Archiwa tagu: polityka

Marsz Prawdy

Marsz Prawdy

 

Przyjdź na Marsz Prawdy w Warszawie. 28 06 2019 w stulecie Traktatu Wersalskiego! -( temat postu)

 
 
100 lat Polski na mapie Europy!
 
28 czerwca 1919 r.  – 28 czerwca 2019 r.
 
Prosimy przyjdź na  MARSZ  PRAWDY
 
organizowany w stulecie podpisania Traktatu Wersalskiego  przez  Stowarzyszenie Oburzeni.
 
Traktat podpisali  w imieniu Polski: Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski
 
Oddajmy razem hołd Wielkim Polakom, którzy walnie przyczynili się do odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości w tym dowódcy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. gen. Tadeuszowi Jordan- Rozwadowskiemu.
 
Przyjdź  na  MARSZ PRAWDY , który odbędzie się w Warszawie 28 czerwca 2019 r. ( piątek) . Zabierz znajomych i rodzinę.
 

Początek Marszu – zbiórka na placu przed PKIN, przy Metro Centrum ( „na patelni”)

Godzina 15.00

 
Trasa Marszu : Alejami Jerozolimskimi  i Ujazdowskimi  pod pomnik Ignacego Jana Paderewskiego  w Parku ujazdowskim, a następnie pod pomnik  Romana Dmowskiego  znajdujący się na skwerze u zbiegu   alei Szucha i  Alei Ujazdowskich
 
Zabierz ze sobą biało – czerwoną plagę. Tylko tyle i aż tyle.
 
 

Na Marsz zapraszają

Jan Szymański,  Marek Ciesielczyk, Tomasz Kucharczyk , Paweł Połanecki i Wojciech Papis

Stowarzyszenie Oburzeni

 
 
Kontakt roboczy przy organizacji Marszu Prawdy:
 
Jan Szymański  600 820 483                                Wojciech Papis  514 268 064
 
(przewodniczący zgromadzenia)

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Czy warto było zorganizować Marsz Poszkodowanych przez Prawo?

Czy osiągnęliśmy jako Stowarzyszenie OBURZENI zakładane cele?

I jeszcze kilka innych pytań związanych z Marszem, z Wyborami, z działalnością Stowarzyszenia Oburzeni.

Pierwsze dni po Marszu to tylko odnotowanie, że była migawka w TVP i bez zabarwienia został pokazany Marsz. W sumie sukces prawie żaden. Porównując szczególnie do akcji Referendum o odwołanie Prezydent m. st. Warszawy Panią Hannę Gronkiewicz-Waltz to żaden sukces.

Patrząc z innej płaszczyzny to zwiększenie liczby członków Stowarzyszenia w wyniku tego Marszu.

Dotarcie do kolejnej grupy społecznej.

Petycja złożona do Prezydenta RP Pana Andrzej Dudy (Tutaj poprzyj petycję). Pod podanym linkiem można zobaczyć złożoną Petycję. Temat zaistniał. Czy zakończy się powodzeniem to zależy od tego czy więcej osób się zaangażuje we wcielanie proponowanego rozwiązania prawnego w życie.

Mam ogromną prośbę. by wzmocnić nacisk na Prezydenta proszę o mailowe, pisemne wnioskowanie o powołanie organu obrony poszkodowanych.

Stowarzyszenie OBURZENI planuje kolejne działania propagujące wdrożenie petycji w życie. Jedną z takich inicjatyw to Marsz Traktatu Wersalskiego ( w roku 2018 był to Marsz Prawdy).

Marsz w dniu 28 czerwca 2019 roku ma też za zadanie włączenie kolejnych grup osób poszkodowanych w widoczną formę wpływania na kształt i rozwiązania prawne w Rzeczpospolitej Polskiej.

100 lat Polski na mapie Europy!

 28 czerwca 1919 r. – 28 czerwca 2019 r.

 Swoje poparcie dla idei oraz uczestnictwa w Marszu udzielił Pan Poseł Jakub Kulesza. Czekamy na kolejne zgłoszenia osób pragnących poprzeć i uczestniczyć w Marszu.Wydarzenie na Facebooku.

Przyjdź na MARSZ PRAWDY

 organizowany w stulecie podpisania Traktatu Wersalskiego

przez Stowarzyszenie Oburzeni.

 Traktat podpisali w imieniu Polski: Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski

 Oddajmy razem hołd Wielkim Polakom, którzy walnie przyczynili się do odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości w tym dowódcy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. gen. Tadeuszowi Jordan- Rozwadowskiemu.

 Przyjdź na MARSZ PRAWDY , który odbędzie się w Warszawie 28 czerwca 2019 r. ( piątek) . Zabierz znajomych i rodzinę.

 Początek Marszu – zbiórka na placu przed PKIN, przy Metro Centrum ( „na patelni”)

 Godzina 15:00

 Trasa Marszu : Alejami Jerozolimskimi i Ujazdowskimi pod pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w Parku ujazdowskim, a następnie pod pomnik Romana Dmowskiego znajdujący się na skwerze u zbiegu alei Szucha i Alei Ujazdowskich

Zabierz ze sobą biało – czerwoną flagę. Tylko tyle i aż tyle.

Na Marsz zapraszają:

Jakub Kulesza, Jan Szymański, Marek Ciesielczyk, Tomasz Kucharczyk, Roman Dubowski, Paweł Połanecki i Wojciech Papis

Stowarzyszenie Oburzeni

 Kontakt roboczy przy organizacji Marszu Prawdy:

 Jan Szymański 600 820 483                                Wojciech Papis 514 268 064

(Przewodniczący Zgromadzenia)

W następnym artykule (opublikuję go 4 czerwca 2019 roku wieczorem) przedstawię swoja ocenę Wyborów z 26.05.2019 r. oraz przedstawię dalsze modyfikacje działań OBURZONYCH. Jak można korzystać z takiego narzędzia jak Google Analytics? Zapoznał mnie z tym narzędziem syn. Do czego może służyć. Czy może służyć? Czy służy komuś?

Z poważaniem

Jan Szymański

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Organizacji Marszu Poszkodowanych przez Prawo Stowarzyszenie OBURZENI podjęło się na wniosek kilku grup społecznych i osób prywatnych poszkodowanych.

Stowarzyszenie OBURZENI mając na uwadze poszukiwanie rozwiązań systemowych zaproponowało taka trasę i takie działania jak w zgłoszeniu i przedstawionych materiałach.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich złożone zostało pismo wiodące Stowarzyszenia OBURZENI  a do niego dołączone indywidualne pisma poszkodowanych. Pisma składali przedstawiciele uczestników Marszu Poszkodowanych przez Prawo z różnych środowisk (trzy osoby).

W Pałacu Prezydenckim Przedstawiciele Marszu w innym składzie osobowym złożyli Petycję w sprawie inicjatywy ustawodawczej Pana Prezydenta. Z krótkiej formalnej rozmowy złożenie pism przekształciło się w prawie półgodzinną rozmowę precyzującą temat petycji jak również przedstawienie indywidualnych spraw uczestników Marszu. Przedstawiciele Pana Prezydenta poinformowali nas, że Petycja jak i złożone pisma zostaną rozpatrzone zgodnie z zasadami ich traktowania na podstawie obowiązujących ustaw i procedur kancelaryjnych.

Poniżej treść Petycji:

”                                                                                                              Warszawa dnia  10 maja 2019 r.

                                            Szanowny Pan

                                             Andrzej Duda

                       Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

                                              ul. Wiejska 10

                                             00-902 Warszawa

 PETYCJA

DOTYCZĄCA INICJATYWY USTAWODAWCZEJ W SPRAWIE POWOŁANIA NOWEJ INSTYTUCJI -OBROŃCY REPREZENTANTA POSZKODOWANYCH

Działając w interesie publicznym Stowarzyszenie OBURZENI występuje w imieniu  tysięcy poszkodowanych działaniami sądów i innych organów władzy publicznej. Na podstawie art. 2 ust. 1-3 ustawy z  dnia 11.07.2014r. o petycjach (tj. Dz.U. 2018 poz. 870), wnosimy o podjęcie przez Pana Prezydenta inicjatywy ustawodawczej mającej na celu powołanie nowej instytucji – organu ochrony prawnej – OBROŃCY POKRZYWDZONYCH, niezależnego w swoim działaniu od władzy sądowej i wykonawczej.

Informujemy Pana Prezydenta, że założenia takiej ustawy zostały opracowane przez grupę członków Stowarzyszenia OBURZENI i Stowarzyszenia ONAS. Odpowiednim pismem zostały skierowane do Pana Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

Otrzymaliśmy potwierdzenie w piśmie zwrotnym o dotarciu tej propozycji do Pana Prezesa.

W Rzeczpospolitej Polskiej funkcjonuje wiele grup społecznych poszkodowanych przez system prawny, przez pracowników wymiaru sprawiedliwości, przez sposób stanowienia i stosowania prawa.

Pan Prezydent posiadający instrumenty umożliwiające tworzenie przyjaznego społeczeństwu prawa  może je  wykorzystywać

Z racji narastania zniecierpliwienia, braku reakcji wielu instytucji na zgłaszane szkody, dochodzi do coraz nowych protestów. Jednym z nich jest nasz „Marsz Poszkodowanych przez Prawo”.

Wnosimy o rozważenie podjęcia wzmiankowanej na wstępie inicjatywy ustawodawczej Przez Pana Prezydenta oraz bardzo rozważne (biorące pod uwagę skutki społeczne) akceptowanie podejmowanych przez rządzących ustaw.

W imieniu Stowarzyszenia Oburzeni

 

……………………………   ………………………….  ……………………………..

Podpisy popierających Petycję:

 

Jednocześnie na podstawie art. 4 ust. 3 ustawy z 11.07.2014r. o petycjach wyrażamy zgodę na ujawnienie na stronie internetowej Pana Prezydenta danych Stowarzyszenia OBURZENI jako podmiotu wnoszącego niniejszą petycję.”

Poniżej link do relacji filmowej o Marszu Poszkodowanych przez Prawo przez TVP program 2 w Panoramie.

      Z poważaniem

Jan Szymański – Przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI

Marsz Poszkodowanych przez Prawo

Marsz Poszkodowanych przez Prawo.

STOWARZYSZENIE OBURZENI wychodząc na przeciw zgłaszanym postulatom różnych środowisk poszkodowanych przez Wymiar (Nie) Sprawiedliwości w Polsce podjęło się organizacji Marszu Poszkodowanych przez Prawo. Wielu z NAS próbowało zainteresować swoimi przypadkami Rzecznika Praw Obywatelskich. Bez skutku. Większość z POSZKODOWANYCH pozostało z poczuciem krzywdy wyrządzonej przez prawo, pracowników wymiaru sprawiedliwości.

Główna część Marszu Poszkodowanych przez Prawo rozpocznie się 10 maja 2019 roku o godzinie 15:00 pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

Jak potężny jest to problem pokazują sytuacje powywoływania kolejnych Rzeczników. PiS ma też w tym prawotwórstwie znaczący udział.

Kolejne grupy społeczne przekonują się, że nie mogą liczyć na nikogo.

Dlatego determinacja w szukaniu innych dróg zwrócenia uwagi a najlepiej rozwiązania swojego problemu.

Członkowie Stowarzyszenia OBURZENI inicjowali i uczestniczyli w wielu akcjach mających usunąć patologie w polskim życiu społecznym i politycznym.

Przykładami mogą być „Wniosek o Referendum o odwołanie Prezydent m. st. Warszawy HGW” w domyśle reprywatyzacja i prawa lokatorów/Najemców.

Pikieta pod Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie OCHRONY WŁASNOŚCI  (BEZPRAWNEGO zasiedzenia służebności przesyłu.)

Zgromadzenie przed Kongresem Sędziów w PKiN.

Petycje i wystąpienia do Organów Władzy o zmianę istniejącego złego prawa ( W TYM ANTYDEMOKRATYCZNEGO KODEKSU WYBORCZEGO Z PODZIAŁEM MANDATÓW WG D’HONTA)

Marsz rozpocznie się od pikiety pod Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich i złożeniem w Kancelarii pisma/petycji w sprawie braku odpowiedzi na wiele wystąpień poszkodowanych podpisanej przez Inicjatorów i Uczestników Marszu z pismami poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości. To wydarzenie rozpocznie się około 14:00 .

Dalsza część obejmuje pikietę pod Pałacem Prezydenckim ze złożeniem petycji/wniosku do Prezydenta RP p. Andrzeja Dudy o inicjatywę ustawodawczą w sprawie obrony praw poszkodowanych.

Zarys takiej ustawy został opracowany i przedłożony w formie pisma Prezesowi PiS-u w siedzibie Partii na Nowogrodzkiej.

Zapraszam wszystkich chętnych włączyć się w organizację i uczestnictwo w Marszu proszę o kontakt ze mną jako Przewodniczącym Zgromadzenia. Tel. 600 820 483, e-mail: jan_szyman@wp.pl

Istnieje możliwość modyfikowania planu Marszu według sugestii jego przyszłych uczestników.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Mobilizacja opinii publicznej

Mobilizacja opinii publicznej

O tym, jak ważną rolę w demokracji spełnia opinia publiczna przekonał się już niejeden polityk, który się jej naraził i doświadczył konsekwencji złych nastrojów społecznych. Czasami przejawiało się to chwilowym spadkiem w sondażach, a innym razem poważniejszymi reperkusjami. Za przykład może nam posłużyć Włodzimierz Cimoszewicz, który swoją niefortunną wypowiedzią w czasie powodzi z 1997 roku zatopił własny rząd i SLD, gdy na pytanie o odszkodowania rządowe odparł, że „trzeba było się ubezpieczyć”. Także jedną z przyczyn porażki Bronisława Komorowskiego w 2015 roku była jego głupia odpowiedź na pytanie młodzieńca, który chciał się dowiedzieć, w jaki sposób jego siostra zarabiająca 2 tys. zł ma sobie kupić mieszkanie. (P)rezydent „poradził” mu wtedy, że „powinna wziąć kredyt i zmienić pracę”, co w ówczesnych warunkach musiało zakrawać na jawną kpinę. Oczywiście nie twierdzę, że podobne wpadki są w stanie zmieść ze sceny politycznej każdego głupca, który je popełnia, ale są one przysłowiową „kroplą, która przepełnia czarę goryczy”. Tym bardziej, gdy zaistnieje odpowiedni kontekst społeczny i znajdzie się ktoś, kto zechce to wykorzystać. Jeśli w dodatku posiada odpowiednią tubę propagandową, to wtedy może zadać dotkliwy cios. Tak właśnie stało się w obu tych przypadkach, ponieważ opozycja wykorzystała dogodny pretekst do ataku. I pomimo tego, że powód był dość trywialny, to jednak rozpętana kampania medialna okazała się na tyle skuteczna, że przyczyniła się do klęski wyborczej SLD i Komorowskiego.  

          Jeszcze większą siłę rażenia miała ujawniona w 2014 roku „spektakularna” afera związana z podsłuchanymi rozmowami biznesmenów i polityków z PO, którzy podczas schadzek w restauracji Sowa & Przyjaciele z nieskrępowaną szczerością obnażali prawdziwe oblicze świata polityki i załatwiali brudne interesy kosztem dobra publicznego. Nie była to pierwsza, ani ostatnia afera taśmowa, co dowiódł niedawny skandal związany z szefem KNF, który próbował wyłudzić ogromną łapówkę od szemranego bankiera. Grę podsłuchami zapoczątkowała sprawa Rywina, nagranego przez Michnika, gdy składał mu propozycję korupcyjną w imieniu SLD. Co prawda, nie była to afera na miarę amerykańskiej Watergate, ale wywołała na tyle silne emocje w społeczeństwie, że przyczyniła się do klęski postkomunistów, którzy już nigdy nie odzyskali wcześniejszej kondycji politycznej. Była także impulsem do powołania pierwszej w historii III Rzeczypospolitej sejmowej komisji śledczej, która wbiła gwoździe do trumny SLD i wywindowała na szczyty popularności paru polityków prawicowych. Można nawet powiedzieć, że w ostatnich czasach zapanowała moda na podsłuchiwanie i zapewne ma to związek ze spadkiem zainteresowania zasobami archiwalnymi tajnych służb PRL-u, które nie budzą już takich emocji jak dawniej. Dlatego właśnie teczki agentów zastąpiono nagraniami pochodzącymi nierzadko z kuchni politycznej III RP, co przykuwa uwagę mediów i wywołuje oburzenie opinii publicznej. Jest to zrozumiałe, ponieważ podobno „ludzie nie powinni widzieć, jak robi się kiełbasę i politykę”, bo to mogłoby u nich wywołać ostrą niestrawność… Mniej istotne są zresztą rekwizyty i dekoracje w spektaklu odgrywanym przez trupy polityczne, a bardziej liczy się sama gra, obliczona na unicestwienie przeciwnika i ten dreszczyk emocji, gdy zbiera się na niego haki. A jeśli zabraknie argumentów, to można przecież sfabrykować dowody i zmanipulować przekaz skierowany do społeczeństwa, tak jak to uczyniła znana z „obiektywizmu” stacja telewizyjna z rzekomymi urodzinami Hitlera…

          Kolejnym powodem spadku popularności są rażące błędy popełniane przez rządzących, które nader często wynikają z arogancji i chciwości, a nierzadko z głupoty i niekompetencji. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku ekip rządowych, bowiem złe nawyki kumulują się wraz z upływem okresu rządzenia, a swoje apogeum osiągają pod koniec kadencji parlamentu. Wielu ludzi w momencie obejmowania władzy przez nową ekipę ma jeszcze nadzieję, że może coś się zmieni w sposobie rządzenia krajem. Politycy zaś na początku swojego urzędowania pokazują „ludzką” twarz i zazwyczaj trzymają na wodzy swoje żądze. Ale jak już rozsiądą się w wygodnych fotelach i poczują „moc” sprawczą, to wtedy najczęściej zapominają o starej przestrodze, że „pycha kroczy przed upadkiem”. Korzystają do woli z przywilejów władzy i urządzają się wygodnie na koszt podatnika, nie przejmując się tym, jak ich rozpasany styl życia oceni społeczeństwo, któremu na osłodę rzucają jakiś ochłap z pańskiego stołu. Procesowi degeneracji elit sprzyja niewątpliwie wiele pokus czyhających za drzwiami salonów politycznych, ale także słabość natury ludzkiej, wzmacniana narastającym naciskiem ze strony familii i dołów partyjnych, które przecież też chcą się nachapać.

          Każda partia, która dorwała się do władzy zawdzięcza to przychylności opinii publicznej, a ta jak wiadomo bywa kapryśna i zmienna. Demoralizacja w szeregach obozu rządzącego z natury rzeczy bardziej obciąża wizerunek tego ugrupowania, które szło do wyborów pod hasłem sanacji życia publicznego, bo jakiekolwiek zbłądzenie na manowce wywołuje spadek jego wiarygodności i podważa moralne prawo do rządzenia. Gdy się słuchało wystąpień sejmowych Beaty Szydło, to można było odnieść wrażenie, że nadeszła wreszcie „dobra zmiana” w polityce. Deklarowała bowiem w imieniu swojego rządu: „Chcemy poprawiać życie Polaków. Rządzimy dla ludzi i dzięki ludziom, nie dla wąskich grup interesu. Wystarczy nie kraść, rządzić uczciwie, skutecznie, dbać o finanse publiczne, mądrze zarządzać majątkiem państwa i wspierać młodych”. Przekonywała też, że: „Polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim – słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą”. Dzisiaj trzeba przypominać te słowa, bowiem okazało się, że były to puste deklaracje, a rzeczywistość pod rządami PiS-u niewiele odbiega od standardów ustanowionych niegdyś przy Okrągłym Stole. Oczywiście można się spierać o to, która z partii rządzących była gorsza, ale czy ma to większy sens, gdy ostatecznie „wyszło szydło z worka”…

          Wiadomo, że wilczym prawem opozycji jest wykorzystywanie wszelkich błędów popełnianych przez rządzących do podważenia ich wiarygodności i wzmocnienia swojej pozycji politycznej. Ale rządzący powinni się wykazywać większą roztropnością. Tymczasem z wielką pazernością rzucili się na grosz publiczny, czego najwymowniejszym przykładem były szczodrze rozdzielane nagrody dla członków ekipy rządowej. Co prawda, premier Szydło tłumacząc się w Sejmie, wykrzyczała, że „ministrowie i wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały”, lecz społeczeństwo odebrało to inaczej. Wpływ na to miała z pewnością kampania medialna rozpętana przez opozycję, która wtedy poczuła krew… Jednak ten atak nie byłby tak skuteczny, gdyby nie było do tego podstaw, a te stworzyły kwitnące patologie: nepotyzm, klientelizm i kult niekompetencji, których synonimem stały się tabuny Misiewiczów i Martyn wdzierających się przebojem do instytucji publicznych i spółek skarbu państwa. Sprzyjała temu również atmosfera bezkarności panująca wśród członków nadzwyczajnej kasty polityków, upojonych wysokimi notowaniami sondażowymi i całkowicie oderwanych od życia społecznego, a także nierozumiejących potrzeb „szarego” obywatela. Taką właśnie bezrefleksyjność wykazał Mateusz Morawiecki opowiadając się za utrzymaniem bardzo wysokiej kwoty wolnej od podatku dla parlamentarzystów (30 tys. zł). Stwierdził on, że: „Posłowie wykonują bardzo ciężką pracę i od 20 lat nie mieli regulacji wolnej od podatku. Doceńmy więc ciężką pracę polityków”. I wtedy okazało się, że pazerność nie popłaca, nastąpił bowiem spadek w sondażach i rozległ się pomruk niezadowolenia wśród „ciemnego ludu”. W tym przypadku nie pomogły tłumaczenia, że poprzednicy też tak robili, ponieważ sukces wyborczy PiS-u był w znacznej mierze uwarunkowany przekonaniem elektoratu o jego wyższości moralnej nad upadłą koalicją PO-PSL. Co więc uratowało partię rządzącą od klęski wizerunkowej?

          Jednym z czynników osłabiających krytykę rządu była mała wiarygodność opozycji, bo społeczeństwo miało jeszcze w świeżej pamięci afery poprzedniej koalicji. Czujnością wykazał się także Jarosław Kaczyński, który odczytał oburzenie społeczne, jako poważne zagrożenie dla swojej formacji i uznał, że „głos ludu jest głosem Boga”. Dlatego zmusił dygnitarzy z PiS-u do przekazania nagród na Caritas, a przy okazji przeforsował w parlamencie obniżenie o 20% uposażeń poselskich, co argumentował tym, że „Polacy oczekują skromności”. W ten sposób ugaszono rozwijający się pożar, ale działanie to miało jedynie skutek doraźny, ponieważ życie dopisało kolejne rozdziały do księgi upadku moralnego „elity” politycznej. Świadczą o tym ujawnione wątki skandalu związanego z niebotycznymi pensjami asystentek prezesa Glapińskiego, a jak wiele na to wskazuje, NBP nie jest jedyną instytucją dojoną przez zastępy pazernych pasożytów. W dodatku temat powrócił na wokandę zaledwie pół roku po blamażu z nagrodami w rządzie i w parę tygodni po przemówieniu prezesa Kaczyńskiego w Jachrance, gdzie tłumaczył swojemu aktywowi partyjnemu, jak wielkim zagrożeniem jest zrównywanie w debacie publicznej PiS-u z PO i przedstawianie obu partii, jako równie mocno zdemoralizowanych.

          Obecny obóz rządzący swoją pozycję polityczną zawdzięcza w dużej mierze poparciu patriotycznej opinii publicznej, wyczulonej na punkcie lojalności wobec Polski oraz szacunku dla narodowych wartości i tradycji. Dla zdobycia władzy nie wystarczyłby „geniusz” Jarosława Kaczyńskiego czy „atrakcyjność” Andrzeja Dudy. Tym bardziej dla jej utrzymania nie wystarczą obiecanki cacanki „złotoustego” Mateusza, ani sztuczki speców od PR-u i nachalna propaganda „sukcesu” głoszona przez TVP Kurskiego. W 2015 roku uzyskano zwycięstwo dzięki zaangażowaniu licznej armii patriotów, którzy uwierzyli w szczerość intencji polityków z PiS-u i z zapałem pracowali na to, aby opinia publiczna zechciała dać szansę tej partii. Niewiele wskóraliby aktywiści partyjni, którzy niejednokrotnie salwowali się ucieczką z wieców wyborczych. Nie pomógłby też elektorat socjalny kupiony obietnicami transferów finansowych. O sukcesie zdecydowała postawa tysięcy bezinteresownych wolontariuszy i poparcie tzw. twardego elektoratu. A czego oczekiwano w zamian? Polacy przede wszystkim chcieli „dobrej zmiany” w polityce krajowej i zdecydowanej obrony naszych interesów na arenie międzynarodowej. Tymczasem już po dwóch latach rządów PiS wyborcy doznali rozczarowania, bowiem partia rządząca przestała realizować program, z którym szła do wyborów, a zamiast powstania z kolan zaserwowała nam długie pasmo porażek kończących się upokarzającymi kapitulacjami przed możnymi tego świata. W tym miejscu warto przytoczyć wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego, jako ważny głos w dyskusji na temat spadku wiarygodności PiS-u, bo myślę, że wyraził on odczucia wielu zawiedzionych wyborców. Stwierdził mianowicie, że „PiS to miękkie parówki”, oraz że: „Jestem frajerem, bo dałem się PiS okraść z mojego głosu wyborczego […]. Jestem frajerem do kwadratu, bo pomogłem (niechcący, ale jednak) Dudzie wygrać z Komorowskim”[1].

          „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” – głosi Ewangelia wg św. Jana. Jaka jest więc ta prawda, która ma nas wyrwać z oparów absurdu, w których obecnie tkwimy? Myślę, że bliski prawdy jest Rafał Ziemkiewicz, który w jednym z artykułów zalecał, aby PiS zastanowił się nad tym: Po co rządzi? Jego zdaniem, na tak postawione pytanie: „Jedyna odpowiedź brzmi: po to, żeby rządzić. Żebyśmy to my, nie oni, obsadzali te spółki, stołki, doili, co jest do dojenia. Bo jak nie my, to kto?”[2]. Słusznie też wskazuje na to, że po trzech latach rządzenia konto PiS obciąża coraz większy rachunek zaniedbań i braku rozwiązań systemowych, które mogłyby zapewnić rozwój państwu i ułatwić życie obywatelom. W dodatku zaostrzający się wyzysk fiskalny i rozrastająca się biurokracja tłamszą wszelką inicjatywę i w konsekwencji prowadzą do zmarnowania dużego potencjału gospodarczego, który tkwi w naszym społeczeństwie. Wiele wskazuje na to, że ważnym elementem strategii partii rządzącej stało się dojenie rodzimych przedsiębiorców, przy jednoczesnym dopieszczaniu obcego kapitału. Oburzające jest również nieustające wypychanie Polaków na emigrację zarobkową i zastępowanie ich masową imigracją Ukraińców. W polityce zagranicznej zauważalna jest natomiast postępująca rezygnacja z obrony narodowych interesów na rzecz wysługiwania się obcym ośrodkom decyzyjnym. Czas więc zadać fundamentalne pytanie: Dlaczego mamy popierać polityków, którzy nas oszukali?

          Ziemkiewicz ma rację, pisząc, że w znacznej mierze „popularność PiS trzyma się na nieudolności PO”, oraz że „sondażowe słupki prężą się od trzech lat i nawet rosną nie dlatego, że PiS rządzi tak dobrze, tylko dlatego, że nie widać dla jego rządów alternatywy”. Nie możemy więc dać się zastraszyć apokaliptycznym wizjom propagandystów rządowych, którzy straszą możliwością utraty władzy przez PiS i wendetą ze strony rodzącego się w bólach centrolewu. Dlatego, że to właśnie nieudolność partii rządzącej przyczyniła się najbardziej do wzrostu wpływów liberokomuny. Poza tym, to PiS porzucił swoich zwolenników sprzeniewierzając się głoszonemu programowi oraz flirtując z lemingami, czego najwymowniejszym przykładem są „korpo gadki” premiera Morawieckiego. Tak naprawdę nie ma się czego bać, jeśli bowiem „PiS i PO to jest to samo zło”, to nie mamy wiele do stracenia. Stracą zaś jedynie watahy Misiewiczów i Martyn, które chcą dorzynać liderzy opozycji. Ale czy warto rozpaczać nad losem tych darmozjadów?

          Czas więc na to, aby ziścił się czarny sen prezesa Kaczyńskiego i żeby na prawo od PiS powstało ugrupowanie, które zjednoczy ludzi dobrej woli i szczerych patriotów. Niech do jesiennych wyborów parlamentarnych powstanie wspólna lista wyborcza, której atutem będzie oczekiwany przez społeczeństwo program oraz liderzy cieszący się zaufaniem i nieposzlakowaną opinią. Wprowadźmy do parlamentu liczną reprezentację patriotów, którzy będą stać na straży polskich interesów, a wtedy zyskamy silny przyczółek do ofensywy narodowej, której celem będzie odzyskanie przez Polaków kontroli nad własnym państwem. W ten sposób wpłyniemy także otrzeźwiająco na prominentów z PiS-u, którzy będą musieli stanąć po właściwej stronie, albo ustąpić pola nadchodzącej awangardzie „lepszej zmiany”. Muszę przy tym zaznaczyć, że nakreślony powyżej scenariusz nie ma na celu sklecenia jakiejś doraźnej koalicji, której jedynym zadaniem będzie zaspokojenie niezdrowych ambicji liderów lub zapewnienie komukolwiek dostępu do koryta państwowego. W polityce polskiej funkcjonuje już tak wielu posłów „dietetyków”, sprzedajnych karierowiczów i pospolitych oszustów, że nie powinniśmy tworzyć nowych kreatur. Naszym celem powinno być odrodzenie moralne świata polityki i odzyskanie przez Polskę suwerenności, co zawróci nasze państwo z drogi wiodącej do upadku i wprowadzi je wreszcie na drogę do zasłużonej wielkości…

          Wiele osób po przeczytaniu tego tekstu może zadawać sobie pytania: Czy jest możliwe zbudowanie na prawicy nowego ugrupowania politycznego? Czy istnieją możliwości na zmobilizowanie patriotycznej opinii publicznej? Wreszcie, czy jest szansa na sukces wyborczy? Myślę, że w dużej mierze udzieliłem już na nie odpowiedzi, ale żeby rozwiać wątpliwości doprecyzuję jeszcze parę kwestii.

          Jeśli chodzi o zdolności organizacyjne, to w środowiskach patriotycznych istnieje wystarczająco duży potencjał ludzki, który nie został „zagospodarowany” przez PiS, aby mógł stać się fundamentem projektowanego Stronnictwa Polskiego. Jest też sporo cennych ludzi wyrzuconych za burtę z okrętu „Dobrej Zmiany”, którzy nie pasowali do wizji Naczelnika z Żoliborza, a jak głosi Pismo Święte, nierzadko „kamień odrzucony przez budujących staje się kamieniem węgielnym”. Można też sięgnąć po ludzi dotychczas niezaangażowanych w przedsięwzięcia polityczne, bo ich zaletą jest świeżość spojrzenia oraz to, że nie zostali jeszcze zdemoralizowani kolaboracją z patologicznym systemem. Jednak, aby wymienieni ludzie byli użyteczni dla nowej inicjatywy, to najpierw muszą przeciąć pępowinę zależności psychicznej łączącą ich z łże-prawicą i wyzwolić się ze swoistego syndromu sztokholmskiego. Jednym słowem muszą przestać być zakładnikami obłudnej propagandy PiS-u. Jeśli zrozumieją, że szansą dla Polski jest nowe otwarcie, to wtedy w oparciu o nich możemy zbudować na prawicy nową jakościowo inicjatywę polityczną.

          Kolejnym zagadnieniem jest możliwość zmobilizowania patriotycznej opinii publicznej, co niewątpliwie jest jednym z podstawowych warunków zwycięstwa. Wielu ludzi może wątpić w to, czy patrioci mają jakikolwiek wpływ na kształtowanie rzeczywistości politycznej w Polsce. Ale jest to fałszywe przeświadczenie, które zapewne wynika z tego, że zbyt często byli manipulowani, wykorzystywani i zdradzani przez kłamliwych politykierów, którzy wbrew składanym obietnicom nie powołali dotąd prawdziwie patriotycznego rządu. Tymczasem bez poparcia patriotów nie zaistniałyby w polityce takie firmy jak: AWS, ROP, PiS, LPR i inne. To ich głosy zdecydowały o wyborze trzech prezydentów: Wałęsy, Kaczyńskiego i Dudy. To właśnie poparcie elektoratu patriotycznego dwukrotnie utorowało drogę do władzy PiS-owi, a wcześniej AWS-owi. Poza tym, gdyby nie strach przed reakcją „ciemnogrodu”, to zapewne już dawno doszłoby do demontażu struktur naszego państwa, rezygnacji z narodowej waluty i sprowadzenia setek tysięcy islamistów, którzy założyliby w polskich miastach swoje getta. Polscy patrioci stanowią dużą i dynamiczną siłę, którą zademonstrowali nie tylko w wyborach, ale także w ostatnim Marszu Niepodległości, na który przybyło do Warszawy setki tysięcy osób. A jeśli doliczyć do tego uczestników obchodów rocznicowych 100-lecia odzyskania niepodległości, świętujących w tysiącach miejscowości w całym kraju, to dostrzeżemy, jak wielką armię stanowią ludzie, którym zależy na Polsce. Manifestacja tej siły nie tylko pozwoliła nam się policzyć i dodała otuchy wątpiącym, ale również przeraziła wrogów polskości, ponieważ pokazała, że pomimo uprawianej przez dziesięciolecia pedagogiki wstydu i zwalczania „zaplutych karłów reakcji”, to jednak nie zabito w Polakach poczucia patriotyzmu. Naszym zadaniem musi być więc zagospodarowanie tego wielkiego potencjału energii narodowej i skierowanie go do walki o lepszą przyszłość dla Polski i Polaków. Jestem też przekonany, że gdy wreszcie rzucimy wyzwanie zdegenerowanej Republice Okrągłego Stołu i podejmiemy zdecydowaną walkę z patologicznym systemem, to wtedy przyłączy się do nas wielu rodaków, którzy dotychczas byli bierni. Dlatego zmobilizujmy patriotyczną opinię publiczną, ale nie po to, aby skorzystała z jej poparcia łże-prawica, tylko w tym celu, aby wprowadzić do parlamentu nową jakościowo siłę polityczną.

          Czy mamy do tego potrzebne siły i środki? Uważam, że pomimo ciągłego narzekania „etatowych” malkontentów i szerzenia kłamliwych opinii przez agentów systemu, to jednak obóz patriotyczny dysponuje dużymi możliwościami technicznymi, aby móc dotrzeć ze swoim przesłaniem do milionów Polaków. To prawda, że ugrupowania tzw. głównego nurtu zawłaszczyły całkowicie media publiczne i komercyjne, że dysponują wielką kasą na propagandę i tabunami speców od PR-u. Ale trzeba zauważyć, że dokonująca się od wielu lat rewolucja technologiczna stworzyła nowe i stosunkowo tanie możliwości promocji idei. Już nie jesteśmy skazani wyłącznie na kolportaż ulotek i plakatów, co ograniczało nasze możliwości, a poprzez utrudnianie dostępu do radia i telewizji skazywało patriotów na marginalizację polityczną. Rozwój Internetu i mediów społecznościowych, w których zdaniem wielu ekspertów dominuje przekaz prawicowy, daje wielkie możliwości. W ostatnich latach powstało dużo patriotycznych portali i telewizji internetowych. W sieci aktywnych jest bardzo wielu blogerów i youtuberów, którzy z powodzeniem „przebijają się przez lewicowy bełkot”. Dzisiaj praktycznie każdy średnio rozgarnięty człowiek może zaistnieć w przestrzeni publicznej, a jak wiadomo o wynikach kilku ostatnich plebiscytów wyborczych zdecydowała w dużej mierze aktywność w sieci internetowej. Co prawda, panujący system stara się ograniczać wolność w tym obszarze, ale wywołuje to jeszcze większą determinację u twórców i konsumentów treści internetowych, o czym świadczą masowe protesty przeciwko ACTA. Zadbajmy więc o odpowiednią jakość, jednolitość i koordynację przekazu, a zdominujemy Internet, co otworzy patriotom drogę do zwycięstwa.

          Naszym atutem w tej walce jest nie tylko szczerość intencji i słuszność argumentów, ale także wiele słabych stron u przeciwników. Cuchnące bagno polityki polskiej dostarcza tak wielu dowodów degeneracji systemu, że nie trzeba się bardzo wysilać, aby uświadomić wyborcom przykrą prawdę o upadłych politykach. Należy się tylko wyzbyć skrupułów w zakresie wykorzystania tej wiedzy, bo jakakolwiek wyrozumiałość lub unikanie trudnych tematów działa na korzyść patologicznego układu rządzącego naszym krajem. Jedynie „prawda może nas wyzwolić”. Dlatego korzystajmy z dorobku ludzi obdarzonych autorytetem, którzy jeżdżą po Polsce niczym współcześni misjonarze i głoszą prawdę o stanie naszego państwa. Jest wielu cenionych publicystów i naukowców poświęcających bezinteresownie swój talent, czas i wysiłek, aby ratować Polskę przed upadkiem. Rozmiary tego artykułu nie pozwalają na wymienienie większej liczby osób zasłużonych w tej dziedzinie. W związku z tym posłużę się tylko paroma sztandarowymi przykładami. Największym autorytetem w zakresie odkłamywania stosunków polsko-żydowskich jest niewątpliwie prof. Jerzy Robert Nowak, któremu zawdzięczamy to, że obalił podłe oszczerstwa Grossa na temat Jedwabnego, pogromu kieleckiego oraz innych zbrodni niemieckich i komunistycznych niesłusznie przypisywanych Polakom. Stanisław Michalkiewicz od wielu lat popularyzuje zdrowe i racjonalne zasady w życiu gospodarczym. Obalił już wiele mitów funkcjonujących w polityce polskiej, a dzięki temu, że ostrzegł nas przed skutkami roszczeń żydowskich forsowanych w USA za pomocą Just Act 447, to uświadomił wielu patriotom prawdziwe oblicze strategicznego sojusznika zza oceanu. Leszek Żebrowski ma zaś ogromne zasługi na polu popularyzacji wiedzy o Żołnierzach Wyklętych, a jego twórczość ukazuje nam prawdziwe oblicze zbrodniczego reżimu komunistycznego. Trzeba podkreślić, że gdyby nie dokonania tych ludzi, to bylibyśmy o wiele ubożsi w zakresie wiedzy o rzeczywistym stanie naszego życia publicznego oraz o rozmiarach penetracji „polskiej” sceny politycznej przez „czerwone dynastie” i agentury obcych wpływów.

          Jedyną drogą, którą powinni kroczyć patrioci jest droga do zwycięstwa idei silnej i suwerennej Polski, która wymaga od nas poświęcenia i determinacji w walce z sitwą okrągłostołową. Dlatego wznieśmy wysoko sztandar niepodległości i zjednoczmy nasze wysiłki wokół wielkiego celu, który zmobilizuje Polaków do walki o lepszą przyszłość. W walce tej nie mogą nam jednak przewodzić „miękkie parówki”, bo znowu zostanie zniweczony wysiłek tysięcy uczciwych ludzi, czego historia nam nie wybaczy…

 

Wojciech Podjacki

 

 

[1] W. Cejrowski, Polsce należy się niepodległość, „Do Rzeczy”, nr 3/2019, s. 18–19.

[2] R. Ziemkiewicz, Glątwa PiS, „Do Rzeczy”, nr 3/2019, s. 30–31.

Post polityka czy zmiana trendów?

Post polityka czy zmiana trendów?

Czy polityka w dotychczasowym wydaniu zakończyła swoje funkcjonowanie?

Czy tak jak w wielu obszarach funkcjonowania społeczeństw pojęcie post ma odniesienie do polityki?

Zestaw państw do analizy pod tym kontem zagadnień i działań politycznych.

Pierwszy zestaw Turcja, Węgry, Polska.

Drugi zestaw Chiny, Rosja, Brazylia.

Trzeci zestaw USA, Wielka Brytania, Wenezuela.

Dlaczego takie zestawy?

Proszę o informację, który zestaw jest najbardziej interesujący?

Odpowiedź proszę przesłać mailem lub sms-em.

Zapraszam

każdego chcącego podyskutować na różne tematy w gronie osób o zróżnicowanych poglądach na spotkanie  w dniu 30 stycznia 2019 roku o godzinie 17:30 w sali w Parafii M. B. z Lourdes, ul. Wileńska 69 Warszawa.

Tematyka:

  1. Post polityka czy zmiana trendów. Dyskusja zgodnie z informacją na stronie www.
  2. Marsz Przeciwko Bezprawiu 2019.
  3. Sprawy różne.

Sala na tyłach kościoła w przyziemiu na prawo od wejścia. Wejście na teren od strony ulicy Szwedzkiej lub Równej (główne wejście). Dojazd tramwajem nr 23 (ostatni przystanek). Autobusy 120, 135, 160, 162, 190 do przystanku „Szwedzka”.

Telefon: 600-820-483

Z poważaniem

Jan Szymański

Teatr w polityce

Teatr w polityce

Szanowni Państwo!

Dla jednych polskość jawi się jako prawość, innym kojarzy się z nienormalnością (Donald Tusk). Zarówno „prawość”, jak i „nienormalność” mogą stanowić pożądany wzorzec, do którego politycy zmierzają. To tylko dwa z możliwych scenariuszy politycznego teatru, który oglądamy ostatnimi czasy. Lokajskie towarzystwo PO okrągłostołowe próbowało Polskę kompletnie podporządkować komukolwiek, kto lepiej zapłaci za dewastację naszego kraju jako „kolonii”. Odbudowa zniszczeń wymaga czasu, a częsta zmiana scenariuszy, zwanych też programami politycznymi, temu nie pomaga. Wielu jest autorów pragnących, żeby to ich sztuki były grane w tym politycznym teatrze. Wielu jest też różnych tenorów lub pierwszych skrzypków, a teatr jest tylko jeden.

Jako widzowie nie mamy wstępu za kulisy, a prawdziwa walka tam się właśnie toczy. Nielicznym udaje się wyskoczyć na scenę i zanim konkurenci go z niej ściągną, musi szybko powiedzieć coś, co zostanie zapamiętane. Najlepiej, żeby to była jakaś piramidalna głupota, którą trudno będzie komukolwiek przebić.

Tylko naiwnym się zdaje, że wystarczy mieć rację, żeby porwać tłumy. Niestety, to tak nie działa. Skąd to wiem? Z autopsji. Co prawda nigdy do żadnej partii nie należałam, ale próbowałam i nadal próbuję stworzyć dobry polityczny kabaret, a tym żadna władza nie jest zainteresowana.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Nadmiar mężczyzn w Polsce

Nadmiar mężczyzn w Polsce

Rząd PiS masowo sprowadza nam tu do Polski mężczyzn z zagranicy. Wśród migrantów z Ukrainy 3/4 to mężczyźni. Wśród migrantów z Azji odsetek ten wynosi aż 95%. Powoduje to że rośnie dysproporcja płciowa w Polsce. Młodzi polscy mężczyźni coraz częściej skarżą się na rosnące trudności z poszukiwaniem partnerek. Widzimy na ulicach polskich miast coraz częściej mieszane pary, w których niemal zawsze to kobieta jest Polką a mężczyzną obcokrajowiec. Jeżeli liczba imigrantów będzie wzrastać, w których dominuje napływ płci męskiej, to naturalną koleją rzeczy będzie że większa liczba Polek znajdzie się w takich związkach, podczas gdy my polscy mężczyźni nie będziemy mieli żadnej alternatywy. Nadwyżka mężczyzn w wieku rozrodczym spowoduje frustrację w społeczeństwie. Przykładem ostatnie zamieszki w niemieckim Chemnitz gdzie odsetek kobiet jest najniższy w RFN [1]. Fala eskalacji przemocy seksualnej wobec kobiet w Szwecji ma swoje źródło w masowej imigracji, która zaburzyła proporcje płciowe w tym kraju [2]. Kraje azjatyckie takie jak Indie mają problem z brakiem kobiet w wieku rozrodczym, na skutek selektywnych aborcji dziewczynek wynikającej z tamtejszej kastowości w kulturze.  Szacuje się że w Indiach brakuje nawet 70 milionów kobiet [3]. Znaczna  część migrantów z Azji ma świadomość że w Polsce poziom życia i zarobki są kilkukrotnie niższe od tych na zachodzie Europy. Często jednak motywuje ich przekonanie że w Polsce będą oni mieli większe możliwości znalezienia żony. Hinduskie agencje pomagające w procesie migracji do Polski poruszają tematy potencjalnych małżeństw z obywatelkami Polski na spotkaniach organizacyjnych [4].

W Polsce panuje fałszywy stereotyp jakoby to w naszym kraju była nadwyżka kobiet. W Polsce rodzi się średnio 106 mężczyzn na 100 kobiet. W samej tylko grupie wiekowej 20-30 lat polskich mężczyzn jest więcej od kobiet o ponad 100 tysięcy [5]. Dopiero w okresie wieku emerytalnego pojawia się przewaga liczebna polskich kobiet, ze względu na nadumieralność mężczyzn w wieku poprodukcyjnym. Piramida demograficzna Polski [6].

Imigranci mieli podobno wypełnić lukę po polskich emigrantach.  Tymczasem kiedy z Polski wyjeżdża podobna liczba kobiet i mężczyzn [7], a nawet niewielka nadwyżka kobiet, chociaż to mężczyzn w wieku produkcyjnym mamy naturalnie więcej. Natomiast wśród imigrantów przybyłych do Polski mężczyzn już jest około 70-80% [8]. Nie ma więc mowy o demograficznej zastępowalności ubytku emigracyjnego, obecną migracją. Odsetek kobiet jest znacznie zaniżony i licząc wielomilionową skalę tej migracji mamy do czynienia z ogromną dysproporcją płciową w Polsce. Na dzień dzisiejszy jest już bardzo źle, a przed katastrofą społeczną ratuje nas prawdopodobnie tylko fakt że Ukraińcy czy Białorusini z racji bliskości swoich państw rzadziej decydują się do poszukiwania partnerek w Polsce.

Ciężko oszacować jaka jest obecnie nadwyżka mężczyzn w wieku produkcyjnym na terenie RP. Posługując się jednak danymi z raportów Ministerstwa Pracy za I poł. 2018 roku i sumując wszystkie rodzaje pozwoleń i orzeczeń to w ciągu 6 miesięcy liczba mężczyzn w Polsce w wieku produkcyjnym przerosła liczbę kobiet o dodatkowe 627 tysięcy osób [9] [10]! Śmiało więc można zaryzykować tezę że nadreprezentacja mężczyzn w wieku produkcyjnym przekracza już w Polsce miliony ludzi. To już są poważne zaburzenia proporcji płci w Polsce, szczególnie w grupie wiekowej 20-40 lat czyli tym okresem wzmożonej aktywności seksualnej i łączenia się ludzi dwojga płci w pary.

Polki znacznie częściej niż polscy mężczyźni wchodziły w związki z obcokrajowcami. Zarówno w kraju jak i zagranicą występuje znaczne dysproporcje pomiędzy liczbą związków mieszanych polskich kobiet i polskich mężczyzn z obywatelami innych państw. W latach 2006-2012 małżeństwa Polek z cudzoziemcami stanowiły aż 74% ogółu wszystkich takich związków [11]. W Wielkiej Brytanii w roku 2017 prawie co 3 Polka miało dziecko z obcokrajowcem. Podczas gdy tylko niespełna 8% polskich mężczyzn miało dzieci z partnerkami z innego państwa. Polskie kobiety urodziły łącznie 20.779 dzieci, podczas gdy polskim mężczyznom urodziło się tylko 15.610 dzieci [12] [13].

Trzeba wyciągnąć jak najszybsze wnioski i nie powielać błędów państw takich jak Francja, Niemcy czy Szwecja. Zadbajmy o to żeby liczba migrantów w Polsce nie zaburzała naszej struktury demograficznej. Do najbardziej niestabilnych państw na świecie należą te kraje gdzie występują znaczne dysproporcje pomiędzy liczbą mężczyzn i kobiet [14]. Musimy pamiętać że muzułmanie zabraniają swoim kobietom jakichkolwiek relacji z wyznawcami innych religii [15] [16]. Islam od wieków wykorzystuje ekspansję demograficzną do zwiększania swoich wpływów. Dlatego nawet gdyby liczba kobiet i mężczyzn wśród migrantów z krajów takich jak Pakistan czy Bangladesz była wyrównana to w dalszym ciągu wpłynie to niekorzystnie na sytuacje matrymonialną polskich mężczyzn.

Sprawa jest naprawdę poważna i ważą się w tej chwili losy setek tysięcy polskich mężczyzn. Już teraz polscy mężczyźni odbierają sobie życie 8 razy częściej niż kobiety [17]. Polscy mężczyźni mają ograniczone zasoby kobiet w kraju i nie mogą pozwolić żeby w przypadku wzrostu imigracji nie mieli takiej samej alternatywy jak Polki wiążące się coraz częściej z cudzoziemcami. Logicznym jest że przy napływie setek tysięcy migrantów każdego roku do Polski zdominowanych przez męską część tej grupy, proporcjonalnie rosnąć będzie prawdopodobieństwo i liczba związków z miejscowymi kobietami. Dlatego struktura demograficzna kraju musi być zrównoważona płciowo. Inaczej polscy mężczyźni zostaną wyparci do roli bezdzietnych kawalerów.

Źródła:

[1] https://www.wykop.pl/link/4663837/psychologia-nadwyzka-meskich-imigrantow-przyczyna-zamieszek-w-chemnitz/

[2] https://www.wykop.pl/link/3796191/szwecja-masowa-migracja-spowodowala-ogromna-nadwyzka-mezczyzn/

[3] http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107881,23357038,chiny-i-indie-maja-gigantyczny-problem-brakuje-kobiet-dla-70.html

[4] https://www.wykop.pl/link/4712977/hinduskie-agencje-doradzaja-jak-wziac-slub-z-polka-i-osiedlic-sie-w-polsce/

[5] https://www.ekspedyt.org/wp-content/uploads/2018/05/piramida-wieku_31122017.jpg

[6] https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5471/2/11/1/informacja_o_rozmiarach_i_kierunkach_czasowej_emigracji_z_polski_2004-2017.xlsx

[7] https://pliki.pulshr.pl/i/06/66/20/066620.jpg

[8] https://archiwum.mpips.gov.pl/gfx/mpips/userfiles/_public/1_NOWA%20STRONA/Analizy%20i%20raporty/cudzoziemncy%20pracujacy%20w%20polsce/Pierwsze%20polrocze%202018%20r..xlsx

[9] https://archiwum.mpips.gov.pl/gfx/mpips/userfiles/_public/1_NOWA%20STRONA/Analizy%20i%20raporty/cudzoziemncy%20pracujacy%20w%20polsce/Oswiadczenia%202018.xlsx

[11] https://forsal.pl/galerie/771006,duze-zdjecie,1,malzenstwa-polek-z-cudzoziemcami-stanowia-az-74-proc-ogolu-malzenstw-mieszanych.html

[12] https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski#Urodzenia_w_Anglii_i_Walii_z_kobiet_urodzonych_w_Polsce

[13] https://www.ons.gov.uk/peoplepopulationandcommunity/birthsdeathsandmarriages/livebirths/datasets/parentscountryofbirth

[14] https://www.wykop.pl/link/4715511/dysproporcja-plci-wywolana-przez-meska-imigracje-powoduje-wzrost-przestepczosci/

[15] https://www.wykop.pl/link/4603761/muzulmanskie-kraje-zakazujace-prawnie-zwiazkow-kobiet-z-niewiernymi/

[16] http://www.loc.gov/law/help/marriage/interfaith-prohibition.php

[17] https://i.redd.it/3t55ldmi4zjy.jpg

„Suweren”.

Źródło: https://wolna-polska.pl/wiadomosci/z-redakcyjnej-poczty-skutki-masowej-imigracji-2018-12

Morawiecki jr. sukcesy i kłopoty PiS

Morawiecki jr. sukcesy i kłopoty PiS

W ostatnich tygodniach mamy kakofonię w sferze informacyjnej o stanie gospodarczym i politycznym Polski.

Z jednej strony sukcesy w ściganiu różnego rodzaju przestępców także tych w „białych kołnierzykach” pokazywane codziennie i wielokrotnie w TVPiS. Jednocześnie publikowanie w mediach antyPiS łamanie prawa, naginanie prawa do własnych celów coraz bardziej udokumentowane (między innymi sprawa KNF, SKOKI).

Z jednej strony lament o zniszczeniu Polski, relacji międzynarodowych. Z drugiej jedyna partia, która dotrzymuje obietnic, działania prospołeczne, ściganie przestępców.

Co jest prawdą?

W mojej ocenie PiS jako partia rządząca samodzielnie zmieniła mnóstwo rzeczy w Polsce. I mówienie o katastrofie jest nieuprawnione. Jeżeli społeczeństwo w odpowiednim momencie przekaże władzę w inne ręce, lub PiS dokona zmian w swoich szeregach, ten okres zapisze się bardzo pozytywnie w naszej historii. Będziemy na bazie ich działań mogli budować przewagi w konkurencji międzynarodowej. Na czym buduję swoje zdanie?

Rozwarstwienie społeczne jest znacznie zmniejszone. To obniża napięcia społeczne w perspektywie wielu lat. Konflikty jakie istnieją nie mają zasięgu ogólnonarodowego.

Największe błędy PiS popełnił (moim zdaniem) w dziedzinie oświaty, wojskowości, wymiarze (nie)sprawiedliwości. To będzie się mściło na nich i na Polsce. Nic nie poprawili w sprawie demografii oraz służbie zdrowia. Tak naprawdę nie podjęli rozsądnej próby zmian w tych obszarach. Zostawili te obszary życia społecznego.

Czy można coś w tym temacie zrobić?

Tak można. Demografia, czyli doprowadzenie do wzrostu liczby mieszkańców Polski to nie tylko 500+. Obecnie jesteśmy wspomagani przez imigrantów zarobkowych głównie z państw rosyjsko języcznych. Trzeba opracować strategię działań wielotorowych, które mogą doprowadzić do wzrostu liczby mieszkańców naszego państwa.

Służby zdrowia boi się każdy dotychczasowy rząd po 1989 roku. Podejmowane próby reform w tym obszarze nie spełniły zamierzeń ich twórców. Potrzebne jest inne spojrzenie na służbę zdrowia. Skierować nacisk na działania zapobiegawcze a nie na leczenie skutków chorób. Popełniają nasze rządy błędy szefów firm produkcyjnych, utrzymaniowych urządzeń. Według sprawdzonych działań i taniej i skuteczniej jest zapobiegać niż leczyć. Wspomnieć trzeba o odczuciach społecznych przy zmianie podejścia.

Prosty przykład jak przebiegają badania okresowe pracowników. Jet to tylko wywiad i to sam badany ma podać czy jest chory czy nie.

Morawiecki jr. jest w miarę sprawnym kierownikiem. Wykonuje zadania, stara się. Otoczył się młodymi ludźmi, którzy maja wiedzę teoretyczną. Żadnego pojęcia o skutkach poszczególnych działań a już powiązanie różnych oddziaływań podjętych decyzji, sposobów ich wdrażania to czarna magia.

Brakuje w otoczeniu Premiera człowieka z wizją, wizjonera. Taką osobą jest p. Jarosław Kaczyński. Niestety on już swoje wizje zrealizował a nie ma następnych. W tym układzie personalnym ta ekipa będzie trwała i dalej realizowała zadania z 2015 roku.

Nam potrzebne zadania z 2020 z 2030 roku. Mimo szumnych zapowiedzi trwamy jako państwo i społeczeństwo w letargu.

Próby wypromowania takich działań to CPK, samochody elektryczne i elektrownia atomowa. Projekty zamarły. Czy na trwale, czy chwilowo?

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Poszukiwanie władzy

Poszukiwanie władzy

Kolejny raz obserwujemy próby zdobycia władzy przez kolejne grupy. Są to grupy, których członkowie jeszcze nigdy i nigdzie nie rządzili ale najczęściej takie grupy tworzą byli uczestnicy władzy szeroko pojętej. Kukiz15 mimo ubytku wielu posłów dalej ma zadowalające wyniki sondażowe. Czy przekroczy próg wyborczy? Do wyborów pozostał prawie rok. Na wynik wtedy ma wpływ wiele czynników. Część z nich jest nie do określenia. Wielu widzi i osądza, że następuje kres jedynowładztwa PiS. Szczególnie w grupie uczestniczącej w Komitetach Obywatelskich w ostatnich wyborach samorządowych. Czy tak się stanie? Zagrożenie widzi i p. Prezes jak i wielu działaczy tej partii. Czy są w stanie zmodyfikować swoje postępowanie?

Będąc uczestnikiem jednego ze spotkań „Klubu Ronina” zauważyłem erozję celów, inwencji, możliwości modernizacji sposobów i celów działań. Ten klub jest jednym z zapleczy intelektualnych PiS-u. Został wydrenowany z najcenniejszych jednostek i traci swoją pierwotną rolę.

Syndrom nieograniczonej władzy, braku odpowiedzialności za swoje czyny i słowa niszczy partie władzy. Tak się dzieje i obecnie. Sądziłem, że Pan Jarosław Kaczyński po lekcji z lat 2005-2007 jest w stanie te procesy zaplanować i zapanować nad nimi.

Władza po co i na co. Jedni dążą do niej by się zemścić, by kogoś zniszczyć, jeszcze inni by naprawiać świat po swojemu. Większość bo daje możliwość dorwania się do niewyobrażalnych pieniędzy. Zmusił mnie do zastanowienia się nad tym tematem mój wtorkowy rozmówca.

Do czego władzę wykorzystam ja?

Do tego co zawsze do tej pory. Stosowania prawa w jego literalnej formie i jego duchu. W celu spowodowania poczucia pewności, bezpieczeństwa, stabilności i jednocześnie nauczenia naszego społeczeństwa poruszania się i dobrego funkcjonowania w zmieniającym się świecie (globalizacja). Czy jest możliwe pogodzenie stabilność i zmiana.

Tak o ile rozdzieli się te zagadnienia na kilka płaszczyzn życia społecznego.

Formacje, które powstają, są tworzone, istnieją w jakiejś formie a starające się o zdobycie władzy jaką daje zasiadanie w ławach poselskich i senatorskich mają różne szanse na jej osiągnięcie.

KUKIZ15 ma duże szanse na przekroczenie progu 5%. Kluczowe dla tej formacji będzie czy p. Jakubiak i ruchy narodowe stworzą dla ruchu alternatywę. Ostatnie oświadczenia liderów tego segmentu polityków (skrajna prawica) wskazuję na formowanie się takiego ugrupowania.

Pan Jakubiak, p. Korwin-Mikke, p. Sanocki, p. Wilk, p. Zawisza mają taką szansę. Oceniam ich szansę na sukces na około 25%.

Pan Biedroń i ekipa z nim związana. Sami bez połączenia się z nim czołowych postaci lewej strony naszej sceny politycznej na podobnym poziomie jak poprzednia formacja.

Pan Petru i pozostałości Nowoczesnej oraz sama Nowoczesna. Pierwsi są bez szans drudzy sami na około 15-20%.

Bezpartyjni Samorządowcy lub partia przez nich stworzona szansę na przekroczenie 5% progu bardzo duże. Kłopoty to brak przywództwa i brak „Twarzy”. Są na najlepszej drodze by powtórzyć sukces KUKIZ15 z poprzednich wyborów, wszak są to „ojcowie tego sukcesu”.

Na pewno blisko tego sukcesu jest SLD, PSL. Co z innymi np. Razem , Wolność itp. Nikłe szanse. Praktycznie tylko w połączeniu z kimś wcześniej przedstawianym.

Czy jest miejsce na coś nowego? Jest.

To jest tylko subiektywna i bardzo skrótowa analiza sytuacji. Jak przebiegnie wyścig? To tylko niecały rok do wyników. I krótko i długo. Czas, gdzie mogą zajść olbrzymie zmiany na scenie politycznej, ale możemy też zobaczyć sytuację bez zmian PiS, ………. PO  i coś tam….. .

Ostatnia dygresja – Wyborcy też poszukują władzy dobrej władzy, według ich oceny.

Z poważaniem

Jan Szymański