Archiwa tagu: Małgorzata Todd

Mina nienawiści

Mina nienawiści

Szanowni Państwo!

Za czasów słusznie minionych, kiedy uczęszczałam do szkół, zdarzało mi się mieć obniżoną ocenę z zachowania. Nigdy nikomu nie przyłożyłam z mańki (ze względu pewnie na nikłą posturę, bo mogłoby się to dla mnie bardzo źle skończyć) nawet nie ubliżałam tym, którzy na to zasługiwali. Jedyną moją bronią była mina, i to wcale nie taka przeciwpiechotna. Raczej przeciwpancerny wyraz mojej twarzy wyrażał to, za co obniżano mi stopień z zachowania.

Poprawność polityczna miała nas tylko zawstydzać. Przyszedł czas na dotkliwsze reperkusje. Propozycja karania za mowę nienawiści jest już zdecydowanym krokiem powrotu do wypróbowanych metod, czyli po prostu terroru. Teraz każde zachowanie będzie można uznać za mowę nienawiści, a „niezawisły sąd” skazać na dowolną karę. Gdyby ktoś dociekliwy chciał poznać uzasadnienie, to sąd zawsze może je utajnić. Orwell to przewidział, ale kto by się tam przejmował fikcją literacką. Oglądamy przecież seriale telewizyjne prawie wyłącznie o miłości. W przerwach między pocałunkami postacie wymieniają się zapewnieniami, które w ramach walki z mową nienawiści należałoby przyjąć za obowiązujące. Zamiast „dzień dobry”, który nie wiadomo dla kogo jest dobry, mówić „kocham cię” i odpowiadać „ja cię też”. Kto się nie zastosuje, może zostać napiętnowany jako nienawistnik.

Pozdrowienia

Małgorzata Todd

Młot, sierp i cep

Młot, sierp i cep

Szanowni Państwo!

Po czym poznać konserwatystę? Najlepiej po tym, jak trzyma mikrofon. Wszyscy konserwatyści, z małymi chlubnymi wyjątkami, mają w pogardzie takie nowoczesne urządzenie, jakim jest mikrofon. Jeśli zmusi się takiego konserwatywnego mówcę do wzięcia niepotrzebnego, jego zdaniem, urządzenia do ręki, to najchętniej będzie nim wymachiwał, jak cepem.

Żarliwego mówcę można od biedy zrozumieć, że postęp ma za nic. Gorzej, jeśli podobnie zachowują się redaktorzy, prowadzący wywiady na łamach własnych prywatnych internetowych telewizji. CEP  jest taką właśnie telewizją. Redaktor prowadzący świetnie nagrywa swoje przydługie pytania, ale odpowiedzi zaproszonych gości już mniej go interesują. Tak ustawia mikrofon, że zaproszonego prelegenta prawie nie słychać. Trudno sobie wyobrazić, żeby przed opublikowaniem nie sprawdził jakości nagrania.

Dodatkowej atrakcji Cepowi nadaje wystrój studia. Rozmowy odbywają się między innymi na tle Pałacu Stalina. Upodobanie do tego akurat miejsca w Warszawie wydaje się wymowne. Wiele bowiem krytycznych słów pada wobec wszystkich, z małym wszakże wyjątkiem, którym jest kraj pochodzenia sierpa i młota. Wbrew pozorom „Cep o Wiśle” nie wspomina, ale swoją skomplikowaną konstrukcją jak ulał pasuje do tych radzieckich symboli.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Prawda w remoncie

Prawda w remoncie

Szanowni Państwo!

Kiedy ginie z rąk zabójcy człowiek, który zapisał się niezbyt chlubną kartą dokonań na polu politycznym, to co należy o nim mówić: prawdę, półprawdę czy może zamilknąć? Nie znam dobrej odpowiedzi, dlatego wybieram ten trzeci wariant.

Wypowiedź „Króla Europy” na ten temat zabrzmiała co najmniej dwuznacznie, gdy obiecał walkę z mową nienawiści, którą tak skutecznie sam rozpętał i konsekwentnie kontynuuje.

Jest przysłowie mówiące o tym, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Totalnej Targowicy udawało się burzy unikać, ale wszystko do czasu. Żywioł bywa nieprzewidywalny i zamiast uderzać wyłącznie w PiS, uderzył w anty-PiS. Rozbudzanie nienawiści jest grą z ogniem, który chyba wymknął się spod kontroli. Miejmy nadzieję, że stanie się to przestrogą dla siewców nienawiści.

Zajmijmy się zatem czymś innym, na przykład sprawą najwyraźniej zaniedbywaną przez tych, którym powierzyliśmy nasze bezpieczeństwo, między innymi ekonomiczne. Polonia w USA walczy z antypolską ustawą 447, a Ambasador Polski w Kanadzie przeciwnie, właśnie rozpoczął negocjacje, co mamy oddać żydowskiemu przemysłowi holokaustu jako rekompensatę za nienależne mienie bezspadkowe. Rząd w Warszawie tajemniczo, a może bojaźliwie milczy w tej sprawie.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Akcja i reakcja

Akcja i reakcja

Szanowni Państwo!

Oglądając wystąpienia unijnych i rodzimych przygłupów na eksponowanych stanowiskach, błędnie zakładamy, że rządzić każdy umie. Mylimy przy tym cele ze strategią ich osiągania. Łatwo wytykać błędy, gdy coś nie wyszło. Ale czy przy totalnej negacji wszelkich poczynań rządu przez Totalną Targowicę należy jeszcze dopuszczać się krytykowania go przez ludzi pokładających w nim nadzieje? Tak, ponieważ krytyka konstruktywna nie polega na narzekaniu, a na ostrzeganiu o ewentualnych niebezpieczeństwach, na tym, żeby wszyscy wiedzieli, że my też wiemy, gdzie czyhają zagrożenia.

Ciągle mam nadzieję, że zjednoczona prawica ma jakiś pomysł przeciwstawienia się żydowskim roszczeniom, wynikającym z dokumentu nr 447, przyjętego przez Kongres USA. Ten akt wrogiej akcji nie znalazł na razie sensownej, konkretnej reakcji ze strony naszego rządu. Pozostaje więc kwestia co gorsze: czy „pokojowe” przejęcie nas przez Zachód, czy zbrojne przez Wschód. Rosja stale pręży carskie muskuły i szczerzy złote zęby, powstrzymując się na razie jeszcze przed jawną prowokacją.

Odpowiedzią na akcję jest reakcja (prawo Newtona), którą może być podjęcie walki lub ucieczka. Ta ostatnia strategia najwyraźniej zachęciła Unię Europejską do eskalacji żądań i pomówień wobec Polski. Przekuwanie tego u nas w propagandę sukcesu to jak stosowanie maści na szczury.

No, ale jeśli ma się dość powtórzeń na tematy polityczne, to zawsze alternatywą może być niezawodny i nigdy niekończący się „sylwester marzeń”.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Teatr w polityce

Teatr w polityce

Szanowni Państwo!

Dla jednych polskość jawi się jako prawość, innym kojarzy się z nienormalnością (Donald Tusk). Zarówno „prawość”, jak i „nienormalność” mogą stanowić pożądany wzorzec, do którego politycy zmierzają. To tylko dwa z możliwych scenariuszy politycznego teatru, który oglądamy ostatnimi czasy. Lokajskie towarzystwo PO okrągłostołowe próbowało Polskę kompletnie podporządkować komukolwiek, kto lepiej zapłaci za dewastację naszego kraju jako „kolonii”. Odbudowa zniszczeń wymaga czasu, a częsta zmiana scenariuszy, zwanych też programami politycznymi, temu nie pomaga. Wielu jest autorów pragnących, żeby to ich sztuki były grane w tym politycznym teatrze. Wielu jest też różnych tenorów lub pierwszych skrzypków, a teatr jest tylko jeden.

Jako widzowie nie mamy wstępu za kulisy, a prawdziwa walka tam się właśnie toczy. Nielicznym udaje się wyskoczyć na scenę i zanim konkurenci go z niej ściągną, musi szybko powiedzieć coś, co zostanie zapamiętane. Najlepiej, żeby to była jakaś piramidalna głupota, którą trudno będzie komukolwiek przebić.

Tylko naiwnym się zdaje, że wystarczy mieć rację, żeby porwać tłumy. Niestety, to tak nie działa. Skąd to wiem? Z autopsji. Co prawda nigdy do żadnej partii nie należałam, ale próbowałam i nadal próbuję stworzyć dobry polityczny kabaret, a tym żadna władza nie jest zainteresowana.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Kto tu rządzi?

Kto tu rządzi?

Szanowni Państwo!

Okres świąteczny powinien być radosny, ale skoro mamy trochę wolnego czasu, to może warto go wykorzystać na refleksje o rzeczywistości, w której przyszło nam żyć tu i teraz.Wyobrażam sobie, że na przykład Nowy Rok 1939 obchodzono hucznie i beztrosko. Nikt nie zatruwał sobie zabawy ponurymi wojennymi przepowiedniami. Teraz też nie powinniśmy się martwić na zapas, zwłaszcza o sprawy, na które nie mamy wpływu. Polityka jednak do nich nie należy, nie jest zrządzeniem losu, a wynikiem różnych udanych i nieudanych przedsięwzięć. W demokracji mamy prawo domagać się rzetelnej wiedzy i żeby nasze racje zostały przez rządzących wysłuchane.

Zadajmy sobie prowokacyjne pytanie: kto nami rządzi? Rząd w Warszawie, czy może w Brukseli, Berlinie, Moskwie, Waszyngtonie lub Tel Awiwie? Zrzędliwi twierdzą, że nie jest nim rząd w Warszawie. Zapewne agentury obcych i nieprzyjaznych nam państw, mają wpływ na różne pociągnięcia naszego rządu. Wierzę jednak, że nadal naszego.

W felietonie zatytułowanym Policjanci i złodzieje sugerowałam, że alternatywą dla Zjednoczonej Prawicy mogliby być Narodowcy. Spotkałam się jednak z zarzutem, że ci ostatni są prorosyjscy. Nie mam na ten temat wyrobionego zdania. Wdzięczna będę za wskazanie prorosyjskich wypowiedzi Narodowców, jak i zaprzeczających tej tezie. 

Na razie trzymajmy się tego, co mamy, czyli PiS-u, bowiem Totalna Targowica nie zasypia gruszek w popiele. Przywracanie do łask bolszewickich patronów ulic w Warszawie to niby drobiazg, ale wymowny. Niech nas nie zmylą błazeństwa płynące zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu. Głupota połączona z chytrością to mieszanka piorunująca.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Cel czy środek?

Cel czy środek?

Szanowni Państwo!

Czym są pieniądze – celem samym w sobie czy środkiem do osiągania celów? Logika podpowiada to drugie, a nachalna propaganda to pierwsze. Powszechnie wmawia się nam, że pieniądz jest dobrem najwyższym, bo poza nim nic więcej szczęścia dać nie może. Ileż to rzeczy potrzebnych, a zwłaszcza niepotrzebnych można by sobie za nie nakupować! Sąsiedzi pozielenieliby z zazdrości.

No właśnie, a co tak naprawdę jest człowiekowi niezbędne do egzystencji? Pożywienie, odzienie i dach nad głową, czyli bezpieczeństwo.

Jaruzelski, wprowadzając kartki na wszelkie niezbędne towary, wyznaczył normy egzystencji dla robotów, czyli takich małych trybików w wielkim młynie, które należy tylko oliwić, żeby nie zgrzytały. Nadzwyczajna kasta towarzyszy miała swoje sklepy za żółtymi firankami i ich takie normy nie obowiązywały. Komunizm klasyczny w zasadzie pieniędzy nie potrzebował, wystarczyły wszelakie deputaty rozdawane po uważaniu, głównie za lojalność.

Neokomunizm, niesłusznie zwany kapitalizmem, potrzebuje pieniędzy jako narzędzia do ogłupiania i korumpowania ludzi. Proponuję zastanowić się nad tym, zwłaszcza przed szaleństwem świątecznych zakupów.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

W teatrze i zagrodzie

W teatrze i zagrodzie

Szanowni Państwo!

Nowoczesność mamy już wszędzie, nie tylko w domu i obejściu, ale gdzie się nie ruszyć albo nawet nie ruszając się sprzed telewizora. Ostatnio Teatr Telewizji uraczył nas sztuką zatytułowaną „Generał”. Dla osób nieprzywykłych jeszcze do takiej nowoczesności w teatrze i zagrodzie dawka ta mogła okazać się porażająca.Spektakl był niewątpliwym przejawem tak zwanej sztuki wysokiej. Jej zrozumienie zarezerwowane zostało zapewne wyłącznie dla absolwentów Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie – podwójnym zwłaszcza.

Dzieło skupia się głównie na przysłowiowych wdziękach Maryni w sensie dosłownym. Chodzi jednak nie o byle jakie wdzięki, a te samej pani generałowej J. Wątki poboczne to równy bełkocik o żarciu, chlaniu, plamach na ubraniu i innych sprawach do rymu.

Taką „kulturą” niewątpliwie zachwycimy świat i okolice. A kto wie czy, nawet nie samych unijnych dygnitarzy? W końcu nie o byle kogo tu chodziło, a o wybitnego komunistę. Niestety, brukselscy neokomuniści prawdopodobnie mają to w… głębokim poważaniu, jak i inne wysiłki naszego rządu, zmierzające do przypodobania się im.

A może chodziło tu więc o „godne upamiętnienie” daty 13 grudnia 1981 roku? Jeśli „godne”, to na miarę „człowieka honoru”, któremu ten trud przywracania bolszewizmu w PRL i PRL-bis zawdzięczamy.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Policjanci i złodzieje

Policjanci i złodzieje

Szanowni Państwo!

     Załóżmy, że są dwie partie: jedna policjantów, druga złodziei, to na którą głosować, jeśli się nie jest członkiem żadnej z nich? Policjanci mogą zapewnić bezpieczeństwo, a co mogą dać ci drudzy? Po dojściu do władzy pozbędą się swych wrogów, czyli policjantów i tych wszystkich, których nie udało się wcześniej skorumpować. I co dalej? A no nic. Będą okradać wszystkich, bez najmniejszych przeszkód i skrupułów. Partia złodziei nie potrzebuje żadnego programu, bo ten rozumie się sam przez się. Zjednoczenie pod sztandarem anty-PiS jest wystarczająco wymowne.

     Wszystko wskazuje na to, że na scenie politycznej pozostaną tylko dwa ugrupowania: PiS i anty-PiS. Cała reszta nie odgrywa większej roli. Wygląda jednak na to, że PiS-owi przestaje zależeć na roli przywódczej. Wierny jego elektorat na razie znosi cierpliwie upokorzenia w postaci dąsów jakichś głupich bab na stanowiskach ambasadorów Izraela i USA, toleruje wypychanie Polaków na emigrację i zastępowanie ich cudzoziemcami o podejrzanej tożsamości, jak również bezkarność aferzystów. TVP usiłuje każdą porażkę rządu przekuć w sukces, ale jak długo? Brak tolerancji dla niezależnych dziennikarzy dobrze nie wróży.

     Czy w takiej sytuacji pojedynczy obywatel ma jakieś szanse na właściwy wybór? Tak, szczególnie w takiej właśnie dwubiegunowej sytuacji. Od PiS możemy jednak jeszcze czegoś się domagać i otrzymać to, a od anty-PiS – niczego.

     Gdyby Narodowcom udało się zewrzeć szeregi, to mogłaby być alternatywa.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Urojenia

Urojenia

Szanowni Państwo!

Żarliwy ateista Richard Dawkins w swym dziele zatytułowanym „Bóg urojony” dokonuje pewnego epokowego odkrycia. Ludzie wierzą w Boga albo zdaje im się, że wierzą, bo nie wiedzą, że mogliby tę wiarę odrzucić.

W rzeczy samej! Tyle że ta zasada dotyczy wszelakich wierzeń, nie koniecznie w Pana Boga. Jest obecna szczególnie tam, gdzie udało się wprowadzić jakikolwiek totalitaryzm, nawet taki dopiero pełzający, jak wiara w gender, 58 płci, multikulti, rzekomą równość pod każdym względem (prócz równości wobec prawa – oczywiście) itd. Autor ubolewa nad uprzywilejowaniem religii w XXI wieku, ale nie zauważa, jakimi przywilejami cieszą się rozmaici zboczeńcy, obiekt szczególnej troski neomarksistów.

Taką naiwną wiarą w powyższe bzdury mogą się wykazywać tylko ludzie Zachodu, którzy nie doświadczyli komunizmu w jego pierwotnej fazie i nie umieją go wykryć w takim „niewinnym” stadium, jakim jest „poprawność polityczna”, zmuszająca do kłamstwa wszędzie tam, gdzie jest to na rękę doktrynerom.

Nas, Polaków, nauczyły rozbiory, a później niemiecka i sowiecka okupacja, że oficjalne przekazy można – a niekiedy nawet trzeba – kwestionować. Zachodnie żaby nie doznały terapii szokowej i nie wyskoczyły z garnka na czas, są już zatem prawie ugotowane. Stąd ta furia UE przeciw Polsce, która sprzeciwia się nieśmiało urojeniom brukselskich dygnitarzy.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd