Donald Tusk będzie przewodniczącym niczego…

… a nawet gdyby był przewodniczącym czegoś i tak by nic dla Polski nie zrobił….

Media głównego nurtu w Polsce od kilku dni przedstawiają Donalda Tuska, który obejmie urząd Przewodniczącego Rady Europejskiej 1 grudnia, jako nowego „papieża” Unii Europejskiej, który będzie w stanie przewrócić Alpy, zmienić lewostronny ruch w Wielkiej Brytanii czy też zabronić Włochom produkcji Chianti. Tymczasem funkcja ta – tak naprawdę – oznacza wyłącznie symboliczną „władzę” czy wręcz ma charakter marionetkowy.

Tusk D

Wskazuje na to nie tylko prawo UE, ale dotychczasowa, dość groteskowa 5-letnia aktywność obecnego Przewodniczącego Rady Europejskiej, Belga Hermana Van Rompuy’a. Podkreślić należy, iż – jak to zwykle w UE bywa – nawet te realne kompetencje Przewodniczącego w pewnej mierze stoją w sprzeczności z tym, czym ma się zajmować tzw. Wysoki Przedstawiciel ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, którym została b. włoska komunistka Federica Mogherini, uległa wobec Kremla. Zastąpi ona Brytyjkę (także o lewicowych poglądach) Catherine Margaret Ashton.

Uprawnieniem Przewodniczącego Rady ma być bowiem reprezentowanie Unii Europejskiej na zewnątrz w sprawach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale „bez uszczerbku w stosunku do Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa”. Inaczej mówiąc UE będzie miała dwóch „ministrów spraw zagranicznych.

Funkcja, którą obejmie Tusk 1 grudnia, niektórzy próbują nazywać stanowiskiem „Prezydenta Unii Europejskiej”, co brzmi groteskowo, gdy się weźmie pod uwagę faktyczne uprawnienia Przewodniczącego, a dokładniej mówiąc, ich brak. Jego kompetencje określa art. 15 ust. 6 Traktatu o Unii Europejskiej. Przewodniczący Tusk będzie więc przewodniczył Radzie Europejskiej i prowadził jej prace, zapewniał przygotowanie i ciągłość prac Rady Europejskiej we współpracy z przewodniczącym Komisji, przedstawiał Parlamentowi Europejskiemu sprawozdanie z każdego posiedzenia Rady Europejskiej.

Rada Europejska składa się z głów państw lub szefów rządów państw członkowskich i – na mocy Traktatu z Lizbony – jest instytucją mającą za zadanie wyznaczanie ogólnych kierunków rozwoju Unii. Zbiera się tylko dwa razy w ciągu półrocza i podejmuje decyzje zazwyczaj w drodze konsensusu, czasem – w drodze głosowania. Przewodniczący Rady Europejskiej nie bierze udziału w takim głosowaniu, co także określa jego słabą pozycję.

Tak naprawdę Unią rządzą szefowie państw najsilniejszych, np. Niemiec, a nie marionetkowy Przewodniczący Rady Europejskiej, którym od 1 grudnia będzie Donald Tusk.

Jeśli już upatrywać gdzieś poza Angelą Merkel jakiegoś ośrodka realnej władzy, to jest nią Komisja Europejska, która pełni funkcję europejskiego quasi rządu, organu wykonawczego, odpowiedzialnego za bieżącą politykę. Niektórzy mówią, iż tak naprawdę rządzi Komisja Europejska z całą administracją, w której pracuje aż 25 tysięcy urzędników, co oczywiście paraliżuje sprawne działanie i prowadzi do korupcji, nepotyzmu, niegospodarności etc. ( np. już w 1999 roku wszczęto w tego typu sprawach śledztwo).

Tak więc cały medialny jazgot w Polsce, który ma nam wmówić, że nasz kraj spotkało wielkie szczęście i teraz wszechmocny Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk będzie dla Polski robił „cuda”, to kolejna seria kłamstw.

Nieco wcześniej wmawiano nam, że Jerzy Buzek jako Przewodniczący Parlamentu Europejskiego będzie naszym potężnym lobby w UE. Szybko okazało się, że to nieprawda. Także teraz funkcja Tuska ma charakter symboliczny.

Tusk został po prostu osobiście nagrodzony przez Angelę Merkel za uległość wobec UE (czytaj Niemiec) i to wszystko. To jemu ma być teraz dobrze, a nie Polakom. Gdyby nawet stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej wiązało się z jakimiś konkretnymi kompetencjami, Tusk nic by dla nas nie zrobił, gdyż jako premier udowodnił już, iż po pierwsze nie umie, po drugie – nie chce i po trzecie – i najważniejsze – nie może….

Marek Ciesielczyk
www.marekciesielczyk.com

Jedna myśl nt. „Donald Tusk będzie przewodniczącym niczego…

  1. Mieczysław Dębski

    Tusk został po prostu osobiście nagrodzony przez Angelę Merkel za uległość wobec UE (czytaj Niemiec) i to wszystko. To jemu ma być teraz dobrze, a nie Polakom. Gdyby nawet stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej wiązało się z jakimiś konkretnymi kompetencjami, Tusk nic by dla nas nie zrobił, gdyż jako premier udowodnił już, iż po pierwsze nie umie, po drugie – nie chce i po trzecie – i najważniejsze – nie może.

    Panie Marku Ciesielczyk, co tu można więcej dopisać ???
    Przecież Pan cały ten cyrk wokół Pana Tuska bardzo ładnie podsumował !!!!!!!!

Możliwość komentowania jest wyłączona.