Archiwa kategorii: Wydarzenia

Wojna domowa

Wojna domowa     

 Szanowni Państwo!

   Pełzającą wojnę domową już mamy, nawet jeśli na razie głównie tylko na słowa. Pogróżki ze strony niegdysiejszych „elit”, które utraciły władzę mogą okazać się wcale nie takie czcze. Na terenie Polski są dwa zasadnicze obozy: ludzi, dla których „polskość to nienormalność”, za to chamstwo im większe tym normalniejsze, i pozostałych. Nieważne, że ci „pozostali” stanowią bezwzględną większość. Tamci mają za sobą liczną, aktywną grupę wrogów Polski rozsianych po całym świecie.

   Nie miałam racji gdy sądziłam, że lemingi, to takie łagodne stworzenia zawsze podążające za władzą, jaka by ona była. Okazały się stworzeniami wiernymi jedynej „słusznej partii”. Dla leminga tylko ciągłość władzy postsowieckiej ma ten leninowski nieodparty, „głęboko intelektualny” czar.

   Układ okrągłostołowy został przez ostatnie osiem lat tak utwardzony, że stał się odporny na wszelkie zawirowania historii, nawet na niespodziewaną demokrację, której rzekomo broni. Wysługiwanie się okupantowi dla wielu jest tak oczywiste, że nie są w stanie zrozumieć kogoś, kto ma im to za złe. Przecież oni są tylko „nowocześni” i „tolerancyjni”. Ta tolerancja dotyczy wszystkich nacji, prócz Polaków oraz wszystkich innych religii prócz katolickiej. Ale czy to nie wystarczy?

   Nie wystarczy! Dość tolerowania szkodników. Wojna to wojna. Albo oni nas, albo my ich pokonamy.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Warszawa handel długami

Warszawa handel długami

Warszawa jest osaczana przez nieuczciwych handlarzy długami spółdzielni mieszkaniowych. Nie tylko wyprowadzają pieniądze i majątek, ale także przerzucają konsekwencje na mieszkańców.  Rugi (znane z historii  zwane pruskimi, chłopskimi   jak   dowodzą  fakty,  nie odeszły w przeszłość. „Czyszczenie kamienic”  z wieloletnich  mieszkańców już poznaliśmy. Aktualnie nadszedł czas rugów ze spółdzielni mieszkaniowych.  Opieszałość i krótkowzroczność urzędników  znakomicie   ułatwia proces legitymizacji.

Wyprowadzanie majątku 

  1. umożliwiają blankietowe uchwały rady nadzorczej, dające zarządowi wolną rękę w nabywaniu i wyzbywaniu się majątku, oraz ustanawianie obciążeń (hipoteki). 
  2. Kreowanie sztucznych zobowiązań – to  nic  innego jak umowy „o współpracę” czy „doradztwo”, z wielomilionowymi karami umownymi, zapadające na rzecz spółek-kontrahentów, z honorariami  za usługi prawne sięgającymi setek tysięcy złotych.

„Zainteresowany”  skupuje długi spółdzielni.  Bywa, że  z długami  „normalnymi, rzeczywistymi” ,   jak również  z długami sztucznie wykreowanymi,  przy nielegalnej współpracy z zarządem.  Zarząd  oczywiście  te długi uznawał (bez jakiegokolwiek sporu), poddawał egzekucji poprzez akt notarialny (bez sądu) i jednocześnie zgadzał się na zabezpieczenie tych długów hipotekami.  

Windykator „zainteresowany” tworzył sobie w ten sposób portfel, skupując roszczenia wobec spółdzielni.  I …czekał.   Od czasu do czasu wpisywał hipotekę lub egzekucję w księdze wieczystej,   dowolnie wybranej nieruchomości spółdzielni,   na jej udziale w użytkowaniu wieczystym,    oczywiście bez zgody mieszkańców    (choć prawo tego wymaga). Wybierał te nieruchomości, gdzie było sporo lokali   nieprzekształconych  [niewyodrębnionych własności mieszkań].  

I   tu  następuje  przerzucenie długów spółdzielni ….   na spółdzielców.   Jest to operacja sprzeczna z podstawową zasadą prawa spółdzielczego – że spółdzielca za długi spółdzielni nie odpowiada. Poprzez  taki  wpis  dochodzi do zagrożonia  prawa spółdzielców mających nieprzekształcone we własność prawo do lokalu, aż do utraty mieszkania włącznie.!!!!   

Gdy na udziale spółdzielni powstaje – ciąży hipoteka, wówczas w momencie przekształcenia we własność spółdzielca także zostanie tym wpisem obciążony,   w  przypadku  np. upadku spółdzielni.   W  takiej  sytuacji spółdzielcze prawo do lokalu, „można”  zlicytować za długi spółdzielni  prawem otwartej licytacji.   SIC     

Powstaje  w  tej sytuacji  zjawisko hipoteki łącznej   tzw.  odpowiedzialność solidarna. Właściciel mieszkania odpowiada nim zatem za cały wpisany dług spółdzielni.    I …  od wyboru wierzyciela zależy, od którego z wierzycieli objętych łączną hipoteką będzie żądał zapłaty,  tylko  po to  by  doszło do „sądzenia się się między sobą o zwrot swych części”.  W tym miejscu należy podkreślić,    nie chodzi  tu   o długi zabezpieczone hipoteką, które powstały z kredytu na dane mieszkanie, albo choćby z jakichś remontów czy ulepszeń nieruchomości, gdzie wpisano hipotekę,   jest to dług powstały   z wyprowadzenia   pieniędzy i majątku spółdzielni w wyniku naruszającej prawo działalności zarządu!    W  orzecznictwie Sądu Najwyższego ukształtowała  się   interpretacja, że także przy przekształceniu własności z mocy prawa (np. na skutek zakończenia upadłości spółdzielni),  także świeżo upieczony właściciel mieszkania ląduje z hipoteką łączną z tytułu długu spółdzielni.     Wielu prawnikom do głowy nie przychodzi, że przepisy o hipotece łącznej mogą być [są] wykorzystane do zabezpieczenia dętych zobowiązań i obejścia zasady ochrony mieszkania i spółdzielczego prawa do lokalu. SIC ! 

To oznacza, że opisany proceder przerzucania skutków przestępstwa na spółdzielców przyniósł skutki:   takiego wpisu z mocy prawa nie można zaskarżyć ani oprotestować.   Brak jest bowiem jakichkolwiek instrumentów odwrócenia zaistniałej sytuacji.  SIC     MOŻNA  OKRADAĆ,   BEZ  KONSEKWENCJI   PRAWNYCH   !!!!  

Taki   geszeft –  inwestowanie w portfel długów spółdzielni wraz ze zgodą na ich zabezpieczenie,  dotyczy  osiedli spółdzielni    i „czeka na moment”, gdy będzie mógł wszcząć egzekucje już nie z mało atrakcyjnego udziału spółdzielni w użytkowaniu wieczystym,    ale z łatwo poddających się egzekucji poszczególnych mieszkań przekształconych we własność.   

TAKI  GESZEFT  W  OBECNEJ CHWILI  ma miejsce  w Warszawie  (w różnych spółdzielniach) .   Za kilka lat będzie widać tego skutki. !!!!!

  • Przekształcający się nie sprawdzają, czy spółdzielnia nie ma hipotecznie zabezpieczanych długów.
  • Prawnikom do głowy nie przychodzi, że przepisy o hipotece łącznej mogą być wykorzystane do zabezpieczenia dętych zobowiązań i obejścia zasady ochrony mieszkania i spółdzielczego prawa do lokalu.
  • Wielu  ludziom,  w  tym  świadomym,  znającym prawo spółdzielcze  jeszcze   do  niedawna  nie przyszło do głowy, jak  łatwo  jest „legalizować skutki przestępczej grabieży spółdzielni mieszkaniowych”. 

ZATEM   OSTRZEGAM,   PÓKI   CZAS.

III RP a Mackiewicz

III RP a Mackiewicz

Nie uznaję autorytetów ani prawd objawionych III RP

Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy – kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo 

poniedziałek, 7 marca 2016

KWIATY DLA SUKCESORÓW I LOGIKA MACKIEWICZOWSKA

„Powinniśmy prowadzić walkę z komunizmem na śmierć i życie. To nie jest walka o piłkę w tenisie, ani o bilę w bilardzie lub wieżę w szachach. To jest walka o najszczytniejsze ideały ludzkości. A w walce na śmierć i życie nie udziela się ‘forów’.

A takim właśnie udzielaniem „forów” byłaby z naszej strony wojna z komunizmem, bez stosowania równie groźnej broni, jaką jest metoda wojującego „internacjonału” – bezwzględność i bezkompromisowość. Jeden z publicystów kowieńskich, pisząc ostatnio o retorsjach i wzajemnie odwetowej polityce Polski i Litwy , rzucił myśl, czyby nie lepiej było postąpić inaczej i powiada, że słyszał, jak kiedyś Bułgarzy zbezcześcili cmentarz turecki, a nazajutrz Turcy ruszyli wielkim tłumem na cmentarz bułgarski i złożyli na grobach kwiaty.

Czy podobny gest w stosunkach polityczno-narodowościowych może być skuteczny i celowy, można się o to spierać, dopóki w grę wchodzi Polska i Litwa, Bułgaria czy Turcja, Włochy czy Abisynia, narody sobie bliskie lub dalekie, chrześcijańskie czy mahometańskie. Ale nie ulega żadnej dyskusji fakt, że tego rodzaju metoda w stosunku do komunizmu byłaby szczytem śmiesznej naiwności, czy raczej, jak powiedziałem, nieporozumienia. A śmieliby się z nas przede wszystkim sami komuniści” – pisał Józef Mackiewicz w roku 1936. Żyjąc w społeczeństwie, które uwierzyło w śmierć komunizmu, niełatwo powoływać się na słowa wielkiego pisarza. I niebezpiecznie, bo można zasłużyć na krytykę światłych żurnalistów i zostać posądzonym o „intelektualne manowce”.

„Za patrona intelektualnego swojego obozu Ścios (i wielu innych przedstawicieli obozu smoleńskiego) uznaje Józefa Mackiewicza. To logiczne – dla tych, którzy uważają, że żyją nie w roku 2011, tylko w 1981, autor Kontry musi być patronem pociągającym. Pozwala bowiem uznać, że w Polsce tak naprawdę nic się nie zmieniło, komunistyczna okupacja zmieniła tylko kształt, a ci, którzy to dostrzegają, nie są bynajmniej ofiarami dziwacznych aberracji, tylko ostatnimi wiernymi prawdzie partyzantami.

Niezłomnymi – wbrew całemu światu, który zdradził. Tak jak niezłomny wbrew całemu światu, który zdradził, był Józef Mackiewicz. Gdybym jednak był reprezentantem obozu smoleńskiego, zawahałbym się przed tak jednoznaczną afirmacją Mackiewicza. Bo z punktu widzenia polskiego patriotyzmu jego droga ideowa jest ryzykowna i dwuznaczna. Józefa Mackiewicza antykomunizm doprowadził bowiem na (a może wręcz: poza?) granice narodowej indyferencji. „Niech Polacy wyginą w kolejnym powstaniu, to nieważne, ważne, że do komunistów trzeba strzelać” – tak można zrekonstruować jego podstawowy pogląd, w imię którego zwalczał właściwie wszystkich w kraju i na emigracji, którzy nie uważali, że kto nie chce natychmiast do lasu czy na barykady, ten zdrajca. Antykomunizm zawiódł Mackiewicza również na manowce intelektualne”– wywodził przed pięcioma laty czołowy intelektualista dzisiejszego obozu „postępu i dobrych zmian”, Piotr Skwieciński.

To znamienna opinia i przypominam o niej nie bez przyczyny. Taką wizję rzeczywistości III RP – jakże innej i lepszej od realiów państwa komunistycznego, wydają się podzielać politycy „obozu patriotycznego”, większość intelektualistów i publicystów „wolnych mediów”. Tam dawno dokonano gradacji, do której nie dorośli jeszcze niepoprawni radykałowie i zwolennicy mackiewiczowskiej logiki. Gradacji tak prostej, jak proste okazało się revisio ludzi „demokratycznej opozycji”, gdy zasiadali do stołu z Kiszczakiem i Jaruzelskim. Czy zdefiniujemy ich postawę w kategoriach obłudy i wyrachowania, czy zechcemy w niej widzieć szlachetną acz infantylną wiarę – w niczym nie zmienia to faktu, że wówczas i dziś mamy do czynienia z  praktyką opozycji wewnątrzsystemowej, nigdy zaś – skierowaną przeciwko systemowi. Nasz problem polega zaś na tym, że nie tylko nie mamy odwagi tego dostrzec, ale od ludzi składających kwiaty  przed czerwoną hołotą, zdajemy się oczekiwać najszczytniejszych ideałów i walki na śmierć i życie.

Bo skoro komunizm umarł i wyparował z alkoholem opróżnianym w Magdalence – czy potrzebna nam „bezwzględność i bezkompromisowość” w zderzeniu z patologiami III RP? Co wspólnego mają one z komunizmem, pogrzebanym wszak na początku „okrągłostołowej” państwowości?

I czym usprawiedliwić dziś archaiczną postawę antykomunistyczną, jeśli ulubieńcy „środowisk patriotycznych” i luminarze „wolnych mediów”  zaświadczają nam o epokowych zmianach i kreślą mackiewiczowskie rojenia jako „drogę ryzykowną i dwuznaczną”? Wprawdzie wielu arbitrów tego środowiska dostrzegało prymitywizm „elit” III RP i patologiczne uproszczenie, jakim podawane są wszelkie obszary życia publicznego, wprawdzie przez lata rządów PO-PSL wspominano o „praktykach rodem z  PRL-u” i dywagowano nad „pensum postkomunizmu”, to nigdy nie odważono się na konkluzję, że III RP jest zaledwie hybrydą komunistycznej  państwowości.

Wprawdzie państwo to zbudowano na fundamencie PRL-u, wespół z tysiącami donosicieli, zdrajców i bandytów, wprawdzie zachowano ciągłość personalną i nie rozliczono tysięcy zbrodni, wprawdzie w życiu publicznym brylowali esbecy, kapusie i ludzie kompartii,wprawdzie mediami rządziły esbeckie klany, a gospodarką agenturalne układy, wprawdzie niszczono pamięć o ofiarach komunizmu,walczono z polską kulturą i patriotyzmem – to w powszechnym przekonaniu III RP jest państwem polskim, w pełni suwerennymi niepodległym, a rządzące nią mechanizmy definiuje się  pojęciami prawa i demokracji. Ten poznawczy dysonans rozwiązano w prosty acz niewybredny sposób, wymyślając termin „postkomunizm” – jako definicję okresu przejściowego, który nastąpił po upadku komunizmu i określa rzeczywistość dalece różną od realiów PRL. Dość powszechne jest przekonanie,wyrażone ongiś przez Jarosława Kaczyńskiego, że „w Polsce mamy do czynienia ze skrajną formą systemu postkomunistycznego,który broni się metodami wychodzącymi poza demokrację”. Ta semantyczna falsyfikacja przyjmowała za pewnik, że komunizm w istocie umarł, a my doświadczamy jego niektórych, zmodyfikowanych symptomów. Wywodzą się one z komunizmu, mogą mieć związek z „błędami minionego okresu”, są jednak rodzajem aberracji, ledwie rysy na zdrowym fundamencie państwowości.  Jest coś głęboko tragicznego w dzisiejszych oczekiwaniach elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. W tym, co chcielibyśmy zobaczyć po publikacji „teczek Kiszczaka” i odczytać w intencjach ludzi, którym okazaliśmy zaufanie.

Jest też zagadka zabobonnej wiary, jakoby partia pana Kaczyńskiego miała wolę rozliczenia zbrodni komunizmu i postępków jego sukcesorów, w tym usilnym przeświadczeniu, że okaże się zdolna obalić porządek „okrągłego stołu” i zbudować nam państwo wolnych Polaków. Ten tragizm okazuje się tym bardziej widoczny, im pogłębia się kontrast między oczekiwaniami milionów wyborców, a praktyką partyjnych macherów. Wiem, skąd bierze się ta wiara, lecz nie potrafię jej usprawiedliwić. Nie pytam też – dlaczego jest umacniana, bo spodziewam się najgorszej odpowiedzi. 

Trzeba mocno zaciskać oczy, by nie dostrzec logiki „dobrych zmian” – partyjnych pochwał dla „demokracji” i „ducha dialogu”,gloryfikowania „roli opozycji” i zapewnień o „poszanowaniu” jej praw. Trzeba zapomnieć o bojaźni wobec dyktatu brukselskich terrorystów, o poparciu dla szkodników i kapusiów bezpieki, o szemranych nominacjach i geszeftach z ośrodkami propagandy, o słowach, które uwłaczały Polakom i niosły zapowiedź prawdziwych intencji – „nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu,  żadnym odwecie”. Trzeba udawać, jak nieistotna jest  prawda o śmierci księdza Jerzego i wiedza zawarta w aneksie. Trzeba zapomnieć o setkach przestępstw i niegodziwościach poprzedniego reżimu, o krzyku z Krakowskiego Przedmieścia, o zdradzie hierarchów „pojednanych” z wysłannikiem Putina i zaprzaństwie politycznych „elit”. O tym, kto i co mówił po Smoleńsku i jak dalece cuchnął agenturą lub pospolitym tchórzostwemTrzeba nie widzieć głupoty i słabości ministrów tego rządu i rozgrzeszać ich błędy dialektyką „ataków ze strony opozycji”. Trzeba powtarzać sobie – jak wspaniałego mamy prezydenta, byle nie dostrzec pustki półrocznego bilansu,  pijarowskiej fasady i deficytu realnych działań.

Zaiste – trzeba też pogardy dla prawdy, rozumu i własnych aspiracji, by nadal powtarzać mantrę o „wybitnych strategach”, „potrzebie cierpliwości” i „mobilizacji”.Ze smutkiem czytam teksty, w których przewija się teza o „zamachu” na prezydenta Dudę. Teza prosta i politycznie pożądana, bo nikt bardziej nie docenia kreacji „ofiary”, jak ci, którzy budują na niej własną mitologię. Dlatego łatwiej jest przyjmować optykę „oblężonej twierdzy” niż udźwignąć ciężar konsekwentnej walki z komunistyczną hybrydą.

Łatwiej grać na wyobrażeniach elektoratu niż zmierzyć się z prawdą o III RP.

To teksty emocjonalne i „zaangażowane”, pełne autentycznej troski o dobro polskiego prezydenta. Piszą je ludzie mający w pamięci Smoleńsk i poprzedzającą go kampanię nienawiści. Piszą też tacy, którym do głowy nie przyjdzie, by zapytać pana prezydenta – co zrobił dla bezpieczeństwa Polski i Polaków, jak ocenił prezydenturę swojego poprzednika i co sądzi o własnym bezpieczeństwie i zagrożeniach ze strony układu III RP?

Nie padną dziś pytania o obsadę stanowisk w Kancelarii i w BBN ani o podstawy zaufania pana prezydenta do ludzi pracujących dla Komorowskiego. Nie będzie dociekań o „opcję zerową” ani kłopotliwych rozważań nad wiarygodnością służb i prokuratury.

Nie padnie również pytanie – jakież to bezpieczeństwo gwarantuje nam rząd PiS-u, jeśli wciąż doświadczamy obcych kombinacji,a ochrona prezydenta ponownie poddawana jest testom? To zadziwiające, że czytając dziś o reakcjach zwolenników poprzedniego reżimu, o wzbierającej fali nienawiści, zuchwalstwa i pogardy, nikt nie odważy się dopytywać – jak zareaguje rząd Prawa i Sprawiedliwości, jakie kroki podejmie przeciwko ofensywie zamordystów,jak zamierza obronić Polaków przed butą łajdaków i komunistycznej agentury? Tragiczna to postawa, w której wyborcy partii pana Kaczyńskiego zdają się wierzyć, że ich wybrańcy nadal klęczą w pozycji „ofiary”i pozbawieni wpływu na bieg wydarzeń zostali zmuszeni do okazywania „forów”, znoszenia agresji i upokorzeń.

Skąd bierze się tak niewolnicza mentalność, że w miejsce sprzeciwu i męskiej determinacji, karmi się bezmyślnym biadoleniemi mitologią demokracji? Kto wmówił tym ludziom, że zdrajcy paktujący z wrogiem, piewcy rosyjskich łgarstw i szydercy ze śmierci Polaków – mają dziś prawo do miana naszych rodaków i przywileje „demokratycznej opozycji”? I jak długo wyborcy będą wierzyli, że tak załgana nomenklatura jest tylko wyrazem „strategii politycznej” PiS-u, a nie oznaką trwałości komunistycznej hybrydy? Obco dziś brzmią słowa Mackiewicza –  My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu!

I nadal przerażają – zastępy Skwiecińskich i Warzechów, rzesze partyjnych hochsztaplerów i środowiska małych demiurgów. Żyjąc w społeczeństwie, które uwierzyło w śmierć komunizmu, wśród ludzi zaciskających mocno oczy, zwolennicy logiki mackiewiczowskiej mają dwa wyjścia – pójść na szczyt śmiesznej naiwności, z tymi, którzy „w odwecie” za zbezczeszczenie mojej Ojczyzny kładą dziś kwiaty przed sukcesorami komunizmu lub odbudować społeczność ludzi wolnych i ich polityczną reprezentację.

Autor: Aleksander Ścios

Każdy cel można osiągać wieloma drogami. Jedną z takich dróg wybrał PIS wygrywając wybory i posiadając samodzielną większość do rządzenia w Polsce. Zgodnie z zasadami Mackiewicza i wielu teoretyków zarządzania wykorzystuje sytuację do narzucenia swojej woli wszystkim w kraju i poza nim. Czy jest to sposób skuteczny?

Tylko w krótkim okresie.

Takie zarządzanie budzi coraz większy opór aż do buntu włącznie.

Jeżeli jest ot przemyślane działanie i przygotowana odpowiedź na bunt to chwała im. Jeżeli jest inaczej Polska ma problem i my wszyscy włącznie.

Z poważaniem

Jan Szymański

Prawo do kłamstwa

Prawo do kłamstwa     

Szanowni Państwo!

   Miarą totalitaryzmu jest ukształtowane posłuszeństwo poddanych. Póki działa terror utrzymanie posłuszeństwa jest stosunkowo łatwe. O prawdziwym sukcesie można mówić dopiero wówczas, gdy tłum wylegnie na ulice w obronie człowieka głupiego i podłego, a co najważniejsze w chwili kiedy te jego cechy są już powszechnie znane. To jest dopiero wypranie mózgów!

   Wielce nowoczesne „szmaty” urządzały swoje parady pod troskliwym okiem rządu Tuska, który w równym stopniu dbał o poprawność polityczną, co o niepoprawność obyczajową. Biedne ofiary tych manipulacji same nazywały się „szmatami”, ale skłonne były obrazić się na każdego z poza układu, kto chciałby ich nazywać wybranym przez nie same określeniem.

   Teraz ci „nowocześni”, z wypranymi do czysta mózgami bronią esbeckiego donosiciela, który plącze się nieporadnie, wręcz żałośnie w swych kłamstwach. A może bronią po prostu prawa do kłamstwa, niezależnie jak mogłoby być prymitywne?

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Uchwała Sądu Najwyższego

 

Uchwała Sądu Najwyższego zmieniająca rozumienie „wspólnego pożycia” budzi poważne wątpliwości prawne
Data publikacji: 2016-02-26 14:00

Uchwała Sądu Najwyższego ws. rozumienia pojęcia „wspólnego pożycia” budzi poważne zastrzeżenia prawne. Z jej treści wynika, do istnienia „wspólnego pożycia” nie jest konieczna różnica płci ani stałość relacji pomiędzy dwiema osobami. Przyjęta przez sąd konstrukcja daleka jest od precyzji i może być łatwo nadużywana. Budzi też istotne wątpliwości na gruncie orzecznictwa konstytucyjnego. Do uchwały zgłoszono jedno zdanie odrębne.
Sąd Najwyższy, rozpatrując pytanie prawne I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, w uchwale z dnia 25 lutego 2016 r. uznał, że osoba żyjąca w związku jednopłciowym może odmówić składania zeznań, jeżeli oskarżonym jest jej partner. Odmienność płci osób pozostających w relacji wspólnego pożycia – według wykładni Sądu – nie jest tutaj warunkiem koniecznym w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego.
Siedmioosobowy skład sędziowski uznał, iż zwrot „osoba pozostająca we wspólnym pożyciu” określa osobę, która pozostaje z inną osobą w takiej relacji faktycznej, w której pomiędzy nimi istnieją jednocześnie więzi duchowe (emocjonalne), fizyczne oraz gospodarcze (wspólne gospodarstwo domowe). Jednocześnie, jeżeli brak określonego rodzaju więzi jest obiektywnie usprawiedliwiony, wówczas nie zmienia to w niczym charakteru relacji. Konsekwencją tego założenia jest wniosek, że do istnienia wspólnego pożycia nie jest wcale konieczna stałość związku, o ile tylko zostanie to „obiektywnie usprawiedliwione”.
Konstrukcja przyjęta przez sąd stwarza pole do bardzo szerokiej interpretacji pojęcia „wspólne pożycie” i jej nadużywania. Otwiera też drogę do wykorzystywania uprawnień przynależnych małżeństwom również w innych dziedzinach prawa. Budzi w związku z tym istotne zastrzeżenia co do zgodności z art. 18 Konstytucji. Już teraz organizacje LGBT deklarują, że uchwała stanowi etap na drodze do instytucjonalizacji w naszym kraju związków jednopłciowych.
Dokonana przez SN rozszerzająca interpretacja pojęcia „wspólne pożycie” budzi zdziwienie w kontekście orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego (TK). Nie pozostawia ono wątpliwości co do zasadniczego znaczenia instytucji małżeństwa w polskim prawie rodzinnym. Przyznawanie konkubinatom uprawnień właściwych dla małżeństwa ma charakter wyjątkowy i brak podstaw, by było interpretowane rozszerzająco. TK wskazuje, że celem regulacji konstytucyjnych, tyczących się statusu rodziny jest „nałożenie na państwo, a zwłaszcza na ustawodawcę, obowiązku podejmowania takich działań, które umacniają więzi między osobami tworzącymi rodzinę, a zwłaszcza więzi istniejące między rodzicami i dziećmi oraz między małżonkami”1. Trybunał stwierdza także, że art. 18 ustawy zasadniczej „nakazuje (…) podejmowanie przez państwo takich działań, które umacniają więzi między osobami tworzącymi rodzinę, m.in. istniejące więzi między małżonkami oraz rodzicami a dziećmi”2. W orzeczeniu z 4 września 2007 r. określa natomiast, że „przepis ten nakazuje natomiast podejmowanie przez państwo takich działań, które umacniają więzi między osobami tworzącymi rodzinę, a zwłaszcza więzi istniejące między rodzicami i dziećmi oraz między małżonkami”.
Rozstrzygnięcie dokonane przez SN wpisuje się w szerszy nurt sądowych prób reinterpretacji podstawowych pojęć prawa rodzinnego inicjowany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz). Zaledwie kilka dni temu, 23 lutego, ETPCz wydał wyrok ws. Pajić v. Chorwacja, uznając, że Chorwacja jest winna nieumożliwienia skarżącej „zjednoczenia rodzinnego” z jej „partnerką” tej samej płci. Tymczasem art. 12 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka stanowi o prawie do zawarcia małżeństwa, przyznając je „mężczyznom i kobietom”. Brak w przepisach Konwencji wzmianki o „związkach partnerskich”, w tym mających charakter jednopłciowy. Trybunał w wyroku odwołuje się natomiast do swojej niekonsekwentnej linii orzeczniczej w podobnych sprawach, w ramach której stwierdził, że pojęcie „rodziny” nie odnosi się wyłącznie do relacji opartych na małżeństwie. Mimo uznania w 2010 r. „stabilności” związku jednopłciowego za jedno z głównych kryteriów, już w 2013 r. przyznawał, że nie musi istnieć tutaj ani stabilność ani nawet wspólne pożycie. W tym kontekście budzi zaskoczenie wezwanie Chorwacji przez Trybunał do zmiany prawa, tak aby zapewnić związkom jednopłciowym „zjednoczenie rodzinne”.

 

1. Pkt III.4.3 uzasadnienia wyroku z 12 IV 2011 r., SK 62/08, OTK ZU A 2011, nr 3, poz. 22.
2. Wyrok z 11.5.2011 r., SK 11/09, OTK-A 2011, nr 4 poz. 32.

Polska piękny dziwny kraj

  /*Polska to taki piękny i zarazem dziwny kraj… */

*/- Kraj, w którym wystarczy niecałe 19% głosów, wszystkich
osób/*/**//*uprawionych do głosowania, żeby nim rządzić. */*//*

*/- Kraj, w którym kawa z mlekiem obłożona jest 23% VAT, a
bez/*/*mleka 8%. Kołyski 23%, a na trumny 8% VAT. */

*- */*Kraj, w którym za posiadanie marihuany dostaje się wyższe
wyroki niż za gwałt albo ciężkie pobicie.*/

*- */*Kraj, w którym lepiej się opłaca wyrzucić żywność na
śmietnisko, niż dać biednym. */
        *- */*Kraj, w którym komornik może zająć hipotekę za śmiesznie
niski dług i nikt nic z tym nie zrobi. */

*- */*Kraj, w którym można oglądać filmy pornograficzne od 18
lat, a uprawiać seks od 15. */

*- */*Kraj, w którym w promieniu kilku kilometrów nie można
wybudować alternatywnej drogi, bo zakazuje tego tajna
umowa,*//*podpisana między państwem, a firmą najbogatszego
Polaka, której notabene prezesem został polityk, biorący udział
w jej podpisaniu. */

*- */*Kraj, w którym zwierzęta, w sprywatyzowanej weterynarii,
mają szybszy dostęp do pomocy medycznej niż polski pacjent
w*//*państwowych szpitalach.
*/

/*- Kraj, w którym lekarze potrafią pracować przez 175 godzin
bez przerwy. */

        *- */*Kraj, w którym posiadając mieszkanie własnościowe, zawali
ci się dach i część domu, to odbudowujesz go na koszt własny i
dalej płacisz czynsz. */
*- */*Kraj, w którym za fałszerstwo pieniędzy można dostać 25
lat pozbawienia wolności, a za morderstwo 15. */
– */Kraj, w którym (poza pewnymi wyszczególnionymi
przypadkami)/*/*nie można bez zezwolenia urzędnika, ściąć drzewa
na swojej*//*posesji. */
*- */*Kraj, w którym były minister finansów potrzebował 8
wiceministrów finansów, żeby móc ”sprawnie”
zarządzać*//*finansami państwa. */
*- */*Kraj, w którym lepiej zarabia się w sferze budżetowej niż
prywatnej. */
        *- */*Kraj, w którym niepracujący emeryt musi płacić
podatek*//*dochodowy. */

        *- */*Kraj, w którym fotoradary chowa się w kubłach do śmieci
i*//*udaje, że walczy z piractwem na drogach. */
*- */*Kraj, w którym wystarczy zebrać grupkę wyrostków, i pobić
kogoś ze skutkiem śmiertelnym, żeby uniknąć*//*odpowiedzialności
za zabójstwo. */
*- */*Kraj, w którym łatwiej zdobyć licencję pilota szybowca,
niż zdać egzamin na prawo jazdy. */

*- */*Kraj, w którym prostytutki zwalnia się z płacenia
podatków,*//*a karetki służące do ratowania życia – obejmuje
akcyzą. */
*- */*Kraj, w którym Sejm liczy 460 posłów, w 38
milionowym kraju, gdzie w takim USA, Izba Reprezentantów liczy
435*//* posłów, przy ludności przekraczającej 314
milionów*//*mieszkańców. */

*- */*Kraj, w którym pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną. */
        *- */*Kraj, w którym kierowca płacący podatek drogowy,
musi*//*dodatkowo zapłacić za to, żeby przejechać się
autostradą,*//*wybudowaną za pieniądze pochodzące z budżetu
państwa(jego podatków). */
*- */*Kraj, w którym za słowa: Murzyn, Ciapaty albo Żyd
można*//*zostać skazanym z art 256 k.k. */
*- */*Kraj, w którym Urzędy Skarbowe, w tej samej miejscowości
potrafią mieć różną interpretację, tego samego przepisu. */
*- */*Kraj, w którym ”spadochroniarz” otrzymujący 7 tys. głosów
w wyborach, dostaje się do Sejmu, a ktoś, kto dostaje 200
tys.*//*głosów, do niego się nie dostanie, bo partia, z której
startuje, nie przekroczyła wymaganych 5% głosów. */
        *- */*Kraj, w którym rodzice nie mogą decydować, co ich dzieci
mają jeść w szkołach. */
/*- Kraj, w którym podatek VAT jest tak*//*skomplikowany, że
komentarz do niego liczy ponad 2 tys. stron. */

*- */*Kraj, w którym portal internetowy dla bezdomnych potrafi
kosztować 50 milionów złotych, 1 km autostrady
potrafi*//*kosztować ponad 200 milionów zł, Gniazdo Narodowe
jest droższe od Stadionu w Monachium, a Możejki, których nikt
teraz nie chce kupić – 11 miliardów zł. */
*/- Kraj, w którym morderca i bandyta ma więcej praw niż
jego/*/*ofiara. */
        *- */*Kraj, w którym nie można stosować oleju z konopi
indyjskich w celu leczenia takich chorób jak padaczka czy
stwardnienie rozsiane. */
*- */*Kraj, w którym lepiej być alkoholikiem i bezrobotnym, niż
człowiekiem uczciwie pracującym i płacącym podatki. */
*- */*Kraj, w którym można złożyć miliony podpisów obywateli
przeciwko ustawom szkodliwym dla nich samych, a władza i tak ma
to w czterech literach. */
        *- */*Kraj, w którym ministerstwo finansów liczy 32
departamenty, 7 biur, a ilość urzędników przekroczyła w tym
kraju 500 tys. osób – szacuje się, że może wynosić nawet milion
osób. */
        *- */*Kraj, w którym kwota wolna od podatku (3091 zł) jest nieco
wyższa niż w Ghanie, a niższa niż w Zambii. Kwota wolna
od*//*podatku jest niższa niż minimum egzystencji a* 541, 91 zł
za 2014 rok. **/
/*- Kraj, w którym Sejm cierpi na permanentną sraczkę
legislacyjną. */
     /*Jak długo jeszcze damy sobie robić pianę z mózgów?*/

 

Karykatura do kwadratu

Karykatura do kwadratu      

Szanowni Państwo!

   Kiedy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników, to już sama nazwa najwyraźniej kpiła z „przewodniej siły”,  jaką się mieniła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza sprawująca władzę od dwudziestu lat. Bo jak to? Bronić robotników przed nimi samymi? Później okazało się jednak, że niektórzy założyciele KOR-u nie przejawiali poczucia humoru, a raczej śmiertelnie poważnie traktowali komunizm, który chcieli tylko lekko reformować, żeby mógł przetrwać na wieki wieków.

   W dobie post-komunizmu sam komunizm nic na śmieszności nie stracił, czego widomym przejawem jest KOD. Sieroty po PRL-u bis zawiązały Komitet Obrony Demokracji w chwili gdy właśnie demokracja doszła do władzy. Komunizm jako niewyczerpane źródło komizmu daje o sobie znać na pochodach pierwszomajowych organizowanych nawet w zimie i gdzie popadnie. Śmiesznie podskakujące staruszki wyglądają tak żałośnie, że nawet jako karykatury „zaplutych karłów reakcji” budzą raczej zażenowanie, niż wesołość.

   Najwyraźniej karykatura kołem się toczy.

Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Działanie ustaw

Działanie ustaw

Projekt ustawy o dożywotnim świadczeniu pieniężnym, przygotowywany przez kilkadziesiąt miesięcy, właśnie wylądował w koszu.

Nie działa też ustawa o odwróconym kredycie hipotecznym.

„Przyjęcie ustawy o dożywotnim świadczeniu pieniężnym przełoży się na poprawę losu setek tysięcy emerytów, którzy będą mogli z poszanowaniem ich praw zyskać dodatkowe środki pieniężne w zamian za przeniesienie własności nieruchomości na profesjonalny podmiot, który będzie podlegał nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego” – tak potrzebę przyjęcia regulacji argumentowało jeszcze rok temu Ministerstwo Gospodarki. Odpowiedzialny za projekt wiceminister Mariusz Haładyj został wiceministrem rozwoju w nowym rządzie. Ale wraz z Haładyjem nie przetrwał projekt. Ustawa o dożywotnim świadczeniu pieniężnym trafiła właśnie do kosza.


Negatywne skutki

Ustawa miała „uregulować umowy” przenoszące na przedsiębiorców własność prywatnych nieruchomości w zamian za wypłacane aż do śmierci comiesięczne świadczenie pieniężne i prawo zamieszkiwania w sprzedawanym lokalu lub budynku

Obecnie tego typu oferta oparta jest na przepisach kodeksu cywilnego dotyczących renty oraz dożywocia (art. 903–916 k.c.). Ustawy wymyślono dla relacji między osobami bliskimi, a nie na potrzeby biznesu.

Projektodawca chciał ucywilizować rynek. W tym celu miał on zostać poddany nadzorowi KNF /?/  oraz wprowadzone miały zostać wymogi dla biznesu oferującego dożywotnie świadczenie pieniężne. 

  • Planowano, by oferować swoje usługi emerytom,  żyjących   z  jałmużnianych  świadczeń emerytalnych  bądź  rent. 

  • Oferty mogli składać jedynie przedsiębiorcy funkcjonujący w postaci spółek akcyjnych i z kapitałem w wysokości co najmniej 2 mln euro.

  • Chodziło przede wszystkim o to, by organy państwa wiedziały, kto zawiera umowy ze starszymi ludźmi.

TYMCZASEM doszło  do tego,  że znaczna część rynku  polujących na mieszkania emerytów  to  firmy krzaki, należące do bliżej niezidentyfikowanych podmiotów, które oszukują ludzi.

Brak regulacji prawnej w tym zakresie  pociąga za sobą daleko idące negatywne skutki dla dożywotników   [wyjątkowo  obelżywe określenie] jakim posługują się  prawnicy  – wskazuje mecenas A.G. ze  znanej  warszawskiej kancelarii .   I wyjaśnia, jak faktycznie wygląda  ten  rynek w praktyce.    Bywa, że część z nich to podmioty profesjonalnie zajmujące się tego rodzaju działalnością, które same domagają się uregulowania powyższej materii, aby zwiększyć swoją wiarygodność.  Z drugiej  strony  sieć  podmiotów stosujących nieuczciwe praktyki. 

Najczęściej :

  1. Wykorzystywana jest niewiedza ludzi starszych, 

  2. Drastycznie zaniżana wartość nieruchomości,

  3. Niewypłacalność  firmy  strony  umowy.

Pokrzywdzony emeryt może iść do sądu, aby odzyskać nieruchomość z dużym prawdopodobieństwem wygranej. Tyle,  że  pokrzywdzony nie jest tego świadomy,   potrzebuje  niemałej kwoty do wszczęcia sprawy, która  … zajmuje  wiele lat.  !!!!!!

Nieuczciwość na rynku

Problem w tym,  że  niewystarczające na życie emerytury  są  udziałem ponad 80% społeczeństwa emeryrów.  Ustawa stworzyłaby warunki systemowego rozwiązania dla wielu osób starszych, których emerytury są niewystarczające, i byłaby dodatkowym gwarantem bezpieczeństwa zawieranych umów.

 

W świetle faktów, wielu emerytów skuszona iluzją poprawy  statusu materialnego,  podpisywało  umowy.  Niestety,  bez  świadomości  treści  podsuwanych im dokumentów  naraziło  ich  na  traumatyczne problemy.  W  wielu przypadkach podpisywali   „cyrograf”  zrzeczenia się praw do posiadanego mieszkania.   Wielu  starych,  samotnych ludzi  w ten sposób, pozbawiło się  dotychczasowego miejsca  bytu.  

Taki proceder uprawia niezmiennie rzesza cwaniaków. Jednym z przykładów  takiej działalności  jest   wielokrotne  na przestrzeni  każdego miesiąca  nagabywanie  mieszkańców  starych osiedli  do  sprzedaży   swoich mieszkań,  przez   tzw.   „młodą parę”,    amatora Żoliborza,   sympatyka  akurat tego   osiedla   itd.  itp.     Sprawa dla  prokuratora.

Ustawodawca w ramach pomocy osobom starszym w zapewnieniu środków finansowych na starość oprócz ustawy o dożywotnim świadczeniu pieniężnym podjął prace nad ustawą o odwróconym kredycie hipotecznym.  Obowiązuje ona od 15 grudnia 2014 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 1585). W ciągu 14 miesięcy żaden bank jednak nie przygotował oferty dla klientów.

Paradoksalnie w ocenie ekspertów lepiej by się stało, gdyby ustawodawca w ogóle nie podjął prac nad ustawą, niż gdy je rozpoczął, ale nie dokończył. Zwraca na to uwagę dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych Andrzej Roter. Wskazuje on, że wiele szkody sektorowi przyniosły zapowiedzi wprowadzenia rychłej regulacji.

Na koniec  pytanie fundamentalne  do  organów odpowiedzialnych  /…/ dlaczego  emeryci po 40-45 latach pracy  zmuszani   do  życia w  nędzy,    NARAŻANI   SĄ  NA  NIEBEZPIECZEŃSTWO   POZBAWIENIA  ICH   „DACHU  NAD  GŁOWĄ”   W   ZAMIAN   ZA  DODATKOWE 300-400 ZŁOTYCH ?

Człowiek jak niewolnik

Człowiek jak niewolnik  

W okresie metodycznego wytaczania procesów, bezrobotny lokator zwracał się o umożliwienie spłaty poprzez dokonanie zamiany mieszkań. Prezes odmawiał wiedząc, że lokator jest w jego ręku, bo nie ma prawa do lokalu i samodzielnie nie może nim dysponować. Nie może też oczywiście zaciągnąć kredytu pod zastaw lokalem, by później sprzedać mieszkanie i spłacić dług, bo choć zapłacił za lokal to jego właścicielem pozostaje spółdzielnia. 


Nietrudno się domyślić, że wielokrotne procesy sądowe o zapłatę w sytuacji, gdy pozostawał bezrobotnym, spowodowały znaczny uszczerbek na zdrowiu i załamanie psychiczne, nie wspominając o destrukcyjnym wpływie na dzieci. Prezes i pełnomocnik spółdzielni nie mieli jednak skrupułów w jego sprawie. Z wyrachowaniem, konsekwentnie powiększali zadłużenie z zamiarem by zabrać X niemal wszystko, by nie mógł już się podnieść i by nie był w stanie kupić nawet kawalerki (jest w wieku przedemerytalnym, ma 60 lat). Zależało im, żeby X trwale utracił rodzinny dom, zajmowane mieszkanie lokatorskie.

W roku 2011 X podjął jeszcze jedną desperacką próbę. Skierował do sądu okręgowego powództwo o przywrócenie członkostwa, umożliwienie sprzedaży lub zamiany lokalu i powołanie biegłego księgowego do ustalenia kwoty rzeczywistego zadłużenia. Dodatkowo wniósł o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego pytania prawnego, czy w państwie prawa zgodne z konstytucją jest umyślne pozbawienie możliwości dysponowania lokalem osoby, która poniosła koszty budowy. Sąd, jak nietrudno się domyślić, odrzucił powództwo o członkostwo, odwalił wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego i oczywiście odmówił weryfikacji kwoty zadłużenia naliczonej przez prezesa.

Oprócz kosztów w postępowaniach sądowych doszły jeszcze inne:

– przewiezienie mienia – 1.353,00 zł
– wycena mieszkania – 492,00 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 29.02.2012 – 302,58 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 19.03.2012 – 605,16 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 11.04.2012 – 226,93 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 10.05.2012 – 226,93 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 23.05.2012 – 215,59 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 28.02.2012 – 431,17 zł
Razem – 3853,36 zł


W
indowanie zadłużenia i sprzedaż lokalu na licytacji. Mieszkanie 72 m2 w 4-piętrowym bloku  w 2011 roku realnie warte koło 200220 tys. zł. Prezes spółdzielni m.in. dlatego odrzucał opcję spłaty długu przez odpracowanie lub zamianę lokali, bo lokator wymknąłby mu się od bezdomności i oczywiście nie byłoby zysków z odsetek i zasądzonych kosztów zastępstwa procesowego. Jako optymalne rozwiązanie w sprawie upatrywano niedopuszczenie do zamiany, sprzedaży czy odpracowania i wygenerowanie jak największego zadłużenia z przetrzymywania w pułapce lokatorskiego tytułu do lokalu.

Niniejszy przypadek jest  wprost wzorowy. „Przytrzymano” lokatora kilka lat nabijając licznik kosztów do horrendalnych kwot. Dodatkowo tanio sprzedano lokal. Zamiast oczekiwanych  180–200 tys., które deklarowały osoby zainteresowane zamianą (składając pozew o członkostwo do sądu X przedstawił listę chętnych na zamianę, którzy gotowi byli oddać swoje mniejsze mieszkanie i objąć lokal X spłacając jego dług), mieszkanie „poszło” za 156 tys. zł. Z tej kwoty potrącono wygenerowane 98.737,14 zł. Do wypłaty lokatorowi pozostało nieco ponad 57 tys. zł

Na tym jednak nie koniec gehenny. Spółdzielnia wysłała do urzędu skarbowego PIT-8C wpisując do rozliczenia, przychód w kwocie 155.763,39 zł. Andrzej obawia się, że poskutkuje to obowiązkiem zapłacenia w 2013 roku podatku od tej kwoty.

Ograbienie i eksmisja lokatora zyskała też właściwą oprawę marketingową. W bloku i na ulicy, na której mieszkał Andrzej, rozeszła się wieść jak skończył „buntownik”, który sprzeciwił się prezesowi.


Ile pieniędzy po eksmisji do podziału?  
Pełnomocnik reprezentujący spółdzielnię, w której miały miejsce te wydarzenia, inkasuje około 91 % zasądzanych kosztów zastępstwa procesowego, więc z jego punktu widzenia optymalnym rozwiązaniem jest jak największa liczba spraw o zapłatę oraz o eksmisję.

Każde takie postępowanie ma 100% gwarancji zysku, ponieważ zawsze zabezpieczeniem jest lokal, który w końcu zabiera się eksmitowanemu lokatorowi. 

Z podsumowania  wynika, ze koszty sądowe i komornicze wyniosły 22.517,50 zł.Odsetki to kolejne 27.131.07 zł.

Biznes jest więc bardzo dochodowy dla zarządu, pełnomocnika, komornika i drobniejszych uczestników w rodzaju osoby od wyceny, a nawet lokalnej prasy, która w tym przypadku odnotowała przychód około 2 tys. złotych za publikowanie ogłoszeń o licytacji.


Co z pozostałymi mieszkańcami spółdzielni?  
W czynsze wkalkulowuje się koszty prowadzenia setek spraw o zapłatę. Koszty „przetrzymywania” lokatorów w okresie podwyższania długu do sensownych kwot satysfakcjonujących zainteresowanych procederem ponoszą inni mieszkańcy. Jednak po eksmisji i licytacji spółdzielcy z danego bloku czy nieruchomości nie otrzymują zwrotu nakładów w postaci obniżki czynszu czy rozliczenia wykonanej eksmisji.

Praktyki powyższe nie mieszczą się w standardach państwa prawa. Szkodzą społeczności zrzeszonej w spółdzielni. Zrzeszenie spółdzielców ze zrozumiałych względów nie ma interesu żeby degradować i wyniszczać swoich członków, dla których spółdzielnia przynajmniej w teorii, powinna być organizacją samopomocową i redukującą koszty zbiorowego zamieszkania. Wreszcie w interesie zrzeszonych nie leży sprzedawanie majątku w zaniżonych cenach ani powiększanie grupy wykluczonych społecznie.

Dobro członków i dobro społeczności nie ma jednak w tym przypadku jakiegokolwiek znaczenia, bo w myśl komunistycznych przepisów mieszkańcy pozostają jedynie przedmiotami w rękach zarządów przyzwyczajonych do eksploatacji ukierunkowanej na zyski i sprowadzanie człowieka do roli płatnika czynszu.


Wnioski:

  1.  Mieszkanie lokatorskie jest pułapką dla niezamożnych, w szczególności  osób, które dotknęło bezrobocie, choroba, trudności życiowe.
  2. Postkomunistyczne spółdzielnie odmawiają spłaty zobowiązań poprzez odpracowanie, zamianę, umożliwienie sprzedaży. Przy nieludzkim prawie, niejednokrotnie wykorzystują problemy lokatorów by zarabiać na krzywdzie i wykluczeniu społecznym.
  3. Skutki działalności prezesów przy dziesiątkach eksmisji są wprost katastrofalne dla lokalnych społeczności. Ludzie wyniszczeni ekonomicznie i psychicznie tracą dorobek życia i z reguły nie są już w stanie się podnieść. Resztę życia spędzają jako klienci pomocy społecznej, często po eksmisji degradują ich patologie towarzyszące wykluczeniu: przestępczość, alkoholizm, przemoc w rodzinie.
  4. Nieodwracalnej, strasznej i nienaprawialnej krzywdy doznają dzieci w rodzinach bezrobotnych poddawanych metodycznej windykacji i eksmisji. Urazy psychiczne jakich doznają, gdy komornik zabiera mienie i wyrzuca z rodzinnego domu, trwale determinują ich przyszłe życie i zachowania. W przyszłości jako osoby dorosłe mają obniżoną samoocenę i trudności z adaptacją społeczną.
  5. Polityka eksmisyjna powoduje olbrzymie koszty ekonomiczne, sztucznie wymusza nakłady na pomoc społeczną w zakresie dostarczania lokali socjalnych, finansowania pomocy żywnościowej i materialnej oraz zwalczania patologii dynamicznie rosnących w środowisku wykluczonych.
  6. Priorytetem reformy postkomunistycznej spółdzielczości powinna być jak najszybsza zmiana prawa w zakresie równouprawnienia posiadaczy lokatorskich praw do lokali i umożliwienia im dysponowania mieniem po spłaceniu kosztów budowy.
  7. Obecna dopuszczona prawem dyskryminacja obywateli posiadających lokatorskie tytuły do lokali rażąco narusza konstytucyjną zasadę równości oraz standardy państwa demokratycznego.
  8. Rady nadzorcze wyłaniane w niedemokratycznych wyborach w spółdzielniach-molochach aprobują poczynania prezesów ukierunkowane na systemowe eksploatowanie najuboższych grup mieszkańców i eksmitowanie dla korzyści z handlu lokalami, zysków z odsetek i kosztów zastępstwa procesowego.

 

Demokracja w Polsce

Demokracja w Polsce

DLA PRZYPOMNIENIA

Słowo demokracja pochodzi od dwóch słów z języka greckiego, tj. demos – oznacza lud      i kratos – władza.

Demokracja to władza ludu.

W ustroju demokratycznym wszyscy obywatele mają takie same prawa,

a rządy zależne są od większości.

 

PYTANIE DO KOMISJI WENECKIEJ I DO KOMISJI EUROPEJSKIEJ:

– Czy Naród Polski jako suweren w swojej Ojczyźnie, może, mechanizmami demokratycznymi, zmienić

   obecnie obowiązującą antypolską i antynarodową Konstytucję i skład osobowy Trybunału   

   Konstytucyjnego chroniący ten najwyższy akt prawny ?? . 

– Czy zewnętrzne obce organizacje, mogą Mu tego zabronić ??.

– Na podstawie jakich przepisów międzynarodowego prawa, obce organizacje polityczne, mogą

   ingerować w wewnętrzne sprawy demokratycznie rządzącego się innego państwa, tak jak to ma

   miejsce w przypadku  Niemców i Amerykanów w stosunku do Polski ?.

 

Platforma Obywatelska pozbawiona większości w parlamencie RP , pragnie wszelkimi pozaprawnymi metodami, łamiąc podstawowe zasady demokracji, między innymi, pod szyldem KOMITET OBRONY DEMOKRACJI, odzyskać utraconą władzę.

Zorganizowany KOD – Komitet Obrony Demokracji, wbrew intencjom PO,  ale zgodnie ze swoją nazwą, stal się sprzymierzeńcem PiS-u, który mocą demokratycznych wyborów, posiada większość w polskim parlamencie.

Dlatego też dla twórców ruchu obywatelskiego KOD należą się wyrazy szacunku za ich trud w obronie demokracji w Polsce, w tym również partii Prawa i Sprawiedliwość.

Niemiecka Piąta Kolumna wykorzystując nieświadomość niewielkiej grupy obywateli i świadomych agentów pragnie udowodnić, że demokracja oznacza: rządy mniejszości, które w jej mniemaniu, powinny przysługiwać PO, a nie większości reprezentowanej przez PiS.

Jeden z najmocniejszych ludzi na świecie b. prezydent Lech Wałęsa, który jednoosobowo bez rozlewu krwi, obalił potężny komunistyczny blok militarny w środkowo-wschodniej Europie, w tym i w Polsce, w okresie swojej prezydentury w III-ciej RP przyznał jednak, że „Nie o take Polske walczylim”. Obecnie zaprzecza temu co wówczas powiedział i dodatkowo nawołuje do krwawych, siłowych metod przywrócenia władzy tym, którzy dążą do piątego rozbioru naszej Ojczyzny, deklarując również („nie chcem, ale muszem”), gotowość wyprowadzenia znaczną część naszych Rodaków na ulice, a nie jak to jest w demokracji do lokali wyborczych, aby „siłom” odebrać  władzę od PiS, które wolą Ludu Polskiego, zdobyło większość w parlamencie.

 

APEL DO MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI I GENERALNEGO PROKURATORA

  1. Wałęsa i wszyscy wałęsopodobni osobnicy deklarujący organizowanie krwawych niepokojów społecznych przeciwko demokratycznie wybranym przedstawicielom Narodu dla sprawowania władzy, wkroczyli na drogę przestępstwa, powinni pilnie stanąć przed prokuratorem i sądem, aby w majestacie obowiązującego prawa, odebrać im możliwość zrealizowania zbrodniczych zamiarów przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Podstawa prawna:

Art. 13 Konstytucji RP, cyt. „Zakazane jest…….stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy  

        lub wpływu na politykę państwa….

 

Art. 128 Kodeksu Karnego

, cyt. „Kto w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3”.

, cyt. „ Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w , podlega karze pozbawienia wolności od 3 do lat 5”.

cyt. „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

 

Luty 2016 r.                                                                                   mgr inż. Józef Mikołowski