Archiwa kategorii: Oburzeni

Pomnik KL Warschau

Pomnik KL Warschau

W odpowiedzi na wysłaną w dniu 09/08/2019 r.  do członków stowarzyszenia KOMITET BUDOWY POMNIKA OFIAR OBOZU KL-WARSCHAU … propozycję spotkania w dniu 20/08/2019 r.  otrzymałam telefon od jednego z członków zarządu. Ponieważ rozmowa z ww była zuchwała, wręcz bezczelna,  w ślad do niej załączam  poniższy e mail.          

Czasem niewinne zachowania znajomych, często cenionych przez nas  osób / autorytetów  skłaniają nas do działań, których wcale nie mamy ochoty podejmować.

 Działań starannie zaplanowanych prowadzących do określonego skutku, których w umysłach nie dopuszczaliśmy.  Chaos informacyjny,  szerzenie nieprawdziwych, trudnych do zweryfikowania opinii i argumentów,  wpływa na nasze postępowanie.   Gesty powszechnie postrzegane  jako dowód dobrej woli, bywają wykorzystywane przeciw nam dla osiągnięcia korzyści. Zakorzenione w nas poczucie zobowiązania, wartości,  chęć spełnienia czyjejś prośby  czyni w nas „obowiązek do wzajemności”. Działania kierowane wobec nas, odbierane w formie drobnej przysługi, bywają pretekstem domagania się , w przyszłości  „spełnienia czyjejś prośby” – na zasadzie zobowiązania. Ukształtowana w nas potrzeba  angażowania i konsekwencji  w wielu przypadkach prowadzi do zniewolenia. 

Konsekwentne trzymanie się swoich wyborów, zaangażowanie w działania, w dłuższej perspektywie  przy zmieniających się interesach stron może oznaczać  klincz.  Wierni, zaangażowani w pierwotną działalność ,  niespodziewanie dowiadują się, że znaleźli się zupełnie w innej rzeczywistości. 

Warto zatem rozważyć,  sens i intencje. Intuicja podpowiada, że ktoś nas sprytnie „podszedł”, że czas posłuchać się zdrowego rozsądku, ale przede wszystkim  należy   się  spotkać    i   rozmawiać. 

Posługiwanie   się  społecznym dowodem słuszności, jedynie słusznej racji,  potwierdza jedynie najpopularniejszy  „odruch stadny”.   Czas, doświadczenia  dowodzą, że zakorzeniona w nas potrzeba uznawania autorytetów, obnaża „ich pozorność”.    Czas posłuchać się zdrowego rozsądku, spotkać  się  i  rozmawiać.  Warto wziąć pod uwagę zasadę …tracimy to co najważniejsze, co może być dla najbardziej cenne..   

 Pozdrawiam   

Maria Kondratowicz

 

Bezpartyjni Senatorowie

Bezpartyjni Senatorowie

BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY! 

WYSTAWMY KANDYDATÓW NA SENATORÓW W CAŁEJ POLSCE, WE WSZYSTKICH OKRĘGACH!  

 Szanowni Państwo, 

 

Dochodzą mnie słuchy, że KWW Bezpartyjni Samorządowcy chce po macoszemu potraktować kwestię wystawienia kandydatów na senatorów w nadchodzących wyborach. 

 Gdyby rzeczywiście tak się stało, byłby to poważny błąd strategiczny i wizerunkowy, mogący mieć istotny  i negatywny wpływ na wynik wyborczy Bezpartyjnych Samorządowców.  

Poniżej przedstawiam argumenty na potwierdzenie niniejszej tezy: 

  2015 rok. WYBORY DO SENATU  okręgi i  wyniki kandydatów bezpartyjnych na Mazowszu. 

 Okręg wyborczy nr 38 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar miasta na prawach powiatu Płocka oraz powiatów gostynińskiego, płockiego, sierpeckiego, sochaczewskiego i żyrardowskiego (województwo mazowieckie) 

Krzysztof Rdest  KWW Kandydata na Senatora Krzysztofa Rdesta  otrzymał  18 459 głosów to jest 9,97 % . 

 Okręg wyborczy nr 39 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów ciechanowskiego, mławskiego, płońskiego, przasnyskiego i żuromińskiego (województwo mazowieckie) kandyduje  Andrzej Piechocki  KWW Andrzeja Piechockiego –   10 960 głosów,   9,68  % 

Okręg wyborczy nr 40 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów legionowskiego, nowodworskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego (województwo mazowieckie).  BRAK KANDYDATA BEZPARTYJNEGO

Okręg wyborczy nr 41 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów grodziskiego, otwockiego, piaseczyńskiego i pruszkowskiego (województwo mazowieckie) kandyduje  Roman Giertych  Obywatelski KWW Romana Giertycha i otrzymuje 51 289 głosy, to jest   20,29 %

Oraz Robert Smoktunowicz z  KWW Roberta Macieja Smoktunowicza  9875 głosów   –    3,91 %, a także    Ireneusz Kozera  z    KWW Kozera Ireneusz do Senatu –  8741  głosów –  3,46 %

RAZEM W TYM OKRĘGU BEZPARTYJNI UZYSKALI –  69 905 GŁOSÓW TO JEST 27,66% GŁOSÓW.

 Okręg wyborczy nr 42 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar części miasta na prawach powiatu Warszawy, dzielnic Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Targówek i Wesoła kandyduje  Marek Borowski  KWW Marka Borowskiego 124 064  głosy – 60,69 %

 Okręg wyborczy nr 43 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar części miasta na prawach powiatu Warszawy, dzielnic Mokotów, Ursynów, Wawer i Wilanów  BRAK KANDYDATA BEZPARTYJNEGO 

 Okręg wyborczy nr 44 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar części miasta na prawach powiatu Warszawy, dzielnic Białołęka, Bielany, Śródmieście i Żoliborz, kandyduje nikomu nieznana  Katarzyna Pawlak  KWW Obywatele do Parlamentu uzyskuje  60 076  głosy  15,83  %

 Okręg wyborczy nr 45 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar części miasta na prawach powiatu Warszawy, dzielnic Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy i Wola kandydują  Piotr Waglowski  KWW Piotra Waglowskiego  22 719  głosów –    10,20 % oraz Anna Kalata   KWW Kalata dla Polski  19 105    głosów –   8,58   %

 Okręg wyborczy nr 46 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar miasta na prawach powiatu Ostrołęki oraz powiatów makowskiego, ostrołęckiego, ostrowskiego, pułtuskiego i wyszkowskiego – Jerzy Strzelecki  KWW Obywatele do Parlamentu uzyskuje  18 107   głosów to jest  13,09  %

 Okręg wyborczy nr 47 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów garwolińskiego, mińskiego i węgrowskiego – Sławomir Izdebski  KWW Ruch Społeczny Rzeczypospolitej Polskiej  otrzymał 8 898 głosy to jest  6,74  %

Okręg wyborczy nr 48 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar miasta na prawach powiatu Siedlec oraz powiatów łosickiego, siedleckiego i sokołowskiego BRAK KANDYDATÓW BEZPARTYJNYCH

Okręg wyborczy nr 49 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów białobrzeskiego, grójeckiego, kozienickiego i przysuskiego BRAK KANDYDATÓW BEZPARTYJNYCH

Okręg wyborczy nr 50 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar miasta na prawach powiatu Radomia oraz powiatów lipskiego, radomskiego, szydłowieckiego i zwoleńskiego  Dariusz Grabowski  KWW Kukiz’15 otrzymał  25 099  głosy, to jest 14,02  %, a także Marzena Wróbel  KWW Marzeny Doroty Wróbel –   16 832 głosy –    9,40 % i Krzysztof Sońta  KWW Krzysztofa Sońty   10 425  głosów to jest  5,82  %.

RAZEM JEST 13 OKRĘGÓW WYBORCZYCH DO SENATU NA MAZOWSZU.

RAZEM NA KANDYDATÓW BEZPARTYJNYCH DO SENATU W 2015 ROKU W WOJEWÓDZTWIE MAZOWIECKIM PADŁO   404 649 GŁOSÓW (PONAD CZTERYSTA TYSIĘCY GŁOSÓW)

W 2018 ROKU WOJ MAZOWIECKIE ZAMIESZKIWAŁO  5,39 mln MIESZKAŃCÓW   Z najnowszych danych GUS wynika, że w końcu czerwca 2018 r. ludności Polski liczyła 38413 tys. Osób.

Ze statystyki wynika zatem ( przyjmując na Mazowszu średnią frekwencję wyborczą w 2015 r.) że na kandydatów Bezpartyjnych w skali kraju zagłosowało co najmniej2 500 000 wyborców. 

Średnio w okręgu wyborczym na Mazowszu kandydowało  do senatu 1.077 kandydata (14 kandydatów bezpartyjnych w 13 okręgach)  ZAKŁADAJĄC ,ŻE KWW BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY WYSTAWI LISTY NA SENATORÓW W CAŁYM KRAJU to oznaczałoby że wyborcy postawią 2 miliony razy krzyżyk przy kandydacie z logiem Bezpartyjnych Samorządowców.

 A to oznacza minimum 200 000 (dwieście tysięcy głosów więcej na liście sejmowej) , co daje gwarancję przekroczenia progu wyborczego i kilkanaście mandatów sejmowych więcej.

Abstrahując od tego, że na takim Dolnym Śląsku to może nawet wejść jakiś senator ( przykład senatora Obrębskiego z Obywatelski Dolny Śląsk w 2011 r.)

Innymi słowy: NIEWYSTAWIENIE KANDYDATÓW DO SENATU PRZEZ KWW BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY, LUB WYSTAWIENIE ICH W ILOŚCI SZCZĄTKOWEJ TO CIĘŻKI BŁĄD O CHARAKTERZE STRATEGICZNYM PORÓWNYWALNY DO BŁĘDU POLEGAJĄCEGO NA NIEWYSTAWIENIU KOMPLETNEJ LISTY KANDYDATÓW DO SEJMU W CAŁEJ POLSCE ( co zresztą miało już raz miejsce w wyborach do sejmików KWW Bezpartyjni samorządowcy w 2018 r.

Bowiem na 85 okręgów wystawiono kandydatów Bezpartyjnych Samorządowców tylko w 62 okręgach.

Taki stan rzeczy spowodował, że Bezpartyjni Samorządowcy w 2018 r. nie otrzymali 7% poparcia w skali kraju, tylko trochę ponad 5% i byli za Kukizem, a nie przed Kukizem.

W jednej czwartej kraju wyborca nie miał na kogo oddać głosu ( bo nie było kandydatów Bezpartyjnych Samorządowców na kartce wyborczej!

To niestety przejaw amatorstwa.

Zawodowcy wystawiają kompletne i wszystkie listy kandydatów na posłów oraz wszędzie swoich kandydatów na senatorów.

Nie ma mowy o jakichś “dealach” w rodzaju “ my poprzemy waszego, żeby wszedł, a wy nam coś tam za to dacie ”

Ja wiem, że problem kandydatów na senatorów został na dzisiaj, na kilka dni przed rozpoczęciem zbiórki podpisów pod listami poparcia zaniedbany.

Ale jest wyjście z sytuacji.

Potrzebna jest jedynie “wola polityczna” oraz szybkie i zdecydowane działanie. Są już przecież prawie kompletne listy kandydatów do sejmu w okręgach. Kilkunastu, czy kilkudziesięciu kandydatów w każdym okręgu.

Wystarczy z nimi porozmawiać, nawet nie ze wszystkimi – z niektórymi i gwarantuję, że znajdzie się w każdym okręgu sejmowym średnio dwóch – trzech kandydatów do senatu ( potrzeba łącznie 100 kandydatów w skali kraju) Skoro nieznana nikomu pani Katarzyna Pawlak dostała w jednym z warszawskich okręgów ponad 60 tysięcy głosów ( czyli w czterech okręgach Warszawy poadłoby ponad 200 000 głosów) ,to znaczy że nasi kandydaci na senatorów nie muszą być wybitni ani znani.

Wystarczy, że nie będą umoczeni, że kandydaci będą uczciwymi ludźmi, takimi jak wszyscy. Oczywiście było by dobrze “załatwić” znaną i nie zgraną twarz, ale nie mamy czasu.

Za chwilę ten sam wyborca trzymający długopis w ręku, w tym samym momencie powinien złożyć dwa podpisy: jeden pod listą sejmową, a drugi pod listą poparcia na kandydata do senatu.

SZANUJMY I DOCENIAJMY WYBORCĘ BEZPARTYJNYCH SAMORZĄDOWCÓW.

POZWÓLMY WYBORCY ZAGŁOSOWAĆ W WYBORACH NA POSŁA I SENATORA Z BEZPARTYJNYCH!

Podpisy trzeba zbierać równolegle i to w dwie strony . Kandydaci na senatorów zbierają podpisy na siebie oraz na listę sejmową. Kandydaci na posłów zbierają podpisy na listę sejmową in na senatora (ów).

Nie popełniajmy w tych wyborach strategicznego błędu polegającego na niewystawieniu kandydatów do Senatu!

Niewystawienia kompletnych list do Sejmu w całej Polsce nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić.

Z poważaniem

 Wojciech Papis

514 268 064

Wymiar Sprawiedliwości kolejny przykład

Wymiar Sprawiedliwości kolejny przykład

Proszę o wsparcie działań Pana Wojciecha Mielczarka. Najprościej wysyłając maila zgodnie z jego życzeniem.

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do reportażu wyemitowanego w dniu 1 sierpnia 2019 r. ( załączam link + dokumenty potwierdzające faktyczny stan spraw).
Jednocześnie mam gorącą prośbę o kierowanie na adres redakcji programu ALARM maili :

alarm@tvp.pl lub telefonów: 022 50 70 111

z prośbą o kontynuowanie tej dramatycznej oraz bulwersującej sprawy!!!.
Proszę o ponowne obejrzenie programu oraz zapoznanie się z najważniejszymi dokumentami potwierdzającymi,że wobec ciężko chorego wuja Eugeniusza Milczarka dopuszczono się nie tylko bezprawnych ale przede wszystkim kryminalnych działań!!!
Oszuści oraz funkcjonariusze publiczni, którzy swoim działaniem doprowadzili nas do skrajnej biedy a mnie do bardzo poważnych chorób( m.in. udaru mózgu) nie tylko nie ponoszą odpowiedzialności, ale wręcz nas atakują: wobec mnie mnie oraz mojej mamy skierowano prywatne akty oskarżenia tylko dlatego,że ujawniamy te korupcyjne oraz mafijne działania lokalnego UKŁADU!!!

W ewentualnych mailach bardzo proszę o uwzględnienie takich informacji:

  1.  Dlaczego tak wiele lat niszczona jest ta rodzina oraz dlaczego prokuratura nigdy nie podjęła działań w tej sprawie.
  2. Funkcjonariusze publiczni powinni odpowiedzieć opinii publicznej na wiele pytań związanych ze stanem prawnym nieruchomości oraz brakiem uprawnień Eugeniusza Milczarka do sprzedaży ziemi.
  3. Powinno dojść do konfrontacji Wojciecha Milczarka oraz funkcjonariuszami publicznymi: wójtem, notariuszem oraz byłą sędzią odnośnie stanu prawnego oraz oszustw jakich się dopuszczono wobec ciężko chorego człowieka.

Będę bardzo wdzięczny za wszystkie skierowane wiadomości do redakcji ALARMU w formie oświadczeń lub wniosków.

Pozdrawiam

Wojciech Milczarek

Popieram i proszę o pomoc dla Pana Wojciecha Mielczarka.

Z poważaniem

Jan Szymański – Przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI

BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY

BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY

Witamy Państwa

Wybory do Sejmu i Senatu odbędą się w październiku. Po raz pierwszy w historii wezmą w nich udział Bezpartyjni Samorządowcy wnoszący w przestrzeń publiczną nową, lepszą jakość. Czekamy na ludzi, którzy chcą nas poprzeć i jednocześnie nam pomóc.

Potrzebujemy osób, które podejmą trud reprezentowania nas w Obwodowych Komisjach Wyborczych w czasie nadchodzących wyborów, zwłaszcza z terenu Warszawy i Mazowsza. Osoby te otrzymają wynagrodzenie z budżetu państwa – kilkaset złotych za jednodniowy udział w komisji wyborczej.

Prosimy o pomoc w zebraniu podpisów pod listami poparcia kandydatów Bezpartyjnych Samorządowców po zarządzeniu wyborów przez Prezydenta Polski.

Osoby chętne z terenu Województwa Mazowieckiego prosimy o zgłoszenie się drogą elektroniczną na adres mailowy: w.papis@wp.pl  lub telefonicznie: 514 268 064

 W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko, telefon kontaktowy, adres mailowy oraz gminę i powiat, w której chce się być członkiem OKW z ramienia Bezpartyjnych Samorządowców. Po zgłoszeniu otrzymacie informację jak wypełnić stosowne dokumenty i gdzie się z nimi zgłosić.

Z poważaniem

Wojciech Papis

Krzysztof Hollender vel Holender vel KO SB „Lotnik” – linki do artykułów

Krzysztof Hollender  vel  Holender  vel  KO SB LOTNIK

Patrz artykuły na temat działacza ugrupowania Bezpartyjni Samorządowcy, który był zarejestrowany przez SB jako KO “LOTNIK”:

https://www.salon24.pl/u/hollender/973024,czy-mozna-bylo-byc-wspolpracownikiem-sb-w-potocznym-ale-nie-ustawym-znaczeniu

https://www.salon24.pl/u/oburzeni/974804,krzysztof-hollender-vel-holender-vel-ko-sb-lotnik-i-bezpartyjni-samorzadowcy

http://niepoprawni.pl/blog/marek-ciesielczyk/czy-mozna-bylo-wspolpracowac-z-sb-w-potocznym-ale-nie-ustawowym-znaczeniu

https://3obieg.pl/czy-dojdzie-do-wznowienia-postepowania-lustracyjnego-wobec-krzysztofa-hollendra-do-niedawna-czolowej-postaci-ruchu-kukiza/

https://marekciesielczyk.neon24.pl/post/149907,czy-mozna-bylo-byc-wspolpracownikiem-sb-na-80

http://www.eioba.pl/a/5ubf/kim-jest-krzysztof-hollender-vel-holender-vel-ko-sb-lotnik

http://oburzeni.pl/krzysztof-hollender-vel-holender-zarejestrowany-przez-sb-jako-ko-lotnik-dzis-pelnomocnik-bezpartyjnych-samorzadowcow/

http://www.zjednoczenidlatarnowa.pl/

 

Godzina W

Godzina W

Siedemdziesiąt pięć lat temu rozpoczęła się największa bitwa w okupowanej Europie – Powstanie Warszawskie. Czterdziestotysięczna armia w okupowanej stolicy Polski chwyciła za broń. Walczyli także ochotnicy, kobiety i dzieci. Walczyli o wolną Polskę i o honor.

Nikt nie pytał wtedy co będzie z tego miał. To co mieli najcenniejsze oddali ojczyźnie i przyszłym pokoleniom Polaków. Oddali nam.

Za to winniśmy im pamięć i wdzięczność.

Cześć i chwała Bohaterom!

Warszawa, 1 sierpnia 2019 r. Warszawiacy oddają hołd Powstańcom w minucie milczenia, przy dźwięku syren.

Krzysztof Hollender vel Holender – zarejestrowany przez SB jako KO „LOTNIK”, dziś pełnomocnik „Bezpartyjnych Samorządowców”

Czy można być współpracownikiem SB w 80 procentach?

Absurdy procesów lustracyjnych w RP

Zawsze po prawej stronie, zawsze w pozie wielkiego patrioty… Gdy zaczęła działać Prawica Rzeczypospolitej, był jednym z istotnych jej działaczy. Gdy powstał ruch Kukiza stał się jego „mężem zaufania”. Gdy w wyborach do PE wzięła udział Polska Fair Play Gwiazdowskiego był w gronie jego  współpracowników. Teraz przedstawia się jako „pełnomocnik Bezpartyjnych Samorządowców na Małopolskę”. Postępowanie lustracyjne w jego przypadku, pokazuje jak absurdalny charakter ma ustawa lustracyjna, która daje sądowi nieograniczone możliwości jej interpretacji.

nr 1– Marek Jurek, Krzysztof Hollender i Paweł Kukiz, fot. FB       

 

nr 2– Robert Gwiazdowski i Krzysztof Hollender, fot. FB

 

Po prawicy latający Holender

Gdy Okręgowa Komisja Wyborcza w Krakowie uchwałą z dnia 3 czerwca 2009 roku skreśliła go z listy wyborczej Prawicy Rzeczypospolitej do PE „wobec utraty prawa wybieralności”, zdziwiło to nieco jego kolegów partyjnych, gdyż przecież już jesienią 2007 roku startował do Sejmu z listy LPR. Mimo wielkich ambicji start ten zakończył się dla niego kompromitacją. Głosowało na niego tylko 117 osób. Jeszcze gorzej wypadł w 2014, gdy kandydował do rady gminy Gorlice. Na swoim podwórku uzyskał wówczas poparcie zaledwie 26 osób. Mimo to pretendował zawsze do roli „rozgrywającego” polityka prawej strony sceny politycznej w południowej Małopolsce. W 2011 prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie sfałszowanych podpisów na listach komitetu wyborczego, którego był pełnomocnikiem. – patrz: https://gazetakrakowska.pl/nowy-sacz-falszywe-podpisy-na-listach-po-i-prawicy/ar/447942?fbclid=IwAR2guwtMfNKA2ZziBfHC7IIJi0-pilLIU0IeIfJb0w7uWK6eYeyWNzK_sZs

 

Holender czy Hollender?

We wcześniejszych wyborach startował pod nazwiskiem Holender, a później jako Hollender (przez dwa l). Niezrozumiałym wydać się mogło również i to, że w Internecie – nie wiedzieć czemu –  pojawiło się „Zaświadczenie” z dnia 5 kwietnia 2007, wydane przez IPN na wniosek samego Holendra (przez jedno l), iż jego dane osobowe nie są tożsame z danymi w katalogu IPN udostępnionym od dnia 26 listopada 2004 r.” – patrz:  https://bip.ipn.gov.pl/bip/zaswiadczenia/294,Holender-Krzysztof-ur-15011954-r.html

Można było odnieść wrażenie, iż Holender chce przed wyborami parlamentarnymi wykazać, że nie ma go na liście współpracowników komunistycznych służb specjalnych. Tymczasem zaświadczenie z IPN, którym wymachiwał „prawicowiec” z Gorlic, wcale tego nie udowadniało. Instytut Pamięci Narodowej wydał później oświadczenie, że takie pismo wcale nie świadczy o tym, iż ktoś był lub nie był współpracownikiem SB i „nie odnosi się do całości zasobu archiwalnego IPN, lecz wyłącznie do ww. katalogu”. W praktyce oznaczało tylko, że danego nazwiska nie było na „liście Wildsteina”. Holender zaczął się więc tłumaczyć, zanim go ktokolwiek o cokolwiek obwinił. – patrz: https://www.tysol.pl/a26325-IPN-o-zaswiadczeniach-ws-braku-wspolpracy-z-bezpieka-Prof-Cenckiewicz-Hej-komuszki-koniec-z-ta-hucpa

 

nr 3 – Krzysztof Hollender vel Holender, ur. w 1954, zamieszkały w Gorlicach, fot. BSM

 

Prokurator IPN oskarża Holendra o kłamstwo lustracyjne

Gdy IPN przeanalizował oświadczenie lustracyjne Krzysztofa Holendra (przez jedno l) z 21 września 2007 roku, złożone w związku z jego udziałem w wyborach do Sejmu, doszedł do wniosku, iż należy w tym przypadku skierować do sądu wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego „wobec uznania, że zachodzi wątpliwość co do zgodności z prawdą analizowanego oświadczenia”.

Należy zwrócić uwagę na wyjątkowo opóźnioną reakcję IPN na podejrzane oświadczenie lustracyjne. Holender został wezwany do złożenia wyjaśnień dopiero 2 czerwca 2009 roku, czyli prawie dwa lata po złożeniu kwestionowanego przez IPN oświadczenia lustracyjnego! Przypomnijmy, że dzień później PKW skreśliła go z listy wyborczej do PE. Dodać należy, że Holender składając wówczas wyjaśnienia, sam przyznał, że starał się wcześniej o status pokrzywdzonego przez SB, ale IPN odmówił mu tego. Holender zaprzeczył, aby kiedykolwiek współpracował z SB, a część informacji wynikających ze zgromadzonych w archiwum IPN dokumentów pod sygnaturą  IPN Kr 0032 / 1027, świadczących o jego współpracy z SB, uznał za nieprawdziwe.

IPN nie dał wiary Holendrowi, zaś prokurator Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Krakowie, Piotr Stawowy skierował do sądu wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego, zarzucając Holendrowi, że praktycznie od początku 1982 roku do połowy 1983 roku współpracował z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Sąd  Okręgowy w Nowym Sączu przychylił się do tego wniosku 23 października 2009 roku (sygnatura sprawy:  II K 54/09).

 

Kontakt Operacyjny SB o pseudonimie „LOTNIK”

Prokurator Stawowy na podstawie zgromadzonych w IPN dokumentów (sygnatura IPN Kr 0032 / 1027) stwierdził, iż Krzysztof Holender, technik mechanik, który był działaczem „Solidarności” w Fabryce Maszyn Wiertniczych i Górniczych „Glinik” w Gorlicach i został internowany 13 grudnia 1981 roku w ośrodku w Załężu, spotkał się tam z kapitanem SB Andrzejem Szczepańskim już 8 stycznia 1982 roku i przekazał mu m.in. swoje oceny dotyczące organizacji partyjnej w „Gliniku”, działalności w NSZZ „Solidarność, sposobu pozyskiwania „materiałów propagandowych” przez zakładową organizację tego związku zawodowego. Doniósł wówczas esbekowi o rzekomych nadużyciach człowieka o nazwisku Bogusław Dętkoś oraz jego rzekomych, niezgodnych z prawem powiązaniach z prokuratorem Miareckim, a także o „nadużyciach”, jakich miał się dopuścić niejaki Wojtasiewicz, o których rzekomo miał wiedzieć sekretarz zakładowej organizacji partyjnej Rak.

Holender sam poprosił o kolejne spotkanie z tym samym oficerem SB. Doszło ono do skutku  16 lutego 1982 roku. Wówczas dzisiejszy działacz prawicowych organizacji napisał własnoręcznie „lojalkę”, o następującej treści (patrz:  nr 4):

„Oświadczam, że byłem i jestem lojalnym obywatelem PRL, przestrzegającym zasady ustrojowe i porządek prawny Polski Ludowej. Stwierdzam, że uznaję zapisaną w Konstytucji naszego państwa kierowniczą rolę PZPR, we wszelkich dziedzinach politycznych, gospodarczych i społecznych Polski. Stwierdzam, że w całej rozciągłości będę przestrzegać praw stanu wojennego w Polsce oraz innych norm prawnych obowiązujących na terenie PRL. Oświadczam, że nie będę podejmować żadnych działań organizacyjnych, inspirujących czy innych, które mogłyby doprowadzić do naruszenia w jakiejkolwiek formie porządku polityczno-prawnego w Polsce Ludowej. Krzysztof Holender”.

 

nr 4 – „Lojalka” Holendra z 16 lutego 1982

 

Jedna z ważniejszych dzisiaj postaci Prawicy Rzeczypospolitej, Kukiza’15, Polski Fair Play czy Bezpartyjnych Samorządowców sporządziła wówczas także informację o swoich działaniach w NSZZ „Solidarność”, przekazując esbekowi dane dotyczące powielania i kolportażu na terenie zakładu „Glinik” informacji związkowych, dane na temat działających komisji związkowych i zakresu ich zainteresowań, w tym np. komisji kontrolującej premie wdrożeniowe w „Gliniku” czy związkowej okręgowej komisji wyborczej.

W czasie następnego spotkania z kapitanem SB Andrzejem Szczepańskim 4 marca 1982 roku  Krzysztof Holender przekazał mu dalsze informacje na temat swej NSZZ „Solidarność”, w tym dotyczące działań okręgowej komisji wyborczej nr XI w Gorlicach w czasie wyborów delegatów „Solidarności” w lipcu 1981 roku, a zwłaszcza zasad działania organów wyborczych związku i obowiązującego przy okazji wyboru obiegu dokumentów. Co więcej, Holender wyraził chęć „udzielania pomocy SB” „w każdej chwili w ramach lojalnej pomocy obywatelskiej”!

Wobec tej gotowości Holendra do współpracy z SB, dalsze z nim spotkania przekazano do realizacji esbekowi z Wydziału V Komendy Wojewódzkiej MO w Nowym Sączu, podporucznikowi Janowi Gudyce, który odpowiadał w lokalnej SB za „ochronę i zabezpieczenie” zakładu „Glinik”. 14 marca 1982 esbek przeprowadził z Holendrem rozmowę pozyskaniową, w wyniku której prezentujący się dzisiaj jako wyjątkowy polski patriota Krzysztof Holender wyraził zgodę na podjęcie tajnej współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, podpisując stosowne zobowiązanie i obierając sobie pseudonim „LOTNIK”. Oto treść tego zobowiązania (patrz: nr 5) :

„Krzysztof Holender. Załęże 14.03.82. Oświadczenie. Ja niżej podpisany zobowiązuję się do udzielania pomocy oficerowi SB w ujawnianiu nieprawidłowości na terenie FMWiG Glinik w Gorlicach. Powyższy fakt będę traktował jako prawnie chronioną tajemnicę i nie ujawniał przed osobami trzecimi. Informacje będę firmował pseudonimem „Lotnik”. Holender”

 

nr 5 – Własnoręcznie napisane zobowiązanie Holendra do współpracy z SB

 

W trakcie tego spotkania oficer SB przeprowadził instruktaż nowo pozyskanego „źródła informacji”, który dotyczył głównie zasad tajnej współpracy z komunistyczną Służba Bezpieczeństwa. Później „Lotnik” donosił o rzekomym przywłaszczeniu sobie pieniędzy z funduszu nagród przez szefa produkcji „Glinika” inżyniera Budnioka, o rzekomych „przekrętach”  dyrektora „Glinika” Chmury, które miały polegać na nabyciu mebli po zaniżonej cenie. 9 dni po tych donosach na kolegów z pracy Holender (jak można przypuszczać „w nagrodę”) mógł wyjść na wolność z ośrodka  dla internowanych w Załężu. Przed zwolnieniem, 23 marca podczas rozmowy z kapitanem SB Andrzejem Szczepańskim, Holender „zobowiązał się do przestrzegania napisanych przez siebie dokumentów”.

Już po powrocie do miejsca zamieszkania, 1 kwietnia 1982 spotkał się ze swoim oficerem prowadzącym, podporucznikiem Janem Gudyką, kiedy to opisał nastroje „wśród byłych działaczy ‘Solidarności’ oraz byłych internowanych” z terenu Gorlic. Potwierdził także wolę współpracy z SB, zaś esbek przeprowadził wówczas szkolenie dotyczące przeniknięcia do środowiska opozycyjnych działaczy „Solidarności” oraz omówił z Holendrem „zasady konspiracji”. Esbek „zadaniował” go i ustalił z nim termin kolejnego spotkania.

21 kwietnia 1982 roku podporucznik Gudyka złożył wniosek o zarejestrowanie Krzysztofa Holendra w kategorii Kontaktu Operacyjnego SB i „Lotnik” został faktycznie zarejestrowany w tej kategorii źródła informacji w dzienniku rejestracyjnym KW MO w Nowym Sączu pod numerem 6900 (k. 31-33).

W raporcie esbeka o nazwisku Maziarz z 9 sierpnia 1982 roku z kolejnej rozmowy czytamy, że Holender „żałuje utraty wpływu na bieg wydarzeń w ‘Gliniku’. Przedstawił propozycję wspólnego spotkania byłych etatowych prac. ‘Solidarności’, gdzie doszłoby do uzgodnienia wspólnego działania, jego zdaniem działacze mogliby dać gwarancję i umożliwić SB kontrolę poczynań związku, aby nie prowadził działalności politycznej…”.  Jak więc widać, Holender sam wykazywał inicjatywę w procesie neutralizacji związku! –  patrz  nr 6

 

nr 6 – Raport podporucznika  Maziarza ze spotkania z „LOTNIKIEM”

 

4 lipca 1983 roku podporucznik Gudyka złożył wniosek o przekazanie materiałów KO „Lotnik” do archiwum, gdyż Holender przestał pracować w zakładzie „Glinik” i stał się tym samym mało użyteczny dla SB. Ostatecznie materiały te przekazano do archiwum 5 października 1983 roku. Na wszelki wypadek do 1988 roku  Holender poddawany był inwigilacji przez SB.

Mimo, że Krzysztof Holender zaprzeczał, by kiedykolwiek współpracował z SB, np. by przekazywał esbekom informacje, o których była tutaj mowa, prokurator IPN Piotr Stawowy pisze: „Zebrane w sprawie dowody nie pozostawiają żadnych wątpliwości, iż w okresie od 16.02.1982 r. do 01.04.1982 r. Krzysztof Holender podjął czynną współpracę z SB w charakterze tajnego źródła informacji. Odmienne wyjaśnienia Krzysztofa Holendra w świetle treści dokumentów teczki KO „Lotnik”, dokumentów ewidencyjnych oraz zeznań świadków (oficerów SB, przyp. autora) Andrzeja Szczepańskiego, Jana Gudyki i Andrzeja Maziarza, na wiarę nie zasługują. (…) Zachowanie Krzysztofa Holendra nosiło zatem wszelkie cechy tajnej i świadomej współpracy (udzielenia pomocy w operacyjnym zdobywaniu informacji) ze Służbą Bezpieczeństwa, a złożone przezeń oświadczenie lustracyjne było nieprawdziwe”.  (patrz materiały z postępowania lustracyjnego w archiwum IPN, sygnatura IPN Kr 628 / 5/6/7/8).

 

Etyczny aspekt sprawy Holendra

Gdybyśmy nawet wzięli w nawias postępowanie lustracyjne i odpowiedź na pytanie, czy Holender był czy nie był faktycznie formalnym współpracownikiem SB w świetle obowiązującej w Polsce, absurdalnej ustawy lustracyjnej i kuriozalnej definicji współpracownika komunistycznych służb specjalnych, która daje sądowi prawie nieograniczone możliwości interpretacyjne (o tym będzie mowa później), warto zwrócić uwagę na etyczny aspekt opisywanej tu sprawy.

Zaledwie 3 dni po internowaniu w Załężu – jak czytamy w „Notatce służbowej z rozmowy z internowanym” – autorstwa kapitana SB Szczepańskiego – Holender sam „ …zwrócił się z prośbą o dodatkowe przeprowadzenie z nim rozmowy przez przedstawiciela SB… Z własnej inicjatywy podjął temat swojej działalności w ‘Solidarności’, wyrażając chęć i gotowość napisania oświadczenia o lojalności…” (patrz: materiały IPN, sygnatura: IPN Kr 0032 / 1027).

Już 15 grudnia 1981 z ośrodka dla internowanych działaczy „Solidarności” w Załężu Krzysztof Holender z własnej inicjatywy napisał list do ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka, w którym czytamy m.in.:

„ Oświadczam, że … jako obywatel Polski Ludowej nigdy nie podważałem ustroju socjalistycznego ani sojuszy PRL.  (…) Nie zrozumiałym (pisownia oryginalna, przyp. autora)  jest fakt, iż moja osoba może zagrażać bezpieczeństwu naszego kraju. (…) Zwracam się z uprzejmą prośbą o ponowne rozpatrzenie mej szkodliwości dla losu ojczyzny i cofnięcie wcześniej podjętej decyzji za co z góry dziękuję. Krzysztof Holender.” – patrz nr 7

nr 7 –  List Holendra do szefa MSW

 

Z dokumentów zgromadzonych w IPN wynika, iż także na wolności Holender sam „wyraził chęć skontaktowania się ponownie” z oficerem SB, podał dobrowolnie swój numer telefonu, „oświadczając, że oczekuje na dalszy kontakt” z esbekiem. W raportach esbeckich znajdujemy taką oto charakterystykę Holendra: „niezrównoważony emocjonalnie, krzykliwy, agresywny… Lubi być słuchany, jest wrażliwy na komplementy…”.  Według instrukcji służb specjalnych – bardzo dobry materiał na kapusia.

Holender w czasie sądowego postępowania lustracyjnego sam przyznaje, iż w lipcu lub sierpniu 1982 roku „przy okazji dokonywania zakupu samochodu w ówczesnym PEWEXIE” spotkał jednego z oficerów SB o nazwisku Maziarz. Jak to było możliwe, że 28-letni technik mechanik Holender mógł pozwolić sobie na zakup nowego samochodu za dolary w PEWEXIE? Przeciętny pracownik musiałby w PRL-u odkładać całą swoją wypłatę przez ok. 8 lat, by zakupić taki samochód.

Z innego raportu SB dowiadujemy się, że Holender „buduje willę jednorodzinną, ma duże kłopoty z zakupem materiałów budowlanych – szczególnie cegły. Szuka kogoś, kto udzieliłby mu protekcji przy zakupie budólca (pisownia oryginalna z błędem)”. Dla SB była to oczywiście dobra wiadomość. Jakim cudem dwudziestokilkuletni technik mechanik budował dom, na który przeciętny pracownik w PRL-u musiałby pracować ok. 40 lat!? Holender od roku 1977 pracował w Fabryce Maszyn Wiertniczych i Górniczych „Glinik” w Gorlicach na stanowisku kontrolera jakości wyrobów, referenta do spraw technicznych, zaś 13 października 1981 roku dyrektor fabryki przeniósł go na stanowisko zastępcy kierownika hotelu robotniczego, gdzie – jak sam przyznaje – miał znacznie większe możliwości pozyskiwania informacji. Wcześniej, bo 15 września 1981 roku oficer SB Krzysztof Pietryka przeprowadził z Holendrem rozmowę operacyjną, podczas której zachęcał późniejszego „Lotnika” do „wskazywania konkretnych przypadków łamania prawa”. Esbek już wówczas zauważył w swym raporcie możliwość „dalszego kontaktu operacyjnego”.

Dodać w tym miejscu należy, iż już w latach 70-tych dzisiejszy „wybitny” działacz prawicy małopolskiej był aktywnym członkiem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej oraz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Z dokumentów w IPN dowiadujemy się, że Holender „opuścił szeregi” partii komunistycznej, gdyż „do władz PZPR w zakładzie zostali wybrani niewłaściwi ludzie” (sic!).

Składając zeznania Holender z rozbrajającą wprost szczerością mówi: „ … miałem dostęp do szeregu informacji, bo wiele różnych osób zamieszkiwało w hotelu (w którym Holender był zastępcą kierownika, przyp. autora), co dawało mi dostęp do różnych informacji. (…) Zdanie o zachowaniu udzielanych informacji w tajemnicy zapisałem pod dyktando oficera SB. Było to dla mnie wówczas i jest dzisiaj zrozumiałe. Jeżeli miałem składać zawiadomienia o przestępstwach, to musiało to być chronione tajemnicą, aby działanie było skuteczne.” Dalej Holender przyznaje, że podpisał zobowiązanie do współpracy, gdyż „zależało (mu) bardzo na szybkim wyjściu z więzienia”. (patrz: IPN Kr 628 / 5 / 6 / 7 / 8).

Holender posunął się w swoich pokrętnych zeznaniach nawet do tego, iż starał się wmówić sądowi, iż część dokumentów świadczących o jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, znalazła się w jej posiadaniu w wyniku włamania i kradzieży tych materiałów z hotelu, w którym pracował, czemu sąd oczywiście nie dał wiary. 

Dzisiaj Krzysztof Hollender (już przez dwa l) pretenduje do roli autorytetu moralnego i sztandarowej postaci prawicy w Małopolsce.

 

Zdumiewające orzeczenie sądu w Nowym Sączu

Mimo niezbitych dowodów na współpracę Holendra z SB, przedstawionych przez prokuratora IPN Piotra Stawowego, Sąd Okręgowy w Nowym Sączu w składzie Jacek Gacek, Jacek Polański i Paweł Gnutek wydał 23 grudnia 2009 roku orzeczenie (sygnatura akt II K 54 / 09) , w którym stwierdził „że Krzysztof Holender złożył w dniu 21 września 2007 roku oświadczenie lustracyjne zgodne z prawdą…”

Kuriozalnie brzmi uzasadnienie tego orzeczenia: „ …w podpisanym przez Krzysztofa Holendra oświadczeniu lustracyjnym zawarte jest stwierdzenie, że lustrowany nie był współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa cyt. ‘w rozumieniu art. 3a powołanej ustawy’ (k.1), czyli ustawy lustracyjnej. Wiarygodność wyjaśnień Krzysztofa Holendra w tym zakresie musiała zostać zatem oceniona przez pryzmat spełnienia znamion art. 3a ustawy z dnia 18 października 2006 roku, a nie przy wykorzystaniu potocznego pojęcia ‘współpracy’.”

Można zatem rozumieć orzeczenie sądu w ten sposób, że Holender jednocześnie nie był i był współpracownikiem SB – nie był nim w rozumieniu ustawy lustracyjnej, był zaś nim w potocznym rozumieniu słowa „współpraca” (sic!), gdyż – jak uzasadnia sąd „Ustawodawca zbudował definicję, która ustawowe pojęcie ‘współpraca’ określiła poprzez zawężenie pojęcia używanego potocznie”. Zdaniem sądu, by zarzucić komuś współpracę z SB, musi ona mieć charakter czynności powtarzalnej, jednorazowa współpraca z SB, nie jest współpraca w rozumieniu ustawy lustracyjnej, zdaniem sądu w Nowym Sączu, który uznał (nie wiadomo dlaczego?), że Holender nie współpracował z SB wielokrotnie. Sąd uznał także, iż donosy Holendra na kierownictwo jego zakładu czy władze PZPR w jego fabryce nie sprawiają, że był współpracownikiem SB. Zdaniem sądu jedynie donosy na opozycję czyniły z kogoś kapusia.

Sąd nowosądecki powołał się na definicję współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi, sformułowaną przez Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 11 maja 2007 roku (sygn. OTK-A 2007/5/48). Definicja ta wykazuje pięć cech:

  • Współpraca ta musiała polegać na kontaktach z organami bezpieczeństwa, w wyniku których współpracownik przekazywał im informacje.
  • Współpraca ta musiała mieć charakter świadomy, czyli współpracownik musiał zdawać sobie sprawę, że ma kontakt z przedstawicielami jednej ze służ specjalnych.
  • Współpraca musiała być tajna, czyli współpracownik musiał wiedzieć, że fakt nawiązania współpracy ma pozostać tajemnicą w szczególności wobec tych, na których donosił.
  • Współpraca musiała wiązać się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby.
  • Współpraca nie mogła ograniczyć się do samej deklaracji woli, lecz musiała być faktycznym działaniem w celu jej realizacji.

Zdaniem sądu współpracy Holendra z SB nie można nazwać współpracą w rozumieniu ustawy lustracyjnej, gdyż „Holender nie przekazał przedstawicielom Służby Bezpieczeństwa żadnej informacji użytecznej dla tej służby. (…) Zdaniem Sądu czwarty element definicji pojęcia ‘współpracy’ nie został w niniejszej sprawie spełniony”. Sąd uznał także, iż „Krzysztof Holender nie wyczerpał swoim zachowaniem piątego elementu wskazanej definicji…. Współpraca, do której zobowiązał się Krzysztof Holender ograniczyła się w zasadzie do samej deklaracji woli. Po podjęciu zobowiązania nie uległa materializacji w postaci przekazywania informacji użytecznych dla służby.”

Jeszcze bardziej kuriozalne jest powołanie się w uzasadnieniu swego orzeczenia na preambułę w/w ustawy lustracyjnej. Sąd uznał, że „nie ma podstaw do eliminowania go (Krzysztofa Holendra) z życia publicznego, gdyż „Celem ustawy lustracyjnej było zapewnienie obsady stanowisk wymagających zaufania publicznego przez osoby, które dawały w przeszłości gwarancję najwyższej próby cnót: uczciwości, szlachetności, poczucia odpowiedzialności za własne słowa i czyny, odwagi cywilnej i prawości”. Zatem sąd w Nowym Sączu uznał, iż Krzysztof Holender to człowiek prawy, uczciwy, szlachetny, odważny. (sic!)

 

Apelacja prokuratora IPN

Było oczywistym, iż prokurator Piotr Stawowy zaskarży niezrozumiałe orzeczenie sądu pierwszej instancji. 2 lutego 2010 do Sądu Apelacyjnego w Krakowie wpłynęła faktycznie apelacja, w której prokurator zarzucił sądowi w Nowym Sączu „obrazę przepisów prawa materialnego” i „naruszenie przepisów postępowania, które miało wpływ na treść orzeczenia”.

Prokurator zauważył, iż obowiązująca definicja „współpracy” ze służbami specjalnymi PRL-u nie wyklucza wcale jednorazowej współpracy, a „powtarzalność działań nie stanowi cechy koniecznej” współpracy. Kapuś mógł przecież przekazać tylko jeden raz istotna dla SB informację i to, że zrobił to tylko jeden raz nie może oznaczać, że nie był współpracownikiem SB, zaś „Preambuła ustawy (lustracyjnej) nie jest źródłem prawa”. Nie można dzielić kapusiów – jak chciał tego sąd w Nowym Sączu – na „dobrych” i „złych”. To że Holender donosił na dyrektora zakładu czy członków władz PZPR w jego fabryce nie czyni go „dopuszczalnym”  czy „dobrym” współpracownikiem SB. Był nim wówczas, tak jak i wtedy, gdy przekazywał SB informacje na temat „Solidarności”.

Prokurator zauważa także, iż „ … sam fakt rejestracji (jako TW czy KO SB) nie stanowi koniecznej przesłanki przyjęcia, iż był on (Holender) tajnym informatorem”. Sąd w Nowym Sączu argumentował bowiem, że w okresie formalnej rejestracji Holendra jako KO „Lotnik” nie przekazywał on SB użytecznych dla nie informacji. Robił to jednak przed formalną rejestracją. Prokurator przypomniał, że „istniała duża grupa szczególnie cennych współpracowników, którzy w ogóle nie byli zarejestrowani w ewidencji organów bezpieczeństwa państwa”. Takie rozumienie pojęcia „współpracownik” potwierdzają także orzeczenia Sądu Najwyższego z 3.11.2004 oraz 20.10.2003 i 5.10.2000.

„Szkodliwość donosów dla określonej osoby lub osób, co wielokrotnie podkreślano w orzecznictwie, nie jest przesłanką kwalifikującą zachowanie z art. 3a ust. 1 ustawy lustracyjnej”. – pisze prokurator. Jak bowiem można dowieść, że donosy Holendra komuś faktycznie zaszkodziły i czy były naprawdę użyteczne dla SB. Istotnym jest sam fakt, ze Holender donosił. Nie jest prawdą, jak twierdzi sąd w Nowym Sączu, iż kontakty Holendra z SB nie wiązały się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez esbeków. Przecież „grupa funkcjonariuszy SB, działająca na terenie ośrodka (dla internowanych) prowadziła działania ściśle operacyjne, których częścią z pewnością było również pozyskiwanie informacji”. – zauważa słusznie prokurator. Tak więc spełniony jest warunek numer 4 definicji współpracy.

Także twierdzenie, iż nie została spełniona piąta przesłanka z w/w definicji współpracy, nie jest zdaniem prokuratora uprawnione, gdyż doszło do materializacji współpracy i Holender faktycznie przekazał sporo informacji SB zarówno przed jak i po zarejestrowaniu go jako KO „Lotnik”. Sam moment rejestracji, jak już było powiedziane, nie ma znaczenia dla sprawy. Nie jest argumentem to, że informacje przekazane przez Holendra SB nie były oryginalne, nie znane wcześniej SB. Służba Bezpieczeństwa sprawdzała wiarygodność każdej informacji i dlatego nawet te donosy, które zawierały znane SB fakty, były dla niej użyteczne. Informacja na pozór nieistotna i znana już SB „miała swoje znaczenie dla wyrobienia sobie przez SB poglądów dotyczących nastrojów i preferencji społeczności na danym terenie…”

Prokurator zarzucił też sądowi w Nowym Sączu, iż zignorował zeznania świadków, byłych  oficerów SB, którzy wypowiadali się na temat użyteczności operacyjnej przekazanych im  przez Holendra informacji. Nie jest prawdą – zdaniem prokuratora – twierdzenie sądu, iż Holender „podpisując zobowiązanie do współpracy nie podejmował swobodnej i w pełni suwerennej decyzji woli”. Przecież większość internowanych nie podpisała „lojalki”. Holender nie tylko ją podpisał dobrowolnie, ale nawet wcześniej napisał z własnej woli list do Kiszczaka, gdyż chciał zostać zwolniony z ośrodka dla internowanych. To ci, którzy nie podpisali „lojalki” i zobowiązania do współpracy zasługują na miano ludzi odważnych, prawych, uczciwych, a nie – jak chce sąd w Nowym Sączu – tacy ludzie, jak KO „Lotnik”.

 

Sąd Apelacyjny jest „za”, a nawet „przeciw”

Sąd Apelacyjny w Krakowie, w składzie: Andrzej Ryński, Adam Liwacz i Andrzej Solarz wydał 17 czerwca 2010 roku orzeczenie (sygnatura akt II A Ka 48/10), które co prawda utrzymało w mocy zaskarżone przez prokuratora IPN orzeczenie Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, ale zakwestionowało słuszność szeregu argumentów sądu nowosądeckiego.

Sąd Apelacyjny stwierdził jednoznacznie, iż Sąd Okręgowy w Nowym Sączu „błędnie interpretował definicję współpracy w kontekście preambuły do ustawy lustracyjnej. (…) na podstawie treści preambuły nie można interpretować definicji współpracy… szczególnie jak to czyni Sąd I instancji, który w ten sposób zmienił jej znaczenie normatywne, zawężając pojęcie współpracy”.  Wszelkie donosy do SB są naganne, a nie jakaś ich wybrana grupa, jak utrzymywał sąd w Nowym Sączu. Nie miał racji sąd w Nowym Sączu, który za współpracę z SB uznać chciał tylko powtarzalne działania. Także jeden donos czyni z donosiciela współpracownika SB. Nie ma też znaczenie czy i kiedy SB zarejestrowała kogoś  jako TW czy KO. Sąd Najwyższy w swym wyroku z 5.10.2000 roku w sprawie (II KKN 271 / 2000 stanął na stanowisku, że „o tym, czy dana osoba była tajnym współpracownikiem nie decyduje ani fakt, ani forma zarejestrowania jej w ewidencji organu bezpieczeństwa państwa, lecz treść udzielonych tym organom informacji…” Nie ma znaczenia – wbrew temu co twierdził sąd pierwszej instancji – czy informacje zostały przekazane SB przed czy po sporządzeniu zobowiązania do współpracy.

Sąd Apelacyjny w Krakowie napisał: „Analizując zachowanie Krzysztofa Holendra w kontekście definicji współpracy zawartej w uzasadnieniu  przywołanego wyżej wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 maja 2007 roku, nie ulega wątpliwości, że Krzysztof Holender kontaktował się z funkcjonariuszami organów bezpieczeństwa państwa i przekazał im informacje, dotyczące jego pracy w strukturach NSZZ ‘Solidarność’…  Jego współpraca z SB miała charakter świadomy i tajny, o czym wskazuje treść sporządzonego przez niego zobowiązania do współpracy, w którym dla zachowania wymogów tajności przyjął pseudonim ‘Lotnik’. Nie ulega wątpliwości, że lustrowany był zorientowany, że kontaktuje się z funkcjonariuszami organu bezpieczeństwa państwa, którzy nawet próbowali go zadaniować. (…) nadto współpraca ta wiązała się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez funkcjonariuszy SB… Zatem należy uznać, że w omawianej sprawie zostały spełnione pierwsze cztery przesłanki współpracy, wskazane przez Trybunał Konstytucyjny. Natomiast nie można zgodzić się ze skarżącym (prokuratorem IPN, przyp. autora), że zrealizowana została także piąta przesłanka tzw. materializacji…  istnieje nie dająca się usunąć wątpliwość w rozumieniu art. 5 paragraf 2 k.pk. , czy przekazane przez Krzysztofa Holendra informacje realizowały zadania Służby Bezpieczeństwa”.

Nawet dla laika jest oczywistym po zapoznaniu się z teczka KO „Lotnik”, iż Holender „świadomie podejmował konkretne działania w celu urzeczywistnienia podjętej współpracy”, np. po wyjściu z ośrodka dla internowanych spotykał się z działaczami „Solidarności”, a następnie raportował SB, jakie są nastroje i sam proponował podjęcie stosownych  kroków w celu zneutralizowania politycznego kolegów ze związku. Jest rzeczą oczywistą, iż pozyskiwanie tego typu informacji musiało realizować zadania Służby Bezpieczeństwa, np. uzyskanie informacji pozwalających na ocenę nastrojów i planów „Solidarności”

 

Czy można było być współpracownikiem SB w 80 procentach?

Znany jest przypadek wójta z Małopolski, który w swym oświadczeniu lustracyjnym napisał, że współpracował z organami bezpieczeństwa. Sąd lustracyjny doszedł jednak do wniosku, że nie współpracował i uznał go za kłamcę lustracyjnego. Jest to jeden z wielu przykładów absurdalnego charakteru procesów lustracyjnych .

Orzeczenie Sądu Apelacyjnego oznacza, iż współpraca Krzysztofa Holendra (dziś Hollendra) z SB spełniała tylko cztery z pięciu warunków definicji ustawowej „współpracy”, czyli można by rzec, że KO „Lotnik” był współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa tylko w 80 procentach (sic!).

Oczywiście osobną kwestią jest ocena moralna zachowania człowieka, który dziś wypina pierś do orderów i chce uchodzić w swoim prawicowym środowisku w Małopolsce za wzór cnót.

Jeszcze inną zaś – odpowiedź na pytanie, czy można wznowić postępowanie lustracyjne, jeśli prokurator zgromadziłby nowy, nie analizowany dotychczas materiał dowodowy (np. dotychczas niedostępne dokumenty z archiwum wyodrębnionego IPN czy też zeznania osób, na które donosił Holender, a które okazałyby się niewinne, a równocześnie poszkodowane wskutek tych donosów) lub – jeśli można by wykazać istotne naruszenia prawa w czasie  postępowania lustracyjnego przed sądem pierwszej lub drugiej instancji (np. nieuwzględnienie części zeznań b. esbeków) ?

Marek Ciesielczyk

Autor jest doktorem politologii Uniwersytetu w Monachium, pracował w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart Bonn, którego dyrektorem był jeden z najwybitniejszych sowietologów profesor Michael Voslensky, był także profesorem politologii w University of Illinois w Chicago, jest autorem pierwszej w języku polskim książki na temat KGB pt. „KGB – Z historii rosyjskiej i sowieckiej policji politycznej, Berlin Zachodni 1988/89,   i jedynej dotychczas książki na temat działań SB w środowisku polonijnym pt. „Polonijni agenci Służby  Bezpieczeństwa, Nowy Jork 2015.   

Kontakt z autorem:   dr.ciesielczyk@gmail.com    tel.: +48 601 255 849


P.S.

Jeśli uważasz, że opisana tutaj sprawa zasługuje na ponowne rozpatrzenie przez sąd w ramach postępowania lustracyjnego, wyślij poniższe pismo na adres mailowy ministra Ziobry kontakt@ms.gov.pl                      

Szanowny Pan

Zbigniew Ziobro

Minister Sprawiedliwości  i

Prokurator Generalny

kontakt@ms.gov.pl

 

Szanowny Panie Ministrze,

Zwracamy się do Pana jako Prokuratora Generalnego z wnioskiem o przeanalizowanie możliwości wznowienia postępowania lustracyjnego w sprawie Krzysztofa Hollendra, oskarżonego swego czasu o kłamstwo lustracyjne przez prokuratora IPN, prosząc o zapoznanie się ze sprawą, opisaną tutaj:

https://marekciesielczyk.neon24.pl/post/149907,czy-mozna-bylo-byc-wspolpracownikiem-sb-na-80

…………………………………… 

Nazwa organizacji

Nazwisko osoby reprezentującej

Kontakt: ………………………….

 

Ustawa Kodeks Wyborczy

Czy może ulec zmianie ustawa Kodeks Wyborczy. Sądząc po odpowiedzi Biura Prawnego Sejmu na Petycję Stowarzyszenia OBURZENI to jest to możliwe.

 

 

 

Jak pokazują ostatnie działania posłów PiS wszystko jest możliwe o ile może to pomóc partii w wygraniu kolejnych wyborów.

Kiedyś sądziłem, że zmiana prawa wynika z potrzeb ogółu, społeczeństwa. Zmiana moich błędnych pojęć zaczęła następować po zmianie ustaw o emeryturach i składkach emerytalnych. Przejęcie przez PO gwarantowanych składek emerytalnych. PiS twórczo rozwinął taką działalność ustawodawczą. Jeżeli dochodzą do wniosku, że zmiana prawa (dobre określenie „falandyzacja”) będzie korzystne dla PiS i w ich pojęciu dla Polski robią to bez oglądania się na oceny innych.

Sposób wprowadzenia zmian (nocne głosowania, w ciągu 2 do 3 dni przeprowadzanie całej procedury ustawodawczej, konieczność kolejnych sprostowań zmian, rekord to siedem poprawek do jednej ustawy) burzy poczucie bezpieczeństwa prawnego w Polsce.

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych problemów ciąg dalszy.

Poniższy tekst powstał w 2016 roku i nic nie utracił na aktualności. Dlatego go publikuję by powrócić do tematu, którego kolejna ekipa rządowa się boi. Boi lub z innych względów nie  chce uporządkować zgodnie z normami akceptowanymi przez większość spółdzielców.

„APEL O PORZĄDNĄ NOWELIZACJĘ USTAW SPÓŁDZIELCZYCH

„ S +” – skrót

                Pan JAROSŁAW KACZYŃSKI zapowiedział na ubiegłorocznym wyborczym spotkaniu podjęcie nowelizacji o spółdzielniach mieszkaniowych. Wyraził przy tym bardzo negatywną opinię o tzw. LUSTRACJACH w spółdzielniach mieszkaniowych.   Zasłużenie negatywną dla funkcyjnego lobby spółdzielczości zorganizowanego w Krajowej Radzie Spółdzielczej oraz w 28 tzw. związkach rewizyjnych. Te związki zrzeszają formalnie spółdzielnie, a faktycznie są    formalnym narzędziem do funkcyjnej /zwykle prezesowskiej/ emanacji poglądów i działań tego negatywnego często lobby. Związki rewizyjne dublują kompetencje  i działania Krajowej Rady Spółdzielczej stwarzając pozorne wyrażanie stanowiska w imieniu różnych środowisk, choć owe środowisko jest wspólne za-INTERES-owani funkcjonariusze spółdzielczy. Dla utrzymania swego totalnego realnie władztwa nad masami członkowskimi!  Dla utrwalania i twórczego mutowania  po-PRL-owskiego modelu    A L T E R N A T Y W Y  4.

Zapowiedź i ustawowe już  wprowadzenie M+ także do spółdzielni mieszkaniowych był i jest  okazją do  nowelizacji ustaw spółdzielczych i tym samym do naprawy funkcjonowania SM. W Ministerstwie wytężone prace nad tym programem. Znowu z udziałem negatywnie  po prezesowsku  za-INTERES-owanych funkcjonariuszy z  KRS, ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, z Krajowego Związku Rewizyjnego SM  oraz kilkudziesięciu innych regionalnych takich związków? To dla PiS spółdzielczy suweren?! Podobnie jak wcześniej dla innych ugrupowań politycznych? 

Poniższe kwestie wymagają uwzględnienia i publicznego, rzetelnego wyjaśnienia. 
Zaskakujący jest odwrót obecnej ekipy rządzącej od głoszonych poglądów i głównego udziału PiS /wtedy wespół z PO/  w dobrym, niestety nie dokończonym kierunku nowelizacji USM w 2007 roku. Wtedy słusznie wyrugowano możliwość budowania nowych mieszkań lokatorskich /i własnościowych/.

Zdecydowanym wtedy orędownikiem sprzeciwu wobec słusznych zmian  były ww. związki rewizyjne i KRS – reprezentujące funkcyjne lobby, bardzo za-INTERES-owane dalszym władztwem w orwellowskiej wersji  relacji  spółdzielniach oraz SLD i PSL jako ich polityczne tradycyjnie oparcie.

Przypomnieć trzeba główne wady lokatorskich i  własnościowych mieszkań. Lokatorskie były budowane głównie w PRL-owskich warunkach typu a’la Alternatywy 4. Z kredytów powiedzmy państwowych oraz z wkładów spółdzielców. Potem, mimo całkowitego spłacenia tych mieszkań przez mieszkańców via spółdzielnia, nie stawały się one własnością „lokatora”, a pozostawały w spółdzielni, która ze swych środków NIC nie wydała trwale na ich budowę!

 Wymyślono następnie sprytny wybieg na wyciągniecie miliardów zł od milionów spółdzielców poprzez możliwość odpłatnego niestety przekształcenia lokatorskiego /w całości wcześniej spłaconego przecież!/ na tzw. własnościowe. One nadpłacone a nadal własnością SM!

W świadomości skołowanych spółdzielców utrwalono mit, że wykupują mieszkanie. JAK MOŻNA WYKUPIĆ COŚ W CAŁOŚCI SPŁACONEGO! Wielu mieszkańców do dziś nie odróżnia  własnego od własnościowegowykupu od przekształcenia tytułu prawnego do lokalu. 

W 2007 r. PiS z poparciem PO słusznie wprowadziły możliwość zwrotu tych nadpłaconych wielkich kwot na poczet wpłat na fundusz remontowy. Jednak zostawiono szczwaną furtkę, że zwrot zależał od woli tzw. walnych zgromadzeń. Efektem zapobiegliwych prezesów były jako pierwsze po tamtej nowelizacji odmowne uchwały WZ – miliardy wcięło! Ustawowo usankcjonowane SM-Amber Gold!

Gdy w 2007 r. PiS wraz z PO wreszcie wprowadziły sprawiedliwą  społecznie możliwość tzw. uwłaszczenia na całkowicie przecież spłaconych mieszkaniach lokatorskich /przy ogromnym sprzeciwie ww. prezes-lobby/, ukuto kolejny fałszywy mit – o wykupie mieszkań ZA ZŁOTÓWKĘ!!! Ten bełkot utrwalił się do dziś. Wcześniej po nowelizacji z 2000 r. na wniosek zarządów wydziwiano z wydzielaniem nieruchomości, z okrajaniem działek, z plątaniną tzw. mienia sm i nieruchomości. Pod różnymi pretekstami utrudniano wyodrębnianie lokali. Władcze lobby poprzez głównie posłów SLD i PSL jeszcze w poprzedniej kadencji zabiegało np. w TK o dodatkowe dopłaty przy przenoszeniu całkowicie spłaconych mieszkań spółdzielczych na własność odrębną. Wniosek nie rozpatrzony powodu zakończenia kadencji. Szczęśliwy zbieg okoliczności!

Podobnie padł wniosek do TK grupy posłów PiS także w poprzedniej kadencji o uregulowanie ponad miliona tzw. książeczek mieszkaniowych, których właściciele zostali z groszami i na lodzie. Kolejne ograbienie ciułaczy, znacznie większe od Amber Gold, a w majestacie państwowych dawnych gwarancji. Czy te stare książeczki mieszkaniowe będą „zaliczone” do M+? Cisza wymowna!

Mimo ustanowienia w około 50 % zasobów administrowanych przez sm własności odrębnej, one nadal w półniewolniczej decyzyjnie zależności od swych najemnych pracowników – prezesów!

1.Warunki początkowe.
1.1. Ustalić rzetelną DIAGNOZĘ faktycznego stanu działania spółdzielczości. Spółdzielczo podobna patologia jest od dawna tajemnicą POLiszynela.
1.2. Tzw. konsultacje społeczne z koniecznym udziałem autentycznie ODDOLNYCH środowisk spółdzielców, stowarzyszeń, grup czy nawet indywidualnych aktywistów. Zestaw znany z sejmowego wysłuchania publicznego w poprzedniej kadencji oraz z  ogólnodostępnych danych.
2. Wymogi kierunkowe.
2.1. Zapisy ustawowe JEDNOZNACZNIE sformułowane, do bezpośredniego stosowania. Bez możliwości ekwilibrystycznego nadawania im dowolnych dziwacznych znaczeń w trakcie realizacji, masowo praktykowanego niestety.
2.2. Zminimalizować odsyłanie do rozstrzygnięć statutowych.
2.3. Nowe ustawy wprost obowiązujące z dniem ich ogłoszenia, niezależnie od starych statutów.
2.4. Zdecydowanie i realne ukierunkowanie zmian na PODMIOTOWE właścicielsko oraz decyzyjnie ogółu tzw. zwykłych członków:
       a) Wobec członków jawność funkcjonowania organów spółdzielni pod każdym względem.
       b) Bez dominacji zarządów. Ich rola ma być wyłącznie służebna wobec ogółu spółdzielców.
       c) Organy samorządowe w składzie reprezentatywnym dla środowiska członkowskiego
       d) Faktyczna kontrola członkowska, nad każdym aspektem funkcjonowania spółdzielni.
2.5. Zlikwidować fikcyjne  centralne i regionalne struktury swojsko niby nadzorczo- kontrolne:
       a) Likwidacja związków rewizyjnych. Zbędnych ze względu na dalekie od obiektywizmu tzw. lustracje, wykorzystujące sztuczne prawo do wyrażania opinii w imieniu ogółu spółdzielców wcale ich w te opinie przecież niewyposażających. Przy tym dublujące dodatkowo KRS.
       b) Zlikwidować Krajową Radę Spółdzielczą w formie obecnej m. in. z powodów wyżej wskazanych. Ewentualne utworzenie centralnego lub branżowych przedstawicielstw spółdzielczych wyłącznie na zasadzie faktycznej reprezentacji oddolnego środowiska członkowskiego.
         c) Wprowadzić niezależny od środowiska funkcyjnego /od aktualnego i z przeszłości/ centralny organ kontrolny o roboczej nazwie KOMISJA NADZORU SPÓŁDZIELCZEGO . Do kontrolowania KAŻDEJ dziedziny funkcjonowania spółdzielni, wraz z uprawnieniami NAKAZOWYMI. Lustracje

w dotychczasowej formie jako niby kontrole dawno zostały skompromitowane.

2.6. Oprócz zmian w generalnej Ustawie prawo spółdzielcze wprowadzić odpowiednio zróżnicowane zmiany w zapisach szczegółowych odpowiadających specyfice poszczególnych sektorów.

3. Szczegółowe dezyderaty ustawowe do M+ w SM. Tu w odniesieniu do spółdzielni mieszkaniowych, jednak do odpowiedniego przeniesienia do innych sektorów. Według zapowiedzi medialnych poprzez włączenie M+ do istniejących SMzanosi się na powrót do tych starych skompromitowanych rozwiązań. LOKATORSKIE M + jednak na pewno:

  • decyzje o inwestycji z M+ koniecznie poprzedzonePEŁNYM naborem chętnych, wiążącymi UMOWAMI z nimi wraz z bezzwrotną opłatą wstępną na koszty przygotowania inwestycji;
  • Grunt na M+ w SM ma pochodzić z ZEWNĄTRZ, nie z zasobów sm;
  • Koszty inwestycji w każdej fazie NIE OBCIĄŻAJĄ WCALE, nawet przejściowo spółdzielni.
  • Ewentualne kredyty na inwestycje M+ w sm zaciągane NIE PRZEZ SPÓŁDZIELNIĘ, a przez narodowy organ zarządzający programem M+.
  • Zabezpieczeniem kredytu powinna być HIPOTEKA na poszczególnych lokalach M+ i odpowiednio na ich nieruchomości. NIE na jakikolwiek składniku mienia SM wcześniej funkcjonującej.
  • jakichkolwiek mieszkań spółdzielczych NA WYNAJEM nie da się pogodzić z ustawową zasadą o nieodnoszeniu przez sm korzyści finansowych kosztem członków! Te M+ nawet pod spółdzielczym USŁUGOWO zarządem powinny być własnością rządowej agencji, nie SM. Mieszkańcy stamtąd NIE POWINNI BYĆ CZŁONKAMI SM. Chyba, że założą nową własną  spółdzielnię.
  • Koszty funkcjonowania nieruchomości M+ w SM wcale NIE OBCIĄŻAJĄSPÓŁDZIELNI, do której M+ wprowadzono. To ma być wydzielony, samofinansujący się twór z udziałem wsparcia z rządowego planu, np. jako wyodrębniona trwale przybudówka SM „matki’, nie spółdzielnia.
  •  Chyba, że decydenci M+ wymyślą tworzenie nowych, ODDZIELNYCH samodzielnych sm typu M+.
  • Wprowadzenie M+ do starych SM z konieczną ZGODĄ WIĘKSZOŚCICZŁONKÓW SPÓŁDZIELNI!!
  •  

4. Postulaty do naprawy USM /i w odpowiednim zakresie UPS/.
4.1.a) Jednoznacznie zdefiniować pojęcie MIENIA SPÓŁDZIELNI /w SM – dokładnie wg. opisu art. 40 USM, bez wciskaniatam lokali mogących być przedmiotem ustanowienia własności odrębnej/.
b) Dokładnie określić INDYWIDUALNY zakres własności tego mienia przez członków. Z przypisaniem wartości stosownej części do każdego z członków/lub wzór stałego algorytmu/.
     c) Opisać procedurę rozliczania się SM z tego mienia na rzecz CZŁONKA tracącego członkostwo.
     d) Opisać procedurę rozliczania się SM z mienia na Rzecz wydzielającej się WSPÓLNOTY lokalowej.

e) Do zbycia mienia spółdzielni konieczna uchwała WZ z udziałem ponad 50% wszystkich członków. Bez zmyślnej furtkiw rodzaju „chyba, że  statut stanowi inaczej”.

4.2.a) SM licząca więcej niż 300 członków ma OBOWIĄZEK prowadzenia strony internetowej i tam na bieżąco umieszczać wszystkie dokumenty już wskazane w ustawie oraz wszystkie materiały na WZ.

  1. b) Dostęp do tych danych dla zalogowanych członków, co jest możliwe w XXI wieku. W szeregu SM tzw. e-usługi dziś obejmują niezwykle okrojonydostęp członków do dokumentów.
  2. c) W mniejszych SM te dokumenty dostępne w biurze z możliwością kopiowaniana swój nośnik.
  3. d) Archiwizowanie co najmniej przez 15 lat.

4.3.a) Każda forma decyzji wydanej przez organ dotycząca uprawnień członkowskich oraz kwestii majątkowych spółdzielni ma znamiona UCHWAŁY!

  1. b) Żaden pełnomocnik czy pracownik SM nie ma prawa wydawać decyzji o realizacji praw członkowskich bez stosownej uprzedniej uchwały organu SM.

4.4.a) W art. 8¹ USM ująć , że członek ma prawo zapoznania się z wymienionymi tam dokumentami,

a zarząd ma OBOWIĄZEK ich udostępnienia!

b) Zapoznawanie się wprost określić w USM jako WGLĄDSAMODZIELNE KOPIOWANIE lub

 SPORZĄDZANIE KOPII /odpisu/ przez administrację.

c) Wglądsamodzielne kopiowanie przez członka na swoim sprzęcie oczywiście BEZPŁATNE.

d) Wprost określić, że opłataza wydanie żądanej kopii /odpisu/ wyłącznie wg. kosztów   RZECZOWYCH sporządzenia kopii.  Bez osobowych! Koszty rzeczowe teraz nie przekraczają 10 gr brutto za stronę.

f) Umowy /faktury, rachunki, inne dokumenty finansowe/ z osobami trzecimi powinny być udostępniane członkom BEZ ŻADNYCH OGRANICZEŃ. Wystarczy z ustawowego nakazu zastrzec, że zarząd może zawierać umowy tylko z kontrahentami nie roszczącymi żadnych zastrzeżeń względem ujawienia umów i faktur. Dla zapewnienia faktycznej, nie iluzorycznej KONTROLI CZŁONKOWSKIEJ.

g) Wprost wpisać TERMIN realizacji wniosków o udostępnienie do 14 dni z ewentualnym uzasadnionym przedłużeniem do miesiąca.

h) Do katalogu dopisać innedokumenty, np. nagrania audio lub video z obrad organów, jeśli i tak je dokumentowano, materiały dodatkowe /załączniki/.

4.5. PEŁNE WYNAGRODZENIA członków zarządu oraz pracowników administracji oraz inne świadczenia materialne na ich rzecz powinny być jawne dla członków przecież utrzymujących ich. Bez żadnych uników. Wystarczy w umowach prowadzić obligatoryjną klauzulę o braku zastrzeżeń pracownika.

4.6. a) WZ z podziałem NA CZĘŚCI tylko w wyjątkowych uzasadnionych sensownymi możliwościami organizacyjnymi sytuacjach.

b) NATYCHMIAST ZNIEŚĆ tzw. ZPCz jeszcze w niektórych SM.

c) Każda część WZ pod nadzorem NOTARIUSZA przechowującego dokumentację.

d) Każdy członek spółdzielni może uczestniczyć także w innych częściach walnego zgromadzenia, bez prawa udziału w głosowaniu, ale z prawem do wypowiedzi.

e) Udział w WZ ma być OBOWIĄZKIEM członka.

f) WZ prawomocneWYŁĄCZNIE przy obecności co najmniej 50% ogółu członków.

g) Bezskutecznie tak zwołane WZ w drugim terminiepowoduje, że spółdzielnia z mocy prawa poddana jest procedurze LIKWIDACJI lub niezwłocznie przechodzi pod zarząd komisaryczny ! Niech wreszcie członkowie jako zbiorowość przestaną być nieodpowiedzialnymi figurantami!

h) TYLKO CZŁONKOWIE spółdzielni mają prawo zgłaszać projekty uchwał i żądać zamieszczenia oznaczonych spraw w porządku obrad walnego zgromadzenia.

i) Zarząd jedynie ma obowiązek przygotować WZ organizacyjnieoraz wnieść tylko te punkty do porządku, które nakazane są ustawowym terminarzem, np. wybory, odwołania, doroczne sprawozdania, itp.

j) Projekty uchwał mogą być zgłaszane nie później niż na 14 dni przed posiedzeniem WZ. walnego zgromadzenia albo jego pierwszej części.

k) Zarząd spółdzielni /WZ/:

  • Powiadamia członków o WZ na piśmie poprzez umieszczenie zawiadomieńw skrzynkach pocztowych, na stronie internetowej i w biuletynie SM na co najmniej 30 dni przez terminem zebrania.
  • Niezwłocznie wykłada w siedzibach administracji , także osiedlowych i umieszcza na stronie internetowej dla zalogowanych członków materiały konieczne do przedstawienia na WZ oraz zgłoszone projekty uchwał i poprawki nie później niż następnego dnia po ich powstaniu.

l) Wszystkie uchwały WZ zapadają po uzyskaniu ponad 50% głosów przy co najmniej 50% quorum OGÓŁU CZŁONKÓW. Bez rozmydlania na inne niższe czy wyższe progi.

    ł) Uchwały WZ w sprawie udzielenia absolutorium członkom zarządu albo odwołania członków rady nadzorczej są podejmowane w głosowaniu tajnym.

m) Nieudzielenie przez walne zgromadzenie absolutorium członkowi zarządu powoduje jego odwołanie z funkcji i zobowiązanie RN do NIEZWŁOCZNEGO ROZWIĄZANIAstosunku pracy.

n) ZarządNIE MA PRAWA KWESTIONOWAĆ I ZASKARŻAĆ uchwał WZ oraz RN. Może to czynić osobiście członek zarządu jako członek spółdzielni w trybie takim samym jak inni członkowie.

4.7. STANDARDOWY statut jako załącznik do ustawy ma być przykładowym WZORCEM dla wszystkich spółdzielni danego typu. Jedyne różnice wyłącznie określające istotne kwestie lokalizacyjne, organizacyjne, liczbowe.

4.8

a) Członkiem SM może być WYŁĄCZNIE osoba mająca z nią faktyczny związek lokalowy.

b) Członkiem może być współmałżonek, jednak małżonkom przysługuje łącznieJEDEN GŁOS.

c) Z dniem wejścia w życie nowelizacji USM ustaje członkostwo z INNYCH TYTUŁÓW, np. tzw. oczekujący, wyłącznie z tytułu zatrudnienia, oraz ich współmałżonków.

   4.9

a) Nakazać korektę podziału na nieruchomości w sm tam, gdzie są one szkodliwe, niesprawiedliwe i komplikujące na przyszłość samodzielne funkcjonowanie nieruchomości.

b) Bezwzględnie uregulować ustawą stan prawny gruntów pod budynkami mieszkalnymi tam, gdzie SM nie mają nadal żadnego tytułu prawnego. Naprawienie tych zaszłości konieczne!

c) Wydzielone tereny ogólnodostępnezbyć na rzecz gminy. Z powodu ponoszenia kosztów ich utrzymania wyłącznie przez mieszkańców sm.

d) Lokale W CAŁOŚCI SPŁACONEz mocy prawa powinny stawać się odrębną własnością. W trybie administracyjnym.

e) Wprowadzić w pełnipowstawanie WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH według Ustawy o Własności Lokali, zatem od pierwszego wyodrębnionego lokalu!

f) Wprowadzić jako obligatoryjne ROZLICZENIE MAJĄTKU SM z tak powstającymi wspólnotami. Finansowe lub z kontynuacją w proporcjonalnym partycypowaniu właścicielskim w tym mieniu.

g) Ponieważ opór przeciw realizacji p. e) będzie wielki i może nie być to wprowadzone, proponuje się ustawową organizację SM JAKO WSPÓLNOTĘ WSPÓLNOT SPÓŁDZIELCZYCH. Każda nieruchomość funkcjonuje według zasad UoWL w zakresie niestety ograniczonym przymusowym zarządem spółdzielczym. Jednak ograniczonym do ZARZĄDU ZWYKŁEGO:

    g1) Każda nieruchomość lokalowa zatem jako nieruchomość spółdzielcza ma posiadać SAMORZĄD NIERUCHOMOŚCI /spółdzielczy odpowiednik zarządu wspólnoty z UoWL/;

      Zarząd spółdzielni prowadzi odrębnie dla każdej nieruchomości:

    g2) Ewidencję i rozliczenie przychodów i wydatków eksploatacji według szczegółowo rozpisanych wszystkich szczegółowych tytułów wydatków– rzetelnie, uczciwie, jawnie dla płatników;

    g3) Ewidencję i rozliczenie wpływów i wydatków funduszu remontowego – rzetelnie jw.

    g4) Zarząd SM przedkłada każdemu samorządowi nieruchomości NIEZWŁOCZNIE po sporządzeniu bilansu za miniony rok a one każdemu uprawnionemu  mieszkańcowi bardzo szczegółowe rozliczenie wpływów i wydatków eksploatacyjnych oraz oddzielnie remontowych.

4.10. Opłaty na działalność kulturalno-oświatową w SM wyłącznie DOBROWOLNE, a działalność ta oparta na samofinansowaniu – bez dofinansowania, np. z nadwyżki bilansowej czy innych środków SM, a z ewentualnymi celowymi dotacjami zewnętrznymi.

4.11.

a) Spółdzielnia jest obowiązana przedstawić szczegółową KALKULACJĘ WYSOKOŚCI OPŁAT i obligatoryjnie dołączać do każdej decyzji o zmianie opłat.

b) Dokładne i jako powszechnie obowiązujący w ustawie sporządzić wykaz wszystkich możliwych SZCZEGÓŁOWYCH TYTUŁÓW KOSZTÓW.

4.12. Pożytki z własnej działalności gospodarczej SM w CAŁOŚCI przeznacza na pokrycie wydatków związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości spółdzielni w zakresie obciążającym członków spółdzielni.

4.13. O zamiarze zaciągania jakichkolwiek KREDYTÓW zarząd zobowiązany jest ze znacznym uprzedzeniem skutecznie poinformować ogół przewidzianych do spłacania tych kredytów i uzyskania AKCEPTUJĄCEJ opinii większości mieszkańców danych nieruchomości, a w odniesieniu do innych ogólnych przedsięwzięć – poparcia WZ z pełnym quorum.

4.14.

a) Przepisy KARNE – jednoznaczne, do bezpośredniej realizacji, skuteczne odpowiednio dla członków zarządu, pełnomocników, pracowników, członków RN, w tym

z uwzględnieniem kierowniczego współsprawstwa za naruszenie któregokolwiek z ustawowych

i służbowych obowiązków, np.: 

b) Za DOPUSZCZENIE do braku rozliczenia kosztów budowy lokalu w wymaganych terminach, brak kalkulacji wysokości opłat, nie wydanie zaświadczenia w terminie – grzywna od 2 000 zł wzwyż albo ograniczenie wolności co najmniej miesięczne;

c) Za DOPUSZCZENIE do nieudostępnienia członkowi spółdzielni wymaganych ustawą 

dokumentów grzywna od 5 000 zł wzwyż albo kara ograniczenia wolności co najmniej 3 miesięcy.

d) Podobne jak wyżej kary za DOPUSZCZENIE do braku lub nieterminowe umieszczanie na stronie internetowej wymaganych ustawą dokumentów oraz za brak lub nieterminowe załatwienie wniosku wynikającego z innych praw członka;

  • Odpowiedzialność za inne przewinienia na ogólnych zasadach – jednak OSOBISTA DECYDENTÓW.
  • Orzekanie w trybie kodeksu postępowania karnego.

e) Osoba pełniąca funkcję w SM po uprawomocnieniu się wyroku nawet za wykroczenie za złamanie prawa w związku z pełnieniem tej funkcji z mocy prawa zostaje POZBAWIONA FUNKCJI w SM. W przypadku pracownika – DYSCYPLINARNE ZWOLNIENIE;

f) Prawomocne ww. wyroki wraz z uzasadnieniem są rejestrowane i ARCHIWIZOWANE w administracji SM przez okres dopuszczalny rejestrem skazanych lub okresem związanym  z wyrokami za wykroczenia;

g) Rejestr wyroków wraz z sentencją jest dostępny zalogowanym członkom na stronie internetowej oraz każdemu do osobistego udostępnienia.

4.15.

a) W sprawach o uznanie za nieważne czy o uchylenie  ogólnych uchwał organów SM stroną przeciwną jest spółdzielnia reprezentowana przez zarząd.

b) W sprawach o uznanie za nieważne czy o uchylenie uchwałi wszelkich decyzji dotyczących CZŁONKA stroną jest nie SM, a OSOBIŚCIE KIERUJĄCY ORGANEM lub osoba PODEJMUJĄCA zaskarżaną decyzję, jeśli decyzję podjęto poza organem SM, solidarnie ze współsprawcą kierowniczym. Na ich koszt. Za naruszenie prawa przez konkretne osoby nie może odpowiadać bezosobowa spółdzielnia i płacić ogół spółdzielców.

                   Celem powyższego jest skuteczne prewencyjne zminimalizowanie nieodpowiedzialnego a łatwego od dawna łamania prawa w SM przy niewspółmiernie niesymetrycznie słabej pozycji prawnej członków wobec osób funkcyjnych.

4.16.

a) Członkowie zarządu i RN są WOBEC CZŁONKÓW danej SM FUNKCJONARIUSZAMI PUBLICZNYMI, bowiem zarządzają mieniem społecznym powstałym w znacznej części z pomocą wsparcia ŚRODKAMI PUBLICZNYMI/budżetowymi, unijnymi/ – ze wszystkimi trwałymi konsekwencjami w obrębie SM.

b) Administrację SM obowiązują wymogi kpa. W zakresie i z powodów jw.

4.17. Kwestie dodatkowe.

4.17

a) Własność lokalu rozciąga się również na przylegające do niego balkon, loggię i taras, trwale połączone z budynkiem, przydzielone pomieszczenie piwniczne, parkingowe, itp. które służą do WYŁĄCZNEGO KORZYSTANIA przez właściciela lokalu, z wyłączeniem elementów ich konstrukcji. Ich powierzchni nie wlicza się do powierzchni użytkowej lokalu.

b) Ustawą nakazać w terminie /np. 1 roku/ dokonanie KOREKTY AKTÓW NOTARIALNYCH nie uwzględniających oczywistych wymogów a powyższego punktu. Na koszt spółdzielni z możliwością dochodzeniazwrotu od funkcyjnych sprawców takich wadliwych zapisów. Wprowadzeni w błąd użytkownicy czy właściciele lokali nie powinni ponosić dodatkowych kosztów.

5. Uwagi .

5.1.Wszelkie prawomocne rozstrzygnięcia sądowe, a zwłaszcza sądów wyższych instancji, szczególnie sądów centralnych, powinny być szybko koniecznie wiążące dla podobnych później wszczynanych spraw przynajmniej według zasady JEDNOLITOŚCI ORZECZNICTWA! Inaczej będziemy mieć dotychczasowy kogel – mogel z uciążliwym i czasochłonnym od nowa rozstrzyganiem analogicznych kwestii wcześniej rozstrzygniętych! A do tego wielu pozwów nie zgłaszają do sądów członkowie i mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych właśnie ze względu na nieświadomość swych praw, procedur oraz na owe uciążliwości i zaporowe zbędne koszty przy upominaniu się o zwyczajną sprawiedliwość – już kiedyś per analogiam rozstrzygniętą!

5.2. W postępowaniach przed organami publicznymi, w tym wobec organów sprawiedliwości, członek SM ma mieć uznawaną osobowość prawną oraz interes prawny, jeśli sprawa dotyczy jakiegokolwiek aspektu funkcjonowania jego spółdzielni. W tym m. in. odnośnie postępowań o szkodę na rzecz SM, bowiem ustawowo majątek SM jest własnością członków, nawet FAKTYCZNIE prywatną.

     Powyższe kierunkowe postulaty może centralnym gremiom decydującym o kształcie prawa przybliżą faktyczną konieczność radykalnych a sensownych zmian w ustawach spółdzielczych. Uregulować rzecz ustawowo – wreszcie dobrze, bez konieczności kolejnych „odkrywczych” nowelizacji! Prace na ustawami powinny być prowadzone przy otwartej kurtynie.

  Andrzej Cieślikowski

Spółdzielca ze spółdzielczo podobnej spółdzielni mieszkaniowej.

Olsztyn, październik 2016

 

Wybory 2019 Kto wystawi Komitet Wyborczy?

Wybory 2019

Kto wystawi Komitet Wyborczy?

W ostatnich rozmowach z uczestnikami życia politycznego w Polsce padały najczęściej stwierdzenia, że tylko komitet wyborczy partii ma sens. Finanse. Po wprowadzeniu posłów do Sejmu dostaje się zwrot kosztów kampanii oraz dofinansowanie na działalność w trakcie kadencji Sejmu.

Większość rozmówców przywołuje na negatywny przykład KUKIZ15. Ich forma prawna nie pozwala na otrzymanie dofinansowania a kwotę zwrotu środków finansowych przeznaczyli i zostały zużyte na cele inne niż podtrzymanie funkcjonowania Ruchu/Stowarzyszenia/Fundacji KUKIZ15. Mimo to funkcjonują dalej i nie są bez szans na przedłużenie bytu politycznego.

Sprawdzając tydzień temu Rejestr Partii zauważyłem wzrost ich liczby od ostatniego mojego wejścia. Wczoraj jedna z nich zmieniła nazwę na PRAWDA. Nazwę zaproponował i lideruje temu projektowi  Pan Michał Kołodziejczak FRONTMEN AGROUnii.

Zaciekawiły mnie komentarze na temat Pana Kołodziejczaka, PSL-u, PiS-u, służb, Rosji, ABW itp, itd. pod tekstem o zarejestrowaniu tej partii przez Sąd w Internecie.

Sam wątpiłem w udane zakończenie tej operacji. Niesłusznie. Pan Kołodziejczak wraz z Panem Pająkiem oraz innymi są osobami skutecznymi. Czy zaufają im Wyborcy? Nie mam wiedzy. Sondaże nie ujmowały w zestawie tej partii. Teraz powinny.

Bezpartyjni Samorządowcy w obecnym tygodniu podjęli decyzję o starcie do wyborów wraz z innymi. Może to być KUKIZ15, PSL lub obie formacje razem. Błędy po jesiennych wyborach samorządowych, ambicje pojedynczych działaczy, zmiana szyldu w Eurowyborach spowodowały zamieszanie. Tworzą oni wiele grup. Nie stanowią jedności.

AZER, Jedność Narodu, PIAST JMEN, WiS i inne partie i formacje samodzielnie prawdopodobnie nie zarejestrują list wyborczych w minimum 21 okręgach na 41 istniejące. Nie będą mogły mieć list ogólnokrajowych. Ich wyniki zamkną się w przedziale 0,01 do 1,00% ważnie oddanych głosów.

Gdzie w tym wszystkim OBURZENI?

Po doświadczeniach ostatnich kilku wyborów Rada Koordynacyjna doszła do wniosku, że nie posiadamy zasobów pozwalających na samodzielny start. Prowadzimy wiele rozmów z podobnymi nam organizacjami (partie, ruchy, stowarzyszenia) w celu stworzenia wspólnego komitetu. Część uczestników rozmów nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji. Niektórzy startują samodzielnie pod swoim szyldem.