Polityka i studia

Polityka i studia

Polityka ubrana w woalkę niedomówień kłamstwa  zrodzona z żądzy władzy pcha świat w wojny, i takie nauki otrzymują studenci na wykładach. 

Obrzydliwość. 

 
Jeden z  jaruzelskich ”professurów”: stwierdził, po co wąchać formalinę, lepiej pomyszkować w internecie. Takie luzackie podejście [prawdopodobnie]
doprowadziło do stanu, że w okresie ostatnich 40 lat, dzięki staraniom naszego Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Nauki,    obniżono liczbę 
godzin nauki medycyny o… ponad 1.000. 
 
W latach 70. ubiegłego wieku nauka anatomii prawidłowej odbywała się od poniedziałku do piątku, a  i  w soboty były prowadzone specjalne konsultacje.
 
Od lat studenci mają zajęcia jedynie dwa razy w tygodniu. Biofizyka miała 220 godzin, obecnie 45. 
Podobne redukcje liczby godzin nauczania zanotowano na innych przedmiotach.  
Niebagatelne zasługi w tym zakresie ma obecna pani premier Ewa Kopacz, która zredukowała medycynę do 5 lat studiów. 
Wzrost liczby przedmiotów i ilości materiałów do nauczenia, w połączeniu z redukcją czasu nauczania, sprowadza lekarza do poziomu sprzedawcy usług
firm farmaceutycznych.
 
Warto zauważyć, że to wszystko dzieje się bez żadnego słowa protestu ze strony uczelni czy Izb Lekarskich. Generalnie instytucje te spadły do poziomu związków
zawodowych w zakładach produkcyjnych i są w stanie jedynie występować z roszczeniami „finansowymi”. Takie problemy jak obniżanie poziomu edukacji już nikogo
nie interesują. Czyli tak jak to opisałem, grupowanie ludzi w rozmaitych izbach, stowarzyszeniach ma na celu tylko i wyłącznie ich łatwiejszą kontrolę. Widoczne są 
tutaj bezpośrednie skutki tworzenia kadry naukowej przez genseka [sekretarza generalnego PZPR – przyp. TAW] Wojciecha Jaruzelskiego vel Wolskiego vel Markulesa
vel Słuckina, który tylko w pierwszym roku stanu wojennego rozdał 1.320 nominacji profesorskich. 
Skutki tego są wyraźnie widoczne i będą prawdopodobnie widoczne, w połączeniu z Mordami Katyńskimi, przez co najmniej kilka pokoleń. W mordach katyńskich, łącznie z
topieniem w Morzu Białym, zlikwidowano 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy i 28% polskich inżynierów.
 
A typową fałszywą flagą [operacja fałszywej flagi – dezinformacja i zrzucanie winy na niewinnych – przyp. TAW] jest rozgłaszanie, że w Mordach Katyńskich ginęli tylko
oficerowie. 
Możemy spokojnie konsekwencje takiego obniżania poziomu nauczania obserwować na wszelkiego rodzaju studiach paramedycznych, takich jak ratownictwo, zdrowie
publiczne, rehabilitacja. Absolwenci tych kierunków mają często problemy z określeniem, po której stronie ciała znajduje się np. wątroba. Ale najważniejsze,
że mają zaliczenia i mogą obsługiwać mniej wartościowy naród.
 
Od ćwierć wieku nie ma polskich czasopism naukowych, pomimo istnienia obowiązku publikacji przez lekarzy przed specjalizacją przynajmniej dwóch prac. Policzmy: 
około 2.000 studentów medycyny kończy studia rocznie, czyli powinno się co roku 4.000 nowych publikacji ukazywać.
Zakładam, że zdecydowana większość spośród nich chce uzyskać co najmniej pierwszy stopień specjalizacji. A gdzie mają publikować, kiedy w Polsce istnieją tylko
i wyłącznie prospekty reklamowe przemysłu farmaceutycznego? Obniżono poziom wymagań i obecnie wystarczy już tylko wygłoszenie referatu, a właściwie dokument, 
że wygłosił dany adept taki referat. 
Jak daleko sięga taka wiara w reklamę, choćby tego pozytywnego działania fluoru, powtarzaną tysiąckrotnie? Musisz Dobry Człowieku przyjąć, że bardzo daleko i głęboko,
tego rodzaju dezinformacja kotwiczy się w szarych komórkach adepta studiów medycznych. Dysponuję pismami młodych stomatologów, którzy nadrabiając brak wiedzy
tupetem, usiłują wymusić prawnie obowiązki fluoryzacji zębów dzieciom. Rozejrzyj się, w samym internecie jest masa gabinetów stomatologicznych zajmujących się
truciem dzieci, pod pretekstem ochrony przed próchnicą, za pomocą  ….  fluoryzacji. (….)