Archiwa kategorii: Oburzeni

Dobra zmiana i reforma sądownictwa

Dobra zmiana i reforma sądownictwa

Jak daliśmy się nabrać na dobrą zmianę?

Oto jak wygląda reforma sądownictwa i dobra zmiana po sześciu latach rządów PiS
i pięcioletniej kadencji Pana Prezydenta Dudy. Tak dobra zmiana jak i reforma sądownictwa, to z góry zaplanowana propaganda PiS obliczona na przejęcie władzy, o której obecnie PiS nie wspomina, ponieważ za wszelką cenę poprzez nieuczciwą i karygodną propagandę, chce doprowadzić do zrobienia wody z mózgu Polakom, którzy według PiS po pięciu latach powinni zapomnieć składane obietnice reformy sądownictwa i dobrej zmiany. Bagno sądowe, o którym w lutym 2017 roku pisał dziennik Gazeta Polska w artykule pt. Osuszyć sądowe bagno” nie tylko zostało nieosuszone, ale pogłębione i poszerzone, na co posiadamy bardzo wiele dowodów. Obecny Pan Prezydent oraz Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie, jako główni inicjatorzy reformy sądownictwa i dobrej zmiany z powodu zbliżających się wyborów prezydenckich zapomnieli o obietnicach dobrej zmiany
i reformy sadownictwa.

Obecnie ci reformatorzy to, co kilka lat wstecz nazywali bagnem i bezprawiem sądowym, nazywają rozpoznaniem sprawy przez niezawisły sąd, co woła o pomstę do Nieba.
Za rządów PiS sto procent skarg jest uznawane za bezzasadne wbrew stanowi faktycznemu i prawnemu. Sędziom nadal nie jest możliwe udowodnić, że 32, 6 to liczba większa, od 30, że w roku 2003 nie było możliwe wydanie decyzji na podstawie dokumentu, który powstał w 2006 roku, że częściowa, trwała niezdolność do pracy, stwierdzona przez lekarzy biegłych sądowych nie może oznaczać dla sądu brak jakiejkolwiek niezdolności do pracy. Takich
i bardzo wielu innych absurdów sądowych nadal nie można wyjaśnić, pomimo, że w tym celu powołano Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Kancelarii Prezydenta, które przez pięć lat istnienia odpowiada poszkodowanym, ze nie zostało wyposażone w narzędzia prawne do skutecznych interwencji ukierunkowanych na wycofanie z obrotu prawnego wyroków niezgodnych z prawem. Te fikcyjne biuro obecnie odmawia wyjaśnienia, na jakiej podstawie nazywa wyrokiem prawomocnym wyrok w najmniejszym stopniu niezwiązany z mocą prawa. Te fikcyjne biuro zostało natomiast wyposażone w narzędzia prawne do pięcioletniego uszczuplania funduszy Skarbu Państwa.

Na podobnych zasadach Pan Prezydent zafundował poszkodowanym przez pseudo sędziów możliwość wniesienia skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego gdzie w ustawie zapisano, że odmawiający wniesienia skargi nadzwyczajnej nie ma obowiązku uzasadniania swojego stanowiska, dlaczego odmawia wniesienia skargi pomimo tego, że skarżący wykazuje, że spełnia warunki przewidziane ustawą o Sądzie Najwyższym. Tak rażący zaplanowany bubel prawny spowodował standardowo szablonowe oddalanie wniosków skarżących a reformatorzy publicznie ogłosili sukces, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.   Rządy PiS przy współudziale Pana Prezydenta wyposażyły warszawską Straż Miejską w narzędzia prawne do likwidowania w miejscach publicznych protestów przeciwko Wymiarowi Niesprawiedliwości. W lipcu 2017 r. podejmująca wobec Józefa Wódki interwencję pod Sądem Najwyższym policja stwierdziła, że zgodnie z prawem może protestować pod Sądem Najwyższym, natomiast ten sam protest Straż Miejska uznała za bezprawny popychała protestującego, odebrała baner i zlikwidowała protest. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko naruszającym art. 41 i 57 Konstytucji RP a Sąd Rejonowy Warszawa Śródmieście Północ umorzył postępowanie. Zatem rząd PiS i obecny Pan Prezydent i w tej kwestii, publicznie Konstytucje RP nazywają najwyższym ustanowionym aktem prawnym a w rzeczywistości dawali przyzwolenie na naruszenie tego najwyższego prawa, co także jest dowodem na dwulicowość i propagandę nieuczciwości. Przedstawiciele władz PiS i Pana Prezydenta twierdzą, że za orzecznictwo sądów odpowiada Sąd Najwyższy, natomiast Sąd Najwyższy odpowiada, że w sferze orzecznictwa sędziowie są niezawiśli i nikt nie jest uprawniony do ingerowania w sferę orzeczniczą, zatem podczas trwania reformy sądownictwa i dobrej zmiany wszystkie rażące nieprawidłowości ·
i przestępstwa funkcjonariuszy publicznych popełnione z dyspozycji art. 231 § 1 kk. i 271 § 1 kk. uzasadniane są niezawisłością i sferą orzeczniczą a organy ścigania odmowę wszczęcia śledztwa wobec funkcjonariusza publicznego uzasadniają także sferą orzeczniczą
i niezawisłością oraz standardowo ograniczają się do braku podstaw lub braku znamion popełnienia czynu zabronionego wbrew posiadanym oczywistym dowodom na popełnienie przestępstwa. Takiej patologii bezprawia i nieuczciwości jak obecnie nie pamiętają najstarsi Polacy. Prokurator ma prawo pozostawić bez rozpoznania skargę i zawiadomienie
o popełnieniu przestępstwa, tylko dlatego, że jest ona złożona na innego prokuratora. Zatem prokurator jest funkcjonariuszem publicznym uprawnionym do poświadczenia nieprawdy
o tym, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa to skarga, rozpoznać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w trybie skargowym tylko, dlatego, że jest to zawiadomienie dotyczące prokuratora lub sędziego. Dobrą zmianę i reformę sądownictwa przeprowadzono w taki sposób, że w rzeczywistości na funkcjonariusza publicznego w osobie sędziego lub prokuratora nie ma możliwości złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, ponieważ każde takie zawiadomienie jest przeinaczane lub przedekretowywane w skargę a dla pokazania pogardy i dla upokorzenia zawiadamiającego i tak przeinaczaną skargę zgodnie z obowiązującymi zasadami patologicznymi uznaje się za bezzasadną wbrew stanowi faktycznemu i prawnemu. Sędziego i prokuratora w rzeczywistości nie ma możliwości pociągnięcia także do odpowiedzialności dyscyplinarnej, ponieważ fikcyjnie istniejąca Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego wszystkie skargi na sędziów przekazuje do Rzecznika Dyscyplinarnego dla właściwego sądu a każdy taki rzecznik to sędzia będący w rzeczywistości rzecznikiem i obrońcą sędziego a nie Rzecznikiem Dyscyplinarnym. Identyczne zasady działania Izby Dyscyplinarnej obowiązują wobec prokuratorów.

Dobra zmiana i reforma sądownictwa spowodowała to, że nadal wydawane są wyroki
 i postanowienia sadów bez udziału stron tylko, dlatego, że strona miałaby możliwości wykazania swojej racji opartej na przepisach prawa i oczywistych dowodach.

Podczas trwania dobrej zmiany i reformy sądownictwa nowe budynki z siedzibami sądów
i prokuratur rosną jak grzyby po deszczu, co nie idzie w parze z poprawą funkcjonowania tych instytucji państwowych a wręcz przynosi odwrotny skutek od zamierzonego. Te nowe siedziby służą do pogłębienia bagna sądowo prokuratorskiego. Za tworzenie i istnienie tego nowego bagna obowiązek płacenia mają ci, którzy przed wieloma latami wpadli w bagno sądowe, z którego na wyjście PiS dał im nadzieję obietnicą reformy sądownictwa i dobrej zmiany a w rzeczywistości wprowadził ich w nowe bagno sądowo-prokuratorskie. Ażeby osobiście przekonać się jak wygląda dobra zmiana i reforma sądownictwa należy spotkać się osobiście z którymś z posłów PiS ja osobiście w dniu 9 marca 2020 r. spotkałem się z Panem Sebastianem Kaletą posłem PiS i Wiceministrem Sprawiedliwości oderwanym od otaczającej nas rzeczywistości, stojącym murem za bezprawiem sądowym, lekceważąco
i pogardliwie patrzącym na interesanta, zdeprawowanym i zdemoralizowanym przedstawicielem władzy PiS-owskiej. Nie bez znaczenia w moich opiniach na temat dobrej zmiany i reformy sądownictwa pozostaje to, że jestem osobą skrzywdzoną przez Wymiar Niesprawiedliwości RP, osobą bezpartyjną i apolityczną sympatyzującą z PiSem od czasu powstania tej partii, która jak bardzo wiele osób sześć lat temu dała się nabrać na dobrą zmianę i reformę sądownictwa.

Obecnie na rozpatrzenie Skargi Konstytucyjnej przez Trybunał Konstytucyjny oczekuje się latami a Krajowa Rada Sądownictwa to organ stojący murem za pseudo sędziami, lekceważący i ignorujący obywateli. Głoszona publicznie propaganda dobrej zmiany
i reformy sądownictwa spowodowała to, że instytucje i organy państwa takie jak: Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa, sądy i prokuratury oraz Biuro Interwencji Pomocy Prawnej przy Kancelarii Prezydenta zostały wyposażone w narzędzia prawne do lekceważenia i ignorowania, poniżania i upokarzania obywateli oraz uszczuplania budżetu Skarbu Państwa. Obecnie nawet telewizja publiczna nie ma nic wspólnego z publicznością, ponieważ służy ideologii i propagandzie jednej partii. W każdej dziedzinie życia dobra zmiana wyrządziła tyle zła, że kolejne pokolenia tego nie naprawią. Najbardziej z tak pojmowaną dobrą zmianą nie godzą się ci, co walczyli wiele lat o demokratyczne państwo prawa a dziś muszą się patrzeć na marnotrawienie ich wieloletniego dorobku i wspominać silne plecy po pałkach milicyjnych oraz powrót do zasad komunistycznego państwa totalitarnego.

Szanowni Państwo, wybory prezydenckie pokażą, w jakim kierunku będzie zmierzać Rzeczpospolita Polska. Nie oczekujmy bezczynnie na powtórkę dobrej zmiany i reformy sądownictwa.

Czy Państwo zgadzacie się z tak przedstawioną sytuacją? Prosimy o kontakt.

Józef Wódka

Chcesz zarabiać tyle, ile Piotr Augustyński?

image.jpeg
Porównaj swoje wynagrodzenie i obowiązki w pracy z tymi niżej – wiceprezydenta 100-tysięcznego Tarnowa, Piotra Augustyńskiego.
 

Jego dochód roczny – na podstawie  ostatniego, dostępnego oświadczenia majątkowego za 2018 rok – to ponad  178  tysięcy  złotych.  

Co musi za te pieniądze robić wiceprezydent?

Oto oficjalne sprawozdanie z działalności  zastępcy Prezydenta Tarnowa Piotra Augustyńskiego w okresie od 1 marca do 31 marca 2020: 

1.Reprezentowanie Miasta podczas narady Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie, zorganizowanej w celu podsumowania zrealizowanych w 2019 roku zadań oraz określenia kierunków działania na 2020 rok.  

2.Podpisywanie umów notarialnych w imieniu Gminy Miasta Tarnowa.  

3.Udział w naradzie koordynującej działania Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego wobec wprowadzonego stanu zagrożenia epidemiologicznego oraz cyklu spotkań i naradach koordynacyjnych w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2. 

4.Nadzór nad miejskimi spółkami komunalnymi – w tym zdalne przeprowadzenie Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w celu zatwierdzenia planu techniczno-ekonomicznego spółki na 2020 r.

 

Katastrofa naturalna

Katastrofa naturalna, a korona wirus kontra wybory prezydenckie 2020.

Czyli kwazi  wybory korespondencyjne.

 Drodzy Państwo,

Szanowni Wyborcy,

10 maja 2020 roku, czyli za około 3 tygodnie, a może nie w tym terminie, mamy wybierać Głowę Państwa  na mocy ustawy, której nie ma ( jeszcze). Jeśli Senat RP naniesie poprawki, lub ustawę odrzuci to Sejm RP będzie potrzebował 231 posłów aby nowa prawo wyborcze ( w zasadzie pseudo-prawo) weszło w życie.

Kluczowa zatem jest postawa i decyzje posłów Porozumienia Pana Jarosława Gowina i to czy PIS zdoła ich skutecznie namówić, albo kupić przed tym kluczowym głosowaniem.

 Dlaczego te kwasi wybory są tak niebezpiecznym precedensem?

Najprecyzyjniej ujął to profesor Marek Chmaj – konstytucjonalista, którego poniżej za Wirtualną Polską cytuję:

 „Każdy z wyborców ma otrzymać pakiet wyborczy. Następne będzie musiał umieścić go w specjalnej nadawczej skrzynce pocztowej. Głosujesz za granicą? Musisz zgłosić to konsulowi. A kartę… odesłać mu na własny koszt.

 – To będą wadliwe wybory – ocenia profesor Marek Chmaj.” PKW milczy, a profesor Chmaj krytykuje Państwowa Komisja Wyborcza nie odpowiada na pytania, które dotyczą nadchodzących wyborów. Usłyszeliśmy tylko, że ustawę przegłosowano w nocy, a pracownicy działu prawnego nie mieli jeszcze czasu, żeby dokładnie zapoznać się z jej zapisami. Za to konstytucjonalista, profesor Marek Chmaj, nie ma wątpliwości, że nie tak powinno przeprowadzać się wybory i zmiany w kodeksie.

 – Zarzutów jest bardzo wiele – mówi nam profesor. – Po pierwsze kodeksu nie proceduje się w ten sposób, trzeba przestrzegać terminów określonych w ustawie.  Po drugie takie procedowanie przeczy zasadzie trzech czytań. Ta zasada jest w konstytucji po to, żeby ustawy uchwalać w tej procedurze. Po trzecie mamy tutaj istotną zmianę kodeksu wyborczego – wymienia dalej profesor. – Taka zmiana musi mieć co najmniej sześciomiesięczną vacatio legis. Poza samym procedowaniem zmian, profesor Marek Chmaj krytykuje również zapisy ustawy. – Zmiana narusza zasadę tajności głosowania – stwierdza. – Tak naprawdę tajność nie jest zagwarantowana ani w domu, gdzie któryś domownik może mieć wpływ na treść oddanego głosu, ani w sytuacji, w której wysyłamy karty do głosowania do komisji, która jest jeszcze niedookreślona – ocenia. – Mamy do czynienia z łamaniem rzetelności wyborów – mówi dalej. – Nie wiemy czy pakiet wyborczy będzie wysłany na czas, czy będzie wysłany tam, gdzie realnie mieszkamy, czy karta wyborcza będzie bezpośrednio wypełniona przez wyborcę. Nie wiemy też, czy pakiet nie zostanie przez kogoś przechwycony. Profesor mówi też, że zgodnie z europejskimi standardami głosowanie korespondencyjne można przeprowadzić „obok”, ale nie „zamiast”. – Z samej zasady powszechności wynika, że mamy prawo pójść do lokalu wyborczego i oddać głos. Głosowanie korespondencyjnie nie może być jedyną formą – stwierdza. – Poza tym mamy problem z osobami, które nie mają zameldowania na pobyt stały. Nie bardzo wiadomo, gdzie im wysłać pakiet wyborczy – mówi dalej. – Konstytucja wskazuje też, że wybory mogą się odbyć w dniu. Stąd wynika zasada jednodniowych wyborów, a tu mamy wybory, które będą w ciągu kilku dni. Profesor zauważa również, że nad prawidłowym przebiegiem wyborów mają prawo czuwać obserwatorzy Rady Europy i OBWE. – Gdy wybory będą tylko korespondencyjne, powstaje pytanie, w jaki sposób organizacje międzynarodowe mają nadzorować proces wyborczy – mówi.” Źródło cytatów Wirtualna Polska

 W przyjętej 17 kwietnia 2020 rezolucji PE podkreśla, że plany rządu PiS, by mimo pandemii przeprowadzić w maju wybory prezydenckie „mogą zagrozić życiu obywateli polskich i podważyć koncepcję wolnych, równych, bezpośrednich i tajnych wyborów, o których mowa w Konstytucji RP” https://oko.press/parlament-europejski-wybory-prezydenckie-w-dobie-koronawirusa-niezgodne-z-europejskimi-wartosciami/

 Obowiązujący w Polsce Kodeks karny mówi:

160) § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. … Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Wiecie Państwo ilu listonoszy narazi nowe prawo  wyborcze na utratę życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu? Około 25 tysięcy. Jeśli listonosze nie będą  chcieli, albo mogli nosić przesyłek poleconych, to kto je rozniesie? Policja? Wojsko?

Co ta sytuacja ma wspólnego z demokracją? Pandemia korona wirusa została zdefiniowana ustawowo jako katastrofa naturalna w  Ustawie z dnia18 kwietnia 2002 r. o stanie klęski żywiołowej ( tekst jednolity ustawy – Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 15 września 2017 r. (poz. 1897) 

 „Art. 2. Stan klęski żywiołowej może być wprowadzony dla zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych lub awarii technicznych noszących znamiona klęski żywiołowej oraz w celu ich usunięcia”  „katastrofie naturalnej – rozumie się przez to zdarzenie związane z działaniem sił natury, w szczególności wyładowania atmosferyczne, wstrząsy sejsmiczne, silne wiatry, intensywne opady atmosferyczne, długotrwałe występowanie ekstremalnych temperatur, osuwiska ziemi, pożary, susze, powodzie, zjawiska lodowe na rzekach i morzu oraz jeziorach i zbiornikach wodnych, masowe występowanie szkodników, chorób roślin lub zwierząt albo chorób zakaźnych ludzi albo też działanie innego żywiołu;”

Zatem wyłącznie z przyczyn politycznych władza Prawa i Sprawiedliwości prze do wyborów za wszelką cenę, w dosłownym tego słowa znaczeniu, za cenę zdrowia i ,życia ludzi oraz za cenę demokracji.

 Pis ma świadomość ,że jeśli wybory w maju nie odbędą się to straci władzę, albowiem kadencja Prezydenta RP wygaśnie z mocy Konstytucji ( nie można jej w żaden sposób przedłużyć)

Art. 127. 1.     Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany przez Naród w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym.

  1. Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany na pięcioletnią kadencję i może być ponownie wybrany tylko raz.

Prezydent jest wybierany na pięcioletnią kadencję. Koniec . Kropka.  Nie na pięcioipółletnią, ani na sześcioletnia, ani na siedmioletnią.

Poza tym co te wybory miałyby wspólnego z głosowaniem tajnym? Nic. WŁADZA DOSKONALE BY WIEDZIAŁA JAK GŁOSOWAŁEŚ I MOGŁABY TO WYKORZYSTAĆ PRZECIWKO TOBIE W DOWOLNYM MOMENCIE.  Czy wobec powyższego pozostaniemy bierni? Czy taki stan rzeczy nie uprawnia nas do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec władzy, w obronie demokracji oraz zdrowia i życia ludzi?

 Wojciech Papis

Bezpartyjni i Samorządowcy

Stowarzyszenie Oburzeni

Jedyne miejsce na świecie, które zyska na pandemii?

Przewiduje się, iż pandemia wywoła kryzys ekonomiczny większy od tego z lat 30-tych. Bezrobocie w USA ma wzrosnąć do 30%. Optymiści twierdzą, iż w Polsce pracę straci „tylko” 10% czynnych zawodowo, zaś realiści oceniają, iż wskaźnik bezrobocia przekroczy 25%. Budżety poszczególnych gmin w Polsce skurczą się co najmniej o 10%. Jest jednak jedno miejsce na świecie, które może zyskać i to aż ponad 20% wartości swego budżetu. Jest nim drugie pod względem wielkości miasto w Małopolsce – Tarnów.

Impotencja samorządowa

Dotychczas 100-tysięczny Tarnów znany był przede wszystkim z absurdów i skandali. Niedawno za korupcję za kratki trafił jego prezydent. Mnożyły się dowcipy na temat kolejnych, bezskutecznych remontów poprzednich remontów najważniejszej ulicy miasta.

W ostatnich latach z Tarnowa uciekła  jedna czwarta jego mieszkańców, nie widząc tu dla siebie i swych rodzin przyszłości. Od pewnego czasu na Facebooku funkcjonuje satyryczna strona o nazwie BANIOWY TARNÓW (patrz: https://www.facebook.com/baniowytarnow/ ) , która – mając już kilkanaście tysięcy polubień –  kpi sobie regularnie z kolejnych, absurdalnych działań prezydenta miasta, Romana Ciepieli, zwanego złośliwie „burmistrzem” (co ma podkreślić coraz bardziej prowincjonalny charakter miasta).

Impotencję samorządową prezydenta oddaje dość trafnie artykuł pt. „Czy prezydent Ciepiela zlikwiduje Tarnów?”, patrz:  

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/1025271,czy-prezydent-roman-ciepiela-zlikwiduje-100-tysieczny-tarnow

Gigantomania prezydenta Ciepieli – „tarnowskiego Cheopsa” –  pogrąża miasto w długach…

 

Miasto tonie w długach

Jednym z głównych zarzutów wobec prezydenta jest brak konsultacji. Prezydent nie liczy się z nikim i niczym. Niektórzy twierdzą, że te samobójcze działania wynikają ze swego rodzaju „menopauzy politycznej”, która zabija jego zmysł samozachowawczy. Gdy prezydent dzień po przegranych przez PO wyborach parlamentarnych ogłosił niespodziewanie miastu i światu, że ucieka z tej partii, zaskoczył tym nawet swych najbliższych, dotychczasowych towarzyszy partyjnych. Wbrew intencjom prezydenta nie zyskało mu to przychylności PiS-u, gdyż w tym samym czasie zapewnił miejskie (dość atrakcyjne finansowo) źródło utrzymania licznym „znajomym i krewnym królika”, co naraziło go na zarzut nepotyzmu politycznego.

Pandemia zastała Tarnów w fatalnej sytuacji finansowej, którą miasto zawdzięcza głównie szalonym pomysłom  prezydenta, niekonsultowanym prawie nigdy nie tylko z mieszkańcami, ale nawet z radnymi i jego  najbliższymi współpracownikami, patrz: https://www.facebook.com/baniowytarnow/videos/2154614088165735/

Prezydent zdecydował się np. na budowę o wiele za dużej – jak na potrzeby Tarnowa –  hali widowiskowo-sportowej bez żadnego wsparcia finansowego z zewnątrz, co pochłonęło prawie 10% rocznego budżetu miasta. Zadłużenie Tarnowa jest tak duże, iż banki  – jak wieść gminna niesie – nie są skore udzielać kolejnych kredytów i prezydent musiał zdecydować się na  emisję obligacji. Katastrofa finansowa miasta nie przeszkodziła Ciepieli snuć planów budowy stadionu i potężnego biurowca, które w sumie pochłonęłyby jedną czwartą rocznego budżetu Tarnowa (ok. 200 mln zł.)!

Prezydent fanem Sławomira Mrożka

Do wściekłości doprowadziła tarnowian niedawna propozycja prezydenta, by wysokość opłat za wywóz śmieci uzależnić od ilości zużytej wody. Gdyby weszła faktycznie w życie, tarnowianie musieliby płacić nawet dwa razy więcej niż dotychczas. Prezydent jednak  i tym razem okazał się nieudacznikiem, gdyż jego uchwałę unieważniła Regionalna Izba Obrachunkowa jako niezgodną z obowiązującym prawem.

Ciepiela nie dał jednak za wygraną. Już w czasie pandemii chciał po raz kolejny „uszczęśliwić” swym nowym pomysłem tarnowian i zorganizować nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej, by podnieść cenę wywozu śmieci prawie dwukrotnie. Tym razem zbuntowali się nawet sprzyjający mu radni i do sesji (i tym samym podwyżki) nie doszło. Radni zrozumieli po prostu to, czego nie może pojąć włodarz miasta, iż tego typu podwyżka w czasie pandemii byłaby po prostu czynem niemoralnym.

Prezydent Tarnowa, zwany burmistrzem, tracąc chyba do reszty polityczny (i etyczny zarazem)  zmysł samozachowawczy, zamiast pomagać miejscowym przedsiębiorcom w czasie pandemii, skierował do Rady Miejskiej projekt uchwały, z którego wynikały tak wysokie opłaty za odbiór odpadów od firm tarnowskich, iż bardziej opłacało im się nie segregować śmieci, lecz je ubijać i oddawać je w takiej właśnie formie. W przeciwnym wypadku małym i średnim przedsiębiorcom groziło w wielu wypadkach bankructwo. I tym razem marsz prezydenta Ciepieli ku absurdowi zatrzymali radni. Zaczął nawet funkcjonować termin „odciepielanie” Tarnowa.

Remont ulicy Jeżynowej po tarnowsku. Prawie ukończony, lecz kostki nie położono. Jej resztki widoczne na zdjęciu.

 

Niedawno mieszkańcy jednej z ulic tarnowskich (Jeżynowej) zaalarmowali media i radnych, iż firma miejska, która remontowała ich drogę, wywozi w nieznanym kierunku kostkę brukową, która miała być na niej położona. Okazało się, że miasto rozpoczęło remont i prawie go skończyło (patrz zdjęcie), a następnie zorientowało się, że zabrakło ok. 30 tysięcy złotych, by go skończyć. W związku z tym nie położono kostki, lecz rozpoczęto ją wywozić (chyba do miejskich magazynów). Na placu budowy pozostała reszta kostki, widoczna na zdjęciu.

Ulica Swojska – część A została nabyta przez miasto w drodze darowizny, część B pozostaje własnością prywatną.

Nieco wcześniej, w innym miejscu (patrz zdjęcie – ulica Swojska)   miasto wybudowało piękną drogę (mimo braku pozwolenia na budowę lub zgłoszenia oraz braku wydania decyzji o warunkach zabudowy na budowę drogi), której część znalazła się na terenie prywatnym i przy której swe nieruchomości mają dyrektor jednego z wydziałów Urzędu Miasta Tarnowa i jego córka. Sprawa została przekazana do wyjaśnienia prokuraturze, CBA, NIK i RIO.

Niektórzy zastanawiają się teraz, czy prezydent Ciepiela nie jest przypadkiem  tak dużym fanem Sławomira Mrożka, który urodził się przecież w podtarnowskim Borzęcinie, iż postanowił sam stworzyć swego rodzaju teatr absurdu.

Tarnów zyska na pandemii….

Skoro już teraz można przewidzieć, iż budżety polskich gmin ulegną znacznemu uszczupleniu, wydaje się wysoce prawdopodobne, iż prezydent Tarnowa, który zapowiada wynikające z pandemii straty miasta rzędu 30 milionów złotych, będzie zmuszony zrezygnować ze  swej samorządowej gigantomanii, dzięki której zyskał ksywę „tarnowski Cheops” lub „tarnowski Gierek” i wycofa się z budowy biurowca o powierzchni 20 tysięcy metrów kwadratowych oraz stadionu miejskiego (bez zewnętrznego dofinansowania), których realizacja kosztowałaby Tarnów ok. 200 milionów złotych!

Oznacza to, że w kasie miasta, mimo uszczuplenia jego budżetu  – wskutek pandemii – o ok. 30 mln zł, pozostanie 200 milionów. Tak więc Tarnów będzie bogatszy o 170 mln zł. Czysty zysk!

Obniżyć frekwencyjny próg referendalny

Odchodząc jednak od Mrożkowego teatru absurdu i przywracając powagę temu tekstowi, zauważyć należy, iż bezpośredni wybór wójtów gmin, burmistrzów i prezydentów miast przy wszystkich swych zaletach, ma jedną dużą wadę. Jako w praktyce nieodwołalni przez 5 lat mogą oni czuć się całkowicie bezkarni ze względu na nieracjonalnie wysoki frekwencyjny próg referendalny, który bardzo utrudnia ich odwołanie w wyniku referendum.

Dlatego niezbędną częścią reformy samorządowej wydaje się znaczące obniżenie wspomnianego progu frekwencyjnego, który sprawiłby, iż wójt, burmistrz czy prezydent musiałby się liczyć ze zdaniem mieszkańców nie tylko w czasie kampanii wyborczej, ale w ciągu całej pięcioletniej kadencji, w czasie której mógłby zostać odwołany w wyniku referendum gminnego, gdyby działał wbrew interesom swej gminy

dr Marek Ciesielczyk

bezpartyjny radny 5-ciu kadencji

tel. 601 255 849,     dr.ciesielczyk@gmail.com  

Koniec Świata

Koniec Świata

Tak to jest koniec świata jaki znaliśmy.

Zbyt wielu ludzi traktuje przepowiednie dosłownie. Koniec świata to zagłada całego gatunku ludzkiego lub fizyczne unicestwienie planety ziemi.

Nie. Koniec świata to tak wielkie zmiany na ziemi, że większość ma kłopot z dostosowaniem się do nowo tworzących się warunków życia społecznego, gospodarczego, warunków grupowych i indywidualnych.

Polska i Polacy przeżyli przez ostatnie 100 lat kilka końców świata. Jednym z nich były lata 1979 (może 78) a 1989 rokiem. Teraz kończy nam się kolejny świat. Tzw „III Rzeczypospolita” dla tych co nie uznają ciągłości historii państw.

Czy można się przygotować na taki koniec świata. Tak. Czasami jest to celowe działanie władz, czasami tak się toczy historia, czasami zmiany społeczne są tak szybkie, że wymuszają akceptację i aklimatyzację społeczeństw do nowego świata.

W Polsce większość z tych czynników wystąpiło i trwa. Czy da to nam przewagę i pozwoli na arenie światowej na podwyższenie swojego znaczenia ponad stan posiadania roku 2019  (w ocenie innych państw takich jak Rosja, Niemcy, Wielka Brytania, Francja). Idea liderów zmian w naukach zarządzania.

Podstawy do takich nadziei mamy.

Wbrew temu co słyszę, czytam w mailach, w artykułach prasowych i internetowych. Tak jak w początkach 15 wieku.

Czy szansę, która się pojawiła wykorzystamy?

W dużym stopniu zależy to od nas samych, od ludzi nami rządzących, często od wiedzy i decyzji jednego człowieka np. Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego lub kogoś kto jest w jego otoczeniu a dla nas jest niewidoczny.

Z poważaniem

Jan Szymański

Zmarł Antoni Gut – b. Przewodniczący stowarzyszenia OBURZENI

Wczoraj, w Wielką Sobotę zmarł niespodziewanie w wieku 65 lat Antoni Gut, współzałożyciel stowarzyszenia Oburzeni, jego były Przewodniczący, przedsiębiorca warszawski, b. wiceburmistrz Bielan.

Był wyjątkowo uczciwym człowiekiem, zaangażowanym całe życie w walkę o dobro Polski.

Wyrazy najgłębszego współczucia dla Rodziny śp. Antoniego.

Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie.

 

Rada Koordynacyjna

stowarzyszenia OBURZENI

Mniej znane fakty z życiorysu śp. Krzysztofa Pendereckiego

Jak się przycięły nasze drogi w czasach PRL-u

Pamięta o tym dzisiaj chyba tylko kilka osób, w tym piszący te słowa. Zmarły wczoraj najwybitniejszy kompozytor XX. wieku, Krzysztof Penderecki, miał swój udział w działaniach antykomunistycznego ruchu studenckiego na przełomie 70-tych i 80-tych lat.

                                  Profesor Krzysztof Penderecki nie chował głowy w piasek w czasach PRL-u, fot. Wikipedia

Chcieliśmy mieć niezależną organizację studencką

W maju 1977, w Krakowie, po zabójstwie przez SB studenta Stanisława Pyjasa, powstał Studencki Komitet Solidarności. W roku następnym zaczęła w krakowskim środowisku studenckim działać kolejna grupa opozycyjna, która w 1979 roku wystąpiła z wnioskiem o rozwiązanie jedynej „legalnej” (z punktu widzenia komunistów) organizacji studenckiej – Socjalistycznego Związku Studentów Polskich i powołanie nowej – niezależnej od Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Pięciu studentów krakowskich – Marek Ciesielczyk, Jarosław Gibała, Małgorzata Bator, Beata Kurylczyk i Marek Smulski, opracowało krytyczny „Raport o stanie SZSP”, który został opublikowany w prasie „podziemnej”.  Rozpoczęła się wówczas zbiórka podpisów pod petycją żądającą powołania do życia nowej, niekomunistycznej organizacji studenckiej. Podpisało się pod nią wówczas ponad 1.700 studentów krakowskich.

Takie akcje protestacyjne przeciw systemowi komunistycznemu popierane były przez pewną część intelektualistów (w tym wykładowców akademickich). W Krakowie była to zazwyczaj zawsze ta sama grupa dysydentów, która podpisywała się zazwyczaj pod różnego rodzaju protestami etc.

Także i tym razem nasze żądania stworzenia nowej, niekomunistycznej organizacji studenckiej poparli swym podpisem wybitni intelektualiści: ksiądz profesor Józef Tischner (filozof, przyjaciel papieża Jana Pawła II), Jacek Woźniakowski (historyk sztuki, prezydent Krakowa po 1989), Izydora Dąbska (filozof), Stanisław Foryś (ekonomista), Hanna Malewska (pisarka), Stefan Smoliński (chemik), Andrzej Staruszkiewicz (fizyk), Henryk Wereszycki (historyk), Andrzej Wroński (logik), Stanisław Zapiór (chemik).

Wówczas w mojej głowie powstał pomysł, który przez kolegów uznany został za mało realny, by nie rzec – szalony, by przekonać do złożenia podpisu pod naszymi żądania także kogoś równie wybitnego, ale kogoś, kto jeszcze nigdy nie angażował się w tego typu akcje przeciw systemowi PRL-u.

Raport Służby Bezpieczeństwa na temat naszej działalności opozycyjnej w 1978 roku w domu studenckim „Żaczek” w Krakowie

Mistrz Penderecki nie chowa głowy w piasek

– „Kto jest najwybitniejszym twórcą, żyjącym w Krakowie?” – spytałem. „Krzysztof Penderecki” odpowiedzieli wszyscy jednym głosem. „Chodźmy więc do Pendereckiego”, zacząłem namawiać pozostałych organizatorów akcji. Wszyscy byli sceptycznie nastawieni do mojego pomysłu. Po pierwsze, mało prawdopodobne, że Penderecki będzie w Krakowie. Także wówczas bardzo często wyjeżdżał za granicę. Po drugie, nawet gdyby był w Krakowie, nie zdołamy się z nim spotkać, gdyż jest człowiekiem niezwykle zajętym. Po trzecie, nawet jeśli go zastaniemy w Akademii Muzycznej (gdzie był wówczas rektorem), to i tak nas nie wpuszczą do jego gabinetu, jak się dowiedzą, kim jesteśmy (nasza grupa była już wówczas znana nie tylko Służbie Bezpieczeństwa, ale w całym środowisku akademickim w Krakowie).

Mimo tych wszystkich wątpliwości odwiedziliśmy sekretariat rektora Pendereckiego i poprosiliśmy sekretarkę o rozmowę z mistrzem. O dziwo, mogliśmy wejść do gabinetu! Nie zabierając cennego czasu profesorowi, przedstawiłem mu sprawę. Gdy powiedziałem, że w Polsce funkcjonuje tylko jedna, akceptowana przez władze organizacja studencka – SZSP i że chcieliśmy powołać do życia – drugą, niezależną, rektor Penderecki bardzo się tym zdziwił i oznajmił, ze jest dla niego oczywistym, iż powinien podpisać się pod naszą petycją do władz.

Wyszliśmy z Akademii Muzycznej zaszokowani i szczęśliwi zarazem, że w gronie sygnatariuszy petycji znalazło się także nazwisko mistrza Krzysztofa Pendereckiego. Prawie natychmiast przekazałem tę sensacyjną informację kolegom ze Studenckiego Komitetu Solidarności (chyba Bronkowi Wildsteinowi), którzy mieli kontakt z KOR-em w Warszawie. Zdaje się, że Jacek Kuroń natychmiast przekazał tę informację do Paryża (Smolarowi?), a z Paryża jeszcze tego samego dnia trafiła ona do Monachium, do Radia Wolna Europa.

Fragment donos tajnego współpracownika SB „Michał” na temat naszych przygotowań do stworzenia nowej, niezależnej organizacji studenckiej

Droga do NZS-u

Gdy wieczorem Polacy usłyszeli w RWE, że pod petycją żądającą powołania do życia nowej, niezależnej organizacji studenckiej  oprócz 1.700 studentów krakowskich  i 10 znanych intelektualistów, którzy wcześniej podpisywali już różnego rodzaju protesty, swój podpis złożył także profesor Krzysztof Penderecki, w PZPR i SB zawrzało. Następnego dnia zostałem wezwany do dziekana (studiowałem wówczas filozofię na UJ), który sugerował, iż jeśli nie zaprzestaniemy tego typu działań, nasz Instytut Filozofii, uchodzący za gniazdo opozycji studenckiej w Krakowie, zostanie zlikwidowany i pozostałości po nim zostaną przyłączone do „czerwonego” Instytutu Socjologii UJ.  Zagrożony był wówczas także dom studencki „Żaczek”, gdzie mieściła się nasza „kwatera główna”.  

Instytutu co prawda nam nie zlikwidowali, ale „Żaczek” został później zamknięty na dłuższy okres (oficjalnie z powodu remontu). Przenieśliśmy wówczas siedzibę naszej „podziemnej” drukarni do domu studenckiego „Piast” na Miasteczku Studenckim.

Jeszcze przed powstaniem „Solidarności”, w kwietniu 1980 roku nasza grupa wprawiła w wielkie zakłopotanie komunistów, gdy zwróciliśmy się do Urzędu Miasta Krakowa o rejestrację nowej organizacji studenckiej pod nazwą „Akademicki Ruch Odnowy”. Wcześniej nikt nie zdecydował się na taki dziwaczny w ustroju komunistycznym ruch, jak próba zalegalizowania z definicji „nielegalnej” (z punktu widzenia PRL-u)  organizacji. Władze Krakowa nie bardzo wiedziały, co zrobić w takiej sytuacji i odesłały nas do Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki.

Ciekawostką jest, iż nie otrzymaliśmy z tego ministerstwa odpowiedzi odmownej. Dlatego uznaliśmy, że Akademicki Ruch Odnowy może działać „legalnie” bez rejestracji, jako stowarzyszenie zwykłe. Naszym celem była m.in. „demokratyzacja szkolnictwa wyższego”. Wśród członków – założycieli ARO byli m.in.: Marek Ciesielczyk, Marian Piątek, Renata Latoszek, Małgorzata Bator. Akademicki Ruch Odnowy wydawał „w podziemiu” pismo – jak się mówiło w „drugim  obiegu” o nazwie „Po prostu bis” oraz książki (np. „Folwark zwierzęcy” Georga Orwella).

Jeden z wywiadów z nami dla hiszpańskiego „Cambate” i nowojorskiego „Intecontinental Press” na temat antykomunistycznego ruchu studenckiego

Kapusie byli wśród nas

Pewna część opozycyjnych działaczy studenckich była – jak się później okazało – tajnymi współpracownikami komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, która – tak się musiała obawiać ARO, iż w pewnym momencie wydała drukiem i kolportowała „fałszywkę”, esbecki numer „Po prostu bis”, by skompromitować autentycznych dysydentów studenckich. Swego rodzaju ciekawostką jest, iż pierwszą wersję statutu Niezależnego Zrzeszenia Studentów opracował piszący te słowa przy pomocy Leszka Maleszki, który okazał się tajnym współpracownikiem SB, donoszącym wcześniej na zamordowanego przez SB Stanisława Pyjasa.

Po powstaniu „Solidarności”, jesienią 1980 roku członkowie Akademickiego Ruchu Odnowy  współtworzyli Niezależne Zrzeszenie Studentów. Jeszcze we wrześniu 1980 roku, bezpośrednio po zakończeniu strajków w Gdańsku, byłem chyba pierwszym studentem, który – jako oficjalny przedstawiciel krakowskiego środowiska akademickiego, rozmawiał z Lechem Wałęsą na temat ewentualnego strajku studenckiego w Krakowie, zaś w 1996 roku w Chicago w czasie audycji telewizyjnej z udziałem Lecha Wałęsy, jako pierwszy pokazałem przed kamerami donosy TW BOLKA – patrz:   

https://www.youtube.com/watch?v=3NJSRcAgWGk&feature=emb_logo

Warto, jak sądzę, w tym momencie przypomnieć postawę śp. profesora Krzysztofa Pendereckiego, który nie tylko był wielkim artystą, ale także miał swój wkład w walkę z systemem komunistycznym i w czasach próby wykazał się odwagą, gdy inni chowali głowę w piasek.

Za walkę o wolną Polskę w czasach studenckich zostałem odznaczony na wniosek Prezesa IPN przez Prezydenta RP Krzyżem Wolności i Solidarności

Marek Ciesielczyk , dr.ciesielczyk@gmail.com  tel. 601 255 849

Czy premier odwoła prezydenta?

Wcześniej czy później zniknie zagrożenie koronawirusem i ludzie znowu zaczną normalnie żyć. Zamiast koronawirusem będą interesować się bardziej ceną chleba, energii elektrycznej, wywozu śmieci etc. Przypomną sobie także, że nie tylko koronawirus jest odpowiedzialny za ich problemy życiowe, ale także prezes ich firmy, wójt ich gminy czy prezydent ich miasta.

Najpierw 13, a później 23 tys. osób zadecyduje o losie prezydenta

Gdy w czerwcu radni Tarnowa po raz drugi nie udzielą prezydentowi miasta wotum zaufania (lub po raz pierwszy absolutorium), zaledwie 13 z nich może podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie jego odwołania (art. 28 aa i art. 28 a  Ustawy o samorządzie gminnym). Gdy następnie jesienią weźmie w nim udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta w 2018  (czyli ok. 23 tys.), a większość z nich opowie się za odwołaniem prezydenta, Roman Ciepiela straci nieźle płatną pracę (art. 55 Ustawy o referendum lokalnym).

Stosunkowo niedawno PiS rozważał obniżenie tego wysokiego frekwencyjnego progu ważności referendum lokalnego. Nie można więc wykluczyć, iż posłowie wrócą do tego pomysłu i znacznie łatwiej będzie odwołać wójta gminy, burmistrza czy prezydenta miasta w drodze referendum.

Gdyby nie znalazło się 13 radnych, którzy zagłosują za ponownym nieudzieleniem wotum nieufności prezydentowi, referendum mogą zorganizować sami mieszkańcy, zbierając podpisy poparcia pod stosownym wnioskiem od 10% uprawnionych do głosowania, tj. od  ponad 8.700 tarnowian (art. 4 Ustawy o referendum lokalnym). Ta droga jest bardziej czasochłonna, lecz jej plusem jest mobilizacja mieszkańców w czasie akcji zbierania podpisów.

Nawet gdyby nie udało się przekroczyć wymaganego progu frekwencyjnego, sam wynik głosowania łatwo przewidzieć ze względu na gwałtownie spadające notowania obecnego prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli – patrz:

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/1025271,czy-prezydent-roman-ciepiela-zlikwiduje-100-tysieczny-tarnow

Prezydenta może także odwołać premier 

W artykule 96.2. Ustawy o samorządzie gminnym czytamy: „Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta.

W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję.” Dlaczego przypominam ten właśnie przepis?

Zarzuty Regionalnej Izby Obrachunkowej

25 marca 2020 Regionalna Izba Obrachunkowa definitywnie unieważniła dwie absurdalne uchwały śmieciowe, zaproponowane przez prezydenta Ciepielę i przyjęte (zaledwie jednym głosem) przez 13 radnych, uzależniające wysokość opłaty za wywóz odpadów od ilości zużytej przez mieszkańców wody.

RIO zarzuciło w tym przypadku nie tylko wielokrotne naruszenie Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, ale nawet brak respektowania Konstytucji RP (jej artykułu 2) oraz rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Prezesa Rady Ministrów! – patrz: https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/1029198,wynik-testu-prezydenta-roman-ciepiela-dezinformuje,2

Oczywiście czysto formalnie za przyjęcie naruszających Konstytucję, ustawy i w/w rozporządzenia premiera i Parlamentu Europejskiego uchwał odpowiada Rada Miejska w Tarnowie, ale wnioskodawcą był prezydent Ciepiela. Co więcej, on sam wniósł autopoprawki do tych uchwał. Projekty uchwał musiał zaakceptować podległy prezydentowi prawnik miejski.

Radni nie mają obowiązku przygotowania własnej opinii prawnej w sprawie uchwał. Tak więc za ich zgodność z prawem odpowiada zespół prawników miejskich oraz sam prezydent miasta, który jest ich przełożonym. Faktyczna odpowiedzialność za przedłożenie radnym do głosowania niezgodnych z Konstytucją oraz obowiązującymi ustawami i rozporządzeniami uchwał spada na prezydenta miasta.

Zdaniem piszącego te słowa Wojewoda Małopolski ma powody, by przyjąć, iż zastosowanie powinien tutaj mieć artykuł 96.2 Ustawy o samorządzie gminnym, to znaczy istnieją przesłanki, by Wojewoda wezwał prezydenta Tarnowa do zaprzestania naruszania Konstytucji RP, ustaw i rozporządzeń tu wymienionych.

Śledztwo w sprawie składowania odpadów wszczęte

Niedawno, po ujawnieniu wyników kontroli przeprowadzonej przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, Prokuratura Rejonowa w Tarnowie – na wniosek piszącego te słowa – wszczęła śledztwo w sprawie składowania odpadów przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (badając, czy naruszone zostały m.in. art. 182 i 183 kodeksu karnego), patrz:  

http://oburzeni.pl/prokuratura-wszczela-sledztwo-na-wniosek-oburzonych/

https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/jest-sledztwo-w-sprawie-smrodu-w-tarnowskim-krzyzu/

Ponieważ MPGK jest spółką miejską, oczywistym jest odpowiedzialność prezydenta miasta oraz wyznaczonej komórki Urzędy Miasta za jej działania – „Biuro Nadzoru Właścicielskiego (Urzędu Miasta, przyp. MC) wykonuje następujące zadania: 1) planowanie, koordynowanie i nadzorowanie realizacji polityki i zadań właścicielskich Miasta w spółkach prawa handlowego, w tym stała współpraca z przedstawicielami Miasta w radach nadzorczych tych spółek…”.

Gdy więc prokuratura stwierdzi naruszenie prawa w tym przypadku (m.in. kodeksu karnego oraz ustawy Prawo ochrony środowiska), może to być kolejnym argumentem dla Wojewody Małopolskiego, by zastosować w/w artykuł 96.2 Ustawy o samorządzie gminnym i ponownie wezwać prezydenta Ciepielę do zaprzestania naruszania obowiązujących w Polsce ustaw.

Kompromitujący wynik procesu w sprawie remontu Krakowskiej, opóźnienia remontu Lwowskiej i kuriozalna budowa Swojskiej

Niedawno sąd stwierdził współodpowiedzialność miasta za skandaliczny przebieg remontu  głównej ulicy miasta – Krakowskiej, co pozbawiło Tarnów części odszkodowania, na które liczyło miasto – patrz:  

https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/sad-miasto-tarnow-wykonawca-i-projektant-wspolodpowiedzialni-za-fiasko-remontu-ul-krakowskiej/

Czy w tym przypadku nie mamy do czynienia z nieprzestrzeganiem przepisów Ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych? Jeśli odpowiedź organów kontrolnych na to pytanie będzie pozytywna, Wojewoda Małopolski będzie miał zapewne  kolejny powód do interwencji.

W tych dniach dowiedzieliśmy się, że miasto wypowiedziało umowę na remont ulicy Lwowskiej. Czy także w tej sprawie dojdzie do procesu? Jaki będzie jego wynik?  patrz: https://sdm.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/tarnow-wypowiedzial-umowe-na-remont-ulicy-lwowskiej/

Piszący te słowa zwrócił się niedawno do prezydenta Ciepieli o wyjaśnienie sprawy budowy ulicy Swojskiej w dzielnicy Piaskówka. Z tego co wiadomo do chwili obecnej, ulica powstała w dużej części na działce prywatnej, bez wydania warunków na zabudowę i prawdopodobnie bez pozwolenia na budowę. Tak się składa, iż przy tej w sposób względnie ekspresowy i zarazem ekskluzywny wybudowanej ulicy znajduje się nieruchomość dyrektora jednego z wydziałów Urzędu Miasta Tarnowa i jego córki. Sprawę zapewne powinna zbadać nie tylko Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej, ale także prokuratura, NIK i CBA – patrz: https://www.facebook.com/marek.ciesielczyk.3/posts/10215931970524134?__tn__=K-R

Nie można wykluczyć, iż zanim dojdzie faktycznie do referendum w sprawie odwołania prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli jesienią tego roku, Wojewoda Małopolski – jeśli oczywiście podzieli opinie tu przedstawione – zastosuje w praktyce artykuł 96.2  Ustawy o samorządzie gminnym, a los prezydenta miasta będzie zależał wówczas od jego dalszych działań i ewentualnie opinii Prezesa Rady Ministrów, który – jak już była o tym mowa – może odwołać prezydenta w przypadku opisanym w cytowanym artykule ustawy.

Dr Marek Ciesielczyk

Radny Rady Miejskiej w Tarnowie 5. Kadencji

tel. 601 255 849    dr.ciesielczyk@gmail.com

Tarnów, 26 marca 2020

Wynik testu prezydenta – Roman Ciepiela dezinformuje

Jedną z podstawowych technik sowieckich, a później rosyjskich służb specjalnych,  destabilizujących porządek świata zachodniego, opisanych np. w przechwyconych przez CIA podręcznikach KGB, była i jest dezinformacja – patrz np.:  https://www.youtube.com/watch?v=-MBL9yOOf0Y

Dezinformacja znacznie bardziej wyrafinowana niż kłamstwo

Dezinformacja nie oznacza tu bynajmniej posługiwania się tradycyjnym kłamstwem, lecz stosowanie koktajlu, w skład którego wchodzi prawda oraz informacje niepełne, niewłaściwe w danym kontekście, rozmazane. Na przykład mamy do czynienia z autentycznym zdjęciem powiedzmy psa, ale jest ono tak niewyraźne, iż można twierdzić, że przedstawia np. hipopotama.

Panuje powszechne przekonanie, iż politycy kłamią. Jednak pewna ich grupa nie kłamiąc, jest znacznie bardziej skuteczna we wprowadzaniu w błąd opinii publicznej. Stosują bowiem nie tradycyjne kłamstwo, lecz dezinformację.

Reforma samorządowa wcale nie była najlepszą

Gdy wprowadzono bezpośrednie wybory wójtów gmin, burmistrzów, prezydentów miast, wydawało się, że jest to lepsze rozwiązanie, niż wyłanianie ich przez rady gmin. Nie wzięto jednak pod uwagę, iż wynikająca stąd niemożność odwołania wójta w czasie kadencji sprawia, iż będą się czuli bezkarni, gdyż wysoki próg frekwencyjny w praktyce uniemożliwia ich odwołanie w drodze gminnego referendum. Jedyną receptą, która mogłaby uzdrowić tę patologiczną sytuację jest obniżenie wspomnianego progu. Wówczas wójt gminy, burmistrz czy prezydent musiałby się liczyć ze zdaniem opinii publicznej nie tylko na miesiąc przed wyborami, ale w czasie całej, teraz 5-letniej kadencji.

Czy prezydent Tarnowa otworzy Akademię Dezinformacji Stosowanej?

Słowo „test” jest w czasie pandemii jednym z bardziej popularnych. W sporze politycznym adwersarze skaczą sobie do oczu. Każdy twierdzi, że ma rację, a to ten drugi mówi nieprawdę. Czasem można jednak przeprowadzić swego rodzaju test na prawdomówność i to wcale nie przy pomocy wariografu. Detektorem kłamstw, a w opisanym tu przypadku dezinformacji, może być bardzo prosta analiza porównawcza wypowiedzi polityków.

Przeanalizujemy tu sposób działania prezydenta  100-tysięcznego, małopolskiego Tarnowa, Romana  Ciepieli, którego destrukcyjna działalność samorządowa została opisana już tutaj: https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/1025271,czy-prezydent-roman-ciepiela-zlikwiduje-100-tysieczny-tarnow

Gdy piszący te słowa, stwierdził na sesji Rady Miejskiej, (zwołanej – mimo pandemii – 19 marca, by omówić m.in. problem …. sterylizacji kotów /sic!/ ) , iż mieszkańcy na pewno się ucieszą, że  Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO)  „zakwestionowała zgodność z prawem uchwały… śmieciowej” (uzależniającej opłatę za odpady od zużycia wody!), prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela zarzucił adwersarzowi, że wprowadza w błąd opinię publiczną, gdyż „RIO nie zakwestionowała metody (obliczania opłat za śmieci) , wręcz przeciwnie, potwierdziła, że ta metoda obliczania jest zgodna z ustawą”. Następnie dodał, że RIO „jeszcze nie kwestionuje, ale bada”, czy „wprowadzony limit ochronny… powyżej którego ta opłata już nie występuje” jest zgodny z prawem. Nie omieszkał też zasugerować, iż adwersarz „nie zna się”,  „nie zrozumiał intencji RIO” i by nie wywoływał „niepotrzebnego niepokoju”.

Patrz: nagranie sesji Rady Miejskiej w Tarnowie w dniu 19 marca 2020 roku: https://esesja.tv/transmisja/6109/xxvi-zwyczajna-sesja-rady-miejskiej-w-tarnowie-z-dnia-19-marca-2020-r.htm   (czas nagrania: od 1:24:30 do 1:25:21 i od 1:34:30 do 1:36:35).

Dlaczego wypowiedź prezydenta Tarnowa nie była tradycyjną nieprawdą, lecz miała charakter dezinformacyjny? Roman Ciepiela nie skłamał wprost, to jest nie zaprzeczył, że RIO zakwestionowała uchwałę, lecz stwierdził, ze nie zakwestionowała ona metody obliczania opłaty za wywóz śmieci, o czym w wypowiedzi adwersarza w ogóle nie było mowy. Ciepiela próbował w ten sposób wywołać wrażenie, że dyskutant mówi nieprawdę. Prezydent wzmocnić chciał to poprzez zarzut niekompetencji i nieodpowiedzialności (adwersarz nie wie, co mówi i niepotrzebnie sieje niepokój oraz wprowadza w błąd).

Zatem Ciepielowy koktajl składał się z części prawdziwej – RIO faktycznie nie zakwestionowała metody obliczania opłat za wywóz śmieci oraz manipulacji polegającej na wywołaniu wrażenia, że jego adwersarz tak właśnie twierdzi, czyli że to on mówi nieprawdę.  Jednak właściwym celem zastosowania tego koktajlu miało być przekonanie słuchaczy, że RIO w ogóle niczego nie zakwestionowała. Co zresztą zostało wzmocnione twierdzeniem prezydenta, że Regionalna Izba Obrachunkowa na razie niczego nie kwestionuje, a jedynie bada. Czyli prezydencka uchwała jest dobra, a nawet jeśli jest tam jakaś mała usterka, to ona nic nie znaczy istotnego.

Jaka jest prawda?

Otóż po przyjęciu przez radnych  (zaledwie jednym głosem) absurdalnej uchwały, zaproponowanej przez prezydenta, uzależniającej opłatę za śmieci od ilości zużytej wody, Regionalna Izba Obrachunkowa przyjęła w dniu 11 marca 2020 roku uchwałę, w której „postanawia wszcząć postępowanie o stwierdzenie nieważności uchwały… w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami….”.   Czyli nie chodzi tu o zakwestionowanie tylko jakiegoś jednego, nieistotnego elementu w/w uchwały, lecz zarzuty ( o tym mowa będzie niżej), które skłoniły RIO do zakwestionowania całej uchwały.

RIO stwierdza, iż „ … Rada Miejska w Tarnowie nie wypełniła obowiązku wynikającego z art. 6k ust. 1 pkt 2 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach…” (u.c.p.g.) , że „… ustalenie stawki… narusza normy kompetencyjne wynikające z wyżej przytoczonych przepisów ustawy…”,  że inne fragmenty uchwały zaproponowanej przez prezydenta Ciepielę, są „naruszeniem normy z art. 6j ust. 1 pkt 2…”. Poza tym RIO zarzuca uchwale, iż „… jest skomplikowana i może sprawiać trudność w zakresie zrozumienia intencji uchwałodawcy, a co może doprowadzić do błędnego sporządzenia i złożenia deklaracji w Urzędzie Miasta Tarnowa…” .

RIO zarzuca samorządowi tarnowskiemu nie tylko brak staranności, dokładności, precyzji, ale także i to, że w/w uchwała  „została również podjęta z naruszeniem konstytucyjnej zasady określoności regulacji prawnych wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP … oraz par. 6 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 20 czerwca 2002 r. w sprawie ‘Zasad techniki prawodawczej’…”

Zatem nie chodzi – jak sugerował prezydent Ciepiela –  o jeden zarzut, lecz szereg poważnych zarzutów, które skłoniły RIO do wszczęcia postępowania o stwierdzenie nieważności uchwały.

Co więcej, RIO zakwestionowała także drugą związaną z nią uchwałę w sprawie wzoru deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi  i wszczęła postępowanie o stwierdzenie jej nieważności, zarzucając uchwałodawcy m.in. „naruszenie art. 6m ust. 1a i 1b u.c.p.g. oraz zasad wynikających z rozporządzenia parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016 / 679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych….”

RIO zarzuca także Ciepielowej uchwale to, iż wskazano w niej nieprawidłowy termin składania deklaracji w przypadku zmiany danych oraz ponownie to, że jest zbyt zawiła i niezrozumiała dla obywateli, a także to, że została podjęta „z naruszeniem konstytucyjnej zasady określoności regulacji prawnych, wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP…”

Manipulacja dokonana na sesji przez prezydenta Ciepielę miała na celu prawdopodobnie zbagatelizowanie problemu, przypisanie adwersarzowi niewiedzy, niekompetencji oraz zaprezentowanie swojej osoby jako nieomylnej i działającej zgodnie z prawem. Faktycznie wskazane przez RIO braki w/w uchwały świadczą o niekompetencji prezydenta oraz zespołu miejskich prawników pod kierownictwem Beaty Baran.

Dezinformacja licząca na brak reakcji i sprawdzalności

Prezydent Roman Ciepiela jest autorem nowatorskiej metody komunikowania się ze społeczeństwem. 18 i 19 marca wystąpił przed kamerami, ogłaszając, iż to, co widzą tarnowianie na monitorach, jest „konferencją prasową”. Okazało się jednak, że jedynym uczestnikiem tych „konferencji prasowych” był sam prezydent, który z przygotowanej wcześniej kartki odczytał sam pytania do siebie i na nie sam odpowiedział „na żywo”.

19 marca powtórzył swoją wersję działań RIO, stwierdzając jeszcze bardziej dobitnie, że nie jest prawdą to, co mówi „jeden z radnych”, że RIO kwestionuje metodę obliczania opłat za śmieci, lecz jedynie jeden z jej punktów, dotyczący maksymalnego pułapu opłat za śmieci.

Mógł tak zrobić, licząc na brak reakcji i sprostowania, gdyż sam uczestniczył w tej quasi konferencji prasowej. Posłużył się przy tym stosowaną w czasach PRL-u metodą RES-u (od restriction). Gdy komuniści nie chcieli, by jakieś nazwisko było wymieniane w mediach obejmowali je RES-em. Np. w Bibliotece Jagiellońskiej można znaleźć taki zapis RES na nazwisko „Marek Ciesielczyk” z lat 70-tych. By wypożyczyć z biblioteki materiały dotyczące dysydenta Ciesielczyka, trzeba było mieć specjalne zezwolenie. Jeszcze w latach 90-tych w czasie sesji Rady Miejskiej w Tarnowie, transmitująca na żywo obrady lokalna telewizja kablowa kierowała kamery na sufit lub ściany, gdy zabierał głos radny Marek Ciesielczyk. Niektóre media, by uniknąć wymieniania mego nazwiska, także pisały „jeden z radnych”.

Warto także zauważyć, iż prezydent Ciepiela mówiąc o w/w górnym limicie opłat za wywóz śmieci przypisuje sobie zasługę wprowadzenia do uchwały takiej maksymalnej opłaty: „… na mój wniosek i moją autopoprawkę radni uchwalili maksymalną opłatę…”. Tymczasem ten właśnie górny limit zaproponowało kilku radnych, a nie prezydent, który dążył cały czas do maksymalizacji opłat.

Cytowane tu stwierdzenie Ciepieli nie jest do końca nieprawdziwe. Jest ponownie swego rodzaju koktajlem prawdy i manipulacji. Formalnie prezydent faktycznie zgłosił autopoprawkę do swojej uchwały w postaci ograniczenia górnej stawki opłaty za wywóz śmieci, ale zrobił to na wniosek kilku radnych, którzy nie zagłosowaliby po prostu za jego pierwotna wersją i uchwała by nie została przyjęta.

Posługując się w/w po części tylko prawdziwym stwierdzeniem, prezydent chciał zaprezentować się jako dobroczyńca, któremu mieszkańcy zawdzięczają ograniczenie opłat śmieciowych. Prawda jednak i tym razem była inna.

Patrz: „konferencja prasowa” Romana Ciepieli , 19 marca 2020, https://www.tarnow.pl/    (czas od 12:20 do 13:30)

Przedstawiam tutaj szczegóły strategii dez – informacyjnej prezydenta Tarnowa, by na konkretnych przykładach pokazać, jak władza może deformować fakty, stosując znane od lat techniki dezinformacyjne.

Marek Ciesielczyk

– doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, autor pierwszej w języku polskim książki  nt. historii KGB (wydanej w Berlinie Zachodnim w 1988 roku), radny Rady Miejskiej w Tarnowie 5. kadencji.

tel. 601 255 849

dr.ciesielczyk@gmail.com

ciesielczyk okjpg

Tarnowskie Dialogi – Rafał Sonik w Tarnowie

W ramach cyklu spotkań „Tarnowskie Dialogi w Tarnowie gościł Rafał Sonik , brzowy medalista Dakaru, przedsiębiorca, filantrop.
 
 
TARNOWSKIE DIALOGI – to impreza zainicjowana przez Komisję Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miejskiej w Tarnowie. Moderacja: Marek Ciesielczyk, przewodniczący tej komisji.
 
W TARNOWSKICH DIALOGACH wzięli wcześniej udział: Jerzy Karwelis – autor książki „Trzeci sort – czyli jak zakończyć wojnę polsko-polską, samorządowcy – prezydent miasta Tarnowa i sekretarz miasta Rzeszowa, ksiądz Andrzej Augustyński – twórca SIEMACHY, Krzysztof Zanussi – reżyser.
 
Rafał Sonik – mimo poważnej kontuzji w 2018 roku, wrócił do ścigania i zajął trzecie miejsce w tegorocznym Rajdzie Dakar (kat. Quad). Legenda tego rajdu i zwycięzca z 2015 roku. Dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Świata.
 
Przedsiębiorca. Właściciel spółki Gemini Holding, zarządzającej galeriami Gemini Park w Tarnowie, Bielsku-Białej i Tychach.
 
Filantrop. „Pieniądze dla Rafała Sonika to nie cel, ale jedynie środek do urzeczywistniania marzeń”. Od ponad 25 lat główny partner stowarzyszenia Siemacha.
Od zawsze blisko związany z Tatrami. Organizator corocznego projektu sprzątania szlaków – Czyste Tatry oraz współzałożyciel nieformalnej grupy „Przyjaciół Kasprowego Wierchu”, która każdej wiosny spotyka się podczas mszy na szczycie „Świętej góry”. Aktywizator społeczności seniorów w Zakopanem.
 
Oto relacja filmowa ze spotkania:
 
 

image description