Archiwa tagu: Mateusz Morawiecki

Rząd PiS-u, Morawieckiego, Dudy czy?

Rząd PiS-u, Morawieckiego, Dudy czy?

Większość pod „czy?” zobaczy Jarosława Kaczyńskiego. W chwili obecnej jest to bardzo czytelne. Jaki będzie ten Rząd? Według złożonego oświadczenia Mateusza Morawieckiego bez większych zmian. Według mojej oceny poprzedni był autorskim Prezesa przy znaczącym udziale o. Rydzyka oraz niewielkim partnerów politycznych i grup, grupeczek wewnątrz pisowskich.

Jest kilka nazwisk w odchodzącym Rządzie, które pozwolą na ocenę czyj on jest. I tak jeżeli pozostanie w nowym Jan Szyszko to o. Rydzyk pozostaje nadal jednym z głównych rozgrywających w PiS-ie. Newralgiczne będą jednak   inne nazwiska. Najbardziej trudnym do ułożenia w nowym rozdaniu do Antoni Macierewicz, szczególnie po ostatniej decyzji w stosunku do gen. Kraszewskiego. Jeżeli pozostanie on na zajmowanym stanowisku Prezydent Duda zacznie działać przeciwko Premierowi. Natomiast okaże się, że decydujący wpływ ma Jarosław Kaczyński.

Sama osoba p. Antoniego tak kontrowersyjna, jest bardzo trudna do oceny. Wielokrotnie poruszałem temat jego działań i ich efektów, raczej w negatywnym świetle. W ostatnich dniach analizując jego działania widzę plan i jego realizację. Brakuje mi wiedzy, którą posiada Minister. Dostęp do wielu informacji pozwolił by na  prawidłową ocenę działań Macierewicza (czy one mają pozytywny wpływ na dalsze istnienie i funkcjonowanie Polski).

Dużym wyzwaniem dla Morawieckiego będą dwa kolejne nazwiska z różnych względów co do każdego z nich. Są to Panowie Gowin i Ziobro. Ziobro dążący wszelkimi środkami do zgromadzenia jak największej władzy widocznej i niewidocznej w swoich rękach, przy użyciu wszelkich dostępnych środków i osób. Stanowi zagrożenie dla każdego wokół. Jednocześnie jest koalicjantem „Zjednoczonej Prawicy” więc nie usuwalnym.
Innym typem jest Gowin i jego pomysły na rządzenie swoim ministerstwem. Czy Premier wesprze jego działania zmieniające nasze szkolnictwo wyższe. Jeżeli tak to Polska pójdzie innymi torami w dobrą stronę. Tylko efekty jego działań zobaczą kolejne pokolenia.

Zmiany w oświacie na jakimkolwiek szczeblu (żłobek, przedszkole, szkoła podstawowa, średnia, szkolnictwo wyższe)  wprowadzone dziś pokażą swoje efekty, gdy dzieci nim poddane, osiągną wiek 40-stu, 50-ciu lat.

Najbliższe kilka dni dadzą nam odpowiedzi na najprostsze z przedstawionych zagadnień. Jeżeli prawidłowo oceniam zdolności i umiejętności p. Mateusza Morawieckiego to znając techniki przywództwa, kierowania wykorzysta je w dobrym działaniu. Np. nie mogąc pozbyć się nazwiska ze składu Rządu można go tak obudować kadrowo, kompetencyjnie, że prawdziwe kierowanie resortem jest we właściwych rękach.

Z poważaniem

Jan Szymański

Mateusz Morawiecki Premierem

Mateusz Morawiecki Premierem

Dobiega końca spektakl pod tytułem „Rekonstrukcja Rządu”. Jednak Jarosław Kaczyński podjął decyzję o wytypowaniu innej osoby na stanowisko Premiera a nie siebie.  Kandydatura ostatnio omawiana to tytułowy Mateusz Morawiecki. Człowiek bez zaplecza politycznego, całkowicie uzależniony od woli i oceny Prezesa.

Czy jest to dobra kandydatura. W mojej ocenie tak, co już przedstawiałem w poprzednich publikacjach na stronie. Rodzi mnóstwo zagrożeń. Jest to człowiek zdolny i jeden z nielicznych w gronie PiS-u, znający się na mechanizmach gospodarczych od strony bankowej (przepływy finansowe). Mało osób działających w polityce zdaje sobie sprawę z wiedzy jaka daje możliwość obserwacji od tej strony funkcjonowania gospodarki państwa. Jeżeli tą wiedzę posiądzie odpowiedni człowiek i zacznie ją wykorzystywać w celu działań pozytywnych, to takie połączenie  rodzi nadzieje co do skutków działań takiego polityka.

Niestety nie mam wiedzy jakie relacje buduje wokół siebie p. Mateusz Morawiecki. Dokładnie chodzi mi o relacje z podwładnymi i wszystkimi osobami z którymi musi się zetknąć będąc Premierem. Mam duże obiekcje co do relacji z państwami nam bliskimi geograficznie i mającymi z nami wspólne cele. Zbyt mocno połączony jest z elitami finansowymi krajów Beneluxu, UK i USA.

Ten element może wpływać pozytywnie na działalność gospodarcza Polski w epoce brexitu. W czasie, gdy PiS rozpoczyna kolejne wojny, a istniejące podsyca, powodując zwiększanie napięć społecznych osoba Mateusza Morawieckiego może być oliwą na morzu lub oliwą dolaną do ognia. Oby umiał być tym pierwszym. PiS już nie zauważa jak mocno rozbujał nastroje społeczne i jak ta składowa działalności politycznej zaczyna działać przeciw organizatorowi. 

Z poważaniem

Jan Szymański

Rząd PiS z innej strony

Rząd PiS z innej strony

Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”

Artykuł 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.”

Artykuł 10.1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności

Szanowni Państwo,

Niniejszego e-mail’a kieruję do Państwa w interesie społecznym.

Poprzednim z tego cyklu nadawałem tytuł „Ludzie Kaczyńskiego…”. Ufam, że po zapoznaniu się z treścią niniejszego zgodzicie się Państwo ze mną, że tytułem „Menażeria Kaczyńskiego ” ani Jarosław Kaczyński ani bohaterowie moich e-mail’i nie powinni czuć się obrażeni.

Przypomnę:  „MenażeriaA to o  grupie dziwacznych, śmiesznych osóbÂť

Słownik Wyrazów Obcych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s. 707

W poprzednim e-mail’u informowałem Państwa, jak nie najwyższych intelektualnie lotów albo leniwa – po uczestnictwie przez 6 lat w studiach doktoranckich nie uzyskała tytułu doktora – etnograf z wykształcenia Beata Szydło poleciała do Stanów Zjednoczonych na zorganizowane dla niej przez służby USA szkolenie „The International Visitor Leadership Program” z zakresu realizacji celów polityki zagranicznej USA i zaraz potem rozpoczęła u boku Jarosława Kaczyńskiego wielką karierę polityczną.

Wypatrzyli ją „łowcy talentów” z Departamentu Stanu USA jako 41-letnią burmistrza Brzeszcz i wiceprezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w tej miejscowości. Poddaniem się przeszkoleniu przez Departament Stanu USA zaskarbiła sobie sympatię Jarosława Kaczyńskiego. Wkroczyła na ścieżkę wielkiej kariery.

 

Dzisiaj Beata Szydło we wszystkich przypadkach odmienia słowa Polska i Polacy. Nie powinna… Skorzystawszy z oferty służb USA udowodniła przecież bezspornie, że ma nas, Polskę i Polaków, w dupie – „MIEĆ W DUPIE”:ÂŤnie liczyć się z kimś, czymś, lekceważyć kogoś, cośÂť; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005r., s. 165.

Ja uważam ją za zdrajcę Polski i Polaków i uważam, że skoro kiedyś nas zdradziła dla kariery, to teraz powinna sobie podarować przymilanie się nam… celem zapewnienia sobie naszych głosów w następnych wyborach.

Gdy czytam o służbach Izraela wniosek z lektury oczywisty, że są w stu procentach dedykowane Izraelowi i Izraelitom, gdy czytam o służbach USA, oczywiste staje się, że działają w interesie Stanów Zjednoczonych i Amerykanów, służby rosyjskie strzegą interesów Rosji i Rosjan, francuskie Francji i Francuzów, niemieckie Niemiec i Niemców itp. itd. Być może są wyjątki. A w Polsce? Mamy regułę… Beata Szydło, była burmistrz Brzeszcz nie jest jedynym „skalpem” służb USA. Przed nią przez to samo szkolenie przeszli A. Kwaśniewski, H. Suchocka, K. Marcinkiewicz, B. Komorowski i D. Tusk. A potem zostali premierami i prezydentami.

Beata Szydło dała się przeszkolić służbom USA, na terenie USA, z zakresu realizacji celów polityki zagranicznej USA i… została prezesem Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej z wyboru kacyka partyjnego, Żyda polonofoba Jarosława Kaczyńskiego.

W niniejszym e-mail’u przedstawię Państwu kolejnego pomazańca Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego.

W zeszłym tygodniu „Gazeta Polska” przyznała mu tytuł „Człowiek Roku „Gazety Polskiej” za rok 2016”.

Gazeta Polska” to tak samo jak „Gazeta Wyborcza” tuba żydostwa polskiego. Co je różni, to że „GW” jest tubą żydostwa polskiego prorosyjskiego i proniemieckiego, a „GP” tubą żydostwa polskiego proamerykańskiego i proizraelskiego czyli, jak mówią, „USraelskiego”.

W załączeniu przesyłam moje pismo z dnia 9 stycznia br. do redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza w związku z przyznaniem M. Morawieckiemu tytułu jak wyżej.

Człowiek roku 2016 „Gazety Polskiej” Mateusz Morawiecki jest przede wszystkim ogromnym szczęściarzem.

Historykiem będąc z wykształcenia został bankierem. Wszedł do banku tzw. „kuchennymi drzwiami”. Rozpoczął karierę w bankowości od stanowiska doradcy prezesa zarządu Banku Zachodniego. Potem został członkiem zarządu Banku Zachodniego WBK S.A., a następnie prezesem zarządu tego Banku.

Nie znajdziecie Państwo z pewnością historyka z wykształcenia na stanowisku dyrektora departamentu jakiegokolwiek banku, nie wspominając o dyrektorze obszaru, pionu, członku zarządu, czy prezesie zarządu.

Sam Mateusz Morawiecki ma chyba kompleks na punkcie wykształcenia, bo kłamie z internetowej strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, że z niego – Załącznik 1.2: Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Business Administration Central Connecticut State University oraz Politechniki Wrocławskiej,

W rzeczywistości ukończył trwające jeden rok studia w Polsko €“ Amerykańskiej Szkole Biznesu, będącej wspólną inicjatywą Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University.

Jego szczęście polega i na tym, że nikt w Polsce nie chce zweryfikować wiarygodności twierdzeń ministra rządu RP na wychodźstwie ds. informacji Pana Andrzeja M. Czyżewskiego o związkach M. Morawieckiego z WSI ZWOP we Wrocławiu.

Mateusz Morawiecki ma też najwyraźniej skłonność do nieetycznych zachowań. Przez kilka lat oszukiwał prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i przewodniczącego Rady Gospodarczej przy D. Tusku Krzysztofa Bieleckiego.

W panegiryku poświęconym „Człowiekowi Roku „Gazety Polskiej” za rok 2016” Mateuszowi Morawieckiemu zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Piotr Lisiewicz podał, czyli „sypnął” „człowieka roku”:

Według naszego informatora pojawiające się w mediach pogłoski, że PO proponowała Mateuszowi Morawieckiemu tekę, są prawdziwe. Ale było to w czasie, gdy odbywał on już regularne spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, o czym liderzy PO nie wiedzieli. Przekonał prezesa PiS do swoich pomysłów gospodarczych, w tym tego, by wykorzystać banki i ich rezerwy do rozwoju polskiej gospodarki.”
Źródło: Piotr Lisiewicz: „Jak Morawiecki Balcerowicza ośmieszył”; „Gazeta Polska”, 04.01.2017, s. 4-5

Podsumowaniem całości maila i powyższego omówienia jest stwierdzenie p. Zbigniewa Kękusia:

„Z faktów przedstawionych w niniejszym piśmie jeden wniosek… że miał Mateusz Morawiecki ogromne szczęście, że trafił na moralnego karła, cwanego Żyda, Jarosława Kaczyńskiego, który dobiera sobie ludzi według bardzo specyficznych kryteriów. Wnoszę jak na wstępie.”

 Zbigniew Kękuś

Źródło i całość materiałów: Zbigniew Kękuś

Minister Rozwoju – agent Wielkiego Brata?

Minister Rozwoju – agent Wielkiego Brata?

Pisowski rząd z Panią Betą na czele powołał nowe ministerstwa oraz jedno Superministerstwo
– Ministerstwo Rozwoju (S.MR) jego Supermanem – Mateuszem Morawieckim (M.M.)

Pan Mateusz M. wystąpił na scenie ze swoim teatrzykiem. Tu: https://www.youtube.com/watch?v=tZBdgBdP-Dc

To, co przedstawił, nieodparcie przywołuje obraz świata Orwella. „Ja jestem ministrem rozwoju”.
Podobnie jak w powieści „Rok 1984” było Ministerstwo Prawdy, w naszym biednym i nieszczęśliwym kraju
Wielki Brat utworzył Ministerstwo Rozwoju. Rzecz to bez precedensu, by tworzyć ministerstwo od… niczego!
Równie dobrze mogło powstać Ministerstwo Nadziei albo – jak u Orwella – Ministerstwo Miłości. Ministerstwo Obfitości i Ministerstwo Pokoju.
Kiedyś w „straszliwym PRL-u” (jak ludzie w ogóle przeżyli ten czas?) ministerstwa kierowały realnie istniejącymi branżami gospodarki.
Było Ministerstwo Przemysłu, Górnictwa, Rolnictwa, Leśnictwa, Nauki, Transportu itp.
Jako, że Pan MM wchodzi na wyczyszczony grunt, bo gospodarki już nie ma, to wymyślono nowy dziwoląg – Super Ministerstwo Rozwoju,
by naiwnym lemingom imputować idee fix, dla ich rzekomego dobra.
Na czym ten rozwój zdanie Pana Superministra miałby polegać?
Otóż Pan Mateusz M. uważa, że wszystkie „dopalacze” z lat ubiegłych już zostały wykorzystane i nie będą działały.
Zatem „otwieramy szeroko nasze serca i drzwi dla kapitału zagranicznego”.

Otóż Panie Morawiecki, może Pan tego nie widzi z bankowych salonów, ale Naród polski ma już dosyć pustego hasła „kapitał zagraniczny”.
Który to ciągle napływa, a w Polsce rośnie bieda zadłużenie i pogarda dla zwykłego człowieka.
Jest Pan przebiegłym manipulatorem, bo w Pana karierze i Pańskim środowisku jest to normą.
W Pana twierdzeniu, że „kapitał ma narodowość..” , jest tylko część prawdy, bo dalsza cześć zdania brzmi: „…ale Naród polski nie ma kapitału!”

A więc jakiej narodowości jest kapitał? Włoskiej, niemieckiej, amerykańskiej czy może greckiej?
Otóż Panie Morawiecki, kapitał na całym świecie jest narodowości banksterskiej!
Dobrym przykładem jest kapitalista Soros, obywatel amerykański. Czy zatem jest to kapitał amerykański?
I co ważne, tenże kapitalista inwestuje w polski rozwój: w rozwój organizacji pozarządowych działających w Polsce,
w rozwój polskiej demokracji, w rzekomo polskie tik-tanki, startupy, i majdany (ukraiński zrealizowany, polski w przygotowaniu).

Powtórzę raz jeszcze: kapitalista Soros obywatel amerykański (pochodzenia wiadomego) inwestuje w polski rozwój
– czy od tego jest Pana Ministerstwo, by taki „rozwój” realizować?
Nie ulega wątpliwości, że mówi Pan o kapitale w rozumieniu bankowca.
Czyli, jeśli jakiś „kapitalista” przyjedzie do Polski z kontem na którym jest zapis jedynki z dwunastoma zerami,
to pańskie ministerstwo otworzy „drzwi i serca”?
Takie podejście to przejaw fałszywej ekonomii, obłędnego świata który już się sypie, gdyż w tym zakłamaniu istnieć nie może.
Pieniądze kreowane w bankach jako zapis komputerowy a w części w postaci zadrukowanych kawałków papieru – to jest żaden kapitał.
I nie ważne, że czy jest to forma funduszy, derywatów, obligacji czy gwarancji bankowych.

Prawdziwy kapitał to są zasoby: naturalne i ludzkie. To jest nasza ziemia, kopaliny, lasy, to jest ludzka wiedza i umiejętności,
zdrowe społeczeństwo i jego instytucje służące spójności i integralności.
Jeśli ktoś przywozi jakieś dolary, euro czy inne szekle z zamiarem inwestowania, to znaczy jedno:
przychodzi tu po to, by nasze zasoby wykorzystać dla swoich, prywatnych korzyści.
Iluzją jest, że przy tym powstają miejsca pracy i podatki. Bo one są tylko parawanem do ograbiania nas i upodlenia.
No bo jak powstają pieniądze w zachodnim systemie bankowym?
Przy czym system ten nie jest jakąś bezosobową instytucją, ale stoi za tym mała grupa super bogatych Supermanów, żeby nie powiedzieć – Nadludzi!
Jeżeli jakiś człowiek, przedsiębiorstwo czy upoważniony przedstawiciel państwa przychodzi do banku po pieniądze
– to zasady są dwie: czy będziesz miał zasoby, które pozwolą na tzw. obsługę długu i czy jest zabezpieczenie tego długu w postaci majątku.
I dzieje się rzecz niesamowita – za zadrukowane papierki bank staje się w jednej chwili właścicielem zastawionego majątku
i na dodatek – przechwytuje owoce naszej pracy w formie bankowej lichwy!

Panie Morawiecki, komuś służyć na tym świecie trzeba, bo „każdy swego Pana ma”.
Można więc służyć Polsce, która „istnieje tylko teoretycznie”, w niej „chu., du… i kamieni kupa”,
gdzie trzeba „zapierdalać i rowy kopać” (to są słowa z taśm nagranych w pewnym lokalu, w którym Pan również bywał),
albo też można służyć systemowi plutokracji, który jak to powiedział Pan Pawlak „trwa i twa mać”.
I pewnie ma Pan świadomość, że jak się „wlezie między wrony, trzeba krakać i one”. A niepokorni płacą głową, jak Kennedy, Husajn i wielu innych.
Ale, czy można inaczej? Otóż można.
Kapitał w rozumieniu pieniędzy, można również produkować, tak jak to robią banki prywatne – w polskim banku narodowym.
Tylko że wtedy właścicielem tego „kapitału” staje się państwo polskie.
Pieniądze są potrzebne po to, by uruchomić polskie zasoby, bo pieniądze są środkiem służącym wymianie rynkowej.
Polski rynek jest dużym i chłonnym rynkiem, potrzeby społeczne są ogromne, pokłady ludzkiej aktywności są trudne do przeszacowania.
Kiedy pojawi się nadmiar dóbr na polskim rynku, to alternatywy są dwie: albo ich konsumpcja, dobrobyt i ograniczenie wykorzystania zasobów
(zachowanie ich dla przyszłych pokoleń) albo ekspansja na inne rynki.

Rozwój Panie Ministrze/Premierze to nie otwarcie drzwi i serc dla obcego kapitału,
ale otwarcie możliwości dla aktywizacji lokalnych społeczności, dla rozwoju prosumpcji, kooperacji,
mechanizmów oddolnych inicjatyw dla tworzenia polskich spółek właścicielsko-pracowniczych.
Markowana przez Pana koncepcja akcjonariatu pracowniczego jest fałszywym kierunkiem w sytuacji,
gdy nie ma stabilności firm w wilczej grze międzynarodowego „kapitału”.
Fascynacja giełdą przez drobnych ciułaczy skończyła się, ale akcjonariat pracowniczy to nic innego jak inna forma gry na giełdzie.
Dziś bowiem nie ma gwarancji, że najlepsza firma nie padnie, nie zostanie wykupiona lub przejęta przez większego kapitalistę, wraz z akcjami.
Panie Morawiecki, jesteś Pan niewątpliwie mądrym człowiekiem i nową gwiazdą polskiej sceny politycznej.
Miej więc uczciwość w sobie i odwagę, by powiedzieć ludziom jakim przekrętem i nieszczęściem są dla Polski fundusze europejskie.
Bo najpierw poprzez podatki wyciska się z Polaków pieniądze, by wpłacać składkę do UE.
Tam biurokraci je obrabiają, kategoryzują, ustanawiają „narodowe ramy odniesienia” i powiadają:
„dostaniecie wsparcie tam, gdzie my widzimy takową potrzebę, wszakże pod warunkiem zaciągnięcia w naszym banku pożyczki na tzw. wkład własny”.
W efekcie powstaje zadłużenie i koszty obsługi długi, pomoc wybrańcom skutkuje dyskryminacją pozostałych podmiotów.
Słusznie Pan przy tym zauważył, że środki są źle inwestowane (choćby słynne obszary rewitalizacje – o czym innym razem),
marnotrawione, a skutki takiej niegospodarności ludzi przy korycie, ponosi całe społeczeństwo.
Jak Pan powiedział: „to se ne wrati” i to się nie zmieni! Patologia systemu redystrybucji jest tak wielka, że jedynym wyjściem jest wyjście z UE!

I jeszcze jedno, Panie Morawiecki. PiS nie rządzi, a tym bardzie nie będzie rządził przez 25 lat.
Szkoda, że nie zna Pan Konstytucji, bo tam jest napisane, że władzę w Polsce stanowi Naród.
A tacy jak Pan są powołani po to, by Narodowi służyć. Narodowi, a nie międzynarodowemu banksterstwu.
Więc bardzo proszę, nie wciskać Narodowi kitu, ubranego w ładne słówka, gesty, wyszukana erudycję i w sreberka bankowej retoryki.

Jan Sposób