Archiwa tagu: SB

Marek Ciesielczyk ujawnia: redaktor Małgorzata Bonikowska – TW „MARIA”

POLEMIKA Z REDAKTOR BONIKOWSKĄ

Gdy w czerwcu 2017 roku w czasie moich wykładów w Kanadzie (patrz: https://www.youtube.com/watch?v=6ldycXsQPVI  ) – zaprezentowałem dokumenty z IPN, świadczące o tym, iż redaktor naczelna jednego z największych polonijnych pism „Gazeta – Gazeta” z Toronto Małgorzata Bonikowska została zarejestrowana jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „MARIA”, zakwestionowała ona wiarygodność tych materiałów zarówno na łamach swego pisma jak i w innych mediach, powołując się m.in. na znany przypadek Małgorzaty Niezabitowskiej, rzeczniczki prasowej rządu Tadeusza Mazowieckiego oraz opinię profesora Andrzeja Friszke.

Trafił swój na swego

Bonikowska cytuje fragmenty książki Niezabitowskiej, z których ma wynikać, iż nie była ona tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, która sfabrykować miała dokumenty obciążające Niezabitowską, by się wykazać skutecznością. Podobnie miało być – jak twierdzi Bonikowska – w jej przypadku. Trzeba jednak w tym miejscu zauważyć, iż  IPN najpierw odmówił Małgorzacie Niezabitowskiej statusu osoby pokrzywdzonej, a następnie – po apelacji wniesionej przez IPN sprawa (wygrana najpierw przez nią) wróciła do sądu pierwszej instancji i była ponownie rozpatrywana. Niezabitowska w końcu sama wycofała się z procesu autolustracji (oficjalnie z powodu choroby, która nie przeszkodziła jej jednak później w innego rodzaju aktywności).

Podkreślić przy tym wypada, iż powoływanie się na procesy lustracyjne w Polsce ma wątpliwą wartość dowodową. Lech Wałęsa, czyli TW BOLEK, został przecież oczyszczony przez sąd lustracyjny z zarzutu agenturalności, podobnie jak pewien wójt, który wcześniej sam przyznał się do współpracy z SB!

Małgorzata Bonikowska chcąc uwiarygodnić swoją linię obrony powołuje się na „autorytet” profesora Andrzeja Friszke. Trudno się zresztą temu dziwić, iż wybrała osobę z tego samego środowiska politycznego. Wielu Polonusów w Kanadzie widzi w redagowanym przez nią piśmie rodzaj polonijnej „Gazety Wyborczej”. Warto przypomnieć, iż Andrzej Friszke w roku 1999 został powołany w skład Kolegium IPN z rekomendacji Unii Wolności, a w roku 2007 był ponownie kandydatem do tegoż Kolegium z ramienia Platformy Obywatelskiej. Wówczas nie został wybrany. Z jednej strony Friszke broniąc Bonikowskiej, kwestionuje wiarygodność materiałów zgromadzonych w IPN, z drugiej zaś – nie ma wątpliwości, iż na podstawie IPN-owskich dokumentów można na przykład twierdzić, iż w czasach PRL-u  „Maciarewicz donosił na kolegów” do SB! W innym miejscu Friszke „porównuje PiS do Polskiej Partii Robotniczej”. Nawet jeśli Friszke nie zgadza się z polityką PiS-u, to przecież tego typu porównania kompromitują go jako historyka.

Czy w PRLU-u nie było SB?

Gdyby dać wiarę byłym tajnym współpracownikom komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, musielibyśmy uwierzyć, iż w PRL-u nie tylko nie było kapusiów, ale także, że nie funkcjonowała sama SB. Tajni współpracownicy, kontakty operacyjne, kontakty informacyjne Służby Bezpieczeństwa czy też osoby, które nie były formalnymi kapusiami, a dostaczały SB informacji (trzeba pamiętać, że tacy też działali i czasem byli bardziej szkodliwi niż formalni współpracownicy) zawsze tłumaczą się w ten sam sposób:

  1. Zobowiązanie do współpracy podpisali nieświadomie, właściwie nie wiedzieli co podpisują. Na przykład Adam Skorek (b. Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej w Quebec), czyli TW SB JAREK napisał do mnie, że przed podpisaniem przez niego zobowiązania do współpracy esbecy wsypali mu coś do herbaty – patrz: https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/831875,marek-ciesielczyk-ujawnia-b-prezes-kpk-w-quebec-adam-skorek-to-tw-jarek
  2. Musieli podpisać takie zobowiązanie, bo byli szantażowani. Tak opisywał mi okoliczności podpisania zobowiązania np. Wacław Sikora (szef małopolskiej SOLIDARNOŚCI), czyli TW SB RETURN – patrz: http://niepoprawni.pl/blog/7514/kolejny-tw-sb-return-waclaw-sikora-szef-solidarnosci-malopolskiej-jeden-z-19
  3. Ich donosy były nieszkodliwe, o czym przekonywała np. żona Wojciecha Wierzewskiego (prawej ręki trzech kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej), czyli KO SB TOWER – patrz: http://niepoprawni.pl/blog/7514/dlaczego-slawomir-cenckiewicz-nie-ujawnil-tych-dokumentow-na-temat-ko-sb-tower-czyli
  4. Niczego nie podpisali, nie byli więc współpracownikami SB. Tak niektórzy bronią np. Andrzeja Jarmakowskiego, który faktycznie niczego nie podpisał, nie był więc TW SB, a mimo to przekazywał potajemnie szkodliwe dla Polski i Polonii informacje rezydentom SB w Chicago – patrz: https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/732311,progressforpoland-andrzej-jarmakowski-marek-ciesielczyk-polonia-i-sb

Czy postępowanie Bonikowskiej było naganne?

W tej części tekstu,  w której zaprezentuję dokumenty z IPN na temat Bonikowskiej, ustosunkuję się do jej linii obrony. Bonikowska twierdzi, iż materiały na jej temat zostały spreparowane przez oficerów SB, którzy chcieli wykazać się przed przełożonymi i dlatego przedstawili ją jako TW MARIĘ. Była szantażowana, więc podpisała zobowiązanie, ale w żaden sposób nie współpracowała z SB, z którą spotkała się 1-2 razy. Niemal natychmiast po podpisaniu zobowiązania odmówiła współpracy. Nie ma więc sobie nic do zarzucenia. Uzasadnienie tej linii obrony przedstawiła bardzo obszernie w Internecie, można więc je porównać z niżej zaprezentowanymi dokumentami z IPN.

Dowiadujemy się z nich, że Małgorzata Pogorzelska-Bonikowska, dzisiaj redaktor naczelny polonijnej „GAZETY” w Toronto, została „pozyskana do współpracy z kontrwywiadem” PRL i zarejestrowana jako TW SB o pseudonimie „Maria”.

Urodzona 5 września 1958, ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim w 1981 roku, w roku 1984 pozwolono jej wyjechać z PRL-u na stypendium w Wielkiej Brytanii, do Lancaster, później była adiunktem w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego, wyemigrowała do Kanady w okresie, gdy w Polsce rozpoczynały się zmiany ustrojowe, w latach 90-tych była dziennikarzem polonijnej „Gazety” w Toronto,  od 2003 – redaktorem  naczelnym jej wydania internetowego, a od 2013 redaktorem naczelnym tejże „Gazety”. Była również korespondentką TVP Polonia od 2014. Pracuje także dla Radio BIS w Hamilton oraz Radio Polonia w Detroit (2003-2004), jest członkiem zarządu Polonii Przyszłości, działaczką  Polish-Jewish Heritage Foundation” (sama temu zaprzecza?).  W roku 2005 odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP (w 2007 Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony został tajny współpracownik SB Piotr Mroczyk, ostatni dyrektor sekcji polskiej Radio Wolna Europa).

Swoje liberalne podglądy na rzeczywistość Bonikowska przedstawia np. w obszernym wywiadzie w SUPESTACJI 3 kwietnia 2017 roku – patrz: http://www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-malgorzata-p-bonikowska,6459893/

W artykule „Polska bez Jarosława” w „Gazecie” 5 maja 2017 Bonikowska pisze m.in.:   „A im bardziej Jarosław Kaczyński nienawidzi świata i poszukuje wrogów, tym gorzej dla Polski i Polaków. Tym większa pewność, że będzie dążył jeszcze bardziej niż dotychczas do zemsty za wszelką cenę, że będzie nawoływał do nienawiści i odwetu… Im bardziej nieszczęśliwy jest osierocony bliźniak, tym gorsze perspektywy dla Polski. Lepiej byłoby gdyby odszedł i zostawił decydowanie o Polsce ludziom, którzy mają więcej sympatii do świata i bliźnich.”

Z dokumentów zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej – sygnatura IPN BU 001052/918, w przypadku których klauzulę tajności zniesiono dopiero 15 czerwca 2012 roku (dlaczego tak późno?), wynika, iż jedna z najbardziej znanych dziennikarek polonijnych w Kanadzie, Małgorzata Pogorzelska-Bonikowska (zdjęcie B-0 i B-1),

była zarejestrowana jako tajny współpracownik komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „MARIA”, podpisała zobowiązanie do współpracy, co – jak należy przypuszczać – przyniosło jej korzyść w postaci akceptacji przez SB jej wyjazdu  stypendialnego do Wielkiej Brytanii oraz przekazywała Wydziałowi II Departamentu II SB (czyli kontrwywiadowi, zajmującemu się Wielką Brytanią) informacje na temat osób ze swego środowiska. Mając na uwadze sposób funkcjonowania SB, nie można wykluczyć, że mogły one być użyteczne dla esbeków.

Na początku roku 1984 kontrwywiad Służby Bezpieczeństwa w „Uzasadnieniu pozyskania do współpracy”  w taki oto sposób opisuje „cel pozyskania”: „do rozpoznawania cudzoziemców, a szczególnie Brytyjczyków zatrudnionych w Instytucie Anglistyki UW (Uniwersytetu Warszawskiego, przyp. MC). Ponadto bliższe rozpoznanie obywateli brytyjskich zatrudnionych w British Council w Warszawie”. (B-2)

Kontrwywiad PRL-owski docenił możliwości działania kandydatki na tajnego współpracownika SB, Bonikowskiej, stwierdzając: „…z racji pracy w Instytucie Anglistyki UW kandydatka zna cudzoziemców zatrudnionych w tej placówce. Poza tym utrzymuje bliskie kontakty z Brytyjczykami w częścią personelu polskiego British Council w W-wie. Pozwoli to ujawnić osoby mogące mieć związki z Brytyjskimi służbami specjalnymi”. Tak więc Bonikowska miała – wg planów SB –  m.in. pomóc komunistycznym służbom specjalnym demaskować brytyjskich agentów na terenie PRL. (B-3)

Mł. chor. Zbigniew Marciniak, w meldunku „Rezultat pozyskania”, zawiadamia: „ W dniu 12 marca 1984 r. w budynku DUSW W-wa Mokotów przeprowadziłem rozmowę werbunkową z wytypowanym kandydatem, w wyniku której pozyskano go do współpracy z kontrwywiadem. (…) Kandydatka wyraziła zrozumienie i chęć udzielania pomocy kontrwywiadowi  (podkreślenie MC) w zakresie swoich możliwości. Wyraziła pogląd, że pomoc naszej służbie jest jej patriotycznym i obywatelskim obowiązkiem. Godząc się na współpracę zobowiązała się do udzielania wszelkich informacji dot. cudzoziemców przebywających na terenie Polski i obywateli polskich będących w naszym operacyjnym zainteresowaniu. (…) kandydatka pozyskana została na zasadzie dobrowolności. Wyraziła chęć współpracy z kontrwywiadem, co zawarła w pisemnym zobowiązaniu. Dla konspiracji przyjęła pseudonim ‘MARIA’. Omówiono z tajnym współpracownikiem sposób nagłego nawiązywania kontaktu, który jest następujący: Nawiązanie kontaktu odbywać się będzie drogą telefoniczną. Zna mnie pod nazwiskiem MALIŃSKI Zdzisław. „ –  pisze esbek, który zwerbował późniejszą redaktor naczelną polonijnej „Gazety” w Toronto, uhonorowaną w 2005 roku przez Prezydenta Rzeczypospolitej Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP. (B-4, B-5, B-6)

Informacje te stoją więc w sprzeczności z tym, co twierdzi sama Bonikowska, że była przyparta do muru, nie miała wyjścia, była szantażowana etc.

O późniejszej działaczce Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego w Kanadzie wspomniany esbek pisze dalej: „Posiada pozytywny stosunek do przemian społeczno-politycznych zachodzących w naszym kraju i do pracy resortu spraw wewnętrznych.” (B-8) 

Przypomnijmy, iż w tym samym roku (nieco później), tenże „resort spraw wewnętrznych”, do pracy którego tak pozytywny stosunek miała TW SB MARIA, zamordował księdza Popiełuszkę. Bonikowska w swej mowie obrończej robi z siebie bohaterkę, która niemal natychmiast po podpisaniu zobowiązania odmówiła współpracy z SB.

12 marca 1984 późniejsza „gwiazda” polonijnego dziennikarstwa w Toronto,  podpisała zobowiązanie następującej treści” „Małgorzata Pogorzelska-Bonikowska, ul. Wspólna…. Warszawa. Zobowiązuje się do zachowania w tajemnicy spotkań odbytych ze mną przez pracownika kontrwywiadu i jednocześnie do udzielenia informacji. Małgorzata Bonikowska”.  (B-14).

Młodszy inspektor Wydziału II Departamentu II MSW (czyli kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa ds. Wielkiej Brytanii), mł. chor. Z. Marciniak po zwerbowaniu Bonikowskiej oświadcza z satysfakcją” „Nowopozyskanego tajnego współpracownika zamierzam wykorzystać w charakterze jednostki manewrowej, w zależności od potrzeb operacyjnych. Ponadto w toku współpracy TW angażowany będzie do rozpoznania cudzoziemców, a głównie obywateli brytyjskich, z którymi utrzymuje kontakty prywatne i służbowe oraz innych osób pozostających w naszym operacyjnym zainteresowaniu. W najbliższych dniach opracuję plan wykorzystania, szkolenia i kontroli tajnego współpracownika ps. ‘MARIA’.”. (B-15)

Późniejszy kawaler (a dokładniej mówiąc kawalerka) jednego z najwyższych polskich odznaczeń państwowych spotyka się – wg dokumentów z IPN – 10 maja 1984 roku w jednej z warszawskich kawiarni ze swoim oficerem prowadzącym SB, a ten raportuje w notatce służbowej z 11.05.1984: „W czasie spotkania tw ps. ‘Maria’ przekazała następujące informacje.

  1. Jerzy RUBACH jest kierownikiem Zakładu Języka Angielskiego Instytutu Anglistyki UW. W najbliższym czasie będzie kandydował wyborach na dyrektora instytutu. Ma 36 lat, jest żonaty i ma syna. Często wyjeżdża za granicę, zabiega o te wyjazdy. (…) Nie stroni od kontaktów towarzyskich. Alkoholu nie pije, pali dużo papierosów.
  2. Piotr SADOWSKI jest doktorantem Instytutu Anglistyki. Ma trudności z napisaniem pracy doktorskiej. Żonaty, jedno dziecko. Mało udziela się towarzysko. Nie uczęszcza na imprezy rozrywkowe organizowane przez instytut. Pasjonuje się archeologią. „

(B-16, B-17, B-18)

Na pierwszy rzut oka laikowi może wydać się, iż Bonikowska nie przekazuje Służbie Bezpieczeństwa żadnych istotnych informacji, zresztą sama tak później twierdzi w swych tekstach w Internecie.  Jednak każdy, kto zna istotę działania służb specjalnych wie, iż informacje TW MARII mogły – choć oczywiście nie musiały – być wartościowe dla SB. Skoro Jerzy Rubach ma zamiar kandydować na dyrektora instytutu, to SB może mu w tym pomóc lub zaszkodzić. Skoro bardzo mu zależy na wyjazdach za granicę esbecy mogą mu to ułatwić lub spowodować wydanie zakazu wyjazdu za granicę. W zamian SB mogła czegoś oczekiwać od Rubacha.

Bonikowska oczywiście bagatelizuje ten fakt, stwierdzając, że przecież SB wiedziała, że Rubach wyjeżdża za granicę, ale przemilcza już to, iż bardzo mu na tych wyjazdach zależało. Bonikowska utrzymuje ponadto infantylnie, iż SB nie mogła mieć wpływu na wybór dyrektora. Przypomnijmy (patrz link do artykułu wyżej), że Wacław Sikora, późniejszy współpracownik SB, został wybrany szefem małopolskiej SOLIDARNOŚCI dzięki temu, iż kilku TW SB, delegatów na zjazd SOLIARNOŚCI, kompromitowało kontrkandydatów Sikory i m.in. dzięki tej operacji SB, wygrał on wybory! Przypadek ten opisuję dokładnie w mojej książce  „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa” (Nowy Jork – Chicago – Tarnów 2015). Przypomnieć w tym miejscu też wypada losy prawej ręki trzech kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej, Wojciecha Wierzewskiego, który wyjechał na stypendium do USA dzięki pomocy SB, a następnie był jej kontaktem operacyjnym w Ameryce. 

Skoro Jerzy Rubach nie pije, ale nie stroni od kontaktów towarzyskich, to można mu np. „podsunąć” kobietę, by sprowokować romans, dzięki któremu będzie można wywierać presję na naukowca. Bonikowska powołuje się na wypowiedź Ruchaba, który stwierdza, że jego teczka jest pusta, ale to nie jest powód, by bagatelizować informacje przekazane przez Bonikowską SB. Na szczęście, jak twierdzi Rubacha, SB ich nie wykorzystała, ale przecież mogła to zrobić. Nie w tym rzecz, czy Bonikowska przekazywała cenne czy też mniej wartościowe informacje SB. Istotne jest to, że dzisiejsza „gwiazda” liberalnego dziennikarstwa polonijnego zachowała się co najmniej nagannie i to może w tej chwili rzutować na ocenę jej osoby np. jako dziennikarza.

Jeśli Piotr Sadowski miał trudności z napisaniem pracy doktorskiej (choć teraz Bonikowska temu zaprzecza), w obronie doktoratu mogła mu „pomóc” Służba Bezpieczeństwa, np. gdyby  zechciał wyrazić ochotę na współpracę? Oczywiście ponownie trzeba powiedzieć, tak nie musiało, ale mogło być. Bonikowska wyśmiewa taką możliwość, twierdząc, że w Polsce nikt nikomu nie pisał pracy doktorskiej. Po pierwsze są już dowody, iż tak się zdarzało, po drugie nie chodzi przecież o to, że SB mogła taką pracę za naukowca napisać, tylko o to, że mogła mu ułatwić jej obronę. SB mogła w PRL-u wszystko. Poza tym miłość Sadowskiego do archeologii SB mogła wykorzystać, proponując mu np. wycieczkę do Grecji lub Egiptu w zamian za współpracę. Znowu istotę rzeczy stanowi nie wartość samych informacji przekazanych przez Bonikowską SB, ale fakt, iż według materiałów z IPN – przekazywała je. Zresztą temu nie zaprzecza. Twierdzi jedynie, że jej zdaniem były to informacje, które nie mogły nikomu zaszkodzić.

Bonikowska (a za nią Friszke) starają się dowieść, iż „donos”, to informacja, która nie jest powszechnie dostępna i w związku z tym trudno mówić, że Bonikowska „donosiła”. Jednak – jak się wydaje – choć wiadomo było np., że Rubach wyjeżdża za granicę, to już jest mało prawdopodobne, że wiedziano powszechnie, iż mu na tych wyjazdach bardzo zależy. Nawet jeśli słowo „donos’ może wydać się w tym przypadku zbyt mocne, to na pewno przekazywanie informacji, które mogły służyć SB np. do sporządzenia charakterystyki psychologicznej, nie jest czymś chwalebnym, być użyć tutaj eufemizmu. Służba Bezpieczeństwa miała znacznie ułatwione zadanie w przypadku zamiaru werbowania tych osób. W w/w książce opisuję podobną działalność donosicielską Wierzewskiego, która sprawiła, iż sekretarka w instytucie badawczym stała się łatwym łupem dla Służby Bezpieczeństwa.

W tej samej notatce służbowej esbek informuje przełożonych, iż zlecił tajnemu współpracownikowi MARII, czyli Bonikowskiej, dostarczenie informacji na temat Johna Shortera. Następnie oficer prowadzący Bonikowską melduje, iż TW MARIA „poinformowała mnie, że w lipcu br. John SHORTER wyjechał z Polski. Objąć ma on stanowisko dyrektora BC (British Council, przyp. MC) w Hamburgu. W czasie spotkania ‘Maria’ poinformowała mnie, że ma kłopoty z otrzymaniem paszportu. Otrzymać powinna go 15 września, gdyż wyjazd nastąpić miał 1.10.br. „.  W tym przypadku można także dyskutować, czy tego typu informacja jest czy też nie jest donosem. Chyba jednak nie była to powszechnie znana informacja, gdzie Brytyjczyk, którym interesowała się SB, będzie pracował w przyszłości. Gdy Bonikowska stara się dzisiaj odeprzeć zarzuty, ustosunkowuje się do informacji przekazanych przez nią SB na temat Rubacha i Sadowskiego, ale nie wchodzi w szczegóły sprawy Shortera, zapewne dlatego także, iż ten przypadek podważa wiarygodność jej twierdzenia dotyczącego ilości kontaktów z SB.  (B-19a)

Mamy więc klasyczny model. TW informuje (np. o tym, gdzie SB będzie mogła znaleźć osobę, którą się interesuje), a w zamian za to może liczyć na jakąś korzyść. W tym wypadku jest to zgoda Służby Bezpieczeństwa na wyjazd na stypendium do Wielkiej Brytanii. Podobne korzyści jako TW WOLFGANG odnosił obecny ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski. Mimo, że spełnia on wszystkie formalne i praktyczne warunki bycia tajnym współpracownikiem SB, w dalszym ciągu reprezentuje Polskę w Berlinie!

Bonikowska twierdzi dzisiaj, że tak bardzo opierała się namowom SB, że ta utrudniała jej wyjazd na stypendium do Wielkiej Brytanii. Jednak w końcu SB pozwoliła jej na ten wyjazd i tego Bonikowska nie może zakwestionować. Gdyby było tak, jak sugeruje Bonikowska, że odmówiła dalszej współpracy przed wyjazdem z Polski, prawdopodobnie SB nie zgodziłaby się na jej wyjazd. Przypomnijmy to wszystko ma miejsce w roku 1984 w PRL-u!

W pewnym momencie Bonikowska próbowała faktycznie wycofać się ze współpracy z SB (ten fakt przemilcza i można odnieść wrażenie, że faktycznie już za pierwszym razem zdecydowanie odmówiła kontynuowania współpracy), ale bardzo szybko stanęła „na baczność” przed swym oficerem prowadzącym, który z satysfakcją mógł donieść przełożonym: „Obecnie ‘Maria’ ponownie podjęła decyzję kontaktu z naszą służbą i zobowiązała się do udzielania nam informacji. Źródło poinformowało mnie, że w roku akademickim 1984/85 jest przewidziana na wyjazd stypendialny z ramienia British Council do Londynu. Okres jej pobytu ma wynieść 9 miesięcy. Z uwagi na zbliżające się wakacje oraz wyjazd ‘Marii’ do rodziny poza Warszawę ponowne spotkanie umówiono na początek września.” (B-20)

Ten sam oficer prowadzący SB, Marciniak w kolejnej notatce służbowej z 2.10.1984 roku raportuje ponownie, iż przywołał TW MARIĘ do porządku, gdy próbowała wycofać się ze współpracy: „W dniu 2 października 1984 r. odbyłem spotkanie z tajnym współpracownikiem ps. ‘Maria’, podczas którego tw poinformowała mnie, że w najbliższym czasie wyjeżdża na 9-cio miesięczne stypendium do Lancaster (W. Brytania). Na wyjazd została wytypowana przez Instytut Anglistyki UW. Wyjeżdża za pośrednictwem British Council (…) Na jej oświadczenia ostro zaprotestowałem tłumacząc jej, że decyzja, którą podjęła kiedyś w dalszym ciągu nas obowiązuje tym bardziej teraz gdy wyjeżdża do W. Brytanii. ‘Maria’ po tej  ostrej reprymendzie, zmieniła swoje stanowisko w stosunku do naszej służby. Wyraziła zgodę na odbycie następnego spotkania, które będzie (miało) na celu ukierunkowanie jej odnośnie wyjazdu na stypendium.  Poinformowałem ‘Marię’, aby podczas swojego pobytu w Lancaster zwróciła uwagę na:

  1. Osoby, z którymi się będzie kontaktować – ich charakterystyki i zainteresowania
  2. Ośrodki naukowo-dydaktyczne, miejsce pobytu, personel, zakres zainteresowań
  3. O swoich spostrzeżeniach zlecono tw poinformowanie mnie po swoim powrocie do Polski. Marciniak”  (B-22, B-23, B-24, B-25)

Gdyby – jak twierdzi Bonikowska – zerwała współpracę z SB jeszcze przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii, to po co oficer SB miałby przekazywać jej te instrukcje?

Jak wynika z dokumentów, Bonikowska spotykała się z SB wielokrotnie, a nie jak twierdzi 1-2 razy i nie zerwała współpracy przed swym wyjazdem za granicę. Jeszcze raz wypada zauważyć, iż w razie faktycznej odmowy przed wyjazdem na stypendium do Wielkiej Brytanii, Służba Bezpieczeństwa z pewnością by się zemściła i nie dopuściła do wydania jej paszportu.

W notatce służbowej z 18.12.1985 czytamy z kolei: „ W dniu 11 grudnia br. odbyłem spotkanie z tw ps ‘Maria’. Wymieniona poinformowała mnie, że w okresie listopad 84 – wrzesień 1985 była na stypendium British Council w W. Brytanii (Lancaster)… stwierdziła, że nie odpowiada jej kontakt ze Służbą Bezpieczeństwa…. Proponuję rozwiązać współpracę i złożyć materiały w Biurze C MSW. Doniesienia zostaną włączone do teczki personalnej… Marciniak”   (B-26, B-27, B-28

Bonikowska próbuje się bronić, stwierdzając, że do spotkania z esbekiem 11 grudnia 1985 roku nie mogło dojść, gdyż wróciła do Polski dopiero 13 grudnia 1985 roku. Dla kwestii terminu zerwania jej współpracy z SB nie ma to znaczenia, gdyż z omówionego tu wcześniejszego spotkania Bonikowskiej z oficerem SB wynika, że nie zerwała tej współpracy przed swym wyjazdem na stypendium w Wielkiej Brytanii. Dzięki temu mogła w ogóle wyjechać. Warto tutaj zauważyć, iż wielu innych naukowców odmawiało podpisania zobowiązania do współpracy z SB i tym samym rujnowało swoje kariery, ale nie Bonikowska.  

Bonikowska usiłuje zastosować tutaj klasyczny zabieg manipulacyjny, sugerując: jeżeli jedna informacja jest niedokładna, to wszystkie materiały z IPN, które dotyczą jej kontaktów z SB są nieprawdziwe. Jeśli prześledzimy system sporządzania raportów ze spotkań oficerów prowadzących z tajnymi współpracownikami, z łatwością zauważymy pewną prawidłowość. Raport z tego typu spotkania sporządzany był zazwyczaj 1-2 dni po spotkaniu z tajnym współpracownikiem. W tym przypadku oficer SB Marciniak pisze swój raport 18 grudnia 1985 roku. Można więc przypuszczać, iż spotkanie w TW MARIĄ musiało mieć miejsce prawdopodobnie między 14 i 17 grudnia 1985 roku. Co ciekawe, Bonikowska nie odnosi się do spotkania w dniu 2 października 1984 roku, kiedy to próbowała wycofać się faktycznie ze współpracy z SB, ale ostatecznie zgodziła się na jej kontynuację, co oczywiście musiało wynikać z jej obawy, iż nie wyjedzie na stypendium do Wielkiej Brytanii. Wynik spotkania z esbekiem 2 października 1984 roku potwierdza, iż Bonikowska liczyła prawdopodobnie na odniesienie korzyści z kontaktów z SB w postaci jej zgody na wyjazd do Anglii.

Ostatnia dostępna (do maja 2017)  notatka w archiwum IPN pochodzi z 18 lipca 1986 roku i potwierdza w/w uwagi. Czy to oznacza, iż możemy mieć pewność, iż TW Maria nie wznowiła kontaktów z SB później? By jednoznacznie odpowiedzieć na tego typu pytanie, musielibyśmy mieć dostęp do całej zawartości archiwum zastrzeżonego.

W tym miejscu warto sobie przypomnieć, kto jako pierwszy – po zmianach roku 1989 – miał dostęp do archiwum MSW. Była to tzw. „komisja Michnika”, która „buszowała” w tych archiwach  oficjalnie od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990. W jej skład wchodzili: dyrektor Archiwum Akt Nowych Bogdan Kroll, prof. Jerzy Holzer historyk z PAN, historyk prof. Andrzej Ajnenkiel i ówczesny poseł OKP Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.  Komisja Michnika  musiała mieć dostęp do akt osobowych byłych współpracowników SB. Nawet w WIKIPEDII można przeczytać, iż „Nie zachowały się żadne informacje o tym, kto zażądał jakiej teczki, kiedy ją otrzymał, kiedy zwrócił, co kopiował lub wynotowywał – co nie powinno zachodzić przy korzystaniu z tego typu archiwów”.

Czy ujawnienia szczegółów współpracy Bonikowskiej i podobnych przypadków ma dzisiaj jakieś znaczenie? Oczywiście. Do niedawna opinia publiczna nie wiedziała, iż przez pewien czas dziennikarka polonijna z Toronto spotykała się z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Jeśli o tym fakcie ktoś wiedział wcześniej, mógł dziennikarkę szantażować możliwością ujawnienia informacji z akt SB. Na tego typu osobę nacisk mógł wywierać każdy, kto dysponował dokumentami SB. Pamiętajmy, iż dokumenty na temat Bonikowskiej odtajniono dopiero w 2012 roku!

Jakie znaczenie ma ujawnienie dokumentów z IPN

Warto ustosunkować się także do innych argumentów „mowy obrończej” Bonikowskiej.

Bonikowska twierdzi, że „całkowicie oczyszcza” ją wypowiedź jej szefa (ma chyba na myśli prof. Rubacha). To argument typu: to nie ja to nieprawidłowo zaparkowałam, gdyż tak twierdzi piekarz Franek, który wie, jak robić dobry chleb, a nie historyk analizujący dokumenty z IPN.  Profesor Rubach może mieć o Bonikowskiej jak najlepsze zdanie, ale to nie ma wpływu na ocenę jej kontaktów z SB w świetle dokumentów z IPN.

Niektóre informacje przekazywane przez Bonikowską SB spełniać mogą definicję donosu, ale tak naprawdę ważny jest fakt przekazywania tych informacji w nadziei na brak odmowy SB wydania paszportu, co jest moralnie naganne.

Próbą wyjątkowo infantylnej dezinformacji jest twierdzenie Bonikowskiej, że wydanie jej paszportu zależało od jakiejś „jednostki paszportowej uniwersytetu”, a nie biura paszportowego, całkowicie kontrolowanego w tamtym czasie  przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa. Podobnym absurdem jest stwierdzenie, że Bonikowskiej wydano paszport wówczas, gdy prof. Rubach „tupnął nogą” (sic!). Faktycznie Bonikowska otrzymała paszport, bo ta chciała SB.

Jeśli – jak twierdzi Bonikowska – dostała kopię dokumentów jej dotyczących z IPN na przełomie marca i kwietnia 2017 i jeśli faktycznie uważała, że zawartość tej teczki jej nie kompromituje, to dlaczego sama wcześniej nie upubliczniła tych materiałów, tylko ustosunkowała się do zawartości dopiero po późniejszej publikacji konkurencyjnego pisma polonijnego w Toronto „Gońca” oraz po moich wykładach? Co więcej, należy spytać, dlaczego nie upubliczniła faktu kontaktów z SB od razu w roku 1984? Wówczas można by przyjąć jej dzisiejsze argumenty jako słuszne.

Bonikowska twierdzi, że pseudonim „MARIA” nadała jej SB bez jej wiedzy i dlatego nie można jej uznać za współpracownika Służby Bezpieczeństwa, ale przecież często się tak zdarzało, że bardziej szkodliwi od TW SB byli nieformalni współpracownicy, którzy nie tylko nie mieli swych pseudonimów, ale nic nie podpisywali, o czym piszę dość szczegółowo w mojej książce, podając przykłady takich osób, jak: np. Andrzej Jarmakowski, Robert Lewandowski, Józef Migała, Adam Grzegorzewski.

Nie jest prawdą, iż nie dałem Bonikowskiej możliwości ustosunkowania się do zaprezentowanych przeze mnie dokumentów z IPN na jej temat. Przed moimi wykładami w Kanadzie, na wiosnę 2017 roku przesłałem także do jej redakcji informację o moich spotkaniach z Polonią. Przedstawiciele innych mediów polonijnych byli obecni, zaś „GAZETA, GAZETA” nie pojawiła się. Następnie zaproponowałem Bonikowskiej publiczną debatę w Toronto, jesienią 2017 roku. Nie podniosła rękawicy.

Gdyby Bonikowska była przeciętnym Polonusem, nikt nie wymagałby od niej ujawnienia swej przeszłości. Bonikowska jest jednak bardzo aktywnym członkiem społeczności polonijnej, dziennikarzem, redaktorem dużej gazety polonijnej, kształtującej opinię publiczną. Dlatego ważnym jest ujawnienie dokumentów na temat jej kontaktów z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Teraz, gdy znamy materiały z IPN, których wcześniej nie ujawniła sama Bonikowska, choć nimi dysponowała – jak sama pisze – już na przełomie marca i kwietnia 2017, inaczej możemy spojrzeć na jej działalność dziennikarską. Bonikowską można by oceniać zupełnie inaczej, gdyby ujawniła swe kontakty z SB w 1984 roku lub przynajmniej zaraz po przybyciu do Kanady. Oczywiście nie wiadomo, jak wówczas zareagowałyby na to kanadyjskie władze imigracyjne.

Jako że Polonia w Nowym Jorku i New Jersey po moich listopadowych wykładach przetłumaczyła już na język angielski cześć ujawnionych wówczas przeze mnie dokumentów i przekazała te tłumaczenia adwokatom amerykańskim, którzy mają ocenić, czy warto nimi zainteresować prokuraturę i urząd imigracyjny USA, być może także Polonia kanadyjska zdecydowałaby się na podobne kroki i wówczas kanadyjskie urzędy przeanalizowałyby zasadność wszczęcia stosownego postępowania wobec ludzi, którzy zataili fakt współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi?

Marek Ciesielczyk

O autorze:

doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca w University of Illinois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, pracownik naukowy w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki na temat KGB

kontakt: tel. +48 601 255 849,   dr.ciesielczyk@gmail.com

Czytaj także na temat innych Polonusów:

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/831875,marek-ciesielczyk-ujawnia-b-prezes-kpk-w-quebec-adam-skorek-to-tw-jarek

https://www.salon24.pl/u/oburzeni/831838,marek-ciesielczyk-demaskuje-aleksander-pruszynski-tw-sb-rawicz

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/831146,marek-ciesielczyk-demaskuje-tw-zbyslaw-petryka-z-los-angeles

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/831131,ciesielczyk-demaskuje-tadeusz-bocianski-to-ko-sb-york

http://3obieg.pl/adam-bak-bambo-tomasz-sommer-pinokio

https://niepoprawni.pl/blog/marek-ciesielczyk/polonijne-lobby-antylustracyjne-edward-dusza

https://www.salon24.pl/u/m-ciesielczyk/828607,stanislaw-sliwowski-polonijne-lobby-antylustracyjne

http://marekciesielczyk.neon24.pl/post/141466,marek-ciesielczyk-demaskuje-waldemar-glodek-agent-witez

http://oburzeni.pl/marek-ciesielczyk-demaskuje-wieslaw-krajewski-tw-sb-brun/

Relacja filmowa z moich wykładów w USA w listopadzie 2017:

https://www.youtube.com/watch?v=pWHN5JirnBE

Marek Ciesielczyk demaskuje: Wiesław Krajewski to TW SB „BRUN”

Nie należy mylić tej osoby z obecnym posłem PiS o tym samym imieniu i nazwisku.

Wiesław Krajewski – urodzony 22 marca 1953 roku w Warszawie – jest przykładem kapusia, który donosił na swych znajomych  zarówno zamieszkałych w Polsce jak i w USA, co pokazują materiały z IPN pod sygnaturą IPN BU 001 121 / 1179 

  Kr-1

Zobowiązanie do współpracy podpisał 2 października 1973 roku, w wieku zaledwie 20 lat 9zaczynał studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim) . Czytamy w nim: „Zobowiązuję się do zachowania w tajemnicy faktu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa oraz miejsc spotykania się, informacji będę udzielał na piśmie i podpisywał pseudonimem Brun. Wiesław Krajewski”.

  Kr-2

Na przykład 14 listopada 1975 roku Krajewski spotkał się w kawiarni z oficerem prowadzącym z SB o nazwisku W. Bielecki, któremu przekazał informacje na temat Kazimiery i Antoniego Orłowskich, zamieszkałych przy Martha Avenue, East Paterson/ Elmwood Park w New Jersey. Warto zauważyć, iż Krajewski sam przyznał, iż miał wyjechać  do USA w 1975 roku na zaproszenie właśnie Antoniego Orłowskiego, który finansował jego pobyt w USA, a Kazimiera Orłowska była znajomą jego ojca z okresu wojny. Krajewski także przyznaje, że jest znajomym córki Orłowskich, która przebywała w Polsce w 1973 roku. Esbecy zlecili Krajewskiemu nie tylko przekazywanie informacji o mieszkających w USA Polakach, ale także kto rozpowszechnia „antypaństwowe” ulotki.

Interesującym dokumentem jest oświadczenie Wiesława Krajewskiego z 14 stycznia 1976 roku: „Stwierdzam, że po zrewidowaniu swojej decyzji nadal zobowiązuje się do kontaktów i współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa na zasadach i warunkach dotychczasowych. Brun”. Oświadczenie to przyjął od Krajewskiego w Warszawie oficer prowadzący Bielecki.

  Kr-3

Nieco później, 10 lutego 1976 roku, TW BRUN donosi na innego znajomego Wladimira Ilwizky’ego, który miał oferować pomoc Polakom, którym udałoby się wyjechać do Finlandii. TW BRUN raportuje: „Uważam, że zasługuje on na uwagę, prawdopodobnie może być w kontakcie z ośrodkami dywersji ideologicznej”. Jako że Krajewski w dalszym ciągu planuje wyjazd do USA, informuje SB, że jak już będzie na Zachodzie nawiąże z tym człowiekiem bliższy kontakt. Krajewski donosi również na Urszulę i Zbigniewa Skóra, którzy już wówczas od 6-8 lat mieszkali w USA i odwiedzali Polskę. Mieli oni zamiar powrócić na stałe do Polski. Inną ofiarą Krajewskiego była szwedzka nauczycielka z Falun, znajoma Krajewskiego, Uerstin (Kerstin? MC) Carlgvist.

   Kr-4

Oczywiście Krajewski nie donosił SB za darmo. Na przykład 21 listopada 1973 roku (czyli ok. dwa miesiące od podpisania zobowiązania do współpracy z SB)  pisał: „Kwituję odbiór 500 zł (pięćset złotych) od pracownika Służby Bezpieczeństwa. BRUN (Krajewski Wiesław).

  Kr-5 

Dodać wypada, iż na początku lat 70-tych 500 złotych to była mniej więcej jedna trzecia wynagrodzenia miesięcznego przeciętnego mieszkańca PRL. Innym razem Krajewski potwierdza: „W dniu 21 lutego br (1975 roku, przyp. MC) otrzymałem od funkcjonariusza SB kwotę 600 zł (sześćset złotych). Brun.”

  Kr-6 

Krajewski wyjechał do USA prawdopodobnie w 1976 roku i nie wiemy na razie, czy tam także współpracował z SB, ale mógł być szantażowany przez PRL-owskie służby specjalne.

Patrz wykłady dra Marka Ciesielczyka w Nowym Jorku, CT, NJ oraz w San Francisco, San jose i Los Angeles w listopadzie 2017 roku:

Marek Ciesielczyk

Dr politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, autor pierwszej w języku polskim książki nt. KGB oraz książki „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa – patrz: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html , obecnie kontynuuje swój projekt badawczy dot. polonijnych kapusiów SB, jest radnym Rady Miejskiej w Tarnowie, kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com    tel.: +48 601 255 849   

Już wkrótce się dowiemy

Kim są „BRUN”, „BAMBO”, „WITEŹ”, „YORK” itd.?

Dr Marek Ciesielczyk już wkrótce ujawni dokumenty obrązujące działalność wyjątkowo obrzydliwych współpracowników komunistycznych służb specjalnych, którzy dzisiaj są powszechnie znanymi, szanowanymi działaczami lub dziennikarzami polonijnymi w Kanadzie i USA.

Kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com   , tel. +48 601 255 849

Już wkrótce poznamy nazwiska polonijnych kapusiów z Kanady

Łowca polonijnych agentów SB, dr Marek Ciesielczyk zapowiada, iż wkrótce ujawni nie znane dotychczas dokumenty z IPN, które obrazują współpracę  z  komunistycznymi służbami specjalnymi najbardziej prominentnych działaczy  Polonii – tym razem kanadyjskiej.

Ciesielczyk zapowiada, iż ujawni także nie znane dotąd materiały tego typu na temat jednego z najbardziej znaczących działaczy Polonii w USA.

Tak więc czekamy, zwłaszcza zaś czeka Polonia w Kanadzie.

Oto przykłady dotychczasowej demaskatorskiej działalności Marka Ciesielczyka:

 

https://www.youtube.com/watch?v=bff4J7XnH64

https://www.youtube.com/watch?v=-MBL9yOOf0Y

https://www.youtube.com/watch?v=XjpRPLB77Rs

https://www.youtube.com/watch?v=YMJBNzwnMX4

https://www.youtube.com/watch?v=-OaVLJNaX5c

http://www.marekciesielczyk.com/tajni-wsp%C3%B3%C5%82pracownicy-sb/

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=FAq44peKmm

Kapuś SB ambasadorem RP w Niemczech

Czy państwo polskie jest sparaliżowane – na marginesie sprawy ambasadora RP w Niemczech

Zdemaskowanie obecnego ambasadora RP w Niemczech, Andrzeja Przyłębskiego jako zarejestrowanego tajnego współpracownika komunistycznej Służby Bezpieczeństwa sprawia, iż musimy niestety pogodzić się z tym, że aktualne pozostaje stwierdzenie potomka autora QUO VADIS, b. ministra spraw wewnętrznych, iż polskie państwo istnieje  jedynie teoretycznie.

Aparat bezpieczeństwa RP w rozsypce

Już seria wypadków drogowych z udziałem najważniejszych osób w RP pokazała, iż tak ważna w państwie instytucja, jak Biuro Ochrony Rządu, nie wywiązuje się właściwie z powierzonych zdań, by użyć eufemizmu. Funkcjonowanie przez 8 miesięcy nie sprawdzonego pod kątem ewentualnego zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju ambasadora RP i to w jednym z najważniejszych dla Polski państw, kompromituje zaś do reszty służby specjalne RP, a więc samo państwo polskie, jako nie będące w stanie zadbać o swe bezpieczeństwo.

Publiczne, rozbrajające wręcz przyznanie się instytucji państwowych do tego, iż – po pierwsze –  ambasadora miał sprawdzić Instytut Pamięci Narodowej, a po drugie – nie zrobił tego w ciągu 8 miesięcy, gdyż stanowisko ambasadora nie należy do grupy tych, które zostały uznane za najważniejsze (!), pogrąża całkowicie autorów obecnego systemu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak to możliwe, iż ambasadorem RP mógł być człowiek, który z jednej strony otrzymał poświadczenie bezpieczeństwa, czyli miał dostęp do informacji niejawnej, z drugiej zaś w procesie sprawdzającym zabrakło analizy dokumentów w IPN, dotyczących tej osoby?! Domyślać się jedynie można, iż służby specjalne RP odpowiedzialne za ten proces sprawdzający wyszły z założenia, iż skoro na stanowisko ambasadora powołany został człowiek, cieszący się zaufaniem aktualnie rządzącej partii, czyli Prawa i Sprawiedliwości, która deklaruje konieczność lustracji każdego i to pod każdym niemal względem, więc można sobie darować grzebanie w teczkach IPN, zwłaszcza, iż ambasador to przecież nie poseł i nie ma obowiązku sprawdzania go natychmiast (sic!.

Ambasador spełnia wszystkie warunki bycia TW SB

Kuriozalnym także jest oświadczenie IPN, iż teraz proces sprawdzenia prawdziwości oświadczenia lustracyjnego ambasadora Przyłębskiego może potrwać nawet kilka miesięcy, gdyż w świetle publicznych wypowiedzi dyplomaty, spełnia on wszystkie formalne warunki bycia tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.

Tak więc – po pierwsze – znalezione i opublikowane (patrz zdjęcie nr 1) zostało własnoręcznie napisane zobowiązanie Przyłębskiego do współpracy z SB.

Własnoręcznie napisane przez ambasadora Przyłębskiego zobowiązanie do współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa.

 

Treść zobowiązania:

„Konin, dn. 09.06.79
Zobowiązanie
Kierując się patriotycznym obowiązkiem i chcąc przyczynić się w miarę moich możliwości do utrzymania ładu i porządku w PRL i triumfu prawdy, wyrażam zgodę na udzielanie pomocy Służbie Bezpieczeństwa. Fakt ten zachowam w całkowitej tajemnicy. Będę rzetelnie i starannie relacjonował interesujące SB zdarzenia i fakty. Obieram sobie pseudonim Wolfgang.  Andrzej Przyłębski”

Po drugie znaleziono i opublikowano już sporządzony donos, który jest charakterystyką kuzyna Przyłębskiego. Zresztą sam ambasador przyznał się w wywiadzie telewizyjnym, iż taki donos sporządził. Jednocześnie bagatelizował ten fakt, podkreślając, iż kuzyn mieszkał już wówczas za granicą. Po trzecie, by spełnione zostały wszystkie formalne warunki bycia tajnym współpracownikiem SB, konieczny jest dowód na to, iż dana osoba nie tylko pisała donosy, ale także, iż mogły one komuś zaszkodzić.

Sporządzenie charakterystyki (zwłaszcza psychologicznej) mogło – co potwierdzają liczne, konkretne dokumenty z IPN – być śmiertelnie niebezpieczne dla osoby, której ona dotyczyła. Swego czasu jeden z najcenniejszych kontaktów operacyjnych SB w USA, Wojciech Wierzewski (późniejsza prawa ręka trzech kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej) miał za zadanie m.in. sporządzanie takich charakterystyk amerykańskich studentów, których werbowały do pracy CIA i FBI. W ten sposób zarówno SB jak i KGB posiadała materiały, które znacznie ułatwiały rozpracowywanie i werbowanie agentów amerykańskich. Donosy Wierzewskiego stwarzały więc poważne zagrożenie dla osób, na które on donosił (szczegółowo piszę o tym w swej najnowszej książce „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa).

Po czwarte zaś, musimy udowodnić, iż TW SB odnosił wymierne korzyści ze współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Ambasador Przyłębski sam przyznaje, iż – być może (sic!) podpisał zobowiązanie, gdyż w przeciwnym wypadku nie mógłby wyjechać na Zachód. Tak więc podróż za granicę była konkretną korzyścią, jaką odniósł późniejszy dyplomata RP.

Należy w tym miejscu zauważyć, iż wyjątkowo żenujące są próby matactwa Przyłębskiego. Najpierw zasłaniał się brakiem pamięci, a gdy jego zobowiązanie do współpracy zostało już opublikowane, przyznał, że nie można wykluczyć, iż coś podpisał. Najpierw wypierał się, iż pisał donosy, a po ich ujawnieniu przyznał, że owszem donosił, ale tylko na kuzyna, który mieszkał za granicą. Właśnie tego typu donosy mogły stanowić bardzo poważne zagrożenie dla tegoż kuzyna. SB zazwyczaj domagała się sporządzania charakterystyk psychologicznych (zwłaszcza osób mieszkających na Zachodzie), by móc je później werbować.

Dyplomacja RP była i jest naszpikowana ludźmi, którzy nie powinni reprezentować Polski

Swego czasu konsulem generalnym w Chicago został były wójt z południowej Polski, gdyż akurat wówczas należał do obozu politycznego, który wygrał wybory i rozdawał stanowiska. Parę lat później szefem konsulatu RP w Vancouver został człowiek, który już pierwszego dnia pobytu na kanadyjskiej ziemi spowodował wypadek samochodowy w stanie nietrzeźwym, a następnie uciekł z miejsca tegoż wypadku.

Dopiero przy okazji katastrofy smoleńskiej wyszło na jaw, iż minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski wysłał na placówkę dyplomatyczną RP w Moskwie Tomasza Turowskiego, b. agenta komunistycznego, który działał w Watykanie. Nie można wykluczyć, iż właśnie jego donosy mogły zostać przekazane przez PRL do KGB, a ten wykorzystał te informacje przy organizacji zamachu na papieża Jana Pawła II. Turowski był obecny na lotnisku pod Smoleńskiem w czasie katastrofy.

Od lewej: Bronisław Komorowski, Tomasz Turowski, Wojciech Jaruzelski, fot. R.Kowalewski, Agencja Gazeta.

 

Podczas moich niedawnych wykładów w USA poświęconych polonijnym kapusiom SB, dość często Polonia wyrażała swe zastrzeżenia do osób, pełniących funkcje konsulów honorowych RP w Ameryce.

Warto zwrócić uwagę na to, iż Andrzej Przyłębski także w przeszłości pracował w dyplomacji RP, a więc powinien już wówczas zostać gruntownie sprawdzony. W latach 1996 – 2001 był attaché ds. kultury i nauki w ambasadzie  RP w Berlinie. Ciekawostką być może, iż jego żona Julia Przyłębska, która jest dzisiaj Prezesem Trybunału Konstytucyjnego, przez 10 lat także pracowała w polskich placówkach dyplomatycznych w Niemczech, dziwnym zbiegiem okoliczności – podobnie jak mąż –  w Berlinie, gdzie była radcą ambasady. Była również odpowiedzialna za współpracę Rzecznika Interesu Publicznego z Urzędem ds. akt Stasi.

Julia i Andrzej Przyłębski,  fot. berlin.msz.gov.pl

 

Czy leci z nami pilot?

Wszystko wskazuje na to, iż b. minister spraw wewnętrznych wiedział, co mówi, gdy wyraził swe wątpliwości co do sprawności aparatu państwa polskiego.

10 grudnia 2007 prezydent Lech Kaczyński uhonorował ostatniego dyrektora sekcji polskiej Radia Wolna Europa, Piotra Mroczyka jednym z najwyższych odznaczeń RP – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za zaangażowanie w walkę o wolność słowa i wolne media”. Nieco później udowodniłem na podstawie dokumentów z IPN, iż Mroczyk był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „69”.

21 września 2009 roku  dziennikarz polonijny Andrzej Jarmakowski „za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej” odznaczony został także przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W roku 1989 spotykając się potajemnie z rezydentami komunistycznej Słuzby Bezpieczeństwa z konsulatu PRL w Chicago przekazywał im szkodliwe dla Polski i Polonii informacje, a na prowadzonym obecnie przez niego portalu ukazują się np. tego typu słowa: „…Yaro w Smoleńsku zamordował własnego brata Lecha…”.

Jest rzeczą oczywistą, iż śp. Lech Kaczyński jako prezydent RP nie mógł o tym wszystkim wiedzieć, ale zatrudniał on przecież w swej kancelarii kilkuset ludzi, którzy (gdyby tylko wykazali trochę zaangażowania) z łatwością byliby w stanie sprawdzić, kogo chce odznaczyć Prezydent RP. Nie zrobili tego jednak, podobnie jak później na wysokości zadania nie stanęło BOR czy też służby specjalne i IPN. Na marginesie warto zaznaczyć, iż stowarzyszenie Oburzeni już kilka miesięcy temu skierowało do prezydenta Andrzeja Dudy wniosek o pozbawienie w/w odznaczeń. Do dnia dzisiejszego prezydent nie odpowiedział.

Jeśli państwo polskie jest tak bezbronne w sprawach drugo- czy trzeciorzędnych, nie możemy mieć niestety nadziei, iż jest ono w stanie skutecznie dbać o nasze bezpieczeństwo w sprawach najważniejszych.

Marek Ciesielczyk

Autor jest dr politologii Uniwersytetu w Monachium, był profesorem sowietologii na University of Illinois w Chicago i pracownikiem naukowym w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, jest autorem pierwszej w języku polskim książki nt KGB. Ostatnia jego książka to „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa.

dr Marek Ciesielczyk w czasie jednego z wykładów w USA  

Polonijni agenci SB – kolejna seria wykladów Marka Ciesielczyka w USA: w Teksasie, Kolorado, Newadzie i na Florydzie

Na przełomie stycznia i lutego w Dallas, Houston, Denver, Las Vegas, Pompano Beach (k. Miami), Venice i St. Petersburg (k. Tampy) miały miejsce kolejne wykłady dra Marka Ciesielczyka pt. „Czy polonijni agenci SB będą deportowani z USA?”.

Marek Ciesielczyk jest autorem książki pt. „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”. Poniżej relacja filmowa z wykładów oraz – jako swego rodzaju dodatek – relacja o charakterze turystycznym, a także artykuł na temat Marka Ciesielczyka pt: „Partyzant z Tarnowa”, który ukazał się w tygodniku „Najwyższy Czas” i najnowsze felietony Ciesielczyka w „Gazecie Krakowskiej”, a także artykuł Ciesielczyka w tygodniku w Detroit.

link do filmu:  https://www.youtube.com/watch?v=qCyi6HXsAzw

wersja turystyczna:

link do filmu:  https://www.youtube.com/watch?v=fRpuogGvSt0

Klikając myszka na obrazki, można powiększyć artykuł:

 

Klikając na obrazek myszką, można powiększyć artykuł.

—————————————————————————————————————————————-


Klikając na obrazki myszką, można powiększyć artykuły.

——————————————————————————–

Tylko 900 zł dla esbeków i PZPR-owców, a nie 2 tysiące, jak chce PiS !

W tę niedzielę w Warszawie odbyło się Walne Zebranie członków stowarzyszenia OBURZENI, które m.in. podjęło uchwałę ws. proponowanej przez PiS obnizki emerytur dla b. esbeków. Tekst tej uchwały poniżej.
 
 
Apel do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości

 

Uchwała Walnego Zebrania stowarzyszenia OBURZENI

Szanowni Państwo,

W związku z propozycją obniżenia świadczeń emerytalnych b. funkcjonariuszy aparatu represji PRL do wysokości średniej krajowej emerytury zgromadzeni w dniu dzisiejszym w Warszawie na swym Walnym Zebraniu członkowie stowarzyszenia OBURZENI apelują do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości o obniżenie tych świadczeń do wysokości aktualnego minimum socjalnego, tj. ok. 900 zł oraz o podobne obniżenie świadczeń emerytalnych dla funkcjonariuszy przestępczej organizacji o nazwie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza – od  sekretarza powiatowego „w górę”.

Uważamy, iż nie tylko funkcjonariusze komunistycznego aparatu bezpośrednich represji , ale także ich mocodawcy – tj. funkcjonariusze PZPR powinni otrzymywać minimalne świadczenia emerytalne, zwłaszcza, iż takowe otrzymuje teraz znaczna część ich ofiar.

Jednocześnie wnioskujemy, by przyznano dodatkowe świadczenia emerytalne w wysokości 1.000 zł dla osób, w przypadku których można udowodnić na podstawie dokumentów zgromadzonych w IPN, iż brały czynny udział w walce z systemem komunistycznym w okresie PRL i które otrzymują lub otrzymywać będą na podstawie obecnie obowiązujących przepisów emerytury i renty niższe niż 1.200  zł miesięcznie. 

Walne Zebranie

Stowarzyszenia OBURZENI

www.oburzeni.pl

antypartia@oburzeni.info

tel. 601 255 849  

Warszawa, 27 listopada 2016

rada-koordynacyjna-oburzonych

________________

O kapusiach w Kanadzie i USA

Czy polonijni agenci SB będą deportowani z USA i Kanady?

prezentacja książki i prelekcja w Filadelfii i Montrealu

dr. Marka Ciesielczyka

autora książki „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”,

doktora politologii Uniwersytetu w Monachium,

profesora University of  Illinois w Chicago,

pracownika naukowego Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji

dr-ciesielczyk-w-usa-i-kanadzie-w-listopadzie

 

niedziela, 13 listopada, godz. 2:oo pm

Filadelfia, Dom Polski, 9150 Academy Rd.

 

środa, 16 listopada, godz. 7:oo pm

Montreal, Biblioteka Polska, 4220 Rue Drolet, skrzyż. z Rue Rachel

  

niedziela, 20 listopada,  godz. 5:oo pm

Montreal, Sala Grupy X PKTWP, 3563 Rue Belair/metro Saint-Mich

Patrz także załacznik

_________________________________________________________

Niektóre publikacje nt. konsekwencji zdemaskowania agentów komunistycznej Służby Bezpieczeństwa:

„Czas ujawnić agentów w Polonii” – wywiad z M. Ciesielczykiem w: GONIEC, Toronto: http://www.goniec.net/goniec/inne-dzialy/wywiady/czas-ujawni%C4%87-agentow-w-polonii-andrzej-kumor-rozmawia-z-dr-markiem-ciesielczykiem.html

„Dr Ciesielczyk ujawnia polonijnych agentów SB”, w: TVP POLONIA: https://www.youtube.com/watch?v=XjpRPLB77Rs

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: WPOLITYCE.PL: http://wpolityce.pl/historia/296344-dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii-nawet-jezeli-prawda-moze-powodowac-zgorszenie-lepiej-dopuscic-do-zgorszenia-niz-wyrzec-sie-prawdy

„Dr Marek Ciesielczyk o KGB”, w: TELEWIZJA WIRTUALNEJ POLSKI: https://www.youtube.com/watch?v=-MBL9yOOf0Y

„Kogo ujawni dr Ciesielczyk?”, w: NOWY DZIENNIK, Nowy Jork: http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/bedzie-trzesienie-ziemi-w-polonijnym-srodowisku-kogo-ujawni-dr-marek-ciesie

„Łowca polonijnych agentów” – w: TYDZIEŃ POLSKI, Londyn: http://www.tydzien.co.uk/artykuly/2016/08/23/lowca-polonijnych-agentow/

“Dr Marek Ciesielczyk pierwszy pokazał przed kamerami donosy TW Bolka”, w GAZETA WARSZAWSKA, MILANOS i BEZPRZESADY.COM:

http://www.gazetawarszawska.com/videos/3327-donosy-tw-bolka

http://milanos.pl/vid-145509-Dr-Marek-Ciesielczyk-pierwszy-pokazal.html

http://bezprzesady.com/aktualnosci/o-lechu-walesie-marek-ciesielczyk

„Dr Marek Ciesielczyk prezentuje swą nową książkę Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, patrz: https://www.youtube.com/watch?v=-OaVLJNaX5c

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: PRAWAPOLITYKA.PL: http://prawapolityka.pl/2016/06/dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii/

„Czy polonijni esbecy zostaną deportowani z USA?”, w: DZIENNIK ZWIĄZKOWY, Chicago:  http://dziennikzwiazkowy.com/kultura-i-rozrywka/czy-polonijni-esbecy-zostana-deportowani-z-usa/

„Wykład w Wiedniu: SB i Polonia”, w: WIEDEŃCZYCY.INFO, Wiedeń : http://www.wiedenczycy.info/wyklad-w-wiedniu-sb-i-polonia/

„Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, w: POLAND.US, New York: http://www.poland.us/strona,20,18975,0,polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa-dr-marek-ciesielczyk-w-usa.html

„Marek Ciesielczyk”, w VIDEOFACT, Nowy Jork: http://www.videofact.com/ciesielczyk_main.html

„By współpracować z SB, nie trzeba było być formalnym TW”, w: NIEPOPRAWNI.PL: http://niepoprawni.pl/blog/7578/wspolpracowac-z-sb-nie-trzeba-bylo-byc-formalnym-tw

„Prezentacja nowej książki dra Marka Ciesielczyka”, w: ALL EVENTS, Chicago: http://allevents.in/chicago/prezentacja-nowej-ksi%C4%85%C5%BCki-dra-marka-ciesielczyka-pt-polonijni-agenci-s%C5%82u%C5%BCby-bezpiecze%C5%84stwa-i-spotkan/363427213840202#

„Dr Ciesielczyk w Dublinie”, w: KGP w Dublinie: http://www.klubygp.pl/dr-ciesielczyk-w-dublinie/

„Marek Ciesielczyk z wizytą w Chicago”, w: RADIO POLONII 2000, Chicago: http://radiopolonii.com/uncategorized/marek-ciesielczyk-z-wizyta-w-chicago/

„Dr Marek Ciesielczyk w Martinez (k. San Francisco)”, w: EAST BAY POLISH  AMERICAN ASSOCIATION, San Francisco: http://www.ebpaa.com/dr-marek-ciesielczyk-w-martinez.html

„Dr Ciesielczyk o agenturze”, w: POLISH CLUB ONLINE,  San Francisco: http://www.polishclub.org/2013/08/24/dr-marek-ciesielczyk-o-agenturze-w-polonijnym-chicago/

„Dr Marek Ciesielczyk ujawnia kolejne nazwiska polonijnych kapusiów esbeckich”, w: USOPAL.PL, Montevideo  http://www.usopal.pl/publicystyka/3902-dr-marek-ciesielczyk-ujawnia-kolejne-nazwiska-polonijnych-kapusiow-esbeckich-w-usa

„Łowca agentów w USA”, w: WYSZPERANE.INFO: http://www.wyszperane.info/2016/02/11/lowca-agentow-w-usa-marek-ciesielczyk/

„O Lechu Wałęsie i tajnych współpracownikach”, w : TARNOWSKA TV: http://tarnowska.tv/aktualnosci/czytaj/8058,marek-ciesielczyk-o-lechu-walesie-i-tajnych-wspolpracownikach-tarnowskiej-bespieki.html

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: FRONDA.PL: http://www.fronda.pl/blogi/jacek-km/dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii,45211.html

 

Nazwiska których agentów SB ujawni Marek Ciesielczyk?

Jak wiemy, najważniejszą konsekwencją nowej ustawy o IPN będzie odtajnienie przetrzymywanych od ćwierć wieku w wyodrębnionym zbiorze dokumentów. Może to wywołać trzęsienie ziemi w świecie polskiej polityki. Odtajnienie akt SB będzie miało znacznie poważniejsze konsekwencja dla Polonii. Byli kapusie SB mogą być postawieni przed sądem, skazani, deportowani etc.

Od wielu lat ujawnianiem nazwisk komunistycznych agentów polonijnych zajmuje się dr Marek Ciesielczyk. Oto niektóre publikacje nt. demaskowania polonijnych agentów SB przez Ciesielczyka:

„Czas ujawnić agentów w Polonii” – wywiad z M. Ciesielczykiem w: GONIEC, Toronto:

http://www.goniec.net/goniec/inne-dzialy/wywiady/czas-ujawni%C4%87-agentow-w-polonii-andrzej-kumor-rozmawia-z-dr-markiem-ciesielczykiem.html

„Dr Ciesielczyk ujawnia polonijnych agentów SB”, w: TVP POLONIA: https://www.youtube.com/watch?v=XjpRPLB77Rs

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: WPOLITYCE.PL:

http://wpolityce.pl/historia/296344-dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii-nawet-jezeli-prawda-moze-powodowac-zgorszenie-lepiej-dopuscic-do-zgorszenia-niz-wyrzec-sie-prawdy

„Dr Marek Ciesielczyk o KGB”, w: TELEWIZJA WIRTUALNEJ POLSKI:

https://www.youtube.com/watch?v=-MBL9yOOf0Y

„Kogo ujawni dr Ciesielczyk?”, w: NOWY DZIENNIK, Nowy Jork:

http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/bedzie-trzesienie-ziemi-w-polonijnym-srodowisku-kogo-ujawni-dr-marek-ciesie

„Łowca polonijnych agentów” – w: TYDZIEŃ POLSKI, Londyn:

http://www.tydzien.co.uk/artykuly/2016/08/23/lowca-polonijnych-agentow/

“Dr Marek Ciesielczyk pierwszy pokazał przed kamerami donosy TW Bolka”, w GAZETA WARSZAWSKA, MILANOS i BEZPRZESADY.COM:

http://www.gazetawarszawska.com/videos/3327-donosy-tw-bolka

http://milanos.pl/vid-145509-Dr-Marek-Ciesielczyk-pierwszy-pokazal.html

http://bezprzesady.com/aktualnosci/o-lechu-walesie-marek-ciesielczyk

„Dr Marek Ciesielczyk prezentuje swą nową książkę Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, patrz:

https://www.youtube.com/watch?v=-OaVLJNaX5c

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: PRAWAPOLITYKA.PL :

http://prawapolityka.pl/2016/06/dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii/

„Czy polonijni esbecy zostaną deportowani z USA?”, w: DZIENNIK ZWIĄZKOWY, Chicago:

http://dziennikzwiazkowy.com/kultura-i-rozrywka/czy-polonijni-esbecy-zostana-deportowani-z-usa/

„Wykład w Wiedniu: SB i Polonia”, w: WIEDEŃCZYCY.INFO, Wiedeń :

http://www.wiedenczycy.info/wyklad-w-wiedniu-sb-i-polonia/

„Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, w: POLAND.US, New York:

http://www.poland.us/strona,20,18975,0,polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa-dr-marek-ciesielczyk-w-usa.html

„Marek Ciesielczyk”, w VIDEOFACT, Nowy Jork:

http://www.videofact.com/ciesielczyk_main.html

„By współpracować z SB, nie trzeba było być formalnym TW”, w: NIEPOPRAWNI.PL:

http://niepoprawni.pl/blog/7578/wspolpracowac-z-sb-nie-trzeba-bylo-byc-formalnym-tw

„Prezentacja nowej książki dra Marka Ciesielczyka”, w: ALL EVENTS, Chicago:

http://allevents.in/chicago/prezentacja-nowej-ksi%C4%85%C5%BCki-dra-marka-ciesielczyka-pt-polonijni-agenci-s%C5%82u%C5%BCby-bezpiecze%C5%84stwa-i-spotkan/363427213840202#

„Dr Ciesielczyk w Dublinie”, w: KGP w Dublinie:

http://www.klubygp.pl/dr-ciesielczyk-w-dublinie/

„Marek Ciesielczyk z wizytą w Chicago”, w: RADIO POLONII 2000, Chicago:

http://radiopolonii.com/uncategorized/marek-ciesielczyk-z-wizyta-w-chicago/

„Dr Marek Ciesielczyk w Martinez (k. San Francisco)”, w: EAST BAY POLISH  AMERICAN ASSOCIATION, San Francisco:

http://www.ebpaa.com/dr-marek-ciesielczyk-w-martinez.html

„Dr Ciesielczyk o agenturze”, w: POLISH CLUB ONLINE,  San Francisco:

http://www.polishclub.org/2013/08/24/dr-marek-ciesielczyk-o-agenturze-w-polonijnym-chicago/

„Dr Marek Ciesielczyk ujawnia kolejne nazwiska polonijnych kapusiów esbeckich”, w: USOPAL.PL, Montevideo

http://www.usopal.pl/publicystyka/3902-dr-marek-ciesielczyk-ujawnia-kolejne-nazwiska-polonijnych-kapusiow-esbeckich-w-usa

„Łowca agentów w USA”, w: WYSZPERANE.INFO:

http://www.wyszperane.info/2016/02/11/lowca-agentow-w-usa-marek-ciesielczyk/

„O Lechu Wałęsie i tajnych współpracownikach”, w : TARNOWSKA TV:

http://tarnowska.tv/aktualnosci/czytaj/8058,marek-ciesielczyk-o-lechu-walesie-i-tajnych-wspolpracownikach-tarnowskiej-bespieki.html

„Dr Marek Ciesielczyk w Kalifornii”, w: FRONDA.PL:

http://www.fronda.pl/blogi/jacek-km/dr-marek-ciesielczyk-w-kalifornii,45211.html

filadelfia-13-listopada