Archiwa tagu: spółdzielnie mieszkaniowe

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

„Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych”

​ z dnia 20 07.2017 r. ​

​jest popierany przez spółdzielców.

​W ​   3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych ​ w Polsce zamieszkuje ok. 14 mln Polaków.

 
Zarządzający spółdzielniami  są ostatnim bastionem nomenklatury po PRL-owkiej,  dawnymi  aparatczykami zajmującymi kluczowe i kierownicze stanowiska  za  lukratywne pieniądze . Członkowie zarządów, prezesi SM  są odpowiedzialni za naliczanie  nierynkowych czynszów, kominowych dopłat, dramatyczne eksmisje rodzin (największa ilość osób w Polsce eksmitowanych z zasobów spółdzielni mieszkaniowych), szerzenie się patologii społecznej, a także drastycznie pogarszający się stan techniczny infrastruktury zasobów mieszkaniowych w spółdzielniach.  SiC!

Poniżej  najistotniejsze zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, które wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, ​niosąc  ​​prawdopodobieństwo  popraw​y ​bytu jej mieszkańców.

  1. – nowela upraszcza tryb wydzielania się wspólnot mieszkaniowych poprzez wprowadzenia zasady rozliczenia funduszu remontowego w przeciągu 12 miesięcy dla właścicieli nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  2. – członkostwo w spółdzielni związane z prawem do lokalu lub umową o jego budowę,

  3. – likwidacja obowiązku składania deklaracji członkowskiej oraz wpłaty wpisowego,

  4. – członkami automatycznie małżonkowie jeśli występuje współwłasność,

  5. – po ustaniu małżeństwa małżonkowie zgłaszają spółdzielni komu przypadło prawo do lokalu,

  6. – członkami osoby, które kupiły na rynku wtórnym własnościowe prawo do lokalu,

  7. – członkami mogą być najemcy przejętych przez SM mieszkań zakładowych,

  8. – osoby bliskie osobom, którym wygasło spółdzielcze prawo zyskują możliwość ubiegania się o członkostwo poprzez złożenie pisemnej deklaracji o gotowości podpisania z SM umowy o ustanowienie spółdzielczego prawa,

  9. – w dniu wejścia w życie nowelizacji, wygasną członkostwa tzw. członków oczekujących – osób które nigdy nie posiadały żadnych praw majątkowych w spółdzielni (praw do lokali, garaży) a mimo to uczestniczyły w WZ i głosowały zgodnie z wolą zarządów,

  10. – po ustaniu członkostwa właściciel lokalu jest współwłaścicielem środków zgromadzonych w funduszu remontowym w wysokości odpowiadającej udziałowi we współwłasności nieruchomości (przepis stosowany też do osób, które nie były członkami SM),

  11. – uniemożliwienie spółdzielni wygaszania lokatorskiego prawa do lokalu – wymaganie postępowanie sądowe,

  12. – każdy kto utracił prawo lokatorskie lub własnościowe po nowelizacji ustawy będzie mógł wnieść o przywrócenie prawa jeśli spłaci zadłużenie i jeżeli prawa do jego lokalu nie uzyskała inna osoba,

  13. – nabycie mieszkania zakładowego – nowela zobowiązuje najemcę do wpłaty do spółdzielni wkładu budowlanego w kwocie nie większej niż 5% ceny rynkowej lokalu,

  14. nowela rozszerza uprawnienia kontrolne dla ministra budownictwa – daje prawo żądania i kontroli dokumentów,

  15. – w umowie o budowę spółdzielnia zyskuje prawo określenia terminu wykupu lokalu,

  16. – nowela wprowadza zasady rozliczenia funduszu remontowego dla właścicieli w nieruchomości, w której powstała wspólnota,

  17. – udział w walnym zgromadzeniu przez pełnomocnika (jeden pełnomocnik dla jednego członka),

  18. – uchwały walnego zgromadzenia będą podjęte, jeżeli opowie się za nimi wymagana w ustawie lub statucie liczba członków biorących udział w głosowaniu,

  19. osoby, które pełnią funkcje w spółdzielniach mieszkaniowych, nie będą mogły być lustratorami (kontrolować SM),

  20. – rozliczenie kosztów budowy lokali w terminie 3 miesięcy od oddania budynku do użytkowania, po upływie 3 miesięcy roszczenie spółdzielni o uzupełnienie wkładu budowlanego wygasa,

  21. – spółdzielnia przenosi własność lokalu w terminie 2 miesięcy od wybudowania.

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Poniżej, zamieszczam spostrzeżenia z karykatury wyborów kandydatów do rady osiedla ​w ​Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej podczas dorocznego ZEBRANIA SPRAWOZDAWCZEGO za 2016 r.   z dnia 22 kwietnia 2017 r.

Tytułem wstępu,  warto wyjaśnić że aktualna społeczność spółdzielczości mieszkaniowej, w tym oczywiście Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wykształcona w PRL,   poza nazwą nie ma nic wspólnego z ideą prawdziwego ruchu spółdzielczego z XIX wieku i okresu międzywojennego!
Zamysłem przedwojennych pionierów spółdzielczości mieszkaniowej – spółdzielnia nie była eksploatacja ani wyzysk członków ani też pozbawianie ich prawa własności mienia.  Była dobrowolnym zrzeszeniem, otwartym członkostwem na demokratyczne kierowanie spółdzielnią.

 
To co wykreowano w PRL jest wynaturzeniem i karykaturą idei spółdzielczości. Przekształciło się w organizację mafijną.

​ ​

Społeczeństwo zniewolono systemem totalitarnym, w którym prawa jednostki i życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości. Prawo własności zastępując lokatorskim i własnościowym tytułem do lokalu.

W spółdzielni-molochu [w tym Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej], zamknięto mieszkańców​ w kolektywnych zunifikowanych grupach zamieszkujących bloki wpajając hasło: wszystko wspólne – czyli tak naprawdę niczyje.

    Nie ma już PZPR, zburzono pomniki Lenina, komunizm uznano za zbrodniczy na równi z faszyzmem  ale Spółdzielnie-molochy pozostały​,​ będąc najtrwalszymi tworami systemu komunistycznego z postkomunistami.  Ewidentnym przykładem  Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa …   

 
Fundamentalne prawo do demokratycznych wyborów i praw przysługujących jednostce/spółdzielcy, czyniąc fikcją.

Dla tych co nie znają treści – Druga Zasada spółdzielczości brzmi: Spółdzielnie są organizacjami demokratycznymi kierowanymi przez ich członków, którzy aktywnie uczestniczą w ustanawianiu polityki spółdzielni i w podejmowaniu decyzji, […]  członkowie mają równe prawa (jeden człowiek – jeden głos).

W dniu 22 kwietnia 2017 r. na dorocznym  ZEBRANIU SPRAWOZDAWCZYM członków OSIEDLA ŻOLIBORZ Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w Domu Kultury Żoliborz przy ul.Próchnika, zgromadzonym wydano 97 mandatów. [Czas trwania zebrania od 10 oo-21 oo].        Organizatorzy zebrania sprawozdawczego osiedla Żoliborz [liczące 4.200 członków]
za miniony 2016 rok, przedstawili laurki  z lukrowanymi bajdurami – odczytane  przez kierownika administracji i …przedstawiciela rady osiedla. Sprawozdania organizacyjno-finansowe z działalności statutowej,  nie mające związku z rzeczywistością … Przy uciesze klakierów radośnie przyjęte. Koncentrując się na ….  przepchnięciu „zaplanowanych” wyborów,  i … wielogodzinnym „liczeniu” głosów SiC!  


W myśl  zasady,  nie ważne  kto  głosuje,  ważne kto liczy głosy!


Wbrew drugiej zasadzie spółdzielczości, uniemożliwiono członkom wyrażenie opinii, skarg, uzyskanie wyjaśnienia
​w sprawach ​istniejących nieprawidłowości. Ośmieszając i deprecjonując osoby wypowiadające się. Uznając  za jedyną rację, absolut zdanie kierownictwa i  lojalnych członków rady osiedla.

Nie ulega wątpliwości, że spółdzielnia to ogół członków, a nie reprezentacja niszowej grupy kierującej się prywatą – organizacji mafijnej.

  A mimo to wieloletnie doświadczenia, potwierdzają że organiza​torzy​ zebrań uniemożliwia​ją​ członkom uczestniczenie w kierowaniu spółdzielnią, ​co ​ skutkuj​e​:

1.pogarszaniem  jakości zarządzania;

2.nie rozliczaniem działalności, ludzi niekompetentnych, nieudolnych  administracyjnie;
3.nie rozliczaniem nieprawidłowości w zarządzaniu;
4.nie rozliczanie nieprawidłowości w kalkulowanych kosztach remontów wobec obowiązujących stawek rynkowych​, innych zasad​; 

5.brak​iem​ optymalizacji kosztów zakupu energii cieplnej w stosunku do  rozliczanych kosztów energii cieplnej;
6.torpedowaniu wykupu ziemi, dokonywaniu niezgodnych z ustawą wpisów w aktach notarialnych, nieprzydzielanie piwnic,  dzielenie  części wspólnych udziałowców  etc.;
7.doprowadzaniu do pogarszania skali ubóstwa;
8.kreowaniu rozwarstwienia społecznego i koncentracji w spółdzielni ludności niezamożnej;
9.handlowaniu mieszkaniami z odzysku etc.,  etc., etc.
 


Mafia spółdzielcza – to organizacja przestępcza rekrutująca się ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej. Działalność oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych/eksploatacyjnych. Organizacja nieusuwalna i nietykalna przez władze RP, charakteryzująca się nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. „zaprzyjaźnione firmy” oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha, powszechny  brak  prawa własności,  skupiska  biedy,  dużej liczby eksmisji.

 

Głównym narzędziem finansowania spółdzielni i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych itp.
Legalizacja procederu odbywa się dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach WSM.

Manipulacja kryteriami wyboru nowych kandydatów do organów samorządowych  eliminuje możliwość dostępu ludzi odpowiedzialnych i możliwość kontroli.  Dostęp  zachowując  jedynie „samym  swoim”.  W  zamian za łapówki i podział wynagrodzenia z zysków. Mafia  skutecznie zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Manipuluje wyborami do organów spółdzielni zapewniając stałe członkostwo w radzie osiedla, radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu, gwarantując nieusuwalność prezesom.  

Na czym polegają wybory do władz samorządowych spółdzielni:

  1. Braku upowszechnienia informacji o czasie i miejscu zebrania. Wywieszeniu informacji i natychmiastowym jej zerwaniu, nie dopuszczając do powiadomienia zbyt dużej ilości członków;
  2. Zminimalizowaniu ilości obecnych potencjalnych obecnych na dorocznym zebraniu mieszkańców;
  3. Blokowaniu wypowiadania się  członkom osiedla;
  4. Przygotowaniu i przekazaniu przez umyślnych/dyżurnych ściągawek z wykazem „właściwych” kandydatów​ obecnym na zebraniu​.
  5. Wskazaniu przez kierownictwo administracji osiedla Żoliborz III wykazu
    ​”tych  właściwych” ​kandydatów;
  6. Manipulacji liczenia  oddanych głosów przez wyborców.


Organizacji zapewniającej sobie bezkarność i hegemonię w lokalnej społeczności przenikając do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych,  biznesu. Zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności skorumpowania sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działając w środowisku biznesowym.

Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie „przedsięwzięć biznesowych” opartych na zawyżaniu cen zakupu. Stąd lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder  odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni .

 SiC!

W wyborach przede wszystkim biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele „zaprzyjaźnionych firm”, osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a „wypełniające wakaty” po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.

   

Naczelnym zadaniem spółdzielni jest torpedowanie wszelkich zmian, i osób którzy mogliby doprowadzić do demokratyzacji funkcjonowania spółdzielni, działań w imieniu i na rzecz członków.  

Siła kłamstwa

Siła Kłamstwa

Mieszkania za złotówkę”

M​edi​a​ swoimi publikacjami konsekwentnie dyskredytuj​ą​

uwłaszczenie mieszkań spółdzielczych, antagonizuj​ą​członków spółdzielni wprowadza​ją​w błąd osoby starające się o przeniesienie własności.

Większość spółdzielców ​powinno ​zna​ć​karierę hasła „mieszkania za złotówkę”. Lobby spółdzielczości mieszkaniowej przeciwne uwłaszczeniu mieszkań rozpętało ogromną kampanię nienawiści i manipulacji powielając i upowszechniając kłamliwy termin „mieszkania za złotówkę”.

Jak wiemy w 2007 roku zakazano prezesom spółdzielni mieszkaniowych naliczania, przy przeniesieniu własności lokali, dodatkowych uznaniowych kwot niezwiązanych z faktycznie poniesionymi kosztami budowy mieszkań.

Ustawowy zakaz wywołał wściekłość wśród zarządów, które odtąd nie mogły już zarabiać na uwłaszczeniu, bo ustawodawca ograniczył im pobieranie opłat do wysokości spłaty kwot umorzonej pomocy państwowej udzielanej na budowę lokali.

Stąd dla uwłaszczających się wzięły się złotowe kwoty do spłaty w sytuacji, gdy kredyty na budowę mieszkań były zaciągane np w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Służalcze media jednak ani słowem nie wspominają z czego wynika  mechanizm naliczania złotowych spłat.

Co więcej, w żadnej z dotychczasowej publikacji nie ​ma wyjaśnienia, że pobierane przed 2007 rokiem marże rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, pod pretekstem spłaty kosztów budowy, w rzeczywistości były niczym więcej tylko wyłudzaniem nienależnych zarządom kwot i mówiąc wprost oszukiwaniem uwłaszczających się członków spółdzielni.

Media te nie wyjaśniają też, że warunkiem uwłaszczenia lokalu była i jest spłata kosztów budowy  oraz brak zadłużenia czynszowego.Wyjątkowa niegodziwość manipulacji hasłem „mieszkania za złotówkę” wiąże się też z sugerowaniem jakoby mieszkania można było kupić za złotówkę w ogóle, że niby dany spółdzielca nie poniósł żadnych innych kosztów, a teraz okazyjnie może nabyć lokal za kilka złotych. To perfidne kłamstwo do dziś wywołuje emocje i poczucie krzywdy u osób, które przed 2007 rokiem padły ofiarą uwłaszczenia za przymusową dopłatą oraz wprowadza w błąd tysiące osób, które wskutek kłamliwej propagandy żyją w przekonaniu, ze mieszkanie można kupić za kilka złotych.  Przykład:

  1. Uwłaszczenie na starych zasadach. Mieszkanie ciągle kupisz za złotówkę.
  2. Mieszkania za złotówkę także po Nowym Roku. Spółdzielnie idą na rękę.
  3. Prawo własnościowe to zdaniem propagandzistów własność.

Media wysługujące się antyspółdzielczemu lobby konsekwentnie powielają dodatkowe kłamstwo. W publikacjach sugerują, że własnościowe prawo do lokalu to własność, a uwłaszczenie polega na przekształceniu lokatorskiego prawa we własnościowe. Poniżej przykłady  podawania  nieprawdy:

  1. Tylko do końca roku miała obowiązywać ustawa, która pozwalała na takie przekształcenia.
  2. Lokatorskie prawo do lokalu można było tanio zamienić na prawo spółdzielczo-własnościowe.
  3. Bo od nowego roku to walne zgromadzenie spółdzielców miałoby decydować o tym, ile kosztowałoby przekształcenie mieszkania lokatorskiego na własnościowe.

Większość mieszkań jest już własnościowa. Tych lokatorskich zostało jeszcze kilkadziesiąt.

​Sic!​


Dziewięć lat czeka na akt własności. Bo spółdzielnia zwleka. Jak tylko w 2001 roku weszła w życie ustawa o uwłaszczeniach, to napisałam pismo do spółdzielni, że chcę mieć prawo własnościowe.
Mieszkanie to często dorobek całego życia.

​ ​

Trzeba wykorzystać dogodną okazję i za symboliczną złotówkę przekształcić je na własnościowe.
Piwnice będą własnościowe

Media po 2007 roku w wielu publikacjach bezpodstawnie informowały, że uwłaszczenie to przekształcenie w prawo własnościowe, choć ustawodawca zakazał ustanawiania prawa własnościowego i oczywiste było, że celem uwłaszczenia jest ustanawianie własności lokali, a nie własnościowego tytułu do lokalu. 

O co więc chodzi w tych antypolskich i antyspołecznych nagonkach i okłamywaniu opinii publicznej?


W pokomunistycznej spółdzielczości tkwią olbrzymie pieniądze (budżet, drugi co do wielkości po państwowym) i dysponowanie nimi odbywa się obecnie praktycznie bez żadnej kontroli. Ludność mieszkająca szczególnie w spółdzielniach-molochach jest eksploatowana i dyskryminowana.

  1. Nieuwłaszczonym spółdzielcom nie przysługuje status strony ani pokrzywdzonych, nie mają prawa do demokratycznych wyborów (prokuratura uznała, że wybory w spółdzielni nie podlegają ochronie).

  2. Dodatkowo dzięki zręcznemu zapisowi, że spółdzielnia jest prywatnym majątkiem, spółdzielczość nie podlega kontroli instytucjonalnej (np. NIK). Stan ten powoduje, iż akceptowane przez zarządy ceny zakupu towarów i usług są często znacznie wyższe od rynkowych, a wykonywane prace nie zawsze celowe.

  3. Rozwój uwłaszczenia i edukacji spółdzielczej jest więc groźny dla obecnego status quo, ponieważ przeniesienie własności otwiera uwłaszczonym możliwość wyrwania się ze spółdzielni i wyboru wolnorynkowego zarządcy – a więc radykalnego obniżenia kosztów zarządzania i remontów budynków. Ponadto własność jest chroniona konstytucyjnie.

  4. Właściciel uzyskuje status pokrzywdzonego w sprawach np. o niegospodarność…… przynajmniej teoretycznie według ustawy i orzecznictwa SN.

  5. Uwłaszczenie lokali zmniejsza majątek spółdzielni jako osoby prawnej, czyli innymi słowy jest mniej mienia do zastawiania kredytów. Zarząd musi pytać o zgodę uwłaszczonych.

Dla prezesów to bardzo istotna kwestia, ponieważ dysponując mieszkaniami własnościowymi i lokatorskimi, w świetle prawa będącymi w majątku spółdzielni, nie muszą liczyć się z głosem mieszkańców. Z reguły wystarczająca jest uchwała, często podejmowana głosami pracowników, o wyrażeniu zgody na zaciąganie kredytów – nawet rzędu 20-30 mln w skali roku.

Skąd tak niezwykła przychylność mediów dla zarządów spółdzielni?
Najgorzej jest w tzw. miastach spółdzielczych, w których np. połowa mieszkańców egzystuje w spółdzielniach. Struktura taka z reguły przekłada się negatywnie na lokalną gospodarkę.

Jest mniej firm, a działalności mniej rentowne. Jest mało lokalnych klientów, bo siła nabywcza ludności rezydującej w spółdzielniach często jest bliska zeru. To determinuje pozycję ekonomiczną lokalnych mediów, które w większości przypadków z wolnego rynku nie mają w ogóle poważnych klientów reklamowych lub zyskują ich, ale w znikomej części, nieadekwatnie do poniesionych nakładów.

Życie gospodarcze w takich miastach rzuca te media w objęcia grup rządzących spółdzielniami. Grupy nomenklaturowe są stałymi, dużymi klientami na kampanie reklamowe, a nawet artykuły sponsorowane. Chcąc w ogóle przetrwać na gospodarczym pustkowiu miasta spółdzielczego, media starają się więc współpracować ze strategicznymi klientami, w tym przypadku prezesami spółdzielni. Zależność ekonomiczna nie jest oczywiście regułą we wszystkich przypadkach. Niejednokrotnie o przyjętym kierunku rozstrzygają inne kryteria, np. walki frakcyjne między miejscowymi politykami, w których lokalne gazety wstępują do zaciągu silniejszych.

Spółdzielnie Mieszkaniowe

Spółdzielnie mieszkaniowe

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa wyciąga pomocną dłoń do spółdzielni mieszkaniowych. Nie bez powodu. Bo choć w całym kraju jest ich 3,6 tys. i mają 4,2 mln członków, to w ostatnich dziesięciu latach wybudowały zaledwie 56 tys. lokali. Czyli mniej niż deweloperzy w samym tylko 2015 roku.

Ale niebawem spółdzielczość ma odgrywać większą rolę na rynku nieruchomości. Rozwiązania, jakie zamierza wdrożyć resort w ramach narodowego programu mieszkaniowego, mają zachęcić zrzeszenia do budowy mieszkań lokatorskich. Ich najemcy sukcesywnie – w ramach czynszu – spłacaliby koszty ich powstania.

    Bez   prawa   do   mieszkania   !!!!! 

Resort chce osiągnąć cel na dwa sposoby.

  • Pierwszy to przywrócenie uprzywilejowanego finansowania. – Umożliwimy zrzeszeniom budującym takie mieszkania m.in. ubieganie się o preferencyjny kredyt – zapowiada Elżbieta Kisil, rzecznik MIB.
  • Ponadto resort przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który mocno zmieni zasady przekształcania spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własności.

W przypadku mieszkań wybudowanych po wejściu w życie nowych przepisów spółdzielnie będą miały większy wpływ na tempo i zakres takiego przekształcenia. – Wskazanie, czy przekształcenie będzie możliwe i po upływie jakiego czasu, znajdzie się w umowie o budowę lokalu – zapowiada MIB.

Obecnie spłata przez lokatora (nawet w ciągu miesiąca

  –  ciekawostka

) przypadających na niego kosztów budowy automatycznie otwiera drogę do przekształcenia spółdzielczego prawa do lokalu we własność i wyprowadzenia mieszkania poza majątek spółdzielczy. To także zniechęca spółdzielnie do nowych projektów lokatorskich.

Spółdzielnie na nowe rozwiązania czekają z niecierpliwością. – Odbudowa segmentu mieszkań lokatorskich z czynszami na poziomach zbliżonych do wskazanych przez rząd będzie możliwa tylko przy wsparciu państwa, obniżającym koszty inwestycji i niewymuszającym na najemcach wysokiego udziału w kosztach budowy – ocenia Jerzy Jankowski z Krajowej Rady Spółdzielczej.

MIB planuje, że rząd przyjmie projekt ustawy w IV kw. tego roku. W lokalach powstających w ramach Mieszkania Plus czynsze mają wynosić 10–20 zł za metr w opcji najmu i 12–24 zł przy najmie z docelowym wykupem.

zapora   dla  większości   ludzi.

Z 461 wydanymi pozwoleniami na budowę i nieco ponad tysiącem rozpoczętych lokali spółdzielnie utrwaliły w pierwszej połowie tego roku swoje miejsce na marginesie rynku mieszkaniowego. Pod względem liczby lokali oddanych do użytku ich udział w tym segmencie wyniósł zaledwie 1,3 proc. Po stronie spółdzielni było ich tylko 1 tys. Przed dekadą był to udział na poziomie ponad 8 proc., a przed 20 laty aż 43 proc.

Spółdzielnie mieszkaniowe = patologie

Spółdzielnie mieszkaniowe = patologie

Spółdzielczość mieszkaniowa pogrążona jest w rażącej patologii i wynaturzeniach w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia.  Różnorakich nadużyć wobec podmiotowych i majątkowych praw członków 
 
Oto lista tych szkodliwych zjawisk, powodujących pogłębienie się kryzysu mieszkaniowego w kraju.
 
1.
Statuty spółdzielni rażąco niezgodne z prawem spółdzielczym i innymi przepisami prawa np. ustawą o rachunkowości, wpisane do rejestru sądowego i ułatwiające władzom spółdzielni nadużycia.
2.
Wyłanianie organów przedstawicielskich z rażącym naruszeniem zasady reprezentatywności (brak kworum), co powoduje tworzenie się klik trudnych do wyeliminowania. 
3.
Zawyżanie opłat (fundusz remontowy i eksploatacji) wbrew zasadzie: non profit i po rzeczywiście ponoszonych kosztach przez spółdzielnie. Sufitowe ustalanie opłat przez rady nadzorcze na dany rok gospodarczy, powodując rosnące olbrzymie zadłużenie mieszkań i lokali użytkowych (nawet do 30 % zasobów).
4.
Rozliczanie kosztów dostawy ciepła i wody wbrew wskazaniom liczników wody i c.o.  Stosowanie nielegalnych podzielników ciepła.
5.
Olbrzymie nadużycia w procedurach przekształceń własnościowych zwłaszcza mieszkań lokatorskich. Zawyżanie rynkowej wartości mieszkań i zaniżanie wniesionych wkładów mieszkaniowych. Hamowanie procesu przekształceń pod pozorem legalności.
6.
Ustawianie przetargów i ich organizowanie w sposób sprzeczny z prawem.
7.
Fałszowanie bilansów i sprawozdań oraz dokumentacji z badania bilansów przez biegłych w tym zakresie. 
8.
Wykluczanie z listy członków głównie pod pretekstem często fikcyjnego zadłużenia w opłatach oraz rzekomego naruszania zasad współżycia społecznego, co oznacza krytykę spółdzielni. 
9.
Fikcyjnie przeprowadzane lustracje (raz na 3 lata) tak, aby niczego nie  wykryć i wystawić władzom spółdzielni dobrą ocenę. 
10.
Prowadzenie nielegalnej działalności deweloperskiej sprzecznej z zasadą solidarności spółdzielczej. Budowanie mieszkań nie dla członków i ich rodzin, lecz tak jak deweloper,  dla każdego kto się zgłosi. Zawyżanie cen, nie płacenie podatków, jako robót rzekomo „non profit” , wyprowadzanie zysków w szarą strefę.
11.
Z tak zwanego funduszu remontowego wykonywane ocieplania budynków traktowane później jako rzekome modernizacje. Zmuszanie członków spółdzielni do udziału w kosztach tych rzekomych modernizacji.sic!
12.
Zatrudnianie w spółdzielni członków rodzin prezesów, kierownictwa, popleczników z sądów, prokuratur i policji oraz innych tzw. VIP-ów osłaniających spółdzielnię przed rzeczywistą kontrolą jej gospodarki i przed wszelką odpowiedzialnością cywilną i kamą.
13.
Uczestnictwo radców prawnych zatrudnianych w spółdzielniach i opłaca-nych przez członków, w legalizowaniu wszelkich nadużyć i przekrętów i nada-wanie im pozorów legalności. 
Pobieranie przez radców prawnych wysokich opłat za zastępstwo procesowe przed sądem w sporach sądowych spółdzielni z jej członkami, zniechęcając wielu poszkodowanych członków spółdzielni do korzystania z drogi sądowej dochodzenia swych roszczeń w obawie przed przegraniem procesu i poniesienia wysokich kosztów zastępstwa procesowego.
14.
Utajnianie przed członkami spółdzielni olbrzymich wynagrodzeń najróż-niejszych nagród i premii wypłacanych członkom zarządów i rad nadzorczych.
15.
Wydawanie przez spółdzielnie tytułów prasowych, na koszt spółdzielców i bez rejestru sądowego z rażącym naruszeniem karnych przepisów prawa prasowego. Wydawane tytuły prasowe w wyniku przekłamań, upowszechniają nieprawdę, wprowadzając w błąd spółdzielców, sławią rzekome sukcesy gospodarcze i społeczne spółdzielni. 
16.
Brak podmiotowości członków w spółdzielni molochu, a samowola tak zwanych władz spółdzielni  totalna.sic!
17.
Sprzedawanie w sposób korupcyjny mieszkań i lokali użytkowych z tak zwanego „odzysku” i przekupywanie w ten sposób ważnych instytucji (sądy, prokuratury, policja) oraz VIP-ów.
18.
Prowadzenie w sposób niemalże kryminogenny tzw. postępowań upadłościowych spółdzielni i wyrządzanie w ten sposób znacznych szkód majątkowych spółdzielcom, poprzez zaliczanie do masy upadłościowej prywatnej własności członków. 
Uczestniczą w tym procederze sądy gospodarcze na skutek niedbalstwa w nadzorze nad sędziami – komisarzami, m.in. Spółdzielnia „Sami Swoi” w Olsztynie jest klasycznym przykładem grabieżczego postępowania upadłościowego. 
19.
Zawyżanie powierzchni mieszkań i lokali użytkowych poprzez wpisywanie do przydziałów i  umów powierzchni użytkowej przewidzianej w projekcie budowlanym a nieustalonej w dokumentacji inwentaryzacyjnej powykonawczej, zgodnie z przepisami prawa budowlanego. Różnice powierzchni użytkowej na niekorzyść członków dochodzą nawet do 5% to jest np. w przypadku mieszkania o powierzchni 60 metrów kwadratowych daje 3 metry, za które członek spółdzielni ponosi latami opłaty.
20.
Ustawa prawo spółdzielcze z 1982r. w art. 41 stanowi : „do ważności uchwał wymagana jest obecność, co najmniej połowy uprawnionych do głosowania, chyba, że ustawa lub statut stanowi inaczej”. 
Dzięki temu kryminogennemu przepisowi ustawy, spółdzielnie wpisały do statutów o pierwszym i drugim terminie walnego zgromadzenia. I tak w pierwszym terminie wymagana jest 50% obecność uprawnionych- a są to wszyscy członkowie walnego zgromadzenia, grupy członkowskiej, zaś w drugim terminie np. 30 min później” bez względu na ilość obecnych”. 
W ten sposób „rozwiązano” problem frekwencji i kworum, co powoduje, że „garstka członków” wybrana przez Prezesa zastępuje walne zgromadzenie ( ZPCz) i uchwala wszystko, co przedłoży zarząd. To tak jak w słynnym zapisie” i czasopisma”. Ten proceder jest największym grzechemˇ spółdzielni mieszkaniowych i z niego wywodzą się wszystkie pozostałe fakty bezprawia.
21.
Następny zapis tak zwanego prawa spółdzielczego, a raczej bezprawia, to zasada rozliczania wkładów mieszkaniowych przy przekształceniu mieszkań lokatorskich we własnościowe lub odrębną własność. 
Zgodnie z ustawą wkład lokatorski waloryzuje się proporcjonalnie do rynkowej wartości mieszkania ustalonej przez rzeczoznawcę mająt-kowego. Ponieważ ustawodawca nie określił, co należy zaliczyć, ( jakie wpłaty) na poczet wkładu mieszkaniowego, wobec czego „prezesi” ustalili – iż wkład mieszkaniowy to 50 lub najwyżej 60 % rynkowej wartości mieszkania.
W ten sposób tysiące posiadaczy lokatorskich mieszkań, mających spłacony cały kredyt, jaki Spółdzielnia zaciągnęła na budowę ich mieszkań, po raz drugi zapłacić za swoje mieszkanie. 
Jest to jawne okradanie członków Spółdzielni, bowiem po spłaceniu kredytu i doliczeniu wpłaty początkowej  l O lub 20 % pierwotnych kosztów budowy spółdzielca poniósł pełny koszt budowy w części przypadającej na jego mieszkanie a tym samym przekształcenie takiego mieszkania we własnościowe bądź w odrębną własność nie wymaga uzupełnienia wkładu budowlanego. Tak zwane prawo spółdzielcze i ustawa o Spółdzielniach mieszkaniowych jest kpiną z samorządności.
 
 
REJESTR KONIECZNYCH WYSTĄPIEŃ PRZECIW NADUŻYCIOM W SPÓŁDZIELNIACH  MIESZKANIOWYCH
 
1.      Do sądu rejestrowego w sprawie postępowań rejestrowych statutów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku, których następuje wpis do rejestru sądowego, pomimo iż przedłożone statuty wielokrotnie w swych zapisach rażąco naruszają prawo. Wystąpienie ma na celu dokonanie badania prawomocnie zarejestrowanych statutów spółdzielni mieszkaniowych i po ustaleniu faktów niezgodności z prawem wznowienie postępowań rejestrowych i wykreślenie z rejestru. Zmusiło to by władzę spółdzielni do opracowania, uchwalenia i przedłożenia do rejestru statutów zgodnych z prawem, ograniczając tym samym skalę nadużyć w spółdzielniach.
 
2.      Do okręgowej Izby Radców Prawnych celem ustalenia zakresu odpowiedzialności zawodowej a często również karnej radców prawnych zatrud-nionych w spółdzielniach mieszkaniowych i opłacanych przez członków. 
Skala łamania prawa w spółdzielniach mieszkaniowych pozwala wnioskować o ustalenie stopnia odpowiedzialności za ten stan rzeczy radców prawnych. Przypadek radców prawnych w SM POJEZIERZE jest wierzchołkiem góry lodowej w tej mierze. Krok ten znacznie poprawiłby poziom przestrzegania prawa w spółdzielniach mieszkaniowych.
 
3.      Do Regionalnej Korporacji Biegłych od Wyceny Majątkowej, celem ustalenia skali zawyżania tak zwanej rynkowej wartości mieszkania lokatorskiego w spółdzielniach, w wyniku, czego różnica pomiędzy wartością rynkową lokalu a zwaloryzowanym wkładem mieszkaniowym byłaby realna a nie jak dotychczas fikcyjna. Skutkuje to znacznym spowolnieniem procesu „uwłaszczania” członków spółdzielni.
4.      Do odnośnych władz samorządu lokalnego  celem ustalenia przyczyn rosnącego zadłużenia czynszowego we wszystkich obszarach mieszkalnictwa pomimo istnienia instytucji dopłat mieszkaniowych, których celem jest wyeliminowanie bądź przynajmniej ograniczenie rosnącej skali zadłużenia czynszowego, co już jest prawdziwym dramatem społecznym.
 
5.      Do korporacji biegłych rewidentów, którzy badając bilans spółdzielni mieszkaniowych wykonują je w znacznej mierze wyrywkowo, co ułatwia władzom spółdzielni ukrycie nadużyć i malwersacji.
 
Kolejno odbywające się walne zgromadzenia, noszą znamiona nieprzestrzegania Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawa Spółdzielczego, innych. O powszechnym skorumpowaniu świadczy m.in. fakt, że termorenowacja dokonana przez Spółdzielnię m.in.w budynku Tołwińskiego 18, została zalegalizowana – z kompletnym zignorowaniem prawa materialnego- przez 3 instancje nadzoru budowlanego. Ustawa Prawo Budowlane normuje szeroko rozumiane sprawy budowlane na potrzeby właścicieli (użytkowników wieczystych) obiektów oraz określa przedmiotowe zasady działania organów administracji publicznej(art.1).  
Organy te nie otrzymały uprawnień, by byle osobnikowi legitymującemu się piastowaniem funkcji prezesa jakiejś spółdzielni, nadawać uprawnienia do ingerowania w obce mu prawa materialne osób trzecich. 
Prezes nie miał nigdy legitymacji walnego zgromadzenia do podjęcia inwestycji rozbudowy (bo i nie mógł mieć!) ani tez pełnomocnictw ze strony części tych 
mieszkańców, których zamierzał okraść. Ustawodawca udzielił spółdzielni tylko placetu, by bez zgody wszystkich mieszkańców, mogła dysponować nieruchomością wyłącznie w zakresie eksploatacji i utrzymania zarządzanej nieruchomości wspólnej. 
Placet nie dotyczy podjęcia samoistnej inwestycji (Wyrok SN II OPS 2/12). W RP byle bubek i byle prezes może bezkarnie zawłaszczać własność prywatną, byle tylko leżało to w interesie Władz. 
 
I że konstytucyjne gwarancje RP ochrony mienia prywatnego to raczej ozdobnik, kwiatek do kożucha niż prawo pisane. Całokształt daje bardzo ponury obraz RP. Koszty ponoszone na rzekomą termorenowację, wielokrotnie przewyższają kikudziesięcioletnie oszczędności uzyskane z ocieplenia budynków. Ba, inwestycja nie zamortyzuje się nigdy (wg ustawodawcy – powinna ulec amortyzacji w okresie nie dłuższym niż 10 lat) bo jej żywotność nie jest przewidziana na kilkadziesiąt ale tylko na 30 lat.sic!  Skonstruowano mechanizm, który pozwala na bezkarne okradanie RP przez różnego autoramentu watahy działaczy spółdzielczych.
 
 
Ze staem bezprawia  konieczne jest zapoznać  Posłów Klubów Parlamentarnych, którzy są zwolennikami utrzymania zasady „solidaryzmu społecznego” w zarządzaniu środkami funduszu remontowego spółdzielniach. Oczywistym pozostaje konieczność uchylenia wydanych w ww zakresie postanowień. 
 
Sprawa oczywiście dotyczy również premii termomodernizacyjnych, które spółdzielnia otrzymała w latach 2008 – 2010 dla każdego ocieplanego budynku. Premie bowiem pochodziły ze środków budżetowych, wynoszących 25%  kredytu zaciągniętego przez spółdzielnię na wykonanie ocieplenia i były przyznawane oddzielnie na każdy ocieplony budynek. Te środki to program pomocowy naszego państwa dla lokatorów budynków mieszkalnych, po to, aby koszty ocieplenia budynków były dla nich tańsze. 
 
Rzecz w tym, że prezes WSM nie pomniejszył kredytu zaciągniętego na ocieplenie budynku o 25% tylko księgował na budynku cały kredyt. Mieszkańcy zmuszeni zostali  od stycznia 2008 roku spłacać cały koszt termomodernizacji  w tym poszerzony o dodatkowe prace, a premia zafundowana im przez państwo gdzieś wsiąkała. 
W skali ocieplonych przez spółdzielnię budynków jest to kwota od kilku do kilkunastu milionów złotych, wyprowadzonych ze spółdzielni na szkodę jej lokatorów. 
 
Patologia i wynaturzenia w Spółdzielni w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia jest rozległa.  Podobnie jak różnorakich nadużyć wobec podmiotowych i majątkowych praw spółdzielców

Budowa mieszkań w SM

Budowa mieszkań w SM

Argumentów za budowaniem nowych mieszkań przez spółdzielnie mieszkaniowych jest wyjątkowo mało. Trudno ponadto przekonać [myślących] członków spółdzielni do inwestycji komercyjnej, 
czyli przeznaczonej na sprzedaż niespółdzielniom (większością głosów muszą wyrazić na to zgodę).  Proszę rozważyć jak  fakt głosowania  przeprowadzono w WSM na WZ. 
 
Jedno jest bezsporne, zarządzający spółdzielniami nie mają doświadczenia w prowadzeniu inwestycji. Kolejnym, znaczącym problemem jest także stan prawny gruntów, na których planowane są inwestycje,  gruntach  oddanych  przez miasto w czasach PRL   pod budownictwo  wielomieszkaniowe .  
 
Logicznie myślący zarządzający majątkiem zrzeszonych, nie  chcą brać na siebie ryzyka finansowego i odczuwają problemy z dostępem do kredytów hipotecznych.Zarządom spółdzielni pozostaje skupić  się na rzetelnym utrzymaniu zasobów mieszkaniowych i płynności finansowej, niż ryzykować poniesienie strat  !!!    
 
Zaledwie nieliczne spółdzielnie odnoszą sukcesy, realizując projekty na takich samych zasadach jak firmy deweloperskie. W ciągu ostatnich siedmiu lat cztery nowe budynki z łącznie 315 lokalami zbudowała warszawska spółdzielnia Służew nad Dolinką. Trzy z nich powstały na zasadach komercyjnych. Na ostatniej inwestycji zysk wyniósł ok. 15 mln zł. Przy czym członkom spółdzielni, dotychczasowym i nowym, sprzedano  zaledwie ok. 70 proc. 
 
Niepewność  przepisów, stanu prawnego, w jakim funkcjonuje spółdzielczość mieszkaniowa urealnia zapędy na zysk. Tylko ryzykany będzie ryzykował budowy, jeśli istnieje groźba, do niej dopłaty.       Z powyższym problemem nierozerwalnie wiąże się fakt, istniejącego od 2007 r. stanu prawnego, wg którego wybudowane przez spółdzielnie mieszkania mogą mieć jedynie dwie formy własności: 
  1. Pierwsza to lokatorskie mieszkania spółdzielcze, których spółdzielnie od kilku lat w ogóle nie budują, bo ustawa przewiduje, że koszt ich budowy po części będzie dotowany ze środków publicznych. Od 2009 r. żaden taki program nie funkcjonuje. 
  2. Druga forma to odrębna własność lokalu ustanawiana na rzecz kupującego po zapłaceniu przez niego 100 proc. kosztów budowy lokalu. 


I tylko takie inwestycje realizują teraz spółdzielnie. Te mieszkania nie wchodzą jednak w skład ich majątku.  To   oznacza, że spółdzielnie nie są w stanie rozbudować swoich zasobów mieszkaniowych i realizować podstawowej funkcji, czyli zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków.

Ten fakt od kilku lat skutecznie zniechęca myślących  do rozpoczynania inwestycji.   Po zakończeniu inwestycji mogą jedynie zarządzać budynkiem, o ile wspólnota wyrazi na to zgodę.
 
Zmiana prawa spółdzielczego w połowie 2007 r., jednoznacznie stanowi, że mieszkań spółdzielczych nie można budować dla zysku. 
 
1.Rozpoczynanie nowych inwestycji deweloperskich  nie ma więc sensu.
2.Jedyne, co pozostaje dla zysku, to zarządzanie nieruchomością, o ile wspólnota wybierze właśnie spółdzielnię jako zarządcę.  
 
Nikt zatem nie powinien ryzykować  rozpoczynania inwestycji, jeśli istnieje groźba, że do niej dopłaci.  Szczególnie  kiedy zarządza majątkiem zrzeszonych  !
 
Jeśli chętni na nabycie lokali w ramach inwestycji spółdzielczej się wykruszą, spółdzielnia zostaje z pustymi mieszkaniami, których budowę i utrzymanie   trzeba   sfinansować. 
To prosta droga do zarzutów o niegospodarność – bankructwa spółdzielni.  
 
W sektor budownictwa mieszkaniowego spółdzielczego – w systemie deweloperskim uderza też coraz trudniejszy dostęp do kredytów. W ostatnich latach odczuwalny jest  problem osób chcących kupić mieszkania z dostępem do kredytów.   Według Instytutu Rozwoju Miast koszty budowy nowych domów w Warszawie wyniósł tyle samo co budowane przez firmy deweloperskie.  Okazało się, że mieszkania oddawane m.in. przez WSM były sprzedawane po wyższej cenie od Home Brokera, pośrednika na rynku nieruchomości.  
Maria Kondratowicz

Polskie sądownictwo

Polskie sądownictwo

List otwarty
 
Głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców 
do premier Beaty Szydło 
ws. niepokojącego spadku zaufania do instytucji państwowych stojących na straży porządku prawnego w Polsce
 
 
 
Szanowna Pani Premier!
 
Z nieskrywaną radością gratuluję determinacji w działaniu, wiążąc zarazem nadzieję (podobnie jak wielu Polaków), że w Naszej Ojczyźnie dojdzie do zapowiadanych zmian. Niestety, sama satysfakcja z wygranej w wyborach parlamentarnych nie spełni oczekiwanych nadziei. Pamiętam słowa wypowiedziane przez Panią Premier na konferencji prasowej 24.08.2015 r., podczas prezentacji hasła wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Wspomniała Pani wówczas: „W Polsce wspólnie, razem można zrobić dużo dobrego. Damy radę podejmować najważniejsze wyzwania, sprawy zwykłe, codzienne, które są ważne dla ludzi […]”. 
Przekonywała Pani również, że: „ludzie często są pozostawiani sami sobie, nie mają wsparcia, nie mają żadnej pomocy ze strony rządzących”, podkreślając: „Wtedy najczęściej ludzie gromadzą się, biorą sprawy w swoje ręce, mówią: damy radę, nie poddajemy się, przeprowadzimy to, czego nie potrafią urzędnicy, czego nie potrafi przeprowadzić państwo” oraz że: „w Polsce potrzeba wspólnego działania, wiary w to, że można dużo zrobić, kiedy jest się razem, że można podejmować najtrudniejsze nawet wyzwania”.
 
Mocno akcentowała Pani: „Budowanie wspólnoty, to bycie razem, i w tych codziennych zwykłych sprawach, i w sprawach ważniejszych, jest potrzebne”, dobitnie podkreślając, że: „trzeba skończyć
z jęczeniem, mówieniem, że się nie da. Słowa: nie da się, nie można powinny zniknąć z języka polskiej polityki. 
My mówimy: damy radę i zachęcamy wszystkich, by włączyli się w tę akcję”.
 
Nasza rola, jako wyborców, na etapie obdarzenia Państwa ogromnym zaufaniem (bezwzględna większość w Sejmie RP) skończyła się. Teraz oczekujemy stanowczych działań. Dlatego w imieniu wielu Polaków – spółdzielców, wyborców i podatników – zwracam się do Pani Premier o pilną pomoc.
Od lat sygnalizujemy (osoby indywidualne, stowarzyszenia) różnego rodzaju patologie i naruszenia prawa, a ich efektem są częste odmowy wszczęcia postępowań, umorzenia śledztw, bądź oddalanie powództw przeciwko organom wielu spółdzielni mieszkaniowych oraz w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, gdzie np. w XXI wieku dochodzi do handlu żywym towarem (byłe mieszkania zakładowe sprzedawane z najemcami). 
Można zatem, a nawet trzeba stanowczo podkreślić, że wrogiem Polaków jest system, a potwierdzeniem tego są istniejące różnego rodzaju organizacje społeczne, np. Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu z Bielska-Białej.
 
1.

 Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób wpływowych są pobłażliwe, np. proces prywatyzacyjny na etapie przemian ustrojowych w Polsce, głośne afery z udziałem prominentnych polityków czy niechlubnych reprezentantów wspomnianych organów,

a w odniesieniu do przeciętnego obywatela kary są niewspółmiernie wysokie, np. w stosunku do chorego na schizofrenię mężczyzny, który jest ubezwłasnowolniony, a mimo to trafia on do więzienia za kradzież… batonika?

 
2.

 Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób prominentnych toczą śledztwa w nieskończoność, a w efekcie końcowym są umarzane z powodu… przedawnienia, gdzie

w odniesieniu do przeciętnego obywatela dochodzenia trwają krótko, a wyroki zapadają szybko?
 
3.

 Jak można mieć zaufanie np. do sędziego, który wydaje wyrok korzystny dla pokrzywdzonego, a kilka miesięcy później ten sam sędzia w odniesieniu do innej osoby, ale w analogicznie podobnej sprawie, wydaje wyrok niekorzystny dla pokrzywdzonego? Opisany przykład dotyczy spraw uwłaszczenia, gdzie sprawy trafiły do właściwego sądu i były rozpatrywane przez… tego samego sędziego. Kiedy sądy są niezawisłe? Czy wówczas gdy wydają wyroki korzystne, czy wtedy gdy wyrok jest niekorzystny, mając na względzie podany wyżej przykład?

 
4.

 Jak można mieć zaufanie do prokuratur i sądów, gdzie – jak opisuje „Gazeta Bałtycka” z dnia 26 maja 2016 r. w artykule pt. „Prokurator: Na Pomorzu wyroki sądowe ustala się przy grillu” – „Znacząca ilość sędziów, adwokatów i prokuratorów spotyka się na grillu i ustala treść wyroków, które zapadają w sądach na Pomorzu. Dotyczy to spraw zarówno karnych, jak i cywilnych, w tym rodzinnych. Pierwsze grille na początku lat 90. były organizowane przez jednego znanego adwokata Ryszarda B. Potem były już regularnie organizowane tego typu spotkania – mówi prokurator z wieloletnim doświadczeniem”.

 
Powyższe przykłady można by mnożyć w nieskończoność i nie są to bezpodstawne słowa.
 
Szanowna Pani Premier!
Zwracam się do Pani w imieniu dużej grupy mieszkańców Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Rybniku (dalej: RSM), gdzie instytucje nadzorcze – w tym konkretnym przypadku Urząd Dozoru Technicznego (dalej: UDT) – wielokrotnie wskazywały na stwarzanie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu mieszkańców, co odzwierciedlono w zapisach pokontrolnych, np.: „próba zainstalowanego na dźwigu urządzenia UCM prowadzona wg instrukcji obsługi systemu zamieszczonej w maszynowni oraz w księdze rewizyjnej urządzenia technicznego dała wynik negatywny, co grozi odjazdem kabiny przy otwartych drzwiach, co dalej może doprowadzić do zgilotynowania wsiadających lub wysiadających osób”. Na stworzenie tego zagrożenia złożył się czynnik ludzki, w tym skrajna nieodpowiedzialność. Trwało to przez wiele miesięcy. W dniu 24 maja 2016 roku w imieniu wielu mieszkańców RSM złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, pełną dokumentację przesłałem do Prokuratora Generalnego.
 
We wspomnianym zawiadomieniu, poza opisanymi wieloma przypadkami, podpartymi dowodami w postaci decyzji, protokołów potwierdzających, że stworzone było zagrożenie dla życia i zdrowia wielu użytkowników wind w budynkach mieszkalnych i oświadczeń pokrzywdzonych, znalazł się wątek nieuprawnionego żądania środków finansowych od instalatora urządzeń dźwigowych, który odmówił „podzielenia się”. W nieodległym okresie czasu władze RSM wypowiedziały wcześniej podpisaną, wieloletnią umowę na konserwację i serwisowanie nowo zabudowanych urządzeń dźwigowych, powierzając je osobom nieposiadającym stosownych uprawnień UDT. Jak to możliwe, że w polskim prawodawstwie organa nadzorcze, w tym przypadku UDT, stwierdzając zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób nie zgłasza tego do organów ścigania? Czy ma to być kolejna instytucja w Naszej Ojczyźnie zależna np. od środków finansowych kontrolowanego przez siebie podmiotu? 
 
Dokąd zmierzamy? W swoim doniesieniu zawnioskowałem

o objęcie śledztwa nadzorem służbowym, gdyż doszło do narażenia wielu istnień ludzkich na utratę życia i zdrowia.

W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach (przesłane do Prokuratora Generalnego) wraz z kompletem załączników.
 
Ponadto w dniu 31.05.2016 r. zostało złożone kolejne zawiadomienie, tym razem do Prokuratury Rejonowej w Rybniku w odniesieniu do tej samej Spółdzielni. Sprawa dotyczy „wycieku” danych osobowych w niepowołane ręce i zastraszanie najaktywniejszych członków spółdzielni, gdzie niektórzy z nich otrzymują anonimowe pogróżki do skrzynek pocztowych. Przypomnę, że ochronę danych osobowych gwarantuje prawo, które, jak widać, w RSM nie zawsze funkcjonuje.
 
Kilka lat temu w Krajowym Związku Lokatorów i Spółdzielców (dalej: KZLiS) przerabialiśmy podobne zdarzenia. Zaczęło się od ośmieszania, obrażania, głuchych telefonów i anonimowych gróźb w odniesieniu do aktywnego członka spółdzielni, a skończyło napadem i pobiciem z poważnym skutkiem zdrowotnym dla pokrzywdzonego. Sprawa dotyczy obecnego II wiceprezesa KZLiS, Pana Janusza Okurowskiego z Grodziska Mazowieckiego.
W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Rybniku wraz z kompletem załączników.
 
Zdaję sobie sprawę, że w myśl zapisów prawa (jakoś stanowionego) nie powinienem zawiadomień zgłoszonych w prokuraturach rozsyłać dalej, ale podobnie jak wielu Polaków, mam bardzo ograniczone zaufanie do organów ścigania. Niemniej jednak zarówno Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie jest funkcją polityczną, dlatego apeluję do Pani Premier o wsparcie nas w działaniu. Zapewniam, że nie jest to próba wpływania na tzw. niezawisłość, ale próba egzekwowania praw obywateli zgodnie z zapisami art. 32 Konstytucji. Dziwi fakt, że mimo bardzo wielu publikacji i doniesień medialnych, w tym ogólnopolskich o zagrożeniu dla życia i zdrowia wielu osób, nie wszczęto takich postępowań z urzędu. Czy trzeba czekać, aż dojdzie do tragedii? Według posiadanej wiedzy w sprawie domniemanych nieprawidłowości w odniesieniu do RSM zgłoszono inne doniesienia. Oby nie okazało się, że sprawa RSM zostanie rozdrobniona na wiele tzw. wątków, a każdy z nich umorzony…
 
Jako przedstawiciel KZLiS, w imieniu wielu mieszkańców RS apeluję jedynie, by śledztwo, które, mam nadzieję, zostanie wszczęte, było objęte nadzorem służbowym i doprowadzone rzetelnie do końca, a wobec winnych zaniedbań i nadużyć wyciągnięto konsekwencje prawne. Wiem, że z pomocą Pani Premier oczekiwane śledztwo może należeć do wzorcowych w tym obszarze, a niechlubny przykład zdarzeń i sytuacji w RSM, opisanych w zawiadomieniach do wymienionych Prokuratur, powstrzyma inne zarządy w wielu spółdzielniach mieszkaniowych przed zakusami działań na pograniczu prawa.
 
Zarząd Główny KZLiS jest zaniepokojony patologiami i nadużyciami w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, w tym spółdzielczości mieszkaniowej oraz byłych mieszkań zakładowych, sprzedawanych z lokatorami.
Ufam, że Państwa deklaracje wyborcze zostaną zrealizowane, a szkodliwy system funkcjonujący w Naszej Ojczyźnie od 1989 roku zostanie przeniesiony na niechlubne karty historii.
Z poważaniem
 
Janusz Tarasiewicz
Wiceprezes Zarządu Głównego
Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców

Obłuda zarządzania spółdzielnią mieszkaniową

 

Obłuda   zarządzania   spółdzielnią   mieszkaniową , 

czyli    świętowanie  ukończenia  dorocznych  żniw. 

 

Czas mija bardzo szybko…   w dniu 09 kwietnia 2016 r. odbyło się kolejne, coroczne widowisko  pod nazwą Zebranie Mieszkańców Osiedla Zoliborz III Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.  Zwyczajowe wiwatowanie nad kontynuacją realizowanych planów grupy trzymającej władzę.   Praktyką lat ubiegłych,  grupa „zorganizowała ludowe święto dziękczynne za ukończenie żniw”  nazywanych … oddaną pracą „dla dobra mieszkańców” etc.   Nie jest to łatwe zadanie,   zwłaszcza  kiedy na 4.200 członków zamieszkałych w osiedlu, na  Zebranie Mieszkańców przybyło ...31 osób.  Z czego17 osób stanowiła rada osiedla, pracownicy WSM posiadający mieszkania na osiedlu, innymi  słowy   wdzięczni   ” sami  swoi „. 

Z wniesionych na zebranie wniosków, propozycji pod głosowanie oczywiście przefiltrowano jedynie „te jedynie słuszne”, wszelkie  inne jako niewygodne – odrzucono.  Chociaż, przy istniejącej od lat 0,71%  frekwencji  [na czas rozpoczęcia 31 osób, w trakcie i na  koniec zebrania 20],  farsą jest fakt głosowania.  Zwyczajowo,  przedstawiciel / pracownik administracji, nazywany dyrektorem odczytał  laurkę na temat osiągnięć, niezwykłej, zaangażowanej, trudnej i oddanej pracy administracji  i nadzwyczaj rzetelnej pracy Rady Osiedla !  Oczywiście również, zwyczajowo pominął ważki fakt, nieetycznego pobierania przez członków Radu Osiedla, ze spółdzielczej kasy comiesięcznego wynagrodzenia / diety w wysokości emerytury niejednego mieszkańca. Podobnie jak, nie wspomniano o lukratywnych wynagrodzeniach pracowników administracji,  nieprawidłowościach, nieprzestrzeganiu prawa, lekceważeniu mieszkańców etc.etc.etc.   Oczywiście piszącym laurkę nie zależy na wyjaśnieniu tych spraw, wręcz przeciwnie,  stąd  za wszelka cenę zamiatają  wszystko pod przysłowiowy „dywan” pozostawiając opcję  laurkową – dobrego samopoczucia.    Nie wspomniano zatem  słowem, że :

  1. Blokowany jest spółdzielcom  dostęp do papierów, dokumentów spółdzielczych (sic)!  
  2. Koszty zarządzania niepokojąco rosną !
  3. Spółdzielcy niepokoją się o przyszłość spółdzielni !
  4. Zarządzający  spółdzielnią nie liczą się z interesem spółdzielców ustanawiając wyłącznie własne zasady  m.in.  zapominając o obowiązku przestrzegania ustawy Prawo Budowlane do utrzymania nieruchomości zgodnie z art.5 ust.2, art.61, art.62, art.70 .  Nie zapewnia, dochowania staranności, bezpiecznego użytkowania obiektów, utrzymania obiektów w niepogorszonym stanie (sic) !,
  5. Ma miejsce doprowadzanie do obniżenia użyteczności obiektów,
  6. Ma miejsce prowadzenie sprzeczne z wpływami i wydatkami gospodarki, ponoszonych kosztów utrzymania obiektów,
  7. Samowolnie podejmowane są działania wbrew interesom mieszkańców, właścicieli !,
  8. Ma miejsce zadłużanie mieszkańców właścicieli  zaciąganymi pożyczkami, kredytami  poza ich wiedzą,  bez ich zgody !
  9. Ma miejsce działanie wbrew interesom mieszkańców właścicieli naruszające ich prawa majątkowe, doprowadzające do bezprawnych obciążeń finansowych (sic) !
  10. Spółdzielców występujących w obronie ustawowych praw pozbawia się a)prawa strony, b)prawa do obrony, c)zastrasza,  podejmuje wobec nich groźby karalne przez tzw. nieznanych sprawców, deprecjonuje (sic) !

Degrengolada i wszechwładza zarządzających, organu kontrolno-nadzorczego spółdzielni, ludzi zakorzenionych w  strukturach od tzw.„zawsze” gwarantuje status quo “państwa w państwie”.   Zarząd na bieżąco, nieustannie, pochwala i nagradza  „wszelkie działania pracowników spółdzielni”,  „udowadniając” członkom, coraz to kolejnymi działaniami, “że może wszystko”.     Prawo ?  Bez znaczenia.   Od czego są zatrudnieni radcy, prokuratorzy, nieznani sprawcy, inni, równocześnie mieszkańcy spółdzielni.  Kto ma interes, aby tak postępować, sięgać do przemocy, bezprawia, posługiwać się demagogią, półprawdami, niedopowiedzeniami, kłamstwami?   Bezpośrednio zaangażowani, grupy polityków, radnych i lobbystów zajmujących się gospodarką nieruchomościami, którym marzą się korzyści ze spółdzielczego majątku, deweloperzy, zarządcy, pośrednicy handlujący nieruchomościami,  a  nawet … stowarzyszenia  /…/ SIC !. 

Taki  patologiczny stan trwa  m.in. dlatego, iż  księgowość w spółdzielni pełni rolę strategii działania a nie funkcji informacyjnej i kontrolnej – świadomego upiększania obrazu spółki.

Kasa spółdzielni hojnie, bez zahamowań, wypłaca intratne wynagrodzenia bieżące, zaległe, premie, nagrody, jubileuszówki,  potężne odprawy,  wielomilionowe odszkodowania przyznane wyrokami sądu.  Dbałość  o  swoich  – priorytetem !

Mimo zapewnień, wypowiadanych teatralnie na Walnych Zgromadzeniach gwarancji, przez kolejno wybieranych profesjonalistów, w systemie zarządzania spółdzielnią nie zmienia się jakość i sposób zarządzania. 

a) Trwa ukrywania strat oraz przenoszenia zobowiązań, nie uwzględnianych w sprawozdaniu skonsolidowanym;

b) Trwa udzielanie na papierze pożyczki  jednostce  zależnej  np.  administracji  osiedla,  czerpiąc  od   niej przychody w formie ustalonej kwoty odsetek etc.

c) Trwa tworzenie „rezerw finansowych”, zaplecza na wszelki wpadek.   Niejasne dla spółdzielców działania prowadzące do niezadowolenia i nieprzyjemnego zarzutu – niezgodnego z prawem dysponowania środkami zrzeszonych.

Zarządzanie spółdzielnią zobowiązuje.  Zasadą zatem powinno być przed podejmowaniem jakichkolwiek kroków przyswoić sobie choćby elementarne zasady obowiązujące w świecie prawa.   Powinno,  ale realia tego nie potwierdzają.

Stąd  Zarządy mają w głębokim poważaniu ustawowy obowiązek np. rozliczania eksploatacji i funduszu remontowego na poszczególne nieruchomości. Wolą rozliczać metodą „wspólnego wora”,  ponieważ  łatwiej  ukryć pewne „zdarzenia gospodarcze”. Prezesi, księgowi i rada nadzorcza czują się bezkarne, ponieważ ze względu na charakter non profit, urzędy skarbowe nie interesują się spółdzielniami mieszkaniowymi.

FUNDAMENTALNYMI  PROBLEMAMI  ZRZESZONYCH I NIE ZRZESZONYCH w  W.S.M,  są:

1) gospodarka finansami spółdzielni;

2)prowadzenie nowych inwestycji w systemie deweloperskim kosztem zrzeszonych;

3)niegospodarność;

4)przerost zatrudnienia w Spółdzielni, brak kompetencji zatrudnionych, przyjmowanych wg klucza nepotyzmu tworzące klany rodzinne tzw. miejsca pracy chronionej;

5)wysokie koszty zarządu, pracowników, zawyżona liczba  członków rady nadzorczej,   rad osiedli ;

5)zadłużanie majątku zrzeszonych bez ich wiedzy, zgody,  poprzez zaciąganie  kolejnych  pożyczek i kredytów;

6)nieprawidłowe przygotowanie inwestycji, przekładające się na zawyżanie  kosztów ;

7)nieprawidłowości  w  zarządzaniu budynków spółdzielców;

8)przepłacane usługi;

9)trwonienie pieniędzy przez zarząd kierowane  prywatą  prezesów i kierownictwa;

10)sprzeczne z prawem uwłaszczanie spółdzielców;

11)niewykonywanie zaleceń polustracyjnych;

12)nieprawidłowo prowadzona księgowość, sprzecznie z ustawą o rachunkowości  etc.

Powyższe nieprawidłowości stały się już powodem upadłości wielu spółdzielni mieszkaniowych. Ilość upadłości spółdzielni mieszkaniowych w ostatnich latach rośnie. Dla  wielu mieszkańców  prowadzi to do utraty  podstawowej  opoki,  jedynego majątku jaki mają – mieszkania. 

Obawy potwierdzają fakty, z których wynika,  że tylko – jeden rok, wystarczy, żeby doprowadzić do upadłości nawet bardzo dobrze prosperującą spółdzielnię mieszkaniową.

Bazując na danych, że spółdzielnie mieszkaniowe są wymarzonym polem do nadużyć,  m.in. dlatego, że ich działalności nie kontroluje rada nadzorcza, pozbawieni są kontroli zrzeszeni, a nawet Najwyższa Izba Kontroli została pozbawiona kontroli.

Stosowanie ocen moralnych odbiegających od norm  powszechnie przyjętych w  WSM   to oczywistość,  m.in. znakomicie widoczna m.in. podczas widowiska Zebrań Mieszkańców, tudzież Walnych Zgromadzeń święta dziękczynienia za ukończone żniwa.  Nieograniczone dysponowanie spółdzielnią, niegospodarność, działanie na szkodę spółdzielców,  normą   zarządzania w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.  Normą  jest, że ludzie ustanowieni między sobą autorytetami, uhonorowani za nieczytelną, nie znaną większości działalność,  zakorzenieni  ”od zawsze” w strukturach spółdzielni,  uzurpowali spółdzielnię  za swój folwark.      Dzięki „walorom skostniałej epoki” posiedli zdolność mobilizowania opinii publicznej oraz wywierania nieformalnej presji na rozwój oraz funkcjonowanie norm  prawnych w różnych częściach spółdzielni.                                                               Charakter ich norm moralnych fundamentalnie niespornie rzutuje  na  organizacje, prawo,  gospodarkę. Oddaje stan, jaki dzieje się w spółdzielni.  Większość świadomych widzi , że statek tonie, a piranie z dawnych służb bezlitośnie dzielą  łupy.  Na mostku kapitańskim poza słupem, nikogo nie ma. Trwają  więc  niezmiennie ponure, śmieszne, najczęściej żałosne działania.  Problemów przybywa .  A tymczasem czołowe „tuzy” nie mają nic do powiedzenia o tym bagnie.   

Warszawa handel długami

Warszawa handel długami

Warszawa jest osaczana przez nieuczciwych handlarzy długami spółdzielni mieszkaniowych. Nie tylko wyprowadzają pieniądze i majątek, ale także przerzucają konsekwencje na mieszkańców.  Rugi (znane z historii  zwane pruskimi, chłopskimi   jak   dowodzą  fakty,  nie odeszły w przeszłość. „Czyszczenie kamienic”  z wieloletnich  mieszkańców już poznaliśmy. Aktualnie nadszedł czas rugów ze spółdzielni mieszkaniowych.  Opieszałość i krótkowzroczność urzędników  znakomicie   ułatwia proces legitymizacji.

Wyprowadzanie majątku 

  1. umożliwiają blankietowe uchwały rady nadzorczej, dające zarządowi wolną rękę w nabywaniu i wyzbywaniu się majątku, oraz ustanawianie obciążeń (hipoteki). 
  2. Kreowanie sztucznych zobowiązań – to  nic  innego jak umowy „o współpracę” czy „doradztwo”, z wielomilionowymi karami umownymi, zapadające na rzecz spółek-kontrahentów, z honorariami  za usługi prawne sięgającymi setek tysięcy złotych.

„Zainteresowany”  skupuje długi spółdzielni.  Bywa, że  z długami  „normalnymi, rzeczywistymi” ,   jak również  z długami sztucznie wykreowanymi,  przy nielegalnej współpracy z zarządem.  Zarząd  oczywiście  te długi uznawał (bez jakiegokolwiek sporu), poddawał egzekucji poprzez akt notarialny (bez sądu) i jednocześnie zgadzał się na zabezpieczenie tych długów hipotekami.  

Windykator „zainteresowany” tworzył sobie w ten sposób portfel, skupując roszczenia wobec spółdzielni.  I …czekał.   Od czasu do czasu wpisywał hipotekę lub egzekucję w księdze wieczystej,   dowolnie wybranej nieruchomości spółdzielni,   na jej udziale w użytkowaniu wieczystym,    oczywiście bez zgody mieszkańców    (choć prawo tego wymaga). Wybierał te nieruchomości, gdzie było sporo lokali   nieprzekształconych  [niewyodrębnionych własności mieszkań].  

I   tu  następuje  przerzucenie długów spółdzielni ….   na spółdzielców.   Jest to operacja sprzeczna z podstawową zasadą prawa spółdzielczego – że spółdzielca za długi spółdzielni nie odpowiada. Poprzez  taki  wpis  dochodzi do zagrożonia  prawa spółdzielców mających nieprzekształcone we własność prawo do lokalu, aż do utraty mieszkania włącznie.!!!!   

Gdy na udziale spółdzielni powstaje – ciąży hipoteka, wówczas w momencie przekształcenia we własność spółdzielca także zostanie tym wpisem obciążony,   w  przypadku  np. upadku spółdzielni.   W  takiej  sytuacji spółdzielcze prawo do lokalu, „można”  zlicytować za długi spółdzielni  prawem otwartej licytacji.   SIC     

Powstaje  w  tej sytuacji  zjawisko hipoteki łącznej   tzw.  odpowiedzialność solidarna. Właściciel mieszkania odpowiada nim zatem za cały wpisany dług spółdzielni.    I …  od wyboru wierzyciela zależy, od którego z wierzycieli objętych łączną hipoteką będzie żądał zapłaty,  tylko  po to  by  doszło do „sądzenia się się między sobą o zwrot swych części”.  W tym miejscu należy podkreślić,    nie chodzi  tu   o długi zabezpieczone hipoteką, które powstały z kredytu na dane mieszkanie, albo choćby z jakichś remontów czy ulepszeń nieruchomości, gdzie wpisano hipotekę,   jest to dług powstały   z wyprowadzenia   pieniędzy i majątku spółdzielni w wyniku naruszającej prawo działalności zarządu!    W  orzecznictwie Sądu Najwyższego ukształtowała  się   interpretacja, że także przy przekształceniu własności z mocy prawa (np. na skutek zakończenia upadłości spółdzielni),  także świeżo upieczony właściciel mieszkania ląduje z hipoteką łączną z tytułu długu spółdzielni.     Wielu prawnikom do głowy nie przychodzi, że przepisy o hipotece łącznej mogą być [są] wykorzystane do zabezpieczenia dętych zobowiązań i obejścia zasady ochrony mieszkania i spółdzielczego prawa do lokalu. SIC ! 

To oznacza, że opisany proceder przerzucania skutków przestępstwa na spółdzielców przyniósł skutki:   takiego wpisu z mocy prawa nie można zaskarżyć ani oprotestować.   Brak jest bowiem jakichkolwiek instrumentów odwrócenia zaistniałej sytuacji.  SIC     MOŻNA  OKRADAĆ,   BEZ  KONSEKWENCJI   PRAWNYCH   !!!!  

Taki   geszeft –  inwestowanie w portfel długów spółdzielni wraz ze zgodą na ich zabezpieczenie,  dotyczy  osiedli spółdzielni    i „czeka na moment”, gdy będzie mógł wszcząć egzekucje już nie z mało atrakcyjnego udziału spółdzielni w użytkowaniu wieczystym,    ale z łatwo poddających się egzekucji poszczególnych mieszkań przekształconych we własność.   

TAKI  GESZEFT  W  OBECNEJ CHWILI  ma miejsce  w Warszawie  (w różnych spółdzielniach) .   Za kilka lat będzie widać tego skutki. !!!!!

  • Przekształcający się nie sprawdzają, czy spółdzielnia nie ma hipotecznie zabezpieczanych długów.
  • Prawnikom do głowy nie przychodzi, że przepisy o hipotece łącznej mogą być wykorzystane do zabezpieczenia dętych zobowiązań i obejścia zasady ochrony mieszkania i spółdzielczego prawa do lokalu.
  • Wielu  ludziom,  w  tym  świadomym,  znającym prawo spółdzielcze  jeszcze   do  niedawna  nie przyszło do głowy, jak  łatwo  jest „legalizować skutki przestępczej grabieży spółdzielni mieszkaniowych”. 

ZATEM   OSTRZEGAM,   PÓKI   CZAS.

Człowiek jak niewolnik

Człowiek jak niewolnik  

W okresie metodycznego wytaczania procesów, bezrobotny lokator zwracał się o umożliwienie spłaty poprzez dokonanie zamiany mieszkań. Prezes odmawiał wiedząc, że lokator jest w jego ręku, bo nie ma prawa do lokalu i samodzielnie nie może nim dysponować. Nie może też oczywiście zaciągnąć kredytu pod zastaw lokalem, by później sprzedać mieszkanie i spłacić dług, bo choć zapłacił za lokal to jego właścicielem pozostaje spółdzielnia. 


Nietrudno się domyślić, że wielokrotne procesy sądowe o zapłatę w sytuacji, gdy pozostawał bezrobotnym, spowodowały znaczny uszczerbek na zdrowiu i załamanie psychiczne, nie wspominając o destrukcyjnym wpływie na dzieci. Prezes i pełnomocnik spółdzielni nie mieli jednak skrupułów w jego sprawie. Z wyrachowaniem, konsekwentnie powiększali zadłużenie z zamiarem by zabrać X niemal wszystko, by nie mógł już się podnieść i by nie był w stanie kupić nawet kawalerki (jest w wieku przedemerytalnym, ma 60 lat). Zależało im, żeby X trwale utracił rodzinny dom, zajmowane mieszkanie lokatorskie.

W roku 2011 X podjął jeszcze jedną desperacką próbę. Skierował do sądu okręgowego powództwo o przywrócenie członkostwa, umożliwienie sprzedaży lub zamiany lokalu i powołanie biegłego księgowego do ustalenia kwoty rzeczywistego zadłużenia. Dodatkowo wniósł o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego pytania prawnego, czy w państwie prawa zgodne z konstytucją jest umyślne pozbawienie możliwości dysponowania lokalem osoby, która poniosła koszty budowy. Sąd, jak nietrudno się domyślić, odrzucił powództwo o członkostwo, odwalił wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego i oczywiście odmówił weryfikacji kwoty zadłużenia naliczonej przez prezesa.

Oprócz kosztów w postępowaniach sądowych doszły jeszcze inne:

– przewiezienie mienia – 1.353,00 zł
– wycena mieszkania – 492,00 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 29.02.2012 – 302,58 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 19.03.2012 – 605,16 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 11.04.2012 – 226,93 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 10.05.2012 – 226,93 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 23.05.2012 – 215,59 zł
– ogłoszenie prasowe o licytacji lokalu z 28.02.2012 – 431,17 zł
Razem – 3853,36 zł


W
indowanie zadłużenia i sprzedaż lokalu na licytacji. Mieszkanie 72 m2 w 4-piętrowym bloku  w 2011 roku realnie warte koło 200220 tys. zł. Prezes spółdzielni m.in. dlatego odrzucał opcję spłaty długu przez odpracowanie lub zamianę lokali, bo lokator wymknąłby mu się od bezdomności i oczywiście nie byłoby zysków z odsetek i zasądzonych kosztów zastępstwa procesowego. Jako optymalne rozwiązanie w sprawie upatrywano niedopuszczenie do zamiany, sprzedaży czy odpracowania i wygenerowanie jak największego zadłużenia z przetrzymywania w pułapce lokatorskiego tytułu do lokalu.

Niniejszy przypadek jest  wprost wzorowy. „Przytrzymano” lokatora kilka lat nabijając licznik kosztów do horrendalnych kwot. Dodatkowo tanio sprzedano lokal. Zamiast oczekiwanych  180–200 tys., które deklarowały osoby zainteresowane zamianą (składając pozew o członkostwo do sądu X przedstawił listę chętnych na zamianę, którzy gotowi byli oddać swoje mniejsze mieszkanie i objąć lokal X spłacając jego dług), mieszkanie „poszło” za 156 tys. zł. Z tej kwoty potrącono wygenerowane 98.737,14 zł. Do wypłaty lokatorowi pozostało nieco ponad 57 tys. zł

Na tym jednak nie koniec gehenny. Spółdzielnia wysłała do urzędu skarbowego PIT-8C wpisując do rozliczenia, przychód w kwocie 155.763,39 zł. Andrzej obawia się, że poskutkuje to obowiązkiem zapłacenia w 2013 roku podatku od tej kwoty.

Ograbienie i eksmisja lokatora zyskała też właściwą oprawę marketingową. W bloku i na ulicy, na której mieszkał Andrzej, rozeszła się wieść jak skończył „buntownik”, który sprzeciwił się prezesowi.


Ile pieniędzy po eksmisji do podziału?  
Pełnomocnik reprezentujący spółdzielnię, w której miały miejsce te wydarzenia, inkasuje około 91 % zasądzanych kosztów zastępstwa procesowego, więc z jego punktu widzenia optymalnym rozwiązaniem jest jak największa liczba spraw o zapłatę oraz o eksmisję.

Każde takie postępowanie ma 100% gwarancji zysku, ponieważ zawsze zabezpieczeniem jest lokal, który w końcu zabiera się eksmitowanemu lokatorowi. 

Z podsumowania  wynika, ze koszty sądowe i komornicze wyniosły 22.517,50 zł.Odsetki to kolejne 27.131.07 zł.

Biznes jest więc bardzo dochodowy dla zarządu, pełnomocnika, komornika i drobniejszych uczestników w rodzaju osoby od wyceny, a nawet lokalnej prasy, która w tym przypadku odnotowała przychód około 2 tys. złotych za publikowanie ogłoszeń o licytacji.


Co z pozostałymi mieszkańcami spółdzielni?  
W czynsze wkalkulowuje się koszty prowadzenia setek spraw o zapłatę. Koszty „przetrzymywania” lokatorów w okresie podwyższania długu do sensownych kwot satysfakcjonujących zainteresowanych procederem ponoszą inni mieszkańcy. Jednak po eksmisji i licytacji spółdzielcy z danego bloku czy nieruchomości nie otrzymują zwrotu nakładów w postaci obniżki czynszu czy rozliczenia wykonanej eksmisji.

Praktyki powyższe nie mieszczą się w standardach państwa prawa. Szkodzą społeczności zrzeszonej w spółdzielni. Zrzeszenie spółdzielców ze zrozumiałych względów nie ma interesu żeby degradować i wyniszczać swoich członków, dla których spółdzielnia przynajmniej w teorii, powinna być organizacją samopomocową i redukującą koszty zbiorowego zamieszkania. Wreszcie w interesie zrzeszonych nie leży sprzedawanie majątku w zaniżonych cenach ani powiększanie grupy wykluczonych społecznie.

Dobro członków i dobro społeczności nie ma jednak w tym przypadku jakiegokolwiek znaczenia, bo w myśl komunistycznych przepisów mieszkańcy pozostają jedynie przedmiotami w rękach zarządów przyzwyczajonych do eksploatacji ukierunkowanej na zyski i sprowadzanie człowieka do roli płatnika czynszu.


Wnioski:

  1.  Mieszkanie lokatorskie jest pułapką dla niezamożnych, w szczególności  osób, które dotknęło bezrobocie, choroba, trudności życiowe.
  2. Postkomunistyczne spółdzielnie odmawiają spłaty zobowiązań poprzez odpracowanie, zamianę, umożliwienie sprzedaży. Przy nieludzkim prawie, niejednokrotnie wykorzystują problemy lokatorów by zarabiać na krzywdzie i wykluczeniu społecznym.
  3. Skutki działalności prezesów przy dziesiątkach eksmisji są wprost katastrofalne dla lokalnych społeczności. Ludzie wyniszczeni ekonomicznie i psychicznie tracą dorobek życia i z reguły nie są już w stanie się podnieść. Resztę życia spędzają jako klienci pomocy społecznej, często po eksmisji degradują ich patologie towarzyszące wykluczeniu: przestępczość, alkoholizm, przemoc w rodzinie.
  4. Nieodwracalnej, strasznej i nienaprawialnej krzywdy doznają dzieci w rodzinach bezrobotnych poddawanych metodycznej windykacji i eksmisji. Urazy psychiczne jakich doznają, gdy komornik zabiera mienie i wyrzuca z rodzinnego domu, trwale determinują ich przyszłe życie i zachowania. W przyszłości jako osoby dorosłe mają obniżoną samoocenę i trudności z adaptacją społeczną.
  5. Polityka eksmisyjna powoduje olbrzymie koszty ekonomiczne, sztucznie wymusza nakłady na pomoc społeczną w zakresie dostarczania lokali socjalnych, finansowania pomocy żywnościowej i materialnej oraz zwalczania patologii dynamicznie rosnących w środowisku wykluczonych.
  6. Priorytetem reformy postkomunistycznej spółdzielczości powinna być jak najszybsza zmiana prawa w zakresie równouprawnienia posiadaczy lokatorskich praw do lokali i umożliwienia im dysponowania mieniem po spłaceniu kosztów budowy.
  7. Obecna dopuszczona prawem dyskryminacja obywateli posiadających lokatorskie tytuły do lokali rażąco narusza konstytucyjną zasadę równości oraz standardy państwa demokratycznego.
  8. Rady nadzorcze wyłaniane w niedemokratycznych wyborach w spółdzielniach-molochach aprobują poczynania prezesów ukierunkowane na systemowe eksploatowanie najuboższych grup mieszkańców i eksmitowanie dla korzyści z handlu lokalami, zysków z odsetek i kosztów zastępstwa procesowego.