Archiwa tagu: Rada Nadzorcza

Spółdzielnie mieszkaniowe, dość pedagogiki wstydu.

Spółdzielnie mieszkaniowe, dość pedagogiki wstydu.

 
Dość  pedagogiki wstydu,
CZAS NA ODSUNIĘCIE NA ZAWSZE ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących,
niezdolnych do wykonywania powierzonych im funkcji  zarządczych,
nadzorczo-kontrolnych!
 
 
ZARZĄD
WARSZAWSKIEJ  SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ
wykazał się
NIEUDOLNOŚCIĄ, NIEGOSPODARNOŚCIĄ
NARAŻAJĄC  MIENIE ZRZESZONYCH  NA   SPRZENIEWIERZENIE !
 
Wielomilionowe straty finansowe do jakich doprowadzili potwierdzają
konieczność nałożenia na zarządzających odpowiednich sankcji karnych.
 
Sytuacja gospodarka spółdzielni wymaga radykalnych zmian, rzetelnej
kontroli nad działalnością zarządu, jednak przede wszystkim, wymusza
pozbycie się dotychczasowych klakierów z rady nadzorczej organu
nadzorczo-kontrolnego, członków zarządu  pozbawionych  chęci działania
w interesie  członków (sic!)
 
Bezspornym pozostaje fakt, że Zarząd i Rada nadzorcza, jeden układ
personalny zajęty głównie zwiększaniem swoich dochodów doprowadził do
stanu rozkładu gospodarki spółdzielni.  Priorytetem stał się interes
osobisty  czerpiących korzyści prowizyjne z zewnętrznych milionowych
zleceń inwestycyjnych. Słabe Państwo, stworzyło im tylko dodatkowe
dogodne warunki.
 
1.W wyniku nie otrzymania na wszystkich częściach WZ absolutorium  w
poczuciu strachu prezes WSM złożył rezygnację z dniem 31 sierpnia 2018
r.
Konsekwencje nieudolności, niegospodarności, doprowadzenia do
wielomilionowych strat   wymagają   mimo  to  zastosowania działań
przewidzianych prawem ;
 
2.Faktem bezspornym jest, że zamiast szybkich zysków z inwestycji
deweloperskich osiedla Szmaragdowa Zarząd doprowadził do zaburzenia
kondycji finansowej Spółdzielni, narażenia  zrzeszonych na straty,
bezczelnie  planowanych  do pokrycia    przez  ..   członków
HANIEBNE !;
 
3.Faktem bezspornym jest, że wielomilionowe straty są przed
zrzeszonymi  UKRYWANE, MATACZONE, przez Radę Nadzorczą / organ
nadzorczo-kontrolny, SĄ   bezczelnie przekuwane na …”ŚWIETNIE
ZARZĄDZANĄ SPÓŁDZIELNIĘ”… (sic!) HANIEBNE !
 
4.Faktem bezspornym jest, ŻE UKRYWANE SĄ PRZED CZŁONKAMI MATERIAŁY
POKONTROLNE, OBNAŻAJĄCE STAN NIEUDOLNOŚCI ZARZĄDCZEJ,
NIEGOSPODARNOŚCI, realizowane przez  radę nadzorczą; HANIEBNE!
 
5.Faktem bezspornym jest, że Rada Nadzorcza bezwstydnie,  karygodnie
ZAPLANOWAŁA POKRYCIE STRAT FINANSOWYCH PRZEZ CZŁONKÓW (z nadwyżki
finansowej spółdzielni),    występując na Walnym Zgromadzeniu   z
projektem przegłosowania .  Chroniąc  winnych  wygenerowanego  stanu
(sic!)
 
6.KARYGODNE  !!!
 
7.Faktem bezspornym jest,  że     a)dopuszczenie do zaistnienia
wielomilionowych strat,    b)ukrywanie patologii, stanu faktycznego
przed udziałowcami,  prezydium rady nadzorczej spółdzielni powinno
być  wyrzucone (sic!)
Ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących, niezdolnych do wykonywania
powierzonych im funkcji nadzorczo-kontrolnych  należy  odsunąć  na
zawsze (sic!)
 
Bezsporne jest, że działalność Spółdzielni  pozbawiona wszelkiej
kontroli, stała się wymarzonym polem do nadużyć. Na podstawie
imperatywnych decyzji członków zarządu inwestowano środki finansowe z
działalności podstawowej spółdzielni  zrzeszonych w Warszawskiej
Spółdzielni Mieszkaniowej,  transferując je  w inwestycje deweloperskie
/ działalność dodatkową / mieszkań na sprzedaż  w osiedle  Szmaragdowa
(sic!)
 
Zarząd powołany do działania w imieniu, na rzecz udziałowców
przeistoczył się w grupę zorganizowaną na szkodę zrzeszonych.
 
Fakty  potwierdzają m.in.: brak wymaganej dokumentacji, przeszacowane
koszty, nieplanowane koszty nadzoru budowlanego,  inne
przedstawione w materiale pokontrolnym biegłej rewident p.Agnieszki
Krasowskiej.  W materiale „Opinii…” z realizacji inwestycji
deweloperskiej osiedla Szmaragdowa zamieszczono krytykę, sformułowania
naganne wobec działalności  zarządu Spółdzielni.
Z uwagi na negatywną  dla zarządu opinię, dokument UTAJNIONO  podobnie
jak materiały sporządzone przez lustratora p.Barbarę Różewską ,
prezes spółdzielni Budowlani w Warszawie (sic!)
 
Ostatnie, odbyte w dniach 18/20/22 czerwca 2018 r. Walne Zgromadzenia
zrzeszonych w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wyłącznie
potwierdziły   niegospodarność, układy personalne, mataczenie, brak
przygotowania do prowadzenia inwestycji deweloperskich, przepłacone
usługi, trwonienie pieniędzy przez  prezesów dbających o własną
kieszeń (sic!) Przymykanie oczu przez Radę Nadzorczą Spółdzielni na
dokonujące się zdarzenia (sic!)
 
Fakty mogą wskazywać na scenariusz PRZEJĘCIA OGROMNEGO MAJĄTKU
ZRZESZONYCH PRZEZ  „KOGOŚ CHĘTNEGO”. Wiadomym jest, że pewnym osobom
zależy na doprowadzeniu do celowej upadłości spółdzielni, żeby stać
się jej właścicielem „na bardzo korzystnych zasadach”.   Geszefciarze,
oczywiście przewidzieli niezwykle im pomocny czynnik powszechnej
bierności społeczności spółdzielczej.   Minimalne reakcje na
okradanie, na patologiczne zarządzanie mieniem spółdzielców, wprost
prowadzi do upadłości.  (sic!)
 
Karygodnym w powstałych uwarunkowaniach  paradoksem jest, że
członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej  niezmiennie  uprawiają  system
chwalenia się osiągnięciami,   …..  których NIE MA.      Zarząd i
rada nadzorcza niezmiennie, uprawiają bezkarność, czując oparcie w
obsadzonych „swoimi ludźmi” wszystkich funkcji i etatów w Spółdzielni.
Czując,  więź w kamratach, prywatnych przedsiębiorcach,
posiadających poparcie prezesa za intratne kontrakty na wykonanie
robot budowlanych w spółdzielni.    Ludzie prezesa  – wszystko
zaakceptują na korzyść zarządu.   W komitywie są  również  „zaufani”
na rzecz spółdzielni notariusze, piszący w umowach kupna sprzedaży
mieszkań wszystko, to co prezes zechce.   Blokowanie informacji
członkom, stworzyło  w spółdzielni    życie    wg   systemu matrixa /
państwie bezprawia. (sic!)
 
Walne Zgromadzenia odbyte w dniach 18/20/22 czerwca 2018 r. poza
niegospodarnością, nieudolnością,   potwierdziło  przepotężną
bezczelność organów spółdzielni.    Bezbronność zrzeszonych
wywoływaną pedagogiką wstydu, blokowaniem suwerennych praw
zgromadzonych uniemożliwianie  wypowiadania się, wyrażania  poglądów,
ocen. (sic!)   Członkowie  organów spółdzielni udowodnili absolutną
niechęć pozytywnego działania dla dobra ZRZESZONYCH !!!
 
Zrzeszeni, powodowani   odruchem  obronnym wobec  działających z
pozycji złej  woli,  chciwości szkodników, doznali na  sobie  podłych
praktyk  prawnika/ów stających na głowie w obronie gwałcących prawo:
 
1.ograniczających nasze prawa,
 
2.działań wprost prowadzących do  rabowania naszego mienia,
 
3.narzucających  nam wymyślone  przepisy;
 
4.stojących na straży tych co rażąco sprzecznie z zasadami prawa
spełniają swoje zachcianki za ogromne uposażenia i przywileje.
 
 
CZAS NA ODSUNIĘCIE NA ZAWSZE ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących,
niezdolnych do wykonywania powierzonych im funkcji
nadzorczo-kontrolnych!

Spółdzielnie Mieszkaniowe

Spółdzielnie mieszkaniowe

Jakie są zasady i podstawy prawa spółdzielczego? Co należy do ich istoty?

Spółdzielnie mieszkaniowe stanowią podstawową formę zaspokajania potrzeb mieszkaniowych w miastach, mają też kluczowe znaczenie w polskiej spółdzielczości. Liczba członków spółdzielni mieszkaniowych przekracza 12 mln. 

Spółdzielnie mieszkaniowe zarządzają zasobami mieszkaniowymi a ostatnio podjęły działalność deweloperską, śmiertelnie niebezpieczną działalność finansową dla zrzeszonych. 

  • Z założenia, spółdzielnie mieszkaniowe powinny budować po kosztach bez uzyskiwania z działalności deweloperskiej zysków, 
  • Mieszkania spółdzielcze powinny być też tańsze od mieszkań budowanych przez prywatnych deweloperów.

Obecnie spółdzielczość mieszkaniowa funkcjonuje na podstawie ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych oraz ustawy z dnia 16 września 1982 r. — Prawo spółdzielcze. Należy mieć na uwadze, że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych była kilka razy nowelizowana, również kilka razy była negatywnie oceniana przez Trybunał Konstytucyjny. Te okoliczności spowodowały, że do Sejmu wpłynął nowy projekt  ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (druk nr 3494). Inicjatorem tego projektu jest Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska. W Podkomisji Infrastruktury prace zostały zakończone …  niestety  BEZ  EFEKTYWNIE.

Projekt ten spotkał się z uzasadnioną krytyką wielu środowisk spółdzielczych (Krajowej Rady Spółdzielczej, Spółdzielczych Związków Rewizyjnych), a także ekspertów. 

Byłoby niewskazane, ażeby w takim kształcie  wszedł on w życie, gdyż spowodowałby praktycznie likwidację spółdzielni mieszkaniowych w naszym kraju. Projekt ten nie służyłby spółdzielniom mieszkaniowym, a przede wszystkim członkom tych spółdzielni. 

Likwiduje on m.in. lustrację, powierzając zadania w tym przedmiocie ministrowi finansów, a także wprowadza nadzór ministra infrastruktury nad wszystkimi spółdzielniami mieszkaniowymi. 

Wprowadzenie nadzoru administracyjnego cofa polską spółdzielczość do wczesnych lat 50. ubiegłego wieku. 

Jest to naruszenie zasady autonomii spółdzielczej oraz zasady samorządności spółdzielczej, a to podstawowe zasady prawa spółdzielczego, w oparciu o które funkcjonuje cała spółdzielczość w świecie. 

Można tu zapytać o paradoks, który polega na tym, że Platforma w kampanii forowała liberalny postulat: Jak najmniej państwa! W praktyce zaś widzimy, że tego państwa jest coraz więcej, i to w coraz szerszych dziedzinach życia.

Spółdzielczość w okresie PRL-u była objęta gospodarką nakazowo-rozdzielczą, a majątek spółdzielni nie stanowił własności członków, lecz był własnością społeczną.  

Spółdzielnie mieszkaniowe, w szczególności zaczęły rozwijać się w latach 70. W tym czasie spółdzielnie mieszkaniowe były jednym z podstawowych i najważniejszych segmentów spółdzielczości. 

Na mieszkanie czekało się wtedy kilka lat. Mieszkanie spółdzielcze było towarem, podobnie jak obecnie. Możliwość ustanawiania odrębnej własności lokalu w szerokim zakresie wprowadzono ustawą z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, ale  nieliczni  byli  do  tego dopuszczeni.

Po zmianie ustroju spółdzielnie mieszkaniowe przestały być preferowane przez państwo, które nie udziela już im długoterminowych, niskooprocentowanych kredytów. 

Spółdzielnie mieszkaniowe nowe budynki budują ze środków swoich członków. Nie jest rzadkością  sytuacja, kiedy spółdzielnie mieszkaniowe upadają i osoby, które wpłaciły na mieszkanie, tego mieszkania nie uzyskują, a zaciągniętą pożyczkę muszą spłacać. 

Spółdzielnie mieszkaniowe w zakresie działalności deweloperskiej podlegają tym samym regułom, co prywatne firmy deweloperskie. Fakt ten  czyni  działania deweloperskie spółdzielni  śmiertelnie niebezpiecznym dla członków spółdzielni, ze środków których realizowane są  budowle,  pod które  zabierane są  grunty dotychczasowych właścicieli !!!! Zysk  głównie  „idzie do kieszeni”  organów spółdzielni. 

Ogólny kierunek zmian w prawie spółdzielczym nie może być oceniany pozytywnie.

Mówiąc wprost w ww dokonywaniach brakuje spójności oraz głębokiego uzasadnienia w działaniach aktualnie prowadzonych w spółdzielniach mieszkaniowych. W obecnym kształcie działalność ta narusza przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Wprowadza bez uzasadnienia szereg nowych instytucji odbiegających kształtem od instytucji uregulowanych w przepisach ogólnych prawa spółdzielczego (w ustawie matce).

Zostanie ona zmarginalizowana i przestanie się rozwijać. Gdyby w obecnym kształcie projekt ustawy został uchwalony, z całą pewnością zostałaby zaskarżona konstytucyjne, gdyż łamie on szereg zasad konstytucyjnych.  Podkreślam zdecydowanie i jednoznacznie, że nie jest to moja ocena tego projektu, gdyż nie uczestniczę w pracach legislacyjnych nad projektem ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w charakterze eksperta, mimo że problematyka spółdzielczości mieszkaniowej jest mi bliska.

 

Spółdzielcza kreatywność

Spółdzielczy Przewodnik – Oszustwa przy obrocie lokalami

Grupy nomenklaturowe kontrolujące spółdzielnie-molochy czerpią dochody nie tylko z funduszu remontowego. Niezwykle intratnym źródłem przychodów i jednocześnie wartościowym narzędziem wywierania wpływu jest obrót lokalami spółdzielni.

Dobrym przykładem może być sprzedaż lokalu po byłym lokalu użytkowym.  Dobra lokalizacja i wartość mieszkań rozstrzygnęła, że lokum od razu przeznaczono dla zaufanego „żołnierza” rodziny nomenklaturowej, prowadzącego w spółdzielni działalność gospodarczą w zakresie usług świadczonych lokatorom na podstawie monopolu udzielnego przez prezesów.

W związku z tym  lokalu nie wystawiono do publicznego przetargu. Sporządzono natomiast wycenę – ale w bardzo specyficzny sposób. W operacie przyjęto, że to „lokal usługowy” mimo iż w rzeczywistości były to mieszkania czasowo zaadaptowane na potrzeby komisariatu policji. Jego wartość wyliczono biorąc cenę lokali z zupełnie innej części osiedla, z najbardziej zdewastowanego i zaniedbanego budynku, w którym dodatkowo naliczano podwyższony czynsz co radykalnie zmniejszało wartość rynkową tamtejszych zasobów. W tak zmanipulowanej wycenie zapisano, że lokal jest wart nie więcej niż 812,82 zł za m2 (łącznie 92.580 zł za 113,90 m2). W tym czasie realna cena lokali mieszkalnych w tej części osiedla kształtowała się w przedziale 3 000 – 4 000 zł za m2.

Poniżej przykładowe ceny sprzedaży mieszkań poeksmisyjnych:

 

  • 48,30 m2, parter – 3 480 zł/m2
  • 51,70 m2, III piętro – 3 617 zł/m2
  • 61,60 m2, III piętro – 3 396 zł/m2
  • 58,80 m2, II piętro – 3 421 zł/m2
  • 42,60 m2 IV piętro – 3 572 zł/m2 

Zastosowana promocja cenowa (812,82 zł za m2 ) to jednak nie wszystko. Żołnierzowi dodatkowo rozłożono zakup na 11 dogodnych rat – miesięczna kwota do zapłaty to 7 715 zł (podpisując umowę wpłacił pierwszą ratę 7 715 zł). Szczęśliwy nabywca mieszkania w tak specjalnej cenie sprzedał je później z zyskiem.  Przywołany przykład obrazuje jak niekorzystne jest prawo spółdzielcze dopuszczające tego rodzaju nadużycia dzięki pozbawianiu zrzeszonych realnej możliwości współdecydowania o posiadanym majątku. Z jaką łatwością prezesi mogą bezkarnie dokonywać różnych kombinacji. W praktyce zawłaszczać nie swój majątek i uznaniowo nim dysponować. Zdarzenie ilustruje też jak potężna i bezkarna jest nomenklaturowa grupa zuchwale umieszczająca w dokumentacji zmanipulowaną wycenę (poświadczenie nieprawdy o wartości lokalu).    III RP jako państwo nomenklaturowe utworzone na mocy umowy okrągłostołowej dyskryminuje milionowe masy ludności pozbawiając je elementarnej ochrony i wystawiając na wyzysk ze strony nomenklatury komunistycznej.    W 1989 ludność  polskiej spółdzielczości, sprzedano ludziom PZPR odmawiając reformy tej sfery państwa [dzieląc się sektorami gospodarki]. 

Spółdzielnie w szczególności  duże – molochy stały się doskonałymi, wydajnymi żerowiskami dla grup byłej partii bezwzględnie eksploatujących ludność i zgromadzony spółdzielczy majątek.

  • Generalnie spółdzielcze oszustwa związane z obrotem lokalami polegają np. na wskazanym manipulowaniu ceną lokalu lub ustawianiu pseudoprzetargu w celu sprzedaży podstawionej osobie. 
  • Oszustwa służą osiągnięciu bezpośrednich korzyści ekonomicznych lub umacnianiu wpływów grupy poprzez nagradzanie użytecznych osób.
  • Klientem prezesów może być np. rodzina prokuratora, sędziego czy policjanta. W przypadku opcji typowo prowizyjnej prezesi mogą np. pobierać od szczęśliwego nabywcy wcześniej umówioną „działkę” za załatwienie kupna w korzystnej nierynkowej cenie.

Członkowie postkomunistycznych spółdzielni-molochów w przypadku pojawienia się wątpliwości co do transakcji prezesów powinni zawsze żądać dokumentów i rutynowo kontrolować wydatki oraz zawierane umowy sprzedaży. Powinni  ale  realia niestety wskazują na „spolegliwość”  i  brak aktywności  w bronieniu  własnego majątku – interesów.  Aktywność mieszkańców spółdzielni może wydatnie ograniczyć skalę oszustw i rozmiary niegospodarności mimo niekorzystnego i nieprzyjaznego prawa spółdzielczego. 
Ustawodawca z kolei powinien zatroszczyć się o wyeliminowanie tego procederu poprzez zapisanie gospodarki finansowo-lokalowej na poziomie nieruchomości z obowiązkiem głosowania czynności przekraczających tzw. zwykły zarząd.

 

Jak funkcjonuje postkomunistyczna spółdzielnia – [szokująca] relacja pracownika 

Do wglądu na wskazany adres milowy w formacie jpg.

Działając w interesie publicznym, w celu ochrony praworządności i przeciwdziałania przestępstwom popełnianym w postkomunistycznych spółdzielniach-molochach, prezentujemy szokującą relację pracownika spółdzielni o kulisach funkcjonowania molocha.

Osoba zatrudniona w SM ujawnia przestępcze mechanizmy i system działania grupy władającej spółdzielnią (około 20 tysięcy członków) mającą z eksploatacji zniewolonej ludności roczne przychody liczone w dziesiątkach milionów złotych.

Walcząca o reformę polskiej spółdzielczości Lidia Staroń nazywa nomenklaturowe grupy kontrolujące spółdzielnie-molochy – mafiami. Nie sposób nie zgodzić się z jej tezą w sytuacji, gdy wpływy grup sięgają daleko poza molochy i niejednokrotnie znajdują oparcie w byłych funkcjonariuszach PRL, nadal obecnych w niezlustrowanych prokuraturach i sądach.

Relacja pracownika spółdzielni jest bezspornym świadectwem destrukcyjnego wpływu spółdzielczości postkomunistycznej na społeczności pozostające w sferze jej oddziaływania. Z opisu pracownika m.in. dowiadujemy się o:

  1. – poświadczaniu nieprawdy w dokumentach;
  2. – rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji wśród członków;
  3. – bezwzględnych walkach frakcyjnych o władzę w grupie;
  4. – oferowaniu korzyści majątkowych politykom mającym wpływ na kształt ewentualnej reformy;
  5. – przywłaszczaniu mieszkań lokatorskich;
  6. – zatrudnianiu osób niemających kompetencji do powierzonych funkcji;
  7. – niewykonywaniu obowiązków wobec członków spółdzielni;
  8. – monopolizowaniu zakupu towarów i usług ze szkodą dla zrzeszonych;
  9. – wyprowadzaniu wielomilionowych kwot z funduszu remontowego;
  10. – zawieraniu niekorzystnych umów z osobami trzecimi na szkodę spółdzielni;
  11. – inwestowaniu milionów złotych ze środków czynszowych w przedsięwzięcia niezwiązane z potrzebami spółdzielni;
  12. – manipulowaniu przebiegiem walnego zgromadzenia i wprowadzaniu w błąd członków przez radców prawnych zarządu;
  13. – oszustwach przy wyborze rady nadzorczej.


Skala ujawnionej patologii jest wprost przerażająca. Relacja wskazuje niezbicie, że III RP w sferze pseudospółdzielczości przejętej z PRL absolutnie nie jest państwem demokratycznym ani praworządnym i w ogóle nie chroni swoich obywateli. Wręcz przeciwnie: III RP aprobuje systemową dyskryminację i wyzysk członków.

Masy ludności egzystujące w blokowiskach spółdzielni-molochów zostały w majestacie prawa III RP sprzedane w posiadanie grupom nomenklaturowym dokonującym brutalnej eksploatacji ekonomicznej i degradacji społecznej.

Wnioski:

 

W interesie społecznym i państwowym leży jak najszybsza reforma postkomunistycznej spółdzielczości.

1. Zagwarantowanie wolnych i demokratycznych wyborów w SM i udzielnie im ochrony prawnej (ściganie przestępstw przeciwko wyborom).

2. Rozliczanie funduszu remontowego nieruchomościami / budynkami.

3. Wprowadzenie mechanizmów przetargowych przy wyłanianiu dostawców i wykonawców.

4. Zagwarantowanie skutecznych instrumentów kontroli działalności spółdzielni.

5. Ustawowe ułatwienie zmiany zarządcy i podziału SM.

6. Zapisanie w ustawie pełnego dostępu do wszystkich dokumentów otrzymywanych i tworzonych przez spółdzielnię.

7. Zrównanie członków spółdzielni mieszkaniowych w prawach z pozostałymi grupami społecznymi (ustawowe nadanie statusu strony i pokrzywdzonego wszystkim mającym prawa majątkowe i będącym płatnikami do spółdzielni).

8. Umożliwienie powszechnego uwłaszczenia.

9. Zezwolenie na dysponowanie lokatorskim prawem do lokalu w zakresie do wysokości wniesionego wkładu.

 Obrót lokalami w postkomunistycznej spółdzielni-molochu, eksmisje dla zysku, manipulowanie cenami, przejęcia lokali, korumpowanie funkcjonariuszy publicznych to norma.


Oprócz opisanej sfingowanej cenowo „sprzedaży” lokalu własnościowego cwaniacy stosować potrafią inne obejścia.

 

Lokal czy cały nawet budynek użytkowy wynajmuje się do prowadzenia działalności. Z tego tytułu firma jako osoba prawna /lub jej właściciel/
staje się członkiem spółdzielni. 
 

Po czym potrzebowskiemu już członkowi nie sprzedaje się się obiektu, za którego budowę zapłacili zbiorowo inni członkowie sm, a przekształca się od razu lub etapami lokale na własnościowe /z pominięciem lokatorskiego tytułu prawnego?/, potem cichcem na odrębną własność!

 

  • Inny numerek polegał na przekazywaniu w podobnym trybie części wspólnej w nieruchomościach, np. pralni czy suszarni,
  • Dotyczy to budynków, których całkowity koszt budowy ponieśli zasiedlający go mieszkańcy,
  • Wykorzystywana nieświadomość własności owych części wspólnych wśród mieszkańców, którzy podpisywali się pod listą zmiany sposobu wykorzystania owych pomieszczeń. Jeśli taką listę w ogóle puszczano w obieg. Tam po adaptacji jest nabyte tanie niesłychanie mieszkanie! Rychło wyodrębnione. 
  • Bo przecież sm ma zaspakajać nawet zaspokojone potrzeby mieszkaniowe członków – bez ograniczeń co do liczby mieszkań, z ograniczeniem co do grona wybrańców godnych tego zaspakajania. 
Oddzielną ścieżką jest specyficznie ograniczony do grona cudownie wcześnie poinformowanych zaufanych osobistości przy zapisach na budowę mieszkań po dziwnie bardzo korzystnych cenach. Po cenach rażąco odbiegających od rynkowych w danej miejscowości i lokalizacji. Tzw. mieszkania /i lokale użytkowe/ prominenckie.
 
Kreatywność,  kreatywność,  kreatywność.  

Dobre imię

Fajna rzecz ten Internet.

Łączysz się, klikasz i wiesz…. Spółdzielnie – Ta upadła, tamta jest źle zarządzana, w innej przepychanki bo nie można odwołać zarządu, tu syndyk, tam komornik. Piszesz, komentujesz, inni czytają, zgadzają się albo nie, lubią to, co piszesz albo nie lubią. Jak lubią to miło, gorzej jeśli nie lubią, nie zgadzają się, czują się zniesławieni tym, co piszesz, a sami nie piszą, bo są pracownikami spółdzielni, członkami rady nadzorczej na etacie oczywiście z wynagrodzeniem, członkiem rady osiedla z „przyjazną” dietą. W dobie Internetu, witryn, for , blogów, serwisów społecznościowych, każdy członek spółdzielni ma możliwość pisania o tym, co dzieje się w jego spółdzielni, ma możliwość wyrażania opinii i ocen. Co robi zarząd SM, który jest notorycznie „opisywany z uwagi na niezwykłą kreatywność” w Internecie? Co robi zarząd krytykowany za nieudolność, za niekompetencję, za działania niezgodne z prawem, przekraczające uprawnienia, za wyprowadzanie TWOICH pieniędzy ze spółdzielni? Czy pan/pani prezes spojrzą z dystansem na swoje działania i zastanowią się nad krytyką, skąd się bierze i czy jest słuszna? Czy zasięgnie opinii, przedyskutuje sprawę z radą nadzorczą, zmodyfikuje swoje działania lub wytłumaczy, uzasadni? Może gdzieś są takie spółdzielnie i zarządzają nimi osoby rozważne, krytyczne wobec siebie, chcące dobra swojego i innych.
Być może….. gdzieś…. za lasami, za górami.
Znacznie łatwiej napisać list do administratora forum lub witryny i grożąc pozwem sądowym nakazać zaprzestania umieszczania obraźliwych, zdaniem zarządu, komentarzy.
Można napisać list do właściciela komunikatora internetowego i żądać usunięcia wpisów, zdaniem zarządu naruszających jego dobra osobiste, albo nawet dobra spółdzielni. Można również złożyć w prokuraturze akt oskarżenia z art. 212 KK.
Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie wskazywał na cenzurotwórczą rolę art. 212 w polskim kodeksie karnym, o którego usunięcie od lat apelują organizacje pozarządowe.

Widziałam takie akty oskarżenia. Były bardziej opasłe niż wszystkie 3 tomy „Władcy Pierścieni” Tolkiena.
Drogi spółdzielco, nie masz pojęcia, co może naruszyć dobra osobiste zarządu spółdzielni, w której mieszkasz!
Szanowny zarządzie, pamiętaj, że dysponujesz prywatnym majątkiem wielu członków spółdzielni i pełnisz służebną rolę w stosunku do członków tej spółdzielni. Pamiętaj też, że pełnisz funkcję publiczną i będziesz krytykowany i oceniany ostro i negatywnie, poprzez anonimowe osoby wyrażające swoje, niekoniecznie uzasadnione, zdanie.
Często, w przypadku aktu oskarżenia z art. 212 KK, wniesionego przez zarząd spółdzielni, wobec osób odnoszących się krytycznie do jego poczynań, istnieją uzasadnione wątpliwości, co do intencji takiego działania.
Czy chodzi tu faktycznie o pomawianie, dobre imię i ochronę dóbr osobistych? Czy jest to raczej próba zastraszenia, kneblowania ust członkom spółdzielni mającym odwagę krytycznie i publicznie oceniać poczynania i zaniedbania zarządu, wysoko opłacanego z ich własnej kieszeni?
Szanowny panie prezesie, czy narusza twoje dobra osobiste, nieudzielenie ci absolutorium?
Czy narusza twoje dobre imię, szanowna pani prezes, walne zgromadzenie zwołane w celu odwołania cię z pełnionej funkcji, z powodu działania na szkodę członków spółdzielni?
Czy pomówieniami są skargi pisane na panią prezes, do członków rady nadzorczej lub Krajowej Rady Spółdzielców, a nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich?
A czy obecność syndyka w spółdzielni, którą dopiero co, szanowna pani prezes zarządzała, nie była znieważająca?
A może komornik, który szarpał mieszkańców, po tym jak szanowną panią prezes udało się, po ciężkich bojach, odwołać, był obrazą dla zarządu? Jak zadbałeś zarządzie o swoje dobra osobiste i dobre imię? Czy myślałeś o tych wartościach, szanowny panie prezesie, kiedy działałeś bezprawnie, kiedy „ginęły” dokumenty, kiedy przetargi były ustawiane, prace remontowe przepłacane, a wykonawcy występowali o niebotyczne kary umowne? Czy myślałeś o swoim dobrym imieniu, szanowny panie prezesie, gdy pieniądze szerokim strumieniem „wypływały” z kont spółdzielni, w związku z przegranymi sprawami sądowymi, do których przy dobrym zarządzaniu nigdy nie powinno dojść, a majątek spółdzielni topniał tak szybko, że pieniędzy na kontach starczało ledwo na wypłaty dla pracowników i oczywiście na twoją pensję, szanowny zarządzie. Na twoją pensję i premię nigdy nie mogło zabraknąć pieniędzy.

Te działania nie naruszały twoich dóbr osobistych. Ale już pisanie o nich na forach je narusza. Czy jeśli, publicznie, w Internecie, o czymś nie napiszą to znaczy, że tego nie ma? A może to miała być tajemnica, nikt miał nie wiedzieć? Nie licz na to szanowny zarządzie, że członkowie spółdzielni mieszkaniowych nie będą się bronić i pójdą jak stado baranów, które najpierw da się ogolić a potem zarżnąć.
„Wolność słowa nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które są głęboko krytyczne, obrażają, oburzają, lub wprowadzają niepokój. To są wymagania pluralizmu i tolerancji, bez których demokracja nie istnieje”. Takie są standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Ale broń się szanowny zarządzie przed zniesławianiem, przed pomówieniami, broń swojego dobrego imienia, broń się dobrą pracą, broń się uczciwym gospodarowaniem powierzonymi pieniędzmi, broń się rzetelnymi i dobrym wynikami w sprawozdaniu finansowym. A wtedy i MY członkowie spółdzielni, staniemy też w twojej obronie.
Łatwiej napisać akt oskarżenia niż wziąć się do uczciwej pracy.
Pozdrawiam wszystkich uczciwie pracujących prezesów.