Archiwa tagu: protest wyborczy

Spółdzielcza kreatywność

Spółdzielczy Przewodnik – Oszustwa przy obrocie lokalami

Grupy nomenklaturowe kontrolujące spółdzielnie-molochy czerpią dochody nie tylko z funduszu remontowego. Niezwykle intratnym źródłem przychodów i jednocześnie wartościowym narzędziem wywierania wpływu jest obrót lokalami spółdzielni.

Dobrym przykładem może być sprzedaż lokalu po byłym lokalu użytkowym.  Dobra lokalizacja i wartość mieszkań rozstrzygnęła, że lokum od razu przeznaczono dla zaufanego „żołnierza” rodziny nomenklaturowej, prowadzącego w spółdzielni działalność gospodarczą w zakresie usług świadczonych lokatorom na podstawie monopolu udzielnego przez prezesów.

W związku z tym  lokalu nie wystawiono do publicznego przetargu. Sporządzono natomiast wycenę – ale w bardzo specyficzny sposób. W operacie przyjęto, że to „lokal usługowy” mimo iż w rzeczywistości były to mieszkania czasowo zaadaptowane na potrzeby komisariatu policji. Jego wartość wyliczono biorąc cenę lokali z zupełnie innej części osiedla, z najbardziej zdewastowanego i zaniedbanego budynku, w którym dodatkowo naliczano podwyższony czynsz co radykalnie zmniejszało wartość rynkową tamtejszych zasobów. W tak zmanipulowanej wycenie zapisano, że lokal jest wart nie więcej niż 812,82 zł za m2 (łącznie 92.580 zł za 113,90 m2). W tym czasie realna cena lokali mieszkalnych w tej części osiedla kształtowała się w przedziale 3 000 – 4 000 zł za m2.

Poniżej przykładowe ceny sprzedaży mieszkań poeksmisyjnych:

 

  • 48,30 m2, parter – 3 480 zł/m2
  • 51,70 m2, III piętro – 3 617 zł/m2
  • 61,60 m2, III piętro – 3 396 zł/m2
  • 58,80 m2, II piętro – 3 421 zł/m2
  • 42,60 m2 IV piętro – 3 572 zł/m2 

Zastosowana promocja cenowa (812,82 zł za m2 ) to jednak nie wszystko. Żołnierzowi dodatkowo rozłożono zakup na 11 dogodnych rat – miesięczna kwota do zapłaty to 7 715 zł (podpisując umowę wpłacił pierwszą ratę 7 715 zł). Szczęśliwy nabywca mieszkania w tak specjalnej cenie sprzedał je później z zyskiem.  Przywołany przykład obrazuje jak niekorzystne jest prawo spółdzielcze dopuszczające tego rodzaju nadużycia dzięki pozbawianiu zrzeszonych realnej możliwości współdecydowania o posiadanym majątku. Z jaką łatwością prezesi mogą bezkarnie dokonywać różnych kombinacji. W praktyce zawłaszczać nie swój majątek i uznaniowo nim dysponować. Zdarzenie ilustruje też jak potężna i bezkarna jest nomenklaturowa grupa zuchwale umieszczająca w dokumentacji zmanipulowaną wycenę (poświadczenie nieprawdy o wartości lokalu).    III RP jako państwo nomenklaturowe utworzone na mocy umowy okrągłostołowej dyskryminuje milionowe masy ludności pozbawiając je elementarnej ochrony i wystawiając na wyzysk ze strony nomenklatury komunistycznej.    W 1989 ludność  polskiej spółdzielczości, sprzedano ludziom PZPR odmawiając reformy tej sfery państwa [dzieląc się sektorami gospodarki]. 

Spółdzielnie w szczególności  duże – molochy stały się doskonałymi, wydajnymi żerowiskami dla grup byłej partii bezwzględnie eksploatujących ludność i zgromadzony spółdzielczy majątek.

  • Generalnie spółdzielcze oszustwa związane z obrotem lokalami polegają np. na wskazanym manipulowaniu ceną lokalu lub ustawianiu pseudoprzetargu w celu sprzedaży podstawionej osobie. 
  • Oszustwa służą osiągnięciu bezpośrednich korzyści ekonomicznych lub umacnianiu wpływów grupy poprzez nagradzanie użytecznych osób.
  • Klientem prezesów może być np. rodzina prokuratora, sędziego czy policjanta. W przypadku opcji typowo prowizyjnej prezesi mogą np. pobierać od szczęśliwego nabywcy wcześniej umówioną „działkę” za załatwienie kupna w korzystnej nierynkowej cenie.

Członkowie postkomunistycznych spółdzielni-molochów w przypadku pojawienia się wątpliwości co do transakcji prezesów powinni zawsze żądać dokumentów i rutynowo kontrolować wydatki oraz zawierane umowy sprzedaży. Powinni  ale  realia niestety wskazują na „spolegliwość”  i  brak aktywności  w bronieniu  własnego majątku – interesów.  Aktywność mieszkańców spółdzielni może wydatnie ograniczyć skalę oszustw i rozmiary niegospodarności mimo niekorzystnego i nieprzyjaznego prawa spółdzielczego. 
Ustawodawca z kolei powinien zatroszczyć się o wyeliminowanie tego procederu poprzez zapisanie gospodarki finansowo-lokalowej na poziomie nieruchomości z obowiązkiem głosowania czynności przekraczających tzw. zwykły zarząd.

 

Jak funkcjonuje postkomunistyczna spółdzielnia – [szokująca] relacja pracownika 

Do wglądu na wskazany adres milowy w formacie jpg.

Działając w interesie publicznym, w celu ochrony praworządności i przeciwdziałania przestępstwom popełnianym w postkomunistycznych spółdzielniach-molochach, prezentujemy szokującą relację pracownika spółdzielni o kulisach funkcjonowania molocha.

Osoba zatrudniona w SM ujawnia przestępcze mechanizmy i system działania grupy władającej spółdzielnią (około 20 tysięcy członków) mającą z eksploatacji zniewolonej ludności roczne przychody liczone w dziesiątkach milionów złotych.

Walcząca o reformę polskiej spółdzielczości Lidia Staroń nazywa nomenklaturowe grupy kontrolujące spółdzielnie-molochy – mafiami. Nie sposób nie zgodzić się z jej tezą w sytuacji, gdy wpływy grup sięgają daleko poza molochy i niejednokrotnie znajdują oparcie w byłych funkcjonariuszach PRL, nadal obecnych w niezlustrowanych prokuraturach i sądach.

Relacja pracownika spółdzielni jest bezspornym świadectwem destrukcyjnego wpływu spółdzielczości postkomunistycznej na społeczności pozostające w sferze jej oddziaływania. Z opisu pracownika m.in. dowiadujemy się o:

  1. – poświadczaniu nieprawdy w dokumentach;
  2. – rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji wśród członków;
  3. – bezwzględnych walkach frakcyjnych o władzę w grupie;
  4. – oferowaniu korzyści majątkowych politykom mającym wpływ na kształt ewentualnej reformy;
  5. – przywłaszczaniu mieszkań lokatorskich;
  6. – zatrudnianiu osób niemających kompetencji do powierzonych funkcji;
  7. – niewykonywaniu obowiązków wobec członków spółdzielni;
  8. – monopolizowaniu zakupu towarów i usług ze szkodą dla zrzeszonych;
  9. – wyprowadzaniu wielomilionowych kwot z funduszu remontowego;
  10. – zawieraniu niekorzystnych umów z osobami trzecimi na szkodę spółdzielni;
  11. – inwestowaniu milionów złotych ze środków czynszowych w przedsięwzięcia niezwiązane z potrzebami spółdzielni;
  12. – manipulowaniu przebiegiem walnego zgromadzenia i wprowadzaniu w błąd członków przez radców prawnych zarządu;
  13. – oszustwach przy wyborze rady nadzorczej.


Skala ujawnionej patologii jest wprost przerażająca. Relacja wskazuje niezbicie, że III RP w sferze pseudospółdzielczości przejętej z PRL absolutnie nie jest państwem demokratycznym ani praworządnym i w ogóle nie chroni swoich obywateli. Wręcz przeciwnie: III RP aprobuje systemową dyskryminację i wyzysk członków.

Masy ludności egzystujące w blokowiskach spółdzielni-molochów zostały w majestacie prawa III RP sprzedane w posiadanie grupom nomenklaturowym dokonującym brutalnej eksploatacji ekonomicznej i degradacji społecznej.

Wnioski:

 

W interesie społecznym i państwowym leży jak najszybsza reforma postkomunistycznej spółdzielczości.

1. Zagwarantowanie wolnych i demokratycznych wyborów w SM i udzielnie im ochrony prawnej (ściganie przestępstw przeciwko wyborom).

2. Rozliczanie funduszu remontowego nieruchomościami / budynkami.

3. Wprowadzenie mechanizmów przetargowych przy wyłanianiu dostawców i wykonawców.

4. Zagwarantowanie skutecznych instrumentów kontroli działalności spółdzielni.

5. Ustawowe ułatwienie zmiany zarządcy i podziału SM.

6. Zapisanie w ustawie pełnego dostępu do wszystkich dokumentów otrzymywanych i tworzonych przez spółdzielnię.

7. Zrównanie członków spółdzielni mieszkaniowych w prawach z pozostałymi grupami społecznymi (ustawowe nadanie statusu strony i pokrzywdzonego wszystkim mającym prawa majątkowe i będącym płatnikami do spółdzielni).

8. Umożliwienie powszechnego uwłaszczenia.

9. Zezwolenie na dysponowanie lokatorskim prawem do lokalu w zakresie do wysokości wniesionego wkładu.

 Obrót lokalami w postkomunistycznej spółdzielni-molochu, eksmisje dla zysku, manipulowanie cenami, przejęcia lokali, korumpowanie funkcjonariuszy publicznych to norma.


Oprócz opisanej sfingowanej cenowo „sprzedaży” lokalu własnościowego cwaniacy stosować potrafią inne obejścia.

 

Lokal czy cały nawet budynek użytkowy wynajmuje się do prowadzenia działalności. Z tego tytułu firma jako osoba prawna /lub jej właściciel/
staje się członkiem spółdzielni. 
 

Po czym potrzebowskiemu już członkowi nie sprzedaje się się obiektu, za którego budowę zapłacili zbiorowo inni członkowie sm, a przekształca się od razu lub etapami lokale na własnościowe /z pominięciem lokatorskiego tytułu prawnego?/, potem cichcem na odrębną własność!

 

  • Inny numerek polegał na przekazywaniu w podobnym trybie części wspólnej w nieruchomościach, np. pralni czy suszarni,
  • Dotyczy to budynków, których całkowity koszt budowy ponieśli zasiedlający go mieszkańcy,
  • Wykorzystywana nieświadomość własności owych części wspólnych wśród mieszkańców, którzy podpisywali się pod listą zmiany sposobu wykorzystania owych pomieszczeń. Jeśli taką listę w ogóle puszczano w obieg. Tam po adaptacji jest nabyte tanie niesłychanie mieszkanie! Rychło wyodrębnione. 
  • Bo przecież sm ma zaspakajać nawet zaspokojone potrzeby mieszkaniowe członków – bez ograniczeń co do liczby mieszkań, z ograniczeniem co do grona wybrańców godnych tego zaspakajania. 
Oddzielną ścieżką jest specyficznie ograniczony do grona cudownie wcześnie poinformowanych zaufanych osobistości przy zapisach na budowę mieszkań po dziwnie bardzo korzystnych cenach. Po cenach rażąco odbiegających od rynkowych w danej miejscowości i lokalizacji. Tzw. mieszkania /i lokale użytkowe/ prominenckie.
 
Kreatywność,  kreatywność,  kreatywność.  

Mafijne rządy

Póki się da

  Szanowni Państwo

Co wspólnego ma Platforma Obywatelska z Krajem Rad? PO tyle ma wspólnego z obywatelami, co ZSRR z radami, czyli totalne zakłamanie! Nazwa „Kraj Rad” miała sugerować, że rządzi w nim lud pracujący miast i wsi, radząc jak najlepiej rządy te sprawować. Głupia przykrywka dla ogłupiałych narodów. Podejrzewam, że nazwę „Platforma Obywatelska” wymyślił ktoś, kto chciał sobie zakpić z obywateli. Od samego początku wiedział, że to tylko ściema  i kamuflaż dla mafijnych rządów.

   Ale odwracanie kota ogonem polega tu jeszcze na czymś więcej.  „Wynalazkiem” PO jest obsadzanie kluczowych stanowisk ludźmi, którzy udowodnili niezbicie brak kompetencji na poprzednich stanowiskach. Minister Zdrowia za rozłożenie resortu zostaje Marszałkiem Sejmu, a za rozłożenie jego prac – premierem.  Negatywny dobór naturalny korzeniami sięga PRL-u. Zarówno wówczas, jak i teraz o wyborze kandydata  decydowała lojalność wobec partii, ale wówczas z dwóch lojalnych kandydatów wybierano jednak tego sprawniejszego. Bowiem PZPR, w przeciwieństwie do swej godnej następczyni, myślała, że będzie rządzić wiecznie. Partaczenie nie było więc celem samym w sobie. Obecnie jest odwrotnie. Wybrana niedołęga, jest bardziej predysponowana do robienia totalnego bałaganu, w którym trudniej będzie się połapać ewentualnym następcom.

   Żeby  lepiej zrozumieć jak to działa przytoczę stary dowcip. Do eleganckiej restauracji przychodzi wątpliwie elegancki gość, zamawia drogą przystawkę, wódkę – To na początek – mówi – póki się nie zaczęło. Kelner przynosi zamówienie, wtedy gość zamawia najdroższe danie z karty i znowu dodaje – póki się nie zaczęło. Kelner nabiera podejrzeń i pyta co znaczy „póki się nie zaczęło” i czy klient jest świadom ceny zamówionej potrawy. – No właśnie – mówi gość – już  się zaczęło.

   Platforma Obywatelska jest właśnie w roli tego gościa. Próbuje się nachapać ile wlezie, póki nikt nie pyta o rozliczenia.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Ps. Więcej na ten temat tu: Niepoprawni.pl – yagon-12

Korupcja w Polsce

W Polsce kolejny rok udajemy, że prowadzimy walkę z korupcją. Po blamażu działań antykorupcyjnych CBA w stosunku do grupy znanych osób, działania te zostały znacznie okrojone.

Komentarzem do obecnej sytuacji jest tytuł artykułu w Rzeczpospolitej z 11.02.2015 r. „Wykrycie korupcji prawie jak wygrana na loterii”. Podstawą do tego tytuły były dane liczbowe zawarte w treści. Według umieszczanych tam danych oświadczenia majątkowe w Polsce powinno składać prawie 800 tys. urzędników i innych osób podlegających różnym regulacjom prawnym. W 2013 roku CBA skontrolowało 357 oświadczeń majątkowych. Instytucji i różnego rodzaju organów odpowiedzialnych jest dużo. Praktycznie każdy przełożony np. burmistrz, prezydent mają w obowiązku w pewnym zakresie przeprowadzać kontrolę. W potocznym mniemaniu polaka każdy, który ma dostęp do władzy poszukuje okazji do dorobienia do swojej pensji. Niestety w rozmowach z osobami działającymi gospodarczo te potoczne pojęcie odnajduje swoje uzasadnienie.

Przykład to policjant pracujący w dziadzinie przestępstw gospodarczych i prowadzący działalność gospodarczą „na żonę” w dziedzinie wynajmu samochodów luksusowych. To prawie każdy przedsiębiorca budowalno – remontowy chcący mieć pracę dla siebie i swoich pracowników.

Z drugiej strony my jako klienci rożnych instytucji np. lekarzy wręczający „dowód wdzięczności” za przyjęcie na wizytę, za skierowanie do sanatorium, za operację. Efekt, że wielu lekarzy posiada ogromne zapasy alkoholi, chyba, że sami korzystają ze zgromadzonych „piwniczek, barków”. Są symptomy zmian np. na niektórych uczelniach nie jest możliwe zaliczenie przedmiotu za „prezent”. Promotor nie oczekuje dowodu wdzięczności za dopuszczenie i obronę pracy licencjackiej.

Sposobów zmiany tej sytuacji jest kilka. Trzeba zacząć od odsunięcia od decyzyjności osoby o skażonej opinii. W każdym środowisku wszyscy wiedzą kto, co, i za ile. Wiedzą, że Pani/Pan X posiada majątek nieprzystający do dochodów.

Pracownicy Urzędów Skarbowych dysponują wiedzą, którą nie mogą przełożyć na konkretne działania. Znają dziesiątki sposobów sprawdzenia (często wiedzą kto) by potwierdzić przestępstwo. Nikt nie chce, nie umożliwia wykorzystania tej wiedzy.

Wystarczy jedna osoba w odpowiednim miejscu by uruchomić proces zmiany w tym zakresie.

W chwili obecnej nie widać nikogo kto się odważy osłonić pracowników po wykryciu przez nich przestępstwa.

Czy komisja wyborcza nie chce dopuścić do sprawdzenia kart do głosowania?

Po proteście wyborczym i postanowieniu sądu:

Gdy po złożeniu protestu wyborczego przez Marka Ciesielczyka – kandydata na prezydenta Tarnowa stowarzyszenia Oburzeni i Nowej Prawicy Sąd Okręgowy (17.12.2014) zażądał wydania kart do głosowania, Miejska Komisja Wyborcza – jak się wydaje – nie chce do tego dopuścić. Kolejna rozprawa 13 stycznia.

Po stwierdzeniu licznych nieprawidłowości kandydat stowarzyszenia OBURZENI i Nowej Prawicy w małopolskim, 100-tysięcznym Tarnowie, skierował do Sądu Okręgowego protest wyborczy – patrz:
http://www.tvn24.pl/krakow,50/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304.html

17 grudnia 2014 odbyła się pierwsza część rozprawy, w czasie której zasadność zarzutów, przedstawionych w proteście wyborczym, potwierdzili świadkowie – patrz:

https://www.youtube.com/watch?v=MAzDN8ne9do

Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 13 stycznia 2015 i wydawało się, że teraz chodzi już tylko o to, by w wyniku sprawdzenia kart do głosowania stwierdzić definitywnie, czy zarzuty są słuszne czy nie.

Tymczasem – zanim jeszcze doszło do kolejnej rozprawy – Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej, sędzia Daniel Panocha poinformował sąd, iż kart tych jest znacznie więcej niż początkowo przypuszczano, gdyż do tych samych worków wsypywano nie tylko sporne karty z jednego okręgu, ale także i inne. W związku z tym zasugerował, by jednym z możliwych rozwiązań było otwarcie zabezpieczonych worków z kartami na terenie Urzędu Miasta Tarnowa, a nie w sądzie i przekazanie sądowi tylko właściwych kart.

Na takie rozwiązanie oczywiście nie zgodził się wnoszący protest wyborczy, gdyż Urząd Miasta jest tutaj w pewnym stopniu stroną, gdyż to on właśnie miał przecież w znacznej mierze jest odpowiedzialny za prawidłowe (bądź nie) przeprowadzenie wyborów samorządowych.

Po kilku dniach Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej (przypomnijmy: sędzia!) skierował do Sądu rozpatrującego protest wyborczy kolejne pismo, w którym zwraca się do sądu, by „w pierwszej kolejności rozważyć czy protest wyborczy, w którym zawarte jest żądanie unieważnienia wyborów tylko w jednym z okręgów wyborczych znajdujących się na terenie gminy będącej miastem na prawach powiatu jest prawnie dopuszczalny”.

Po pierwsze, wypada spytać, dlaczego dopiero teraz Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej usiłuje podważyć sens prawny tego protestu wyborczego, gdy sąd postanowił już przecież – po wysłuchaniu zeznań świadków – iż będzie sprawdzał karty do głosowania, co oznacza oczywiście, że musiał przyjąć dość duże prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości w czasie wyborów (by użyć eufemizmu).

Po drugie, należy zauważyć, iż gdyby uznać argumentację sędziego Panochy za słuszną, nie można by w żadnej gminie na prawach powiatu, a więc i w we wszystkich powiatach w Polsce złożyć protestu wyborczego, żądając unieważnienia wyborów tylko w jednym okręgu wyborczym.

Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej uważa w swym piśmie z dnia 22 grudnia 2014 roku do Sądu Okręgowego w Tarnowie, iż żądać można w takim przypadku tylko unieważnienia wyborów w całym mieście, gdyż ich powtórne przeprowadzenie w jednym okręgu mogłoby zmienić wyniki procentowe komitetów wyborczych w całym mieście, a – jak wiadomo – mandaty uzyskać mogą tutaj tylko te komitety, które przekroczyły w skali miasta 5 procent głosów.

Sędzia Panocha nie bierze pod uwagę – jak wynika z jego pisma – tego, iż decyzję ostateczna podejmuje sąd i jeśli np. unieważni wybory w jednym okręgu, to równocześnie może (a właściwie musi) zarządzić ponowne liczenie głosów w całym mieście z uwzględnieniem oczywiście nowych wyników w jednym okręgu i następnie ustalenie nowego, procentowego udziału wszystkich komitetów w całym mieście. To skutkowałoby (być może?) innym podziałem mandatów w takiej gminie na prawach powiatu.

Co więcej, dopiero co sąd unieważnił wybory i zarządził przeprowadzenie ponownych nie w okręgu, ale w jeszcze mniejszej jednostce terytorialnej – w obwodzie, a dokładniej mówiąc w dwóch obwodach na terenie Raciborza, w wyborach do rady powiatu, w których także przecież obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy! – patrz:
http://wpolityce.pl/polityka/228132-uniewaznione-wybory-w-dwoch-obwodach-w-raciborzu-12-radnych-moze-stracic-mandat

Jakie z całej tej sprawy można wyciągnąć wnioski? Albo Miejska Komisja Wyborcza w Tarnowie, która przecież w pierwszej kolejności powinna być zainteresowana poprawnym przeprowadzeniem wyborów, nie ma stosownej wiedzy prawniczej, usiłując podważyć zasadność protestu wyborczego w taki właśnie, opisany wyżej sposób, albo za wszelką cenę stara się nie dopuścić do sprawdzenia kart do głosowania, na co przystał przecież już wcześniej sąd? Jeśli mamy tu do czynienia w przypadkiem numer 2, wypada spytać: DLACZEGO?

Druga część rozprawy odbędzie się w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, ul. Dąbrowskiego 27, sala nr 103,

we wtorek, 13 stycznia 2015, o godz. 9:oo.

Zapraszamy!

Zapraszamy na pierwszą w Polsce rozprawę ws. unieważnienia wyborów

Pierwsza w Polsce rozprawa w sprawie unieważnienia wyborów
17 grudnia o godz. 9:oo w Sądzie Okręgowym w Tarnowie
rozprawa ws.unieważnienia wyborów

Po skardze wyborczej, złożonej przez kandydata na Prezydenta 100-tysięcznego Tarnowa (Małopolska) z ramienia Nowej Prawicy i stowarzyszenia OBURZENI – Marka Ciesielczyka, Sąd Okręgowy w tym mieście wyznaczył termin prawdopodobnie pierwszej w Polsce rozprawy w sprawie unieważnienia wyborów samorządowych.

Bezpośrednio po przeprowadzeniu wyborów samorządowych w małopolskim Tarnowie kandydat na prezydenta tego miasta oraz na radnego z ramienia Komitetu Wyborczego Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke i stowarzyszenia OBURZENI, Marek Ciesielczyk skierował do tarnowskiego Sądu Okręgowego pierwszą w Polsce skargę wyborczą, domagając się z powodu licznych nieprawidłowości unieważnienia wyborów do Rady Miejskiej w okręgu wyborczym nr 3 – Piaskówka, Klikowa, Krzyż, Starówka – szczegóły patrz:
http://www.tvn24.pl/krakow,50/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304.html

http://www.wprost.pl/ar/480803/Protest-wyborczy-w-Tarnowie/

http://prawica.net/39951
O swym proteście skarżący poinformował w głównym wydaniu FAKTÓW TVN i WYDARZEŃ POLSAT – patrz:

Rozprawa ws. unieważnienia wyborów odbędzie się

w Sądzie Okręgowym w Tarnowie,
ul. Dąbrowskiego 27, w sali nr 103,
w środę, 17 grudnia,
o godzinie 9:oo.

Zapraszamy wszystkich obywateli, zainteresowanych jej przebiegiem.

 

Marek Ciesielczyk w telwizji POLSAT i TVN mówi o pierwszym proteście wyborczym

Marek Ciesielczyk w głównym wydaniu WYDARZEŃ w POLSACIE i w FAKTACH w TVN mówi o proteście wyborczym (jego liście wyborczej zabrakło 3 głosów, by mieć radnego!)  – kliknij tutaj:

Nowa Prawica i Oburzeni żądają unieważnienia wyborów

20 i 21 listopada Marek Ciesielczyk wystąpił w głównym wydaniu WYDARZEŃ w telewizji POLSAT oraz głównym wydaniu FAKTÓW w telewizji TVN, mówiąc o pierwszym proteście wyborczym w Tarnowie, złożonym przez Nową Prawicę i stowarzyszenie Oburzeni.

Patrz informacja TVN24 oraz WPROST na temat tego protestu – kliknij tutaj:

http://www.tvn24.pl/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304,s.html

oraz tutaj:

http://www.wprost.pl/ar/480803/Protest-wyborczy-w-Tarnowie/

a także artykuł wcześniejszy, kto, gdzie i jak ustala wynik wyborczy Ciesielczyka – kliknij tutaj:

http://tarnow.prawdemowiac.pl/newsreader/items/czy-wyniki-wyborcze-marka-ciesielczyka-ustalane-sa-przy-urnie-czy-gdzie-indziej.html

Czy wybory do Rady Miejskiej w Tarnowie zostaną unieważnione?

Dzisiaj wpłynął do Sądu Okręgowego w Tarnowie pierwszy protest wyborczy

Dzisiaj, 19 listopada do Sądu Okręgowego w Tarnowie skierowany został pierwszy protest wyborczy, który skutkować może (przynajmniej częściowym, bo w okręgu nr 3) unieważnieniem wyborów samorządowych w tym mieście. Okazuje się, iż w okręgu nr 3 – Piaskówka, Klikowa, Krzyż, Starówka Komitet Wyborczy Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke uzyskał tylko 3 głosy mniej od SLD i dlatego nie Marek Ciesielczyk, lecz Małgorzata Mękal, (która sama otrzymała mniej głosów od Ciesielczyka) ma wejść do Rady Miejskiej.

pkw

W okręgu tym aż ponad 600 głosów uznano za nieważne. Według posiadanych prze nas informacji znaczna ich część to głosy oddane na listę nr 7 KW Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke, a przede wszystkim na kandydata nr 1 na tej liście – Marka Ciesielczyka. Nowa Prawica miała otrzymać w tym okręgu zaledwie 3 głosy mniej niż SLD, co skutkować ma uzyskaniem jednego mandatu radnego przez postkomunistów i brakiem takowego mandatu dla listy nr 7 Nowa Prawica.

W złożonym dzisiaj do Sądu Okręgowego w Tarnowie proteście wyborczym wnioskuje się o ponowne przeliczenie głosów i ponowne przeanalizowanie wszystkich głosów uznanych za nieważne, zwłaszcza przypadków uznanych za sporne i dotyczących listy nr 7 – Nowa Prawica, gdyż może to mieć decydujący wpływ na faktyczne wyniki list nr 6 i 7 w tym okręgu i uzyskanie mandatu radnego przez jeden z tych komitetów wyborczych.

Naoczni świadkowie potwierdzają, iż na przykład w lokalu wyborczym przy ul. Słowackiego (V LO) członkowie komisji wyborczej informowali wyborców, że nie należy oddawać głosu na kandydata ostatniego na liście nr 15 KW Tarnowianie, jako że zrezygnował z udziału w wyborach. Faktycznie Henryk Chrobak wycofał się z wyborów, lecz uczynił to zbyt późno, by nie było możliwości oddania na niego głosu, jak informowała komisja wyborcza. Głosy oddane na niego powinny wg Kodeksu wyborczego „przejść” na całą listę wyborczą. Niektórzy wyborcy dowiedziawszy się od komisji wyborczej, iż nie można głosować na Chrobaka (co było nieprawdą), mogli swój głos oddać na przykład na listę nr 6 KWW SLD Lewica Razem, co mogło mieć następnie decydujący wpływ na uzyskanie wyniku o 3 głosy lepszego od listy nr 7 i uzyskanie mandatu radnego przez SLD. W proteście wyborczym wnioskuje się o sprawdzenie zgłoszonych dowodów na to, iż pozbawiono wyborców możliwości oddania głosu na p. Chrobaka.

Są świadkowie, którzy twierdzą, iż w co najmniej kilku obwodach, np. w komisji przy ul. Romanowicza czy też w TCK na kartach do głosowania listy nr 15 nie było nazwiska p. Bartłomieja Wojciecha Kawuli, co mogło skutkować np. tym, iż lista ta uzyskała mniej głosów, iż p. Kawula został pozbawiony możliwości uzyskania mandatu radnego i w końcu tym, że część wyborców nie mogąc zagłosować na p. Kawulę, mogło oddać swój głos np. na jakiegoś kandydata z listy nr 6, pozbawiając listy nr 7 możliwości uzyskania mandatu radnego (różnica w wynikach tych list wyniosła przecież zaledwie 3 głosy).

W związku z tym padł wniosek o ponowne sprawdzenie kart do głosowania listy nr 15 w celu ustalenia, czy zeznania w/w świadków są zgodne ze stanem faktycznym, to znaczy, że np. w komisjach przy ul. Romanowicza i w TCK karty do głosowania nie zawierały nazwiska p. Kawuli, zarejestrowanego wcześniej kandydata.

Należy także sprawdzić, jak to się stało, iż p. Kawula uzyskał w całym okręgu 1 głos, co oznaczałoby – przy założeniu, iż w/w świadkowie mówią prawdę, że dokonano w tym przypadku fałszerstwa? Dlatego też skierowane zostało równolegle do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Ponadto można znaleźć wielu świadków na to, iż członkowie komisji wyborczych informowali, że należy wybrać tylko jedną osobę na każdej karcie do głosowania (chodziło oczywiście o karty w wyborach prezydenta miasta, radnych miejskich i wojewódzkich), lecz znaczna część wyborców zrozumiała to jako nakaz głosowania na każdej karcie w wyborach do Rady Miejskiej, co oczywiście unieważniało automatycznie głos. Należy więc sprawdzić, jaki procent głosów uznanych za nieważne, stanowiły przypadki głosowania na wielu kandydatów do Rady Miejskiej z różnych list wyborczych.

Jako że opisane wyżej przypadki naruszania Kodeksu wyborczego mogły w istotny sposób wpłynąć na wynik wyborów do Rady Miejskiej – zwłaszcza w okręgu nr 3 i w przypadku list nr 15, 7 i 6, złożony został wniosek o unieważnienie wyborów do Rady Miejskiej w okręgu nr 3 w Tarnowie i zarządzenie ponownych wyborów.

Warto w tym miejscu przypomnieć niedawno przedstawiono dowody masowego fałszowania wyborów do Parlamentu Europejskiego, a dokładniej mówiąc – podpisów poparcia dla różnych komitetów wyborczych – patrz artykuł na ten temat:

http://oburzeni.pl/masowe-oszustwa-wyborcze/

Poniżej film obrazujący opisaną sytuację w Tarnowie: