Węgrzech i w Turcji. Zagraniczne media ostrzegają, krajowi eksperci uspokajają, a Ministerstwo Finansów zapowiada poprawę.

Wśród wszystkich krajów „na dorobku” – jak można nazwać kraje rozwijające się, Polska pozytywnie wyróżnia się pod względem wzrostu PKB. Należymy do prymusów Europy. Niestety nasza gospodarka rozwija się na kredyt. Oficjalne zadłużenie Skarbu Państwa wynosi blisko bilion złotych. Co gorsza, prawie jedna trzecia to dług zagraniczny.

Zadłużenie wobec zagranicy, szczególnie to wyrażone w obcych walutach, jest znacznie poważniejszym problemem niż dług krajowy. Szczególnie w obliczu rosnących kosztów obsługi tego zadłużenia przez rosnące stopy procentowe w USA – wskazuje agencja Bloomberg.

Bloomberg zwraca uwagę na bardzo niepokojący trend coraz większego zadłużania się w dolarach wszystkich krajów rozwijających się. W ciągu ostatniej dekady globalnie to zadłużenie zwiększyło się ponad dwukrotnie.

„Po raz kolejny ignoruje się historię kryzysów zadłużenia krajów latynoamerykańskich z lat 80. ubiegłego wieku, azjatyckiego kryzysu finansowego lat 90. i bankructwa Argentyny sprzed kilkunastu lat” – wskazuje Bloomberg, pokazując, jak może się skończyć takie „życie na kredyt”, i to w obcej walucie. To analogiczna sytuacja do tej, w której znaleźli się frankowicze – przez szalejący kurs franka niejednemu kwota do spłaty wzrosła, zamiast regularnie maleć.

Polska została zaliczona do grona najbardziej zagrożonych krajów rozwijających się. Relacja długu zagranicznego (zarówno długu Skarbu Państwa, jak i firm) do PKB jest u nas jedną z największych – przekracza 55 proc.

Gorzej wygląda to tylko na Węgrzech (64 proc.) i w Turcji (68 proc.). Statystycznie wypadamy pod tym względem gorzej m.in. od Argentyny, choć to kraj przeżywający poważne problemy.

Ekonomiści dalecy od straszenia

Eksperci pytani przez money.pl uspokajają, że na razie nie ma większych powodów do obaw. Ale nie można też bagatelizować ryzyka, jakie wiąże się z uzależnieniem od zagranicy, szczególnie gdyby doszło do zawirowań na rynkach finansowych.

– Gdyby nasze zadłużenie zagraniczne rosło, to przy gorszej koniunkturze mógłby się pojawić problem. Dobrym przykładem tego jest obecna sytuacja Turcji – komentuje Mateusz Sutowicz, analityk rynków finansowych Banku Millennium. Podkreśla jednak, że Polska jest w zupełnie innej sytuacji i taki scenariusz, póki co, nam nie grozi.

– Mamy stabilną sytuację gospodarczą, w przeciwieństwie do Turcji, z której kapitał ostatnimi czasy odpływa dużym strumieniem – dodaje Bartosz Sawicki, ekspert TMS Brokers. – Zadłużenie zagraniczne jest istotne, ale są ważniejsze wskaźniki i niemal wszystkie stawiają Polskę w dobrym świetle.

Ekonomiści zwracają uwagę na to, że polski rząd ma świadomość ewentualnych zagrożeń. Świadczą o tym ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Finansów, którzy deklarują działania zmniejszające zadłużenie zagraniczne.

Kwotowo ciągle jeszcze nie można mówić o oddłużaniu i oczyszczaniu się z długu w walutach obcych. Widać jednak, że jest to coraz mniejsza część całości długu Skarbu Państwa. W latach 2014-2015 było to około 35-36 proc. Teraz poniżej 31 proc.

Prawdziwy dług krajowy w praktyce jeszcze większy

Statystyka ma to do siebie, że w zależności od potrzeb może pokazywać różne rzeczy. Tak też jest w przypadku długu, który oficjalnie wynosi bilion złotych, z czego jedna trzecia przypada na zagranicę. Tak naprawdę krajowe zadłużenie jest wielokrotnie większe.

Rząd nie podawał dotąd, na jaką kwotę ma wszystkie zobowiązania. Te wobec emerytów w ogóle pomijano. Teraz karty zostały odkryte. Unia Europejska zgłosiła się po pełne dane. GUS musiał więc zrobić odpowiednie obliczenia.

Podano szacunki wartości uprawnień emerytalno-rentowych nabytych w ramach ubezpieczeń społecznych. Inaczej pisząc – GUS obliczył, ile państwo będzie musiało wypłacić wszystkim, którzy weszli do systemu emerytalnego, po korekcie o składki, jakie jeszcze wniosą.

Okazało się, że na koniec 2015 roku wartość tych uprawnień wyniosła 4,96 bln zł. To trzykrotność rocznego PKB. Innymi słowy, cała gospodarka musiałaby wpłacać do budżetu wszystko, co zarobi przez trzy lata, żeby zebrać pieniądze na kapitał dla emerytów.

Z tej perspektywy udział długu zagranicznego jest znacznie mniejszy, choć to marne pocieszenie.

Źródło i całość materiału: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/zadluzenie-zagraniczne-polska-bloomberg-dlug,159,0,2407071.html

Sponsorowanie lichwiarzy

Sponsorowanie  lichwiarzy

Szanowni Państwo!

Wydaje się jakby „dobra zmiana” utknęła w miejscu. Są dziedziny, w których trudno ją zauważyć. Seniorom proponuje się darmowe leki zamiast kompetentnych lekarzy, niemowlętom szczepionki o niezbadanym działaniu. Dla równowagi emocjonalnej wciska nam się mnóstwo seriali opowiadających, jakich to mamy genialnych lekarzy. Pacjent odnosi zatem wrażenie, że może tylko on jakoś źle trafił.

Z nauką historii jest akurat odwrotnie. Skoro już ją w szkołach przywrócono, to dla równowagi serial telewizyjny powinien utrzymywać widza w przekonaniu, że Polacy zawsze byli jacyś tacy nudni i przygłupi. A najlepiej, żeby zakłamanej historii Polak uczył się z Muzeum Polin, które jest utrzymywane za pieniądze, i to nie małe, polskiego podatnika. Może nie stać nas na edukację lekarzy z prawdziwego zdarzenia, ale na renowacje żydowskich cmentarzy, o które sami żydzi nie dbają, wydajemy lekką ręką 1 milion zł.

Ale co tam jakiś głupi milion! Niebawem oddamy miliardy i to nie złotówek, a dolarów – praktycznie wszystko co mamy i jeszcze zadłużymy się spłacając żydowskie roszczenia, zapewne „konieczne, uzasadnione i sprawiedliwe”. Zostały one bowiem na razie wyliczone akurat na tyle, ile wynoszą nasze rządowe rezerwy trzymane w amerykańskich bankach. Ot, taki nieoczekiwany zbieg okoliczności! Historia lubi się powtarzać, raz już zapłaciliśmy złotem z rezerw państwowych Anglikom za przywilej bronienia ich przed Hitlerem.

Wyszliśmy na tym tak, jak może wyjść człowiek honoru w starciu z lichwiarzem. Obecne głębokie ukłony naszych przywódców w jedną stronę, powodują wystawianie się na kopniaki z drugiej. Uniżoność zawsze odnosi ten sam skutek. Trudno nie skorzystać z okazji do wymierzenia salonowego, albo dyplomatycznego kopniaka, gdy podstawia się do tego sam wypięty tyłek.

A może jest to ostatni moment, żeby przypomnieć sobie o honorze i polskiej racji stanu, póki nie jest za późno?

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Nowy włoski rząd

Nowy włoski rząd

Nowy włoski rząd (jeśli powstanie) będzie koszmarem dla Unii Europejskiej

Eurosceptyczni populiści i skrajni prawicowcy są o krok od przejęcia władzy w kraju, który był jednym z członków założycieli Unii. Realizacja pomysłów ruchu 5 Gwiazd i partii Liga oznacza ostre zderzenie Włoch z Brukselą, zwłaszcza jeśli chodzi o gospodarkę, politykę migracyjną i zagraniczną oraz przyszłość strefy euro i handel, piszą Jacopo Barigazzi i Giulia Paravicini z POLITICO.

  • Po raz pierwszy od czasu powstania Unii, jednym z członków założycieli wspólnoty może wkrótce rządzić lider, który otwarcie wyraża sceptycyzm wobec projektu europejskiego
  • Koalicjanci mają pomysł na natychmiastowe wydatki rzędu 100 miliardów euro, przy czym Włochy już teraz są jednym z najbardziej zadłużonych krajów świata
  • Nie później niż za miesiąc nowy włoski rząd może doprowadzić do zniesienia sankcji wobec Rosji

Unijni politycy i urzędnicy powinni zainwestować w paracetamol. Jednak ból głowy to najmniejszy z problemów, jakie może przysporzyć urzędnikom Unii populistyczny sojusz przygotowujący się do przejęcia kontroli nad Włochami. I, że to, co słyszą, to dopiero początek.

 

Lider Ligi Matteo Salvini zapowiedział, że Włochy nie będą już przyjmować rozkazów z Unii i cieszył się, że światowe rynki finansowe okazały zaniepokojenie pomysłami gospodarczymi tworzącej się koalicji. – To jest dobry znak, ponieważ oznacza, że urzędnicy w Berlinie, Waszyngtonie, Paryżu i Brukseli zdają sobie sprawę, że zmiana właśnie staje się rzeczywistością – powiedział w opublikowanym na Facebooku nagraniu.

A więc kiedy antysystemowy ruch 5 Gwiazd i skrajnie prawicowa Liga przygotowują się do przejęcia władzy w trzeciej co do wielkości gospodarce strefy euro, przedstawiamy sześć obszarów – od handlu, przez migrację, po rosyjskie sankcje – które z dużym prawdopodobieństwem zostaną wkrótce poddane silnym wstrząsom.

1. Gospodarka

Podczas kampanii wyborczej Salvini, wielokrotnie powtarzał, że jest gotów zignorować 3-procentowy pułap deficytu budżetowego, jaki narzucony jest przez przepisy unijne. I jeśli program rządowy uzgodniony przez obie partie miałby być wskazówką, to właśnie to zrobi. Według gazety Corriere della Sera obietnice wyborcze zawarte w programie mogą kosztować nawet 100 miliardów euro. Odpowiada to około 6 procentom PKB w kraju o trzecim co do wielkości publicznym długu na świecie. Proponowane posunięcia budżetowe „mogłyby zaostrzyć napięcia z europejskimi partnerami Włoch i oczekiwalibyśmy, że Komisja Europejska podejdzie do tego w sposób konserwatywny”, napisał brytyjski bank Barclays w notatce dla inwestorów.

2. Migracja

Liga obiecała wyrzucić nielegalnych imigrantów i stawiać odtąd Włochów na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o zatrudnienie i mieszkania publiczne. „Potrzebujemy masowego sprzątania również we Włoszech”, pisał w lutym Salvini. 5 Gwiazd przyjęło bardziej umiarkowany ton, ale to nie powstrzymało ich lidera Luigi Di Maio od opisywania organizacji pozarządowych ratujących migrantów na Morzu Śródziemnym jako „morskie taksówki”.

Z takim nastawieniem nowy rząd włoski usiądzie do unijnej dyskusji na temat reformy systemu azylowego, która ma się odbyć na szczycie Rady Europejskiej w przyszłym miesiącu.

Salvini sprzeciwił się także nowemu siedmioletniemu budżetowi proponowanemu przez Komisję Europejską, oskarżając go o zabieranie pieniędzy rolnikom i lokalnym społecznościom w celu przekazania ich migrantom. – Chcę poprowadzić rząd, który zaczyna mówić „nie” europejskim szaleństwom – powiedział niedawno.

3. Rosja

Jedną z pierwszych ofiar rządu 5 Gwiazd i Ligi może być polityka unijnych sankcji wobec Rosji. W kwietniu Salvini zatweetował, że jeśli chodzi o Moskwę, zamierza zlikwidować „absurdalne sankcje, które powodują nieobliczalne szkody dla włoskiej gospodarki”. Związki Ligi z Rosją są szczególnie ścisłe – w zeszłym roku partia podpisała „umowę o współpracy” z rządzącą partią Władimira Putina.

Również posłowie 5 Gwiazd opowiadali się za odrzuceniem sankcji, powołując się na obawy włoskich przedsiębiorców. Miejscem pierwszego starcia będzie czerwcowa Rada Europejska, podczas której kraje członkowskie będą głosować nad odnowieniem sankcji wobec Rosji. Ponieważ wymagana jest jednomyślność, sprzeciw ze strony Rzymu wystarczy do ich zakończenia.

4. Nieliberalizm

Jest jeden taki przywódca Unii, który radośnie powita nowy włoski porządek polityczny: Viktor Orbán. Węgierski premier często spierał się z wcześniejszymi włoskimi rządami w sprawie ich polityki migracyjnej. Zaś Salvini niedawno pogratulował Orbánowi reelekcji tweetując: „Węgrzy głosowali zgodnie z ich sercem i rozumem, ignorując groźby Brukseli i miliardy Sorosa”. Jego Liga poparła również list jaki Grupa Wyszehradzka wysłała do byłego premiera Włoch Paolo Gentiloniego, pouczając Włochy w sprawie migracji.

Ciekawe czy do radości Orbána dołączy Mateusz Morawiecki.

5. Handel

Promotorzy unijnego programu wolnego handlu również mogą być rozczarowani populistyczną koalicją. Ruch 5 Gwiazd krytykował umowy o wolnym handlu, takie jak umowa CETA z Kanadą, którą mocno popierał obecny włoski rząd. Natomiast hasło Ligi brzmi „Najpierw Włosi”, echo trumpowskiego „Najpierw Ameryka”.

Salvini wziął udział w kampanii na rzecz obrony włoskich produktów rolnych na Sycylii, gdzie oskarżył Unię o zaniechanie ochrony europejskich rolników. – Europa preferuje marokańskie pomarańcze oraz tunezyjskie pomidory i oliwę z oliwek – mówił spacerując w pomarańczowym gaju.

6. Wybory europejskie

Gdy wyborcy udadzą się do urn, aby zagłosować na nowy Parlament Europejski w przyszłym roku, populistyczny rząd we Włoszech prawdopodobnie udostępni partiom eurosceptyków bezprecedensową platformę. Liga Salviniego wciąż rozważa przeprowadzenie kampanii wraz z Marine Le Pen z Francji i innymi skrajnie prawicowymi siłami.

Na potwierdzenie, sukces Ligi i 5 Gwiazd we włoskich wyborach, spotkał się z dużym poparciem czołowego architekta Brexitu Nigela Farage’a, który powiedział niedawno, że przyszłoroczne głosowanie to wspaniała okazja, by „położyć kres tej sztucznej kreaturze, jaką jest Bruksela”.