Archiwa tagu: Stowarzyszenie Interesu Publicznego Wieczyste

Układ patologiczny zamknięty

Układ patologiczny zamknięty

 Jak budują spółdzielnie mieszkaniowe?

Zarządy spółdzielni, w okresie trwania inwestycji lub po jej zakończeniu, poza normalnym wynagrodzeniem, dodatkowo są na % prowizji od kosztów budowy – ostatecznego rozliczenia. Ten procent wynosi od 3 do 7.

​ Tak,  ale nie  w WSM. Tu Zarząd nalicza sobie prowizje znacznie ​, znacznie”​ korzystniejszą. 
​Im wyższy jest koszt inwestycji, ​…..​ także gruntu pod dan ​ą​ inwestycję, tym
​….​ wyższe … są prowizje członków zarządów. Działa to na zasadzie „im ten miś jest droższy…”
​ ​

Mało tego im inwestycja trwa dłużej, tym dla zarządów lepiej, bo dłużej wypłacają sobie comiesięczna zaliczkę prowizyjną.

Oczywiście członkowie spółdzielni nic nie ​wiedzą,  nie ​ rozumieją – bo dla ​dobra ​ sprawy –  tak ma być .

Co trzeba czytać – statut, Regulamin rozliczenia inwestycji, jako integralna część umowy o budowę lokali i dwa regulaminy pochodne statutu (uchwalane przez Rady Nadzorcze – najczęściej zauszników zarządu), tj. Regulamin Zarządu i Regulamin Wynagradzania Zarządu. Wówczas wiemy dlaczego im ten miś jest droższy, a jego budowa trwa dłużej….
Trzeba tez wiedzieć, że obecnie spółdzielnie mogą (lecz nie muszą) budować lokale z ekspektatywą odrębnej własności lub ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu.

W tym drugim przypadku płacimy spółdzielni setki tysięcy złotych, lecz nie stajemy się właścicielami lokalu.
Nadal jest nim spółdzielnia jako, osoba prawna.
Trzymajcie się z daleka od tej patologii.

Jeśli kupić mieszkanie to własnościowe, najlepiej we wspólnocie, mieszkaniowej.

Wkład budowlany i rozliczenie całości kosztów po oddaniu inwestycji – tak od strony formalnej przebiega proces budowania dla członków spółdzielni mieszkaniowych.

Budownictwo spółdzielcze w Polsce kiedyś święciło tryumfy. Spółdzielnie w najlepszym okresie oddawały więcej mieszkań niż firmy deweloperskie. Obecnie po takim stanie rzeczy nie ma śladu.   W zeszłym roku spółdzielnie oddały zaledwie ponad 2.000 mieszkań. Jeszcze w latach 90′ były jednym z najistotniejszych graczy na rynku i budowały znacznie więcej niż deweloperzy. Przykładowo – w 1993 roku przybyło ponad 50 tysięcy mieszkań spółdzielczych i tylko nieco ponad 30 tys. od deweloperów. Wysoki udział budownictwa spółdzielczego utrzymywał się przez całą ostatnią dekadę XX wieku, ale także na początku wieku nowego.
Jeszcze w 2001 roku spółdzielnie oddały ponad 20 tys. lokali, co było wynikiem tylko o kilka tysięcy gorszym od budownictwa deweloperskiego.
10 lat temu spółdzielcy oddali blisko 10 tys. mieszkań, a więc 5 razy więcej niż obecnie, nie porównując to z okresami wcześniejszymi, gdy wyniki były znacznie wyższe. 

Powodem jest kilka czynników, które sprawiają, że budownictwo spółdzielcze zamiera. Minusem jest nieprzejrzyste prawo, które może odstręczać inwestorów. Inna sprawa to fakt, że idea spółdzielczość zakłada budowanie dla własnych członków i to non profit. Mało która spółdzielnia chce działać jak typowy deweloper, a przystąpienie do projektu na „spółdzielczych” zasadach wiąże się z  ryzykiem.

Z założenia planu finansowego budowy – członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, te do samego końca mogą się zmienić, co różni się zasadniczo od budownictwa deweloperskiego, gdzie zmiana ceny daje podstawę do odstąpienia od umowy.


Nowym impulsem dla budownictwa spółdzielczego może być zapowiadany przez rząd Narodowy Program Mieszkaniowy. Jednym z jego filarów: oprócz mieszkań na wynajem i stymulacji oszczędzania na cele mieszkaniowe, ma być wsparcie  budowy mieszkań komunalnych, spółdzielczych itp. Czynsze w takich lokalach mają być nie wyższe niż 4 – 5 proc. wartości odtworzeniowej.

Wkład budowlany .  Jak stać się właścicielem mieszkania od spółdzielni? Możliwości są dwie albo:

1. przystąpienie do spółdzielni, wniesienie wkładu budowlanego i podpisanie umowy o budowę lokalu wraz z  ekspektatywą, czyli roszczeniem o ustanowienie odrębnej własności lokalu, albo
2. kupno mieszkania na normalnych zasadach rynkowych, tak jak od dewelopera​.​
 
Pierwsza forma
​ z „założenia” ​ jest atrakcyjniejsza cenowo, tzn. spółdzielnie ​”​dla swoich​”​ członków budują taniej. ????
​Stąd  epidemia  swojaków na  nowo budowane mieszkania​
​ w ramach wdzięczności  za  dotychczasową „pracę”???​


Sama  ekspektatywa jest prawem zbywalnym, dziedzicznym i podlega egzekucji. Nabywca ekspektatywy musi przystąpić do spółdzielni mieszkaniowej a umowa zbycia ekspektatywy odrębnej własności lokalu powinna być zawarta w formie aktu notarialnego.

Należy zaznaczyć, że od 2007 roku  nie można już ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.
Tak więc mieszkania od spółdzielni to po prostu mieszkania własnościowe.  
Choć zrzeszony spółdzielca teoretycznie może liczyć na tańsze mieszkanie niż klient kupujący „z zewnątrz”, musi pamiętać również o fakcie, że proces inwestycyjny przebiega tu inaczej niż w przypadku budownictwa deweloperskiego.  Członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, a te do samego końca mogą się zmienić. Tak więc ostatecznie spółdzielca nie zna ceny swego mieszkania.

Jeśli natomiast chodzi o kupującego na zasadach komercyjnych – nie musi on przystąpić do spółdzielni. Nie ma takiego obowiązku, choć najczęściej mu się to po prostu opłaca.

Bycie członkiem ​a  w  szczególności  „honorowym”, ​może wiązać się z różnymi profitami i zawsze daje wpływ na jej działanie. Członkowie często korzystają z obniżki opłat, czynszowych, co wynika  stąd, że spółdzielnia posiada dodatkowe dochody.  Osoba, która spółdzielcą nie jest, nie ma prawa do uczestnictwa w podziale tych środków. Może być ​  nawet  np. obłożona wyższym czynszem.

Przekształcenie wieczystego we własność

Przekształcenie wieczystego we własność

Senat odmawia zajęcia się projektem rządowym z poprawkami wniesionym przez WIECZYSTE

 

Projekt rządowy ws. przekształcenia współużytkowania wieczystego w prawo własności (wraz z propozycjami poprawek) wniesione do Senatu przez Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE nie będzie rozpatrywane.

Jak informuje Kancelaria Senatu – stopień zaawansowania prac nad rządowym projektem ustawy o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów (UD 75) oraz deklaracje Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa świadczą o gotowości jak najszybszego zakończenia prac w Rządowym Centrum Legislacji. Z analizy „Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów” wynika, że prace nad projektem przedłużają się w związku z koniecznością uwzględnienia uwag zgłoszonych przez Ministra Sprawiedliwości oraz Ministra Rozwoju i Finansów w ramach uzgodnień międzyresortowych. Spowodowały one potrzebę wprowadzenia zmian w ocenie skutków regulacji i uzasadnieniu do projektu. Jednocześnie pragniemy przypomnieć, że Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zajmowała się już w okresie od 31 sierpnia 2016 r. do 16 lutego 2017 r. zgłoszoną przez Stowarzyszenie petycją w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (P9-50/16). Senatorowie przeprowadzili dyskusję, zapoznali się ze stanowiskiem rządu i postanowili dalszy etap dyskusji nad zagadnieniem przesunąć na czas prac legislacyjnych nad projektem ustawy w parlamencie. Ostatecznie Komisja zadecydowała o zakończeniu prac nad petycją. Z praktyki rozpatrywania petycji w Senacie wynika, że Senat nie podejmuje prac nad petycją, w ramach której zgłaszany jest resortowy projekt, nad którym aktualnie toczą się prace w Komitecie Stałym Rady Ministrów, w szczególności gdy petycja dotycząca tego samego zagadnienia była już wcześniej przedmiotem prac Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Szanowny Panie, informujemy, że uwagi zaproponowane w piśmie z dnia 10 maja 2017 r. Stowarzyszenie będzie mogło zgłosić – zgodnie z obowiązującymi procedurami – po skierowaniu projektu ustawy do laski marszałkowskiej, wtedy odpowiednie komisje odniosą się do tych uwag ze starannością i życzliwością. 

 

Pismo Kancelarii Senatu

Przypomnijmy, iż Stowarzyszenie wniosło projekt rządowy wraz z poprawkami, w celu przyspieszenia prac nad ustawą. Równocześnie wnosiło o zmianę tego projektu, domagając się nieodpłatnego przekształcenia nieruchomości mieszkaniowych, a w przypadku odpłatności obniżenia wysokości opłaty poprzez zastosowanie stawki 0,3% i nie dłużej niż przez okres 10 lat.
http://serwis21.blogspot.com/2017/05/rzadowy-projekt-ustawy-zgoszony-do.html

Senat odmówił zajęcia się sprawą, jedynie zapewniając o życzliwości. 20 lat haraczu wieczystego/przekształceniowego jest nie do zaakceptowania – stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE i dodaje – skoro nasze konstruktywne propozycje nie zostały do tej pory uwzględnione, powrócimy do protestów.

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Poniżej, zamieszczam spostrzeżenia z karykatury wyborów kandydatów do rady osiedla ​w ​Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej podczas dorocznego ZEBRANIA SPRAWOZDAWCZEGO za 2016 r.   z dnia 22 kwietnia 2017 r.

Tytułem wstępu,  warto wyjaśnić że aktualna społeczność spółdzielczości mieszkaniowej, w tym oczywiście Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wykształcona w PRL,   poza nazwą nie ma nic wspólnego z ideą prawdziwego ruchu spółdzielczego z XIX wieku i okresu międzywojennego!
Zamysłem przedwojennych pionierów spółdzielczości mieszkaniowej – spółdzielnia nie była eksploatacja ani wyzysk członków ani też pozbawianie ich prawa własności mienia.  Była dobrowolnym zrzeszeniem, otwartym członkostwem na demokratyczne kierowanie spółdzielnią.

 
To co wykreowano w PRL jest wynaturzeniem i karykaturą idei spółdzielczości. Przekształciło się w organizację mafijną.

​ ​

Społeczeństwo zniewolono systemem totalitarnym, w którym prawa jednostki i życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości. Prawo własności zastępując lokatorskim i własnościowym tytułem do lokalu.

W spółdzielni-molochu [w tym Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej], zamknięto mieszkańców​ w kolektywnych zunifikowanych grupach zamieszkujących bloki wpajając hasło: wszystko wspólne – czyli tak naprawdę niczyje.

    Nie ma już PZPR, zburzono pomniki Lenina, komunizm uznano za zbrodniczy na równi z faszyzmem  ale Spółdzielnie-molochy pozostały​,​ będąc najtrwalszymi tworami systemu komunistycznego z postkomunistami.  Ewidentnym przykładem  Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa …   

 
Fundamentalne prawo do demokratycznych wyborów i praw przysługujących jednostce/spółdzielcy, czyniąc fikcją.

Dla tych co nie znają treści – Druga Zasada spółdzielczości brzmi: Spółdzielnie są organizacjami demokratycznymi kierowanymi przez ich członków, którzy aktywnie uczestniczą w ustanawianiu polityki spółdzielni i w podejmowaniu decyzji, […]  członkowie mają równe prawa (jeden człowiek – jeden głos).

W dniu 22 kwietnia 2017 r. na dorocznym  ZEBRANIU SPRAWOZDAWCZYM członków OSIEDLA ŻOLIBORZ Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w Domu Kultury Żoliborz przy ul.Próchnika, zgromadzonym wydano 97 mandatów. [Czas trwania zebrania od 10 oo-21 oo].        Organizatorzy zebrania sprawozdawczego osiedla Żoliborz [liczące 4.200 członków]
za miniony 2016 rok, przedstawili laurki  z lukrowanymi bajdurami – odczytane  przez kierownika administracji i …przedstawiciela rady osiedla. Sprawozdania organizacyjno-finansowe z działalności statutowej,  nie mające związku z rzeczywistością … Przy uciesze klakierów radośnie przyjęte. Koncentrując się na ….  przepchnięciu „zaplanowanych” wyborów,  i … wielogodzinnym „liczeniu” głosów SiC!  


W myśl  zasady,  nie ważne  kto  głosuje,  ważne kto liczy głosy!


Wbrew drugiej zasadzie spółdzielczości, uniemożliwiono członkom wyrażenie opinii, skarg, uzyskanie wyjaśnienia
​w sprawach ​istniejących nieprawidłowości. Ośmieszając i deprecjonując osoby wypowiadające się. Uznając  za jedyną rację, absolut zdanie kierownictwa i  lojalnych członków rady osiedla.

Nie ulega wątpliwości, że spółdzielnia to ogół członków, a nie reprezentacja niszowej grupy kierującej się prywatą – organizacji mafijnej.

  A mimo to wieloletnie doświadczenia, potwierdzają że organiza​torzy​ zebrań uniemożliwia​ją​ członkom uczestniczenie w kierowaniu spółdzielnią, ​co ​ skutkuj​e​:

1.pogarszaniem  jakości zarządzania;

2.nie rozliczaniem działalności, ludzi niekompetentnych, nieudolnych  administracyjnie;
3.nie rozliczaniem nieprawidłowości w zarządzaniu;
4.nie rozliczanie nieprawidłowości w kalkulowanych kosztach remontów wobec obowiązujących stawek rynkowych​, innych zasad​; 

5.brak​iem​ optymalizacji kosztów zakupu energii cieplnej w stosunku do  rozliczanych kosztów energii cieplnej;
6.torpedowaniu wykupu ziemi, dokonywaniu niezgodnych z ustawą wpisów w aktach notarialnych, nieprzydzielanie piwnic,  dzielenie  części wspólnych udziałowców  etc.;
7.doprowadzaniu do pogarszania skali ubóstwa;
8.kreowaniu rozwarstwienia społecznego i koncentracji w spółdzielni ludności niezamożnej;
9.handlowaniu mieszkaniami z odzysku etc.,  etc., etc.
 


Mafia spółdzielcza – to organizacja przestępcza rekrutująca się ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej. Działalność oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych/eksploatacyjnych. Organizacja nieusuwalna i nietykalna przez władze RP, charakteryzująca się nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. „zaprzyjaźnione firmy” oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha, powszechny  brak  prawa własności,  skupiska  biedy,  dużej liczby eksmisji.

 

Głównym narzędziem finansowania spółdzielni i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych itp.
Legalizacja procederu odbywa się dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach WSM.

Manipulacja kryteriami wyboru nowych kandydatów do organów samorządowych  eliminuje możliwość dostępu ludzi odpowiedzialnych i możliwość kontroli.  Dostęp  zachowując  jedynie „samym  swoim”.  W  zamian za łapówki i podział wynagrodzenia z zysków. Mafia  skutecznie zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Manipuluje wyborami do organów spółdzielni zapewniając stałe członkostwo w radzie osiedla, radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu, gwarantując nieusuwalność prezesom.  

Na czym polegają wybory do władz samorządowych spółdzielni:

  1. Braku upowszechnienia informacji o czasie i miejscu zebrania. Wywieszeniu informacji i natychmiastowym jej zerwaniu, nie dopuszczając do powiadomienia zbyt dużej ilości członków;
  2. Zminimalizowaniu ilości obecnych potencjalnych obecnych na dorocznym zebraniu mieszkańców;
  3. Blokowaniu wypowiadania się  członkom osiedla;
  4. Przygotowaniu i przekazaniu przez umyślnych/dyżurnych ściągawek z wykazem „właściwych” kandydatów​ obecnym na zebraniu​.
  5. Wskazaniu przez kierownictwo administracji osiedla Żoliborz III wykazu
    ​”tych  właściwych” ​kandydatów;
  6. Manipulacji liczenia  oddanych głosów przez wyborców.


Organizacji zapewniającej sobie bezkarność i hegemonię w lokalnej społeczności przenikając do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych,  biznesu. Zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności skorumpowania sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działając w środowisku biznesowym.

Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie „przedsięwzięć biznesowych” opartych na zawyżaniu cen zakupu. Stąd lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder  odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni .

 SiC!

W wyborach przede wszystkim biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele „zaprzyjaźnionych firm”, osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a „wypełniające wakaty” po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.

   

Naczelnym zadaniem spółdzielni jest torpedowanie wszelkich zmian, i osób którzy mogliby doprowadzić do demokratyzacji funkcjonowania spółdzielni, działań w imieniu i na rzecz członków.  

Siła kłamstwa

Siła Kłamstwa

Mieszkania za złotówkę”

M​edi​a​ swoimi publikacjami konsekwentnie dyskredytuj​ą​

uwłaszczenie mieszkań spółdzielczych, antagonizuj​ą​członków spółdzielni wprowadza​ją​w błąd osoby starające się o przeniesienie własności.

Większość spółdzielców ​powinno ​zna​ć​karierę hasła „mieszkania za złotówkę”. Lobby spółdzielczości mieszkaniowej przeciwne uwłaszczeniu mieszkań rozpętało ogromną kampanię nienawiści i manipulacji powielając i upowszechniając kłamliwy termin „mieszkania za złotówkę”.

Jak wiemy w 2007 roku zakazano prezesom spółdzielni mieszkaniowych naliczania, przy przeniesieniu własności lokali, dodatkowych uznaniowych kwot niezwiązanych z faktycznie poniesionymi kosztami budowy mieszkań.

Ustawowy zakaz wywołał wściekłość wśród zarządów, które odtąd nie mogły już zarabiać na uwłaszczeniu, bo ustawodawca ograniczył im pobieranie opłat do wysokości spłaty kwot umorzonej pomocy państwowej udzielanej na budowę lokali.

Stąd dla uwłaszczających się wzięły się złotowe kwoty do spłaty w sytuacji, gdy kredyty na budowę mieszkań były zaciągane np w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Służalcze media jednak ani słowem nie wspominają z czego wynika  mechanizm naliczania złotowych spłat.

Co więcej, w żadnej z dotychczasowej publikacji nie ​ma wyjaśnienia, że pobierane przed 2007 rokiem marże rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, pod pretekstem spłaty kosztów budowy, w rzeczywistości były niczym więcej tylko wyłudzaniem nienależnych zarządom kwot i mówiąc wprost oszukiwaniem uwłaszczających się członków spółdzielni.

Media te nie wyjaśniają też, że warunkiem uwłaszczenia lokalu była i jest spłata kosztów budowy  oraz brak zadłużenia czynszowego.Wyjątkowa niegodziwość manipulacji hasłem „mieszkania za złotówkę” wiąże się też z sugerowaniem jakoby mieszkania można było kupić za złotówkę w ogóle, że niby dany spółdzielca nie poniósł żadnych innych kosztów, a teraz okazyjnie może nabyć lokal za kilka złotych. To perfidne kłamstwo do dziś wywołuje emocje i poczucie krzywdy u osób, które przed 2007 rokiem padły ofiarą uwłaszczenia za przymusową dopłatą oraz wprowadza w błąd tysiące osób, które wskutek kłamliwej propagandy żyją w przekonaniu, ze mieszkanie można kupić za kilka złotych.  Przykład:

  1. Uwłaszczenie na starych zasadach. Mieszkanie ciągle kupisz za złotówkę.
  2. Mieszkania za złotówkę także po Nowym Roku. Spółdzielnie idą na rękę.
  3. Prawo własnościowe to zdaniem propagandzistów własność.

Media wysługujące się antyspółdzielczemu lobby konsekwentnie powielają dodatkowe kłamstwo. W publikacjach sugerują, że własnościowe prawo do lokalu to własność, a uwłaszczenie polega na przekształceniu lokatorskiego prawa we własnościowe. Poniżej przykłady  podawania  nieprawdy:

  1. Tylko do końca roku miała obowiązywać ustawa, która pozwalała na takie przekształcenia.
  2. Lokatorskie prawo do lokalu można było tanio zamienić na prawo spółdzielczo-własnościowe.
  3. Bo od nowego roku to walne zgromadzenie spółdzielców miałoby decydować o tym, ile kosztowałoby przekształcenie mieszkania lokatorskiego na własnościowe.

Większość mieszkań jest już własnościowa. Tych lokatorskich zostało jeszcze kilkadziesiąt.

​Sic!​


Dziewięć lat czeka na akt własności. Bo spółdzielnia zwleka. Jak tylko w 2001 roku weszła w życie ustawa o uwłaszczeniach, to napisałam pismo do spółdzielni, że chcę mieć prawo własnościowe.
Mieszkanie to często dorobek całego życia.

​ ​

Trzeba wykorzystać dogodną okazję i za symboliczną złotówkę przekształcić je na własnościowe.
Piwnice będą własnościowe

Media po 2007 roku w wielu publikacjach bezpodstawnie informowały, że uwłaszczenie to przekształcenie w prawo własnościowe, choć ustawodawca zakazał ustanawiania prawa własnościowego i oczywiste było, że celem uwłaszczenia jest ustanawianie własności lokali, a nie własnościowego tytułu do lokalu. 

O co więc chodzi w tych antypolskich i antyspołecznych nagonkach i okłamywaniu opinii publicznej?


W pokomunistycznej spółdzielczości tkwią olbrzymie pieniądze (budżet, drugi co do wielkości po państwowym) i dysponowanie nimi odbywa się obecnie praktycznie bez żadnej kontroli. Ludność mieszkająca szczególnie w spółdzielniach-molochach jest eksploatowana i dyskryminowana.

  1. Nieuwłaszczonym spółdzielcom nie przysługuje status strony ani pokrzywdzonych, nie mają prawa do demokratycznych wyborów (prokuratura uznała, że wybory w spółdzielni nie podlegają ochronie).

  2. Dodatkowo dzięki zręcznemu zapisowi, że spółdzielnia jest prywatnym majątkiem, spółdzielczość nie podlega kontroli instytucjonalnej (np. NIK). Stan ten powoduje, iż akceptowane przez zarządy ceny zakupu towarów i usług są często znacznie wyższe od rynkowych, a wykonywane prace nie zawsze celowe.

  3. Rozwój uwłaszczenia i edukacji spółdzielczej jest więc groźny dla obecnego status quo, ponieważ przeniesienie własności otwiera uwłaszczonym możliwość wyrwania się ze spółdzielni i wyboru wolnorynkowego zarządcy – a więc radykalnego obniżenia kosztów zarządzania i remontów budynków. Ponadto własność jest chroniona konstytucyjnie.

  4. Właściciel uzyskuje status pokrzywdzonego w sprawach np. o niegospodarność…… przynajmniej teoretycznie według ustawy i orzecznictwa SN.

  5. Uwłaszczenie lokali zmniejsza majątek spółdzielni jako osoby prawnej, czyli innymi słowy jest mniej mienia do zastawiania kredytów. Zarząd musi pytać o zgodę uwłaszczonych.

Dla prezesów to bardzo istotna kwestia, ponieważ dysponując mieszkaniami własnościowymi i lokatorskimi, w świetle prawa będącymi w majątku spółdzielni, nie muszą liczyć się z głosem mieszkańców. Z reguły wystarczająca jest uchwała, często podejmowana głosami pracowników, o wyrażeniu zgody na zaciąganie kredytów – nawet rzędu 20-30 mln w skali roku.

Skąd tak niezwykła przychylność mediów dla zarządów spółdzielni?
Najgorzej jest w tzw. miastach spółdzielczych, w których np. połowa mieszkańców egzystuje w spółdzielniach. Struktura taka z reguły przekłada się negatywnie na lokalną gospodarkę.

Jest mniej firm, a działalności mniej rentowne. Jest mało lokalnych klientów, bo siła nabywcza ludności rezydującej w spółdzielniach często jest bliska zeru. To determinuje pozycję ekonomiczną lokalnych mediów, które w większości przypadków z wolnego rynku nie mają w ogóle poważnych klientów reklamowych lub zyskują ich, ale w znikomej części, nieadekwatnie do poniesionych nakładów.

Życie gospodarcze w takich miastach rzuca te media w objęcia grup rządzących spółdzielniami. Grupy nomenklaturowe są stałymi, dużymi klientami na kampanie reklamowe, a nawet artykuły sponsorowane. Chcąc w ogóle przetrwać na gospodarczym pustkowiu miasta spółdzielczego, media starają się więc współpracować ze strategicznymi klientami, w tym przypadku prezesami spółdzielni. Zależność ekonomiczna nie jest oczywiście regułą we wszystkich przypadkach. Niejednokrotnie o przyjętym kierunku rozstrzygają inne kryteria, np. walki frakcyjne między miejscowymi politykami, w których lokalne gazety wstępują do zaciągu silniejszych.

Spółdzielnie Mieszkaniowe

Spółdzielnie mieszkaniowe

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa wyciąga pomocną dłoń do spółdzielni mieszkaniowych. Nie bez powodu. Bo choć w całym kraju jest ich 3,6 tys. i mają 4,2 mln członków, to w ostatnich dziesięciu latach wybudowały zaledwie 56 tys. lokali. Czyli mniej niż deweloperzy w samym tylko 2015 roku.

Ale niebawem spółdzielczość ma odgrywać większą rolę na rynku nieruchomości. Rozwiązania, jakie zamierza wdrożyć resort w ramach narodowego programu mieszkaniowego, mają zachęcić zrzeszenia do budowy mieszkań lokatorskich. Ich najemcy sukcesywnie – w ramach czynszu – spłacaliby koszty ich powstania.

    Bez   prawa   do   mieszkania   !!!!! 

Resort chce osiągnąć cel na dwa sposoby.

  • Pierwszy to przywrócenie uprzywilejowanego finansowania. – Umożliwimy zrzeszeniom budującym takie mieszkania m.in. ubieganie się o preferencyjny kredyt – zapowiada Elżbieta Kisil, rzecznik MIB.
  • Ponadto resort przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który mocno zmieni zasady przekształcania spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własności.

W przypadku mieszkań wybudowanych po wejściu w życie nowych przepisów spółdzielnie będą miały większy wpływ na tempo i zakres takiego przekształcenia. – Wskazanie, czy przekształcenie będzie możliwe i po upływie jakiego czasu, znajdzie się w umowie o budowę lokalu – zapowiada MIB.

Obecnie spłata przez lokatora (nawet w ciągu miesiąca

  –  ciekawostka

) przypadających na niego kosztów budowy automatycznie otwiera drogę do przekształcenia spółdzielczego prawa do lokalu we własność i wyprowadzenia mieszkania poza majątek spółdzielczy. To także zniechęca spółdzielnie do nowych projektów lokatorskich.

Spółdzielnie na nowe rozwiązania czekają z niecierpliwością. – Odbudowa segmentu mieszkań lokatorskich z czynszami na poziomach zbliżonych do wskazanych przez rząd będzie możliwa tylko przy wsparciu państwa, obniżającym koszty inwestycji i niewymuszającym na najemcach wysokiego udziału w kosztach budowy – ocenia Jerzy Jankowski z Krajowej Rady Spółdzielczej.

MIB planuje, że rząd przyjmie projekt ustawy w IV kw. tego roku. W lokalach powstających w ramach Mieszkania Plus czynsze mają wynosić 10–20 zł za metr w opcji najmu i 12–24 zł przy najmie z docelowym wykupem.

zapora   dla  większości   ludzi.

Z 461 wydanymi pozwoleniami na budowę i nieco ponad tysiącem rozpoczętych lokali spółdzielnie utrwaliły w pierwszej połowie tego roku swoje miejsce na marginesie rynku mieszkaniowego. Pod względem liczby lokali oddanych do użytku ich udział w tym segmencie wyniósł zaledwie 1,3 proc. Po stronie spółdzielni było ich tylko 1 tys. Przed dekadą był to udział na poziomie ponad 8 proc., a przed 20 laty aż 43 proc.

W jaki sposób przywrócić spółdzielnie do życia?

 

W JAKI SPOSÓB PRZYWRÓCIĆ SPÓŁDZIELNIE DO ŻYCIA ? 

 
Wątek wywiadu dotyczący spółdzielni mieszkaniowych  7:09 – 18:20  minuta wywiadu    Link do wywiadu:  http://sds8.wp.tv/2935402-h.webm red. Agata Kalińska
Wiceminister Kazimierz Smoliński:  Spółdzielnie mieszkaniowe, mimo pewnej takiej jak gdyby niesprawiedliwej publicznej oceny jako złe instytucje,  jeżeli weźmiemy pod uwagę koszty funkcjonowania, koszty administracji budynków mieszkalnych, to one są najniższe. Żadna instytucja inna, poza spółdzielnią mieszkaniową nie jest w stanie tak niskich kosztów obsługi, kosztów administracji zapewnić. To są sprawne organizmy, [SIC !] oczywiście są nadużycia, jak w wielu też przedsiębiorstwach. Są spółdzielnie, które źle funkcjonują ale większość spółdzielni dobrze funkcjonuje.  Spółdzielnie mają i doświadczenie i mają potencjał, czyli mają grunty. [SIC!]  Wiele spółdzielni ma potencjał w zakresie zaciągania kredytów [SIC!] . Chcemy to wykorzystać. Spółdzielnie nie budują w tej chwili dlatego, że jeżeli jest automatyczne przekształcanie na własność tych mieszkań, czyli dochodzi do wspólnot, to spółdzielnie nie są zainteresowane, żeby działać jako deweloperzy. Gdy budują i przekształcenie  jest  na własność  i członkowie  wychodzą  ze  spółdzielni.[SIC!]   Chcemy przywrócić  możliwość
(oczywiście to jest tylko instrument) przywrócić to podstawowe lokatorskie prawo do lokalu, że ja wpłacam powiedzmy kilka procent wartości lokalu, kosztów budowy, przepraszam bo spółdzielnia ma za zadanie nie działać dla zysku. Pokrywam koszty budowy, jestem lokatorem. I tu dałem taką możliwość, żeby spółdzielnia mogła zawrzeć też umowę z tym lokatorem, że on będzie mógł powiedzmy w ciągu tam 20-tu, 30-tu lat też spłacać sobie to mieszkanie i dojść do własności.  Spółdzielnie są zainteresowane taką formą, że nadal jest to członek spółdzielni, który ma możliwość w określonym obszarze, znaczy w czasie „dojść do tej własności”.  Jestem przekonany, że to spowoduje, że spółdzielnie zaczną budować. To też będzie kolejny element budownictwa społecznego.[SIC !]  Jak są Towarzystwa Budownictwa Społecznego – też uważamy, że tam jest duży potencjał w TBS-ach. I to jest ten segment społeczeństwa, które ma średnie dochody. Czyli nie jestem na tyle bogaty, żeby zaciągnąć kredyt  swobodnie, że ja nie więcej niż 40% swoich dochodów przeznaczam (takie są standardy) na kredyt. Jeżeli więcej to jest to ze szkodą dla normalnego funkcjonowania. Znamy ten problem, że Polacy są zadłużeni i poza spłatą kredytu mieszkaniowego nie są w stanie na nic innego środków odkładać. Nie inwestują na giełdzie nie kupują jakichś wartościowych dóbr, to też jest ograniczenie funkcjonowania.[SIC!] 
Red. Agata Kalińska: Ale mieszkanie też jest inwestycją i też jest wartościowym dobrem.–  minister Kazimierz Smoliński: No jest. Ale na całym świecie inwestycja mieszkaniowa nie powoduje, że ja nic innego nie robię. Tam jednak, ja inwestuję w mieszkanie ale stać mnie jeszcze na inne rzeczy. Stać mnie na inwestowanie na giełdzie, chociaż niewielką rzecz ale mogę, czy jestem w stanie kupić jakieś dobra wartościowe, także luksusowe, czy też na wczasy zagraniczne wyjechać. Wielu Polaków w tą pułapkę kredytową wpadło, już nie mówię o samych frankowiczach, bo to jest odrębny element ale o tych, którzy złotówkowe kredyty wzięli i też mają problem ze spięciem budżetu tak, że poza spłatą kredytu niewiele im zostaje. Chcemy dać możliwość Polakom, żeby nie musieli zaciągać kredytu, a jeżeli zaciągają to ci zamożni, dla których to nie jest wielkim obciążeniem. 
Panie Ministrze Proszę mi wierzyć, że jestem sojusznikiem  prospołecznych programów PiS –u  bo bardzo chcę,  żeby  nasze młode pokolenie wróciło do kraju przede wszystkim ze względów sentymentalnych ale  mam w tym również osobisty interes.  Od dwóch miesięcy bowiem pobieram świadczenie emerytalne  i jestem żywo zainteresowana tym, aby nasze państwo stworzyło warunki dla załatania tej czarnej dziury w budżecie ZUS, który jest dysponentem środków zgromadzonych przeze mnie na poczet pogodnej jesieni. W przeciwieństwie do większości emerytów, którzy śpią spokojnie w przeświadczeniu, że źródło ich utrzyma nie jest zagrożone,  mnie ta czarna dziura bardzo niepokoi.
Ogólnie rzecz biorąc jestem więc za tym, żeby nasze młode pokolenie miało sprzyjające  warunki dla zakładania rodzin i wychowywania potomstwa ale w tej części programu Mieszkanie +, która przewiduje reanimację spółdzielni mieszkaniowych za pośrednictwem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu nic mi się nie klei. 
Wybudowanie lokalu mieszkalnego o statusie spółdzielczego lokatorskiego prawa do tego lokalu pochłonie określone środki. Założenia przewidują, że lokator pokryje część tych środków , żeby było dla niego taniej.   Jednak  źródło finansowania drugiej części jest dla mnie bardzo mgliste. Raz słyszymy, że pozostałą część pokryją środki budżetowe a innym razem  znowu, że publiczne środki nie będą uczestniczyły w tym programie. To co z tymi środkami publicznymi? Będą wspierały udział spółdzielni w programie,  czy nie? Proszę mi darować Panie Ministrze ale pieniądze nie spadają z nieba i tą drugą część środków na budowę lokalu lokatorskiego spółdzielnia musi skądś wziąć. Jako jeden z ważniejszych  dla programu atutów spółdzielni  wskazuje Pan ich potencjał w zakresie zaciągania kredytów. Jakie kredyty ma Pan na uwadze? Komercyjne?  Kredyt komercyjny jak się wydaje znacznie podroży całkowity koszt budowy lokatorskiego lokalu. I kto ten kredyt spłaci? Jeżeli  będziemy trzymać się zasad przewidzianych przez prawo spółdzielcze, to nabywca takiego lokalu pokryje jedynie część kosztów  budowy a pozostałą część spółdzielnia w takiej sytuacji będzie zmuszona spłacić ze środków własnych, czyli pozostali członkowie spółdzielni dofinansują inwestycje realizowanie w ramach programu. Czy ja to dobrze zrozumiałam? 
Oczywistością są wątpliwości, czy spółdzielcy powinni zaakceptować taki plan wydarzeń. Rzesza emerytów nie może być zachwycona taką perspektywą zważywszy fakt, że  w większości przypadków emerytury stanowią 50%  dotychczas osiąganych dochodów, które były nieco niższe od przeciętnego wynagrodzenia w polskiej gospodarce. Program zakłada ponadto, że za zgodą organów spółdzielni lokator będzie mógł spłacić cały koszt budowy lokalu,  odciążając w ten sposób  pozostałą część członków od obowiązku finansowego wspierania  tej inwestycji, i uzyskać prawo odrębnej własności lokalu. 
Rzecz w tym, że pomiędzy interesem organów spółdzielni a interesem lokatora od zawsze jest daleka rozbieżność. Statutowe organy spółdzielni mieszkaniowych nie są sympatykami obowiązku przekształcenia spółdzielczego lokalu w odrębną własność po pokryciu pełnych kosztów jego budowy przez  lokatora, bo im się wymyka z rąk źródło niezłego biznesu. Na dodatek  w tym konflikcie rząd zamierza [wprowadzić nierówność stron] wyposażyć organy spółdzielni w mocniejszą pozycję od pozycji członka spółdzielni, który wyłożył środki na  budowę, przez oddanie  do dyspozycji tych organów prawa podejmowania decyzji o przekształceniu lokalu.  
Ten szczegół  powinien być sygnałem ostrzegawczym  dla potencjalnych nabywców mieszkania. Pokryją oni  pełny koszt budowy lokalu  a organy spółdzielni przy wsparciu organów państwa (w tym sądów) będą się „doktoryzowały” na sposobach zablokowania takiego przekształcenia. Znane już przykłady. W konsekwencji po przekroczeniu progu życia przez tego, kto  pokrył koszt budowy,  mieszkanie zostanie własnością spółdzielni. Spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu jest bowiem niezbywalne i nie przechodzi na spadkobierców. Jest w tej sprawie jeszcze jedna wątpliwość. Dotyczy ona przypadku, kiedy nabywca takiego prawa nie będzie zainteresowany przekształceniem statusu  lokalu w odrębną własność. Jego uprawnienia będą więc przypominały  stosunek najmu w zasobach komunalnych i prywatnych. Ale w tych zasobach spółdzielni, koszty budowy pokrywają w całości właściciele lokali a nie ich najemcy. Trudno więc zrozumieć dlaczego w spółdzielniach mieszkaniowych osoba korzystająca z lokalu lokatorskiego  na  zasadach nie pozwalających na władanie tym lokalem w sposób przypisany właścicielowi zostanie obarczona obowiązkiem pokrycia części kosztów budowy tego lokalu. 
Ta koncepcja wymaga poważnego studium w części dotyczącej  jej społecznych kosztów. Ale czy to możliwe w ministerstwie na poziomie ministerstwa, sejmu ? Kim był minister zanim objął funkcję ? W oparciu konkretnie jakie doświadczenia opiera swoją wiedzę ? Nie  mieszka w żadnej SM, a co najwyżej koło zabudowań spółdzielczych tylko przejeżdża, jako że MIESZKA W WŁASNYM DOMU a  „doradcami, biegłymi” są koleżanki zatrudnione w Związku Lustracyjnym Spółdzielni Pracy .  Kolejne „znakomite referencje”. Wszystko układa się w całość dlaczego właśnie taki, a nie inny jest projekt nowelizacji najważniejszej dla wszystkich spółdzielców w RP Ustawy „został opracowany” !  
Opracowany projekt prawa spółdzielczego bezspornie oparty na błędnej ocenie rzeczywistości wymaga naprawy obecnego systemu, wyeliminowania błędnych przesłanek. W szczególności zapisy str.13 cyt: „Ocena skutków regulacji :
 Prezentowany projekt zakłada wprowadzenie poprawek do ustawy, które dostosowałyby spółdzielczą formę gospodarowania do reguł rynkowych obowiązujących w XXI wieku. Proponowane zmiany, w ocenie Projektodawcy, znacznie usprawnią prowadzenie działalności gospodarczej w formie spółdzielni pozwoli im  również znacznie sprawniej reagować na  zmienną sytuacje na rynku i inne zdarzenia losowe i tym samym skuteczniej konkurować z innymi podmiotami gospodarczymi.”
http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-290-2016/$file/8-020-290-2016.pdf 
O ile powyższe regulacje można jeszcze przypisać do spółdzielni rzemieślniczych czy rolniczych, to z pewnością nie do zdegenerowanych układami i bezprawiem spółdzielni  mieszkaniowych. Lansowane twierdzenie przez  ministra [PiS], wespół  z jego zespołem (nieoficjalnie) doradcą – prezesem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP,  ….że spółdzielnie mieszkaniowe mogą działać jako spółki – firmy prawa handlowego, nie podlegając przy tym regulacjom prawnym Kodeksu Spółek Handlowych, nie wytrzymuje krytyki. SIC !   Dodać do tego lansowany projekt ministra PiS – mieszkanie + i mamy powrót do socjalizmu w czystej postaci (Alternatyw 4.) – czysty populizm bez wartości dodanej. Już obecnie liczni zarządcy – prezesi o pensjach minister x 3,  praktycznie bez ograniczeń uczestniczą w podmiotach gospodarczych, kupując i sprzedając udziały, akcje, nabywając firmy do działalności pośredniczącej (gdzie członkowie zarządów i Rad Nadzorczych SM mają drugie pensje jako reprezentanci) uprawiają developerkę czyli budują mieszkania na sprzedaż, grając w ruletkę na wyłączne ryzyko niedoinformowanych i bezwolnych spółdzielców, ponosząc przy tym iluzoryczną odpowiedzialność w postaci trzech pensji…  [SIC!] 
Zapisy proponowanego Art 36 § 4 to nic innego jak legalizacja obecnie już stosowanej praktyki na WZCz – głosowania pracowników i członków oczekujących z tzw.partii prezesa na 4 czy 5 kart przez co wygrywają większość spraw z tzw. absolutorium włącznie – [vide praktyka molocha MSM Energetyka, WSM z W-wy tudzież innych.
 
Podobnie jest z zapisem 41 § 1a – wobec bierności członków wykształconej przez lata sowietyzacji – to czysta patologia – robienie ze spółdzielni / spółdzielców „WYDMUSZKI ” w miejsce uzdrowienia systemu [SIC!] . 
Danie władzy absolutnej dla Zarządów opanowanych przez działaczy rodem z formacji PZPR i post sowieckich z obecnymi partiami włącznie TO JUŻ NIE BRZYTWA W RĘCE MAŁPY, TO RÓŻDŻKA DLA POZBAWIONYCH SUMIENIA I SKRUPUŁÓW WŁADCÓW. Innymi słowy takie regulacje doprowadzają do przekształcenia spółdzielni w jednostki prawa handlowego bez kontroli i odpowiedzialności, z działalnością na WYŁĄCZNE RYZYKO CZŁONKÓW  w niemałym stopniu spółdzielców w podeszłym wieku czy młodych nie zdających sobie sprawy z ryzyka…. dopóki nie zapuka komornik i nie zażąda dopłaty po 30-60 tys. zł od mieszkania – vide osiedle SM PAX” przy ul. Stryjeńskich, inne.  
Problemu funkcjonowania Spółdzielczości Mieszkaniowej przeżartej lokalnymi układami i układzikami z mafijną korupcją „w tle” nie da się  uzdrowić pomysłami „znawców tematu”, owieczek w skórach wilka. Blisko 60 lat funkcjonowania tego systemu w postsowieckiej Polsce zrobiło swoje [SIC!] . ROZBIŁO JAKIEKOLWIEK POCZUCIE WSPÓLNOTY w tzw. Spółdzielniach.
 Piszę to jako doświadczony bezpośrednio działacz społeczny.  Cóż więc należy zrobić w obliczu całkowitej degrengolady moralnej większości jej członków? Mało, mało, ciągle mało! Takie jest ciągłe dążenia „lobby prezesowskiego” do jak największego ograniczenia roli członków spółdzielni. Przejawem takiego działania jest projekt nowelizacji ustawy „Prawo Spółdzielcze” złożony do laski marszałkowskiej przez posłów PSL co nie może być zaskoczeniem i o dziwo przez posłów z ugrupowania Kukiz^15 z „twarzą” tej nowelizacji posłanki z Kukiz^15, Agnieszki Scigaj. W treści projektu („w sumie” jest to 3 strony) zapisów nowelizacyjnych, będących w zasadzie „kosmetyką” ustawy, ukryto cztery niezwykle niekorzystne dla spółdzielców zmiany jej treści.  Oto one z komentarzem dlaczego są niekorzystne:
1.„art. 15 § otrzymuje brzmienie:
§ 1. Spółdzielnia liczy co najmniej trzech członków, a spółdzielnia o której mowa w art. 6 § 2a, co najmniej pięciu członków, o ile statut nie wymaga liczby większej.”  
Czyli wystarczy, gdy jako członkowie SM pozostaną prezes  i  v-prezes  zarządu + np. gł. księgowy, a wtedy cały majątek SM będzie należał do nich.  I NIKT IM NIC NIE ZROBI, bo wszystko będzie „lege artis”.
2. w art. 49 po §5 dodaje się § 6 i 7. w brzmieniu:
„§ 6. Odwołanie członka zarządu, w tym prezesa lub  jego zastępców, wymaga uzasadnienia. W uchwale rady lub walnego zgromadzenia o odwołaniu członka zarządu, podaje się przyczyny odwołania, które stanowią jego uzasadnienie.”
Jest to bardzo znaczące utrudnienie, gdyż jego treść wymusza bardzo poprawne prawnie sformułowanie tego uzasadnienia, bo będzie miała kolosalne znaczenie w Sądzie Pracy, gdy odwołany złoży do niego pozew o przywrócenie. Nie wystarczy np. ogólne sformułowanie „w związku z nieudzieleniem absolutorium przez WZ.”
3. „art. 54 § 1. otrzymuje brzmienie:
„§ 1. Jeżeli zarząd jest wieloosobowy, sposób reprezentacji spółdzielni określa statut. Jeżeli statut nie zawiera żadnych postanowień w tym zakresie, oświadczenia woli za spółdzielnię składają dwaj członkowie zarządu lub jeden członek zarządu i pełnomocnik.”
– Tym samym statut może określić, że tylko prezes zarządu jest JEDYNYM reprezentantem SM. Koreluje to z innym zapisem tej „nowelizacji”, który obniża dotychczas wymagany do zmiany statutu próg z 2/3 na 3/5.
4, „w art.240: po § 2. dodaje się § 2a i 2b. w brzmieniu: „§ 2a. Dla realizacji celu określonego w § 2 związki rewizyjne mogą zakładać lub przystępować do spółdzielczych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą lub innych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, które działają na rzecz spółdzielni lub ruchu spółdzielczego.”[SIC!] 
– Chyba nie trzeba pisać jakim zagrożeniem jest przekształcenie organu kontrolnego dla spółdzielni, jakim jest „związek rewizyjny” (pomijam to jak one rzeczywiście działają), w organizm stricte gospodarczy, który dodatkowo będzie mógł „WCHODZIĆ” W STOSUNKI GOSPODARCZE Z TYMI, KTÓRYCH MA KONTROLOWAĆ. Nie ulega natomiast wątpliwości, że ten zapis ma umożliwić związkom rewizyjnym STANIE  SIĘ  BENEFICJENTAMI  PROGRAMU  „MIESZKA-NIE+”.    [SIC!] 
Za jednoznaczny należy przyjąć fakt, iż pracownikom i działaczom spółdzielczym pomyliło się czym są spółdzielnie i po co są zakładane, Z ORGANIZMAMI GOSPODARCZYMI TWORZONYMI DLA OSIĄGNIĘCIA ZYSKU.  Drapieżnością, jako że dla nich spółdzielnia mieszkaniowa to abstrakcyjny byt, stworzony po to, aby osiągać ZYSK KOSZTEM SWOICH CZŁONKÓW. Byt, którego najważniejszą częścią stały się zarządy, nazywające się  „menadżerami” tych spółdzielni  z  „firmami satelitami  znakomicie żyjącymi z tzw.usług”.
Całkowitym natomiast milczeniem pomija się CZŁONKÓW TWORZĄCYCH SPÓŁDZIELNIĘ,  Z  ICH PRAWAMI ! WŁASNOŚĆ MIESZKANIA TRAKTUJĄC JAKO ZARZUT !!!  Zarzutem stało się, że spółdzielnia nie może zarabiać na swoich członkach. „Nadbudowa” spółdzielni najemni pracownicy członków popadli w paranoje. 
Rodzi się fundamentalne pytanie, dlaczego zapomniano kto jest właścicielem rzeczy zapłaconej w rozumieniu prawa rzymskiego, które jest fundamentem prawa w świecie cywilizowanym? Gdzie w świetle faktów,  m.in. właściciela „spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu” nazywają „NAJEMCĄ” SIC!  Jerzy Jankowski, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej, nazywa [w jednym z artykułów] „NAJEMCAMI” właścicieli „spółdzielczych lokatorskich praw do lokalu”. Można powiedzieć, iż mentalność „dyrektora kołchozu” zawsze jednak w jakimś momencie da o sobie znać.

„Haracz” wieczystego

20 dalszych lat „haraczu” wieczystego?

Znamy już szczegóły projektu ustawy o zmianie prawa współużytkowania wieczystego gruntu wykorzystywanego na cele mieszkaniowe w prawo współwłasności gruntu. Opłaty roczne za przekształcenie mają być wniesione przez 20 lat (zamiast pierwotnego zapisu do końca użytkowania wieczystego)  Ich wysokość ma być równa opłacie rocznej z tytułu użytkowania wieczystego obowiązującej 31 grudnia 2016 r. Opłata podlegać będzie waloryzacji – z urzędu albo na wniosek osoby zobowiązanej do jej ponoszenia, ale nie częściej niż raz na 5 lat (nie wskazano w projekcie procedury odwoławczej od tej waloryzacji). W przypadku gruntów Skarbu Państwa, przy jednorazowej płatności możliwa będzie bonifikata w wysokości 50 proc. należnej opłaty, ale samorządy będą same ustalały wysokość bonifikat (czyli równie dobrze może to być zero %). Nie została przyjęta zasada korzystniejszej opłaty tj. iż w sprawach wszczętych i nie zakończonych obowiązuje opłata sprzed podwyżki. W przypadku późniejszego orzeczenia trzeba będzie dopłacić różnicę.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE krytycznie odnosi się do projektu.Ten projekt nie likwiduje podstawowego problemu jakim jest fakt, iż opłata roczna czy opłata za przekształcenie ma charakter haraczu. Na jednej działce współużytkownicy wieczyści będą płacili różne wysokości opłat, niektórzy w wysokości niewspółmiernej do pozostałych. Są działki w Warszawie, gdzie wskutek zawirowań prawnych, w Warszawie jedni właściciele płacą np. 400/500 zł a inni ok.2-3 tys. złotych. Gdyby zredukować stawkę opłat do 0,3% tak jak proponowaliśmy, wówczas dysproporcja byłaby duża mniejsza pomiędzy tymi osobami. Zwolnieni z opłat są dekretowcy czyli de facto handlarzy roszczeń, a obciąża się zwykłych mieszkańców – stwierdza lider Stowarzyszenia dr Daniel Alain Korona. Na domiar złego nieruchomości będą zawierały stosowne wpisy w księdze wieczystej w dziale III (roszczenia i ograniczenia), czyli nieruchomości nie będą już czyste, co obniża ich wartość. Nie wspomnę już o niesamowitej biurokracji związanej z przesyłaniem zaświadczeń.

Ministerstwo Infrastruktury przesłało projekt w ramach konsultacji publicznych do 23 podmiotów, ale na tej liście zabrakło Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które w ostatnich latach było najaktywniejsze w sprawach wieczystego. Czyżby spotkanie z 28 czerwca w Ministerstwie z przewodniczącym Stowarzyszenia była jedynie grą pozorów.

Stowarzyszenie odpowiedziało na projekt ministerstwa, wnosząc 17 sierpnia do Senatu w ramach formuły petycji, projekt ustawy o nieodpłatnym przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności dla nieruchomości mieszkaniowych. Stowarzyszenie proponuje przekształcenie nieodpłatne i z urzędu.

Będziemy wnosić nasze uwagi do projektu Ministerstwa, i wrócimy na drogę protestów, skoro Ministerstwo nie uwzględniło naszych wcześniejszych uwag – konkluduje Daniel Alain Korona

Spółdzielnie mieszkaniowe = patologie

Spółdzielnie mieszkaniowe = patologie

Spółdzielczość mieszkaniowa pogrążona jest w rażącej patologii i wynaturzeniach w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia.  Różnorakich nadużyć wobec podmiotowych i majątkowych praw członków 
 
Oto lista tych szkodliwych zjawisk, powodujących pogłębienie się kryzysu mieszkaniowego w kraju.
 
1.
Statuty spółdzielni rażąco niezgodne z prawem spółdzielczym i innymi przepisami prawa np. ustawą o rachunkowości, wpisane do rejestru sądowego i ułatwiające władzom spółdzielni nadużycia.
2.
Wyłanianie organów przedstawicielskich z rażącym naruszeniem zasady reprezentatywności (brak kworum), co powoduje tworzenie się klik trudnych do wyeliminowania. 
3.
Zawyżanie opłat (fundusz remontowy i eksploatacji) wbrew zasadzie: non profit i po rzeczywiście ponoszonych kosztach przez spółdzielnie. Sufitowe ustalanie opłat przez rady nadzorcze na dany rok gospodarczy, powodując rosnące olbrzymie zadłużenie mieszkań i lokali użytkowych (nawet do 30 % zasobów).
4.
Rozliczanie kosztów dostawy ciepła i wody wbrew wskazaniom liczników wody i c.o.  Stosowanie nielegalnych podzielników ciepła.
5.
Olbrzymie nadużycia w procedurach przekształceń własnościowych zwłaszcza mieszkań lokatorskich. Zawyżanie rynkowej wartości mieszkań i zaniżanie wniesionych wkładów mieszkaniowych. Hamowanie procesu przekształceń pod pozorem legalności.
6.
Ustawianie przetargów i ich organizowanie w sposób sprzeczny z prawem.
7.
Fałszowanie bilansów i sprawozdań oraz dokumentacji z badania bilansów przez biegłych w tym zakresie. 
8.
Wykluczanie z listy członków głównie pod pretekstem często fikcyjnego zadłużenia w opłatach oraz rzekomego naruszania zasad współżycia społecznego, co oznacza krytykę spółdzielni. 
9.
Fikcyjnie przeprowadzane lustracje (raz na 3 lata) tak, aby niczego nie  wykryć i wystawić władzom spółdzielni dobrą ocenę. 
10.
Prowadzenie nielegalnej działalności deweloperskiej sprzecznej z zasadą solidarności spółdzielczej. Budowanie mieszkań nie dla członków i ich rodzin, lecz tak jak deweloper,  dla każdego kto się zgłosi. Zawyżanie cen, nie płacenie podatków, jako robót rzekomo „non profit” , wyprowadzanie zysków w szarą strefę.
11.
Z tak zwanego funduszu remontowego wykonywane ocieplania budynków traktowane później jako rzekome modernizacje. Zmuszanie członków spółdzielni do udziału w kosztach tych rzekomych modernizacji.sic!
12.
Zatrudnianie w spółdzielni członków rodzin prezesów, kierownictwa, popleczników z sądów, prokuratur i policji oraz innych tzw. VIP-ów osłaniających spółdzielnię przed rzeczywistą kontrolą jej gospodarki i przed wszelką odpowiedzialnością cywilną i kamą.
13.
Uczestnictwo radców prawnych zatrudnianych w spółdzielniach i opłaca-nych przez członków, w legalizowaniu wszelkich nadużyć i przekrętów i nada-wanie im pozorów legalności. 
Pobieranie przez radców prawnych wysokich opłat za zastępstwo procesowe przed sądem w sporach sądowych spółdzielni z jej członkami, zniechęcając wielu poszkodowanych członków spółdzielni do korzystania z drogi sądowej dochodzenia swych roszczeń w obawie przed przegraniem procesu i poniesienia wysokich kosztów zastępstwa procesowego.
14.
Utajnianie przed członkami spółdzielni olbrzymich wynagrodzeń najróż-niejszych nagród i premii wypłacanych członkom zarządów i rad nadzorczych.
15.
Wydawanie przez spółdzielnie tytułów prasowych, na koszt spółdzielców i bez rejestru sądowego z rażącym naruszeniem karnych przepisów prawa prasowego. Wydawane tytuły prasowe w wyniku przekłamań, upowszechniają nieprawdę, wprowadzając w błąd spółdzielców, sławią rzekome sukcesy gospodarcze i społeczne spółdzielni. 
16.
Brak podmiotowości członków w spółdzielni molochu, a samowola tak zwanych władz spółdzielni  totalna.sic!
17.
Sprzedawanie w sposób korupcyjny mieszkań i lokali użytkowych z tak zwanego „odzysku” i przekupywanie w ten sposób ważnych instytucji (sądy, prokuratury, policja) oraz VIP-ów.
18.
Prowadzenie w sposób niemalże kryminogenny tzw. postępowań upadłościowych spółdzielni i wyrządzanie w ten sposób znacznych szkód majątkowych spółdzielcom, poprzez zaliczanie do masy upadłościowej prywatnej własności członków. 
Uczestniczą w tym procederze sądy gospodarcze na skutek niedbalstwa w nadzorze nad sędziami – komisarzami, m.in. Spółdzielnia „Sami Swoi” w Olsztynie jest klasycznym przykładem grabieżczego postępowania upadłościowego. 
19.
Zawyżanie powierzchni mieszkań i lokali użytkowych poprzez wpisywanie do przydziałów i  umów powierzchni użytkowej przewidzianej w projekcie budowlanym a nieustalonej w dokumentacji inwentaryzacyjnej powykonawczej, zgodnie z przepisami prawa budowlanego. Różnice powierzchni użytkowej na niekorzyść członków dochodzą nawet do 5% to jest np. w przypadku mieszkania o powierzchni 60 metrów kwadratowych daje 3 metry, za które członek spółdzielni ponosi latami opłaty.
20.
Ustawa prawo spółdzielcze z 1982r. w art. 41 stanowi : „do ważności uchwał wymagana jest obecność, co najmniej połowy uprawnionych do głosowania, chyba, że ustawa lub statut stanowi inaczej”. 
Dzięki temu kryminogennemu przepisowi ustawy, spółdzielnie wpisały do statutów o pierwszym i drugim terminie walnego zgromadzenia. I tak w pierwszym terminie wymagana jest 50% obecność uprawnionych- a są to wszyscy członkowie walnego zgromadzenia, grupy członkowskiej, zaś w drugim terminie np. 30 min później” bez względu na ilość obecnych”. 
W ten sposób „rozwiązano” problem frekwencji i kworum, co powoduje, że „garstka członków” wybrana przez Prezesa zastępuje walne zgromadzenie ( ZPCz) i uchwala wszystko, co przedłoży zarząd. To tak jak w słynnym zapisie” i czasopisma”. Ten proceder jest największym grzechemˇ spółdzielni mieszkaniowych i z niego wywodzą się wszystkie pozostałe fakty bezprawia.
21.
Następny zapis tak zwanego prawa spółdzielczego, a raczej bezprawia, to zasada rozliczania wkładów mieszkaniowych przy przekształceniu mieszkań lokatorskich we własnościowe lub odrębną własność. 
Zgodnie z ustawą wkład lokatorski waloryzuje się proporcjonalnie do rynkowej wartości mieszkania ustalonej przez rzeczoznawcę mająt-kowego. Ponieważ ustawodawca nie określił, co należy zaliczyć, ( jakie wpłaty) na poczet wkładu mieszkaniowego, wobec czego „prezesi” ustalili – iż wkład mieszkaniowy to 50 lub najwyżej 60 % rynkowej wartości mieszkania.
W ten sposób tysiące posiadaczy lokatorskich mieszkań, mających spłacony cały kredyt, jaki Spółdzielnia zaciągnęła na budowę ich mieszkań, po raz drugi zapłacić za swoje mieszkanie. 
Jest to jawne okradanie członków Spółdzielni, bowiem po spłaceniu kredytu i doliczeniu wpłaty początkowej  l O lub 20 % pierwotnych kosztów budowy spółdzielca poniósł pełny koszt budowy w części przypadającej na jego mieszkanie a tym samym przekształcenie takiego mieszkania we własnościowe bądź w odrębną własność nie wymaga uzupełnienia wkładu budowlanego. Tak zwane prawo spółdzielcze i ustawa o Spółdzielniach mieszkaniowych jest kpiną z samorządności.
 
 
REJESTR KONIECZNYCH WYSTĄPIEŃ PRZECIW NADUŻYCIOM W SPÓŁDZIELNIACH  MIESZKANIOWYCH
 
1.      Do sądu rejestrowego w sprawie postępowań rejestrowych statutów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku, których następuje wpis do rejestru sądowego, pomimo iż przedłożone statuty wielokrotnie w swych zapisach rażąco naruszają prawo. Wystąpienie ma na celu dokonanie badania prawomocnie zarejestrowanych statutów spółdzielni mieszkaniowych i po ustaleniu faktów niezgodności z prawem wznowienie postępowań rejestrowych i wykreślenie z rejestru. Zmusiło to by władzę spółdzielni do opracowania, uchwalenia i przedłożenia do rejestru statutów zgodnych z prawem, ograniczając tym samym skalę nadużyć w spółdzielniach.
 
2.      Do okręgowej Izby Radców Prawnych celem ustalenia zakresu odpowiedzialności zawodowej a często również karnej radców prawnych zatrud-nionych w spółdzielniach mieszkaniowych i opłacanych przez członków. 
Skala łamania prawa w spółdzielniach mieszkaniowych pozwala wnioskować o ustalenie stopnia odpowiedzialności za ten stan rzeczy radców prawnych. Przypadek radców prawnych w SM POJEZIERZE jest wierzchołkiem góry lodowej w tej mierze. Krok ten znacznie poprawiłby poziom przestrzegania prawa w spółdzielniach mieszkaniowych.
 
3.      Do Regionalnej Korporacji Biegłych od Wyceny Majątkowej, celem ustalenia skali zawyżania tak zwanej rynkowej wartości mieszkania lokatorskiego w spółdzielniach, w wyniku, czego różnica pomiędzy wartością rynkową lokalu a zwaloryzowanym wkładem mieszkaniowym byłaby realna a nie jak dotychczas fikcyjna. Skutkuje to znacznym spowolnieniem procesu „uwłaszczania” członków spółdzielni.
4.      Do odnośnych władz samorządu lokalnego  celem ustalenia przyczyn rosnącego zadłużenia czynszowego we wszystkich obszarach mieszkalnictwa pomimo istnienia instytucji dopłat mieszkaniowych, których celem jest wyeliminowanie bądź przynajmniej ograniczenie rosnącej skali zadłużenia czynszowego, co już jest prawdziwym dramatem społecznym.
 
5.      Do korporacji biegłych rewidentów, którzy badając bilans spółdzielni mieszkaniowych wykonują je w znacznej mierze wyrywkowo, co ułatwia władzom spółdzielni ukrycie nadużyć i malwersacji.
 
Kolejno odbywające się walne zgromadzenia, noszą znamiona nieprzestrzegania Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawa Spółdzielczego, innych. O powszechnym skorumpowaniu świadczy m.in. fakt, że termorenowacja dokonana przez Spółdzielnię m.in.w budynku Tołwińskiego 18, została zalegalizowana – z kompletnym zignorowaniem prawa materialnego- przez 3 instancje nadzoru budowlanego. Ustawa Prawo Budowlane normuje szeroko rozumiane sprawy budowlane na potrzeby właścicieli (użytkowników wieczystych) obiektów oraz określa przedmiotowe zasady działania organów administracji publicznej(art.1).  
Organy te nie otrzymały uprawnień, by byle osobnikowi legitymującemu się piastowaniem funkcji prezesa jakiejś spółdzielni, nadawać uprawnienia do ingerowania w obce mu prawa materialne osób trzecich. 
Prezes nie miał nigdy legitymacji walnego zgromadzenia do podjęcia inwestycji rozbudowy (bo i nie mógł mieć!) ani tez pełnomocnictw ze strony części tych 
mieszkańców, których zamierzał okraść. Ustawodawca udzielił spółdzielni tylko placetu, by bez zgody wszystkich mieszkańców, mogła dysponować nieruchomością wyłącznie w zakresie eksploatacji i utrzymania zarządzanej nieruchomości wspólnej. 
Placet nie dotyczy podjęcia samoistnej inwestycji (Wyrok SN II OPS 2/12). W RP byle bubek i byle prezes może bezkarnie zawłaszczać własność prywatną, byle tylko leżało to w interesie Władz. 
 
I że konstytucyjne gwarancje RP ochrony mienia prywatnego to raczej ozdobnik, kwiatek do kożucha niż prawo pisane. Całokształt daje bardzo ponury obraz RP. Koszty ponoszone na rzekomą termorenowację, wielokrotnie przewyższają kikudziesięcioletnie oszczędności uzyskane z ocieplenia budynków. Ba, inwestycja nie zamortyzuje się nigdy (wg ustawodawcy – powinna ulec amortyzacji w okresie nie dłuższym niż 10 lat) bo jej żywotność nie jest przewidziana na kilkadziesiąt ale tylko na 30 lat.sic!  Skonstruowano mechanizm, który pozwala na bezkarne okradanie RP przez różnego autoramentu watahy działaczy spółdzielczych.
 
 
Ze staem bezprawia  konieczne jest zapoznać  Posłów Klubów Parlamentarnych, którzy są zwolennikami utrzymania zasady „solidaryzmu społecznego” w zarządzaniu środkami funduszu remontowego spółdzielniach. Oczywistym pozostaje konieczność uchylenia wydanych w ww zakresie postanowień. 
 
Sprawa oczywiście dotyczy również premii termomodernizacyjnych, które spółdzielnia otrzymała w latach 2008 – 2010 dla każdego ocieplanego budynku. Premie bowiem pochodziły ze środków budżetowych, wynoszących 25%  kredytu zaciągniętego przez spółdzielnię na wykonanie ocieplenia i były przyznawane oddzielnie na każdy ocieplony budynek. Te środki to program pomocowy naszego państwa dla lokatorów budynków mieszkalnych, po to, aby koszty ocieplenia budynków były dla nich tańsze. 
 
Rzecz w tym, że prezes WSM nie pomniejszył kredytu zaciągniętego na ocieplenie budynku o 25% tylko księgował na budynku cały kredyt. Mieszkańcy zmuszeni zostali  od stycznia 2008 roku spłacać cały koszt termomodernizacji  w tym poszerzony o dodatkowe prace, a premia zafundowana im przez państwo gdzieś wsiąkała. 
W skali ocieplonych przez spółdzielnię budynków jest to kwota od kilku do kilkunastu milionów złotych, wyprowadzonych ze spółdzielni na szkodę jej lokatorów. 
 
Patologia i wynaturzenia w Spółdzielni w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia jest rozległa.  Podobnie jak różnorakich nadużyć wobec podmiotowych i majątkowych praw spółdzielców

Budowa mieszkań w SM

Budowa mieszkań w SM

Argumentów za budowaniem nowych mieszkań przez spółdzielnie mieszkaniowych jest wyjątkowo mało. Trudno ponadto przekonać [myślących] członków spółdzielni do inwestycji komercyjnej, 
czyli przeznaczonej na sprzedaż niespółdzielniom (większością głosów muszą wyrazić na to zgodę).  Proszę rozważyć jak  fakt głosowania  przeprowadzono w WSM na WZ. 
 
Jedno jest bezsporne, zarządzający spółdzielniami nie mają doświadczenia w prowadzeniu inwestycji. Kolejnym, znaczącym problemem jest także stan prawny gruntów, na których planowane są inwestycje,  gruntach  oddanych  przez miasto w czasach PRL   pod budownictwo  wielomieszkaniowe .  
 
Logicznie myślący zarządzający majątkiem zrzeszonych, nie  chcą brać na siebie ryzyka finansowego i odczuwają problemy z dostępem do kredytów hipotecznych.Zarządom spółdzielni pozostaje skupić  się na rzetelnym utrzymaniu zasobów mieszkaniowych i płynności finansowej, niż ryzykować poniesienie strat  !!!    
 
Zaledwie nieliczne spółdzielnie odnoszą sukcesy, realizując projekty na takich samych zasadach jak firmy deweloperskie. W ciągu ostatnich siedmiu lat cztery nowe budynki z łącznie 315 lokalami zbudowała warszawska spółdzielnia Służew nad Dolinką. Trzy z nich powstały na zasadach komercyjnych. Na ostatniej inwestycji zysk wyniósł ok. 15 mln zł. Przy czym członkom spółdzielni, dotychczasowym i nowym, sprzedano  zaledwie ok. 70 proc. 
 
Niepewność  przepisów, stanu prawnego, w jakim funkcjonuje spółdzielczość mieszkaniowa urealnia zapędy na zysk. Tylko ryzykany będzie ryzykował budowy, jeśli istnieje groźba, do niej dopłaty.       Z powyższym problemem nierozerwalnie wiąże się fakt, istniejącego od 2007 r. stanu prawnego, wg którego wybudowane przez spółdzielnie mieszkania mogą mieć jedynie dwie formy własności: 
  1. Pierwsza to lokatorskie mieszkania spółdzielcze, których spółdzielnie od kilku lat w ogóle nie budują, bo ustawa przewiduje, że koszt ich budowy po części będzie dotowany ze środków publicznych. Od 2009 r. żaden taki program nie funkcjonuje. 
  2. Druga forma to odrębna własność lokalu ustanawiana na rzecz kupującego po zapłaceniu przez niego 100 proc. kosztów budowy lokalu. 


I tylko takie inwestycje realizują teraz spółdzielnie. Te mieszkania nie wchodzą jednak w skład ich majątku.  To   oznacza, że spółdzielnie nie są w stanie rozbudować swoich zasobów mieszkaniowych i realizować podstawowej funkcji, czyli zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków.

Ten fakt od kilku lat skutecznie zniechęca myślących  do rozpoczynania inwestycji.   Po zakończeniu inwestycji mogą jedynie zarządzać budynkiem, o ile wspólnota wyrazi na to zgodę.
 
Zmiana prawa spółdzielczego w połowie 2007 r., jednoznacznie stanowi, że mieszkań spółdzielczych nie można budować dla zysku. 
 
1.Rozpoczynanie nowych inwestycji deweloperskich  nie ma więc sensu.
2.Jedyne, co pozostaje dla zysku, to zarządzanie nieruchomością, o ile wspólnota wybierze właśnie spółdzielnię jako zarządcę.  
 
Nikt zatem nie powinien ryzykować  rozpoczynania inwestycji, jeśli istnieje groźba, że do niej dopłaci.  Szczególnie  kiedy zarządza majątkiem zrzeszonych  !
 
Jeśli chętni na nabycie lokali w ramach inwestycji spółdzielczej się wykruszą, spółdzielnia zostaje z pustymi mieszkaniami, których budowę i utrzymanie   trzeba   sfinansować. 
To prosta droga do zarzutów o niegospodarność – bankructwa spółdzielni.  
 
W sektor budownictwa mieszkaniowego spółdzielczego – w systemie deweloperskim uderza też coraz trudniejszy dostęp do kredytów. W ostatnich latach odczuwalny jest  problem osób chcących kupić mieszkania z dostępem do kredytów.   Według Instytutu Rozwoju Miast koszty budowy nowych domów w Warszawie wyniósł tyle samo co budowane przez firmy deweloperskie.  Okazało się, że mieszkania oddawane m.in. przez WSM były sprzedawane po wyższej cenie od Home Brokera, pośrednika na rynku nieruchomości.  
Maria Kondratowicz

Polskie sądownictwo

Polskie sądownictwo

List otwarty
 
Głównego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców 
do premier Beaty Szydło 
ws. niepokojącego spadku zaufania do instytucji państwowych stojących na straży porządku prawnego w Polsce
 
 
 
Szanowna Pani Premier!
 
Z nieskrywaną radością gratuluję determinacji w działaniu, wiążąc zarazem nadzieję (podobnie jak wielu Polaków), że w Naszej Ojczyźnie dojdzie do zapowiadanych zmian. Niestety, sama satysfakcja z wygranej w wyborach parlamentarnych nie spełni oczekiwanych nadziei. Pamiętam słowa wypowiedziane przez Panią Premier na konferencji prasowej 24.08.2015 r., podczas prezentacji hasła wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Wspomniała Pani wówczas: „W Polsce wspólnie, razem można zrobić dużo dobrego. Damy radę podejmować najważniejsze wyzwania, sprawy zwykłe, codzienne, które są ważne dla ludzi […]”. 
Przekonywała Pani również, że: „ludzie często są pozostawiani sami sobie, nie mają wsparcia, nie mają żadnej pomocy ze strony rządzących”, podkreślając: „Wtedy najczęściej ludzie gromadzą się, biorą sprawy w swoje ręce, mówią: damy radę, nie poddajemy się, przeprowadzimy to, czego nie potrafią urzędnicy, czego nie potrafi przeprowadzić państwo” oraz że: „w Polsce potrzeba wspólnego działania, wiary w to, że można dużo zrobić, kiedy jest się razem, że można podejmować najtrudniejsze nawet wyzwania”.
 
Mocno akcentowała Pani: „Budowanie wspólnoty, to bycie razem, i w tych codziennych zwykłych sprawach, i w sprawach ważniejszych, jest potrzebne”, dobitnie podkreślając, że: „trzeba skończyć
z jęczeniem, mówieniem, że się nie da. Słowa: nie da się, nie można powinny zniknąć z języka polskiej polityki. 
My mówimy: damy radę i zachęcamy wszystkich, by włączyli się w tę akcję”.
 
Nasza rola, jako wyborców, na etapie obdarzenia Państwa ogromnym zaufaniem (bezwzględna większość w Sejmie RP) skończyła się. Teraz oczekujemy stanowczych działań. Dlatego w imieniu wielu Polaków – spółdzielców, wyborców i podatników – zwracam się do Pani Premier o pilną pomoc.
Od lat sygnalizujemy (osoby indywidualne, stowarzyszenia) różnego rodzaju patologie i naruszenia prawa, a ich efektem są częste odmowy wszczęcia postępowań, umorzenia śledztw, bądź oddalanie powództw przeciwko organom wielu spółdzielni mieszkaniowych oraz w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, gdzie np. w XXI wieku dochodzi do handlu żywym towarem (byłe mieszkania zakładowe sprzedawane z najemcami). 
Można zatem, a nawet trzeba stanowczo podkreślić, że wrogiem Polaków jest system, a potwierdzeniem tego są istniejące różnego rodzaju organizacje społeczne, np. Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu z Bielska-Białej.
 
1.

 Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób wpływowych są pobłażliwe, np. proces prywatyzacyjny na etapie przemian ustrojowych w Polsce, głośne afery z udziałem prominentnych polityków czy niechlubnych reprezentantów wspomnianych organów,

a w odniesieniu do przeciętnego obywatela kary są niewspółmiernie wysokie, np. w stosunku do chorego na schizofrenię mężczyzny, który jest ubezwłasnowolniony, a mimo to trafia on do więzienia za kradzież… batonika?

 
2.

 Jak można mieć zaufanie do organów, które w odniesieniu do osób prominentnych toczą śledztwa w nieskończoność, a w efekcie końcowym są umarzane z powodu… przedawnienia, gdzie

w odniesieniu do przeciętnego obywatela dochodzenia trwają krótko, a wyroki zapadają szybko?
 
3.

 Jak można mieć zaufanie np. do sędziego, który wydaje wyrok korzystny dla pokrzywdzonego, a kilka miesięcy później ten sam sędzia w odniesieniu do innej osoby, ale w analogicznie podobnej sprawie, wydaje wyrok niekorzystny dla pokrzywdzonego? Opisany przykład dotyczy spraw uwłaszczenia, gdzie sprawy trafiły do właściwego sądu i były rozpatrywane przez… tego samego sędziego. Kiedy sądy są niezawisłe? Czy wówczas gdy wydają wyroki korzystne, czy wtedy gdy wyrok jest niekorzystny, mając na względzie podany wyżej przykład?

 
4.

 Jak można mieć zaufanie do prokuratur i sądów, gdzie – jak opisuje „Gazeta Bałtycka” z dnia 26 maja 2016 r. w artykule pt. „Prokurator: Na Pomorzu wyroki sądowe ustala się przy grillu” – „Znacząca ilość sędziów, adwokatów i prokuratorów spotyka się na grillu i ustala treść wyroków, które zapadają w sądach na Pomorzu. Dotyczy to spraw zarówno karnych, jak i cywilnych, w tym rodzinnych. Pierwsze grille na początku lat 90. były organizowane przez jednego znanego adwokata Ryszarda B. Potem były już regularnie organizowane tego typu spotkania – mówi prokurator z wieloletnim doświadczeniem”.

 
Powyższe przykłady można by mnożyć w nieskończoność i nie są to bezpodstawne słowa.
 
Szanowna Pani Premier!
Zwracam się do Pani w imieniu dużej grupy mieszkańców Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Rybniku (dalej: RSM), gdzie instytucje nadzorcze – w tym konkretnym przypadku Urząd Dozoru Technicznego (dalej: UDT) – wielokrotnie wskazywały na stwarzanie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu mieszkańców, co odzwierciedlono w zapisach pokontrolnych, np.: „próba zainstalowanego na dźwigu urządzenia UCM prowadzona wg instrukcji obsługi systemu zamieszczonej w maszynowni oraz w księdze rewizyjnej urządzenia technicznego dała wynik negatywny, co grozi odjazdem kabiny przy otwartych drzwiach, co dalej może doprowadzić do zgilotynowania wsiadających lub wysiadających osób”. Na stworzenie tego zagrożenia złożył się czynnik ludzki, w tym skrajna nieodpowiedzialność. Trwało to przez wiele miesięcy. W dniu 24 maja 2016 roku w imieniu wielu mieszkańców RSM złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, pełną dokumentację przesłałem do Prokuratora Generalnego.
 
We wspomnianym zawiadomieniu, poza opisanymi wieloma przypadkami, podpartymi dowodami w postaci decyzji, protokołów potwierdzających, że stworzone było zagrożenie dla życia i zdrowia wielu użytkowników wind w budynkach mieszkalnych i oświadczeń pokrzywdzonych, znalazł się wątek nieuprawnionego żądania środków finansowych od instalatora urządzeń dźwigowych, który odmówił „podzielenia się”. W nieodległym okresie czasu władze RSM wypowiedziały wcześniej podpisaną, wieloletnią umowę na konserwację i serwisowanie nowo zabudowanych urządzeń dźwigowych, powierzając je osobom nieposiadającym stosownych uprawnień UDT. Jak to możliwe, że w polskim prawodawstwie organa nadzorcze, w tym przypadku UDT, stwierdzając zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób nie zgłasza tego do organów ścigania? Czy ma to być kolejna instytucja w Naszej Ojczyźnie zależna np. od środków finansowych kontrolowanego przez siebie podmiotu? 
 
Dokąd zmierzamy? W swoim doniesieniu zawnioskowałem

o objęcie śledztwa nadzorem służbowym, gdyż doszło do narażenia wielu istnień ludzkich na utratę życia i zdrowia.

W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach (przesłane do Prokuratora Generalnego) wraz z kompletem załączników.
 
Ponadto w dniu 31.05.2016 r. zostało złożone kolejne zawiadomienie, tym razem do Prokuratury Rejonowej w Rybniku w odniesieniu do tej samej Spółdzielni. Sprawa dotyczy „wycieku” danych osobowych w niepowołane ręce i zastraszanie najaktywniejszych członków spółdzielni, gdzie niektórzy z nich otrzymują anonimowe pogróżki do skrzynek pocztowych. Przypomnę, że ochronę danych osobowych gwarantuje prawo, które, jak widać, w RSM nie zawsze funkcjonuje.
 
Kilka lat temu w Krajowym Związku Lokatorów i Spółdzielców (dalej: KZLiS) przerabialiśmy podobne zdarzenia. Zaczęło się od ośmieszania, obrażania, głuchych telefonów i anonimowych gróźb w odniesieniu do aktywnego członka spółdzielni, a skończyło napadem i pobiciem z poważnym skutkiem zdrowotnym dla pokrzywdzonego. Sprawa dotyczy obecnego II wiceprezesa KZLiS, Pana Janusza Okurowskiego z Grodziska Mazowieckiego.
W załączeniu przesyłam złożone doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Rybniku wraz z kompletem załączników.
 
Zdaję sobie sprawę, że w myśl zapisów prawa (jakoś stanowionego) nie powinienem zawiadomień zgłoszonych w prokuraturach rozsyłać dalej, ale podobnie jak wielu Polaków, mam bardzo ograniczone zaufanie do organów ścigania. Niemniej jednak zarówno Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie jest funkcją polityczną, dlatego apeluję do Pani Premier o wsparcie nas w działaniu. Zapewniam, że nie jest to próba wpływania na tzw. niezawisłość, ale próba egzekwowania praw obywateli zgodnie z zapisami art. 32 Konstytucji. Dziwi fakt, że mimo bardzo wielu publikacji i doniesień medialnych, w tym ogólnopolskich o zagrożeniu dla życia i zdrowia wielu osób, nie wszczęto takich postępowań z urzędu. Czy trzeba czekać, aż dojdzie do tragedii? Według posiadanej wiedzy w sprawie domniemanych nieprawidłowości w odniesieniu do RSM zgłoszono inne doniesienia. Oby nie okazało się, że sprawa RSM zostanie rozdrobniona na wiele tzw. wątków, a każdy z nich umorzony…
 
Jako przedstawiciel KZLiS, w imieniu wielu mieszkańców RS apeluję jedynie, by śledztwo, które, mam nadzieję, zostanie wszczęte, było objęte nadzorem służbowym i doprowadzone rzetelnie do końca, a wobec winnych zaniedbań i nadużyć wyciągnięto konsekwencje prawne. Wiem, że z pomocą Pani Premier oczekiwane śledztwo może należeć do wzorcowych w tym obszarze, a niechlubny przykład zdarzeń i sytuacji w RSM, opisanych w zawiadomieniach do wymienionych Prokuratur, powstrzyma inne zarządy w wielu spółdzielniach mieszkaniowych przed zakusami działań na pograniczu prawa.
 
Zarząd Główny KZLiS jest zaniepokojony patologiami i nadużyciami w obszarze szeroko pojętego mieszkalnictwa, w tym spółdzielczości mieszkaniowej oraz byłych mieszkań zakładowych, sprzedawanych z lokatorami.
Ufam, że Państwa deklaracje wyborcze zostaną zrealizowane, a szkodliwy system funkcjonujący w Naszej Ojczyźnie od 1989 roku zostanie przeniesiony na niechlubne karty historii.
Z poważaniem
 
Janusz Tarasiewicz
Wiceprezes Zarządu Głównego
Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców