Archiwa tagu: bezprawie

Posłowie: Jaskóła, Jachnik, Sanocki a UKSW

Posłowie: Jaskóła, Jachnik, Sanocki a UKSW

W dniu 12 maja 2018 roku na UKSW odbył się 1) Kongres Poszkodowanych przez Wymiar Niesprawiedliwości, 2) Posiedzenie podkomisji/komisji ds. zmian w Konstytucji, 3) III spotkanie poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości. Proszę sobie wybrać odpowiednią nazwę. Według mojej oceny pierwsza jest adekwatna do sytuacji i wizualnie odczuwalna

Prawdziwy cel i prawdziwa nazwa to całkiem inny temat. To temat na odrębny artykuł, który napiszę w najbliższym tygodniu.

Spotkanie już od etapu organizacyjnego przebiegało z zawirowaniami. Pierwotnie miało być w Sejmie. Tak jak dwa poprzednie. Ostatecznie dzięki kontaktom oraz uprzejmości zarządzających UKSW w minionym tygodniu potwierdzono sms-ami i mailami salę im. Jana Pawła II na UKSW.

Pan Janusz Sanocki zapoznał przybyłych z tematyką Kongresu oraz poprosił by pokrzywdzeni swe indywidualne „żale” (indywidualne sprawy w wyniku których zostali pokrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości) nie przedstawiali kolejny raz. By uczestniczący w spotkaniu skupili się na ocenie „Czy wprowadzone przez PiS zmiany w systemie sprawiedliwości przyniosły poprawę? Drugie jakie propozycje zmian mają uczestnicy Kongresu.” W zaproszeniach jego organizatorami byli posłowie pp. Janusz Sanocki i Jerzy Jachnik. Na sali okazało się , że współorganizatorem jest też poseł p. Tomasz Jaskóła. Według mojej oceny Przewodniczącym obrad był p. Sanocki (moja subiektywna ocena na podstawie wypowiedzi, zachowań poszczególnych osób go organizujących oraz na podstawie odnoszenia się do nich uczestników posiedzenia). Kilkukrotnie jednak p. Sanocki zwrócił się do p. Jachnika per p. Przewodniczący. Pan Sanocki powiedział, że obaj z p. Jachnikiem swoje potyczki z wymiarem sprawiedliwości już zakończyli.

Gościem był p. Kornel Morawiecki, który krótko odniósł się do tematyki Kongresu. Podkreślił, że słowo sprawiedliwość i zawiązane z nim odczucia ludzi jest bardzo ważne, nie mniej niż słowo wolność. Wielu uczestników liczyło na możliwość rozmowy z nim bezpośredniej. W przerwie jak również po zamknięciu obrad części z nich udało się doprowadzić do rozmowy z p. Marszałkiem. Wiele osób liczy na przełożenie Ojca na Syna tj. p. Premiera. Jeszcze inni liczą na powstanie partii p. Marszałka i uczestniczenie w wyborach pod jego sztandarem. W mojej subiektywnej ocenie obie te nadzieje są złudne. Pan Kornel Morawiecki nie posiada wiedzy, umiejętności ani zdrowia by spełnić którekolwiek z oczekiwań. Pan Mateusz Morawiecki nie może/nie chce się odnosić do zdania/sugestii ojca.

Przedstawię Państwu część najbardziej ważkich wypowiedzi z dyskusji toczącej się z przerwami od 11:30 do 15:10. Pan Marek Janik stwierdził, że mimo wprowadzenia losowania sędziów do poszczególnych spraw dalej jak jest potrzeba to odpowiedni sędziowie są przy odpowiednich sprawach. Dotyczy to przede wszystkim spraw gdzie stroną są policjanci, lekarze i tym podobne profesje. Brak poprawy w wymiarze sprawiedliwości.

Pan Marek Ludwikiewicz, który był w USA podkreślił, że potrafimy się jednoczyć, czego przykład mamy w sprawi Pomnika Katyńskiego. Przy zjednoczeniu sukces. Polonia zmusiła Burmistrza do zmiany decyzji.

Pan Witold Pisarski podniósł problem nie funkcjonowania protokołu elektronicznego z rozpraw sądowych (nie istnieją), problem nie dopuszczania do uczestniczenia w rozprawach czynnika społecznego.

Pani Małgorzata Kucharska podała przykład nieprawidłowego losowania sędziów do spraw. Dalej jedni sędziowie mają 150 spraw a inni prowadzą 20 lub 50. Szczególnie podkreśliła, że jej zdaniem w sądach i domach opieki ulokowali się byli pracownicy służb różnego rodzaju, byłych i obecnych.

Kolejny uczestnik dyskusji zwrócił uwagę na nie działający Wydział spraw Wewnętrznych.  Podejrzenia o jego skorumpowanie, oskarżenia, że biorą państwowe pieniądze a działają przeciwko obywatelem polskiego państwa. Mówca stwierdził, że wspiera Pis i jego działania, natomiast nie „Koryciarzy” z PiS-u.

Pani Irmina Dobrowolska przypomniała uczestnikom sprawę spółdzielni mieszkaniowej z Sosnowca i bezsiłę kilkuset ludzi pokrzywdzonych przez tą spółdzielnię. Mieszkańców spółdzielni sprzedano razem z mieszkaniami. Wystąpienie wielu przypadków, gdy sady odmówiły pokrzywdzonym przydzielenia prawnika „z urzędu”. mimo, że takowy się należał.

Swoje odczucia i pomysły, sugestie co do zmian wyraziło jeszcze wiele osób: piszący ten artykuł Jan Szymański, Pani Piechurska dziennikarka, p.   Wojciech Mielczarek, p. Marek Janik, Jan Włodak, p. Janusz Majewski, p. Krystyna Zwierz, p. Elżbieta Kodym-Flanagan, p. Andrzej Surowiecki, Sebastian Nadolski, p. Bielecki, p. Paweł Skutecki.

Z organizatorów najczęściej głos zabierał p. poseł Janusz Sanocki, kilkukrotnie włączył się lub odniósł do wypowiedzi uczestników p. poseł Jachnik. Praktycznie nie zauważyłem żadnego udziału p. posła Jaskóły.

Konkluzja dotycząca walki z bezprawiem zaproponowana przez Organizatorów to przyjęcie Deklaracji Kongresu Poszkodowanych przez Wymiar Sprawiedliwości zawierająca:

Żądanie  – „Przywrócenia obywatelskiej kontroli nad władzą sądowniczą i ustawodawczą.

  1. Domagamy się powołania sejmowej komisji (z udziałem przedstawicieli organizacji skupiających poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości) lub zlecenia Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Która przeprowadziłaby szczegółowe badanie skarg obywateli poszkodowanych przez sądy, prokuraturę i inne instytucje państwa, szczegółowej analizy wyroków ETPC w Strasburgu. Komisja zaproponowałaby organizacyjne i personalne zmiany w wymiarze sprawiedliwości a także miałaby prawo do wniesienia skarg nadzwyczajnych w sprawach, które uzna za zasadne.
  2. Domagamy się wprowadzenia realnej kontroli obywatelskiej nad działalnością sędziów i prokuratorów przez:

 

  • Wprowadzenie wybieralności kandydatów na sędziów przez wybierane przez obywateli Wojewódzkie Rady Sądownictwa;
  • Wprowadzenie realnego trybu odwoławczego i dyscyplinarnego poprzez wprowadzenie zewnętrznej kontroli nad decyzjami sędziów i prokuratorów. Skargi na sędziów powinny rozpatrywać – w pierwszej instancji Wojewódzkie Rady Sądownictwa – pochodzące z wyborów i niezależne od środowiska sędziowskiego.
  • Wprowadzenie powszechnych wyborów prokuratorów okręgowych.

Tekst Deklaracji po dyskusji przyjęto. Pan poseł Janusz Sanocki poinformował, że kolejne spotkanie odbędzie się za około miesiąc. W nim będą mogły uczestniczyć osoby, które otrzymają imienne zaproszenie, po spełnieniu kilku warunków. O niektórych z nich napiszę w kolejnym artykule.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

 

Bezprawie i co dalej

Bezprawie i co dalej

Podstawowym tematem spotkania w dniu 09 maja 2018 roku było omówienie i zastanowienie się co dalej po zakończonym „Marszu Przeciwko Bezprawiu”. Uczestnicy spotkania potwierdzili chęć doprowadzenia do cykliczności „Marszu Przeciwko Bezprawiu”. Jego Organizator p. Tomasz Rutkowski stwierdził, że jego obecnym celem jest doprowadzenie do zarejestrowania marszu jako zgromadzenia cyklicznego. Trasa Marszu pozostałaby taka jak w dniu 20 kwietnia 2018 roku. 

Podjęto dyskusję jak, jakimi sposobami, przy uczestnictwie jakich osób można zmniejszyć lub wyeliminować bezprawie z polskiego życia społecznego i politycznego.

Większość uczestniczących i w marszu i w spotkaniu była zdziwiona, że nie było żadnej wzmianki o marszu w mediach. Pan Wojciech Papis potwierdził, że poświecił sporo czasu na przeszukanie wszystkich dostępnych mediów na sprawdzenie czy pokazał się jakiś materiał filmowy lub prasowy. Nie znalazł nawet jednej wzmianki. Pani Ewa Biskupska  stwierdziła, że jednak jest powolny wzrost liczby osób uczestniczących w marszu. W spotkaniu uczestniczyli również byli członkowie Ligi Polskich Rodzin, którzy przybyli po spotkaniu w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej z okazji kolejnej rocznicy zakończenia wojny ojczyźnianej. Uczestniczyli w dyskusji szczególnie na tematy historyczne (Trakt Wersalski) oraz na temat aktualnie zbliżających się wyborów samorządowych.

Oba te tematy zainteresowały również kilka innych osób uczestniczących w spotkaniu. Historia zakończenia I Wojny Światowej. Szczególne zainteresowanie tym tematem wyraziły osoby przybyłe wraz z p. Renatą Peciak. Głosy w dyskusji zabierali wszyscy uczestnicy spotkania. Sylwetki Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego, gen. Rozwadowskiego przedstawił Wojciech Papis. Sporo głosów negatywnych padło (szczególnie) z ust byłych członków LPR przy przedstawianiu sylwetki  Józefa Piłsudskiego . Ogólnym podsumowaniem tej części dyskusji było stwierdzenie, że warto przedstawiać historię Polski z różnych, mniej znanych stron. Projekt upamiętnienia jednego z fragmentów kończenia I Wojny Światowej  uznano za słuszny. Wszyscy obecni dążyli do ustalenia kolejnego terminu spotkania by skonkretyzować formę upamiętnienia tamtych wydarzeń historycznych.

Zgodnie podjęto decyzję, że będzie to 23 maja 2018 roku o godzinie 17:30 miejsce bez zmian.

W sprawach różnych omawiano działania podjęte przez posłów pp. Janusza Sanockiego i Jachnika.  Komentarze do ich działań w sferze nowej konstytucji jak zmian w wymiarze bezprawia były różne. Część uczestników potwierdziło otrzymanie zaproszenia jak i uczestnictwo w spotkaniu z Panami posłami. Niestety nie odbędzie się ono w Sejmie lecz w UKSW w sali J.P. II ul. Dewajtis 6.

Ciekawe informacje przekazał zgromadzonym uczestniczący  w spotkaniu p. Bartosz Janowicz. Sprawa dotyczyła kopalni Krupiński i bieżącej polityki.

Zapraszam Każdego chętnego do uczestnictwa w kolejnym spotkaniu w dniu 23 maja 2018 roku.

Z poważaniem

Jan Szymański

Bezprawie w Koszalinie

 

Bezprawie w Koszalinie

POBICIE DZIAŁACZA „S” – BYLI ESBECY UNIEWINNIENI
Pod takim tytułem ukazała się 14 maja – m.in. na głównej stronie Onetu – informacja Polskiej
Agencji Prasowej. Cytujemy ją w całości.
Roman K. i Wiesław S. – dwaj byli oficerowie komunistycznej Służby Bezpieczeństwa
zostali prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Koszalinie
(Zachodniopomorskie) oczyszczeni z zarzutu fizycznego znęcania się nad
działaczem podziemnej „Solidarności”.
Sprawa dotyczyła zatrzymania latem 1988 r. Tadeusza Wołyńca na jednym z przystanków
autobusowych w Koszalinie. Według jego wersji, Roman K. i Wiesław S. mieli w czasie tej akcji
siłą wciągnąć go do nieoznakowanego samochodu i pobić.
Na podstawie tych zeznań, pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej oskarżył obu byłych
esbeków o przekroczenie uprawnień. Ani w śledztwie, ani w czasie pierwszego procesu K. i S.
nie przyznali się do winy. Zeznali, że owszem zatrzymali Tadeusza Wołyńca, ale zrobili to bez
używania przemocy. Z ich wyjaśnień wynikało, że to nie oni, ale Wołyniec miał być agresywny
w czasie akcji na przystanku.
W mowie końcowej prokurator z IPN domagał się dla obu oskarżonych po 2,5 roku więzienia.
Sąd odrzucił te żądania, uznając, że powodu kilkukrotnie zmienianej przez Wołyńca wersji
zdarzenia, jego zeznania mają niewielką wartość, a że oskarżenie nie przedstawiło innych
dowodów, uniewinnił byłych esbeków od zarzutu przekroczenia uprawnień.
IPN wniósł od tego wyroku apelację. Sąd II instancji uznał ją jednak za bezzasadną i utrzymał
wyrok w mocy.
Poniedziałkowe orzeczenie jest drugim prawomocnym wyrokiem uniewinniającym byłych
funkcjonariuszy Wojewódzkiego Urzędu Sprawa Wewnętrznych w Koszalinie od zarzutu
przekroczenia uprawnień.
W kwietniu br., również ze względu na niespójność zeznań Tadeusza Wołyńca, SO uniewinnił
Dionizego M. i Andrzeja W., którzy 25 października 1984 r. mieli go wywieźć do lasu, zakuć w
kajdanki i straszyć bronią.
W apelacji nie utrzymał się również wyrok z października 2006 r. skazujący byłego kapitana SB
Romana B. na 1,5 roku więzienia za bezprawne uwięzienie w 1984 r. nieżyjącego już działacza
podziemnej „S” C zesława Ulidowskiego.
W marcu br. SO uznał, że B. dopuścił się zarzucanego mu czynu, ale wbrew sądowi I instancji
uznał, iż nie można tego zakwalifikować jako wyłączonej spod jurysdykcji ustawy o amnestii z
1989 r. zbrodni przeciwko ludzkości, wobec czego umorzył postępowanie.
04.05.2007
TADEUSZ WOŁYNIEC SKAZANY
Minął rok od zwolnienia z pracy za założenie związków zawodowych trzech pracowników
Miejskiego Zakładu Komunikacji w Koszalinie, firmy podlegającej prezydentowi miasta
Mirosławowi Mikietyńskiemu.
Po rocznym procesie sądowym, Sąd dopatrzył się, że jeden ze zwolnionych z pracy Roman
Wieczorek był chroniony przez przepisy ustawy o związkach zawodowych (pełnił funkcję w
zarządzie zakładowej Solidarności). Sąd przywracając do pracy zasądził kwotę 24 tys. złotych
odszkodowania oraz 1,8 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego. Pomimo orzeczenia, zakład
pracy do dziś nie chce mu wypłacić zasądzonych należności, nie zgodził się też z wyrokiem i
wniósł apelację.
Dwaj pozostali związkowcy – Tadeusz Wołyniec i Szczepan Biskup – nie zostali przywróceni do
pracy. Sąd orzekł, że członkowie komitetu założycielskiego nie podlegają ochronie prawnej
(art.32 pkt. 7 ustawy o związkach zawodowych) oraz że powołali „twór niezgodny z prawem i
ustawą”. Tadeusza Wołyńca w pierwszej instancji obciążono kosztami sądowymi w kwocie
5.400 złotych, pomimo że od dłuższego czasu przebywa na bezrobociu bez prawa do zasiłku.
Zwolnieni pracownicy MZK kilkakrotnie składali wnioski o zmianę składu sędziowskiego, które
za każdym razem były odrzucane.
Prezes MZK Roman Bielecki, uznał, że najlepszą obroną jest atak i założył Tadeuszowi
Wołyńcowi proces cywilny i karny za rzekome pomówienie. Tutaj sądy okazały się wyjątkowo
skuteczne i zadziałały ekspresowo. Kiedy Tadeusz Wołyniec w poszukiwaniu pracy wyjechał na
1,5 miesiąca do Anglii, w Koszalinie błyskawicznie wydano zaoczne wyroki skazujące.
Wyrokiem z dnia 16 lutego 2007 roku Sąd Rejonowy Wydział Karny skazał Tadeusz Wołyńca na
łączną karę 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem „wykonywania nieodpłatnej
kontrolowanej pracy na cel społeczny w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym”.
Ponadto Sąd orzekł nawiązkę na rzecz Romana Bieleckiego i dwóch pracowników z kadry
kierowniczej MZK w wysokości po 1000 złotych dla każdego z pokrzywdzonych, a także
zasądził od T. Wołyńca na rzecz każdego z oskarżycieli zwrot kosztów procesowych, łącznie po
ok. 1300 złotych. Wyrok w tej sprawie wydał ten sam sędzia, który uniewinnił esbeków w
procesie, w którym Tadeusz Wołyniec był oskarżycielem posiłkowym.
W drugim procesie w sądzie cywilnym wytoczonym przez Miejski Zakład Komunikacji o
naruszenie „dóbr osobistych” (Tadeusz Wołyniec wskazywał na sprawy dotyczące zagrożenia
życia zdrowia pasażerów) Sąd prawdopodobnie nakazał mu zapłatę 5 tys. złotych na Hospicjum
imienia Św. Maksymiliana Kolbego w Koszalinie (prawdopodobnie, ponieważ sądy uporczywie
odmawiają wydania wyroków wraz z uzasadnieniem). Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że
społecznik Tadeusz Wołyniec przed kilkoma laty stał na czele ruchu ratowania koszalińskiego
hospicjum TUTAJ.
Już po ogłoszeniu wyroku lokalny dziennik „Głos Koszaliński” zamieścił informację pod tytułem
„Drogie bajki o ulicach” TUTAJ. Z treści artykułu oraz ekspertyzy wynika, że Tadeusz Wołyniec
miał rację, zarzucając firmie MZK narażanie pasażerów na niebezpieczeństwo ( ekspertyza
Pierwsze naukowe opracowanie
historii Solidarności w
województwie koszalińskim
Tadeusz Wołyniec i koledzy
Rozmowa z Tadeuszem Wołyńcem
Na wokandzie
Manifestacja w obronie
zwolnionych robotników
Wystąpienia, protesty,
oświadczenia, listy otwarte
Strona główna Robotnicy Związki zawodowe Dokumenty – Publikacje Wydarzenia – Akcje C o na to prawo? Napisz do nas
21.02.2017 Bezprawie w Koszalinie
file:///C:/Documents%20and%20Settings/Biuro/Moje%20dokumenty/Bezprawie%20w%20Koszalinie.html 2/5
TUTAJ), o czym zresztą wcześniej powiadamiał na piśmie władze miejskie i inne instytucje. Przy
okazji wynikł kolejny skandal związany z wydatkowaniem 240 tys. złotych na ekspertyzę
dokonaną przez firmę warszawską, podczas gdy w innych miastach ekspertyzę sporządzali
pracownicy wydziałów komunikacji w ramach swoich normalnych obowiązków.
Warto dodać, że prokuratura koszalińska umorzyła postępowanie w sprawie łamania praw
związkowych przez prezesa MZK Romana Bieleckiego, przekazując sprawę Sądowi Grodzkiemu
w Koszalinie, który z kolei utrzymał postanowienie prokuratury w mocy. Sąd w uzasadnieniu
napisał, że przestępstwo nie zostało popełnione, ponieważ dochodzi do niego tylko wtedy, gdy
„jest popełnione wyłącznie z winy umyslnej”. Winy zaś Tadeusz Wołyniec zdaniem Sądu nie
udowodnił, pomimo tego, że trzej założyciele związków wylecieli z pracy dosłownie na drugi
dzień po założeniu komitetu założycielskiego a dwaj pozostali w gabinecie prezesa pisali pod
dyktando oświadczenia o rezygnacji z przynależności do związków.
Klimat powszechnej amnestii udzielił się również prokuratorowi IPN w Koszalinie, który
postanowieniem z 13 kwietnia 2007 roku umorzył wszystkie śledztwa w sprawie
represjonowania Tadeusza Wołyńca i innych działaczy Solidarności.
KOMENTARZ – JAK ZAŁATWIĆ FACETA, Z KTÓRYM NIE PORADZIŁA SOBIE ESBECJA
Udzielę bezpłatnej porady prezydentom, burmistrzom, wójtom i innym urzędnikom, którzy
chcieliby pozbyć się lokalnych „oszołomów” to znaczy ludzi, którzy jeszcze pamiętają i szanują
zryw robotniczy 1980 roku, pozostali wierni ideałom Sierpnia, a później w stanie wojennym
dawali sie esbekom tłuc na kwaśne jabłko, w imię wolnej Rzeczypospolitej oczywiście. Teraz
wyobrażają sobie, że my – syci, zadowoleni z siebie biurokraci – będziemy im za to dziękować.
Metoda jest prosta. Najpierw wyrzucony z pracy oszołom poleci do gazet. To może być trochę
niebezpieczne, dlatego ogłaszamy natychmiast, że od załatwiania tych spraw są w Polsce sądy,
zwłaszcza sądy pracy i jeśli delikwent jest w porządku nie powinien sie niczego bać, bo
niezawisły sąd i tak przyzna mu rację. Zachęcony oszołom bierze to za dobrą monetę, składa
pozwy do sądów, rejestruje się w urzędzie pracy itd. Teraz przychodzi czas na etap drugi –
należy przeciągnąć sprawę w sądzie, aż delikwentowi skończą się środki do życia (kuroniówka)
i zostanie zmuszony do wyjazdu za chlebem. Że w naszym mieście – hehehehe – pracy nie
dostanie, nie muszę tutaj dodawać. System działa tym skuteczniej im bardziej prorodzinny jest
delikwent i im więcej ma w domu gęb do wyżywienia. Uśpiony powolnym rytmem pracy
polskich sądów wyjeżdża na miesiąc, dwa do pracy na przykład w Anglii. Jeszcze nie wie,
oszołom jeden, że jest już prawie ugotowany. Nadchodzi kulminacyjny moment naszej
strategicznej rozgrywki – składamy pozwy o zniesławienie nas w trakcie procesu przed Sądem
Pracy (delikwent wygadywał „głupoty”, że narażamy na niebezpieczeństwo pasażerów). A
przecież nie wolno obrażać spółki miejskiej nadzorowanej przez genialnego prezydenta
Mikietyńskiego, który w kampanii wyborczej obiecywał, że nie wzrosną ceny biletów
autobusowych. W tym momencie sądy dokonują nagłego przyspieszenia – dwa krótkie
wezwania, jedno po drugim, delikwent jeszcze o niczym nie wie, haruje w Anglii jak głupi i –
hehehehe – mamy go! Wraca do Ojczyzny, a tu już wyroczek na niego czeka – pół roku za
kratami plus ogromne odszkodowania i koszty, których nie spłaci nigdy. Oto cały przepis na to
jak załatwić oszołomów, z którymi może nie potrafiła poradzić sobie esbecja, ale my potrafimy!
Gdyby byli tak skuteczni jak my, to zwolnienie z pracy jednej suwnicowej nie doprowadziłoby
do powstania wolnych związków zawodowych i konieczności zmagania się z tym dziedzictwem
do dzisiaj. Że co… że tym Wołyńcom coś zawdzięczamy? To było dawno i nieprawda…
Andrzej Wojnicki
23.12.2006

Źródło: file:///C:/Documents%20and%20Settings/Biuro/Moje%20dokumenty/Bezprawie%20w%20Koszalinie.html