Archiwa kategorii: Oburzeni

Marek Ciesielczyk demaskuje: Wiesław Krajewski to TW SB „BRUN”

Nie należy mylić tej osoby z obecnym posłem PiS o tym samym imieniu i nazwisku.

Wiesław Krajewski – urodzony 22 marca 1953 roku w Warszawie – jest przykładem kapusia, który donosił na swych znajomych  zarówno zamieszkałych w Polsce jak i w USA, co pokazują materiały z IPN pod sygnaturą IPN BU 001 121 / 1179 

  Kr-1

Zobowiązanie do współpracy podpisał 2 października 1973 roku, w wieku zaledwie 20 lat 9zaczynał studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim) . Czytamy w nim: „Zobowiązuję się do zachowania w tajemnicy faktu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa oraz miejsc spotykania się, informacji będę udzielał na piśmie i podpisywał pseudonimem Brun. Wiesław Krajewski”.

  Kr-2

Na przykład 14 listopada 1975 roku Krajewski spotkał się w kawiarni z oficerem prowadzącym z SB o nazwisku W. Bielecki, któremu przekazał informacje na temat Kazimiery i Antoniego Orłowskich, zamieszkałych przy Martha Avenue, East Paterson/ Elmwood Park w New Jersey. Warto zauważyć, iż Krajewski sam przyznał, iż miał wyjechać  do USA w 1975 roku na zaproszenie właśnie Antoniego Orłowskiego, który finansował jego pobyt w USA, a Kazimiera Orłowska była znajomą jego ojca z okresu wojny. Krajewski także przyznaje, że jest znajomym córki Orłowskich, która przebywała w Polsce w 1973 roku. Esbecy zlecili Krajewskiemu nie tylko przekazywanie informacji o mieszkających w USA Polakach, ale także kto rozpowszechnia „antypaństwowe” ulotki.

Interesującym dokumentem jest oświadczenie Wiesława Krajewskiego z 14 stycznia 1976 roku: „Stwierdzam, że po zrewidowaniu swojej decyzji nadal zobowiązuje się do kontaktów i współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa na zasadach i warunkach dotychczasowych. Brun”. Oświadczenie to przyjął od Krajewskiego w Warszawie oficer prowadzący Bielecki.

  Kr-3

Nieco później, 10 lutego 1976 roku, TW BRUN donosi na innego znajomego Wladimira Ilwizky’ego, który miał oferować pomoc Polakom, którym udałoby się wyjechać do Finlandii. TW BRUN raportuje: „Uważam, że zasługuje on na uwagę, prawdopodobnie może być w kontakcie z ośrodkami dywersji ideologicznej”. Jako że Krajewski w dalszym ciągu planuje wyjazd do USA, informuje SB, że jak już będzie na Zachodzie nawiąże z tym człowiekiem bliższy kontakt. Krajewski donosi również na Urszulę i Zbigniewa Skóra, którzy już wówczas od 6-8 lat mieszkali w USA i odwiedzali Polskę. Mieli oni zamiar powrócić na stałe do Polski. Inną ofiarą Krajewskiego była szwedzka nauczycielka z Falun, znajoma Krajewskiego, Uerstin (Kerstin? MC) Carlgvist.

   Kr-4

Oczywiście Krajewski nie donosił SB za darmo. Na przykład 21 listopada 1973 roku (czyli ok. dwa miesiące od podpisania zobowiązania do współpracy z SB)  pisał: „Kwituję odbiór 500 zł (pięćset złotych) od pracownika Służby Bezpieczeństwa. BRUN (Krajewski Wiesław).

  Kr-5 

Dodać wypada, iż na początku lat 70-tych 500 złotych to była mniej więcej jedna trzecia wynagrodzenia miesięcznego przeciętnego mieszkańca PRL. Innym razem Krajewski potwierdza: „W dniu 21 lutego br (1975 roku, przyp. MC) otrzymałem od funkcjonariusza SB kwotę 600 zł (sześćset złotych). Brun.”

  Kr-6 

Krajewski wyjechał do USA prawdopodobnie w 1976 roku i nie wiemy na razie, czy tam także współpracował z SB, ale mógł być szantażowany przez PRL-owskie służby specjalne.

Patrz wykłady dra Marka Ciesielczyka w Nowym Jorku, CT, NJ oraz w San Francisco, San jose i Los Angeles w listopadzie 2017 roku:

Marek Ciesielczyk

Dr politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki nt. KGB oraz książki „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa – patrz: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html , obecnie kontynuuje swój projekt badawczy dot. polonijnych kapusiów SB, jest radnym Rady Miejskiej w Tarnowie, kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com    tel.: +48 601 255 849   

Totalny PiS i totalna opozycja

Totalny PiS i totalna opozycja

Według posiadanej wiedzy oraz doświadczenia zawodowego o kształcie relacji wewnątrz danej organizacji o jej funkcjonowaniu decyduje Szef (Prezes, Kierownik, Naczelnik, Prezydent, Premier, Minister). W mojej ocenie, zganianie wszystkiego zła na obecną opozycję, przez PiS jest nieuprawnione. Wiele działań podjętych przez partie Jarosława Kaczyńskiego w okresie bycia opozycję dają jej podstawy do takich zachowań. Widząc swoją bezsiłę przy jakichkolwiek próbach budowy normalnych relacji opozycja a partia rządząca, wykorzystali jej doświadczenia w działaniach. PiS mając możliwość rządzenia po „swojemu” realizuje ją bez zahamowań i liczenia się z  kimkolwiek. Nie bierze pod uwagę ani głosów wewnętrznych, głosów innych partii a także głosów świata zewnętrznego. Mamy mandat do robienia tego co robimy bo mamy ponad 50% posłów.

Taki stan trwał ponad dwa lata. Wczorajsze wydarzenia, przy procedowaniu ustaw wyborczych i uwzględnienie kilku ważnych uwag innych ugrupowań politycznych daje powód do przypuszczeń, że zaczyna działać efekt Morawieckiego. Człowiek zarządzający dużym bankiem przez wiele lat, dla różnych właścicieli, musi znać słowo kompromis, umieć wysłuchać drugiej strony.

Jak to będzie dalej?

Występuję w wielu rolach, będąc Polakiem, mając rodzinę, prowadząc działalność gospodarczą, publikując komentarze do bieżących wydarzeń politycznych, uczestnicząc czynnie w tym życiu politycznym, ważnym dla mnie i mojego środowiska jest by bieg rzeczy był zgodny z moralnymi zasadami, z prawem naturalnym oraz by w odczuciu większości zachowania i decyzje polityków te standardy spełniały. Obecnie prawie nikt nie spełnia tego wymogu.

Chcemy być taką siłą, która w tym aspekcie zaspokoi społeczne oczekiwania.

Z poważaniem

Jan Szymański

PiS-u błędów kilka

PiS-u błędów kilka

Zapraszam na spotkanie otwarte organizowane przez stowarzyszenie OBURZENI

Miejsce: Parafia M. B. z Lourdes ul. Wileńska 69

Dnia 13 grudnia 2017 r. godzina 17:30

Na zapleczu kościoła w przyziemiu na prawo od wejścia.

Tematyka :

1)            PiS krótka ocena działalności Rządu w sferze politycznej i społecznej.

2)     Zasady wyborów samorządowych propozycje PiS i ich przewidywane skutki.

3)            Działania Oburzonych w najbliższym czasie rozpoczęte i planowane na 3 miesiące.

4)            Tematy różne, sprawy zgłoszone w trakcie spotkania.

Prowadzący spotkanie Jan Szymański, Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia OBURZENI,

Telefon: 600-820-483; e-mail: jan_szyman@wp.pl

Dojazd autobusami przystanek „Szwedzka” np. autobusy 190, 160, 162, 120. Tramwajem 23 do ostatniego przystanku.

Edward Dusza i jego kontakty z rezydentami SB

Edward Dusza urodził się w 1947 roku w Krakowie. Przedstawiany jest jako polski poeta emigracyjny, dziennikarz. Pod koniec rządów Władysława Gomułki, w roku 1969, przybył do USA.

    Edward Dusza, fot. Wikipedia

Przez wiele lat był redaktorem polonijnej „Gwiazdy Polarnej”, która w ostatnich latach atakuje polskich księży w USA. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż „Gwiazdę Polarną” w latach 80-tych kupił późniejszy ostatni dyrektor sekcji polskiej „Radia Wolna Europa”, Piotr Mroczyk, tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie”69” – patrz: http://niepoprawni.pl/blog/7514/ostatni-dyrektor-radia-wolna-europa-piotr-mroczyk-byl-tajnym-wspolpracownikiem-sb

Dusza działał w organizacji polonijnej „Pomost”, podobnie jak Andrzej Jarmakowski, który w 1989 roku spotykał się potajemnie z rezydentami SB z konsulatu PRL i uchodzi za wyjątkowo negatywną postać na scenie polonijnej w Chicago – patrz np.: http://niepoprawni.pl/blog/7514/odznaczony-dziennikarz-andrzej-jarmakowski-wspolpracowal-z-rezydentami-sb 

Jesienią 2017 roku Edward Dusza ponownie się uaktywnił, broniąc zażarcie polonijnego milionera Adama Bąka, z którego pomocy finansowej korzystał w przeszłości, gdy ten stał się jednym z bohaterów moich wykładów na temat działań SB w środowisku polonijnym – patrz np.: http://3obieg.pl/adam-bak-bambo-tomasz-sommer-pinokio

Dusza ma oczywiście powody, by podważać wiarygodność przedstawianych przeze mnie dokumentów z IPN na temat Adama Bąka nie tylko ze względu na swą współpracę z nim i jego pomoc finansową, ale przede wszystkim dlatego, iż jego potajemne kontakty z SB opisałem także w swej książce „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa” – patrz: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html 

Potajemne spotkania Edwarda Duszy z rezydentami komunistycznej Służby Bezpieczeństwa z konsulatu PRL w Chicago miały podobny charakter do tych w/w Andrzeja Jarmakowskiego, jedynego chyba polonijnego dziennikarza, który występował przeciwko wstąpieniu Polski do NATO. W archiwum IPN znajdujemy szyfrogramy agentów SB z konsulatu PRL do warszawskiej centrali, które informują o kontaktach SB z Edwardem Duszą.

Na przykład w szyfrogramie nr 9342 z 4 października 1989 roku czytamy, że rezydent SB w Chicago o pseudonimie ”HORATIO” uzyskał od Edwarda Duszy oraz Leszka Zielińskiego (ówczesnego wydawcy tygodnika „Horyzonty”) 29 września 1989 roku następujące informacje na temat „Solidarności”: „… ‘S’ tworzy własną nomenklaturę różniącą się od partyjnej brakiem kompetencji…”.

Fragment jednego z esbeckich raportów ze spotkania z Edwardem Duszą (jego adres zamazany).

Gdyby ktoś próbował bronić Duszę, twierdząc, iż we wrześniu 1989 roku mieliśmy już wolną Polską i te potajemne kontakty z SB były kontaktami z organem bezpieczeństwa niepodległej RP, wypada zauważyć, iż Służba Bezpieczeństwa istniała formalnie do lata 1990 roku i do tego czasu prowadziła tak samo szkodliwe dla Polski i Polonii działania, jak przed rokiem 1989, o czym piszę dość szczegółowo we wspomnianej książce „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”. „Niepodległościowy poeta” Dusza przekazywał SB niezbyt pochlebne informacje na temat „Solidarności”, co na pewno nie jest powodem do dumy.

Z szyfrogramu rezydentury SB w Chicago nr 9328 z 3 października 1989 roku dowiadujemy się zaś, iż oficer SB „HORATIO” w czasie rozmowy z Edwardem Duszą otrzymał informacje na temat Kongresu Polonii Amerykańskiej, żeś z szyfrogramu nr 9342 z 4 października 1989 roku – że Dusza przekazał temu rezydentowi SB informacje na temat sytuacji w „Pomoście”. 

Edward Dusza nie był oczywiście formalnym tajnym współpracownikiem SB. Z dostępnych dokumentów w IPN wynika, że nie podpisał zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Jednak spotykał się potajemnie z rezydentami SB z konsulatu PRL i przekazywał im informacje, które mogły zostać przez nich wykorzystane przeciwko Polsce i Polonii, co jest oczywiście czynem nagannym.

Dzisiaj Dusza broni Adama Bąka, gdyż ten także – nie będąc formalnym TW SB – spotykał się wielokrotnie potajemnie w drugiej połowie lat 80-tych z oficerami SB i przekazywał im informacje na temat FBI. 

Dotychczas ujawniłem fakt współpracy z SB kilkudziesięciu Polonusów. Gdy w Nowym Jorku mówię na temat TW SB np. z Los Angeles, nikt nie protestuje, gdy w Los Angeles ujawniam nazwiska TW SB z Chicago, nikt nie ma zastrzeżeń, lecz gdy przedstawiam w jakimś miejscu dokumenty na temat współpracy z SB miejscowych działaczy polonijnych, niektórzy podnoszą larum, gdyż zazwyczaj byli komunistyczni kapusie cieszą się dzisiaj bardzo dobra opinią w swoim środowisku, uchodząc za wielkich patriotów…

Od niedawna jedno ze środowisk polonijnych tłumaczy dokumenty z IPN na język angielski. W tej chwili grupa znanych amerykańskich adwokatów z Nowego Jorku analizuje możliwość skierowania do prokuratury w USA zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa współpracy z obcym, komunistycznym wywiadem na terenie Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy, czy dojdzie do pierwszych procesów i ewentualnie wyroków skazujących, pozbawienia amerykańskiego obywatelstwa czy też deportacji z USA byłych komunistycznych donosicieli. 

Relacja filmowa z wykładów dra Marka Ciesielczyka w Nowym Jorku, New Jersey, Connecticut, San Francisco, San Jose, Los Angeles w listopadzie 2017 roku – tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=pWHN5JirnBE

Marek Ciesielczyk – dr politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki nt. KGB oraz książki „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa – patrz: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html

obecnie kontynuuje swój projekt badawczy dot. polonijnych kapusiów SB, jest radnym Rady Miejskiej w Tarnowie, kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com    tel.: +48 601 255 849   

tel. +48 601 255 849      dr.ciesielczyk@gmail.com

Coca cola

Coca Cola      

 Szanowni Państwo! 

    Podział na zwolenników tej czy innej partii bardzo często nie ma żadnych merytorycznych uwarunkowań. Są jej zwolennicy, lub przeciwnicy, bo są i mało kto zadaje sobie jeszcze pytanie: dlaczego? Dzieje się tak, ponieważ ta kwestia została już wcześniej rozwiązana i nie warto do niej wracać. Takie spostrzeżenie nasunęło mi się gdy uświadomiłam sobie zwolenników i płomiennych przeciwników Coca Coli.

   Za komuny napój ten był tylko w Pewexach za dolary. A przy tym pocztówki, na przykład z Londynu, pokazywały olbrzymie neony reklamujące ten napój. Były tak widoczne, że nadawały się na anty reklamę kapitalizmu jako takiego. Zohydzić Coca Colę, to jak zohydzić kapitalizm. Ruszyła anty kampania i odniosła skutek, wcale jednak nie zamierzony, bo tymczasem ustrój się zmienił i zniechęcanie do kapitalizmu straciło sens.

   Dlaczego się nad tym rozwodzę? A no dlatego, że niekiedy brak mi argumentów uzasadniających tezę, która wydaje się słuszna (lub niesłuszna). Dzieje się tak, gdy władza podejmuje jakąś nową decyzję bez wyjaśnień, co ma na celu. Opozycja totalna krytykuje wszystko totalnie i tym bym się nie przejmowała, ale wolałabym znać argumenty naszego rządu, np. w sprawie niedomagań służby zdrowia, albo skąd się biorą muzułmanie w Warszawie.  

 Pozdrawiam 

Małgorzata Todd

Rząd PiS-u, Morawieckiego, Dudy czy?

Rząd PiS-u, Morawieckiego, Dudy czy?

Większość pod „czy?” zobaczy Jarosława Kaczyńskiego. W chwili obecnej jest to bardzo czytelne. Jaki będzie ten Rząd? Według złożonego oświadczenia Mateusza Morawieckiego bez większych zmian. Według mojej oceny poprzedni był autorskim Prezesa przy znaczącym udziale o. Rydzyka oraz niewielkim partnerów politycznych i grup, grupeczek wewnątrz pisowskich.

Jest kilka nazwisk w odchodzącym Rządzie, które pozwolą na ocenę czyj on jest. I tak jeżeli pozostanie w nowym Jan Szyszko to o. Rydzyk pozostaje nadal jednym z głównych rozgrywających w PiS-ie. Newralgiczne będą jednak   inne nazwiska. Najbardziej trudnym do ułożenia w nowym rozdaniu do Antoni Macierewicz, szczególnie po ostatniej decyzji w stosunku do gen. Kraszewskiego. Jeżeli pozostanie on na zajmowanym stanowisku Prezydent Duda zacznie działać przeciwko Premierowi. Natomiast okaże się, że decydujący wpływ ma Jarosław Kaczyński.

Sama osoba p. Antoniego tak kontrowersyjna, jest bardzo trudna do oceny. Wielokrotnie poruszałem temat jego działań i ich efektów, raczej w negatywnym świetle. W ostatnich dniach analizując jego działania widzę plan i jego realizację. Brakuje mi wiedzy, którą posiada Minister. Dostęp do wielu informacji pozwolił by na  prawidłową ocenę działań Macierewicza (czy one mają pozytywny wpływ na dalsze istnienie i funkcjonowanie Polski).

Dużym wyzwaniem dla Morawieckiego będą dwa kolejne nazwiska z różnych względów co do każdego z nich. Są to Panowie Gowin i Ziobro. Ziobro dążący wszelkimi środkami do zgromadzenia jak największej władzy widocznej i niewidocznej w swoich rękach, przy użyciu wszelkich dostępnych środków i osób. Stanowi zagrożenie dla każdego wokół. Jednocześnie jest koalicjantem „Zjednoczonej Prawicy” więc nie usuwalnym.
Innym typem jest Gowin i jego pomysły na rządzenie swoim ministerstwem. Czy Premier wesprze jego działania zmieniające nasze szkolnictwo wyższe. Jeżeli tak to Polska pójdzie innymi torami w dobrą stronę. Tylko efekty jego działań zobaczą kolejne pokolenia.

Zmiany w oświacie na jakimkolwiek szczeblu (żłobek, przedszkole, szkoła podstawowa, średnia, szkolnictwo wyższe)  wprowadzone dziś pokażą swoje efekty, gdy dzieci nim poddane, osiągną wiek 40-stu, 50-ciu lat.

Najbliższe kilka dni dadzą nam odpowiedzi na najprostsze z przedstawionych zagadnień. Jeżeli prawidłowo oceniam zdolności i umiejętności p. Mateusza Morawieckiego to znając techniki przywództwa, kierowania wykorzysta je w dobrym działaniu. Np. nie mogąc pozbyć się nazwiska ze składu Rządu można go tak obudować kadrowo, kompetencyjnie, że prawdziwe kierowanie resortem jest we właściwych rękach.

Z poważaniem

Jan Szymański

Słownik wyrazów dwuznacznych

Słownik wyrazów dwuznacznych       

 Szanowni Państwo! 

    Po tym całym zamieszaniu spowodowanym poprawnością polityczną, najwyższy czas ustalić co znaczą słowa, którymi się posługujemy. Bardzo często przypisujemy im niewłaściwe znaczenia i nie dotyczy to tylko „kochających, czy mądrych inaczej”.

   Co np. oznacza „posiadacz”? Już dwudziestowieczna księgowość odkryła, że ten kto jest „winien” to „ma”, a ten kto „ma”, jest „winien”, czyli jeśli nawet „ma”, to nie swoje. Trudno się było laikowi w tym połapać. Teraz nazewnictwo się zmieniło, ale zasada została. Kredytobiorca uważa się za posiadacza, a w rzeczywistości jest niewolnikiem spłacającym ciągle rosnący dług, bez perspektywy wyzwolenia się z tego jarzma kiedykolwiek.

   Człowiek wolny, to ktoś, kto posiada jakieś oszczędności, którymi może dysponować w razie potrzeby. Narodom ujarzmionym przez Związek Sowiecki nie wolno się było bogacić dla zasady. Po zmianie ustroju też nie zachęcano do oszczędności, a raczej do grabieży. Ci, którym udało się ukraść pierwszy milion mieli perspektywy i na następne. Wmawiano nam, że na tym polega upragniony kapitalizm. Kto tego nie potrafi, to frajer nie wart uwagi. Tak powstał raj dla kanciarzy wszelkiej maści.

   Okazało się jednak, że dobra zmiana trafiła i tu. Po raz pierwszy zanotowano przewagę osób posiadających oszczędności nad kredytobiorcami, czyli przewagę ludzi wolnych nad niewolnikami.

   Pozdrawiam  

Małgorzata Todd

Mateusz Morawiecki Premierem

Mateusz Morawiecki Premierem

Dobiega końca spektakl pod tytułem „Rekonstrukcja Rządu”. Jednak Jarosław Kaczyński podjął decyzję o wytypowaniu innej osoby na stanowisko Premiera a nie siebie.  Kandydatura ostatnio omawiana to tytułowy Mateusz Morawiecki. Człowiek bez zaplecza politycznego, całkowicie uzależniony od woli i oceny Prezesa.

Czy jest to dobra kandydatura. W mojej ocenie tak, co już przedstawiałem w poprzednich publikacjach na stronie. Rodzi mnóstwo zagrożeń. Jest to człowiek zdolny i jeden z nielicznych w gronie PiS-u, znający się na mechanizmach gospodarczych od strony bankowej (przepływy finansowe). Mało osób działających w polityce zdaje sobie sprawę z wiedzy jaka daje możliwość obserwacji od tej strony funkcjonowania gospodarki państwa. Jeżeli tą wiedzę posiądzie odpowiedni człowiek i zacznie ją wykorzystywać w celu działań pozytywnych, to takie połączenie  rodzi nadzieje co do skutków działań takiego polityka.

Niestety nie mam wiedzy jakie relacje buduje wokół siebie p. Mateusz Morawiecki. Dokładnie chodzi mi o relacje z podwładnymi i wszystkimi osobami z którymi musi się zetknąć będąc Premierem. Mam duże obiekcje co do relacji z państwami nam bliskimi geograficznie i mającymi z nami wspólne cele. Zbyt mocno połączony jest z elitami finansowymi krajów Beneluxu, UK i USA.

Ten element może wpływać pozytywnie na działalność gospodarcza Polski w epoce brexitu. W czasie, gdy PiS rozpoczyna kolejne wojny, a istniejące podsyca, powodując zwiększanie napięć społecznych osoba Mateusza Morawieckiego może być oliwą na morzu lub oliwą dolaną do ognia. Oby umiał być tym pierwszym. PiS już nie zauważa jak mocno rozbujał nastroje społeczne i jak ta składowa działalności politycznej zaczyna działać przeciw organizatorowi. 

Z poważaniem

Jan Szymański

Hobby czy lobby?

Hobby czy lobby?      

 

Szanowni Państwo! 

 

   Czy ktoś mógłby mi objaśnić, o co tak naprawdę chodzi z tymi wolnymi od handlu niedzielami? Popłakać się można ze wzruszenia, słysząc Niemców i Francuzów, jak to w „trosce o rodzinę” zamykają w niedzielę supermarkety. Co jest większym problemem: to, że niektórzy wierni mają ograniczony dostęp do pójścia w niedzielę do kościoła, czy może nieograniczony dostęp do alkoholu 24 godziny na dobę? Wygląda na to, że sejm dostrzegł tylko ten pierwszy problem.

   Gdyby rzeczywiście chodziło o ulżenie tym biednym kasjerkom w supermarketach, to wystarczyłoby ustawowo zatwierdzić podwójną stawkę godzinową za pracę w niedzielę. Wówczas wszyscy zainteresowani mieliby wolny wybór, zarówno pracownicy, jak i pracodawcy. Państwo nie zamierza jednak pozostawić tego samym zainteresowanym. Bardziej liberalne jest w dystrybucji „dobra niezbędnego”, jakim jest alkohol. Nowa ustawa dopuszcza lokalne władze do pewnych korekt, gdzie mają powstawać sklepy monopolowe, a gdzie nie. Teraz będzie to uzależnione od włodarzy na danym terenie. Przykładowo wójt może zlikwidować sklep pod własnym oknem, skazując spragnionych na pokonanie kolejnych stu metrów do następnego alkoholopoju. Co do zagrychy, to już takich uprawnień nie ma. Tu państwo jest pryncypialne.

   Politycy i dziennikarze lubią powoływać się na statystyki. Nie dorównam im w tym i nawet nie będę próbowała. Zastanówmy się jednak, ile osób może dotyczyć ustawa o zakazie handlu w niedzielę (wyłączając oczywiście sprzedawców alkoholi, bo oni przecież żadnych rodzin, ani innych potrzeb nie mają)? Nad garstką sprzedawców w supermarketach władza pochyla się z niezwykłą troską. Szkoda, że z pola widzenia umykają alkoholicy i ich rodziny.

          A może nie mamy bladego pojęcia, o czyje interesy tu chodzi?

     Czy uszczęśliwianie na siłę, to rządowe hobby, czy może raczej uleganie jakiemuś lobby?   

Pozdrawiam  

Małgorzata Todd

Cel zakładany a cel osiągany

Cel zakładany a cel osiągany

Kilka zdarzeń, które zaobserwowałem w ostatnich dniach skłoniły mnie do zastanowienia jak potrafią być różne cele, które sobie zakładamy podejmując konkretne działania, a jaki jest efekt końcowy tej pracy.

Pierwszym z takich przypadków były działania podjęte przez jedno ze stowarzyszeń wspierających inicjatywę jednej osoby, która chciała zmienić organizację ruchu w obrębie budynku w którym mieszka w Warszawie. Stowarzyszenie wsparło te działania i zmiana nastąpiła. Zmiana dotyczyła sposobu parkowania samochodów z prostopadłego do osi jezdni na równoległy. Spowodowało to likwidację minimum 6 miejsc parkingowych.

W jej wyniku mnóstwo ludzi otrzymało mandaty. Zainteresowany notorycznie dzwonił do Straży Miejskiej zgłaszając nieprawidłowości. Zmianę organizacji ruchu na wniosek mieszkańców budynku i wielu innych interwencji udało się odwrócić. Warunki miejscowe pozwalały na taką zmianę. Jakie to zrodziło skutki dla stowarzyszenia. W wielu społecznościach internetowych  dostępne są informacje na temat przebiegu tej sprawy. Negatywne nastawienie dużej grupy osób do stowarzyszenia stało się faktem.

Drugim przykładem może być (choć nie musi, jeszcze nie ma aktu prawnego końcowego, jak i efektów końcowych przygotowanych ustaw) działanie PiS-u w sprawie ustaw dotyczących wyborów samorządowych.   Chcąc zapewnić sobie wygrane wybory ( a może nie tylko sobie ale również PO) na każdym możliwym szczeblu manipuluje przy wielu ustawach związanych z wyborami. Część posłów i polityków tej partii zaczyna dostrzegać opór różnych środowisk (także zagrożenie dla nich samych) wobec proponowanych kierunków zmian. 

Będąc po części zainteresowanym w kierunkach proponowanych zmian, poczekam na efekt końcowy w postaci ustaw jak i wyników kolejnych wyborów.

Z poważaniem

Jan Szymański