Archiwa kategorii: Oburzeni

Władzo oddaj Polakom własność

Władzo oddaj Polakom własność,

lub słuszną cenę za domy i ziemię!

 

Fot. Artur Węgrzynowicz. TVN Warszawa. Protest pod siedzibą PiS

Po II wojnie światowej komuniści w Polsce naruszyli systemowo prawa i wolności Polaków, zabierając nam własność, wolność , a często i życie.

Działali z premedytacją gwałcąc prawa człowieka. Wydawało się, że po 1989 roku nadeszła nowa era w stosunkach władza – obywatel. Wydawało się, że wreszcie jesteśmy u siebie ,w wolnym kraju.

Nic z tego. Układ okrągłego stołu utrwalił pogardę władzy wobec obywatela. W szczególności post-peerelowski ustawodawca oraz wymiar (nie)sprawiedliwości przyjęli niedopuszczalne naszym zdaniem prawo ograniczające, w  wielu przypadkach likwidujące własność Polaków, bez odszkodowania.

Wszyscy wiemy, że społeczeństwo potrzebuje energii elektrycznej, gazu, czy wody, wiemy, że potrzebne są linie wysokiego napięcia, czy inne linie przesyłowe.

Nie rozumiemy jednak, dlaczego władza (ustawodawcza, sądownicza i administracyjna) zabiera nam nasze domy i ziemię, jak złodziej ciemną nocą.

Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której władza nie przestrzega prawa , które sama ustanawia.

Doszło do tego, że w PRL-u Sąd najwyższy stwierdził , ze ograniczone prawo rzeczowe, jakim jest służebność, może być ustanowione jedynie w formie aktu notarialnego, a dzisiaj Sąd najwyższy ma w pogardzie zwyczajnych obywateli, drukując wyroki wygodne dla polityków, tylko

 

po to, żeby obywatelom nie płacić.

Monopoliści – jakimi są firmy przesyłowe, których właścicielem jest państwo polskie, doją swoich klientów – czyli nas wszystkich, za sprawą polityków.

To politycy traktują te spółki Skarbu Państwa jak zdobycz.

Może już zbliża się czas, aby oderwać polityków od koryta.

Czy spółki Skarbu Państwa nie powinny zostać uwłaszczone na rzecz wszystkich obywateli?

Te same firmy przesyłowe korzystają z naszych nieruchomości nieodpłatnie, a politycy tworzą prawo utrwalające ten złodziejski układ wbrew Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i prawu międzynarodowemu, które Polska ratyfikowała.

Jakakolwiek forma wywłaszczenia na cele publiczne jest możliwa jedynie za słusznym odszkodowaniem.

Za słusznym odszkodowaniem!

Ponadto oni rujnują nasz zdrowie tymi liniami!

Pojedyncze sądy w Polsce powzięły w wątpliwość, czy ten złodziejski proceder na mocy którego można zasiedzieć służebność przesyłu przed rokiem 2008, a więc w czasie, gdy służebność przesyłu nie istniała, jest w ogóle możliwe.

Sądy te skierowały do Trybunału Konstytucyjnego zapytanie, aby ten to rozstrzygnął.

Stowarzyszenia Oburzeni stoi na stanowisku, że Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie jest atrapą – zabawką w rękach polityków.

Stoimy na stanowisku, że Trybunał konstytucyjny nie powinien latami zamrażać odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, o prawo własności w Polsce.

Milion właścicieli nieruchomości i członków naszych rodzin czeka na rozstrzygnięcie w duchu rzeczywistego PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.

Najpierw władza zabiera własność, potem zabiera wolność, a na końcu życie!

Nie możemy być bierni i nie będziemy!

Dosyć tego bezprawia!

Zapraszamy na demonstrację w dniu 07 października (sobota) przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie (Al. Jana Christiana Szucha 12A)

Początek godzina 12.00

 

Wojciech Papis

w.papis@wp.pl

514 268 064

Sekretarz Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Oburzeni

Fot. Barbara Banaszek. Społeczna Grupa Koordynacyjna Kozienice-Ołtarzew. Protestujący liczą na pomoc Prezesa PiS

www.oburzeni.pl

Zasiedzenie, służebność, czy zasiedzenie służebności

Zasiedzenie, służebność, czy zasiedzenie służebności

 

Zasiedzenie służebności w Trybunale Konstytucyjnym po raz trzeci

Wracając do zarzutów, Sąd Rejonowy:

  • podkreślił, iż kwestionowana wykładnia narusza istotę prawa własności albowiem pozbawia właścicieli nieruchomości obciążonych urządzeniami przesyłowymi możliwości częściowego korzystania z nieruchomości i pobierania z nich pożytków bez żadnego odszkodowania,
  • wskazał również na naruszenie w procesie wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy reguły interpretacyjnej, zgodnie z którą wątpliwości powinny być wyjaśniane na rzecz ochrony własności – w tym przypadku postąpiono dokładnie odwrotnie,
  • zwrócił uwagę, iż nowe normy prawne, szczególnie te które tworzą niekorzystne skutki majątkowe dla obywateli powinna być wprowadzana z zastosowaniem techniki przepisów przejściowych, a co najmniej z odpowiednim odroczeniem w czasie ich wejścia w życie, żeby obywatele mieli czas na dostosowanie się do nowej sytuacji prawnej – analizowana zmiana wykładni miała charakter nagły, dodatkowo retroaktywny, albowiem oznaczała w istocie wsteczną zmianę prawa – nową wykładnią objęto bowiem stany faktyczne z przeszłości,
  • na koniec  wskazał, iż zakwestionowana wykładnia narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności, albowiem ingerencja ustawodawcy w zakres prawa własności była nadmierna i nie znajdowała uzasadnienia w konieczności ochrony innych, równie istotnych wartości.

Zarzutów jak widzicie jest niemało, żeby jednak Trybunał się nimi zajął w pierwszej kolejności musi ocenić, iż wydanie orzeczenia jest w sprawie dopuszczalne. Uprzednio, wszystkie przesłanki ocenił pozytywnie za wyjątkiem jednej, czyli braku wystarczającej jednolitości wykładni po wydaniu uchwały (7) w sprawie III CZP 87/13.

Obecnie Sąd Rejonowy ograniczył zakres pytania do tych spraw, dla których nie zanegowano możliwości nabycia służebności przez zasiedzenie w powołanej uchwale Sądu Najwyższego.

Czy to daje większe szanse na uzyskanie merytorycznej odpowiedzi?

Ta sprawa dotyczy setek tysięcy Polaków. Na obecna chwila Trybunał Konstytucyjny robi wszystko by nie rozstrzygać tego problemu.

Stowarzyszenie OBURZENI planuje

w dniu 07 października 2017 roku w godzinach 12:00 do 15:00

przeprowadzić protest pod Trybunałem Konstytucyjnym w formie zgromadzenia publicznego lub pikiety.

W dniu 09 października członkowie Rady Koordynacyjnej złożą Petycję do Kancelarii Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyznaczenia jak najszybszego terminu rozstrzygnięcia powyższej kwestii.

Zapraszamy wszystkie środowiska do włączenia się do tej akcji jako współorganizatorzy lub jej uczestnicy.

Ze strony stowarzyszenia OBURZENI osobami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie akcji protestacyjnej i złożenia petycji są:

Jan Szymański – Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej

Wojciech Papis – Sekretarz Rady Koordynacyjnej

Układ patologiczny zamknięty

Układ patologiczny zamknięty

 Jak budują spółdzielnie mieszkaniowe?

Zarządy spółdzielni, w okresie trwania inwestycji lub po jej zakończeniu, poza normalnym wynagrodzeniem, dodatkowo są na % prowizji od kosztów budowy – ostatecznego rozliczenia. Ten procent wynosi od 3 do 7.

​ Tak,  ale nie  w WSM. Tu Zarząd nalicza sobie prowizje znacznie ​, znacznie”​ korzystniejszą. 
​Im wyższy jest koszt inwestycji, ​…..​ także gruntu pod dan ​ą​ inwestycję, tym
​….​ wyższe … są prowizje członków zarządów. Działa to na zasadzie „im ten miś jest droższy…”
​ ​

Mało tego im inwestycja trwa dłużej, tym dla zarządów lepiej, bo dłużej wypłacają sobie comiesięczna zaliczkę prowizyjną.

Oczywiście członkowie spółdzielni nic nie ​wiedzą,  nie ​ rozumieją – bo dla ​dobra ​ sprawy –  tak ma być .

Co trzeba czytać – statut, Regulamin rozliczenia inwestycji, jako integralna część umowy o budowę lokali i dwa regulaminy pochodne statutu (uchwalane przez Rady Nadzorcze – najczęściej zauszników zarządu), tj. Regulamin Zarządu i Regulamin Wynagradzania Zarządu. Wówczas wiemy dlaczego im ten miś jest droższy, a jego budowa trwa dłużej….
Trzeba tez wiedzieć, że obecnie spółdzielnie mogą (lecz nie muszą) budować lokale z ekspektatywą odrębnej własności lub ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu.

W tym drugim przypadku płacimy spółdzielni setki tysięcy złotych, lecz nie stajemy się właścicielami lokalu.
Nadal jest nim spółdzielnia jako, osoba prawna.
Trzymajcie się z daleka od tej patologii.

Jeśli kupić mieszkanie to własnościowe, najlepiej we wspólnocie, mieszkaniowej.

Wkład budowlany i rozliczenie całości kosztów po oddaniu inwestycji – tak od strony formalnej przebiega proces budowania dla członków spółdzielni mieszkaniowych.

Budownictwo spółdzielcze w Polsce kiedyś święciło tryumfy. Spółdzielnie w najlepszym okresie oddawały więcej mieszkań niż firmy deweloperskie. Obecnie po takim stanie rzeczy nie ma śladu.   W zeszłym roku spółdzielnie oddały zaledwie ponad 2.000 mieszkań. Jeszcze w latach 90′ były jednym z najistotniejszych graczy na rynku i budowały znacznie więcej niż deweloperzy. Przykładowo – w 1993 roku przybyło ponad 50 tysięcy mieszkań spółdzielczych i tylko nieco ponad 30 tys. od deweloperów. Wysoki udział budownictwa spółdzielczego utrzymywał się przez całą ostatnią dekadę XX wieku, ale także na początku wieku nowego.
Jeszcze w 2001 roku spółdzielnie oddały ponad 20 tys. lokali, co było wynikiem tylko o kilka tysięcy gorszym od budownictwa deweloperskiego.
10 lat temu spółdzielcy oddali blisko 10 tys. mieszkań, a więc 5 razy więcej niż obecnie, nie porównując to z okresami wcześniejszymi, gdy wyniki były znacznie wyższe. 

Powodem jest kilka czynników, które sprawiają, że budownictwo spółdzielcze zamiera. Minusem jest nieprzejrzyste prawo, które może odstręczać inwestorów. Inna sprawa to fakt, że idea spółdzielczość zakłada budowanie dla własnych członków i to non profit. Mało która spółdzielnia chce działać jak typowy deweloper, a przystąpienie do projektu na „spółdzielczych” zasadach wiąże się z  ryzykiem.

Z założenia planu finansowego budowy – członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, te do samego końca mogą się zmienić, co różni się zasadniczo od budownictwa deweloperskiego, gdzie zmiana ceny daje podstawę do odstąpienia od umowy.


Nowym impulsem dla budownictwa spółdzielczego może być zapowiadany przez rząd Narodowy Program Mieszkaniowy. Jednym z jego filarów: oprócz mieszkań na wynajem i stymulacji oszczędzania na cele mieszkaniowe, ma być wsparcie  budowy mieszkań komunalnych, spółdzielczych itp. Czynsze w takich lokalach mają być nie wyższe niż 4 – 5 proc. wartości odtworzeniowej.

Wkład budowlany .  Jak stać się właścicielem mieszkania od spółdzielni? Możliwości są dwie albo:

1. przystąpienie do spółdzielni, wniesienie wkładu budowlanego i podpisanie umowy o budowę lokalu wraz z  ekspektatywą, czyli roszczeniem o ustanowienie odrębnej własności lokalu, albo
2. kupno mieszkania na normalnych zasadach rynkowych, tak jak od dewelopera​.​
 
Pierwsza forma
​ z „założenia” ​ jest atrakcyjniejsza cenowo, tzn. spółdzielnie ​”​dla swoich​”​ członków budują taniej. ????
​Stąd  epidemia  swojaków na  nowo budowane mieszkania​
​ w ramach wdzięczności  za  dotychczasową „pracę”???​


Sama  ekspektatywa jest prawem zbywalnym, dziedzicznym i podlega egzekucji. Nabywca ekspektatywy musi przystąpić do spółdzielni mieszkaniowej a umowa zbycia ekspektatywy odrębnej własności lokalu powinna być zawarta w formie aktu notarialnego.

Należy zaznaczyć, że od 2007 roku  nie można już ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.
Tak więc mieszkania od spółdzielni to po prostu mieszkania własnościowe.  
Choć zrzeszony spółdzielca teoretycznie może liczyć na tańsze mieszkanie niż klient kupujący „z zewnątrz”, musi pamiętać również o fakcie, że proces inwestycyjny przebiega tu inaczej niż w przypadku budownictwa deweloperskiego.  Członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, a te do samego końca mogą się zmienić. Tak więc ostatecznie spółdzielca nie zna ceny swego mieszkania.

Jeśli natomiast chodzi o kupującego na zasadach komercyjnych – nie musi on przystąpić do spółdzielni. Nie ma takiego obowiązku, choć najczęściej mu się to po prostu opłaca.

Bycie członkiem ​a  w  szczególności  „honorowym”, ​może wiązać się z różnymi profitami i zawsze daje wpływ na jej działanie. Członkowie często korzystają z obniżki opłat, czynszowych, co wynika  stąd, że spółdzielnia posiada dodatkowe dochody.  Osoba, która spółdzielcą nie jest, nie ma prawa do uczestnictwa w podziale tych środków. Może być ​  nawet  np. obłożona wyższym czynszem.

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

„Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych”

​ z dnia 20 07.2017 r. ​

​jest popierany przez spółdzielców.

​W ​   3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych ​ w Polsce zamieszkuje ok. 14 mln Polaków.

 
Zarządzający spółdzielniami  są ostatnim bastionem nomenklatury po PRL-owkiej,  dawnymi  aparatczykami zajmującymi kluczowe i kierownicze stanowiska  za  lukratywne pieniądze . Członkowie zarządów, prezesi SM  są odpowiedzialni za naliczanie  nierynkowych czynszów, kominowych dopłat, dramatyczne eksmisje rodzin (największa ilość osób w Polsce eksmitowanych z zasobów spółdzielni mieszkaniowych), szerzenie się patologii społecznej, a także drastycznie pogarszający się stan techniczny infrastruktury zasobów mieszkaniowych w spółdzielniach.  SiC!

Poniżej  najistotniejsze zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, które wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, ​niosąc  ​​prawdopodobieństwo  popraw​y ​bytu jej mieszkańców.

  1. – nowela upraszcza tryb wydzielania się wspólnot mieszkaniowych poprzez wprowadzenia zasady rozliczenia funduszu remontowego w przeciągu 12 miesięcy dla właścicieli nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  2. – członkostwo w spółdzielni związane z prawem do lokalu lub umową o jego budowę,

  3. – likwidacja obowiązku składania deklaracji członkowskiej oraz wpłaty wpisowego,

  4. – członkami automatycznie małżonkowie jeśli występuje współwłasność,

  5. – po ustaniu małżeństwa małżonkowie zgłaszają spółdzielni komu przypadło prawo do lokalu,

  6. – członkami osoby, które kupiły na rynku wtórnym własnościowe prawo do lokalu,

  7. – członkami mogą być najemcy przejętych przez SM mieszkań zakładowych,

  8. – osoby bliskie osobom, którym wygasło spółdzielcze prawo zyskują możliwość ubiegania się o członkostwo poprzez złożenie pisemnej deklaracji o gotowości podpisania z SM umowy o ustanowienie spółdzielczego prawa,

  9. – w dniu wejścia w życie nowelizacji, wygasną członkostwa tzw. członków oczekujących – osób które nigdy nie posiadały żadnych praw majątkowych w spółdzielni (praw do lokali, garaży) a mimo to uczestniczyły w WZ i głosowały zgodnie z wolą zarządów,

  10. – po ustaniu członkostwa właściciel lokalu jest współwłaścicielem środków zgromadzonych w funduszu remontowym w wysokości odpowiadającej udziałowi we współwłasności nieruchomości (przepis stosowany też do osób, które nie były członkami SM),

  11. – uniemożliwienie spółdzielni wygaszania lokatorskiego prawa do lokalu – wymaganie postępowanie sądowe,

  12. – każdy kto utracił prawo lokatorskie lub własnościowe po nowelizacji ustawy będzie mógł wnieść o przywrócenie prawa jeśli spłaci zadłużenie i jeżeli prawa do jego lokalu nie uzyskała inna osoba,

  13. – nabycie mieszkania zakładowego – nowela zobowiązuje najemcę do wpłaty do spółdzielni wkładu budowlanego w kwocie nie większej niż 5% ceny rynkowej lokalu,

  14. nowela rozszerza uprawnienia kontrolne dla ministra budownictwa – daje prawo żądania i kontroli dokumentów,

  15. – w umowie o budowę spółdzielnia zyskuje prawo określenia terminu wykupu lokalu,

  16. – nowela wprowadza zasady rozliczenia funduszu remontowego dla właścicieli w nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  17. – udział w walnym zgromadzeniu przez pełnomocnika (jeden pełnomocnik dla jednego członka),

  18. – uchwały walnego zgromadzenia będą podjęte, jeżeli opowie się za nimi wymagana w ustawie lub statucie liczba członków biorących udział w głosowaniu,

  19. osoby, które pełnią funkcje w spółdzielniach mieszkaniowych, nie będą mogły być lustratorami (kontrolować SM),

  20. – rozliczenie kosztów budowy lokali w terminie 3 miesięcy od oddania budynku do użytkowania, po upływie 3 miesięcy roszczenie spółdzielni o uzupełnienie wkładu budowlanego wygasa,

  21. – spółdzielnia przenosi własność lokalu w terminie 2 miesięcy od wybudowania.

Potęgi klucz

Potęgi klucz 

 Szanowni Państwo! 

    Wrzesień, a więc dzieci ruszają do szkoły. Czego one się tam teraz uczą? Nie mam pojęcia i to może nawet lepiej, bo zamiast utyskiwać na programy szkolne, pokuszę się o przedstawienie moich postulatów. Wiedza jest teraz tak rozległa, że zgłębienie jej w jakiejkolwiek dziedzinie przestało być możliwe. Czego zatem dziecko powinno się nauczyć zanim podejmie decyzję, co chce w życiu robić?

   Dawniej mawiano: ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz.

Mam nadzieję, że to powiedzenie nie straciło całkiem aktualności. Ale postawiłabym na poszukiwanie talentów bardzo szeroko rozumianych. Talenty sportowe może wyławiać nauczyciel wf-u; matematyki, fizyki i innych przedmiotów ścisłych – odpowiedni nauczyciele. Poetą od biedy można zostać samoistnie, gorzej z pozostałymi talentami artystycznymi.

Czy na pewno są one jeszcze potrzebne? Konia łatwiej sfotografować niż narysować. Ale wbrew pozorom, tylko rysunek może wydobyć z obiektu ukrytą prawdę. Nowoczesne instrumenty muzyczne ułatwiają grę każdemu chętnemu, czy warto zatem uczyć się jeszcze nut? Nie wiem. Wiem natomiast, że każdy bezwarunkowo powinien uczyć się podstaw aktorstwa, w tym dykcji. Jest to umiejętność niezbędna przy jakimkolwiek wystąpieniu publicznym. Żal ściska za gardło, gdy ktoś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia robi to tak nieudolnie, że nie idzie wytrzymać.

   Odnoszę wrażenie, że z postępem techniki zanika dbałość o wynik działań.

Dawniej istniał taki zawód jak oświetleniowiec. Dzisiaj operator światła zdaje się mieć sobie za punkt honoru to, żeby widać było jak najmniej. Rozumiem, jeśli prelegent ma wyjątkowo odrażający wygląd, ale to raczej rzadkość. Najczęściej mówca mamrocze coś niewyraźnie do mikrofonu, albo jeśli nawet słychać go dobrze, to w każdym zdaniu jest słowo właśnie, a po jego zakończeniu prelegent domaga się potwierdzenia pytając: prawda, ewentualnie: tak, lub nie? Nauka retoryki nigdy wcześniej nie była aż tak konieczna.

    Komuniści wmawiali ludziom, że nauka, mimo iż obowiązkowa, nie jest im do niczego potrzebna.

Do rządzenia państwem najlepiej nadaje się niewykwalifikowany robotnik, albo towarzysz Wiesław. Ten komunistyczny system nadal pokutuje,  nieco tylko zmodyfikowany.

Ewa Kopacz nazwała Borysa Borysowicza Budkę Borysławem, bo jak tłumaczy, nie znała go. Ot, przyszedł jakiś lewicujący chłopaczyna do kancelarii pani premier, to zrobiła go Ministrem Sprawiedliwości, nie pytając nawet o imię, a co dopiero o kwalifikacje.  

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Jedna z ocen bieżącej sytuacji politycznej

 

Jedna z ocen bieżącej sytuacji politycznej

 

26.08.2017.

Kompradorski i oligarchiczny sens współczesnego konfliktu politycznego w Polsce

Wojciech Błasiak, http://jow.pl/kompradorski-i-oligarchiczny-sens-wspolczesnego-konfliktu-politycznego-w-polsce/

Od zwycięstwa wyborczego partii Prawo i Sprawiedliwość jesienią 2015 roku, trwa z różnym nasileniem, mniej lub bardziej żenujący i hałaśliwy medialnie konflikt polityczny. Obiektem tego konfliktu jest rządząca partia PiS, posiadająca samodzielną większość sejmową i swój rząd premier Beaty Szydło oraz zasadnicze, choć fundamentalnie chwiejne, poparcie prezydenta Andrzeja Dudy.

Groteskowa opozycja frontalna

Stroną tworzącą i stale odtwarzającą ten konflikt są partie opozycji parlamentarnej, na czele z partiami Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej.pl i Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz pozaparlamentarne ugrupowania polityczne typu Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP i przeróżne grupy oraz środowiska dotychczasowego establishmentu III RP. Wojna informacyjna, z aktywną propagandową dezinformacją strony antyrządowej, opartą na półprawdach, kłamstwach, obelgach i pomówieniach, osiągnęła wręcz groteskowy poziom straszenia upadkiem demokracji i zagrażającym Polsce faszyzmem.

Celem bezpośrednim tego politycznego konfliktu, pozbawionego wszakże sprawczego obywatelskiego kontekstu społecznego, jest doprowadzenie do jak najszybszego obalenia rządu Prawa i Sprawiedliwości i przedterminowych wyborów parlamentarnych, z równoczesnym maksymalnym osłabieniem samej partii PiS i wszystkich jej aktualnych i potencjalnych sojuszników. A wszystko to dzieje się w sytuacji stabilizacji ogólnych nastrojów społecznych i dobrej sytuacji gospodarczej kraju. A jeszcze lepszej sytuacji finansów państwa, dowodzącej, że po prostu wystarczy nie przyzwalać na masową kradzież podatków i samemu nie kraść, aby dopinać corocznie polski budżet.

Groteskowa forma i fundamentalna treść

Kto tu jest kim i jakie są rzeczywiste powody, tego z pozoru dość groteskowego konfliktu politycznego, ograniczonego do fizycznej przestrzeni śródmieścia Warszawy i kilku największych miast Polski oraz krajowej przestrzeni medialnej? I skąd tyle bezwzględności i agresji, aż po nienawiść po stronie antyrządowej?

Ten konflikt jest groteskowy tylko w przebiegu jego politycznej i medialnej formy, ze względu na groteskowość rozgrywających go publicznie grup, środowisk i poszczególnych person. Ta groteskowość jest wynikiem intelektualnego, etycznego i ideowego ich poziomu. To poziom intelektualnej, etycznej i ideowej hołoty, czyli zbiorowości i osobników pozbawionych podstawowych norm i wartości w swych publicznych działaniach. A to z kolei jest wynikiem trwającej już ponad 20 lat negatywnej samoselekcji wszelakich formalnych i nieformalnych grup władzy publicznej i środowisk wpływów, od partyjnych grup władzy poczynając.

Treść polityczna tego konfliktu już groteskowa jednak nie jest. Sprawa jest fundamentalna dla przyszłości Polski. I żeby ją zrozumieć, trzeba zrozumieć czyje i jakie interesy, ambicje i aspiracje naruszyły czy raczej tylko zagroziły naruszeniem rządy Prawa i Sprawiedliwości. Ale aby to zrozumieć, trzeba pojmować czym było i jest państwo III Rzeczypospolitej i jaka jest socjopolityczna struktura jego społeczeństwa.

„Miękkie” państwo postkolonialne

Otóż ukształtowane po rozpadzie imperium radzieckiego w latach 1989-1991, państwo III RP jest zoligarchizowanym państwem zależnym, o cechach państw postkolonialnych. Szwedzki noblista ekonomiczny Gunnar Myrdal nazywał takie postkolonialne państwa w Azji Południowo-Wschodniej z końca lat 50. państwami „miękkimi”. Państwo III RP jest takim właśnie „miękkim” państwem, które jest „miękkie” dla silnych w kraju i za granicą, acz niezwykle „twarde” dla słabych, w tym ogółu własnych obywateli. W szczególności jest to państwo „miękkie” wobec zewnętrznych sił i nacisków, co daje efekt zależności wobec zewnętrznego otoczenia.

To „miękkie” państwo III Rzeczypospolitej charakteryzowało się i znacząco nadal charakteryzuje się czterema negatywnymi cechami:

(1) niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po trwałą niemożność rozwiązania szczególnie trudnych i skomplikowanych problemów, w tym dotyczących bezpieczeństwa egzystencjalnego milionów swych obywateli,

(2) niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach aparatu państwa,

(3) wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych praktyk ludzi tego aparatu oraz

(4) niską odpornością na zewnętrzne presje międzynarodowe, aż po prowadzenie kompradorskich polityk w interesie obcych centrów politycznych i gospodarczych.

Samoreprodukcja partyjnej nędzy politycznej

Te negatywne cechy strukturalne państwa III RP są wynikiem niskiej jakości grup władzy państwowej a szerzej publicznej, selekcjonowanych politycznie po 1989 roku. Reproduktorem tej niskiej jakości są partyjne grupy władzy w Sejmie. To bowiem zwycięskie partie polityczne, tworzące rząd, obsadzają bezpośrednio i pośrednio kluczowe aparaty zarządzania i administrowania państwa i państwowej gospodarki, decydując o jakości rządzenie, zarządzania i administrowanie w III RP. I to jakość partyjnych grup władzy w Sejmie ma kluczowe znaczenie dla jakości państwa III RP.

O jakości tych partyjnych grup władzy decyduje w sposób zasadniczy polityczny sposób ich wyboru do Sejmu, czyli ordynacja wyborcza do Sejmu, pełniąca rolę decydującego mechanizmu selekcji. Obecna ordynacja proporcjonalna, w której głosuje się na kandydatów umieszczonych przez kierownictwa partii na partyjnych listach wyborczych, pełniła stale i pełni nadal rolę negatywnego mechanizmu selekcji, a w istocie samoselekcji.

Ordynacja proporcjonalna bowiem nade wszystko odtwarza i reprodukuje stan zastany. Samym obywatelom odebrano bowiem bierne prawo wyborcze i nie mogą oni samodzielnie kandydować jako obywatele, zaś głosować mogą tylko na tych, którzy już zostali wybrani przez kierownictwa partyjne. Jak to powiedział do mnie Stan Tymiński w 2013 roku: Polacy są jak Murzyni amerykańscy w latach 50. w południowych stanach USA – mają prawa wyborcze, ale nie mają na kogo głosować, a sami nie mogą kandydować. Polska demokracja parlamentarna jest w swej socjopolitycznej treści bowiem parlamentarną oligarchią wyborczą, a formalnie demokratyczne procedury fasadą władzy oligarchii partyjnych.

Przeciwstawiając tę kluczową cechę ordynacji proporcjonalnej, jaką jest odtwarzanie sceny politycznej, silnej zdolności do jej wymiany w ordynacji większościowej z regułą jednomandatowych okręgów wyborczych, kanadyjski filozof polityki John T. Pepall uznał tę zdolność za najważniejszą dla jakości demokracji. Najbardziej imponująca praktycznymi zaletami naszego (kanadyjskiego – WB) współczesnego sposobu głosowania – twierdzi J. T. Pepall – jest możliwość by <<wyrzucić kiepskich>> (<<throw the bums up>>), nawet bardziej niż możliwość wybrania nowego rządu.

Właśnie wyrzucenie kiepskich jest niemal niemożliwe w proporcjonalnej reprezentacji. Główne partie, w ramach systemu proporcjonalnego, pozostają w rządzie przez dekady mimo rozległych fluktuacji w wynikach głosowań wyborczych. Mniejsze partie często wydają się mieć udział w rządzie w odwrotnej proporcji do ich wyborczego sukcesu (…).

Pierwotna kompradorska preselekcja polityczna

Dramatem współczesnej Polski jest reprodukcja jakości grup i środowisk władzy politycznej, wyniesionych na scenę publiczną porozumieniem politycznym tzw. okrągłego stołu z 1989 roku i Sejmem kontraktowym z lat 1989-1991. Rdzeniem tych uzurpatorskich grup i środowisk było bowiem z jednej strony obiektywnie antynarodowa formacja komunistyczna, a z drugiej dokooptowane do niej środowiska tzw. lewicy laickiej i ugodowa część działaczy postsolidarnościowych, z wyeliminowaniem antykomunistycznych i niepodległościowych środowisk opozycyjnych i postsolidarnościowych.

Tak powstała stricte kompradorska, intersubiektywnie anarodowa, a obiektywnie antynarodowa nowa formacja polityczna, od postkomunistów, po postsolidarnościowych liberałów i konserwatystów. A rzeczywisty kluczowy podział polityczny na polityczną formację kompradorską i formację niepodległościową, nigdy nie był publicznie artykułowany. W Polsce rzeczywista walka polityczna to nie były żadne spory między tzw. lewicą a tzw. prawicą, tylko między kompradorskim kosmopolityzmem a patriotycznym nacjopolityzmem (nacjopolityzm jest określeniem Andrzeja Kutyłowskiego, użytym w trakcie dyskusji ze mną na powyższy temat).

W ten sposób wyniesiono na główną scenę polityczną, i to z niewątpliwym udziałem komunistycznych tajnych policji politycznych, pierwotne grupy władzy politycznej, podlegały następnie coraz bardziej negatywnej samoreprodukcji, dzięki ordynacji proporcjonalnej. Pełniła ona rolę swoistego socjopolitycznego wehikułu czasu, stale odtwarzając strukturalnie sytuację początku lat 90.

Rozbiór gospodarczy i drenaż ekonomiczny

Efektem było przeprowadzenie rozbioru gospodarczego w postaci wyprzedaży w ręce kapitału zagranicznego do 2004 roku blisko 50% podstawowych kapitałów w sektorze przemysłu i 75% w sektorze bankowym, jak to oszacował Kazimierz Poznański, za 4,5 do 5% wartości odtworzeniowej i 400 do 500 mln dolarów łapówek dla około jednego tysiąca osób. Takiej skali zdrady narodowej nie było nigdy w historii suwerennej zewnętrznie państwowości polskiej.

Z kolei Mieczysław Kabaj ocenił, że po 1989 roku utraciliśmy ponad 5 mln miejsc pracy. Oficjalny zaś drenaż finansowy Polski to obecnie około 46 mld złotych rocznie, zaś nieoficjalny i nielegalny to około 55 mld złotych rocznie. Polska to wielki złoty interes gospodarczy dla szeroko rozumianego Zachodu, z Niemcami w roli głównej. A tylko „miękki” status polskiej państwowości jest gwarantem tego interesu.

I to stanowi nade wszystko o sensie obecnego konfliktu politycznego w Polsce. Nie wolno bowiem dopuścić do zagrożenia tego statusu. Dlatego zagraniczne centra polityczne i kapitałowe uruchomiły swoje kompradorskie aktywa w Polsce, a jak sądzę również zagraniczne aktywa wywiadu. Dlatego też Berlin uruchomił swoje aktywa wpływu w strukturach Unii Europejskiej, z Komisją Europejską w roli głównej.

Panowanie społeczne postkomunistycznej oligarchii

O ile ten kompradorski sens zagraniczny jest już coraz silniej i powszechniej rozumiany, o tyle sens wewnątrzkrajowy już dużo mniej. Tu bowiem pozostaje niewidoczne dla opinii publicznej zjawisko panowania społecznego. Jest to nade wszystko możliwe dzięki faktycznemu nieistnieniu w Polsce nauk społecznych, a politologii i socjologii polityki w szczególności. Jest to też nade wszystko możliwe dzięki żałosnemu poziomowi merytorycznemu i etycznemu polskiego dziennikarstwa, i to od sztandarowych tytułów prorządowych poczynając.

Otóż grupa panująca w Polsce jest niewidoczna dla ogółu polskiego społeczeństwa. A jest nią postkomunistyczna oligarchia finansowo-polityczna. Polska oligarchia jest grupą ukrywającą w sposób profesjonalny swoje istnienie przed opinią publiczną. Ma formę istnienia analogiczną do kosmicznej „czarnej dziury”. O jej funkcjonowaniu świadczą tylko skutki dla zewnętrznego otoczenia społecznego. Na zewnątrz widać tylko <<słupy>> osób podstawionych przez głównych graczy, jak mówi mój kolega zorientowany w wielkoskalowym rodzimym biznesie prywatnym.

Jest to grupa społeczna o charakterze mafijnej oligarchii, dzięki skoncentrowaniu w swoich rękach olbrzymich, a zrabowanych aktywów finansowych, ale i aktywów politycznych. Aktywa polityczne to czarny kapitał społeczny w postaci nieformalnych i niejawnych dla opinii publicznej sieci powiązań i zależności, stworzonych celowo w okresie szokowej transformacji, a przenikających cały aparat państwowy: od władzy wykonawczej i ustawodawczej, po sądowniczą, a także kluczowe działy gospodarki i kluczowe ogniwa systemu medialnego.

A warunkiem zachowanie jej panowania społecznego, jest zachowanie statusu „miękkiego” państwa postkolonialnego, z jego strukturalnymi cechami. Każda mniej lub bardziej istotna zmiana, zwłaszcza po znaczącej utracie wpływów w służbach specjalnych, jest zagrożeniem panowania społecznego oligarchii finansowo-politycznej. I zagrożeniem dla gigantycznych finansów drenowanych z państwa i gospodarki, dzięki możliwościom stałego wywierania wpływu. Dlatego rzucono do walki politycznej wszystkie polityczne i medialne siły agenturalnego wpływu; od agenturalnych ruchów politycznych, po agenturę wpływu w mediach i życiu publicznym, a nawet poszczególne persony publiczne, agenturalnie zależne. Wszystkie agenturalne ręce wyłożono na pokład, gdyż oligarchiczne interesy są zagrożone lub tylko mogą zostać zasadniczo zagrożone.

Wybór mniejszego zła

W tej sytuacji trudno mi nie popierać rządu Beaty Szydło i nie namawiać innych do jej popierania. Jego przeciwnikami są bowiem polityczne siły kompradorskie, działające na rzecz podtrzymania zewnętrznej eksploatacji gospodarczej Polski i podtrzymania podległości politycznej państwa polskiego na arenie międzynarodowej, a w wobec Niemiec za pośrednictwem UE w szczególności. Jego przeciwnikiem jest bowiem równolegle rodzima oligarchia finansowo-polityczna, działająca na rzecz utrzymania swego panowania społecznego dla wewnętrznego drenażu ekonomicznego polskiej gospodarki i wewnętrznego podporządkowania aparatów polskiego państwa wbrew podstawowym interesom ogółu obywateli.

Ale to jest tylko dla mnie wybór mniejszego zła. Wyznaję tu bowiem zasadę Immanuela Wallersteina, iż w polityce w sytuacji niemożności realizacji swoich podstawowych celów, na krótką metę należy nade wszystko jak najmniej szkodzić, oszczędzać straty i łagodzić ból. Ale tylko na krótką metę i pod żadnym pozorem nie wolno mi tracić z oczu celów zasadniczych. Na średnią już bowiem metę, czyli kilku lat, nie wolno iść na żadne ustępstwa i kompromisy z tym „mniejszym złem”. Bo nie zrealizuje się „głównego dobra”.

(Dodam, że pojęcie wyboru „mniejszego zła” zostało w Polsce skompromitowane przez gen. Ludowego Wojska Polskiego Wojciecha Jaruzelskiego, który nazwał tak wprowadzenie przez siebie stanu wojennego w 1981 roku, sugerując milcząco, iż „większym złem” byłaby militarna interwencja wojsk radzieckich. Była to propagandowa mistyfikacja, gdyż „większe zło” nigdy nie istniało, a największym i jedynym złem był stan wojenny.)

„Mniejsze zło” rządu premier B. Szydło

Dlaczego wszak popieranie rządu premier B. Szydło jest wymuszonym wyborem politycznym mniejszego zła? A to dlatego, że ten rząd i jego partia rządząca PiS nie mają zamiaru usunąć stałej przyczyny samoreprodukcji „miękkiego” państwa i negatywnej samoselekcji partyjnych grup władzy, w postaci aktualnie obowiązującej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu. A bez usunięcia tej przyczyny i wprowadzenia ordynacji większościowej opartej o regułę jednomandatowych okręgów wyborczych, nie będzie można uruchomić mechanizmów pozytywnej selekcji elit politycznych polskiego państwa.

A dlaczego ten rząd i jego partia rządząca PiS nie chce usunąć przyczyny strukturalnej słabości polskiego państwa? Gdyż obawiają się, że po tej zmianie mogliby wylecieć na śmietnik polskiej historii. A oni chcą po prostu dalej być na scenie politycznej. Nawet po swojej porażce w kolejnych wyborach parlamentarnych. Bo to na ich żywotnym interesie partyjnym kończy się ich patriotyzm.

A bez odrzucenia ordynacji proporcjonalnej nie ma mowy o naprawie polskiej państwowości. Nie można bowiem zastosować biernego prawa wyborczego i otworzyć przed wszystkimi środowiskami politycznymi i potencjalnymi przywódcami narodowymi możliwość wejścia na scenę polityczną. Nie można bezpośrednio podporządkować posłów wyborcom, co uniemożliwi ich podporządkowanie partyjnym kierownictwom czy wręcz zagranicznym ośrodkom decyzyjnym.

Co gorsza, partia rządząca PiS i jej kierownictwo, na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, już kilkakrotnie występowało przeciw ordynacji większościowej opartej o JOW. A sam Jarosław Kaczyński ma swoje duże zasługi jako minister prezydencki Lecha Wałęsy we wprowadzeniu obecnej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu, a później w jej politycznym podtrzymywaniu. To trochę tak, jakby strażacy rozdawali dzieciom zapałki w lesie, a później dzielnie walczyli z ogniem przez nie zaprószonym. I byli z tego dumni. Ale też ta walka z ogniem daje im możliwość bycia dobrymi strażakami.

„Większe dobro” nowych ruchów politycznych

Każdy bowiem polski polityk, który popierał i popiera utrzymywanie tej ordynacji proporcjonalnej, ponosi moralną i polityczną współodpowiedzialność zarówno za złą jakość państwa i wynikające z tego skutki, jak i pośrednio za kompromitujący i groźny dla naszej przyszłości poziom partyjnych grup władzy.

Dlatego w perspektywie już zbliżających się wyborów samorządowych, a potem parlamentarnych, należy aktywnie wspierać „większe dobro” w tych rodzących się inicjatywach politycznych i ruchach politycznych, które chcą głębokiej i republikańskiej reformy ustroju polskiego państwa.

A jego fundamentem jest bezpośrednia zależność posła od wyborcy i pierwsze w pełni wolne wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, w jednej turze, z pełną swobodą kandydowania wszystkich uprawnionych obywateli oraz jawnym liczeniem głosów. I dlatego w perspektywie średniookresowej należy zdecydowanie odrzucać „mniejsze zło”. I wspierać „większe dobro”.

15 sierpnia 2017

Zmieniony ( 26.08.2017. )

W mojej interpretacji w Polsce i nie tylko nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Nie ma nagród ani kar. Widząc taką sytuację nasi politycy pozwalali sobie na coraz więcej. Dotyczy to każdej grupy zawodowej. Potworzyły się „kasty”, których członków nikt z zewnątrz nie był w stanie ukarać, wymusić na jej członku zachowanie, pracę zgodnie z zasadami moralnymi, obowiązującym prawem. PiS podjął próbę zmiany tej sytuacji. Niestety dalej toleruje w swoich szeregach osoby, które stosują zasady dotychczas obowiązujące zasady.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

 

Ignorancja szkodzi

Ignorancja szkodzi

 

Telewizja raczy nasz coraz większą ilością programów interwencyjnych, w których przedstawiane są historie ludzi borykających się z problemami wynikającymi z braku podstawowej znajomości przepisów prawa. Poza tym, statystyki, a także wypowiedzi specjalistów jasno wskazują na szeroko zakrojone zjawisko niskiej świadomości prawnej wśród społeczeństwa. Jak mówi stare, ale wciąż aktualne powiedzenie – „niewiedza szkodzi”. O tym, jakie konsekwencje może mieć nieznajomość swoich praw i obowiązków można przekonać się na konkretnych przykładach.

Młody mężczyzna trafił na komisariat za użycie wulgarnych słów w miejscu publicznym. Dano mu wybór zapłacenia mandatu lub skierowania (przez policję) sprawy do sądu. Zdziwione słowa „nie wiedziałem” to w tym przypadku żadne usprawiedliwienie. Znajomość prawa to obowiązek każdego obywatela. Inny przykład – wielu ludzi nie czyta długich i pisanych językiem prawniczym umów. Po prostu je podpisują, a potem okazuje się, że dokument zawierał punkty, które nakładają na podpisującego niespodziewane i często niemałe koszty. Podobnie z pracą na zlecenie lub na umowę o dzieło – wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w tym przypadku również należy regularnie rozliczać się z państwem.

Jak widać, podstawowa znajomość prawa to dzisiaj niezbędny wymóg, ale przede wszystkim działanie na rzecz własnego dobra. W końcu, nie od dzisiaj wiadomo, że konsekwencje nieświadomego działania mogą okazać się bardzo nieprzyjemne i kosztowne.

 

Łukasz Kazaren
adwokat

Źródło: info.peritusnet.eu

Częściej używanym pojęciem w zwykłych rozmowach jest „nieznajomość prawa szkodzi”. Jest kilka powiedzeń dotyczących wyżej przedstawionego zagadnienia. Niestety większość z nas nigdy nie zapoznaje się z prawem jakiemu podlegamy np. w  miejscu pracy: regulaminy, KP, KC i inne. Nie zapoznajemy się z zapisami podpisywanych dokumentów. Większość rzeczy przyjmujemy na „wiarę”. Banki nie chcą nas oszukać, kontrahenci chcą dla nas dobrze itp.

Nie nauczyliśmy się pytania osób kompetentnych o wyjaśnienie zagadnienia, o odszukanie właściwej osoby. W wielu zagadnieniach Stowarzyszenie Oburzeni posiada osoby, które dysponują wiedzą i zechcą się nią podzielić z innymi.

Z poważaniem

Jan Szymański

Pomruki jesiennej bitwy

Pomruki jesiennej bitwy

Witold Gadowski

Tygodnik „Niedziela” nr 34, 20 sierpnia 2017 r.

Zastanawiamy się, co mogą przynieść nam najbliższe miesiące. Czy reforma kraju nie napotka nieprzewidzianych raf? Czy możliwy jest powrót do władzy ludzi z kręgu „elit” wyznaczonych do władania Polską przez Stalina, a potem przy „okrągłym stole”?

Masa krytyczna

Każda formacja trwa do momentu, gdy przekroczona zostanie masa krytyczna jej destrukcji. System postpeerelu, zwany Trzecią Rzeczpospolitą, trwał od 1990 r. praktycznie aż do 2015 r. Jego moce ukryte były w nieujawnionych do dziś porozumieniach w Magdalence, które zawarli przedstawiciele sił specjalnych PRL-u z wybranymi przez siebie reprezentantami tzw. opozycji solidarnościowej. To dziś już konstatacja zakrawająca na banał. Podobnie banalnie brzmi dziś stwierdzenie, że oficerowie komunistycznych służb specjalnych i nomenklatura PZPR swoje zasługi dla sowieckiego imperium zamienili na nadzwyczajne przywileje ekonomiczne i specjalną ochronę w mediach, w których dominowali ludzie odchodzącego rzekomo systemu.

Ten system w Polsce do dziś nie został złamany tak radykalnie, aby nie miał już żadnych zdolności odtworzenia się i powrotu. Dziś trwa swoisty wyścig z czasem. Tak jakby zbiegały się dwie linie losu. Z jednej strony trwa coraz bardziej śmiałe tworzenie (często od podstaw) niepodległego i poważnego państwa, a z drugiej – rośnie w siłę i tężeje opór nie tylko ancien régime’u, ale także sił mu bliskich.

Niestety, zbiega się to z neo-mocarstwowymi interesami Niemiec i Rosji. Pieniądze z zagranicy, także od propagatora „społeczeństwa otwartego” Georg’a Sorosa, oraz z funduszy imperialnych naszych sąsiadów płyną w celu wywołania w Polsce destabilizacji. Silna Polska jest bowiem równoznaczna ze znacznym pogorszeniem się interesów niemieckich koncernów i spadkiem wpływów agentury rosyjskiej, która w Polsce nie spuściła z tonu od czasów komunistycznej okupacji. Rzecz jest poważniejsza niż doraźny spór i polityczne połajanki, które codziennie rozgrywają się w telewizyjnych studiach.

Mamy krótki moment w historii, gdy nasi sąsiedzi zostali nieco osadzeni w ryzach przez Stany Zjednoczone. Okres prezydentury Donalda Trumpa to dla nas nadzwyczaj ważny moment, który może się już nie powtórzyć, stąd też wszyscy (ci, którym niepodległość jest bliska) muszą się starać, aby działania nowych władz przyniosły trwałe skutki, których nikt nie będzie już w stanie odwrócić.

Straż Niepodległości

Ciągle słyszę pytanie: Jak my, zwykli obywatele, możemy przyczynić się do odbudowy niepodległości naszego państwa?

Konieczne są nasz wspólny wysiłek i swoista straż nad tym, aby w Polsce nie doszło do – sponsorowanego z zagranicy – przewrotu. Ta straż powinna przybrać formę zorganizowanego obywatelskiego ruchu. Kluby Straży Niepodległości – skupiające członków odradzającej się wszędzie polskiej elity niepodległościowej – powinny powstawać w każdym miasteczku i osadzie. To wcale nie jest trudne. Wystarczy, że będą się Państwo spotykać ze sobą i dyskutować o wydarzeniach w naszym kraju. Każda forma samoorganizacji Polaków jest śmiertelnym zagrożeniem dla sprzedajnych kompradorów. Sieć takich klubów powinna stworzyć formę konfederacji wolnych obywateli. To nie może być nowa partia polityczna, tylko wspólnota ludzi, którym drogie są niepodległość i swobody wolnych ludzi.

Mogą Państwo spytać, czy nie przesadzam, czy moje wezwania nie są jedynie zaspokojeniem własnych teorii spiskowych. Niestety, sytuacja jest poważna i po wakacjach będziemy świadkami narastającej kampanii destabilizacji, która będzie się odbywać z użyciem wielkich środków, postkomunistycznych mediów i wszelkich prowokacji, które są w stanie wytworzyć służby niemiecki i rosyjskie.

Widmo jesiennej bitwy

We wrześniu wystartuje wielowątkowa kampania rozpętania powszechnej histerii i destabilizacji nastrojów społecznych. Zostanie to przeprowadzone równolegle z użyciem metod socjotechnicznych stosowanych przez służby specjalne sąsiadów. Ruszy kampania fabrykowania materiałów kompromitacyjnych wobec najbardziej lubianych i prominentnych przedstawicieli obozu władzy. Przewiduję wysyp artykułów pisanych na podstawie dostarczonych materiałów autorstwa agentów umieszczonych w mediach. W tej materii nie cofną się przed niczym.

Już dziś słychać o biurach detektywistycznych wynajętych do śledzenia życia ważnych osób. Dzieje się to wszystko po to, aby do materiałów dostarczonych przez służby dodać uprawdopodabniające, najświeższe wątki. Przykładem takiego montażu jest książka pewnego autora (znanego dotąd z zamiłowania do używania narkotyków), który zaatakował ministra obrony narodowej. Temu atakowi natychmiast nadano rezonacyjne echo w sporej liczbie medialnych tytułów w Polsce i za granicą. Ta kampania rozwija się według najlepszych zasad prowokacji i propagandowej przemocy.

Równolegle do tego będzie się nasilała kampania zniesławiania polskiego parlamentu i odbierania mu wiarygodności. Użyci zostaną do tego „parlamentarzyści” znani już z puczystowskich ekscesów. Rozpoczną się także próby wywołania strajku w szkolnictwie, na kolejach i w zakładach energetycznych.

Szesnastopunktowy „program” Majdanu w Warszawie, przedstawiony przez funkcjonariusza Fundacji „Otwarty Dialog” pokazuje, jakie są prawdziwe intencje ludzi chcących obalić legalne polskie władze. Młody funkcjonariusz – niechcący – odsłonił kolejne źródła antypolskiej akcji. Tym razem są to pieniądze znanego kazachskiego oligarchy, który chcąc kupić sobie wolność na zachodzie Europy, musiał włączyć się do chóru Sorosa. Trwają próby tworzenia tajnych związków w polskiej armii, policji i służbach specjalnych naszego państwa. Wszystko po to, aby w momencie, gdy padnie hasło do siłowego przewrotu, polskie państwo i jego organy zostały skutecznie sparaliżowane.

Ktoś wzruszy ramionami: Gadowski przesadza, histeryzuje… Proszę jednak wziąć pod uwagę fakty, a te mówią, że nawet „biali” oficerowie nie wierzyli w to, że bolszewicy są w stanie zrobić rzeczy, które stały się potem rutyną. Złe zdarzenia zawsze zaczynają się banalnie, zwykle. Czasem nawet nie zwracamy uwagi na symptomy nadchodzącej burzy. To nie histeria. To zimne wyciąganie wniosków z przejawów antypaństwowej konspiracji, które już dzisiaj są widoczne. Beneficjenci Trzeciej RP nigdy nie pogodzą się z utratą swojej uprzywilejowanej pozycji. Są jak złe iskry, którym jeśli tylko dmuchnie wiatr, to rozpalą się w niszczący ogień. Tu chodzi o polską niepodległość. Dlatego lepiej histeryzować i dmuchać na zimnie niż obudzić się w kraju okutym na powrót.

Autor: Zmieniony ( 26.08.2017. )

Źródło: Tygodnik „Niedziela” nr 34, 20 sierpnia 2017 r.

Jak różne działania prowadzą państwa będące graczami na skalę międzynarodową, wiedzą ludzie, którzy się z tym zetknęli lub  w tym uczestniczą.  Pojęcie „Post prawda” będzie wracało do użycia przez najbliższe kilka lat.  Dopiero, gdy na trwałe wejdą w życie nowe zasady (stare pojęcia) prawda to prawda kłamstwo to kłamstwo, będziemy mogli być pewni znaczenia wielu pojęć. Gdy za kłamstwo, będzie się ponosiło  konsekwencje, może inaczej spojrzymy na nasz kraj i świat poza Polską. W chwili obecnej ani w Polsce nie mówiąc o UE, USA czy innych tworach państwowych czy politycznych nikt nie ponosi odpowiedzialności za nic. W niedawnej rozmowie z czynnie działającym w polityce Panem spieraliśmy się o to: moje zdanie -” jedna lub grupa kilku do kilkunastu osób jest w stanie zmienić na lepsze całe państwo”. Zdaniem Rozmówcy tylko zmiana całego aparatu, całej obsady organizacji może doprowadzić do zmian na lepsze. W rozmowie padło nazwisko p. Zbigniewa Ziobro. Kontr rozmówca podał to nazwisko w retorycznym stwierdzeniu, że  ten Pan np.  sam przeprowadzi  zmiany prawa na lepsze (jednoosobowo). Moim zdaniem Zbigniew Ziobro jest w stanie takie zmiany przeprowadzić. Niestety ma swoje ograniczenia (charakterologiczne, psychiczne, otoczeniowe, prywatne powiązania i problemy osobiste). Sposoby wprowadzania zmian, jakie stosuje PiS powodują narastanie konfliktów.

Czy ich działania doprowadzą do powstania „masy krytycznej”?

Czy można inaczej? Tak. Taką drogę pokazuje stowarzyszenie Oburzeni.

 

Z poważaniem
Jan Szymański

 

 

Upuszczanie krwi

Upuszczanie krwi     

 

 Szanowni Państwo!

    

    Czym różni się konował średniowieczny od obecnego? Tamten na każdą dolegliwość przepisywał upuszczanie krwi, ten obniżanie cholesterolu. Ze zdrowotnego punktu widzenia obydwa zabiegi zdają się być porównywalne, ale z finansowego, obniżanie cholesterolu to złoty interes dla korporacji farmaceutycznych! Na tym właśnie polega skok na kasę chorego, dodajmy – potencjalnie chorego, bo z nadmiaru cholesterolu nikt jeszcze nie umarł.

    Natomiast upuszczanie krwi, to już raczej domena polityki. Trzódka odstawiona od koryta, nazywająca siebie opozycją totalną, zrobi wszystko, żeby społeczeństwo skłócić. Żebyśmy jak najczęściej mawiali: „krew mnie zalewa, gdy słucham…”. Dawniej mawiano, że „złość piękności szkodzi”, zapominano jednak dodawać, że świetnie nadaje się do podziału społeczeństwa na małe grupki, którymi łatwiej manipulować.

    Prezydentem lub premierem może zostać każdy bez względu na kwalifikacje. Zdawać się mogło, że studia medyczne gwarantują wysoki poziom intelektualny absolwentów takich uczelni. Dzięki poprzedniej pani premier mogliśmy się przekonać, że głupota przejawiająca się w prymitywnych kłamstwach, nawet na najwyższym stanowisku w państwie, nie zna granic, niezależnie od prestiżowego wykształcenia. O etyce i moralności lepiej nawet nie wspominać. Głupota nie wyklucza jednak cwaniactwa. Dlatego warto zauważyć odziedziczoną po poprzednim rządzie zasadę, że przy coraz wyższej składce na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, coraz mniej świadczeń chory otrzymuje. Miejmy nadzieję, że dobra zmiana dotrze kiedyś i tu.

    Wróćmy jednak do zdrowia, czyli „zdrowej diety”. Ta „bez-cholesterolowa” może samego cholesterolu nie obniży, ale kiedy zostaniemy już częścią Europejskiego Kalifatu, wieprzowina będzie oczywiście zakazana, a więc szansa na obniżenie cholesterolu rośnie. Wtedy może nawet tego nie zauważymy, przestrzegając wcześniej zalecanej diety. Kebaby wieprzowiny nie zawierają – to pewne. Co zawierają? Staram się nawet o tym nie myśleć.

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Lech Wałęsa

 

Lech Wałęsa

 

LIST LECHA ZBOROWSKIEGO DO LECHA WAŁĘSY: List do TW Bolek

Twoja desperacja wyraźnie odbiera Ci poczucie rzeczywistości, z którym i tak nigdy nie było za dobrze. I byłby to Twój osobisty problem gdyby nie fakt, że dotknięty tym nieszczęściem pozwalasz sobie na ohydne napaści na naszych WZZowskich kolegów, od których miałeś szansę nauczyć się jak być człowiekiem uczciwym i godnym szacunku. Wybrałeś jednak drogę draństwa, łajdactwa i zdrady, bo tak nakazywała Ci miękkość Twojego moralnego kręgosłupa. I to również byłby tylko Twój problem (w niektórych wypadkach również organów ścigania) gdyby nie od lat powtarzające się deptanie pamięci naszej przyjaciółki i wzoru Anny Walentynowicz.
Podobnie jak moi WZZowscy przyjaciele tak i ja nie zamierzam pozwalać Ci bezkarnie obrażać jej osoby podłymi insynuacjami czy często wręcz bezczelnymi oszczerstwami.
Nie mam zwyczaju, a tym bardziej przyjemności rozmawiać z łajdakami. Nie mam tym bardziej zwyczaju ani zamiaru odpowiadać za innych na pytania tychże łajdaków. Obaj wiemy jednak, że Twoje kierowane do dr Cenckiewicza pytania są w rzeczywistości podłymi insynuacjami, a ponieważ postawiłeś je publicznie, to jako bezpośredni świadek tamtej historii przypomnę Ci kilka faktów.
Pytasz więc historyka – „Mógłby Pan opisać jak doszło do wyrzucenia ze związku Solidarność P. Walentynowicz i kto za tym stoi?”
Odpowiedź jest tylko jedna i od zawsze ta sama – Ty za tym stoisz i zawsze stałeś!
A zaczęło się jak wiesz już w czasie Sierpniowego Strajku kiedy stanęła ona na Twojej drodze do niekontrolowanego używania zbieranych w tamtym czasie pieniędzy. Potem już w pierwszych dniach powstającej Solidarności jej uczciwość kolidowała z Twoim matactwem, zdradami i manipulacjami.
Kiedy w krótkim czasie okazało się, że w odróżnieniu od Ciebie jej popularności towarzyszył autentyczny szacunek, Twoja nienawiść do niej stała się obsesją. Pamiętam doskonale wszystkie oszczerstwa i łajdactwa Twojego autorstwa, których od Ciebie doświadczyła?
Oczerniałeś ją i obrażałeś w sposób szczególnie łajdacki, bo będąc nieprawdopodobnym tchórzem jakim Cię poznałem jeszcze w Wolnych Związkach, czyniłeś to, udając często publicznie jej przyjaciela. Zamieniłeś większą część Komisji Zakładowej Solidarności Stoczni Gdańskiej w bojówkę, którą wysługiwałeś się w swej brudnej robocie przeciwko Annie jak i innym działaczom WZZW.
Zapomniałeś już jak Twoi ludzie potraktowali Annę w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci poległych stoczniowców. Tak, tych samych na których donosiłeś już w grudniu ’70. Tych samych, których pamięć zgodziłeś się “załatwić” jakąś nic nie wartą tabliczką, którą “wytargowałeś” u dyrektora stoczni przed tym jak położyłeś strajk.
Kiedy Anna walczyła zaciekle aby nie pozwolić, by pomnik oddawał również cześć komunistycznym milicjantom Ty opluwałeś ją, nazywając prowokatorem. Postarałeś się aby podczas odsłonięcia pomnika, o który walczyła, ona symbol stoczni stała daleko w tłumie, a kiedy podczas mszy chciała przyjąć komunię, to Twoi stoczniowi bojówkarze nie przepuścili jej, tworząc przed nią szczelny szpaler. Przypominasz sobie?
Zapomniałeś już jak ci sami bojówkarze prosili oficera bezpieki aby nie wydawano Annie paszportu by nie mogła jeździć na zagraniczne spotkania gdyż zabiera Ci “sławę”. Myślę, że jak grzecznie poprosisz dr Cenckiewicza to być może nakieruje Cię na właściwe zapiski w dokumentach bezpieki. I nawet nie będziesz musiał wyrywać ich z teczki, bo są ogólnie dostępne. Oczywiście zawsze możesz udać się bezpośrednio do źródła czyli kolegów funkcjonariuszy.
Zapomniałeś już jak skandalicznie zachowałeś się w czasie audiencji u Papieża rzucając się na Annę, która poprosiła Ojca Świętego o wpis w albumie dla ciężko chorej znajomej? Sam Papież musiał przywołać Cię do porządku.
Bardzo szybko też zapomniałeś jak Twoi stoczniowi “pretorianie” przygotowali haniebny sąd nad Anną zaledwie kilka miesięcy po Wielkim Strajku w jej obronie. Parszywość tamtego zdarzenia trudna jest do opisania. Twoja wówczas “prawa ręka”, zakłamany do szpiku kości Borowczak przewodniczył przygotowanemu przez Ciebie spektaklowi, po którym uznano Annę “Solidarność” niegodną tejże Solidarności. Ty sam z całym wyrachowaniem odgrywałeś rolę niewiniątka, stwierdzając, że tak naprawdę to nic do niej nie masz, ale dla dobra związku będzie lepiej jak ją wyrzucą.
I jakby tego łajdactwa było mało to przez wszystkie późniejsze lata, nawet po jej tragicznej śmierci publicznie oskarżałeś ją o współpracę z bezpieką.
Ty! płatny kapuś bezpieki, sprzedający ludzkie losy za pieniądze komunistycznej służby opresji. Ty! którego z sierpniowego strajku wynieśli na swych ramionach agenci tejże bezpieki. Ty! Którego agenci bezpieki nosili później na ramionach po ulicach miast.
Zapomniałeś?
A jak już o tym mowa to przypomnę Ci jak traktowałeś innych swoich WZZowskich “kolegów”. Zapomniałeś już jak przysłałeś autobus pełen Twoich stoczniowych bojówkarzy, by z pomocą gumowych pał i metalowych prętów napadli na drukarnię gdańskiej Solidarności, dwa piętra niżej niż Twoje biuro, tylko po to by wywalić działaczy Wolnych Związków. A kiedy odwalili swoją brudną robotę rozpętałeś kampanię oszczerstw wobec ofiar swego łajdactwa, tak samo jak to robiłeś wobec Anny. Zapomniałeś, że kiedy po latach zadałem Ci kilka niewygodnych pytań napisałeś, że zrobiłeś to bo w drukarni byli sami agenci i Ty dzielnie oczyściłeś związek z ich wpływów. Ty! który za pieniądze uzyskane ze sprzedaży ludzkich losów kupowałeś swojej szczęśliwej rodzince nową pralkę czy telewizor, nie zastanawiając się choćby przez moment co spotka ofiary Twoich donosów.
Zapomniałeś podobne kapturowe sądy nad Joanna Gwiazdą i wszystkimi innymi, którzy stali na drodze Twej haniebnej aktywności.
A swoje bandyckie wyczyny zacząłeś od napaści na wspaniałą i odważną Marylę Płońską. Zapomniałeś już jak w pierwszych dniach istnienia MKZu gdańskiego próbowała w korytarzu rozdawać “Robotnika Wybrzeża”, a Ty w asyście swojej bojówki, w której byli też agenci bezpieki, złapałeś ja za włosy i ciągnąc przez korytarz wrzeszczałeś, że takich rzeczy już tam nie będzie. Może chcesz aby świadkowie tamtego zdarzenia odświeżyli Ci pamięć? Zapomniałeś jak natychmiast przystąpiłeś do publicznych oszczerstw, które praktycznie złamały jej życie.
Ja pamiętam.
Pamiętam też wiele innych Twoich wyczynów więc zrobię Ci tą grzeczność i przypomnę Ci kilka faktów związanych z innym Twoim pytaniem do dr Cenckiewicza.
Pytałeś – „..ile razy konkretnie załamał się Strajk Sierpniowy i kto za tym stał?”
I znów – Ty za tym stałeś!
A przypomnę Ci, że wiem, gdyż jestem jedną z kilku osób, które planowały, przygotowywały i rozpoczynały strajk jeszcze przed wejściem stoczniowców na teren stoczni. To czego Ty nie zrobiłeś i z czym nie miałeś nic wspólnego. Borusewicz wyznaczył Ci jedną prostą rolę. Miałeś pojechać do Tczewa z Kazikiem Żabczyńskim i Sylwkiem Niezgodą i rozdać w kolejce ulotki. Nie tylko, że tego nie zrobiłeś, ale nie zawiadomiłeś nawet swoich kolegów o tych planach.
Natomiast pojawiłeś się nagle w stoczni, kiedy strajk trwał już kilka godzin i miał wybrany komitet strajkowy. Znalazłeś się nagle w środku wewnątrz-zakładowego protestu w zakładzie, z którym nie miałeś nic wspólnego. Gdyby Borusewicz nie stworzył po latach swego perfidnego kłamstwa o Twoim planowanym udziale, to miałbyś dzisiaj jeszcze większy problem z wytłumaczeniem dlaczego się tam pojawiłeś.
A kiedy już to zrobiłeś, to z pomocą Borowczaka przejąłeś przywództwo komitetu strajkowego po to tylko, by na wniosek dyrektora stoczni cały ten wybrany komitet wymienić na ludzi dyrekcji. Przypomnę Ci też, że kiedy w sobotę pojawił się w stoczni Borusewicz, to wprowadziłeś go do sali rozmów z dyrektorem. Jednak kiedy w tym samym czasie pojawił się tam Andrzej Gwiazda lider Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, na których reprezentowanie się powoływałeś, to nakazałeś pilnującym stoczniowcom nie wpuszczenie go pod żadnym pozorem.
Kiedy już pogadałeś sobie z dyrektorem i obok przywrócenia Anny Walentynowicz do pracy załatwiłeś sobie samemu zatrudnienie w stoczni, ogłosiłeś zakończenie strajku i zadowolony z siebie uciekłeś do gabinetu dyrektora. I wiedz, że żadna propaganda Wajdy czy innego życzliwego “kronikarza” nie zmieni faktu, że nie było Cię kilka godzin. W tym czasie został zorganizowany nowy strajk, z którego powstaniem również nie miałeś nic wspólnego.
Mało kto jednak wie, że i ten strajk próbowałeś położyć przed czasem. Zapomniałeś już jak 28go sierpnia próbowałeś wyrwać się z narady Komitetu Strajkowego, gdyż miałeś umówiony czas antenowy w komunistycznym dzienniku telewizyjnym. Tam zamierzałeś wbrew wszystkim i za plecami Komitetu Strajkowego ogłosić zakończenie strajku.
Na Twoje nieszczęście o Twoich planach dowiedzieli się działacze WZZW i celowo przeciągając obrady zatrzymali Cię w stoczni.
Jak już wspomniałem – ja pamiętam. I pamiętają inni, których od lat obrażasz i oczerniasz.
Teraz my opowiemy Twoją historię i przypomnimy Ci to wszystko o czym tak mocno próbujesz zapomnieć.
Lech Zborowski

Lech Wałęsa jest osobą, która miała i ma wpływ na życie każdego z nas. Jego decyzje podejmowane pod „wpływem” jak i samodzielnie wpłynęły na obecny kształt Polski w sensie politycznym i życia społecznego. Osoby, które mają dostęp do mediów chcą oceny „0” lub „1”. Jest to najłatwiejsze „dziecinne” podejście do osoby Lecha Wałęsy i większości zachodzących procesów społecznych. Dla większości z nas Lech Wałęsa uczestniczył, wpływał na zmianę sytuacji w Polsce w sposób wieloznaczny.

Z poważaniem

Jan Szymański