Archiwa tagu: Janusz Korwin Mikke

Dlaczego Konfederacja przegrała wybory? – Okiem insidera

Jakie są przyczyny słabego wyniku wyborczego Konfederacji oprócz jej bojkotu praktycznie przez wszystkie media? Nie można upatrywać przyczyn porażki wyłącznie na zewnątrz. Trzeba także uderzyć się w piersi i sumiennie przeanalizować swoje błędy. Jakie one były?

  1. Wzajemne wykluczanie elektoratów.

Założenie liderów Konfederacji było proste. Tworzymy jedną listę wyborczą, na której znajdą się przedstawiciele wszystkich ugrupowań wchodzących w jej skład. W ten sposób pozyskamy głosy i zwolenników Korwina-Mikke, i Narodowców, i Liroya, i Brauna, i Jakubiaka, i Godek.

Okazało się jednak w praktyce, iż głosy wcale się nie sumują. Np. niektórzy zwolennicy umiarkowanie krytycznego wobec UE Jakubiaka (a znam takich osobiście), wycofali swe poparcie dla jego Federacji dla RP, stwierdzając, że poglądy Korwina-Mikke czy Narodowców są zbyt radykalne, niektórzy zwolennicy konserwatywnej Godek czy Brauna oburzyli się z powodu koalicji z liberalnym obyczajowo Korwinem, a część Narodowców nie poparła Konfederacji z powodu obecności w niej artystycznie nastawionego do życia Liroya itd. Trudno oczywiście ocenić, jakie były straty, wynikające z powodu tego wzajemnego wykluczania się elektoratów.  Koalicja uzyskała procentowo mniejsze poparcie niż sam Korwin 5 lat temu. Tak więc w/w założenie było błędne.

  1. Słabi kandydaci.

Skoro Konfederacja przyjęła założenie, iż wystarczy wystawić na liście pierwszego z brzegu kandydata X i ogłosić, że jest on od Narodowców, Korwina, Liroya, Jakubiaka czy Godek i wskutek tego ich zwolennicy automatycznie oddadzą na niego głos, to nie warto się wysilać i szukać jakiegoś dobrego (czytaj: rozpoznawalnego, cieszącego się zaufaniem w swej gminie, mieście czy powiecie) kandydata. Był to chyba najpoważniejszy błąd Konfederacji, jako że rozpoznawalni kandydaci mogliby uzyskać dodatkowe głosy, niezależnie od w/w głosów, wynikających z poparcia dla liderów Konfederacji.

Spośród 130 kandydatów Konfederacji aż 77 (to jest 60% !) otrzymało mniej niż 2 tysiące głosów, zaś aż 39 (to jest 30% !) uzyskało mniej 1 tysiąc głosów. Wśród kandydatów byli tacy, którzy nigdy nie byli w stanie dostać się nawet do rady gminy, powiatu czy sejmiku. Jakże więc mogli startować do Parlamentu Europejskiego? Jedna z kandydatek, startując wcześniej do Sejmu otrzymała zaledwie 50 głosów, a z takim wynikiem nie można wejść nawet do rady osiedla. Prezentowane życiorysy wielu kandydatów mogły zniechęcać myślących wyborców do głosowania na Konfederację. Wyborca mógł być zaszokowany, czytając, iż posłem do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji ma być np. wizażystka (sic!).

Jeszcze przed skonstruowaniem listy wyborczej, każdy potencjalny kandydat powinien zadeklarować, jaką sumę pieniędzy jest w stanie wydać na kampanię. Słyszałem, iż jeden z kandydatów pytał, ile otrzyma pieniędzy od komitetu na prowadzenie swej kampanii (sic!). Jeśli kogoś nie stać na prowadzenie kampanii w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to najpierw powinien spróbować swych sił w wyborach do rady gminy. Jeśli ktoś w tym miejscu powie, że przecież wszyscy kandydaci oprócz „jedynek” wiedzieli, że nie mają szans dostać się do PE i dlatego nie chcieli wydawać pieniędzy na kampanię, to można odpowiedzieć: a gdzie jest ideowość tych kandydatów – przecież to podobno ludzie, którym zależy na dobru Polski….

Gdyby na listy pozyskano tylko nieco lepszych kandydatów i gdyby każdy z nich uzyskał zaledwie o 473 głosy więcej,  Konfederacja przekroczyłaby próg 5%.

  1. Marna kampania wyborcza.

Na podstawie obserwacji kampanii wyborczej w tzw. terenie we wschodniej Małopolsce (podejrzewam jednak, że było tak w całym kraju) można powiedzieć, że Konfederacja była praktycznie niewidoczna. Lepszą kampanię robiły nie tylko duże ugrupowania, ale nawet mniejsze komitety, np. Wiosna (np. Jabłoński), Kukiz (np. Kaczmarczyk), a nawet Lewica Razem (np. Orkisz)! Kandydaci Konfederacji ograniczyli się do rozwieszenia niedużej ilości słabo widocznych plakatów i to zaledwie na kilka dni przed wyborami, co już wówczas nie miało znaczenia. Jedynym kandydatem prowadzącym zauważalną kampanię we wschodniej Małopolsce przez 3-4 tygodnie był piszący te słowa, co oczywiście było niewystarczające.

Lider każdego komitetu był widoczny na banerach nawet w małych wioskach, czego nie można powiedzieć o „jedynce” Konfederacji w okręgu nr 10. Można przypuszczać, iż konfederackie „jedynki” wyszły z założenia, że nie muszą wydawać sporych pieniędzy na kampanię, gdyż i tak zostaną europosłami dzięki popularności twarzy liderów Konfederacji. Okazało się jednak, iż było to założenie błędne.

Kilkuprocentowa przewaga PiS-u nad KE wynika nie tylko z polityki rozdawnictwa partii Kaczyńskiego, ale także i z tego, iż na listach Prawa i Sprawiedliwości znaleźli się ludzie rozpoznawalni i prowadzący bardzo intensywną kampanię wyborczą. „Jedynki” PiS-u nie liczyły na twarz Kaczyńskiego, lecz na swoją kampanię wyborczą, czego nie można powiedzieć o kandydatach Konfederacji. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka wyborcza, dzięki dobrym, rozpoznawalnym kandydatom, którzy mogą pokazać wyborcy swe dotychczasowe osiągnięcia zawodowe oraz dobrej kampanii można uzyskać dodatkowo 30-50 % głosów więcej!

Brak było jakiejkolwiek koordynacji działań komitetu wyborczego, np. przydzielenia konkretnych zadań 10 kandydatom w przypisanej im części okręgu wyborczego. Można rzec, iż kampania Konfederacji była jedną wielką improwizacją i liczeniem na to, iż twarz Korwina załatwi wszystko, a tak się nie stało.   

  1. Happeningi i „wygłupy” szkodzą całej liście wyborczej

Jeden z lokalnych przedsiębiorców, sympatyzujących z wolnościowcami, były członek UPR  spytał mnie w czasie kampanii wyborczej, czy – jako kandydat Konfederacji – uważam, że niepełnosprawne dzieci to „debile”, nawiązując do znanej wypowiedzi Korwina-Mikke. Oczywiście odpowiedziałem, że nie, zwłaszcza, że moja żona pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi. Przedsiębiorca powiedział mi później, że na mnie zagłosował, gdyż mnie zna od lat, lecz w innym wypadku, by tego nie zrobił.

Społeczeństwo polskie jest w dużym stopniu konserwatywne, a to wiąże się z dość ograniczoną akceptacją działań i wypowiedzi niekonwencjonalnych, a tym bardziej szokujących. Dlatego mogły one zrazić znaczną część potencjalnych wyborców Konfederacji.

  1. Warto słuchać rad innych

Skoro liderzy Konfederacji byli święcie przekonani, że wystarczy wystawić jakichś kandydatów i opisać ich jako ludzi Korwina, Liroya, Jakubiaka, Brauna, Godek czy Narodowców i w ten sposób przekroczy się próg 5 procent, nie sądzili, że dobrze by było skonsultować ich pomysły wyborcze z opinią ludzi, którzy mają doświadczenie i wiedzę na temat kampanii wyborczych. W praktyce nie było żadnej strategii wyborczej, co sprawiało wrażenie, że nie ma żadnego sztabu wyborczego ani przepływu informacji między centralą a kandydatami. Eksponowano wyłącznie „jedynki”, zapominając o pozostałych kandydatach.

Gdyby liderzy Konfederacji nadstawili ucha i posłuchali rad ludzi spoza jej ścisłego kierownictwa, być może udałoby się uniknąć choć niektórych opisanych tu błędów.

  1. Wnioski

Jeśli Konfederacja chce funkcjonować także w przyszłości i osiągnąć sukces wyborczy jesienią, musi zmienić strategię, otworzyć się na inne środowiska, by poszerzyć elektorat, pozyskać nowych wiarygodnych ludzi, którzy cieszą się zaufaniem w swym środowisku, pokazać te nowe twarze, zrezygnować z nieakceptowalnych powszechnie happeningów, zacząć konstruować listy wyborcze znacznie wcześniej nie tylko na zasadzie parytetu politycznego, ale także uwzględniając geografię, możliwości kandydatów, ich lokalną rozpoznawalność. Jeśli to nie nastąpi, Konfederacja uzyska w jesiennych wyborach wynik jeszcze gorszy od obecnego.

Marek Ciesielczyk

tel. 601 255 849 , dr.ciesielczyk@gmail.com

www.marekciesielczyk.com

Autor tej analizy jest doktorem politologii Uniwersytetu w Monachium, był profesorem University of Illinois w Chicago, organizatorem 4 udanych kampanii wyborczych do rady 100-tysięcznego miasta Tarnowa (Małopolska), które zakończyły się wynikami między 8 i 16%, a sam zajął swego czasu jako bezpartyjny, niezależny kandydat do Senatu trzecie (czyli wówczas pierwsze „niemedalowe”)  miejsce), uzyskując ok. 44.000 głosów (do wejścia do Senatu zabrakło mu zaledwie 3.863 głosy), zaś w samym Tarnowie uzyskał największą liczbę głosów spośród wszystkich ówczesnych kandydatów do parlamentu. W ostatnich wyborach startował jako bezpartyjny, będąc „ukrytym” przez twórców listy wyborczej na miejscu nr 6 na liście Konfederacja i uzyskał ok. 2.500 głosów, które można traktować jako dodatkowe, niepartyjne „wiano” wniesione do wyniku Konfederacji. Te niepartyjne głosy, oddane na konkretnego kandydata w środku listy, a nie na człowieka jednego z liderów Konfederacji –  to właśnie dowód na to, że można było pozyskać także dodatkowe głosy na listę, nie będąc reklamowanym jako człowiek jednego z tych liderów.

Amok

Amok

Szanowni Państwo!

   Amerykanie wydali podobno fortunę na wyszkolenie w Syrii 54 tamtejszych bojowników na komandosów do walki z Państwem Islamskim. Z tej liczby zostało na miejscu jeszcze 5. Pozostali są już najprawdopodobniej w Europie. Łatwiej ich było wyszkolić, niż upilnować. Ciekawe, czy któryś z nich zaszczyci, albo już zaszczycił nas swoją obecnością?

   Jak informuje Tygodnik „wSieci” – zapadła właśnie decyzja przyjęcia w Polsce, nawet 100 tys. imigrantów. Zarówno Ewa Kopacz, jak i jej „chlebodawczyni”  ukrywają ten fakt. Zataja się prawdę przed opinią publiczną na co i kiedy się zgodziła premierzyca w sprawie uchodźców.

   Inne dwie panie w Szwecji udostępniły islamistom kościół chrześcijański, usuwając z niego nawet krzyż, żeby nie narażać gości na cierpienie moralne, które ten widok mógłby wywoływać. Były władne to wszystko uczynić, bo jedna z nich jest kapłanem świątyni, a druga jej żoną lesbijką.

   Na południu Europy, we Włoszech inna pani wykazała się męstwem nie zawiadamiając policji o zbiorowym gwałcie jakiego na niej dokonali murzyńscy uchodźcy. Nie powiadomiła policji dla „dobra sprawy”.

   A może te i podobne im panie cierpią na jakąś nową odmianę choroby szalonych krów?

   Czy można temu jakoś zaradzić? Tak, ale zaklęcia nie pomogą, trzeba zacząć od wyborów. Jeżeli nie odsuniemy od władzy Platformy Obywatelskiej grozi nam zagłada.

   Ci, którzy ograniczają się tylko do narzekania, niczego nie zbudują. Powtarzanie, że wszystkiemu winni Żydzi, to jak utyskiwanie na pogodę. Może lepiej byłoby się przypatrzeć jak oni to robią i wziąć przykład? W USA Amerykanie polskiego pochodzenia stanowią dużą grupę etniczną, ale o skromnych możliwościach wpływania na politykę państwa, akurat przeciwnie do Żydów. Mogłoby być odwrotnie, ale tu tylko taki drobiazg: do urn wyborczych fatyguje się około 4% Polaków, a Żydów 93%.  Można oczywiście udawać, że to nie ma żadnego przełożenia na interesy obu tych grup, ale może jednak warto wziąć to pod uwagę i pofatygować się do urn 25 października?

   Odsunięcie od władzy niebezpiecznej kliki jest chyba wystarczającym powodem żeby zagłosować  na …………!

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Oburzeni o wyborach

Stanowisko Stowarzyszenia OBURZENI w przededniu wyborów parlamentarnych październik 2015-10-12.

 Nie popieramy żadnej partii wywodzącej się z układu  ustanowionego po kontrakcie „ okrągłego stołu”.

Partia władzy, Platforma Obywatelska oraz desygnowani przez jej wodzostwo kandydaci zamierzają do dalszej kontynuacji procesu niszczenia kraju poprzez wyzysk ekonomiczny i rabunkową  gospodarkę. To z grona członków i popleczników PO obce ośrodki wychowały sobie pseudoelity, prowadzone na korupcyjnym sznurku dla realizacji  celu jakim jest zredukowanie Polski do rangi neokolonii, a Polaków do roli taniej siły roboczej dla brukselsko-berlińskiej metropolii. Antynarodowa polityka PO osiągnęła swoje apogeum w procesach legislacyjnych przeprowadzonych na zlecenie Brukseli w zamian za awans Donalda Tuska i jego świty na lukratywne stanowiska w komisariatach „eurosojuzu”.

Nie możemy poprzeć kandydatów PSL-u – wielkiego szkodnika polskiej wsi i polskiej demokracji.  Od początku, od układu „okrągłego stołu” przyjęli rolę bezideowych ” obrotowych ” koalicjantów wspierających za konkretne apanaże inicjatywy pozbywania się na rzecz obcych ośrodków polskiego majątku, ziemi i potencjałów ludzkich. W wyniku ich zdradzieckiej polityki Polska utraciła 80% zasobów przemysłowych, zdegradowano tysiące hektarów ziemi uprawnej utrzymywanej w kulturze od setek lat, a bezpieczeństwo żywnościowe zależy od korporacyjnego importu milionów ton pasz. Wprowadzono także uprawy trujących roślin GMO i zakazano przetwórstwa i sprzedaży gospodarskiej żywności. Setki tysięcy urzędników PSL-u jest zatrudnionych w agendach rządowych, a ich los zależy od pozycji politycznej ” wypracowanej” przez przywódców. Odsunięcie od dostępu do władzy PSL-u i wyrugowanie z samorządowych folwarków byłoby wielkim sukcesem Polskiej demokracji.

Wbrew pozorom i głoszonej propagandzie wyborczej , aspirujący do przejęcia władzy PiS nie stanowi żadnej pozytywnej alternatywy. Przywódcy tej partii brali czynny udział w 26 letnim rozbiorze majątku i degradacji znaczenia naszego kraju. Są winni upokarzającym warunkom akcesji Polski w struktury Unii Europejskiej , są winni upadku znaczenia Polski na arenie międzynarodowej.  W ubiegłych kadencjach stanowili  skłóconą , jałową i bierną opozycję niezdolną do przeciwstawiania się niszczącym procesom rozmontowywania polskiej państwowości na drodze zmian legislacyjnych pisanych pod dyktando unijnych biurokratów i ich korporacyjnych zleceniodawców. Nie głosujemy na PiS i nie zamierzamy im pomagać w realizacji programu TKM – jedynego celu jaki im obecnie przyświeca.

Nie popieramy  inicjatyw wyborczej partii postkomunistycznych i pseudo socjalistycznych. Ich postulaty socjalne nie mają nic wspólnego z obroną ludzi najbardziej poszkodowanych rabunkową prywatyzacją, której byli głównym beneficjentem. Ich plany i obietnice wyborcze zmierzają jedynie do umocnienia grupy lewackich aktywistów opłacanych przez obce  międzynarodówki dla destrukcji Polskiej tożsamości.

Nasze poparcie będziemy koncentrować maksymalnie na wspieraniu kandydatów komitetu Wyborczego Pawła Kukiza i Korwina Mikke, jedynych jakie pozostały z grupy wielu antysystemowych inicjatyw wyborczych zarejestrowanych na wstępie kampanii.

Z ubolewaniem stwierdzamy, że nasze  działania podejmowane w  kierunku zjednoczenia tych środowisk dla wspólnego startu do walki z systemem nie odniosły skutku.

„ Oburzeni” we współpracy z partią Jedność Narodu  , bezpośrednio przed i w trakcie kampanii wyborczej apelowali do przywódców komitetów opozycyjnych. Jednak spotkania i debaty  nie odniosły w praktyce żadnego skutku. Szansa na zaistnienie podmiotu politycznego zdolnego do wprowadzenia do sejmu kilkudziesięciu osobowej reprezentacji została zaprzepaszczona bezpowrotnie. Czy zabrakło wyobraźni, czy zwyciężyła prywata i chęć dominacji w tworzącym się spontanicznie ruchu szerokiej opozycji, a może inicjatywa ta została po prostu odpowiednio „rozpracowana” ? Odpowiedź na te pytania nie ma obecnie żadnego znaczenia, w sytuacji gdy trzeba ratować namiastki szczątkowej reprezentacji kandydatów antysystemowych wystawionych przez ww. komitety.

Apelujemy do członków i sympatyków Oburzonych o oddawanie głosów i  zachęcanie do wyboru kandydatów Komitetu Kukiz’15 i Korwin.

Nie głosujmy na jedynki.   Zarówno Paweł Kukiz jak i Janusz Korwin Mikke nie ustrzegli się od popełnienia  zasadniczego błędu jakim jest partyjny zwyczaj umieszczania na czołowych pozycjach ludzi najbardziej lojalnych i dyspozycyjnych liderowi. Głosujmy na ludzi, których znamy i możemy  obdarzyć zaufaniem, którzy będą nas godnie reprezentować i zdolni rozpocząć proces rozmontowywania niszczącego układu.  Sukces PiS-u nie jest bowiem przesądzony.  Ne wykluczony jest  scenariusz, w którym brak zdolności koalicyjnej i odrzucenie kolaboracyjnych ofert PSL-u doprowadzi kierownictwo PiS-u do wniosku, ze wybory należy powtórzyć. Nie jest wykluczone, że w przypadku utworzenia większości bez PSL-u zostaną podjęte przez PiS próby  anulowania sfałszowanych wyborów samorządowych, a wewnętrzne przekształcenia partii Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza doprowadzą do objęcia platformą programową również postulatów reformatorów nurtu antysystemowego, reprezentowanych przez zaplecze obywatelskie „Oburzonych”.