Archiwa kategorii: Oburzeni

Ballada o tarnowskim trutniu

W Internecie pojawiła się już druga piosenka o tarnowskiej katastrofie pod tytułem „Ballada o tarnowskim trutniu”.
Patrz tutaj:
 
Przypomnijmy, iż Kilka miesięcy temu do Internetu trafił inny utwór o upadku Tarnowa pt.: „Polski biegun ciepła”, kliknij niżej:

Były milioner – Tadeusz Browarek – przestał być OBURZONYM i zaczął lansować „Brygadę remontową”…

…oraz chce stworzyć „KOMANDO FOKI” lub „Partię Przyjaciół Gąski Zielononóżki”?

Polacy już teraz mają wyjątkowo złe zdanie o scenie politycznej w naszym kraju. Czy można jeszcze bardziej zohydzić czy ośmieszyć tzw. klasę polityczną? Być może uda się to już niedługo Tadeuszowi Browarkowi.
Kim jest Tadeusz Browarek?

?????????????????????????????????????????????????????????

Urodzony w 1954 roku Tadeusz Browarek jeszcze w 2000 roku – według tygodnika WPROST – znajdował się na 93 miejscu na liście najbogatszych Polaków. Szacunkowa wartość należącego do niego kapitału wynosić miała 60 milionów złotych. W 2014 – jak wszystko na to wskazuje – znalazł się w innej lidze i zaczął tworzyć swego rodzaju „KOMANDO FOKI” (sic!).

Także dużo zmieniło się na niwie działalności społeczno-politycznej Browarka. Ze swych szeregów w 2014 roku wyrzuciło go – stawiając poważne zarzuty – stowarzyszenie obywatelskie OBURZENI, którego – do 2014 – był jednym z liderów.

Browarek był prezesem zarządu i właścicielem spółki z o.o. LUMENA, „specjalizującej się w usługach integracyjnych i wdrożeniowych w sektorze administracji publicznej, bankowości, finansów i przemysłu”, która była „partnerem wdrożeniowym SAP Polska i Nortel Networks”.

Ciekawą częścią życiorysu Browarka jest jego wcześniejsza (w PRL-u) działalność w biurze podróży ALMATUR, które powstało w czasach PRL-u (w roku 1956) i w którym pracował jako „pilot wycieczek zagranicznych”. Swoją firmę LUMENA założył już w roku 1987, w wieku 33 lat. W 1999 roku jej obroty wyniosły ponad 95 milionów złotych.
W 2006 roku nastąpiły zmiany w składzie zarządu i rady nadzorczej LUMENY. W 2009 Browarek musiał przyznać, że LUMENIE nie udało się zrealizować planów finansowych z 2008 roku. We wrześniu 2010 roku Browarek oświadczył, że LUMENA rezygnuje z planów debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych i że prawdopodobnie firma zostanie sprzedana jakiemuś inwestorowi zagranicznemu.

Pod adresem: http://mojepanstwo.pl/dane/krs_podmioty/278938
znajdujemy (2014) adnotację: „LUMENA spółka akcyjna w upadłości likwidacyjnej”. Co ciekawe, pokazane są tutaj także „POWIĄZANIA” Browarka ze stowarzyszeniami, do których należy czy należał, m.in. ze stowarzyszeniem OBURZENI.

Oczywiście takim obrazem nie przysparza punktów stowarzyszeniom, jako że celem upadłości likwidacyjnej jest przecież „zbycie przedsiębiorstwa upadłego i zaspokojenie wierzycieli z uzyskanych w ten sposób środków”. Upadłość likwidacyjna oznacza przejęcie zarządu przedsiębiorstwa przez syndyka oraz spieniężenie majątku. „W praktyce znaczna większość postępowań upadłościowych zmierza do likwidacji przedsiębiorstwa”.

8 lipca 2014 roku także działalność społeczno-polityczna Tadeusza Browarka zakończyła się swego rodzaju „upadłością”, jako że władze w/w stowarzyszenia obywatelskiego OBURZENI podjęły uchwałę o wykluczeniu go z tej organizacji.
W jej uzasadnieniu, OBURZENI stawiają Browarkowi tak poważne zarzuty, jak: „jaskrawe naruszenie wszelkich norm współżycia społecznego” i „cywilizowanego prowadzenia dyskusji i polemiki z adwersarzem”, publikowanie słów „obelżywych, poniżających człowieka, naruszających jego godność” (uchwała z 8.07.2014).

Czy Browarek stworzy coś w rodzaju „KOMANDO FOKI”?

Po wyrzuceniu ze stowarzyszenia OBURZENI Browarek zaczął realizować swój „plan polityczny”, usiłując stworzyć ugrupowanie, którego nazwa może „przebić” pod względem oryginalności nawet „Partię przyjaciół piwa”.

W dyskusji przewijają się np. takie nazwy, jak Brygada remontowa, Partia Misia Kolabora, Partia Przyjaciół Żubrówki, Polska Partia Przyjaciół Zielonej Marysi, Partia Różowego Pinokia, Partia Przyjaciół Gąski Zielononóżki, Partia Przyjaciół Kulawego Misia.

Towarzysze Browarka i on sam wcale nie zdawali się żartować, poważnie rozważali nadanie takich właśnie nazw ugrupowaniu, które miało wkrótce dumnie wkroczyć na polską scenę polityczną (lecz – jak łatwo się domyślić – nie wkroczyło).

W grupie kilku założycieli „GRUPY UDERZENIOWEJ” – jak ją nazywa Browarek, ( by nie rzec „KOMANDA FOKI”, sic!), znalazły się także osoby, które nie chcą brać udziału w tym kabarecie politycznym, ośmieszającym inne, podobne inicjatywy. Jedna z nich stawia nawet poważne zarzuty natury prawnej „założycielom” nowej formacji, która – jak się zdaje – ma powstać na bazie już istniejącego stowarzyszenia (po zmianie jego nazwy i przyjęciu nowych członków?).

Wycofująca się z całej operacji osoba stwierdza: „Resumując. Przy tak rozbieżnych poglądach, nie jestem w stanie dalej współtworzyć tego stowarzyszenia, którego nazwę zmienialiśmy, nie będąc tak de facto jej członkami (brak decyzji zarządu o przyjęciu nas w poczet członków)”.

Można oczywiście całą sprawę potraktować jako zabawę znudzonego, „upadłego” milionera, można jednak dojść do wniosku, iż tego typu akcje mają na celu doprowadzenie do jeszcze większego zniechęcenia ludzi do polityki. Czas być może pokaże, o co faktycznie chodzi Browarkowi…

P.S. (2022)

I rzeczywiście czas pokazał. W lutym 2022 Tadeusz Browarek zamierzał wznowić swą działalność społeczno-polityczną w Antypartii (www.antypartia.org). Jednak zanim jeszcze został przyjęty w poczet tego ugrupowania, stał się „mentorem” dwóch jego członków, którzy za działalność na szkodę Antypartii prawie jednogłośnie zostali wyrzuceni z kierującej  Antypartią Rady Koordynacyjnej. Wszystko na to wskazuje, że i tym razem Browarek będzie usiłował stworzyć nową „Brygadę remontową”, która – jak poprzednio – rozpadnie się po kilku miesiącach.

Dlaczego antysystemowe ugrupowania pozaparlamentarne ponoszą porażki od 30 lat?

Na polskiej scenie politycznej jest miejsce na nowe, antysystemowe ugrupowanie

 

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”.    Albert Einstein

Od ćwierć wieku pozaparlamentarne grupy, które nazwiemy tu umownie „antysystemowymi”, podejmują te same w gruncie rzeczy działania i dziwią się, iż nie prowadzą one skutecznie do celu – to jest – istotnych, pozytywnych zmian zainfekowanego wirusem głupoty, nieuczciwości i tchórzostwa systemu politycznego, który sprawia, iż tak naprawdę Polacy pozbawieni są wielu praw, z których korzystają obywatele innych, w pełni demokratycznych państw. 

Od ćwierć wieku to samo: zjednoczenie tak, ale pod naszym sztandarem… 

Już 4 lata po wprowadzeniu w Polsce quasi-demokracji, jesienią 1994 roku prawicowe środowiska pozaparlamentarne podjęły nieudaną próbę zjednoczenia, która przeszła do historii jako Konwent św. Katarzyny. Jednym z jej inicjatorów był ksiądz Józef Maj. Dodać w tym miejscu należy, iż dokładnie 20 lat później z inicjatywy stowarzyszenia OBURZENI – także u księdza Maja – doszło do kilku spotkań, które miały podobny cel jak Konwent św. Katarzyny. Oczywiście i tym razem cała operacja zakończyła się niepowodzeniem.

Rok 2014, Warszawa, kolejna próba zjednoczenia ugrupowań pozaparlamentarnych, od lewej Marek Ciesielczyk, Jak Sposób, śp. Antoni Gut, ksiądz Józef Maj, fot. arch. własne

W 2015 roku PodziemnaTV Konrada Daniela, stowarzyszenie Oburzeni i ugrupowanie Jedność Narodu zorganizowały debatę antysystemowych kandydatów na prezydenta Polski, która miała być kolejną próbą zjednoczenia pozaparlamentarnych środowisk, patrz:

Jej wynik był oczywiście do przewidzenia, podobnie jak wielu innych, wcześniejszych prób tego typu. Każdy dostrzegał – jak zwykle – potrzebę zjednoczenia, ale gdy przyszło do konkretów, każdy proponował zjednoczenie pod swoim sztandarem, uważając się za wodza numer jeden. Oczywiście pozostali to odrzucali i pozostawało po staremu – wszystkie te ugrupowania tradycyjnie przegrywały z kretesem.

W ciągu ostatnich 25 lat pointa, sformułowana ponad 500 lat temu przez Jana Kochanowskiego, zawsze jest ta sama: „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. 

Czego uczą przypadki AWS, Zjednoczonej Prawicy i Konfederacji?

Leszek Kołakowski przypomniał swego czasu, iż rzeczy, które wydają się oczywiste, nie są takimi wcale dla większości i że prawdę oraz znaczenie tych oczywistości trzeba ciągle przypominać. Wszyscy niby wiedzą, że Wielka Brytania to wyspa, ale tylko nieliczni zdają sobie sprawę z tego historycznych konsekwencji. Spora liczba ludzi wie, że Karol Marks był filozofem niemieckim, ale tylko mała garstka jest świadoma znaczenia tego faktu dla filozofii idola komunistów.  

Wszyscy powinni wiedzieć, że 2+2=4 i że 2<4, ale gdy przychodzi czas podejmowania decyzji,  prawie zawsze okazuje się, iż oceniający krytycznie to, co stało się w Polsce po roku 1989, uważają jednak, iż 2=4 i nie mają zamiaru łączyć sił, by dokonać zmian zainstalowanego w wyniku tzw. „Okrągłego Stołu” i przyjęcia Konstytucji  w 1997 roku systemu politycznego, zwanego teraz czasem „demokracją bezobjawową”.

Podobno wyjątki potwierdzają regułę. Takimi są przypadki AWS, Zjednoczonej Prawicy czy Konfederacji. Gdy w 1996  nielewicowe,  bardziej lub mniej kanapowe ugrupowania zjednoczyły się, w następnym roku – jako Akcja Wyborcza Solidarność (AWS) wygrały wybory z lewicą. Samodzielnie PiS nie wygrałoby wyborów, gdyby nie zjednoczenie z ugrupowaniami Ziobry i Gowina w formie Zjednoczonej Prawicy. Ruch Narodowy czy ugrupowania Korwina-Mikke lub Brauna nigdy nie weszłyby do Sejmu, gdyby nie zjednoczenie w Konfederacji.

Irracjonalne zachowanie pozaparlamentarnych środowisk

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA

Jednym z ugrupowań, które przez kilka ostatnich lat dążyło do zmiany systemu politycznego w Polsce,  jest partia o nazwie Demokracja Bezpośrednia, która powstała w 2012 roku. Jej założycielem był Adam Kotucha. Demokracja Bezpośrednia nie chciała nigdy być tradycyjną partią polityczną, deklarowała, że jest „organizacją spoza układu”.

Startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku zdołała się zarejestrować tylko w 6 z 13 okręgów wyborczych i otrzymała w sumie zaledwie ok. 16 tysięcy głosów, tj. 0,23%. W tym samym roku w wyborach samorządowych zarejestrowała listy w 51 z 85 okręgów wyborczych do  sejmików wojewódzkich i  otrzymała zaledwie 0,81% głosów w skali kraju. Rok później w wyborach prezydenckich kandydat Demokracji Bezpośredniej (ówczesny rzecznik tej partii Paweł Tanajno)  zajął ostatnie, 11. miejsce, uzyskując zaledwie 0,2% głosów. W roku 2018 ten sam Tanajno startując na prezydenta Warszawy zdobył  tylko 0,4% głosów.

   

Zbigniew Kawalec – lider Demokracji Bezpośredniej, fot. FB

Na początku 2020 roku przewodniczącym Demokracji Bezpośredniej został Zbigniew Paweł Kawalec, przedsiębiorca warszawski. Uczestniczył w kolejnej próbie zjednoczeniowej ugrupowań antysystemowych w Gdańsku-Jelitkowie w lipcu 2020 roku, patrz:  https://www.kuprawdzie.pl/antypartia-deklaracja-ideowa-nowej-partii/ 

poszedł jednak swoją drogą. Na swym profilu na Facebook pisze: „Zbieram ludzi. Tworzymy think-tank, fundację, wydawnictwo, portal i partię polityczną. Zapraszam do współpracy”. Kawalec uważa, iż nie można skutecznie budować nowego ugrupowania od podstaw, bez zaangażowania znanej twarzy i w związku z tym szuka takiego rozpoznawalnego lidera swej formacji.

Czy obecny szef Demokracji Bezpośredniej ma rację? I tak, i nie. Przykłady szybko formujących się i osiągających względne sukcesy wyborcze ugrupowań Kukiza, Palikota, Petru pokazują, iż wokół znanej osoby szybko gromadzą się jej wyznawcy i są w stanie osiągnąć wynik ok.10%. Kawalec nie bierze jednak pod uwagę krótkiego terminu ważności tego typu tworów.

Tak jak z powodu rozpoznawalności lidera nowy ruch tworzy się stosunkowo szybko, tak samo szybko z powodu błędów tegoż lidera rozpada się. W wyborach prezydenckich Kukiz cieszył się poparciem ponad 20% wyborców, teraz jest bankrutem politycznym, podobnie jak w/w Palikot czy Petru. Zapewne taki sam los czeka Hołownię. Dlatego wiara lidera Demokracji Bezpośredniej w skuteczność przyjętej przez niego metody tworzenia nowej formacji politycznej może prowadzić do wielkiego rozczarowania.

BEZPARTYJNI  SAMORZĄDOWCY

W roku 2014 powstał lokalny komitet Bezpartyjni Samorządowcy, który wprowadził do Sejmiku Dolnośląskiego 4 osoby (m.in. Pawła Kukiza i Roberta Raczyńskiego, obecnego prezydenta Lubina). Bezpartyjni rozstali się z ruchem Pawła Kukiza w 2015 roku i wystartowali samodzielnie w wyborach parlamentarnych, rejestrując swe listy początkowo tylko w 10 okręgach wyborczych i zdobywając ostatecznie tylko 0,1% głosów.

Mimo, że wybory samorządowe w 2018 przyniosły Bezpartyjnym Samorządowcom względny sukces (w wyborach do sejmików przekroczyli w skali kraju 5%), już w następnym roku nie byli w stanie się porozumieć i tylko ich część zaangażowała się w popieranie Polski Fair Play Roberta Gwiazdowskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Raczyński odciął się od tej inicjatywy. Gwiazdowskiemu udało się zarejestrować listy tylko w  6 z 13 okręgów wyborczych, a Polska Fair Play uzyskała zaledwie ok. 74 tysiące głosów, tj. 0,5%.

W tym samym roku grupa Raczyńskiego (jako Bezpartyjni i Samorządowcy) wzięła udział w wyborach parlamentarnych, rejestrując listy w 19 z 41 okręgów wyborczych i uzyskując tylko 0,78% głosów. Tak słaby wynik był rezultatem m.in. niezdecydowania w sprawie ewentualnych koalicjantów. Jednego dnia media informowały, iż Bezpartyjni pójdą do wyborów z Kukizem, drugiego, że z PSL, a trzeciego zaś , iż samodzielnie. Wywoływało to dezorientację i zniechęcenie lokalnych działaczy Bezpartyjnych. Przyczyną klęski był także brak porozumienia z Bezpartyjnymi w Polsce północno-zachodniej (z Raczyńskim nie poszli Bezpartyjni z Wielkopolski, Zachodniopomorskiego i Lubuskiego). Ponownie brak porozumienia był przyczyną porażki.

   

Robert Raczyński – szef jednej z frakcji Bezpartyjnych, fot.Twitter

We wrześniu 2020 w Tarnowie Podgórnym k. Poznania powstała Ogólnopolska Federacja Bezpartyjnych i Samorządowców. Jednak już kilka dni później media doniosły, iż Bezpartyjni z Wielkopolski (pod wodzą wójta Tarnowa Podgórnego Tadeusza Czajki), z Zachodniopomorskiego i Lubuskiego jednak nie zdecydowali się przystąpić do tej Federacji ze względu na konflikt z prezydentem Lubina, Robertem Raczyńskim, patrz:   https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,26330651,nie-chcemy-na-czele-koalicjanta-pis-u-rozlam-w-ruchu-bezpartyjni.html

   

Tadeusz Czajka – wójt gminy Tarnowo Podgórne –  lider wielkopolskich  Bezpartyjnych, fot.FB

Trzeba dodać, iż w 2021 doszło do rejestracji partii, która nazywa się … Bezpartyjni!  Zaangażowani w tę akcję są warszawscy działacze antysystemowi – Piotr Bakun (który był czynny w  partii Wolni i Solidarni śp. Kornela Morawieckiego) i Wojciech Papis (b. działacz stowarzyszenia Oburzeni)?

SKUTECZNI

Ugrupowanie Skuteczni Piotra Liroya-Marca funkcjonuje od 2017 (gdy Liroy pożegnał się z klubem poselskim Kukiza) – najpierw jako stowarzyszenie, a od 2019 jako partia.

    Piotr Liroy-Marzec – lider Skutecznych, fot.Wikipedia

W tym też roku Liroy opuścił szeregi Konfederacji (wraz z Markiem Jakubiakiem), a jego partia Skuteczni wystartowała samodzielnie w wyborach parlamentarnych, rejestrując swe listy tylko w 5 z 41 okręgów wyborczych. Partia Liroya uzyskała w tych wyborach zaledwie ok. 19 tysięcy głosów, tj. 0,1% w skali kraju.

 

KONGRES NOWEJ PRAWICY & CO.

Na początku 2017 funkcję prezesa Kongresu Nowej Prawicy objął Stanisław Żółtek b. wiceprezydent Krakowa i eurodeputowany, zaś dwa lata później założył nową partię PolEXIT, przerejestrowaną kilka miesięcy później na Zgodę, (w której miał uczestniczyć lider Agrounii Michał Kołodziejczak). Żółtek zasiadał również w 2019 w zarządzie partii Odpowiedzialność (stworzonej przez ludzi związanych wcześniej z Korwinem-Mikke).

    Stanisław Żółtek – lider m.in. KNP

W 2019 partia Żółtka PolEXIT otrzymała w wyborach do Parlamentu Europejskiego zaledwie niecałe 8 tysięcy głosów, tj. 0,06% w skali kraju. Po nieudanych pertraktacjach z Michałem Kołodziejczakiem, Żółtek wraz Prawicą Rzeczypospolitej Marka Jurka zdołał zarejestrować w wyborach do Sejmu w 2019 listy tylko w 4 okręgach wyborczych. Projekt polityczny Żółtka poparło zaledwie niecałe 2 tysiące wyborców, tj.0,01% w skali kraju. W wyborach prezydenckich w 2020 Stanisław Żółtek otrzymał ok. 45 tysięcy głosów, tj. 0,23% w skali kraju.

Wspomnieć w tym miejscu wypada o trzech innych ugrupowaniach, które mają swe korzenie w partiach tworzonych przez Janusza Korwina Mikke – Wolni Obywatele Stefana Oleszczuka – b. burmistrza Kamienia Pomorskiego i starosty kamieńskiego i w/w Odpowiedzialność – partia, która ma swą centralę w Rzeszowie i której liderem jest teraz  przedsiębiorca Łukasz Belter (w wyborach na prezydenta Rzeszowa w 2018 roku uzyskał  niecały 1 tysiąc głosów, tj. ok. 1%), a także partia Normalny Kraj, której prezesem jest Wiesław Lewicki (ze Śląska), współprowadzący w przeszłości kampanię wyborczą KNP do Parlamentu Europejskiego. Grupy te nie wykazują jednak zbyt dużej aktywności w ostatnim okresie.

 

AGROUNIA

Michał Kołodziejczak, lider Agrounii, w roku 2014 został wybrany radnym gminy Błaszki (powiat sieradzki) z listy PiS. Rok później został jednak wykluczony z tej partii. Znaną postacią stał się już w 2018 roku, gdy zaczął organizować rolnicze protesty.

    Michał Kołodziejczak – lider Agrounii, fot..FB

W lecie 2019, niezależnie od Agrounii, zaczął organizować partię „Prawda”. Szybko zrezygnował z tego projektu, by tworzyć partię o nazwie „Zgoda”. Gdy doszło do konfliktu ze Stanisławem Żółtkiem, Kołodziejczak wycofał się także i z tego projektu.

W maju 2020 planował założyć nową partię z Pawłem Tanajno, lecz do dziś nic z tego projektu nie wyszło. Kołodziejczak skupił się ponownie na organizacji protestów rolników.

Warto tu też wspomnieć o Marcinie Bustowskim z Jeleniej Góry, który koncentruje się na organizowaniu protestów przeciw stosowaniu glifosatu w środkach ochrony roślin. Od wielu miesięcy zapowiada stworzenie nowego ugrupowania.

P.S.   Na początku 2022 notowania Agrounii spadły z 5% do 3,66% wg IBSP, zaś wg United Surveys – do 0,6% !

 

STRAJK  PRZEDSIĘBIORCÓW

Dzisiejszy lider Strajku Przedsiębiorców – Paweł Tanajno najpierw należał do  Platformy Obywatelskiej. W 2002 roku przegrał wybory do rady dzielnicy Mokotów, później związał się z Palikotem. W  2012 wstąpił do partii Demokracja Bezpośrednia. W 2015 jako kandydat Demokracji Bezpośredniej w wyborach prezydenckich uzyskał niecałą 1/3 głosów tych, którzy udzielili mu wcześniej poparcia swymi podpisami – tj. ok. 0,2% w skali kraju. W wyborach na prezydenta Warszawy głosowało na niego tylko 0,4% wyborców. Nie został także wybrany radnym miejskim w Warszawie.

    

Paweł Tanajno – organizator strajku przedsiębiorców, fot. Wikipedia

W  2020 ponownie został kandydatem na prezydenta Polski i otrzymał niecałe 30 tysięcy głosów, tj. ok. 0,1% w skali kraju. W czasie kampanii wyborczej organizował protesty przedsiębiorców. Mimo zapowiedzi nie stworzył wspólnej partii z Michałem Kołodziejczakiem. Latem 2020 Tanajno ogłosił, że partia Strajk Przedsiębiorców rejestruje się, ale on sam nie będzie jej członkiem. Później znowu zmienił zdanie.

 

1POLSKA

Twórca PodziemnejTV, Konrad Daniel z Gdańska, jako motto – na stronie stworzonego przez siebie ugrupowania – użył słów: „Czas zjednoczyć dobrych ludzi wobec patologii obecnego systemu!”  W praktyce jednak ugrupowanie to akceptowało dziwnych osobników, których Daniel oskarżał później (pod koniec sierpnia 2019 roku) o agenturalność i celowe zniszczenie ugrupowania 1Polska, patrz:

  

   Konrad Daniel – b. lider Jednej Polski, fot. FB

Choć wówczas mówił, iż mimo rozwiązania jego komitetu wyborczego, nie wolno się poddawać, odwrócił się od ludzi, którzy mu zaufali i do dziś jest niedostępny nawet telefonicznie, sprawiając wrażenie obrażonego na cały świat.

Sam projekt Daniela, choć uczciwy, był w swej istocie naiwny i słabo przygotowany organizacyjnie. Ci, którzy byli decydentami w 1Polsce, nie wykazywali chęci współpracy z innymi ugrupowaniami, choć Konrad Daniel wielokrotnie był zapraszany na rozmowy.

Działalność Konrada Daniela można by spuentować słowami Władimira Bukowskiego, który pisał, iż prawda jest zawsze naiwna i przekonana, że zwycięży tylko dlatego, iż jest prawdą, zaś kłamstwo jest wyrachowane i dobrze zorganizowane i dlatego najczęściej triumfuje.

 

FEDERACJA DLA RZECZYPOSPOLITEJ

Po rozstaniu z Kukizem i Konfederacją, Marek Jakubiak postanowił działać na własną rękę, budując nową partię FdR. W 2018  jako kandydat Kukiz’15 w wyborach na prezydenta Warszawy uzyskał zaledwie 2,99% głosów. W wyborach parlamentarnych w 2019 roku, startując z pierwszego miejsca na liście Bezpartyjni i Samorządowcy, uzyskał zaś ok. 3,5 tys. głosów, zaś w wyborach prezydenckich w 2020 roku – głosowało na niego ok. 34 tysiące wyborców, tj.  0,17% w skali kraju. Te wyniki na pewno zmuszają do poszukiwania koalicjanta lub całkowitej zmiany formuły działania politycznego.

 

Marek Jakubiak – lider Federacji dla Rzeczypospolitej, fot. Wikipedia

 

OBURZENI

Stowarzyszenie Oburzeni, choć działało już wcześniej, zostało zarejestrowane w 2014 roku. Uaktywniło się zwłaszcza wówczas, gdy okazało się, iż Paweł Kukiz zdradził ideały, o których wcześniej mówił, a przemożny wpływ na ruch Kukiza uzyskał niejaki Dariusz Pitaś, patrz:

https://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/301269859-Dariusz-Pitas–wielka-kariera-u-boku-Pawla-Kukiza.html  .

Najpierw szefem stowarzyszenia był śp. Antoni Gut, a następnie Jan Szymański z Warszawy. Oburzeni chcą m.in. „zamienić ordynację proporcjonalną na większościową, wymiar niesprawiedliwości na rządy prawa, wprowadzić odpowiedzialność karno-finansową urzędników za ich błędy”. W ciągu ostatnich 5 lat swego funkcjonowania stowarzyszenie wielokrotnie zabiegało o zjednoczenie pozaparlamentarnych ugrupowań antysystemowych, patrz:

Oburzeni – jako jedna z nielicznych grup antysystemowych – zdając sobie sprawę ze słabości tego typu struktur pozaparlamentarnych, nie brało samodzielnie udziału w wyborach ogólnopolskich. Angażowało się czynnie tylko wtedy, gdy była szansa na sukces. Np. w 2014  roku stworzyło lokalną koalicję z Kongresem Nowej Prawicy w samorządowych wyborach w   małopolskim Tarnowie,  zaś wiceprzewodniczący stowarzyszenia Marek Ciesielczyk doprowadził w 2015 roku najpierw do sądowego unieważnienia wyborów do Rady Miejskiej w swym okręgu, a następnie w wyniku  powtórnych wyborów wszedł do Rady z drugim najlepszym rezultatem wyborczym w swym okręgu. Lista koalicyjna KNP-Oburzeni uzyskała 16% głosów, co było trzecim wynikiem po PiS i PO,  patrz:

  

  

Jan Szymański – przewodniczący stowarzyszenia Oburzeni, fot. arch.

W lecie 2020 roku praktycznie wszyscy członkowie i sympatycy stowarzyszenia Oburzeni weszli w skład nowo powstałego ugrupowania Antypartia. Więcej informacji na: www.oburzeni.pl

 

NIEPOKONANI 2012

Stowarzyszenie Niepokonani działa od roku 2012. Skupia głównie poszkodowanych przez polski wymiar niesprawiedliwości przedsiębiorców. Początkowo bardzo aktywne, teraz jakby niewidoczne, wydaje się, iż straciło dawną energię. Jego prezesem jest przedsiębiorca z Wadowic – Jerzy Książek. Od lat członkowie stowarzyszeni wahają się, czy wziąć czynny udział w projekcie politycznym, który zakładałby udział w wyborach parlamentarnych.

    Jerzy Książek – prezes Niepokonanych 2012, fot. YT

 

AKCJA ZAWIEDZIONYCH EMERYTÓW RENCISTÓW

W 2018 roku 71-letni  wówczas Wojciech Kornowski (działający w latach 80-tych w organizacji Grunwald)  założył partię Akcja Zawiedzionych Emerytów Rencistów i został jej liderem, twierdząc rok później, że AZER wygra wybory parlamentarne, choć wcześniej zakładane przez Kornowskiego partie uzyskiwały wyniki znacznie poniżej 1% głosów. W 2019 AZER zarejestrował listy do Sejmu tylko w 3 spośród 41 okręgów wyborczych i uzyskał ok. 5 tysięcy głosów, tj. 0,03% w skali kraju.

    Wojciech Kornowski – szef partii AZER, fot.kuprawdzie

 

JEDNOŚĆ  NARODU

W roku 2015 b. działacze Ligi Polskich Rodzin założyli partię o nazwie Jedność Narodu, która sama określa się jako „ugrupowanie polityczne o charakterze narodowym”. Wydaje pismo „Polityka Polska”.  W wyborach samorządowych (do sejmików) w 2018 roku ugrupowanie uzyskało w skali kraju 0,18% głosów. Rok później startowało w wyborach do Parlamentu Europejskiego, rejestrując listę jedynie w części województwa mazowieckiego i uzyskując zaledwie ok. 2 tysiące głosów, tj. 0,02% w skali kraju.

W 2020 Romuald Starosielec, lider Jedności Narodu  chciał kandydować w wyborach prezydenckich, jednak nie był w stanie zebrać wymaganej liczby podpisów.

     

Romuald Starosielec – stoi na czele partii Jedność Narodu, fot. FB

W 2018 Starosielec, jako kandydat na radnego sejmiku województwa mazowieckiego, uzyskał zaledwie 267 głosów. Mimo to w dalszym ciągu chce realizować projekt pod nazwą “Jedność Narodu” samodzielnie, nie bacząc na nazwę swej partii i słowa Prymasa Wyszyńskiego: „Największą mądrością jest umieć jednoczyć, a nie dzielić”, których używa często jako motto swych działań politycznych.

 

OPÓR

Tej grupie liderują Piotr Zygarski, hotelarz z Zakopanego, organizator wielkiego protestu (m.in. hotelarzy) w Warszawie 13 grudnia 2020 roku oraz Włodzimierz Zydorczak, przedsiębiorca z Wielkopolski, który bezskutecznie ubiegał się już o mandat poselski w 2019 roku z listy PSL, uzyskując niecały tysiąc głosów. 

    

Piotr Zygarski – OPÓR, organizator protestu hotelarzy, fot. FB 

 

WIR – CZYLI WETO, INICJATYWA, REFERENDUM

Trudno precyzyjnie zdefiniować ten projekt. Jest to bardziej przedsięwzięcie o charakterze edukacyjnym niż politycznym, choć wśród osób w niego zaangażowanych mogą być także i tacy, którzy będą chcieli tworzyć struktury mające na celu udział w wyborach parlamentarnych.

     Marian Waszkielewicz – jeden z propagatorów WIR-u, fot FB

Generalnie środowisku temu chodzi o propagowanie zalet systemu, który funkcjonuje w Szwajcarii, gdzie istotnym elementem demokracji bezpośredniej jest możliwość negowania już istniejących ustaw przez obywateli (weto), podejmowanie akcji zmierzających do efektywnego proponowania przyjęcia nowych ustaw (inicjatywa) czy też podejmowania decyzji w drodze wiążącego dla systemu referendum. Oczywiście z edukacyjnego punktu widzenia jest to niezwykle cenna inicjatywa, zaś budowa sprawnych struktur organizacji politycznej jest w tym przypadku raczej tylko teorią.

Jednym z motorów tego projektu jest mieszkający na stałe w USA (w Bostonie) Szymon Tolak (z wykształcenia filozof), „struktury” na Facebooku próbuje budować czynny kiedyś w Demokracji Bezpośredniej Marian Waszkielewicz z Zabrza. Kibicują im Janusz Zagórski z Dolnego Śląska, który prowadzi Niezależnatelewizja.pl oraz  Jan Kubań – prezes PAFERE –  Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju, (który później zaczął współpracować z Antypartią)  oraz Jerzy Zięba – propagator medycyny niekonwencjonalnej (przyznający, iż to Antypartia może być skutecznym projektem politycznym). 

 

LIGA OBRONY SUWERENNOŚCI

Partia ta powstała w 2002 roku w Gdańsku z inicjatywy Wojciecha Podjackiego. LOS utworzyli działacze wcześniejszego Polskiego Frontu Narodowego. Partia wydaje pismo społeczno-polityczne „Polski Szaniec” oraz Biuletyn Informacyjny „Patriota”. Posiada także  własny, internetowy kanał telewizyjny TV LOS.

Start w wyborach samorządowych w Gdańsku w 2002 roku zakończył się całkowitą porażką. LOS wzięła udział w wyborach parlamentarnych w 2005 w ramach Komitetu Wyborczego Ruch Patriotyczny, który uzyskał 1,05% głosów. Wojciech Podjacki chciał w 2020 roku kandydować na prezydenta Polski, jednak LOS nie zebrała wymaganej ilości podpisów.

 

Wojciech Podjacki – szef Ligi Obrony Suwerenności, fot.LOS 

 

ZJEDNOCZENIE POLSKIE  I  ZJEDNOCZENI DLA POLSKI

Dysydent z PSL, Eugeniusz Kopciński z Radomia postanowił zbudować jeszcze jedno ugrupowanie pozaparlamentarne – Zjednoczenie Polskie. Pomaga mu w tym m.in. Maciej Dzik, który obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Głównym celem tej organizacji w budowie jest „obrona tożsamości narodowej”.

    

Eugeniusz Kopciński – chce zbudować Zjednoczenie Polskie, fot. FB

Innym tego typu powstającym ugrupowaniem jest „Zjednoczeni dla Polski”, które stara się tworzyć (głównie na Facebooku)  szachista – Bogdan Morkisz, b. pełnomocnik „Skutecznych”   w okręgach Katowice – Gliwice.

    Bogdan Morkisz – twórca „Zjednoczeni dla Polski”, fot. FB

W roku 2002 Morkisz kandydował (z listy SLD) do Rady Miejskiej w Mysłowicach i otrzymał 12 głosów, co oczywiście nie pozwala kwestionować jego dobrych intencji, lecz jedynie zdolności organizacyjne. Twórca „Zjednoczeni dla Polski” jest niezwykle aktywny w Internecie, prezentując filmowe nagrania swych wystąpień. Tu także nie można odmówić mu nie tylko dobrych intencji, ale i racji, lecz na pewno można kwestionować jego medialność, by użyć eufemizmu.

Czy możliwe jest zjednoczenie tych ugrupowań lub przynajmniej jakieś porozumienie? 

Przedstawione tu pozaparlamentarne ugrupowania antysystemowe albo nie były w stanie zebrać wymaganej ilości podpisów, by brać udział w wyborach ogólnopolskich, albo – jeśli już im się to udawało, osiągały wyniki między 0,01%  i 0,81%. Podejmowanie od wielu już lat przez ich liderów – skazanych z góry na klęskę – prób wejścia do parlamentu jest na pewno mniej rozsądne niż ustawiczne przegrywanie oszczędności przez hazardzistę w kasynie. Hazardzista może ewentualnie liczyć na szczęście. Nie może być do końca pewny, czy wygra, czy też przegra. Liderzy ugrupowań, zwanych często złośliwie kanapowymi, po wielu latach doświadczeń powinni mieć pewność, iż poniosą po raz kolejny porażkę, jeśli nie zmienią metod działania. W tym miejscu dochodzimy do słów Einsteina, spełniających rolę motta niniejszego tekstu:Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”.

Powstałe latem tego roku nowe ugrupowanie – ANTYPARTIA (patrz: www.antypartia.org) zaproponowało liderom wymienionych tu grup pozaparlamentarnych spotkanie na początku roku 2021 w Zakopanem, na którym dokonano by wspólnie analizy możliwości i form  współpracy oraz wystawienia wspólnej listy wyborczej za trzy lata.

W następnych miesiącach Antypartia ponawiała apele o współpracę, prezentując konkretny projekt porozumienia ugrupowań pozaparlamentarnych , patrz:

Zapraszamy na noworoczne spotkanie integracyjne Antypartii i innych ugrupowań pozaparlamentarnych

Oczywiście zjednoczenie tych ugrupowań nie daje pewności, iż taka wspólna lista osiągnie wynik lepszy niż 5 czy też 3 procent, lecz daje gwarancję, że na pewno zostaną zebrane wymagane do startu podpisy nie w 21, lecz 41 okręgach wyborczych, a wynik może  pozytywnie zaskoczyć twórców takiej koalicji. Trzeba bowiem mieć na uwadze, iż ostatnie sondaże z jednej strony wykazują znaczny spadek poparcia dla PiS, z drugiej wcale nie wskazują na to, by PO miała powrócić do władzy. Ugrupowanie Hołowni zatrzymało się zaś, gdy znaczna część wyborców zorientowała się, iż jest on rodzajem Petru bis.

Notowania Konfederacji w ostatnim czasie albo spadają  (czasem poniżej 5%),  albo utrzymują się ciągle na tym samym poziomie, patrz:

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/1090124,dlaczego-spada-poparcie-dla-konfederacji  

oraz   

https://www.rp.pl/Polityka/311159983-Sondaz-PiS-umacnia-sie-na-prowadzeniu.html

zaś 20% wyborców nie wie, na kogo będzie głosować. Oznacza to, iż nowe, atrakcyjne programowo i właściwie „opakowane” ugrupowanie może w dość istotny sposób zmienić polską scenę polityczną w ciągu najbliższych lat.

Jeśli tego nie wykorzystają w rozsądny sposób antysystemowe grupy pozaparlamentarne, Jan Kochanowski może mieć satysfakcję z powodu swych profetycznych zdolności.

   Marek Ciesielczyk

Autor tekstu jest doktorem politologii Uniwersytetu w Monachium, profesorem University of Illinois w Chicago, pracownikiem naukowym Forschungsinstitut fur sowjetische Gegewart w Bonn, Fellow w European University Institut we Florencji. Jest także Przewodniczącym działającej formalnie od początku 2021 roku Antypartii (www.antypartia.org), na którą w sondażu Social Changes w październiku 2021 roku chciało głosować 14% ankietowanych.

tel. 601 255 849,  dr.ciesielczyk@gmail.com

Pierwsza wersja tekstu napisana 14 grudnia 2020

________________________________________________________

Projekt zbioru zasad współpracy

pozaparlamentarnych ugrupowań antysystemowych

prowadzący do zgłoszenia wspólnych list wyborczych do Sejmu

we wszystkich 41 okręgach wyborczych w 2023 roku

  1. Wszystkie ugrupowania – sygnatariusze tego porozumienia muszą zaakceptować wspólną część programu, to jest te punkty, z których nie mogą zrezygnować i zobowiązać się do działań w Sejmie, które prowadzić będą do ich realizacji (np. w przypadku Antypartii będą to: 1. zmiana ordynacji wyborczej na większościową, 2. bezprogowe referendum, którego wynik musi być wiążący dla władzy, 3. złożenie przyrzeczenia publicznego wg art. 919 kodeksu cywilnego).
  2. Jeśli ugrupowanie uważa, iż start w wyborach parlamentarnych w 2023 roku powinien nastąpić na wspólnych listach wyborczych pod jego nazwą, zamówi do czerwca 2022 sondaż wyborczy przynajmniej w jednej z 9 głównych pracowni (CBOS, Estymator, IBRIS, Ipsos, Kantar, Pollster, Research Partner, Social Changes, United Surveys), w którym wystąpi obok wszystkich obecnych ugrupowań parlamentarnych.
  3. Najlepsze wyniki sondażowe wszystkich ugrupowań, pretendujących do roli wiodącego, zostaną porównane i cała grupa zgodzi się, iż nazwą wspólną, pod którą ugrupowania antysystemowe wezmą udział w wyborach, będzie nazwa tego ugrupowania, które uzyska w w/w sondażach najlepszy wynik.
  4. Strony podpisujące porozumienie wyborcze zgodzą się, iż wezmą udział w wyborach parlamentarnych jako zarejestrowana partia polityczna, a nie komitet wyborczy ze względu na oczywistą przewagę takiego rozwiązania. W związku z tym zwycięskie ugrupowanie, jeśli jeszcze nie jest partią polityczną, będzie miało obowiązek dokonania natychmiastowej rejestracji jako partia polityczna. Jeśli tego nie uczyni, grupa będzie występować pod nazwą ugrupowania (partii politycznej), które uzyska kolejny najlepszy wynik w w/w sondażach.
  5. Ugrupowania koalicyjne zarejestrują do końca roku 2022 wszystkich potencjalnych kandydatów, członków i sympatyków w jednym rejestrze osób, które będą chciały kandydować lub głosować w prawyborach, w wyniku których ustalony zostanie kształt wspólnych list wyborczych i kolejność kandydatów. Zarejestrowane osoby będą miały obowiązek wpłacania składek w wysokości nie mniejszej niż 20 zł miesięcznie na wspólną kampanię wyborczą.
  6. Do chwili prawyborów w każdym okręgu wyborczym, które definitywnie zadecydują o kształcie i kolejności na listach wyborczych, kandydaci będą prezentowani na stronie internetowej.
  7. Warunkiem umieszczenia na wspólnej liście wyborczej do Sejmu będzie wpłata przez każdego kandydata przynajmniej 1.000 zł i zebranie przynajmniej 300 podpisów pod listą wyborczą.
  8. Pełnomocnikiem wyborczym oraz finansowym w wyborach będą osoby wybrane wspólnie przez ugrupowania uczestniczące w koalicji.
  9. W roku 2022 koalicja przeprowadzi „próbę generalną”, zbierając w drugiej połowie tego roku 200.000 podpisów pod projektem obywatelskim ustawy. Liczba zebranych podpisów przez członków poszczególnych ugrupowań w 41 okręgach musi być istotną wskazówką w procesie konstruowania list wyborczych w następnym roku.
  10. W przypadku uzyskania przez koalicję wyniku ponad 3% subwencja będzie podzielona pomiędzy ugrupowania na zasadzie proporcjonalnej, w zależności od udziału procentowego w ogólnym wyniku wyborczym kandydatów poszczególnych ugrupowań. Jeśli na przykład wszyscy kandydaci zgłoszeni przez ugrupowanie X zdobędą we wszystkich 41 okręgach wyborczych 15% ogólnej liczby głosów oddanych na koalicję w całym kraju, ugrupowanie to będzie miało prawo do 15% sumy subwencji.
  11. Wszyscy wybrani ze wspólnej listy wyborczej posłowie będą mieli obowiązek należeć do wspólnego klubu parlamentarnego. Jeśli większość klubu uzna, iż dane głosowanie jest istotne na tyle, by uzgodnić wspólną strategię, o zachowaniu w przypadku tego głosowania zadecyduje większość klubu.
  12. Jeśli członek klubu będzie ustawicznie ignorował zdanie jego większości, zostanie usunięty z klubu, bez możliwości startu w kolejnych wyborach z tej listy, a ugrupowanie straci stosowną część subwencji, odpowiadającą liczbie usuniętych z klubu członków. Możliwe będzie zastosowanie artykułu 919 Kodeksu cywilnego, jeśli poseł złożył przed wyborami przyrzeczenie publiczne.

Podpisy sygnatariuszy porozumienia:

 

Walne Zebranie stowarzyszenia Oburzeni 7 marca 2022 (poniedziałek)

Uchwała członków  Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia Oburzeni

z 6 lutego 2022 o zwołaniu Walnego Zebrania stowarzyszenia Oburzeni

  • 1

Na podstawie  art. 10 ustępy 1a-1e Ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 – Prawo o stowarzyszeniach (Dz.U. 1989 Nr 20, poz 104 z poźn. zm.), art. 18 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 roku o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. 2020 poz. 695), tzw. Tarcza Antykryzysowa oraz – per analogiam – art. 27 Ustawy z 31 marca 2020 o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19….  oraz paragrafu 17 ust. 6 oraz paragrafu 18 ust. 3, paragrafu 19 ust. 2  Statutu stowarzyszenia  członkowie Rady Koordynacyjnej zwołują Walne Zebranie stowarzyszenia Oburzeni w dniu 7 marca (poniedziałek) 2022 o godz. 20:00 na komunikatorze MEET GOOGLE. Link do uczestnictwa w spotkaniu oraz szczegółowe zasady organizacji Zebrania online przesłane zostały  członkom stowarzyszenia drogą mailową.

  • 2

Na podstawie paragrafu 18 ust. 2 i 3 drugi termin Walnego Zebrania wyznacza się także na MEET GOOGLE  7 marca 2022, o godz. 21:05.

  • 3

Ustala się porządek obrad Zebrania:

  1. Otwarcie Walnego Zebrania przez Wiceprzewodniczącego Rady Koordynacyjnej.
  2. Wybór Przewodniczącego i Sekretarza Zebrania
  3. Sprawozdanie finansowe z działań stowarzyszenia od ostatniego sprawozdania przedstawionego na Walnym Zebraniu.
  4. Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej stowarzyszenia Oburzeni oraz wniosek o udzielenie lub nieudzielenie absolutorium członkom Rady Koordynacyjnej.
  5. Odwołanie dotychczasowych członków Rady Koordynacyjnej i Komisji Rewizyjnej.
  6. Wybór nowych członków Rady Koordynacyjnej i Komisji Rewizyjnej.
  7. Uzupełnienie Statutu stowarzyszenia o paragraf 31 o brzemieniu: „W sytuacjach wyjątkowych (np. w okresie stanu wyjątkowego, epidemii etc) na podstawie stosownej uchwały Rady Koordynacyjnej Walne Zebranie, posiedzenie Rady Koordynacyjnej, Komisji Rewizyjnej i innych organów stowarzyszenia mogą odbywać się online (np. na MEET GOOGLE, Skype etc.), a głosowania mailowo lub poprzez sms-y.”
  8. Wolne wnioski
  9. Zamknięcie Walnego Zebrania stowarzyszenia Oburzeni.

W imieniu Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia Oburzeni:

Marek Ciesielczyk

Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej

Paweł Połanecki

Członek Rady Koordynacyjnej

Czy Bóg nie kocha Polaków?

Gdy człowieka spotyka wielkie nieszczęście, pyta często: „Dlaczego  ja?” Buntuje się przeciw Bogu (lub losowi), krzycząc: „To niesprawiedliwe, nie zasłużyłem!”. Gdy zastanawiamy się nad przyczynami nieszczęść, które spotykają Polskę od 250 – 300 lat, często tłumaczymy to naszymi wyjątkowo niekorzystnymi warunkami geopolitycznymi. Czy to prawda?

Ludzie wierzący uznają karę Bożą, pozostali doszukują się racjonalnie definiowalnych przyczyn takiej „kary”. Dlaczego Polska zniknęła z mapy Europy na długie lata? Dlaczego Niemcy i Sowieci zniszczyli nasz kraj i wymordowali kilka milionów Polaków? Dlaczego tzw. Zachód zdradził nas w 1939 i 1945 roku? Dlaczego Polska trafiła pod okupację sowiecką na prawie pól wieku? Dlaczego po 30 latach tzw. „przemian” Polska jest w dalszym ciągu pariasem Europy, wyprzedzając pod względem wynagrodzenia netto zaledwie pięć państw europejskich? Czym zasłużyliśmy sobie na te  nieszczęścia? Czy krzywdzi nas Bóg czy też los zły?

Jeśli ktoś wierzy w Boga, może dojść do wniosku, iż On nas opuścił 300 lat temu.  Niewierzący zaś, przyjmując, iż przysłowia są podobno mądrością ludu, mogą skwitować nasz nieszczęsny los na przykład powiedzeniem: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”.

Można by rzec, iż Bóg nas pokarał rozbiorami i wszystkimi związanymi z tym nieszczęściami z powodu naszych grzechów przedrozbiorowej anarchii, relacji Kainowo-Ablowych w naszej Ojczyźnie etc.

Zamiast wykorzystać okres międzywojenny do budowy silnego gospodarczo, militarnie i politycznie państwa, zniszczyliśmy sami demokrację m.in. poprzez majowy zamach stanu,  rozlaną wówczas krew polską w bratobójczej walce, obóz w Berezie Kartuskiej czy przymusową w praktyce emigrację przeciwników politycznych (np. Wincentego Witosa). Gdy do tego dodamy naszą naiwną wiarę w rzekomych sojuszników zachodnich, możemy dojść do wniosku, że Bóg miał powody, by nas ponownie skarać napaścią niemiecko-sowiecką i wprowadzeniem systemu komunistycznego przez Moskwę. Czy jednak nie była to zbyt surowa kara, można oczywiście spytać?

Dlaczego po 1989 wyprzedziły nas gospodarczo państwa, które miały gorszy od nas start? Przecież Słowenia była zaangażowana w wojnę domową, a Estonia to była republika sowiecka. Teraz obywatele tych państw zarabiają od nas znacznie więcej. Nieco wcześniej, w ciągu kilku zaledwie lat z biedy wydostała się Irlandia czy Singapur, a upadająca w pewnym momencie ekonomicznie Nowa Zelandia ponownie w ciągu kilku lat znalazła się na szczycie wszystkich rankingów, obrazujących standard życia.   

Dlaczego tym razem Bóg nas ponownie pokarał? Wytłumaczenie jest podobne jak we wcześniejszych przypadkach. III RP zbudowana jest na nieprawości, kłamstwie i niesprawiedliwości. Paradoksalnie lepiej dzisiaj powodzi się były katom niż ich ofiarom. Nie przeprowadzono dekomunizacji, jak w innych państwach bloku sowieckiego, zaś lustracja została najpierw skompromitowana na początku lat 90-tych, a teraz – ze względu na absurdalną definicję współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, jest czystą fikcją. Swego czasu, gdy  jeden z małopolskich wójtów sam przyznał się do współpracy z SB, sąd lustracyjny uznał go za kłamcę, gdyż – zdaniem tegoż sądu – nie był jednak współpracownikiem SB!

Nie osądzono komunistów, którzy byli odpowiedzialni nie tylko za morderstwa, ale nieszczęście milionów ludzi. Byli esbecy wygrywają dziś w sądzie sprawy o podwyższenie  emerytur, gdy ich ofiary żyją w biedzie. Nieetyczne fundamenty III Rzeczypospolitej to przyczyna kolejnej kary, która spotkała Polaków ze strony Boga (lub – jak chcieliby niewierzący – losu).  

Nie możemy się pocieszać, że jesteśmy wielcy, bo mamy Małysza czy Zenka. Mimo upływu 30 lat, nie potrafiliśmy zapewnić godnego życia milionom młodych Polaków, którzy musieli wyemigrować. Nie potrafiliśmy zapewnić wychowania i racjonalnej edukacji dzieciom i młodzieży (nasze najlepsze uniwersytety są dopiero w czwartej setce uczelni światowych). Nie jesteśmy w stanie zapewnić skutecznej ochrony zdrowia (średnia długość życia Polaków jest o 4 lata krótsza od średniej europejskiej). 

Niektórzy widzą podobieństwa między Polską lat 1918-1939 i III Rzecząpospolitą. Co prawda nie mamy Berezy Kartuskiej, ale na pewno nie jesteśmy dziś państwem demokratycznym ze względu choćby na brak obiektywnych mediów (m.in. związanych z obydwoma walczącymi ze sobą plemionami politycznym), pozbawienie nas prawa do kandydowania w wyborach do Sejmu (ze względu na – jak to napisał jeden z politologów amerykańskich – „najgłupszą na świecie ordynację wyborczą) czy też fikcyjny charakter referendum.

By Bóg nas ponownie pokochał potrzebny jest całkowity reset polityczno-edukacyjno-społeczny, który sprawi, iż Polacy nie pozwolą się w dalszym ciągu ogłupiać i powierzą sprawy państwa w ręce ludzi inteligentnych, uczciwych i odważnych.

  Marek Ciesielczyk, dr politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn  i European University Institute we Florencji, Przewodniczący Antypartii (www.antypartia.org )

Zasady zarządzania państwem

Zasady zarządzania państwem

Czy poniższe zasady są do zrealizowania w rzeczywistości czy są utopią?

Jest to bardzo trudne ale możliwe.

„Wielkie przemówienie Benedykta XVI w Bundestagu!

22 września br. Papież Benedykt XVI wygłosił w Bundestagu przemówienie, które można określić jako wielkie, wspaniałe, ponadczasowe i ponad epokowe.

Biskup Rzymu w Bundestagu.
„Jest dla mnie jako Niemca szczególnym zaszczytem i radością przemawianie przed tą Wysoką Izbą – parlamentem mojej niemieckiej ojczyzny, który gromadzi się tutaj jako demokratycznie wybrane przedstawicielstwo narodu, aby pracować dla dobra Republiki Federalnej Niemiec. Chciałbym podziękować Panu Przewodniczącemu Bundestagu za wystosowanie przezeń zaproszenia do wygłoszenia tego przemówienia, jak również za uprzejme słowa powitania i szacunku, z jakimi mnie przyjął. W tej chwili zwracam się do was, szanowni Panie i Panowie, niewątpliwie również jako wasz rodak, który przez całe swoje życie czuł się związany swym pochodzeniem i nadal osobiście interesuje się losami tego kraju. Ale zaproszenie do wygłoszenia tego przemówienia skierowano do mnie jako papieża, Biskupa Rzymu, który ponosi najwyższą odpowiedzialność za chrześcijaństwo katolickie. Poprzez to uznajecie rolę, odgrywaną przez Stolicę Apostolską jako partnera w obrębie wspólnoty narodów i państw. Wychodząc od tej mojej międzynarodowej odpowiedzialności chciałbym zaproponować Państwu kilka myśli dotyczących podstaw demokratycznego państwa prawa.”
Zaczynając od małej opowieści…
„Pozwólcie państwo, że rozpocznę swe refleksje na temat podstaw prawa od małej opowieści zaczerpniętej z Pisma Świętego. Pierwsza Księga Królewska opowiada nam, że Bóg pozwolił młodemu królowi Salomonowi z okazji jego intronizacji, aby swobodnie poprosił Go o cokolwiek. O co poprosi młody władca w tej tak ważnej chwili? O powodzenie, bogactwo, długie życie, o zgubę nieprzyjaciół? O nic takiego nie poprosił. Odpowiada mianowicie: „Racz dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła [..]” (1 Krl 3, 9).”
Co jest ważne dla polityka?
„Biblia opisując to zdarzenie chce nam pokazać, co w ostateczności winno być dla polityka ważne. Jego ostatecznym kryterium i podstawą jego pracy jako polityka nie powinien być sukces, ani tym bardziej korzyść materialna. Polityka musi być staraniem się o sprawiedliwość i tworzeniem w ten sposób podstawowych przesłanek dla pokoju. Oczywiście polityk będzie szukał sukcesu, który sam przez się umożliwia skuteczne działania polityczne. Sukces podporządkowany jest jednak kryterium sprawiedliwości, woli przestrzegania prawa i znajomości prawa. Sukces może być również zwodniczy, prowadząc tym samym do zafałszowania prawa, do niszczenia sprawiedliwości.”
Państwo bez sprawiedliwości.
„Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?” – powiedział kiedyś św. Augustyn. My, Niemcy, wiemy z własnego doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami. Przeżyliśmy oddzielenie się władzy od prawa, przeciwstawienie się władzy prawu, podeptania przez nią prawa, tak iż państwo stało się narzędziem niszczenia prawa – stało się bardzo dobrze zorganizowaną bandą złoczyńców, która mogła zagrozić całemu światu i zepchnąć go na skraj przepaści.”
Jak odróżnić dobro od zła?
„Służba prawu i zwalczanie panowania niesprawiedliwości jest i pozostaje podstawowym zadaniem polityka. W tej historycznej chwili, gdy człowiek osiągnął władzę dotychczas niewyobrażalną, zadanie to staje się szczególnie naglące. Człowiek jest w stanie zniszczyć świat; może manipulować samym sobą. Może, by tak rzec, tworzyć byty ludzkie i usuwać inne istoty z bycia ludźmi. Jak rozpoznajemy, co jest słuszne? Jak możemy odróżnić dobro od zła, prawo dobre od prawa pozornego? Prośba Salomonowa pozostaje decydującym pytaniem, przed którym polityk i polityka stają także dzisiaj.”
Nie tylko większość.
„W odniesieniu do wielkiej części spraw, które należy regulować pod względem prawnym, zagadnienie większości może być kryterium wystarczającym. Oczywiste jest jednak, że w podstawowych kwestiach prawa, których stawką jest godność człowieka i człowieczeństwa, zasada większościowa nie wystarcza: w procesie tworzenia prawa każda osoba, poczuwająca się do odpowiedzialności, winna sama poszukiwać kryteriów swej orientacji.”
Prawo do sprzeciwu wobec złego prawa.
„W III wieku wielki teolog Orygenes w ten sposób usprawiedliwiał sprzeciw chrześcijan wobec niektórych obowiązujących norm prawnych: „Jeśli ktoś znalazłby się wśród Scytów, którzy mają bezbożne prawa i byłby zmuszony do życia wśród nich (…), zareagowałby bez wątpienia w sposób bardzo rozsądny, gdyby w imię prawa prawdy, która u Scytów jest akurat nielegalna, wraz z innymi, wyznającymi taki sam pogląd, również tworzyłby stowarzyszenia wbrew obowiązującemu prawu…”. Na podstawie tego przekonania działali bojownicy ruchu oporu przeciw reżymowi nazistowskiemu oraz innym reżimom totalitarnym, wyświadczając w ten sposób przysługę prawu i całej ludzkości. Dla tych ludzi było bezspornie jasne, że obowiązujące prawo było w rzeczywistości bezprawiem.”
Co może być prawem?
„Ale w przypadku decyzji polityka demokratycznego pytanie o to, co naprawdę odpowiada prawu prawdy, co jest naprawdę słuszne i może stawać się prawem, nie jest równie oczywiste. To, co w odniesieniu do podstawowych zagadnień antropologicznych jest słuszne i może stać się obowiązującym prawem, nie jest całkiem oczywiste samo przez się. Nigdy nie było łatwo odpowiedzieć na pytanie, jak można rozpoznać to, co jest rzeczywiście słuszne i może w ten sposób służyć sprawiedliwości w stanowieniu prawa, a dziś – w warunkach ogromu naszej wiedzy i naszych zdolności – pytanie to stało się jeszcze o wiele trudniejsze.”
Co jest słuszne? Objawienie, czy rozum?
„Jak rozpoznaje się to, co jest słuszne? W historii przepisy prawne były niemal zawsze uzasadniane religijnie: to, co między ludźmi jest słuszne, rozstrzyga się na gruncie odniesienia do Bóstwa. W przeciwieństwie do innych wielkich religii chrześcijaństwo nigdy nie narzucało państwu i społeczeństwu prawa objawionego, uregulowania prawnego, wywodzonego z objawienia. Odwoływało się natomiast do natury i rozumu jako prawdziwych źródeł prawa – odwoływało się do zgody między rozumem obiektywnym a subiektywnym, do zgody, która jednak zakłada istnienie obu dziedzin, powstałych w stwórczym Umyśle Boga.”
Prawo i filozofia.
„W ten sposób teologowie chrześcijańscy włączyli się do ruchu filozoficznego i prawnego, jaki tworzył się od II w. przed Chr. W pierwszej połowie II stulecia przedchrześcijańskiego doszło do spotkania między rozwiniętym przez filozofów stoickich społecznym prawem naturalnym a wpływowymi nauczycielami prawa rzymskiego. Z tego kontaktu narodziła się zachodnia kultura prawna, która miała i do dzisiaj ma decydujące znaczenie dla kultury prawnej ludzkości. Z tej przedchrześcijańskiej więzi między prawem a filozofią wywodzi się droga, prowadząca – przez chrześcijańskie średniowiecze – do rozwoju prawnego okresu oświecenia aż do Deklaracji Praw Człowieka i do naszej niemieckiej Ustawy Podstawowej, dzięki której naród nasz uznał w 1949 „nienaruszalne i niezbywalne prawa człowieka jako podstawę każdej wspólnoty ludzkiej, pokoju i sprawiedliwości na świecie”.”
Rozum i natura źródłami prawa.
„Dla rozwoju prawa i dla rozwoju ludzkości rozstrzygające było to, że teologowie chrześcijańscy zajęli stanowisko przeciw prawu religijnemu, które wymagało wiary w bóstwa i stanęli po stronie filozofii, uznając za źródło prawa, obowiązujące wszystkich, rozum i naturę w ich wzajemnym powiązaniu. Wyboru tego dokonał już św. Paweł, gdy w Liście do Rzymian stwierdza: „Bo gdy poganie, którzy Prawa [czyli Tory Izraela] nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek…” (Rz 2, 14 nn.). Jawią się tu dwa podstawowe ujęcia natury i sumienia, w których „sumienie” jest niczym innym jak „sercem rozumnym” Salomona, rozumem otwartym na język bytu. Jeśli z tym wszystkim aż do czasów oświecenia, Deklaracji Praw Człowieka po drugiej wojnie światowej i do powstania naszej Ustawy Podstawowej zagadnienie podstaw ustawodawstwa wydawało się być wyjaśnione, to w ostatnim półwieczu nastąpiła dramatyczna zmiana sytuacji.”
Prawo naturalne, czy regres idei?
„Idea prawa naturalnego jest dzisiaj postrzegana jako specyficzna nauka katolicka, o której nie warto dyskutować poza środowiskiem katolickim, tak iż prawie wstyd jest wymieniać nawet jej nazwę. Chciałbym pokrótce nakreślić, jak doszło do tej sytuacji. Przede wszystkim podstawowa jest tutaj teza, wedle której między bytem a powinnością miałaby istnieć przepaść nie do pokonania. Z bytu nie można by było wyprowadzić obowiązku, chodziłoby bowiem o dwie całkowicie różne dziedziny.”
Zło pozytywizmu.
„Podstawą takiego poglądu jest pozytywistyczna koncepcja natury i rozumu, dziś już niemal powszechnie przyjęta. Jeśli pojmuje się naturę – jak to powiedział Hans Kelsen – „jako zespół danych obiektywnych, złączonych z sobą nawzajem jako przyczyny i skutki”, wówczas rzeczywiście nie można z niej wyciągać żadnej wskazówki, która miałaby w jakiś sposób charakter etyczny. Pozytywistyczne rozumienie natury, które postrzega ją na sposób czysto funkcjonalny tak, jak wyjaśniają ją nauki przyrodnicze, nie może tworzyć żadnego pomostu między etyką a prawem, może wywoływać jedynie ponownie odpowiedzi funkcjonalne. To samo dotyczy jednak także rozumu w ujęciu pozytywistycznym, które wielu uważa za jedyną wizję naukową. Według niej to, co jest niesprawdzalne lub może poddawać się zafałszowaniu, nie należy do dziedziny rozumu w ścisłym znaczeniu. Dlatego etos i religię należy przenieść do sfery podmiotowości a usunąć ze sfery rozumu w ścisłym znaczeniu tego słowa. Tam, gdzie panuje wyłącznie rozum pozytywistyczny – a tak jest w znacznym stopniu w przypadku naszej świadomości publicznej – klasyczne źródła poznania etosu i prawa są wyłączone „z gry”. Jest to sytuacja dramatyczna, która interesuje wszystkich i która wymaga dyskusji publicznej; pilne wezwanie do niej jest zasadniczym zamiarem tego przemówienia.”
Pozytywizm, ale nie tylko…
„Pozytywistyczna koncepcja natury i rozumu, światopogląd pozytywistyczny jako całość stanowi wielką część ludzkiego poznania i wiedzy, których w żadnym wypadku nie powinniśmy się wyrzekać. Jednak sama ona jako całość nie jest kulturą, która odpowiada i wystarcza, aby być człowiekiem w całej pełni. Tam, gdzie rozum pozytywistyczny pojmuje jedynie siebie jako kulturę wystarczającą, zsyłając wszystkie inne rzeczywistości kulturowe do kategorii subkultur, pomniejsza to człowieka i zagraża człowieczeństwu. Mówię to, właśnie mając na myśli Europę, w której szerokie kręgi usiłują uznać wyłącznie pozytywizm jako wspólną kulturę i wspólną podstawę do kształtowania prawa, podczas gdy wszystkie inne przekonania i inne wartości naszej kultury są sprowadzane do statusu subkultury. Wraz z tym stawia się Europę, w porównaniu z innymi kulturami świata, w sytuacji braku kultury, a jednocześnie pobudzane są nurty ekstremistyczne i radykalne.”
Otworzyć okna!
„Rozum pozytywistyczny, który przedstawia się w sposób wyłączny i który nie jest w stanie przyjąć czegokolwiek innego, co nie jest funkcjonalne, upodabnia się do gmachów ze zbrojonego cementu, bez okien, w których sami tworzymy klimat i światło, nie chcemy zaś przyjmować obu tych rzeczy z rozległego świata Bożego. A jednak nie możemy ukrywać, że w takim zbudowanym przez nas świecie będziemy czerpać potajemnie również z „zasobów” Bożych, które przetworzymy w nasze wytwory. Trzeba na nowo otworzyć szeroko okna, winniśmy na nowo ujrzeć rozległość świata, niebo i ziemię, oraz nauczyć się korzystać z tego wszystkiego w sposób sprawiedliwy.
Ale jak to się dokonuje? Jak odnajdziemy się w szerokości, w całości? Jak rozum może odnaleźć na nowo swą wielkość, nie ześlizgując się w irracjonalność? Jak może natura pojawić się znów w swej prawdziwej głębi, w swych wymaganiach i ze swymi wskazaniami? Chciałbym przypomnieć pewien proces z najnowszej historii politycznej, mając nadzieję, że nie zostanę źle zrozumiany ani, że nie wzbudzi to nazbyt wiele jednostronnych polemik. Powiedziałbym, że pojawienie się ruchu ekologicznego w polityce niemieckiej na początku lat siedemdziesiątych, choć nie było być może szerokim otwarciem okien, to było jednak i pozostanie wołaniem o świeże powietrze, wołaniem, którego nie można ignorować ani odsuwać na bok, gdyż dostrzega się w nim zbyt wiele irracjonalności.”
Jest coś, co nie gra…
„Młodzi ludzie zdali sobie sprawę, że w naszych stosunkach z przyrodą jest coś, co nie gra; że materia nie jest tylko materiałem, który mamy obrabiać, ale że sama ziemia zawiera w sobie własną godność a my winniśmy kierować się jej wskazaniami. Jest zupełnie oczywiste, że nie uprawiam tu propagandy na rzecz określonej partii politycznej – jestem od tego jak najdalszy. Kiedy w naszym kontakcie z rzeczywistością jest coś, coś nie gra, wówczas musimy wszyscy poważnie zastanowić się nad całością i wszyscy jesteśmy wezwani do pytania o podstawy samej naszej kultury. Niech mi będzie wolno zatrzymać się jeszcze na chwilę nad tą sprawą. Doniosłość ekologii oczywiście nie podlega dyskusji. Winniśmy słuchać języka przyrody i stosownie nań odpowiadać.”
Ekologia człowieka.
„Chciałbym jednak podjąć z mocą jeszcze jedną sprawę, która dziś, tak jak i wczoraj, jest powszechnie zaniedbywana: istnieje także ekologia człowieka. Również człowiek ma naturę, którą winien szanować i którą nie może manipulować dla własnej przyjemności. Człowiek nie jest tylko wolnością, którą się tworzy dla niej samej. Człowiek nie stwarza sam siebie. Jest on duchem i wolą, ale jest też przyrodą, a jego wola jest słuszna wtedy, kiedy słucha on także przyrody, kiedy ją szanuje i przyjmuje siebie takiego jakim jest, że nie uczynił sam siebie. Właśnie w ten sposób i tylko w ten sposób urzeczywistnia się prawdziwa ludzka wolność.”
Błąd normatywizmu.
„Wróćmy do podstawowych koncepcji natury i rozumu, od których wyszliśmy. Wielki teoretyk pozytywizmu prawnego – Kelsen w 1995, gdy miał 84 lata, porzucił dualizm bytu i powinności. Powiedział, że normy mogą wywodzić się tylko z woli. W efekcie natura mogłaby zawierać w sobie normy tylko wówczas, gdyby wola umieściła w niej owe normy. Zakładałoby to z drugiej strony Boga Stwórcę, którego wola została wpisana w naturę. Zauważył w związku z tym, że „dyskutowanie o prawdzie tej wiary jest sprawą całkowicie daremną”. Czy rzeczywiście? – chciałbym zapytać. Naprawdę pozbawione jest sensu zastanawianie się, czy rozum obiektywny, który przejawia się w naturze, nie zakłada Rozumu stwórczego, Creator Spiritus?”
Dziedzictwo kulturalne Europy.
„W tym miejscu należałoby przywołać na pomoc dziedzictwo kulturalne Europy. Na podstawie przekonania o istnieniu Boga Stwórcy rozwinięto ideę praw człowieka, ideę równości wszystkich ludzi wobec prawa, rozumienie nienaruszalności godności ludzkiej w każdej pojedynczej osobie oraz świadomość odpowiedzialności ludzi za ich działanie. To przeświadczenie o rozumie tworzy naszą pamięć kulturową. Jej ignorowanie lub traktowanie jej tylko jako przeszłość byłoby amputowaniem naszej kultury w swej integralności i pozbawiałoby ją jej całokształtu. Kultura Europy zrodziła się ze spotkania Jerozolimy, Aten i Rzymu – ze spotkania wiary w Boga Izraela, filozoficznego rozumu Greków i prawniczej myśli Rzymu. To potrójne spotkanie tworzy głęboką tożsamość Europy. Spotkanie to, świadome odpowiedzialności człowieka przed Bogiem i uznając nienaruszalną godność człowieka, każdego człowieka, umocniło kryteria prawa, których obrona jest naszym zadaniem w obecnym okresie dziejowym.”
Współczesny Salomon.
„Młody król Salomon w chwili, gdy obejmował władzę, mógł przedstawić swoją prośbę. Co by było, gdyby nam, dzisiejszym ustawodawcom, pozwolono o coś poprosić? O co byśmy poprosili? Myślę, że także dziś, w ostatecznym rozrachunku, nie moglibyśmy prosić o nic innego, jak tylko o serce rozumne – zdolność odróżniania dobra od zła oraz tworzenia w ten sposób prawdziwego prawa i służenia sprawiedliwości i pokojowi.”

Jedyny w Polsce radny – Marek Ciesielczyk, który zagłosował za likwidacją diet dla radnych – PiS w Tarnowie  zdradził swój elektorat

Marek Ciesielczyk

25 listopada 2021 w małopolskim, 100-tysięcznym Tarnowie, na sesji Rady Miejskiej, w czasie której radni głosować mieli za astronomicznymi podwyżkami dla prezydenta miasta i samych siebie, stała się rzecz niebywała. Jeden z radnych złożył poprawkę do uchwały w sprawie podwyżek diet dla radnych, która zakładała, iż samorządowcy nie będą już otrzymywać żadnych diet!

Wnioskodawcą był radny niezależny i równocześnie przewodniczący ogólnopolskiego ugrupowania o nazwie ANTYPARTIA, która niedawno przebojem wdarła się na polską scenę polityczną, uzyskując w październikowym sondażu prestiżowej pracowni SOCIAL CHANGES aż 14% poparcia, zajmując tym samym trzecie miejsce za PiS i KO, a wyprzedzając ugrupowanie Hołowni, Lewicę i Konfederację,

patrz: https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/nowa-sila-polityczna-wkracza-na-ring-sensacyjny-wynik-sondazu-wyborczego-aa-mihJ-5F7c-D6Yx.html .

___________________________________________________________________________________________________

_____________________________________________________________________________________________________

Pod projektem uchwały w sprawie 50-procentowych podwyżek dla radnych tarnowskich podpisali się prawie wszyscy członkowie Rady Miejskiej w Tarnowie, niezależnie od przynależności partyjnej – i ci z PiS, i ci z KO, i ci od Hołowni. Wszystkich połączyła wizja poszerzenia koryta samorządowego. Wyłamał się tylko jeden rajca niezależny – Marek Ciesielczyk, przewodzący w/w Antypartii.

Jako że podwyżki były pokaźne – np. Przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kwaśny, mimo, że w przeszłości był wielokrotnie ostro krytykowany

(patrz: https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/8806,marek-ciesielczyk-chce-odwolac-jakuba-kwasnego-z-funkcji-przewodniczacego-rady-miejskiej-w-tarnowie) , miał według projektu otrzymywać prawie 2 tysiące złotych więcej niż dotychczas – tj. ok. 4.300 zł miesięcznie, radni chcieli sprawę załatwić „po cichu”, z zaskoczenia. Dlatego dopiero tuż przed rozpoczęciem sesji złożyli stosowny projekt uchwały w tej sprawie, zapewne by nie sprowokować protestów mieszkańców.

Gdy wydawało się, że rozmiary „koryta samorządowego” zostaną bezboleśnie znacznie zwiększone, głos zabrał dr Marek Ciesielczyk, który zaproponował poprawkę do projektu uchwały większości, która zakładała zastąpienie wszystkich proponowanych kwot cyfrą …. 0.

Oznaczałoby to, iż radni nie tylko nie będą mogli liczyć na astronomiczne podwyżki diet, ale stracą je w całości! Jednak jedynym radnym, który zagłosował za tym, by radni pracowali społecznie, bez diet, był sam Marek Ciesielczyk, co można było przewidzieć, znając stosunek polskich polityków do pieniądza.

Był to chyba, jak dotychczas, jedyny w Polsce przypadek, by samorządowiec zaproponował formalnie likwidację diet radnych i pracę pro bono.

Nie było to jednak jedyne godne zauważenia wydarzenie na wspomnianej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie. Najpierw wniosek o 63-procentową podwyżkę swego wynagrodzenia, z obecnych, ponad 10 tysięcy złotych do 17.400 zł miesięcznie, złożył prezydent Tarnowa Roman Ciepiela (związany z Trzaskowskim), uważany przez wielu za najgorszego prezydenta w historii miasta (patrz: www.ZjednoczeniDlaTarnowa.pl), a następnie podobny wniosek o podwyżkę dla prezydenta Ciepieli – do ok. 16.500 zł miesięcznie – przegłosowali radni Prawa i Sprawiedliwości oraz radni związani teraz z Hołownią (a wcześniej z SLD).

Było to zaskakujące głosowanie, jako że wcześniej radni PiS krytykowali prezydenta, który trzy razy z rzędu nie otrzymał wotum zaufania.

Przeciw tej podwyżce zagłosował wspomniany wyżej szef Antypartii dr Marek Ciesielczyk  i  …. radni Koalicji Obywatelskiej, z której wywodzi się prezydent.

Trzeba tutaj dodać, iż Tarnów jest fatalnie zarządzanym miastem, które według Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie zajmuje dopiero 60. miejsce na liście 66 miast polskich na prawach powiatu.

Dlatego astronomiczne podwyżki zarówno dla prezydenta miasta jak i radnych oburzają mieszkańców Tarnowa, którzy oczekiwali, iż mimo fatalnej w skutkach ustawy, (która niedawno weszła w życie i która automatycznie narzuca  podwyżki dla samorządowców), radni zagłosują przeciwko nim, a wówczas minimalne, przewidziane ustawą podwyżki musiałby wejść w życie, ale nie dokonałoby się to  rękoma radnych.

_______________________

Media o podwyżkach w Tarnowie:

Prezydent i radni w Tarnowie z podwyżką

https://tarnow.naszemiasto.pl/prezydent-tarnowa-z-duza-podwyzka-ale-starosta-tarnowski/ar/c15-8562515

https://www.radiokrakow.pl/aktualnosci/tarnow/zamieszanie-z-podwyzka-dla-prezydenta-tarnowa

https://gazetakrakowska.pl/tarnowscy-radni-podniesli-sobie-diety-i-pensje-prezydentowi-ale-to-nie-roman-ciepiela-zarabial-bedzie-najwiecej-w-regionie/ar/c15-15920679

https://www.eska.pl/tarnow/roman-ciepiela-z-podwyzka-o-50-procent-rosna-tez-diety-radnych-aa-icwM-veQz-FYJN.html

https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/11030,wiecej-dla-rzadzacych-tarnowem-prezydent-i-radni-miejscy-ze-sporymi-podwyzkami

_______________________

Niektóre komentarze mieszkańców Tarnowa po podwyżkach na portalu: tarnow.net.pl:

ThX.: Kiedy w końcu polecą sztachety ?

opek: Podwyżki w normalnej pracy nalezą się osobom, które dobrze pracują, W tym przypadku Tarnów podupada, inwestycje jeśli są, to opóźniane i kto ma za to odpowiadać jak nie radni i prezydent ze swoja świtą??? a oni jeszcze się nagradzają, bezczelność.

brawo panie radny Ciesielczyk: Podobno Ciesielczyka też namawiali wszyscy , żeby się podpisał, ale on nie dał się kupić. Przynajmniej jeden porzadny radny.

Kt: Proponował bym narobić wstydu tym ludziom na ulicy, ale pardon! Oni wstydu nie mają

Der: Uważam, że to wszystko było wcześniej ustawione i dogadane, tak żeby nie obciążało tylko jednej partii, zobaczcie, jak za czy przeciw są osoby z rożnych partii, ale tak żeby ta podwyżka i tak przeszła.

Kiki: Nam wmawiają, że kryzys, że nie ma pieniędzy, że trzeba wszystkie ceny podnosić,  a sobie strzelą taką podwyżkę, to jest bezczelność w żywe oczy. Okradają nas na naszych oczach.

opek: Liczyliście na uczciwość radnych i prezydenta ha ha ha: Gdyby mieli chociaż trochę honoru w dobie kryzysu i braku kasy w budżecie miasta, nie powinni uchwalać podwyżek, trzeba po prostu zapamiętać te nazwiska, które głosowały za podwyźką.

Vvvv: Ciepiela skorzystał przy okazji z pisowskich podwyżek, ustawę złożył pis nikt inny, jakiś kretynek odpisał, że za ustawa głosowali wszyscy, ( nie wszyscy),  kretynku dalej tego nie pojmujesz, bo jesteś z PiSu , uchwałę złożył PiS i to była PiS-u inicjatywa, pomysł, jak chcesz kogoś skarżyć, to tylko PiS 2021-11-26 08:06:14

waldek: Zamiast służyć narodowi, to sobie podwyżki dali skandal. Tak to rządzi PO.

Tomek: Skończyłem z chodzeniem na wybory, nic z tego nie mam, zwisa mi to i powiewa,  jaki złodziej wygra ,,na pohybel wszystkim”, to jest ładny toast -NIE

DNO, Platforma Obuwatelska Dna sięgnęła!: Kwaśny najbardziej skorzystał! Mieszka w Krakowie, robi fejsbuki (nawet się przelogować nie umie). Koniec tego pseudo polityka…

Kptzk: To się k**** w głowie nie mieści. Nóż mi się otwiera, a pięść zaciska. To jest przykład tego jak wielką hałastrą jesteśmy dla nich. To jest jawne plucie ludziom w twarz. Ale wiecie co? To jest nasza wina! W 100 % nasza,  bo nic nie robimy, by zrobić porządek na własnym podwórku, więc nie oczekujmy, że ktoś to zrobi dla nas. Jesteśmy niewolnikami XXI wieku.

Widz: Podwyżki sami sobie przyznają, a Tarnów tonie w długach, i jest nadal zadłużany i zanosi się, że miasto nigdy nie wyjdzie z kryzysu.

november rain: @ bla: wszystko ok, tylko w jednym się mylisz – radni nie dali mu minimalnej brutto, bo zgodnie z ustawowymi przepisami minimalna w jego przypadku wyniosłaby 14 788 złotych brutto (ostatni akapit http://tarnow.net.pl/articles/s/i/349127 ) Dali mu więc więcej.

jojo ze wsi 🙂 Tarnów: Kłócimy się i nie lubimy, ale jeśli chodzi o dudki, to dogadać się trzeba 🙂 hehe paranoja…..

Jonasz: Taką mamy pseudo opozycje do rozsądnego inaczej. Pisowskie kreautury udają, że nie grają z burmistrzem do jednej bramki. Tacy oni krytyczni, że nawet nie dali mu maksymalnej pensji, a tysiączek mniej. Rozgonić te leśne dziadki, sługusów systemu, zjednoczoną koalicję covidową gnębiącą ludzi. Ludzie bez honoru, bez ideałów, klakierzy przyklepujący każdą głupotę, byle utrzymać się przy korycie. Tarnowski pis to hańba, niczym się nie różni od tego lewactwa i platformianych krętaczy i karierowiczów.

Mysio: Całe sedno w wypowiedzi powyżej. Tarnowski PiS to sami nieudacznicy! Mając tylu posłów, senatorów, radnych,  kompletnie nic nie znaczą na arenie województwa,  nie wspominając kraju. Trzymają Tego Ciepielę, zamiast wprowadzić komisarza i wziąć się do roboty

Pytajnik: Pamiętajcie o tym przy następnych wyborach, gdy będą wam oczy mydlić,  że oni dla społeczeństwa przy korycie chcą zasiąść, dla dobra ogółu, a nie dla własnych korzyści. I miastowi i powiatowi partyjniacy z jednej babki wnuki. Żreć świnie szybciej, bo kres wasz bliski.

RomanoDonCiepielano: Roman grabarzu, przegiąłeś pałkę…

janek: A jutro jaśnie pan Roman będzie ogłaszał mieszkańcom podwyżki za śmieci, podatki, bo brakuje do bilansu. A tak naprawdę jedynym dobrem dla nich wszystkich jest pełne koryto.

A wiatr hula po pustym mieście: Jest takie jedno słowo: „PRZYZWOITOŚĆ”. W życiu codziennym, cecha ta definiuje nas, jako ludzi. Pan na zdjęciu, gdy słyszy to słowo, najwyraźniej musi sięgać po słownik wyrazów obcych…….

Koalicja Finansowa: Jak widać w Radzie Miasta powstała nowa koalicja PIS i Nasze Miasto, które wsparły podwyżkę dla Romana Ciepieli (nie wiem, czy „nasze”, czy bardziej już tylko „wasze” Miasto po tym głosowaniu). To dość egzotyczne, aczkolwiek nie takie rzeczy już widziano, jeżeli chodzi o wspólną kasę. Jest potwierdzenie tego, co obserwujemy od co najmniej roku, czyli dziwnego zbliżania się Romana i PIS-u przy zawsze życzliwym NMT. Każdy ma swój frukt i jest fajnie! W sumie dobrze, że PO tego nie wsparła, bo równie dobrze mogliby skoczyć w przepaść. Ludziska wam tego nie zapomną, bo chwila na podwyższanie sobie uposażeń jest naprawdę zła.

Kazimierz: MACIE PISOWCE COŚ DLA WAS, NIE WIEM CZY SĄ JESZCZE WIĘKSZE WULGARYZMY OD ISTNIEJĄCYCH, ALE ZASŁUŻYLIŚCIE NA NIE Ustawa dotycząca ujawniania majątków rodzin najważniejszych urzędników państwowych jest częściowo niezgodna z polską konstytucją

waldi : Bóg pierwszego dnia stworzył ziemie, a drugiego dnia Morawiecki przepisał ziemie na żonę ha ha ha

Ftaa: Teraz widzimy, co potrafią nasi radni, dla nich liczy się tylko kasa, a nie obywatel, przyjdzie czas na rozliczenie każdego radnego przy urnach wyborczych, jeżeli będą mieli czelność spojrzeć obywatelom w oczy.

dość rOMANA!!!!: TO SIE W ch..u nie mieśći !

fhg: RZĄD PISU WALCZY Z INFLACJĄ DAJĄC SOBIE 40 % PODWYŻKI, MOŻE SKOŃCZYĆ Z KŁAMSTWAMI MORAWIECKIEGO I TEŻ DAĆ OBYWATELOM 40 % PODWYŻKI

zdzichu: Jak chodzi o pieniądze, to można zauważyć pełną współpracę pisiastych z resztą rady.

ogien: Ci, co głosowali przeciwko podwyżce do 16.512 zł brutto,  to dlatego, że chcieli, aby prezydent zarabiał maksymalną kwotę 17.500 zł  (poza Panem Ciesielczykiem, który faktycznie był przeciwny jakiejkolwiek podwyżce). Tak należy czytać głosowanie w Radzie Miejskiej

robek: dokładnie tak, głosowali przeciw mniejszej kwocie, bo chcieli prezydentowi dać więcej.

Władza tuczy 🙂: Czyli PIS i Roman w jednym stali domku, jeżeli chodzi o kasę? Dziwne to trochę. A PO przeciw podwyżce? Niczego z tej lokalnej paplaniny bez sensu nie rozumiem. Jak kasa, to rączka rączkę myje. A my do roboty za 2.700 na łapkę. Cała ta sytuacja jest obrzydliwa. Wszędzie podwyżki, ciężko ogarnąć codzienność, a nasze politruki sobie pieniążki rozdają nawzajem, Prawdziwy SYF!!! Ważne żeby się w kieszeni zgadzało. A potem wielkie zdziwko, że ludzie, jak słyszą „polityka”, to mają odruch wymiotny 🙁

tarmanik: Ta banda patałachów nadaje się do składania kwiotków pod pomnikami i akcji sadzenia drzewek, mam nadzieję, że dla większości ta haniebna decyzja będzie gwoździem to trumny poparcia mieszkańców. Po pysku z liścia dostali szeregowi pracownicy Urzędu Miasta, będą szczerze pozdrawiać, mijając burmistrza na korytarzach.

wujekgugle: Miasto tonie w długach,  a oni dostają podwyżki…

zx: Radni reprezentują mieszkańców, składają też ślubowanie, gdy zwracamy się do radnego z prośbą o interwencję, to otrzymujemy odpowiedź, że nie może się narażać, dotyczy T…

: Ciesielczyk Marek, Danielewicz Agnieszka, Janas Krzysztof, Kajpus Zbigniew, Klepacka Kinga, Stepek Sebastian, Światłowski Grzegorz, Wardzała Marian – Dla tych Państwa ogromne brawa. Reszcie kazałbym się rozpędzić i uderzyć głową w mur

 

Sensacyjny wynik Antypartii – 14% i trzecie miejsce za PiS i PO –  w sondażu Social Changes !

Jedna z bardziej prestiżowych sondażowni Social Changes w dniach 15-18 października 2021 przeprowadziła badanie na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków, w którym wzięło udział 1.096 osób. Wyniki patrz niżej.

W sondażu tym, ku zaskoczeniu wielu osób, aż 14% ankietowanych chce głosować na nowe na polskiej scenie politycznej ugrupowanie – Antypartię. Wynik ten plasuje Antypartię na trzecim miejscu w Sejmie – po PiS (33%) i KO (23%), a przed ugrupowaniem Hołowni (11%), Lewicą (7%) i Konferederacją (7%) !

Czy ten wynik Antypartii może wywoływać zaskoczenie? I tak, i nie. Antypartia działa dopiero od kilku miesięcy, ale w tym czasie zdążyła zorganizować już kilkadziesiąt spotkań we wszystkich zakątkach Polski i jest obecna już nie tylko w mediach lokalnych, ale także ogólnopolskich (np. o Antypartii pisały m.in. dzienniki „Rzeczpospolita” czy „Super Express”, ugrupowanie to prezentowała telewizja wRealu24) – i rzecz najważniejsza – program Antypartii zyskuje powszechne poparcie wśród Polaków.

W sondażu aż 60% ankietowanych popiera – wydawałoby się kontrowersyjny na pierwszy rzut oka – postulat Antypartii poddania przymusowym badaniom wariograficznym na prawdomówność kandydatów do parlamentu oraz na sędziów i prokuratorów (zaledwie 17% odpowiedziało negatywnie), zaś jeszcze więcej, bo 68% ankietowanych jest za realizacją innego punktu programu Antypartii – obniżenia wynagrodzenia parlamentarzystów do poziomu średniej krajowej (tylko 16% ankietowanych jest przeciwnych)..

Wyróżnikiem Antypartii jest także coś, czego jeszcze nikt nigdy nie odważył się zaproponować – obowiązkowe dla wszystkich kandydatów ANTYPARTII do parlamentu i samorządu przyrzeczenie publiczne, składane na podstawie artykułu 919 kodeksu cywilnego. Jeśli późniejszy poseł czy radny nie wywiąże się ze swych zobowiązań przedwyborczych będzie prawnie, właśnie na podstawie artykułu 919 kodeksu cywilnego, zobowiązany do wypłacenia każdemu wyborcy w swym okręgu kwoty 1.000 zł

Jądrem programu Antypartii jest postulat bardzo gruntownej zmiany systemu politycznego w Polsce, np. zastąpienie  obecnej, „najgłupszej na świecie ordynacji wyborczej” (jak ją określał śp. prof. Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta USA) ordynacją większościową, która zapewni obywatelom faktyczne prawo kandydowania. Teraz, by kandydować do Sejmu, trzeba uzyskać akceptacje jakiegoś wodza partyjnego. Antypartia proponuje rezygnację z progów ważności referendum, co zlikwiduje fikcyjny charakter referendum i wprowadzenie obligatoryjnego dla władzy charakteru wyników tegoż referendum, wzorem bezpośredniej demokracji szwajcarskiej.

Antypartia domaga się wprowadzenia możliwości odwoływania posła w czasie kadencji w drodze referendum, likwidacji immunitetu parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów, wprowadzenia faktycznej odpowiedzialności karnej i finansowej urzędników, sędziów, prokuratorów za błędne decyzje.

Antypartia podkreśla, iż nie musimy wyważać otwartych drzwi. Skuteczne reformy ekonomiczne zostały już wymyślone. Proponuje więc implementację w Polsce reform ekonomicznych, które zapewniły swego czasu obywatelom np. Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapuru – w okresie 5-10 lat – 2-3-krotne zwiększenie wynagrodzenia. Po 30 latach tak zwanych „przemian” Polska wypada bardzo blado na tle innych krajów, wyprzedzając tylko 5 państw w Europie pod względem wysokości wynagrodzenia netto, np. Bułgarię czy Rumunię. Dlatego zamiast wymyślać proch, Antypartia proponuje zastosowanie sprawdzonych reform. 

Antypartia – chyba jako jedyna na świecie – ma tylko jedną cechę typową dla partii – jest zarejestrowana (18 stycznia 2021 przez Sąd Okręgowy w Warszawie), pozostałe cechy mają charakter wyraziście antypartyjny: – brak centralizmu partyjnego, – pełna autonomia 41 oddziałów okręgowych, – konstruowanie list wyborczych samodzielnie przez okręgi w drodze prawyborów, – statutowy zakaz kandydowania tzw. „spadochroniarzy”, – zarejestrowany sympatyk ma te same prawa i obowiązki jak członek Antypartii, – Zarząd Antypartii pełni drugorzędną, tylko koordynacyjną rolę, – najważniejszym ciałem jest Rada złożona z 41 wybranych w okręgach wyborczych koordynatorów.

W związku z tym, iż – z jednej strony – wynik Antypartii oznacza, że do Sejmu mogłoby się dostać z jej list ok. 60 kandydatów, z drugiej zaś – nie można wykluczyć przedterminowych wyborów parlamentarnych na wiosnę, Antypartia zwraca się do wszystkich środowisk antysystemowych z apelem o zgłaszanie inteligentnych, uczciwych i odważnych kandydatów do Sejmu, którzy akceptują program Antypartii – telefonicznie pod numer 601 255 849 lub mailowo: antypartia@oburzeni.info

Więcej informacji na stronie www.antyparti.org

Członkowie Zarządu Antypartii:

DrMarek Ciesielczyk z Tarnowa (Małopolska) – Przewodniczący Antypartii, doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca w tej dziedzinie w University of Illinois w Chicago, pracownik  naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, a także Fellow w European University Institute we Florencji. Od pięciu kadencji niezależny radny Rady Miejskiej w Tarnowie..

Krzysztof Wartak z Katowic Wiceprzewodniczący Antypartii  – przedsiębiorca, absolwent Politechniki Śląskiej w Gliwicach, prezes firmy produkującej materiały budowlane  – m.in.  unikatowe farby i tynki, od lat działacz ruchów na rzecz demokracji bezpośredniej.

Jan Szymański z Warszawy – Wiceprzewodniczący i Sekretarz Antypartii. Pracuje jako administrator wspólnot mieszkaniowych, jest  specjalistą w zakresie zarządzania i administrowania nieruchomościami oraz Przewodniczącym  stowarzyszenia OBURZENI.

Ryszard Pigla – częściowo ze Szczecina, częściowo z Żar w Lubuskiem – Skarbnik Antypartii – manager projektu budowy osiedla domów jednorodzinnych, oficer wojsk specjalnych, komandos, Przewodniczący Związku Zawodowego Rolników OJCZYZNA.

Janusz Maksymowicz z Gorzowa Wielkopolskiego, członek Zarządu Antypartii, przedsiębiorca, członek zarządu spółki handlowej – dużej galerii handlowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Tomasz Chodnikiewicz z Gdańska,  członek Zarządu Antypartii, przedsiębiorca, Prezes gdańskiej spółdzielni “Świetlik”, działacz na rzecz spółdzielczości pracy i mikroprzedsiębiorców.

Rzecznik Praw Obywatelskich Protest

Rzecznik Praw Obywatelskich Protest

Szanowni Państwo

Proszę o rozpowszechnianie w Internecie,

że 30. 09. 2021r. o godz. 11,00 odbędzie się ZGROMADZENIE PUBLICZNE

POD BIUREM RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH W WARSZAWIE,

podaję poniżej link: 

https://www.facebook.com/groups/1133899786729973/permalink/4219658388154082

 

 

Zapraszamy wszystkich do wspólnych działań i współpracy,

W JEDNOŚCI OGROMNA SIŁA, tylko razem współpracując

możemy odzyskać bezprawnie odebrane nam majątki: pieniądze, nieruchomości, itp.

 

DOŚĆ KORUPCJI i NIELUDZKIEGO TRAKTOWANIA POKRZYWDZONYCH

przez  prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro i  jego bezkarną koterię.

 

Ujawniamy kolejne tajemnice ukrywane przez  prokuratorów, podaję link:

https://wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-najpilniej-strzezona-tajemnice-prokuratury-chodzi-o-ponad-100-milionow-zl-6681449537411584a

 

W przypadku pytań proszę o kontakt, mój tel. 730-356-388.

 

Z serdecznymi pozdrowieniami Jan Jączek

Proszę o uczestnictwo w Proteście

Jan Szymański

Roman Ciepiela – najgorszy prezydent miasta w historii Tarnowa

Dlaczego Ciepiela nie powinien być prezydentem Tarnowa?

Gdy na wrześniowej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie (2021) okazało się, ze niemal wszystkie najważniejsze projekty uchwał (głównie dotyczące podwyżek), zgłoszone przez prezydenta miasta, Romana Ciepielę, przepadły, (a w jednym przypadku żaden z radnych nie zagłosował za pomysłem Ciepieli), stało się jasne, że popiera go już chyba tylko własna żona i Rafał Trzaskowski, który widzi w nim swego człowieka w Tarnowie….

Wywiad – Czy owca byłaby lepszym prezydentem:

 

https://www.youtube.com/watch?v=OTptKNoxCEM

„Pszczelarz” to nie brzmi dumnie….

Gdy w połowie lat 90-tych nikomu nie znany, rolnik z wykształcenia,  Roman Ciepiela został po raz pierwszy prezydentem drugiego po względem wielkości miasta w Małopolsce, przypomniały o nim sobie jego byłe nauczycielki, wyrażając obawy o losy Tarnowa, jako że Romek nie wyróżniał się nigdy dobrymi wynikami w nauce.

Pewną wskazówką, dotyczącą możliwości intelektualnych Romana, była decyzja wyboru studiów na krakowskiej Akademii Rolniczej. Mimo, że Ciepiela uczył się w 70-tych latach w bardzo dobrym III Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie, którego absolwenci kończyli wówczas takie kierunki studiów, jak medycyna, matematyka, elektronika czy prawo, wybrał Akademię Rolniczą. Dużo o studencie Romku (zwłaszcza jego specjalizacji) mówi jego praca magisterska. Ciepieli nie można więc postrzegać jako orła intelektu.

Mimo, ze po 1989 Roman prezentował się jako dzielny wojownik Komitetu Obywatelskiego, nic nie wskazuje na to, by jako student angażował się w jakąś działalność antykomunistyczną.

Wychowywał się w domu szewca, który – jako tzw. „prywaciarz” – był w stanie zapewnić rodzinie dość wysoki (jak na warunki PRL-owskie) standard życia. I to chyba wywarło znaczny wpływ na postawę Romka w czasach komuny i na jego charakter (okazywał się wyjątkowym materialistą, o czym będzie jeszcze mowa później).

Zanim wszedł na lokalną scenę polityczną był szefem Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej (stąd jego późniejsza ksywa „Pszczelarz”), co jest faktem starannie pomijanym w jego oficjalnym CV  (zmarły niedawno starszy brat Romka, Ryszard  był przewodniczącym Rady Nadzorczej Tarnowskiej Spółdzielni Ogrodniczej).

Kariera tarnowskiego Dyzmy

Gdy pod koniec 1994 roku koledzy samorządowi Ciepieli, którzy tak naprawdę rządzili wówczas Tarnowem (Gwidon Wójcik, Jerzy Hebda czy Zdzisław Janik) postanowili usunąć z urzędu prezydenta miasta innego swego kolegę Mieczysława Bienia, który okazał się zbyt krnąbrny i samodzielny w swych decyzjach, przed „Pszczelarzem” Ciepielą otworzyły się szeroko drzwi kariery politycznej. Był idealnym następcą Bienia, jako wyjątkowo przeciętny, mało znaczący, posłuszny. Nadawał się na swego rodzaju „marionetkę”, wykonującą rozkazy grupy trzymającej faktyczną władzę w Tarnowie.

Z czasem „Pszczelarz” zaczął się jednak usamodzielniać i zyskiwać pewność siebie. Złośliwi mówili, iż coraz lepiej przemawiał dzięki prywatnym lekcjom, udzielanym mu przez żonę – nauczycielkę. Prezydentem był jednak marnym i to właśnie za czasów jego pierwszej kadencji (1995-1998) rozpoczął się systematyczny upadek Tarnowa. Jego prezydentura była tak słaba, że nie miał szans na reelekcję, patrz np.:

Wydawało się, że to koniec politycznej kariery Ciepieli, zwłaszcza, że ze sceny zaczął go skutecznie spychać wszechmocny wówczas Aleksander Grad. Romek jednak – choć nie błyszczy inteligencją – posiada inne bardzo pomocne w polityce cechy – jest sprytny i bezwzględny. To pozwoliło mu wkrótce zostać wicemarszałkiem województwa małopolskiego. Jednak także i na tym stanowisku się nie sprawdził. Nawet na swoim terenie  nie był w stanie doprowadzić do remontu najgorszej w tej części Europy,  wojewódzkiej drogi z Lisiej Góry w stronę Mielca,  patrz tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=Nm3ty1Q2tjY

Dlaczego Ciepiela wygrał wybory w 2014 i 2018?

W jednym z sondaży przeprowadzonych w Polsce kilkanaście lat temu, w którym pytano, kto jest najwybitniejszym Polakiem XX. wieku, nie wygrał ani św. Jan Paweł II, ani Piłsudski, lecz … Edward Gierek. Niedawno w tarnowskim okręgu wyborczym do Sejmu wybrano 23-letniego magazyniera spod Wieliczki, mimo, że był „ukryty” w środku listy wyborczej i nie wydrukował ani jednej ulotki, ani jednego plakatu, tylko dlatego, że nazywał się Ziobro (nawiasem mówiąc nie jest krewnym „tego” Ziobry).

Wyborcy mają krótka pamięć i bardzo często rozumują w sposób irracjonalny. Także kilkanaście lat temu jeden z wyborców tarnowskich przyznał, że głosował na pewnego  kandydata na prezydenta miasta, gdyż ten „ładnie śpiewał godzinki”.

Po kilku latach nieobecności Ciepieli w Tarnowie, mieszkańcom wydało się, że wicemarszałek województwa, rzekomo „nowy, rozsądny” człowiek będzie dobrym włodarzem.

Ciepiela, choć nie był także i w latach 2014-2018 dobrym prezydentem, miał świetne alibi, które tarnowianie przyjęli jako faktyczną przyczynę dalszego upadku swego miasta. Roman  mógł bowiem ogłosić, że nie może nic zrobić, gdyż przeszkadza mu niekonstruktywna większość, jaką miało PiS w Radzie Miejskiej. Poniekąd miał racje, gdyż radni Prawa i Sprawiedliwości sprawiali wrażenie rzeczywiście mało konstruktywnej opozycji, która cały czas próbuje prezydentowi podkładać nogę.

Jako że sytuację tę dość precyzyjnie i szyderczo opisywał wówczas miesięcznik „Zjednoczeni dla Tarnowa”, który docierał regularnie do skrzynek pocztowych wszystkich tarnowian, było wysoce prawdopodobne, że PiS przegra kolejne wybory, tym bardziej, iż pierwotny kandydat na prezydenta tej partii – Janusz Gładysz nieoczekiwanie zrezygnował z kandydowania i PiS był zmuszony wystawić w ostatniej chwili Kazimierza Koprowskiego, który już raz przegrał z Ciepielą.

Okoliczności były więc bardzo korzystne dla „Pszczelarza” i bez trudu został po raz kolejny – na nieszczęście Tarnowa, jak się później okazało – prezydentem miasta.

Czy dżuma jest mniej szkodliwa od cholery?

Wielu wyborców głosowało na Ciepielę, wybierając mniejsze zło, czyli uznając, że dżuma jest mniejszym złem niż cholera. Ciepiela miał i tym razem sporo szczęścia.

Była także grupa ludzi, którzy kierowali się jeszcze czymś innym, popierając w 2018 Ciepielę. Liczyli na to, że jeśli w Radzie Miejskiej większość stanowić będą rozsądni ludzie, to nie tylko powstrzymają Ciepielę przed popełnianiem błędów, ale – zgodnie zresztą z Ustawą o samorządzie gminnym – wyznaczać będą właściwy kierunek działania tarnowskiego samorządu, który będzie sprzyjał rozwojowi miasta. Mówiąc w skrócie, będą skutecznie trzymać „Pszczelarza” za gardło.

Okazało się jednak szybko, że w Radzie Miejskiej nie ma woli trzymania za gardło Ciepieli i ten może robić co chce, pogrążając miasto w chaosie. Znaczący radni Platformy Obywatelskiej są tak bardzo uzależnieni od prezydenta, iż nie odważają się go krytykować.

Szef klubu KO Zbigniew Kajpus jest dyrektorem w komunalnej spółce MPK, inny radny Marian Wardzała jest ojcem Roberta (szefa tarnowskiej PO) – prezesa Tarnowskiego Klastera Przemysłowego. Klub Nasze Miasto Tarnów stracił najlepszego radnego Tomasza Olszówkę, który widząc tarnowską katastrofę samorządową, zdezerterował, oddając mandat radnego. Radni PiS są zainteresowani zajmowaniem stanowisk albo prezesów w państwowych instytucjach, albo wojewodów czy posłów etc, a nie punktowaniem Ciepieli.

Pewnym kuriozum jest, że wniosek o obniżenie wynagrodzenia prezydenta Ciepieli podpisało tylko dwóch radnych – niezależny Marek Ciesielczyk i radny PiS Dawid Solak. Pozostali radni uznali, że Ciepieli należy się najwyższe możliwe wynagrodzenie! Mimo, że najwierniejszy pretorianin Ciepieli – przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kwaśny – obnosi się ze znajomością z Janem Hartmanem, znanym z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat kazirodztwa, radni PiS – choć wiedzą, że w Radzie jest większość, która mogłaby odwołać sojusznika Ciepieli – nie chcą złożyć wniosku o odwołanie Kwaśnego. Nikt nie wie dlaczego? 

Choć Ciepiela nie uzyskał trzy razy z rzędu wotum zaufania w tej kadencji, radni PiS nie chcą także skorzystać z przysługującego im ustawowo prawa do złożenia wniosku o przeprowadzenie w Tarnowie referendum w sprawie odwołania Ciepieli przed upływem kadencji. Ostatnio za wotum zaufania głosowało tylko 7 (na 25!) radnych: Kwaśny, Żmuda (Nasze Miasto Tarnów), Stepek, Janas (Nowoczesna), Kajpus, Światłowski, Wardzała (PO).

Dlatego niedawno grupa mieszkańców Tarnowa postanowiła doprowadzić do takiego referendum, zbierając podpisy wśród tarnowian, patrz:

https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/10056,czy-dojdzie-w-tarnowie-do-referendum-radny-ciesielczyk-chce-odwolac-prezydenta-miasta

Nie można wykluczyć, iż referendum to dotyczyć będzie nie tylko odwołania prezydenta Ciepieli, ale także całej Rady Miejskiej w Tarnowie, gdyż radni poprzez swoją impotencję są współodpowiedzialni za działania Ciepieli, prowadzące Tarnów do upadku.

 

Dlaczego Ciepiela jest najgorszym w historii Tarnowa prezydentem?

Przeprowadzone niedawno przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie badania wykazały, iż na liście rankingowej 66 miast polskich na prawach powiatu Tarnów zajmuje dopiero 60. Pozycję. Pod uwagę naukowcy z UE brali nie tylko wskaźniki czysto ekonomiczne, ale także społeczne. Tak niska pozycja Tarnowa dowodzi precyzyjnie, iż miasto jest fatalnie zarządzane.

Wśród ok. pół tysiąca zatrudnionych przez Ciepielę pracowników w Urzędzie Miasta co dziesiąty to dyrektor lub wicedyrektor z astronomiczną – jak na tarnowskie warunki – pensją. Czy ktoś słyszał o armii, w której co dziesiąty żołnierz to generał? By pokryć potężne wydatki na biurokrację, Ciepiela systematycznie próbuje namawiać radnych do podwyżek miejskich opłat.

Zadłużenie miasta jest już tak duże, iż na każdego mieszkańca (włącznie z noworodkami) przypada ok. 5.000 zł do spłacenia.

Ciepiela uczynił z urzędu miasta i spółek komunalnych swego rodzaju partyjno-towarzyskie ranczo. Szefem jednego z wydziałów UM uczynił prominentnego działacza Platformy Obywatelskiej, prezesem Klastera jest szef tarnowskiej PO, równocześnie prezesem dwóch spółek miejskich (z podwójną pensją) jest były poseł PO, inny działacz PO został prezesem MZB (przez pewien czas był równocześnie prezesem MPEC). Niedługo zostanie opublikowana książka telefoniczna pracowników Urzędu Miasta w porządku alfabetycznym. Mieszkańcy Tarnowa będą mogli zobaczyć, ile nazwisk się powtarza. Ile zarabiają notable miejscy, można zobaczyć tutaj:

https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/marek-ciesielczyk/czy-zarabiasz-tyle-co-ci-urzednicy-w-tarnowie-0

Coraz mniejsze jest grono osób, które są w stanie zaakceptować irracjonalny Ciepielowy sposób zarządzania miastem. Ze stanowisk prezesów miejskich spółek zrezygnowali lub zostali – w praktyce – zmuszeni do rezygnacji np. kolejny szef Zespołu Przychodni Specjalistycznych przy ul. Curie-Skłodowskiej, MPEC czy MPK.

Niedawno doszło do bardzo ciekawej wymiany „zawodników”. W  Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów w Ostrowcu Świętokrzyskim w organie nadzorczym zasiadł sam  Roman Ciepiela, zaś w tarnowskim MPEC do Rady Nadzorczej powołany został prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego, Jarosław Górczyński. Łączy ich słabość do PO (sic!). Grunt to rodzinka…..polityczna.

Gdyby ktoś spytał, co jest największą wadą Ciepieli, na pewno należałoby odpowiedzieć – brak dialogu, brak konsultacji oraz równoczesny brak pomysłów na rozwój miasta. Gdy Ciepiela uciekał z Platformy Obywatelskiej, nie powiadomił o tym nawet najbliższych współpracowników z PO! Ludwik XIV zwykł mawiać „Państwo to ja”, Roman „Pszczelarz” Ciepiela w każdym swym ruchu zdaje się przekonywać „Tarnów to ja” lub „Samorząd to ja”.

Więcej na temat niekompetencji Romana Ciepieli można przeczytać tutaj:

www.ZjednoczeniDlaTarnowa.pl

Roman Ciepiela choć osiągnął już wiek emerytalny, przeszedł dwa udary i covid, jak widać szuka dodatkowych źródeł dochodu. Być może wynika to ze wspomnianego na wstępie, wyniesionego być może z domu (?) stosunku do dóbr materialnych?

Dlatego zapewne Ciepiela przygotowuje już teraz grunt do tego, by jego dochody nie zmalały po roku 2023, to jest po wyborach samorządowych (które mogą zostać przesunięte na wiosnę roku 2024?).

„Pszczelarz” doskonale zdaje sobie sprawę, iż jego notowania w Platformie Obywatelskiej znacznie spadły po tym,  jak uciekł z PO bezpośrednio po porażce wyborczej tej partii. Dlatego zapewne próbuje teraz zaprzyjaźnić się z Trzaskowskim, a ostatnio nawet z Hołownią, licząc na to być może, iż ci wymuszą na PO nominacje Ciepieli na kandydata na prezydenta Tarnowa w kolejnych wyborach, gdy dojdzie do stworzenia dużej koalicji, a sama tarnowska PO nie będzie miała żadnego dobrego kandydata?

Również z powodu takiego zagrożenia dla Tarnowa, należy obnażać niekompetencję Ciepieli jako prezydenta i spróbować go odwołać jeszcze przed upływem tej kadencji w drodze referendum.

Marek Ciesielczyk

Autor jest doktorem politologii Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium, wykładowcą politologii University of Illinois w Chicago, pracownikiem naukowym Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, radnym Rady Miejskiej w Tarnowie jest już piąta kadencję 

Kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com   ,   tel. 601 255 849     

Tarnów, 11 września 2021