Archiwa tagu: Kultura

K jak kur…

K jak kur…

       Szanowni Państwo!
       Czy kultura stała się dobrem powszechnie dostępnym? Na to wygląda. Chociaż sama istota tego pojęcia jest zapewne różnie rozumiana. Takiej Lempart, czy Szatan nawet o znaczenie słowa lepiej nie pytać, bo im wszystko kojarzy się jednoznacznie. Nam, przeciętniakom kultura kojarzy się ze sztuką, do której dostęp mamy prawie nieograniczony.
       Dawniej tak nie było. Mój przodek, na początku ubiegłego stulecia, zafascynowany postępem, przepowiadał, że operę będzie można słuchać nie wychodząc z domu. Okazało się, że takie połączenie sztuk wszelakich w jednym, jakim jest opera, można nie tylko słuchać, ale i oglądać nie ruszając się z własnej kanapy. Problem polega na braku chętnych do takiej uczty duchowej, co ludziom początku ubiegłego wieku nie mieściło się w głowach.
       Epoka neo-barbarzyńska, w której przyszło nam żyć, przewiduje jedynie rozrywki dla lumpenproletariatu. Pisanie scenariuszy seriali telewizyjnych, zwłaszcza historycznych, zleca się analfabetom, nie odróżniającym królowej od kur…tyzany. Młody reżyser nie ma przecież pojęcia, na czym polegała rycerskość wobec dam. Dla niego każda kobieta, to taki przerywnik na ka (a dokładnie na ku). Innych skojarzeń nie miewa. Dziewczyny narzucają się zniewieściałym chłopakom i nikt nie dopuszcza myśli, że kiedyś mogło być inaczej. Zaloty odmieniły diametralnie wektor.
      

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Polska Racja Stanu i  Celebryci

       Polska Racja Stanu i  Celebryci

Kultura (z łac. 'uprawa, dbać, pielęgnować, kształcenie’) – wieloznaczny termin pochodzący od łac. cultus agri („uprawa roli”), interpretowany w wieloraki sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Najczęściej jest rozumiana jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Kulturę można określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych, takich jak wzory myślenia i zachowania.

 I tak z wiekami powstali w naszej kulturze Celebryci. Z racji ważnej roli jaką oni pełnią,  zawsze byli i są pod pachę z władzą, czy to lokalną czy państwową. Zawsze tak było i jest, gdyż KULTURA według słów wielkiego polskiego aktora Janusza Gajosa „Kultura to coś takiego co się w pale nie miesi”. Mieliśmy kulturę w PRL-u, mamy ją i dzisiaj w III RP.

Mieliśmy w Polsce różne Ministerstwa Kultury obecnie mamy  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  Ministerstwo też dzieli i rządzi. Ostatnio pojawiła się informacja z tego ministerstwa o przyznaniu jakiś małych pieniędzy dla celebrytów którzy przez pandemię utracili tak wiele w tak krótkim czasie.

Fundusz Wsparcia Kultury miał otrzymać skromne wsparcie od obecnie zarządzających tymi 400 milionami złotych i w ten oto sposób na liście pojawiły się tacy artyści czytaj celebry ci jak:

Bayer Full- z gwiazdą Świerczyńskim z Gostynina który kilka lat temu czcił partię PSL i nawet z niej kandydował do władz, ale od kilku lat pokochał prawicę gdyż program PSL już mu się nie podoba. Ale przyznano tylko 150 tys. zł. Ale przez przypadek inna dotacja jest dla pani Renaty Świerzyńskiej Bayer FULL Impresariat kwotą 400 tys. zł.

Z tego widać że jak my z sercem dla władzy to i władza ma serce dla kultury artystycznej i regionalnej.

Tantiemy czyli inaczej mówiąc z myślą o podmiotach, które swój byt uzależniły od wydarzeń z udziałem publiczności, sprzedaż płyt i zysków ze streamingu to  sposób na promocję, nie zarobek per se — we wrześniu 2020 roku powstał specjalny Fundusz Wsparcia Kultury.  Dofinansowanie podzieliło cały świat i zamiast kulturalnych ocen, pojawiły się złośliwe komentarz. Muzycy sami odmawiali wzięcia dofinansowania ale kto wziął a kto nie, tego nie zgadnie nikt!

Idąc tym torem celebry ci postanowili wziąć sprawy w swoje własne ręce. Zakasali dłonie i biorą się hurtem do polityki. Po co mają się męczyć za grosze na scenie, które i tak są zamknięte a tu się w mediach słyszy o III pandemii która z W. Brytanii leci już do Polski przez zachodnie kraje.

W przeszłości polscy artyści byli już politykami. Kilku było w Sejmie czy Senacie RP. O Sejmie złośliwi mówią że Sejm to cyrk, choć ja się z tą opinią nie zgadzam. Kiedyś ktoś napisał mi wyraz i poprosił bym go odczytał. Był to taki rebus, napisał mi „pOSŁY”, pisownia z którą ani ja ani prof. Jerzy Bralczyk nie zgodzimy się nigdy,  była nad wyraz sugestywna.

Wracając do tematu wymienię kilku polskich celebrytów polityków:

–  Janusz Rewiński słynny SIARA mafioso z filmu Janusza Machulskiego pt. „Killer”,

-Krzysztof Luft –rzecznik rządu, były aktor,

-Kazimierz Kutz –reżyser,  

-Jan Pietrzak-satyryk, kandydat na Prezydenta czy

-Jacek Rosiewicz-satyryk, członek klubu PO

-Paweł Kukiz- muzyk, aktor, obecnie poseł przechodni „klubu do klubu”

Większość z ww. wymienionych to satyrycy. Tak jak obecny Prezydent Ukrainy Pan  Wołodymyr Zełenski czy były Prezydent USA były aktor Ronald Regan

W przeszłości gwiazdą scen politycznych był inny celebryta  Ryszard Petru- uczeń wielkiego „ekonomisty” Balcerowicza. Jego karierę zniszczyły ……kobiety. Romans z piękną koleżanką- posłanką Joanną Schmidt  obniżył jego polityczne notowania partii Nowoczesna. Gdyż naród chrześcijański nie zrozumiał ideałów partii,  gdyż nowoczesność miła być nie tylko w domu ale i poza nim. Do tego dwie nielubiące się Panie, zwarły szyki by wespół- zespół odsunęły Pięknego Ryszarda od władzy. Chodzi o Panie Katarzynę Lubnauer i Kamilę Gasiuk-Pilihowicz. Ta ekipa zniszczyła Nowoczesną i zawiodła. Jej szef Petru stał się złym balastem dla Pań i partii i już go nie ma w polityce. Scena niczym filmu Seksmisja gdy Starszy ze Sthurów w jednej ze scen mówi z płaczem do kolegi „kobiety mnie biją”. Dziś o Peru ślad zaginął. Foto:

Dziś kolejny celebryta Michał Hołownia idzie drogą kariery, kariery nie na estradzie ale w polityce. Wielu twierdzi, że ojcem chrzestnym Pana Redaktora jest „wszechobecny” Donald z nowym Tenorem R. Giertychem. Jest to salonowa plotka o czym pisał Super expres 18 sierpnia 2020 r.. W każdej plotce jest troszkę prawdy tym bardziej , że partia PO –wielbicieli cele brytów i TVN zaczyna się sztucznie dzielić.

Widzimy jedną organizację z PO co się nazywa POKO zwaną też „spoko”. Hołownia z dużym kapitałem finansowym i politycznym ma organizację i dobrze kombinuje, uważa on i wprowadza w życie akcję –„celebryci bierzmy władzę w swoje ręce”.

Kolejna organizacja ma zostać  stworzona przez innego polityka PO. Nowa gwiazda polskiej polityki to Prezydent Warszawy-obywatel miasta Krakowa Rafał Trzaskowski. Ma on wiele pomysłów na przyszłość swoją i swoich bliskich i chce stworzyć  organizacją której nazwa zmienia się co zależnie od czasu.   Była już „Nowa Solidarność” chyba dlatego że miał do niej zapisać się młody polityk Jarosław Wałęsa i stąd nazwa. Ostatni pomysł pierwszego obywatela z Warszawy to „Wspólna Polska”. Przychylne mu media twierdziły że w kolejce do zapisania się do nowej organizacji jest część Polaków z  Siemoniakiem z Nitrasem na czele.

Trzy nowe siły pragną w przyszłości podzielić między sobą naszą ojczyznę tak jak dzielimy  tort urodzinowy na przyjęciu. Wtedy wróci wielki Donald i wszystkich „swoich” pogodzi, gdyż tort będzie ogromny i dla każdego coś ze stołu pańskiego skapnie. Według zasady DZIEL I RZĄDŹ. Nawet Schetyna coś dostanie.

Tak więc drodzy państwo widać jak polska kultura w szybkim tempie ewoluuje.

Kończąc moja osobista refleksja. Każdy kto ma dostęp do mikrofonu (mediów)- może więcej.

Sylwester Wiśniewski

Członek Rady  Koordynatorów ANTYPARTII, członek Stowarzyszenia OBURZENI

KL Warschau

Czy pamiętamy KL Warschau?

Zło jest podstępne, w szczególności dokonywane przez farbowanych patriotów.

Patriotyzm, najwyższa forma życia obywatelskiego, wiąże suwerena z Ojczyzną przodków emocjonalną więzią. Niestety w świecie dewaluacji wartości, konsumpcjonizmu jest tylko grą pozorów.

Zło jest podstępne, skrywa się pod maską pięknych słów i obietnic. Jego “wyznawcy mieniący się patriotami”, mówiący po polsku, działający żeby to, co jest święte w człowieku, podeptać, zniszczyć”.

W przywołanym tu przypadku, jest działaniem znanym pod pojęciem piątej kolumny. Fundamentalnym celem “żarliwych patriotów, strażników patriotyzmu, było uzyskanie zaufania członków stowarzyszenia, organizacji “XXX” znanej większości świadomych Polaków. Otrzymanie przepustki do informacji, dokumentów, do “zaistnienia w “światku ortowej kultury”, uzyskania u nich aprobaty. Śmiało można przyjąć ich tezę,  …uzyskać szanse na kompromis między być i mieć. Truizmem jest przypomnienie, że od lat źle się dzieje w państwie polskim, gorzej niż w najczarniejszych latach stalinizmu. Najważniejsze wartości jak wiara, nasza tożsamość, prawo naturalne, godność w niełasce.

Doprowadzenie do ich utraty, to sygnał postępującego niebezpieczeństwa, zaniku wspólnot i ducha osobowości jednostek, organizacji. Sprowadzenie do żądnych zaistnienia, bezmyślnej, bezfunkcjonalnej części zamiennej, kółka w machinie(sic!)

“Dwaj wyjątkowi patrioci” zabiegający w ostatnich latach usilnie, o dotarcie do grupy członków, uzyskanie najważniejszych funkcji w stowarzyszeniu “XXX” złorzeczyli na komunistów, mówiąc o ich kłamstwach, wyzysku, bezczeszczeniu i plugawieniu, etc.  Po osiągnięciu funkcji prezesów … poszli w ich ślady, płaszcząc się u nich o “względy,  łaski, zapominając o wcześniej złożonych deklaracjach(sic!). 

Działając wbrew interesom organizacji “XXX”, członkom, oszukali nas. „Przefarbowani  patrioci, po rozpracowaniu naszej mentalności, naszych osobowości – zagrali na tym”.  Daliśmy się zwieść szatańskim podszeptom, nowym twarzom, obietnicom(sic!) Błędy, naiwność?   Prawda jest zgoła inna. Zmierzch wartości.  

Manipulatorzy, sługusy zła, za symbol obrali “pamięć, cierpienie warszawiaków w KL-Warschau” miejsce uświęcone dla Polaków! Zapowiadana przez manipulatorów przemiana – nie nastąpiła. 

Natomiast doprowadzili do … dyskredytacji dotychczasowych wartości, celów organizacji, wieloletniej pracy sędzi Marii Trzcińskiej, członków !  Dzięki „infiltracji i manipulacji cwaniacy mieniący się działaczami, dokonali zagrożenia dla organizacji, wartości kraju. Dzięki nim dokonano nieprzekraczalnej granicy/zdrady, budzącej zdumienie przez zaniechanie.  Chęć posiadania “wizji siebie w znaczącym świecie ludzi polityki z tytułami”, zmuszała ich do dopasowania “obrazu siebie”wg wyobrażonego wśród utytułowanych manekinów. Posiadania iluzji w wyjątkowo prosty sposób.

Nasza tożsamość, kultura, waleczność  pozwoliła na przestrzeni stuleci nam przetrwać.   Jednak, niezmiennie pozostając źródłem cierpień. 

Wygenerowane przez manipulatorów zdarzenie, ukazuje człowieka jako egoistyczne zwierzę popychane do działania przez popęd do “zachcianek”. Nie ma tutaj miejsca na rozum, wolność i moralność.  Niniejszy materiał powinien posłużyć innym za przestrogę przed farbowanymi patriotami.

Zatroskany członek zarządu stowarzyszenia ….

 

Polityka (nie)kulturalna

Polityka (nie)kulturalna

Szanowni Państwo!

Pewna korespondentka z całą życzliwością usiłowała mi wytłumaczyć, że nie znam historii i nie mam pojęcia, kim był Stalin. Za jego czasów panowała bowiem powszechna szczęśliwość. Gdyby wojnę wygrał Hitler, ta sama osoba nie zmieniłaby zapewne zdania o okresie szczęśliwości, która to szczęśliwość inne by tylko nosiła imię. Nic zatem dziwnego, że zwolennicy PKiN-u będą go bronili jak… chciałoby się powiedzieć niepodległości, ale niepodległość Polski jest dla nich ostatnią rzeczą, której by bronili.

Czy mamy prawo zatem dziwić się, że włodarze w dużych miastach utrzymują władzę, nawet nie fałszując albo tylko trochę fałszując wybory? Skoro udało się ludziom wmówić, że udowodnione oszustwo ani zwykła głupota nie dyskwalifikują kandydata, to co może go dyskwalifikować?

Tylko patrzeć, jak damy sobie wmówić, że patriotyzm to faszyzm, a faszyzm to brak podziwu dla zboczeńców. Takie przesłanie obecne jest w repertuarze teatralnym i w serialach telewizyjnych. W Teatrze Telewizji pojawia się od czasu do czasu listek figowy w postaci dobrego spektaklu, nadawane do raz, bez powtórek, jakimi cieszą się seriale propagujące zboczenie jako coś nie tylko normalnego, ale niekiedy wręcz pożądanego. Najłatwiej wydawane są pieniądze podatników na działalność antypolską, co staje się normą, której należałoby się wreszcie przeciwstawić.

Jeśli nie weźmiemy się poważnie za kulturę, nie mamy najmniejszych szans na normalne suwerenne państwo, zarządzane przez uczciwych, mądrych ludzi.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Czy jest możliwa dyskusja na tematy polityczne?

Czy jest możliwa dyskusja  na tematy polityczne?

Zapraszam wszystkich interesujących się polityką, chcących podyskutować na różne tematy w gronie osób o zróżnicowanych poglądach na spotkanie  w dniu 10 stycznia 2018 roku o godzinie 17:30 w sali w Parafii M. B. z Lourdes, ul. Wileńska 69 Warszawa. Sala na tyłach kościoła w przyziemiu na prawo od wejścia. Wejście na teren od strony ulicy Szwedzkiej lub Równej (główne wejście). Dojazd tramwajem nr 23 (ostatni przystanek). Autobusy 120, 135, 160, 162, 190 do przystanku „Szwedzka”.

Z poważaniem

Jan Szymański

Zawiłości ludzkich charakterów

Zawiłości ludzkich charakterów

Odbyte w ostatnich kilku dniach rozmowy z racji ich treści, zaangażowania w nie rozmówców, zmuszają do zastanowienia się jak zachowania pojedynczych osób wpływają na otoczenie. W moim rozumieniu otoczeniem są wszystkie osoby z którymi ta osoba się spotyka oraz na nią samą.

Nie zapomnę, gdy jeden z szefów firmy opowiadał o swoim pracowniku. Dwaj oficerowie BOR, będący w zarządzie wspólnoty oceniali pracę nowego administratora. Według nich to jakiś miękki, spokojny, bez „jaj” facet. Z drugiej strony pracownicy ochrony, pracownicy firmy sprzątającej, jeżeli byli nie w porządku, uciekający najdalej jak mogli, by nie spotkać tego administratora. Jeżeli im się to nie udało (najczęściej) wiedzieli, że otrzymają karę adekwatną do winy. Efekt zanik uwag ze strony mieszkańców, właścicieli mieszkań  na pracę tych firm. Znikło zagrożenie wypowiedzenia umów tym firmom. Pracownicy nie bojąc się  wykonywali coraz lepiej pracę. Ten „miękki, nie określony” administrator doprowadził w przeciągu trzech miesięcy do odkrywki na tarasie budynku i odkrycia przyczyny wnikania wilgoci na cały budynek. Wcześniej nikt nie chciał i nie wyraził zgody na wykonanie odkrywki. Deweloper bo zagrożenie roszczeń, właściciele mieszkań bo zniszczenie a kto to naprawi itd. Budynek by niszczał.  Miało to miejsce kilka lat temu. A temat się przypomniał po wczorajszej rozmowie z dobrym znajomym/kolegą?

Jak mało wiemy o sobie samym. Mając prawie sześćdziesiątkę na „karku” jesteśmy uformowani mentalnie, odruchowo, psychicznie. W każdym aspekcie.  Mamy obraz samych siebie. I w takim stanie trwamy. Nikt nigdy nie pozwolił sobie na to by nam powiedzieć, że jest inaczej. Kolega podejmuje kolejną próbę działania. W rozmowie widzę, że plan działania i kolejne kroki to powtórzenie przerabianego schematu. Zapytałem czy wie czego oczekują od niego inni? Czy wie jak go widzą, oceniają inni? W rozmowie przedstawiłem swoje zdanie na te zagadnienia. Zaproponowałem pewne rozwiązanie dla tego co chce osiągnąć rozmówca. Czy to pozwoli mu/nam na osiągnięcie swoich celów?

Rozmowy dające inspiracje do dalszego działania, pozwalające na zmianę swoich nawyków to także rozmowy z „menelami” z Pragi.

Prezesi, szefowie firm są w tym aspekcie inspirujący, że wymuszają ciągłą kontrolę nad naszym wypowiadanym tekstem, nad zachowaniem, reakcjami. Zmuszają do poszukiwania słów, określeń, które ich jako rozmówców, zmuszą do poważnego traktowania nas jako partnera do rozmów.

O ile nie stoi za nami funkcja, stanowisko, wpływy.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Porwanie kultury

Porwanie kultury

Okiem Shorka – PORWANIE

data:12 października 2016     Redaktor: Shork

Nie wiem, czy wiecie, ale nie macie kultury. Zabrali ją „artyści” i nie zamierzają oddać…

Rano zadzwonił telefon.

– Mamy ją. – Głos w słuchawce był przytłumiony chusteczką.

Spojrzałem na ekran. Numer nieznany.

– Ale co?

– Mamy ją i nie oddamy.

Rozejrzałem się dookoła, czy aby nie znajduję się jeszcze we śnie. Moją kawalerkę oświetlały poranne promienie słońca. Kot podniósł wzrok zaciekawiony tak wczesnym ruchem.

– To chyba pomyłka.

– Nie odkładaj słuchawki!

– W sumie to jest komórka, proszę pani. Sama słuchawka….

– Jak śmiesz przypisywać mi rolę społeczną? – zasyczało z komórki.

– …

– Jesteś tam? Słyszysz? Mamy ją i jej nie oddamy.

– Ale co macie?

– Kulturę , kur*a. Debilu! Mamy twoją pier*oloną kulturę. I nie oddamy. Ni ch*ja, nie oddamy!

– Aha. – Zaczynało mnie to bawić.- Porwaliście moją kulturę i nie chcecie oddać. A jakie są żądania?

– No, w końcu zaczynasz kapować. Oddamy ją…

– Ale mówiła… to jest mówił… to jest była mowa o tym, że jej nie oddacie – przerwałem.

– Nie przerywaj, bo jej na pewno nie oddamy! – zakwiczało z telefonu.

– No słucham.

– Oddamy ją, jak będzie jak dawniej. Żądamy dotacji na kulturę, utrzymania teatrów, powołania tych dyrektorów, co pozwalnialiście, żebyśmy mogli krzewić kulturę wśród prostego ludu miast i wsi.

 Pomyślałem o rozmazanych fekaliach udających obrazy, wydarzeniach artystycznych polegających na wiszeniu na linach, smarowaniu się płynem do naczyń, wyprowadzaniu na spacer wypchanego królika czy zakopywaniu się w ziemnym dole z wrzaskiem. Pomyślałem o sztukach teatralnych nie tyle pozbawionych dobrego smaku, ale składających się z samych prymitywnych skandali, gdzie aktorzy odgrywają swoje role genitaliami. Pomyślałem o polskich nieśmiesznych komediach bitych z tej samej matrycy. Pomyślałem o tym, kogo wysyłamy na Eurowizję i kogo lansują muzyczne programy radiowe. O tych częstochowskich rymach w piosenkach i pozbawionych nie tylko rymów, ale i artyzmu wypocinach laureatów nagród literackich. Pomyślałem o zdominowanych latami przez lewactwo instytucjach finansujących kulturę. Pomyślałem o reżyserach, którzy zdobyli sławę naśmiewając się z polskości i budując w nas poczucie winy. I powiedziałem:

 – Nie chcę jej.

– Co?

– Nie chcę. Zabierzcie ją. To nie jest moja kultura. To przebieraniec.

– Co?

Popatrzyłem na reprodukcję XIX wiecznego obrazu, na regał zarzucony książkami, kupowanymi jeszcze za dziesiątki tysięcy złotych od sztuki.

– Bierzcie ją na stałe i już z nia nie wracajcie.

Dobre obyczaje

Dobre obyczaje

Artur Żurawik

KLAUZULA GENERALNA „DOBRYCH OBYCZAJÓW” – UJĘCIE TEORETYCZNE

Tradycyjne rozumienie dobrych obyczajów wiązało się ściśle z pojęciem moralności. To ona miała służyć za punkt wyjścia do dalszych rozważań i stanowiła kryterium, do którego należało sięgać. Do moralności jako jedynego kryterium ocennego odwoływano się m.in. w słowach: „Warunek jest sprzeczny z dobremi obyczajami, jeżeli wykracza przeciw przyjętym w społeczeństwie zasadom moralności, np. pojęciom o obowiązkach rodzinnych, religijnych, o obowiązkach wdzięczności względem pewnych osób itp.”

Z. Fenichel w latach trzydziestych XX w. pisał: „Do teoretyków głoszących ten pogląd należą m.in. Kohler, Hachenburg, Zittelman, Planck, Oertmann, a przede wszystkim Lotmar, który widzi w dobrych obyczajach obecną rzeczywiście obowiązującą moralność. Uczeni ci różnią się jedynie co do tego, czy ma to być moralność całego narodu (Enneccerus, Lotmar), czy też pewnych klas, zawodów, stanów itd. (Oertman, Regelsberger)”. Wątpliwości wysuwano  również w kwestii, czy chodzi tu o moralność absolutną, istniejącą obiektywnie i niezależnie od przeważających zapatrywań społecznych12, czy też o moralność innego rodzaju, taką, przy której decydujące są przeważające zapatrywania co do tego, co jest moralne.

Kryterium moralności nie było jednak jedynym, często łączono je z innymi, niekiedy bardzo zbliżonymi. Szerokim echem odbiło się (również w Polsce) orzeczenie Sądu Rzeszy z 11 kwietnia 1901 r., który nakazywał sędziemu kryteria dla tego pojęcia brać „z poglądów moralnych i uczuć przyzwoitości wszystkich słusznie i sprawiedliwie myślących”. Jest to tzw. formuła przyzwoitości (Anstandsformel). Oceniając cytowane orzeczenie Z. Fenichel jed­nak pisał: „Tych słów używa judykatura ta następnie w całym szeregu orzeczeń […] tworząc – jak niektórzy twierdzą – nowe pojęcie prawne, które nie jest identyczne z pojęciem moralności, ani obyczajów”. Nadto pojawiły się spory na tle przyjmowanego kręgu osób słusznie i sprawiedliwie myślących18. Część chciała odwoływać się tu do ocen sędziów, jako reprezentantów słusznie i sprawiedliwie myślących, a jeszcze inni, krytykując poprzednie stano­wisko uznali, że powinno się tu mieć na uwadze poglądy osób szanujących prawo.

Powyższe niedogodności nie stanowiły przeszkody w wysunięciu poglądu zawartego w opracowaniu z 1929 r. Polska ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z objaśnieniami, gdzie czytamy: „O wykroczeniu przeciw dobrym obyczajom w przypadkach konkretnych sędzia orzekać będzie na podstawie swego uznania, kierując się przytem poczuciem godziwości ogółu ludzi, myślących sprawiedliwie i słusznie […]”. Autorzy doprecyzowują jednak tak postawione tezy, wskazując na dalsze kryteria i stwierdzając: „Dobre obyczaje są przeto wskazówką postępowania, istniejącą objektywnie w poczuciu etycz- nem społeczeństwa (względnie, o ile idzie o uczciwość kupiecką, w poczuciu kół kupieckich). Za miarę tych wymagań etycznych bierze się przeciętny poziom moralny, właściwy godziwemu życiu zarobkowemu i gospodarczemu. Nie mogą przeto decydować o granicach dobrych obyczajów poglądy ludzi o szczególnie idealistycznym lub niekupieckim sposobie myślenia (np. zdolnych do poświę­ cania własnej godziwej korzyści na rzecz interesów swych bliźnich). Tak samo jednak z drugiej strony praktyki widocznie nieetyczne, choćby zakorzeniły i rozpowszechniły się w pewnych sferach, nie mogą przez ten zwyczaj być uznane za mieszczące się w granicach dobrych obyczajów. Wobec tego, że ocena, czy dane działanie obraża dane obyczaje, zależy od czynników objektywnych, obojętnąjest w zasadzie rzeczą, co sam działający sądzi o tej kwestii”

Pełny tekst artykułu w pliku PDF

więcej: Artur Żurawik, Dobre obyczaje a zwyczaje, zasady współżycia społecznego i dobra wiara: ujęcie teoretyczne  

Klauzula generalna dobrych obyczajów nie jest w ustawo­ dawstwie polskim konstrukcją nową, pojawiła się bowiem już w Kodeksie Napoleona. Po II Wojnie Światowej straciła na znaczeniu, gdyż została wyparta przez klauzulę zasad współżycia społecznego, ostatnio jednak ponownie wraca do łask naszego ustawodawcy. Dzięki temu wzrasta za­ interesowanie nią w doktrynie, również ze względu na pewne problemy związane z wdrażaniem przepisów wspólnotowych do prawa polskiego…

---

Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu – o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat…

Oto rzeczy, których się nauczyłem:

   * Dziel się wszystkim.

   * Graj fair.

   * Nie bij ludzi.

   * Odkładaj rzeczy na miejsce.

   * Sprzątaj po sobie.

   * Nie bierz rzeczy, które nie są twoje.

   * Jeśli kogoś skrzywdzisz – przeproś.

   * Myj ręce przed jedzeniem.

   * Spuszczaj wodę.

   * Gorące ciasteczka i zimne mleko są zdrowe.

   * Prowadź zrównoważone życie – ucz się, myśl, rysuj, maluj, śpiewaj, tańcz
i baw się po trochu każdego dnia.

   * Każdego popołudnia utnij sobie drzemkę.

   * Kiedy wychodzi się w świat trzeba uważać na samochody, trzymać się
za ręce i nie oddalać się.

   * Bądź świadomy, że istnieją rzeczy niewyjaśnione. Pomyśl o małym
ziarenku w styropianowym kubku: korzenie rosną w dół, liście rosną
w górę i nikt naprawdę nie wie dlaczego. Tak dzieje się ze wszystkim.

   * Złote rybki, chomiki, białe myszki i nawet małe ziarenka
w styropianowym kubku – wszystko przemija. My też.

   * Pamiętaj o „Elementarzu” i pamiętaj pierwsze słowo, którego się
nauczyłeś – najważniejsze ze wszystkich.

Robert Fulghum 

„All I Really Need to Know I Learned in Kindergarten”,

Villard Books, New York 1988

więcej: Wiktoria Gomolla, Nauczanie dzieci dobrych manier

Porno-kryminały

Porno-kryminały     

 Szanowni Państwo!

   W przyrodzie, i nie tylko, obserwuje się wypieranie tego co dobre, tym co gorsze (dobry pieniądz wypierany jest przez zły pieniądz – M. Kopernik). Po malarstwie i teatrze przyszedł czas na literaturę, nawet tą lekceważoną przez „prawdziwych artystów”, czyli popularne kryminały, których już w czystej postaci nie uświadczysz.  Poprawni politycznie autorzy (a innych się nadal nie promuje, a więc i nie sprzedaje) pisują wyłącznie porno-kryminały – taki nowy gatunek literacki, który wyparł dwa poprzednie, czyli kryminał czytany dla gimnastyki szarych komórek oraz czysta pornografia. Przypomina to tort z ząbkiem czosnku (a właściwie kieliszkiem dziegciu) zamiast wisienki, albo nowatorskie  zainstalowanie klozetu w jadalni.

   W ten sposób nareszcie rodzimi autorzy dostąpili zaszczytu promocji przez dystrybutorów, którzy dotąd ślepi byli na polską literaturę. Woleli promować np. amerykańską, za którą szły konkretne pieniądze. Teraz nawet Polak może zostać autorem bestsellera! Mieć pomysł i dobry warsztat pisarski, to jednak za mało. Najważniejsze są: język i postacie. Nie wystarczy używać k… zamiast przecinka. Dopiero żonglerka wszelkimi wulgaryzmami ukazuje mistrza. Bohaterami pierwszoplanowymi powinni być rozkoszni zboczeńcy seksualni, przy czym nigdy, przenigdy nie mogą okazać się zbrodniarzami – dokładnie odwrotnie jak w życiu. Powinien też wystąpić ksiądz katolicki, jeśli nie koniecznie w roli mordercy, to przynajmniej ofiary, której taki los „się należał”.

   Trzymając się tych zasad ma się szanse na sukces krajowy, a może nawet zagraniczny. Odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach dołożą na pewno starań do sukcesu literackiego.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Rozmawiać czy nie?

Rozmawiać czy nie?

Szanowni Państwo!

   Pewnie zależy z kim. W naszym (coraz mniej nieszczęśliwym) Kraju próbuje się nadal rozmawiać z idiotami, którym się zdaje, że mają coś do powiedzenia. „Wielki wizjoner teatru” zapytany, co sądzi o zwiększeniu dostępności do broni palnej dla obywateli, był oczywiście przeciw. Ciekawie to uzasadnił. Jego zdaniem zamiast pozwolić Polakom nabywać broń, lepiej rozdawać książki. Dowiedzieliśmy się wreszcie, co ma piernik do wiatraka!

   Przy tej okazji, niespodziewanie, uzyskaliśmy ważną informację na temat cen. Okazuje się, że wozy bojowe kupowane przez naszą armię kosztują miliony, ale miliony też kosztuje wyprodukowanie spektaklu przez „Wielkiego wizjonera teatru”. Jedne i drugie miliony brane są z naszych podatków. Ten „artysta” postulował, żeby zamiast zbroić się, przeznaczać te pieniądze na jeszcze więcej spektakli teatralnych…

   Mój postulat jest akurat odwrotny. Jeśli eksperymentalne gnioty teatralne kosztują takie krocie, zrezygnujmy ze snobistycznego udawania, że są one komukolwiek do czegoś potrzebne. Teatr jako przeżycie duchowo-intelektualne został pogrzebany dawno temu. Przyznam, że nie wiem czego ludzie jeszcze szukają w teatrze. Bo nawet obściskiwanie się w ciemności już nie jest chyba dla nikogo atrakcją. Przeciwnie, obmacywanie się w miejscach publicznych jest trendy i najlepiej, żeby wszyscy widzieli jak się „kochamy”.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd