Czarny Waltz

Czarny Waltz


Rządziła w Warszawie księżna udzielna,
lecz jeden feler poważny miała.
Była,jebana, strasznie bezczelna
i prawdy ludziom powiedzieć nie chciała.
A prawda była jasna jak słońce,
Robin Hood w filmach skuteczniej nie działa.
Na nędzę skazała rodzin tysiące,
a ich majątek,swym ciurom rozdała.
O co tu chodzi i o jaką nację?
Parę wskazówek wszystkim się przyda.
Stołecznych kamienic reprywatyzację
i księżnę z plemienia potomków Dawida.
Zaszyła się kiedyś w miejskim ratuszu,
lemingi ciemne,na tron ją wsadziły.
Choć tak jak i ona przybyły z buszu,
tryby złodziejskiej machiny ruszyły.
Taka współczesna arystokracja,
wojna w tym miała udział niemały.
Trzymała chłopków w karbach sanacja,
potem na hrabiów do miasta zjechały.
Cztery dekady komuna trwała
i magnateria plan snuła śmiały.
Kraść,ile tylko „fabryka dała”,
a dzieci ustawić,tak by zawsze miały.
Przyszła odnowa,”okrągłe stoły”,
a brat posadził na tronie brata.
Zasada prosta: „Polak ma być goły
ale serdeczny dla reszty świata”
Rozkradli wszystko, co tylko się dało,
rolnictwo, przemysł i kościół prawie.
Lecz żydowskiej nacji wciąż było mało
więc posadziła Hanię w Warszawie.
Ta okazała się fachu mistrzynią,
za kamienice wzięła się z wprawą.
Jakąż to trzeba być, kurwa, świnią,
tak obejść się, z raz już zniszczoną Warszawą.
Nagle jak grzyby podlane przez deszcze,
pojawiać zaczęli się sukcesorzy.
„Jeden budynek? Weźcie dwa jeszcze,
prezydent prawnika w promocji dołoży”.
I tak ukradziono kamienic tyle,
księżna nad wyraz hojna bywała.
A spadkobierców kryły Antyle,
Dania ,w Namibii wioseczka mała.
Nie lada trzeba być mistrzem w fachu,
aby tak sprytnie rozkraść ćwierć grodu.
Żyjąc przy tym w przeciągłym strachu,
czy nie da się ludziom do zemsty powodu.
Stworzyć złodziejską machinę ową,
nie potrafiłaby byle która.
Z Hanią zrobiły to nader wzorowo,
palestra, ratusz i prokuratura.
Jak jedna wielka, żydowska rodzina,
przejęli budynki kradzieżą bądź sprytem.
Adwokat podpisał, sąd zapominał,
a ratusz puszczał z gołym odbytem.
Nagle sielanka ta się skończyła,
wiatr przemian mocno powiał z przeciwka.
I księżna, która bezkarna była,
jak osaczona poczuła się dziwka.
Prawda na wierzch powoli wypływa,
szczury z okrętu już uciekają.
Finał jest jeden, zawsze tak bywa,
stolica musi rozliczyć się z Hają.
Miliardy, które w kieszeniach chowa,
po kontach trzyma całego świata.
Odda niebawem nam „bufetowa”,
złodziejka zwykła, nie arystokratka.
Tyle w niej buty i tyle złości,
za rękę wreszcie została złapana.
Najwięcej mi sprawić może radości,
jej goła dupa publicznie chłostana.
Powstała komisja, ta Hanię rozliczy,
choć winna twierdzi, że bezprawna ona.
Wesoło będzie posłuchać jak kwiczy,
za łeb przed oblicze komisji pędzona.
Te domy wrócą do właścicieli,
Rzeczpospolita jest im to winna.
W ratuszu więcej się nie ośmieli,
zasiąść złodziejka. Ta ani inna!!!
Miejsce Gronkiewicz jest w kryminale,
blaszany kubeczek i koc na dodatek.
Tęsknić za nią, nie będzie nikt wcale.
Księżno! Pasujesz jak ulał do kratek.
Jedna myśl jeszcze w mej głowie się chowa:
„Czy to żydowskie schorzenie starcze?
A może skrzywiona przegroda nosowa?
Niech „bufetowa” nos wreszcie wysmarcze !!!!”.

Autor: Kodefons Demokraczyński
Warszawa, 2017.05.17

Jedna myśl nt. „Czarny Waltz

  1. Michał Sybirak

    Podczas, gdy wielu z trwogą przygląda się manewrom armii rosyjskiej i zastanawia się (zresztą nie bez podstawy), czy nie uderzy ona po raz kolejny na Europę Wschodnią, Moskwa ma plany o wiele sprytniejsze (choć wcale się z nimi nie afiszuje). Po co używać własnej armii tam, gdzie całą „brudną robotę” mogą zrobić „miejscowi działacze”, zaś „ciemny lud” jeszcze będzie z tego zadowolony i będzie uważać to za własne zwycięstwo? Tym bardziej, że takie numery już się udawały w przeszłości…
    https://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2017-09-16-nowy-bolek.html

Możliwość komentowania jest wyłączona.