Archiwa kategorii: Oburzeni

Prokuratorzy

Bezkarni Prokuratorzy

Ściganie prokuratorów NIE leży w interesie społecznym?! Twierdzi prokurator!

Prokuratura interesu społecznego w ściganiu prokuratorów za przestępstwa nie widzi? Jaki interes zatem prokuratura widzi, aby to Obywatel ścigał prokuratora? Czy obywatelowi za to płacą, aby dbał o jakość funkcjonariuszy publicznych? Czy niektóre przestępstwa prokuratorzy mogą popełniać?

 Blisko dwa lata temu w  dniu 19 października 2017r  wpłynął do Sądu Rejonowego w Toruniu akt oskarżenia. Jako oskarżony został wymieniony prokurator M.M.  Sąd z własnej inicjatywy przekazał akt oskarżenia do sądu we Włocławku, bo oskarżonym jest toruński prokurator. Jest to dziwne, bo wcześniejszy akt oskarżenia wobec  tego samego prokuratora M.M. złożony rok wcześniej, sąd toruński rozpoznawał, bez problemu. Sąd tamtą sprawę (wcześniejszą) nawet umorzył w szokujący sposób, bo sprawą zainteresował się prokurator w Gdańsku w terminie późniejszym. 

Sąd wykonuje operacje w czasie prawie dwu lat (od 19 października  2017),  a czas płynie na korzyść oskarżonego. Włocławski prokurator badał  sprawę  aktu oskarżenia złożonego w dacie 19 październik 2019r, czyli dacie, której jeszcze nie było.  Sic! Dowód załączone pismo.

W sprawie tego samego oskarżonego prokuratora M.M. – prokuratura w Gdańsku taki interes społeczny z art. 60 kpk widziała  o czyny wcześniejsze z 2015r.. Sprawę w Gdańsku    prowadzi prokurator   już blisko 3 lata za inne czyny też prywatnoskargowe. Na razie tylko prowadzi. Dlaczego tak długo? Czy dlatego aby pokrzywdzona sama nie mogła prowadzić szybciej ? Czy jakiekolwiek ściganie prokuratorów  leży w interesie prokuratorów?

Więcej informacji zawiera  pismo z dnia 5 lutego 2019r od pani prokurator, W SPRAWIE INTERESU SPOŁECZNEGO.

Strona nr 1 ww. pisma 

Strona nr 2 ww. pisma 

UWAGA  Na stronie 2 można zauważyć wyjątkowy brak spostrzegawczości pani prokurator podczas składania podpisu, albowiem 19 października 2019r. jeszcze nie było 🙂 

BEZPARTYJNI do wyborów

Bezpartyjni do wyborów

BEZPARTYJNI idą szerokim frontem do wyborów parlamentarnych.

W dniu 20 lipca 2019 r. Stowarzyszenie Oburzeni zorganizowało spotkanie przedwyborcze BEZPARTYJNYCH, które odbyło się w hotelu „U Witaszka” w Czosnowie pod Warszawą.

Na spotkanie przybyły liczne środowiska zainteresowane udziałem w tegorocznych wyborach,  do Sejmu i Senatu, z wszystkich rejonów Polski.

 Za kilka dni, najdalej w pierwszej połowie sierpnia Prezydent Rzeczypospolitej zarządzi wybory.  Jesteśmy zdecydowani wziąć odpowiedzialność  za  kraj i kandydować.

Kwestią otwartą pozostaje ciągle forma naszego działania.

Ponad połowa zabranych opowiedziała się za Komitetem Wyborczym Wyborców utworzonym przez BEZPARTYJNYCH.

Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt: Wojciech Papis  Tel.  514 268 064 oraz dr Marek Ciesielczyk 601 255 849.

Jednocześnie informujemy, że na spotkaniu ukonstytuował się Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „TAK DLA DEMOKRACJI”

CZY WIECIE PAŃSTWO ,ŻE:

OBECNY KODEKS WYBORCZY JEST NIEDEMOKRATYCZNY

MANDATY W WYBORACH DO SEJMU,  SEJMIKÓW WOJEWÓDZTW, RAD GMIN I POWIATÓW OBEJMUJĄ W KILKUNASTU PROCENTACH KANDYDACI W MNIEJSZYM POPARCIEM W TYM SAMYM OKRĘGU OD TYCH KANDYDATÓW, KTÓRZY MANDAT OBJĘLI, A OTRZYMALI MNIEJSZĄ LICZBĘ GŁOSÓW W TYM SAMYM OKRĘGU WYBORCZYM.

CYNICZNI POLITYCY, ZWŁASZCZA CI Z PARTYJNYCH OLIGARCHII  LANSUJĄ  KŁAMLIWĄ I SZKODLIWĄ OPINIĘ, ŻE SYSTEM  D’HONDTA  ORAZ PROGI WYBORCZE MAJĄ COŚ WSPÓLNEGO Z PROPORCJONALNOŚCIĄ ZAPISANĄ W KONSTYTUCJI R.P.

CZY WIECIE, ŻE:

DZISIAJ PARTIE POLITYCZNE OTRZYMUJĄ W FORMIE DOTACJI I SUBWENCJI PODAD STO MILIONÓW ZŁOTYCH Z BUDZETU PAŃSTWA , Z NASZYCH PODATKÓW.

ZASTANÓWMY SIĘ. BĘDĄC PRZYKŁADOWO  PRZECIWNIKIEM DANEJ PARTII PŁACIMY NA TĘ PARTIĘ ORAZ NA WSZYSTKIE, LUB WIĘKSZOŚĆ POZOSTAŁYCH PARTII, KTÓRYCH NIE POPIERAMY, NASZYMI PIENIĘDZMI!

TO JEST OCZYWISTY ABSURD.  NAJWYŻSZY CZAS TO ZMIENIĆ.

POPRZYJ OBYWATELSKĄ INICJATYWĘ USTAWODAWCZĄ „TAK DLA DEMOKRACJI” , KTÓRA ZMIENI KODEKS WYBORCZY I USTAWĘ O PARTIACH POLITYCZNYCH W POSTULOWANYM ZAKRESIE.

Wykorzystajmy czas kampanii wyborczej do równoległej zbiórki podpisów także za poparciem dla inicjatywy ustawodawczej.

Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „TAK DLA DEMOKRACJI” na rzecz ustawy o zmianie ustawy – Kodeks wyborczy oraz niektórych innych ustaw[1])

Kontakt: Wojciech Papis  514 268 064 wojciech.papis01@gmail.com pełnomocnik

Jan Szymański  600 820  483  jan_szyman@wp.pl  z-ca pełnomocnika

 

Wspólny komitet wyborczy! Zapraszamy na spotkanie zjednoczeniowe w tę sobotę

Jeśli uważasz, że polskiej scenie politycznej potrzebna jest  TRZECIA DROGA,  pomiędzy PiS i PO, a dotychczasowe próby jej urzeczywistnienia nie są właściwym rozwiązaniem, weź udział w spotkaniu, którego celem będzie stworzenie skuteczniej alternatywy w wyborach do Sejmu (prawdopodobnie 20 października?) – jeszcze nie jest za późno –

w tę sobotę, 20 lipca, o godz. 12:oo

w sali konferencyjnej hotelu „U WITASZKA” (możliwość noclegu),

ul. Lercha 5, 05-152 Czosnów k. Warszawy

Prosimy o potwierdzenie przybycia – tel. 514 268 064

link do dojazdu:

https://www.google.com/maps/place/Hotel+U+Witaszka+Organizacja+Wesel+Komunie+Sale+Konferencyjne+Kuchnia+Polska+Hotel+z+Parkingiem/@52.3342831,20.8004214,11z/data=!4m17!1m7!3m6!1s0x471eb05ac5103c87:0xce9109c1b5b72e7d!2zV8WCYWR5c8WCYXdhIExlcmNoYSA1LCAwNS0xNTIgQ3pvc27Ds3c!3b1!8m2!3d52.390862!4d20.734506!3m8!1s0x471eb0442a6fdf0b:0x3a52c90ec083028c!5m3!1s2019-08-17!4m1!1i2!8m2!3d52.3903648!4d20.7343179

W tej chwili kilkanaście małych (bliskich programowo!) grup , usiłuje  stworzyć komitety wyborcze (alfabetycznie: AZER, Bezpartyjni Samorządowcy, FdR, Jedność Narodu, Oburzeni, Revolution, Skuteczni, Wolni i Solidarni, Zgoda etc.).  Osobno nie tylko nie przekroczą ani 5-procentowego, ani 3-procentowego progu, ale nawet nie zbiorą po 5 tysięcy podpisów w 21 okręgach. Dlatego proponujemy połączenie wysiłków na następujących zasadach:

  1. Nie szukamy już zarejestrowanej partii politycznej, by ewentualnie otrzymać dotację, gdyż na zmianę jej nazwy jest już za późno, a przyjęcie słabej nazwy jest nierozsądne. Tworzymy zatem Komitet Wyborczy Wyborców, świadomie rezygnując z dotacji.
  2. Rezygnujemy z prób porozumienia z ugrupowaniami, które nie sprawdziły się w Sejmie (np. PSL czy Kukiz’15). Nie ma sensu rzucać koła ratunkowe np. tonącemu Kukizowi, którego poparcie spadło w ciągu 4 lat z 21 do 3 procent i który nie był ani skuteczną opozycją, ani koalicjantem i nie potrafił walczyć o realizację nawet swych podstawowych punktów programowych (np. JOW czy likwidacja lub obniżenie progu referendalnego). Po co więc miałby Kukiz ponownie znaleźć się w Sejmie? Można zachęcać do współpracy jedynie poszczególnych, wartościowych działaczy takiego ugrupowania.
  3. Drugim członem nazwy komitetu nie będzie nazwa żadnej z już istniejących organizacji, budujących tę koalicję, lecz nazwa nowa, znacznie lepsza od istniejących.=
  4. Jak najszybciej wybieramy 41 pełnomocników (w każdym okręgu wyborczym jednego) nie na zasadach jakiegoś absurdalnego matematycznego kompromisu, lecz faktycznych możliwości organizacyjnych kandydata na pełnomocnika, który będzie jedynką na liście wyborczej w swoim okręgu wyborczym, ale tylko wówczas, gdyż zobowiąże się (i wywiąże faktycznie z tych zobowiązań) – do: 

a) zebrania 6 tysięcy podpisów w swoim okręgu wyborczym,

b) stworzenia dobrej listy wyborczej w okręgu, która zagwarantuje średnio minimum 1 tys. głosów na kandydata,

c) przeznaczenia na kampanię wyborczą minimum 10 – 20 tys. zł z własnej kieszeni, drugie tyle od pozostałych kandydatów oraz minimum 10 – 20 tys. zł od innych darczyńców, zgodnie z Kodeksem wyborczym. Jeśli po 3-4 tygodniach okaże się, że pełnomocnik nie wywiązuje się z tych zobowiązań zmieniamy go.

  1. Żadna „centrala” ani krajowa, ani wojewódzka nie ma prawa ingerencji w sprawy wewnętrzne okręgów wyborczych (np. nie może sama wyznaczać pełnomocników – jedynek etc.)

Stowarzyszenie OBURZENI

Tel. 514 268 064

P.S.

Chcemy podkreślić, iż nasze stowarzyszenie nie rości sobie żadnych praw do bycia „siłą przewodnią” tej koalicji. Spełniamy tutaj jedynie rolę inicjatora czy organizacyjnego koordynatora akcji na tym etapie. Do zobaczenia w sobotę.

———————————————————————————-

Marsz Prawdy

Marsz Prawdy

 

Przyjdź na Marsz Prawdy w Warszawie. 28 06 2019 w stulecie Traktatu Wersalskiego! -( temat postu)

 
 
100 lat Polski na mapie Europy!
 
28 czerwca 1919 r.  – 28 czerwca 2019 r.
 
Prosimy przyjdź na  MARSZ  PRAWDY
 
organizowany w stulecie podpisania Traktatu Wersalskiego  przez  Stowarzyszenie Oburzeni.
 
Traktat podpisali  w imieniu Polski: Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski
 
Oddajmy razem hołd Wielkim Polakom, którzy walnie przyczynili się do odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości w tym dowódcy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. gen. Tadeuszowi Jordan- Rozwadowskiemu.
 
Przyjdź  na  MARSZ PRAWDY , który odbędzie się w Warszawie 28 czerwca 2019 r. ( piątek) . Zabierz znajomych i rodzinę.
 

Początek Marszu – zbiórka na placu przed PKIN, przy Metro Centrum ( „na patelni”)

Godzina 15.00

 
Trasa Marszu : Alejami Jerozolimskimi  i Ujazdowskimi  pod pomnik Ignacego Jana Paderewskiego  w Parku ujazdowskim, a następnie pod pomnik  Romana Dmowskiego  znajdujący się na skwerze u zbiegu   alei Szucha i  Alei Ujazdowskich
 
Zabierz ze sobą biało – czerwoną plagę. Tylko tyle i aż tyle.
 
 

Na Marsz zapraszają

Jan Szymański,  Marek Ciesielczyk, Tomasz Kucharczyk , Paweł Połanecki i Wojciech Papis

Stowarzyszenie Oburzeni

 
 
Kontakt roboczy przy organizacji Marszu Prawdy:
 
Jan Szymański  600 820 483                                Wojciech Papis  514 268 064
 
(przewodniczący zgromadzenia)

Czy wartości mają znaczenie dla pokolenia ‘disco polo’? 

Trzecia debata z cyklu „Tarnowskie Dialogi” z udziałem Krzysztofa Zanussiego i ks. Andrzeja Augustyńskiego

Od lewej: Ksiądz Andrzej Augustyński, dr Marek Ciesielczyk, Krzysztof Zanussi

Już po raz trzeci z inicjatywy Komisji Kultury i Ochrony Zabytków w Tarnowie w zabytkowych piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury zorganizowana została debata w ramach imprezy „Tarnowskie Dialogi”. Tym razem w Tarnowie gościli Krzysztof Zanussi oraz ksiądz Andrzej Augustyński. Dyskusję prowadził przewodniczący Komisji Kultury, dr Marek Ciesielczyk – relacja filmowa tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=C4zqKYfWOes

 

Wojna, samorząd, a teraz etyka

Po Jerzym Karwelisie, autorze książki „Jak zakończyć wojnę polsko-polską?” (patrz film: https://www.youtube.com/watch?v=MOYq7jFWWeE ) oraz prezydencie Tarnowa i sekretarzu Rzeszowa dyskutujących o plusach i minusach polskiego samorządu (patrz film:  https://www.youtube.com/watch?v=eorGATvCzfY ) kolejnymi gośćmi byli w Tarnowie Krzysztof Zanussi i ksiądz Andrzej Augustyński, zastanawiający się, czy wartości mają znaczenie dla pokolenia „disco polo”.

Krzysztof Zanussi to jeden z najwybitniejszych reżyserów europejskich, scenarzysta, publicysta, pedagog. Studiował fizykę, filozofię i reżyserię. Jest szefem Studia Filmowego „Tor”. Uważany za jednego z twórców „kina moralnego niepokoju” w latach 70-tych (np. film „Barwy ochronne”)

Ksiądz Andrzej Augustyński urodził się w Tarnowie, studiował  w Papieskiej Akademii Teologicznej. Założył stowarzyszenie Siemacha i Fundację Demos. W 2010 opublikował książkę „Coca kocha Colę” o przyczynach zagubienia młodych ludzi we współczesnym świecie.

Coca kocha colę

Gdy moderator, Marek Ciesielczyk nawiązał do tej książki, wprowadzając do debaty także pojęcie „pokolenie disco polo”, Krzysztof Zanussi wyraził swój sceptycyzm wobec powiedzenia „o gustach się nie dyskutuje”, stwierdzając, że gust się ma albo się go nie ma. Reżyser zauważył, iż większość, która tego gustu nie ma, jest prawie zawsze w błędzie. Dlatego „nie wolno być z większością”. Gdy Zanussi realizował film w USA, Milos Forman powiedział mu, że dopóki nie pokocha coca coli, nie powinien robić filmów dla Amerykanów, gdyż oni tych filmów nie będą w stanie zrozumieć. Zanussi nie pokochał coca coli i wrócił do Europy.

Zdaniem Zanussiego negatywny wpływ na wartości ma to, iż już dawno nie mieliśmy do czynienia z masowym nieszczęściem. Obecne życie w państwach rozwiniętych gospodarczo nie ma w sobie dramatyzmu. Człowiekowi zachodniemu wydaje się, że wszystko mu wolno robić. „Życie to dramatyczna przygoda, ale ludzie uciekają od dramatyzmu”.

Ksiądz Augustyński podkreślał w czasie debaty negatywny wpływ komercjalizacji na naszą cywilizację. Przypomniał powiedzenie: „Każde pokolenie ma swe pragnienia, a obecne ma coca colę”. Zdaniem Augustyńskiego musimy obnażać obecny prymitywizm. Ksiądz uważa, iż dawniej ludzie byli chudzi z biedy, a teraz są z tej biedy otyli, konsumując junk food. Złem jest zarówno bycie głodnym jak i nażartym śmieciami. Ksiądz podkreślał, iż w życiu najważniejsza jest kreacja, tworzenie.

Najważniejsza jest prawda i wolność

Gdy prowadzący debatę Marek Ciesielczyk przypomniał teorię upadku cywilizacji niemieckiego filozofa Oswalda Spenglera, autora „Zmierzchu Zachodu”, Krzysztof Zanussi zauważył, że już po 1-szej wojnie światowej załamała się pycha Europy. Teraz być może naszą cywilizację zastąpi model nowego społeczeństwa (na kształt pszczelego roju)  i nowego człowieka, o którym mówił Friedrich Nietzsche, a później komuniści. Być może ten model zrealizuje Rosja lub Chiny?

Ksiądz Augustyński zastanawiał się nad skutecznym modelem wychowania, przypominając powiedzenie, iż do wychowania jednego człowieka potrzebna jest cała wioska. Opowiadał o swoich doświadczeniach z prowadzonych przez siebie ośrodkach dla dzieci i młodzieży. Podkreślał, iż nie każdy postęp (np. obecny) jest rozwojem, ale każdy rozwój jest postępem. Wychowawca – jak pisał Sokrates, a za nim Tischner – powinien być jak akuszerka – ma pozwolić narodzić się człowiekowi i dać mu samodzielność.

Gdy dr Ciesielczyk próbował porównać naszą cywilizację do pogańskiej, Krzysztof Zanussi zauważył, iż to porównanie jest nieuprawnione, gdyż pogan można przecież nawrócić, a dzisiejszych ludzi Zachodu – nie. W przeciwieństwie do pogan oni już w nic nie wierzą.

Ksiądz Augustyński z kolei stwierdził, iż żyjemy w czasach postchrześcijańskich, ale one mogą być oczyszczające dla chrześcijaństwa.

Gdy Ciesielczyk zaproponował, by obydwaj dyskutanci dali młodym ludziom radę, wskazówkę, co jest najważniejsze w życiu, Zanussi powiedział – PRAWDA, zaś Augustyński – WOLNOŚĆ i odporność na wszechobecną dzisiaj manipulację

Po debacie jej uczestnicy wzięli – jak zwykle – udział w spotkaniu integracyjnym przy lampce wina i w otoczeniu prac tarnowskich artystów.

Jak zwykle oprawę muzyczną „Tarnowskich Dialogów” zapewnili artyści tarnowscy.

 

  

Narzędzia informatyczne

Narzędzia informatyczne

Jak można korzystać z takiego narzędzia jak Google Analytics?

Do czego może służyć.

Czy może służyć?

Czy służy komuś?

Google Analytics może służyć do analizy skutków swoich działań podejmowanych na stronie www. Czasami są to zarejestrowane skutki działań podjętych na innych płaszczyznach a uwidocznionych na stronie www. Zapoznaję się z możliwościami tych statystyk.

Pierwsze moje obserwacje.

Naszą stronę odwiedzają ludzie w przedziale wiekowym 25 do 34 lat a drugi przedział wiekowy to 18 do 24 lat. Łącznie stanowią ponad 60% wejść na stronę. Jaki dla mnie mnie wniosek. W spotkaniach uczestniczą i osoby działające w OBURZONYCH to wiek 50+.  Jeżeli chcę wykorzystać tą wiedzę to materiały umieszczone na stronie muszą zainteresować wchodzących na nią.

Druga statystyka pokazuje, że wchodzący drugi raz stanowią maksymalnie 9%. Są to pewnie członkowie lub sympatycy Stowarzyszenia. Druga konkluzja nasze artykuły nie zachęcają do powrotu na stronę. Czy można to zmienić? Spróbuję.

To są wstępne analizy tylko dwóch statystyk. Google Analytics ma ich dziesiątki.  Każda daje pole do analiz i korekty lub zmiany działania Stowarzyszenia OBURZENI.

Jest to odpowiedź na pierwsze pytania. Ostatnie czy to może służyć komuś? Tak jeżeli ktoś ma dostęp do tych statystyk i umie je wykorzystać. Firmy takie jak Google to potrafią.

Mają ludzi od analiz i ludzi do pracy nad wynikami tych analiz. W Polsce tych osób praktycznie nie ma. Te które są pracują już dla zwycięzców wyborów. Ich wiedza jest jednak znikoma do wiedzy i umiejętności tworzących takie narzędzia.

Trochę o programie działania. moim celem jest doprowadzenie do znacznego obniżenia ilościowego osób poszkodowanych. Przez Prawo, Przez wymiar (nie) sprawiedliwości. Przez urzędy i urzędników. Temu ma między innymi służyć Marsz Traktatu Wersalskiego.

Za tydzień przedstawię kolejną analizę jednej ze statystyk i możliwą jej interpretację oraz swoją ocenę przedbiegów do wyborów na jesieni do Sejmu i Senatu.

Zapraszam do uczestnictwa i wsparcia Marszu w dniu 28 czerwca 2019 roku od godziny 15:00 na tzw. „Patelni” stacja Metro Centrum. Na Facebooku wydarzenie „Marsz Traktatu
Wersalskiego”

Z poważaniem

Jan Szymański

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Czy warto było zorganizować Marsz Poszkodowanych przez Prawo?

Czy osiągnęliśmy jako Stowarzyszenie OBURZENI zakładane cele?

I jeszcze kilka innych pytań związanych z Marszem, z Wyborami, z działalnością Stowarzyszenia Oburzeni.

Pierwsze dni po Marszu to tylko odnotowanie, że była migawka w TVP i bez zabarwienia został pokazany Marsz. W sumie sukces prawie żaden. Porównując szczególnie do akcji Referendum o odwołanie Prezydent m. st. Warszawy Panią Hannę Gronkiewicz-Waltz to żaden sukces.

Patrząc z innej płaszczyzny to zwiększenie liczby członków Stowarzyszenia w wyniku tego Marszu.

Dotarcie do kolejnej grupy społecznej.

Petycja złożona do Prezydenta RP Pana Andrzej Dudy (Tutaj poprzyj petycję). Pod podanym linkiem można zobaczyć złożoną Petycję. Temat zaistniał. Czy zakończy się powodzeniem to zależy od tego czy więcej osób się zaangażuje we wcielanie proponowanego rozwiązania prawnego w życie.

Mam ogromną prośbę. by wzmocnić nacisk na Prezydenta proszę o mailowe, pisemne wnioskowanie o powołanie organu obrony poszkodowanych.

Stowarzyszenie OBURZENI planuje kolejne działania propagujące wdrożenie petycji w życie. Jedną z takich inicjatyw to Marsz Traktatu Wersalskiego ( w roku 2018 był to Marsz Prawdy).

Marsz w dniu 28 czerwca 2019 roku ma też za zadanie włączenie kolejnych grup osób poszkodowanych w widoczną formę wpływania na kształt i rozwiązania prawne w Rzeczpospolitej Polskiej.

100 lat Polski na mapie Europy!

 28 czerwca 1919 r. – 28 czerwca 2019 r.

 Swoje poparcie dla idei oraz uczestnictwa w Marszu udzielił Pan Poseł Jakub Kulesza. Czekamy na kolejne zgłoszenia osób pragnących poprzeć i uczestniczyć w Marszu.Wydarzenie na Facebooku.

Przyjdź na MARSZ PRAWDY

 organizowany w stulecie podpisania Traktatu Wersalskiego

przez Stowarzyszenie Oburzeni.

 Traktat podpisali w imieniu Polski: Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski

 Oddajmy razem hołd Wielkim Polakom, którzy walnie przyczynili się do odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości w tym dowódcy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. gen. Tadeuszowi Jordan- Rozwadowskiemu.

 Przyjdź na MARSZ PRAWDY , który odbędzie się w Warszawie 28 czerwca 2019 r. ( piątek) . Zabierz znajomych i rodzinę.

 Początek Marszu – zbiórka na placu przed PKIN, przy Metro Centrum ( „na patelni”)

 Godzina 15:00

 Trasa Marszu : Alejami Jerozolimskimi i Ujazdowskimi pod pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w Parku ujazdowskim, a następnie pod pomnik Romana Dmowskiego znajdujący się na skwerze u zbiegu alei Szucha i Alei Ujazdowskich

Zabierz ze sobą biało – czerwoną flagę. Tylko tyle i aż tyle.

Na Marsz zapraszają:

Jakub Kulesza, Jan Szymański, Marek Ciesielczyk, Tomasz Kucharczyk, Roman Dubowski, Paweł Połanecki i Wojciech Papis

Stowarzyszenie Oburzeni

 Kontakt roboczy przy organizacji Marszu Prawdy:

 Jan Szymański 600 820 483                                Wojciech Papis 514 268 064

(Przewodniczący Zgromadzenia)

W następnym artykule (opublikuję go 4 czerwca 2019 roku wieczorem) przedstawię swoja ocenę Wyborów z 26.05.2019 r. oraz przedstawię dalsze modyfikacje działań OBURZONYCH. Jak można korzystać z takiego narzędzia jak Google Analytics? Zapoznał mnie z tym narzędziem syn. Do czego może służyć. Czy może służyć? Czy służy komuś?

Z poważaniem

Jan Szymański

Dlaczego Konfederacja przegrała wybory? – Okiem insidera

Jakie są przyczyny słabego wyniku wyborczego Konfederacji oprócz jej bojkotu praktycznie przez wszystkie media? Nie można upatrywać przyczyn porażki wyłącznie na zewnątrz. Trzeba także uderzyć się w piersi i sumiennie przeanalizować swoje błędy. Jakie one były?

  1. Wzajemne wykluczanie elektoratów.

Założenie liderów Konfederacji było proste. Tworzymy jedną listę wyborczą, na której znajdą się przedstawiciele wszystkich ugrupowań wchodzących w jej skład. W ten sposób pozyskamy głosy i zwolenników Korwina-Mikke, i Narodowców, i Liroya, i Brauna, i Jakubiaka, i Godek.

Okazało się jednak w praktyce, iż głosy wcale się nie sumują. Np. niektórzy zwolennicy umiarkowanie krytycznego wobec UE Jakubiaka (a znam takich osobiście), wycofali swe poparcie dla jego Federacji dla RP, stwierdzając, że poglądy Korwina-Mikke czy Narodowców są zbyt radykalne, niektórzy zwolennicy konserwatywnej Godek czy Brauna oburzyli się z powodu koalicji z liberalnym obyczajowo Korwinem, a część Narodowców nie poparła Konfederacji z powodu obecności w niej artystycznie nastawionego do życia Liroya itd. Trudno oczywiście ocenić, jakie były straty, wynikające z powodu tego wzajemnego wykluczania się elektoratów.  Koalicja uzyskała procentowo mniejsze poparcie niż sam Korwin 5 lat temu. Tak więc w/w założenie było błędne.

  1. Słabi kandydaci.

Skoro Konfederacja przyjęła założenie, iż wystarczy wystawić na liście pierwszego z brzegu kandydata X i ogłosić, że jest on od Narodowców, Korwina, Liroya, Jakubiaka czy Godek i wskutek tego ich zwolennicy automatycznie oddadzą na niego głos, to nie warto się wysilać i szukać jakiegoś dobrego (czytaj: rozpoznawalnego, cieszącego się zaufaniem w swej gminie, mieście czy powiecie) kandydata. Był to chyba najpoważniejszy błąd Konfederacji, jako że rozpoznawalni kandydaci mogliby uzyskać dodatkowe głosy, niezależnie od w/w głosów, wynikających z poparcia dla liderów Konfederacji.

Spośród 130 kandydatów Konfederacji aż 77 (to jest 60% !) otrzymało mniej niż 2 tysiące głosów, zaś aż 39 (to jest 30% !) uzyskało mniej 1 tysiąc głosów. Wśród kandydatów byli tacy, którzy nigdy nie byli w stanie dostać się nawet do rady gminy, powiatu czy sejmiku. Jakże więc mogli startować do Parlamentu Europejskiego? Jedna z kandydatek, startując wcześniej do Sejmu otrzymała zaledwie 50 głosów, a z takim wynikiem nie można wejść nawet do rady osiedla. Prezentowane życiorysy wielu kandydatów mogły zniechęcać myślących wyborców do głosowania na Konfederację. Wyborca mógł być zaszokowany, czytając, iż posłem do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji ma być np. wizażystka (sic!).

Jeszcze przed skonstruowaniem listy wyborczej, każdy potencjalny kandydat powinien zadeklarować, jaką sumę pieniędzy jest w stanie wydać na kampanię. Słyszałem, iż jeden z kandydatów pytał, ile otrzyma pieniędzy od komitetu na prowadzenie swej kampanii (sic!). Jeśli kogoś nie stać na prowadzenie kampanii w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to najpierw powinien spróbować swych sił w wyborach do rady gminy. Jeśli ktoś w tym miejscu powie, że przecież wszyscy kandydaci oprócz „jedynek” wiedzieli, że nie mają szans dostać się do PE i dlatego nie chcieli wydawać pieniędzy na kampanię, to można odpowiedzieć: a gdzie jest ideowość tych kandydatów – przecież to podobno ludzie, którym zależy na dobru Polski….

Gdyby na listy pozyskano tylko nieco lepszych kandydatów i gdyby każdy z nich uzyskał zaledwie o 473 głosy więcej,  Konfederacja przekroczyłaby próg 5%.

  1. Marna kampania wyborcza.

Na podstawie obserwacji kampanii wyborczej w tzw. terenie we wschodniej Małopolsce (podejrzewam jednak, że było tak w całym kraju) można powiedzieć, że Konfederacja była praktycznie niewidoczna. Lepszą kampanię robiły nie tylko duże ugrupowania, ale nawet mniejsze komitety, np. Wiosna (np. Jabłoński), Kukiz (np. Kaczmarczyk), a nawet Lewica Razem (np. Orkisz)! Kandydaci Konfederacji ograniczyli się do rozwieszenia niedużej ilości słabo widocznych plakatów i to zaledwie na kilka dni przed wyborami, co już wówczas nie miało znaczenia. Jedynym kandydatem prowadzącym zauważalną kampanię we wschodniej Małopolsce przez 3-4 tygodnie był piszący te słowa, co oczywiście było niewystarczające.

Lider każdego komitetu był widoczny na banerach nawet w małych wioskach, czego nie można powiedzieć o „jedynce” Konfederacji w okręgu nr 10. Można przypuszczać, iż konfederackie „jedynki” wyszły z założenia, że nie muszą wydawać sporych pieniędzy na kampanię, gdyż i tak zostaną europosłami dzięki popularności twarzy liderów Konfederacji. Okazało się jednak, iż było to założenie błędne.

Kilkuprocentowa przewaga PiS-u nad KE wynika nie tylko z polityki rozdawnictwa partii Kaczyńskiego, ale także i z tego, iż na listach Prawa i Sprawiedliwości znaleźli się ludzie rozpoznawalni i prowadzący bardzo intensywną kampanię wyborczą. „Jedynki” PiS-u nie liczyły na twarz Kaczyńskiego, lecz na swoją kampanię wyborczą, czego nie można powiedzieć o kandydatach Konfederacji. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka wyborcza, dzięki dobrym, rozpoznawalnym kandydatom, którzy mogą pokazać wyborcy swe dotychczasowe osiągnięcia zawodowe oraz dobrej kampanii można uzyskać dodatkowo 30-50 % głosów więcej!

Brak było jakiejkolwiek koordynacji działań komitetu wyborczego, np. przydzielenia konkretnych zadań 10 kandydatom w przypisanej im części okręgu wyborczego. Można rzec, iż kampania Konfederacji była jedną wielką improwizacją i liczeniem na to, iż twarz Korwina załatwi wszystko, a tak się nie stało.   

  1. Happeningi i „wygłupy” szkodzą całej liście wyborczej

Jeden z lokalnych przedsiębiorców, sympatyzujących z wolnościowcami, były członek UPR  spytał mnie w czasie kampanii wyborczej, czy – jako kandydat Konfederacji – uważam, że niepełnosprawne dzieci to „debile”, nawiązując do znanej wypowiedzi Korwina-Mikke. Oczywiście odpowiedziałem, że nie, zwłaszcza, że moja żona pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi. Przedsiębiorca powiedział mi później, że na mnie zagłosował, gdyż mnie zna od lat, lecz w innym wypadku, by tego nie zrobił.

Społeczeństwo polskie jest w dużym stopniu konserwatywne, a to wiąże się z dość ograniczoną akceptacją działań i wypowiedzi niekonwencjonalnych, a tym bardziej szokujących. Dlatego mogły one zrazić znaczną część potencjalnych wyborców Konfederacji.

  1. Warto słuchać rad innych

Skoro liderzy Konfederacji byli święcie przekonani, że wystarczy wystawić jakichś kandydatów i opisać ich jako ludzi Korwina, Liroya, Jakubiaka, Brauna, Godek czy Narodowców i w ten sposób przekroczy się próg 5 procent, nie sądzili, że dobrze by było skonsultować ich pomysły wyborcze z opinią ludzi, którzy mają doświadczenie i wiedzę na temat kampanii wyborczych. W praktyce nie było żadnej strategii wyborczej, co sprawiało wrażenie, że nie ma żadnego sztabu wyborczego ani przepływu informacji między centralą a kandydatami. Eksponowano wyłącznie „jedynki”, zapominając o pozostałych kandydatach.

Gdyby liderzy Konfederacji nadstawili ucha i posłuchali rad ludzi spoza jej ścisłego kierownictwa, być może udałoby się uniknąć choć niektórych opisanych tu błędów.

  1. Wnioski

Jeśli Konfederacja chce funkcjonować także w przyszłości i osiągnąć sukces wyborczy jesienią, musi zmienić strategię, otworzyć się na inne środowiska, by poszerzyć elektorat, pozyskać nowych wiarygodnych ludzi, którzy cieszą się zaufaniem w swym środowisku, pokazać te nowe twarze, zrezygnować z nieakceptowalnych powszechnie happeningów, zacząć konstruować listy wyborcze znacznie wcześniej nie tylko na zasadzie parytetu politycznego, ale także uwzględniając geografię, możliwości kandydatów, ich lokalną rozpoznawalność. Jeśli to nie nastąpi, Konfederacja uzyska w jesiennych wyborach wynik jeszcze gorszy od obecnego.

Marek Ciesielczyk

tel. 601 255 849 , dr.ciesielczyk@gmail.com

www.marekciesielczyk.com

Autor tej analizy jest doktorem politologii Uniwersytetu w Monachium, był profesorem University of Illinois w Chicago, organizatorem 4 udanych kampanii wyborczych do rady 100-tysięcznego miasta Tarnowa (Małopolska), które zakończyły się wynikami między 8 i 16%, a sam zajął swego czasu jako bezpartyjny, niezależny kandydat do Senatu trzecie (czyli wówczas pierwsze „niemedalowe”)  miejsce), uzyskując ok. 44.000 głosów (do wejścia do Senatu zabrakło mu zaledwie 3.863 głosy), zaś w samym Tarnowie uzyskał największą liczbę głosów spośród wszystkich ówczesnych kandydatów do parlamentu. W ostatnich wyborach startował jako bezpartyjny, będąc „ukrytym” przez twórców listy wyborczej na miejscu nr 6 na liście Konfederacja i uzyskał ok. 2.500 głosów, które można traktować jako dodatkowe, niepartyjne „wiano” wniesione do wyniku Konfederacji. Te niepartyjne głosy, oddane na konkretnego kandydata w środku listy, a nie na człowieka jednego z liderów Konfederacji –  to właśnie dowód na to, że można było pozyskać także dodatkowe głosy na listę, nie będąc reklamowanym jako człowiek jednego z tych liderów.

Nie głosuj na jedynki !

Już w roku 2011 studenci i pracownicy uczelni (głównie krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego) zorganizowali na Fecebooku akcję „Nie głosuj na jedynki”.  Jednym ze współorganizatorów akcji był prof. Andrzej Piasecki z UP. Poparł ją także profesor Antoni Dudek. Studenci i naukowcy namawiali wówczas, by w wyborach nie głosować na liderów list, jako że „jedynki” swoją pozycję zawdzięczają wpływom w partii, a nie rzeczywistym osiągnięciom w działalności społecznej.

image

Pięć lat temu, przed poprzednimi wyborami do Europarlamentu akcję „Nie głosuj na jedynki” rozpropagował „FAKT”, pisząc m.in.:

„Cwaniacy wyćwiczeni w partyjnych gierkach, dorobkiewicze i aroganci albo celebryci niemający pojęcia o polityce i pracy dla dobra państwa. Tacy ludzie wskutek wewnątrzpartyjnych przepychanek lądują najczęściej na pierwszych miejscach list wyborczych do europarlamentu. To miejsce daje największą szansę na to, by załapać się na pięć lat do europarlamentu i żyć wygodnie z bajońską pensją, licznymi przywilejami i widokami na sutą emeryturę. Oni nie zasługują na nasze poparcie. Nie popierajcie skompromitowanych polityków, lanserów i celebrytów, którzy za wszelką cenę po naszych grzbietach pchają się do Brukseli. Szukajcie na listach wyborczych osób, które mogą zasługiwać na zaufanie i dawać gwarancję tego, że będą w Parlamencie Europejskim pracować dla dobra Polski.”

W roku 2015 podobną akcję – NIE GŁOSUJ NA JEDYNKI – prowadziło stowarzyszenie OBURZENI, apelując do wyborców:

„Nie akceptując … sposobu układania list wyborczych przez kacyków partyjnych, apelujemy o niegłosowanie na ustawionych na pierwszych miejscach na listach wyborczych kandydatów, niezależnie od Waszych sympatii politycznych. Dzisiaj w praktyce  to wodzowie partyjni, a nie wyborcy dokonują wyboru posłów, namaszczając tzw. JEDYNKI jako liderów list wyborczych. Wyborcy nie mając szans na poznanie wszystkich kandydatów w ciągu zaledwie jednego miesiąca kampanii wyborczej na rozległym obszarze swego okręgu wyborczego, niejako automatycznie stawiają krzyżyk przy nazwisku pierwszego na liście, będąc jej zwolennikiem. W efekcie do parlamentu dostają się często miernoty  i bezwartościowi klakierzy. Sprzeciwmy się dyktatowi wodzów partyjnych oraz liderów komitetów wyborczych i nie głosujmy na JEDYNKĘ, lecz tego kandydata, którego poznaliśmy dobrze i uważamy za uczciwego, inteligentnego i odważnego. Pokażmy gest Kozakiewicza kacykom partyjnym i komitetowym, którzy namaścili uległych im YESMENÓW, jako tzw. „liderów” list wyborczych”.

Słuszność apelu „Nie głosuj na jedynki” potwierdzili (chyba niechcący) obecni europosłowie Danuta Huebner i Michał Boni, którzy nie chcieli kandydować do PE, gdyż uważali, że zaproponowane im miejsca na liście wyborczej (czwarte i piąte) nie dają im gwarancji wyboru. Tym samym potwierdzili, iż obowiązująca w Polsce ordynacja wyborcza oznacza, że wyboru dokonuje wódz partyjny, decydujący o kolejności na liście, a nie wyborcy.

Teraz, przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego Ogólnopolski Komitet NIE GŁOSUJ NA JEDYNKI pisze z kolei:

„Zwracamy się do wszystkich – niezależnie od sympatii partyjnych  – którym leży na sercu dobro Polski, by nie głosowali na JEDYNKI, lecz tych kandydatów – niezależnie od miejsca na liście wyborczej – których poznaliśmy dobrze i  którzy gwarantują skuteczne reprezentowanie polskich interesów w Parlamencie Europejskim.

Zwracamy się do Was o rozpowszechnianie tego apelu w Internecie oraz w formie ulotek, plakatów, banerów, bilbordów w całej Polsce.

Ogólnopolski Komitet NIE GŁOSUJ NA JEDYNKI”
nie.glosuj.na.jedynki@gmail.com
tel. 601 255 849

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Organizacji Marszu Poszkodowanych przez Prawo Stowarzyszenie OBURZENI podjęło się na wniosek kilku grup społecznych i osób prywatnych poszkodowanych.

Stowarzyszenie OBURZENI mając na uwadze poszukiwanie rozwiązań systemowych zaproponowało taka trasę i takie działania jak w zgłoszeniu i przedstawionych materiałach.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich złożone zostało pismo wiodące Stowarzyszenia OBURZENI  a do niego dołączone indywidualne pisma poszkodowanych. Pisma składali przedstawiciele uczestników Marszu Poszkodowanych przez Prawo z różnych środowisk (trzy osoby).

W Pałacu Prezydenckim Przedstawiciele Marszu w innym składzie osobowym złożyli Petycję w sprawie inicjatywy ustawodawczej Pana Prezydenta. Z krótkiej formalnej rozmowy złożenie pism przekształciło się w prawie półgodzinną rozmowę precyzującą temat petycji jak również przedstawienie indywidualnych spraw uczestników Marszu. Przedstawiciele Pana Prezydenta poinformowali nas, że Petycja jak i złożone pisma zostaną rozpatrzone zgodnie z zasadami ich traktowania na podstawie obowiązujących ustaw i procedur kancelaryjnych.

Poniżej treść Petycji:

”                                                                                                              Warszawa dnia  10 maja 2019 r.

                                            Szanowny Pan

                                             Andrzej Duda

                       Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

                                              ul. Wiejska 10

                                             00-902 Warszawa

 PETYCJA

DOTYCZĄCA INICJATYWY USTAWODAWCZEJ W SPRAWIE POWOŁANIA NOWEJ INSTYTUCJI -OBROŃCY REPREZENTANTA POSZKODOWANYCH

Działając w interesie publicznym Stowarzyszenie OBURZENI występuje w imieniu  tysięcy poszkodowanych działaniami sądów i innych organów władzy publicznej. Na podstawie art. 2 ust. 1-3 ustawy z  dnia 11.07.2014r. o petycjach (tj. Dz.U. 2018 poz. 870), wnosimy o podjęcie przez Pana Prezydenta inicjatywy ustawodawczej mającej na celu powołanie nowej instytucji – organu ochrony prawnej – OBROŃCY POKRZYWDZONYCH, niezależnego w swoim działaniu od władzy sądowej i wykonawczej.

Informujemy Pana Prezydenta, że założenia takiej ustawy zostały opracowane przez grupę członków Stowarzyszenia OBURZENI i Stowarzyszenia ONAS. Odpowiednim pismem zostały skierowane do Pana Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

Otrzymaliśmy potwierdzenie w piśmie zwrotnym o dotarciu tej propozycji do Pana Prezesa.

W Rzeczpospolitej Polskiej funkcjonuje wiele grup społecznych poszkodowanych przez system prawny, przez pracowników wymiaru sprawiedliwości, przez sposób stanowienia i stosowania prawa.

Pan Prezydent posiadający instrumenty umożliwiające tworzenie przyjaznego społeczeństwu prawa  może je  wykorzystywać

Z racji narastania zniecierpliwienia, braku reakcji wielu instytucji na zgłaszane szkody, dochodzi do coraz nowych protestów. Jednym z nich jest nasz „Marsz Poszkodowanych przez Prawo”.

Wnosimy o rozważenie podjęcia wzmiankowanej na wstępie inicjatywy ustawodawczej Przez Pana Prezydenta oraz bardzo rozważne (biorące pod uwagę skutki społeczne) akceptowanie podejmowanych przez rządzących ustaw.

W imieniu Stowarzyszenia Oburzeni

 

……………………………   ………………………….  ……………………………..

Podpisy popierających Petycję:

 

Jednocześnie na podstawie art. 4 ust. 3 ustawy z 11.07.2014r. o petycjach wyrażamy zgodę na ujawnienie na stronie internetowej Pana Prezydenta danych Stowarzyszenia OBURZENI jako podmiotu wnoszącego niniejszą petycję.”

Poniżej link do relacji filmowej o Marszu Poszkodowanych przez Prawo przez TVP program 2 w Panoramie.

      Z poważaniem

Jan Szymański – Przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI