Archiwa tagu: Stowarzyszenie Interesu Publicznego Wieczyste

Spółdzielnia Mieszkaniowa czy można?

Spółdzielnia Mieszkaniowa czy można?

Poniżej opinia jednego z uczestników korespondencji w sprawie sytuacji w spółdzielniach mieszkaniowych.

Po wielu rozmowach widzę niemoc i bezsiłę w członkach spółdzielni. nie widzą możliwości zmiany ich sytuacji.

Spółdzielczość mieszkaniowa pogrążona jest w potężnej patologii. Zarządzający posadowili się na intratnych stołkach, okopali  raz zdobyte miejscówki, otoczyli parweniuszami, czują się panami państwa w państwie.
 
Miejsce Aniołów z Alternatywy 4 zajęli  oprychy, łotry, szmalcownicy.  Manipulacje, stosowanie tolerancji represywnej narzucającej swoje zasady życia zbiorowego, egzekwowanie posłuszeństwa wszelkimi metodami,  zastraszanie członków  spółdzielni, zastąpiły  zasady prawa.
   
W szeregu przypadkach stały się organizacjami przestępczymi, rekrutującymi się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego).  
Działalność organizacji  została oparta na wyzysku mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych itp.itd.
Mieszkańcy na co dzień zderzają się z rażącą patologią i wynaturzeniami w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia, różnorakimi nadużyciami wobec podmiotowych i majątkowych  spraw.
 
Oczywiście, wszelkich nawet rażących wynaturzeń zarządzający spółdzielczym mieniem nie dostrzegają, toteż na zgłaszane  problemy obruszają się …  twierdząc, że „są one nieprawdziwe, sprzeczne z stanem faktycznym”… A  zgłaszających nieprawidłowości oskarżają za… zniesławianie, itp. 
 
Po czym poznać, że organizacja jest patologiczna,  może mieć  charakter organizacji mafijnej, a mieszkańcy są krzywdzeni?
Ponieważ  charakteryzują się:
  1. nieusuwalnością i nietykalnością władz, 
  2. nadmierną konsumpcją środków finansowych, 
  3. rodzinnym, kumoterskim aparatem administracyjnym, 
  4. kominowymi płacami członków zarządu, i kierownictwa w osiedlach,
  5. inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, 
  6. wyprowadzaniem środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania  fikcyjnych faktur usługowych,
  7. legalizowaniem procederu dzięki kreatywnej księgowości  i  pozbawianiu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową, 
  8. niszczeniem społeczności spółdzielczej  poprzez brak realizowania ustawowych celów  eksmisje, dewastacje mienia).  
  9. Lekceważenie obowiązku zapewnienia stanu bezpieczeństwa technicznego budynków, eksploatacyjnej obsługi nieruchomości. Bieżącej konserwacji nieruchomości  etc.  Brak odpowiedzialności za stan nieruchomości i urządzeń, które stanowią jej wyposażenie,  ze sprawnym usuwaniem wszelkich usterek. Nieprzestrzeganie, obowiązku zarządcy organizowania  remontów oraz modernizacji budynków, w tym – wybranie najkorzystniejszych dla wspólnoty ofert i czuwanie nad prawidłowym przebiegiem prac oraz dotrzymywania terminów.
  10. Zapewnienie mieszkańcom dostępu do wyczerpujących informacji oraz dokumentacji, -udostępniania rozliczeń finansowych, etc. 

Wielomilionowe budżety spółdzielni stały się źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do „zaprzyjaźnionych firm”. Za klasyczną metodę przyjęto zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Zagospodarowanie rocznego budżetu realizuje się poprzez całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty  osiedlowe. Manipulacje kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowują jedynie wyselekcjonowani, uprzywilejowani – często firmy członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. (sic!)

Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców, jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej, powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców. 
Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się  w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych.  
Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom normalność!
Uniemożliwiają członkom spółdzielni  – prawo samostanowienia i godnego życia. (sic!)
 

Zarządzanie mieniem spółdzielców mieszkaniowych odbywa się  wbrew  fundamentalnej zasadzie  non profit i po rzeczywiście ponoszonych kosztach przez spółdzielnie.  

  1. Ustalania opłat na dany rok  wg  potrzeb i planów zarządu.  
  2. Rozliczanie kosztów dostawy ciepła i wody wbrew wskazaniom liczników wody i c.o.   Stosowanie nielegalnych podzielników ciepła.  
  3. Niezrozumiałe rozliczenia w procedurach przekształceń własnościowych, mieszkań lokatorskich,  mieszkań  funkcyjnych/wynajmowanych, organizowanie wzorem wczesnego prl-u  balów dla dzieci  biura zarządu, etc.  generujące szkody finansowe w mieniu spółdzielczym. 
  4. Hamowanie procesu przekształceń pod pozorem legalności. 
  5. Organizowanie w sposób sprzeczny z prawem przetargów. 
  6. Sporządzanie fikcyjnych bilansów i sprawozdań oraz dokumentacji z badania bilansów przez biegłych w tym zakresie.  ”Niczego nie wykrywające lustracje, służące do wystawiania spółdzielni dobrej oceny”. 
  7. Prowadzenie działalności inwestycyjnej / developerskiej, „budowanie  mieszkań  nie dla członków i ich rodzin, lecz jak deweloper ”dla każdego, kto się zgłosi”, generujące szkody finansowe w mieniu spółdzielczym. 
  8. Nietransparentne wykorzystywanie środków  funduszu remontowego,  bezprawnie klasyfikowanie  ich później jako rzekome modernizacje przymuszając  członków spółdzielni  do udziału w kosztach  ich spłat  jako  modernizacje,  pożyczek,  kredytów  zaciąganych  w interesie mieszkańców bez ich wiedzy. 
  9. Zatrudnianie członków rodzin, znajomków prezesów, dyrektorów, etc., działaczy, popleczników  tworząc  firmę dla osób specjalnej troski, pod ochroną. Faktycznie, osłaniającą spółdzielnię przed rzeczywistą kontrolą jej gospodarki i przed wszelką odpowiedzialnością cywilną i kamą.  
  10. Uczestnictwo zatrudnionych radców prawnych / opłacanych przez członków, w legalizowaniu wszelkich nadużyć i przekrętów i nadawanie im pozorów legalności. 
  11. Tworzenie statutu spółdzielni rażąco niezgodne z prawem spółdzielczym i innymi przepisami prawa np. ustawą o rachunkowości, wpisane do rejestru sądowego i ułatwiające władzom spółdzielni nadużycia. 
  12. Wyłanianie organów przedstawicielskich z rażącym naruszeniem zasady reprezentatywności, przy braku kworum,  wg działań manipulatorskich,  dajacych skutek tworzenia się klik trudnych do wyeliminowania. 
  13. Utajnianie przed członkami spółdzielni wysokich wynagrodzeń najróżniejszych nagród i premii wypłacanych członkom zarządów i rad nadzorczych, rad osiedli, pracownikom. 
  14. Upowszechnianie nieprawdy, manipulacji, sławienie rzekomych sukcesów gospodarczych, organizacyjnych, innych spółdzielni. 
  15. Rozgrywanie przez garstkę „wybrańców” walnych zgromadzeń,  i uchwalanie wszystko, co przedłoży zarząd.    

Te procedery,  grzechy główne  spółdzielni mieszkaniowych  prowadzą do wszystkich pozostałych faktów bezprawia. 

spółdzielca 

Kilka lat temu w rozmowie z dobrą znajomą (koleżanką może?) przeanalizowałem taka sytuację w jednej z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych.

Zacząłem od najprostszej sprawy, kto rządzi w spółdzielni.   Zarząd.

A kto wybiera Zarząd? W tej spółdzielni Rada Nadzorcza. A kto Radę Nadzorczą i w jaki sposób.

Po otrzymaniu tej odpowiedzi przedstawiłem zarys planu zmiany stanu rzeczy (złego).

Nie znalazł się nikt, kto podjął by ryzyko wdrożyć ten plan w życie.

Ta sama Znajoma zapoznała mnie z osobami w innej warszawskiej spółdzielni mieszkaniowej. Ta osoba i kilka innych świeżo cieszyło się przejęciem władzy w spółdzielni w postaci wprowadzenia do Rady Nadzorczej „swoich” osób. Zachwalali, że teraz nareszcie będzie dobrze sprawiedliwie itd. itp.

Jak się sprawa zakończyła? Po dwóch unieważnionych konkursach na Prezesa i Zarząd w trzecim wybrano „właściwe osoby”. Finał taki, że pomimo zmian wszystko zostało po staremu. Ani na jotę żadnej poprawy. Tylko wymiana osób.

Inna spółdzielnia na Pradze Północ znajoma (inna) cieszy się po usunięciu starego Zarządu oskarżanego o wszystko co najgorsze. Radość, teraz wybierzemy właściwe osoby (w gronie członków sporo inteligentnych ludzi itd. itp.) Kilka dni temu dzwonię do niej i pytam jak sprawy spółdzielni. Wybrano takie osoby, które nie wiedziały jak przeprowadzić podstawowe procedury w spółdzielni mające doprowadzić do konstytutywnego procesu zmian. Doszło do mnóstwa awantur. Stan nic nie inny niż był.

W tych procesach popełniono mnóstwo błędów. Pierwszy podstawowy brak jakiegokolwiek planu i osób mogących spełnić oczekiwania zainteresowanych.

Czy można to zrobić skutecznie i z dobrym skutkiem dla członków?

TAK

Taki schematyczny sposób przedstawię przy okazji kolejnego tekstu na temat patologii w spółdzielniach mieszkaniowych.

Administruję wieloma wspólnotami mieszkaniowymi w trzech dzielnicach Warszawy.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Spółdzielnia Mieszkaniowa Zarząd

Spółdzielnia Mieszkaniowa Zarząd

W ostatnich dniach stycznia 2019 roku, spółdzielnia podjęła akcję, kampanię – rozpowszechniania we wszystkich osiedlach, nieruchomościach, na wszystkich tablicach ogłoszeniowych pisma dot. zrealizowanego w dniu 04 września 2018 r. 

programu TVP1 „Alarm”.  [podczas walnego zgromadzenia wrześniowego].

 

Istotnym faktem w sprawie jest, że „krucjatowe” pismo zostało datowane na dzień 25 stycznia 2019 roku, a  podpisane przez prezes spółdzielni i wiceprezesa ds inwestycji i remontów.

 Zawarta w piśmie treść w zderzeniu z faktami  wielu czytających może wprowadzić w błąd. 

  1. Z uwagi na nie uzyskanie absolutorium  przez prezesa M.S. na walnym zgromadzeniu w dniu 22 czerwca 2018 r., funkcję prezesa spółdzielni z dniem 03 września 2018 r. objęła kolejna prezes B.R.
  2. Funkcja wiceprezesa ds finansowo-ekonomicznych U.G., który nie otrzymał absolutorium na walnym zgromadzeniu 22 czerwca 2018 r. w wyniku organizowanych kolejno konkursów, została obsadzona   dopiero  styczniu 2019 r.
  3. Wiceprezes ds inwestycji i remontów który uzyskał niewielką ilością głosów  absolutorium,  złożył rezygnację z dniem 28 stycznia 2019 r.,  czyli  w  trzy dni  od  datowanego pisma. (sic!) 

Odnośnie powyższych jak i  pozostałych kwestii można powiedzieć,  że szarża  przeciwko TVP1 ,  programowi  „Alarm” miała wprowadzić kogoś w błąd. 

 W świetle zorganizowanej akcji można przyjąć,  że główną myślą,  ideą rozpowszechnionego masowo pisma, było zastosowanie tolerancji represywnej narzucającej   swoje zasady życia zbiorowego, egzekwowanie posłuszeństwa wszelkimi środkami mieszczącymi się we wszelkich granicach represywności. Uzasadniającej funkcjonowanie terroru psychicznego za pomocą którego „mniejszość ma prawo zarządzać większością i narzucać im swoje normy, często patologiczne”. 

 
Stosowana ideologia  – umożliwia zawłaszczenie przez mniejszość/nazywającą się
 
elitą, produktu społecznego/spółdzielczego – dobrze zorganizowanej grabieży na dużej
 
zbiorowości, w zasobach spółdzielni.  
 
Pozyskiwania cudzych dóbr w codziennej praktyce,  zalegalizowanych jako działań
 
bezkarnych. 
 
Traktowanie spółdzielców jako potencjalny łup, który można spuentować: mniej pracy dla
 
elit a więcej korzyści dla nich. 
 
Czy istnieje realna szansa na zmianę tzw. patologicznej sytuacji w danej konkretnej spółdzielni?

Pretorianie „ślepo” wdzięczni

PRETORIANIE  “ŚLEPO” WDZIĘCZNI   

ZA UZNANIE ICH LOJALNOŚCI, HELOTYZMU, ZACHŁANNIE  PRACUJĄ NA PUNKTY.

ODZYSKANIE NIEPODLEGŁOŚCI, IDEE I WIZJE NIEPODLEGŁEJ POLSKI, w jednych wyzwalają uczucia patriotyczne, propagandzistom stwarzają możliwości do zagrania na uczuciach Polaków, mitach „szklanych domów” etc.

Pod szyldem wolności, równości, sprawiedliwości społecznej, dobrostanu socjalistycznego, przemycono triumf przemocy i chaosu twórców…”budowania Osiedli Spółdzielczych w celu wytworzenia środowiska skupiającego kadrę działaczy w płodnym współdziałaniu socjalistów i komunistów”…

W artykule „Życia WSM” w numerze 6/2018 mieniąca się redaktorem ww pisma napisała … dziś korzystamy z możliwości SWOBODY WYPOWIEDZI(sic!) W ponurej orwelowskiej rzeczywistości spółdzielczej powyższe stwierdzenie tudzież pytanie… czy potrafimy, umiemy docenić, znaleźć w sobie dość motywacji, by uczynić z niej jak najlepszy użytek? Zabrzmiało wyjątkowo szyderczo / manipulatorsko !

„Kto rządzi przeszłością – głosił jeden ze sloganów Partii – w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość„! Kontrolowana teraźniejszość spółdzielczości mieszkaniowej  umożliwia swobodnie wybierać wydarzenia z przeszłości i przedstawiać je w “korzystny dla siebie” sposób, głównie poprzez propagandę i indoktrynację mieszkańców.

Wybierani do zarządzania spółdzielnią mieli realne szanse na działanie w prawdzie i prawie, zdobycie szacunku większości!

Niestety, wszystko dotąd było doświadczeniem szokującym dla członków, karmionych propagandową papką złożoną ze starannie wyselekcjonowanych informacji. Partia […] “opanowała mechanizm przedstawiony przez Orwella i rządzi teraźniejszością kreując przyszłość.

Ujawnianie przez członków prawdy okazały się niewygodne dla [każdego]  nowego “przywódcy”. Stąd, każdy kolejny przejmujący “władzę”, nadzór ustanawiał ostrzejszy, a autorów opisujących prawdę, przedstawiających przeszłość w prawdziwy sposób, szykanował. Atmosfera “swobody” panująca w czasach Kazi, minęła bezpowrotnie, o czym dobitnie przypomniała obecna wprowadzając “dumę i patriotyzm młodych pretorian”. Aktualnie, uznano że należy eliminować „antyspółdzielcze” elementy, to co uznano za niewygodne politycznie – zakazane.  Jednym z zakazanych określeń jest np. “korupcja”. Nad tym, aby przypadkiem zakazane słowa, symbole, treści nie znalazły się w aktualnych obiegu prawnym, czuwają kontrolujący je pracownicy spółdzielni, ślęcząc na portalach społecznościowych, stronach internetowych, innych, w celu doniesienia „co kto, kiedy, jak” (sic!)

Każdy członek spółdzielni, w myśl ustalonych planów ekipy, ma “wiedzieć i mówić tylko to, co “ustaliły jedynie słuszne organa/władza”. Można oczywiście posiadać prawdziwą historię, ale trzeba “to robić na własną rękę” i czuć, że jest to czymś nieodpowiednim, że popełnia się „myślozbrodnię” i stosuje tzw. „dwójmyślenie„.

„Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz.”(sic!)

Mimo łaskawości, niewielu jednak zdecyduje się na taką „niewygodę”, akceptując  indoktrynację inspirowaną przez ekipę, która – jak wiemy – rządząc teraźniejszością rządzi przeszłością. I tworzy nowy typ „homouprzywilejowany” nie pomylić z homokorupcjonistą.

W ponurej rzeczywistości Członkom, mieszkańcom Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ZAMYKA SIĘ USTA,  NIE POZWALA SIĘ WYPOWIADAĆ, GROZI KARAMI, SKAZUJE W SĄDACH NA WYROKI KARNE, BLOKUJE DOSTĘP DO INFORMACJI SPÓŁDZIELCZYCH, BLOKUJE WYPOWIADANIE SIĘ NA STRONIE INTERNETOWEJ SPÓŁDZIELNI(sic!) Podczas obrad Walnych Zgromadzeń Członków  NAJWYŻSZEGO ORGANU SPÓŁDZIELCÓW, CZŁONKOM ODBIERANY JEST GŁOS, są znieważani, oczywiście WSZYSTKO ODBYWA SIĘ PRZY APROBACIE “DYŻURNEGO” PRAWNIKA PREZESA(SIC!)

W tej orwelowskiej rzeczywistości, pytanie zamieszczone w artykule „Życia WSM” w numerze 6/2018 p.D.W. … czy potrafimy /…/ umiemy docenić, znaleźć w sobie dość motywacji, by uczynić z tej [WOLNOŚCI] jak najlepszy użytek?” brzmi wyjątkowo szyderczo, manipulatorsko!

Pani M.O.“szczególnie zaangażowanej w socjotechnikę wsm” członkowie zalecają: wnikliwe poznanie historii Polski, zaprzestanie uprawiania socjotechniki. Zrozumienie i rozdzielenie propagowanej ideologii twórców organizacji partyjnych Osiedla Mieszkaniowego pod nazwą Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa-projektu, eksperymentu społecznego, “szkoły socjalistycznego życia”. Kreatorów Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, idei preferowanych przez Bolesława Bieruta, Stanisława Szwalbe, Michała Feldbluma, Stanisława Tołwińskiego, Teodora Toeplitza itp.itd. wszystkich o tych samych korzeniach(sic!) Czyżby p.M.O. służalcza dusza, na tyle była “zaangażowana”, że nie dostrzega braku przestrzegania obowiązującego prawa. Spółdzielczej propagandy adresowanej do pokolenia partyjnej inteligencji o wiejskich korzeniach, które doznało niesamowitego awansu cywilizacyjnego – niemożliwego, gdyby nie socjalizm? Ludzi wyniesionych do poziomu obywateli tworzących świat tzw. “autorytetów“, umożliwiających pełne lojalnościowe zatrudnienie, gwarantowane -awanse, -podwyżki wynagrodzeń, pełen wachlarz przywilejów”, mieszkania, wczasy, bony etc. Wszystko, za “ślepą” wdzięczność i  lojalność!

Ludzi, wychodzących z założenia, że bycie obiektywnym jest trudne, a bycie sprzedajnym przynosi efekty, choć psuje reputacje. Dzięki tym zasadom przekaz propagandowy niezmiennie gra na ludzkich emocjach i uprzedzeniach przeciętnego Kowalskiego ulegającego perswazji i dającego się nabrać np. na atrakcyjność nadawcy, matki polki(sic!) Dzięki przygotowanej papce odbiorcy mają dostrzec inną historię Polski, nie zanegować kłamstwa, np. że nieprawdą jest jakoby Polska od stu lat była niepodległa!

Nawdar

 

Układ patologiczny zamknięty

Układ patologiczny zamknięty

 Jak budują spółdzielnie mieszkaniowe?

Zarządy spółdzielni, w okresie trwania inwestycji lub po jej zakończeniu, poza normalnym wynagrodzeniem, dodatkowo są na % prowizji od kosztów budowy – ostatecznego rozliczenia. Ten procent wynosi od 3 do 7.

​ Tak,  ale nie  w WSM. Tu Zarząd nalicza sobie prowizje znacznie ​, znacznie”​ korzystniejszą. 
​Im wyższy jest koszt inwestycji, ​…..​ także gruntu pod dan ​ą​ inwestycję, tym
​….​ wyższe … są prowizje członków zarządów. Działa to na zasadzie „im ten miś jest droższy…”
​ ​

Mało tego im inwestycja trwa dłużej, tym dla zarządów lepiej, bo dłużej wypłacają sobie comiesięczna zaliczkę prowizyjną.

Oczywiście członkowie spółdzielni nic nie ​wiedzą,  nie ​ rozumieją – bo dla ​dobra ​ sprawy –  tak ma być .

Co trzeba czytać – statut, Regulamin rozliczenia inwestycji, jako integralna część umowy o budowę lokali i dwa regulaminy pochodne statutu (uchwalane przez Rady Nadzorcze – najczęściej zauszników zarządu), tj. Regulamin Zarządu i Regulamin Wynagradzania Zarządu. Wówczas wiemy dlaczego im ten miś jest droższy, a jego budowa trwa dłużej….
Trzeba tez wiedzieć, że obecnie spółdzielnie mogą (lecz nie muszą) budować lokale z ekspektatywą odrębnej własności lub ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu.

W tym drugim przypadku płacimy spółdzielni setki tysięcy złotych, lecz nie stajemy się właścicielami lokalu.
Nadal jest nim spółdzielnia jako, osoba prawna.
Trzymajcie się z daleka od tej patologii.

Jeśli kupić mieszkanie to własnościowe, najlepiej we wspólnocie, mieszkaniowej.

Wkład budowlany i rozliczenie całości kosztów po oddaniu inwestycji – tak od strony formalnej przebiega proces budowania dla członków spółdzielni mieszkaniowych.

Budownictwo spółdzielcze w Polsce kiedyś święciło tryumfy. Spółdzielnie w najlepszym okresie oddawały więcej mieszkań niż firmy deweloperskie. Obecnie po takim stanie rzeczy nie ma śladu.   W zeszłym roku spółdzielnie oddały zaledwie ponad 2.000 mieszkań. Jeszcze w latach 90′ były jednym z najistotniejszych graczy na rynku i budowały znacznie więcej niż deweloperzy. Przykładowo – w 1993 roku przybyło ponad 50 tysięcy mieszkań spółdzielczych i tylko nieco ponad 30 tys. od deweloperów. Wysoki udział budownictwa spółdzielczego utrzymywał się przez całą ostatnią dekadę XX wieku, ale także na początku wieku nowego.
Jeszcze w 2001 roku spółdzielnie oddały ponad 20 tys. lokali, co było wynikiem tylko o kilka tysięcy gorszym od budownictwa deweloperskiego.
10 lat temu spółdzielcy oddali blisko 10 tys. mieszkań, a więc 5 razy więcej niż obecnie, nie porównując to z okresami wcześniejszymi, gdy wyniki były znacznie wyższe. 

Powodem jest kilka czynników, które sprawiają, że budownictwo spółdzielcze zamiera. Minusem jest nieprzejrzyste prawo, które może odstręczać inwestorów. Inna sprawa to fakt, że idea spółdzielczość zakłada budowanie dla własnych członków i to non profit. Mało która spółdzielnia chce działać jak typowy deweloper, a przystąpienie do projektu na „spółdzielczych” zasadach wiąże się z  ryzykiem.

Z założenia planu finansowego budowy – członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, te do samego końca mogą się zmienić, co różni się zasadniczo od budownictwa deweloperskiego, gdzie zmiana ceny daje podstawę do odstąpienia od umowy.


Nowym impulsem dla budownictwa spółdzielczego może być zapowiadany przez rząd Narodowy Program Mieszkaniowy. Jednym z jego filarów: oprócz mieszkań na wynajem i stymulacji oszczędzania na cele mieszkaniowe, ma być wsparcie  budowy mieszkań komunalnych, spółdzielczych itp. Czynsze w takich lokalach mają być nie wyższe niż 4 – 5 proc. wartości odtworzeniowej.

Wkład budowlany .  Jak stać się właścicielem mieszkania od spółdzielni? Możliwości są dwie albo:

1. przystąpienie do spółdzielni, wniesienie wkładu budowlanego i podpisanie umowy o budowę lokalu wraz z  ekspektatywą, czyli roszczeniem o ustanowienie odrębnej własności lokalu, albo
2. kupno mieszkania na normalnych zasadach rynkowych, tak jak od dewelopera​.​
 
Pierwsza forma
​ z „założenia” ​ jest atrakcyjniejsza cenowo, tzn. spółdzielnie ​”​dla swoich​”​ członków budują taniej. ????
​Stąd  epidemia  swojaków na  nowo budowane mieszkania​
​ w ramach wdzięczności  za  dotychczasową „pracę”???​


Sama  ekspektatywa jest prawem zbywalnym, dziedzicznym i podlega egzekucji. Nabywca ekspektatywy musi przystąpić do spółdzielni mieszkaniowej a umowa zbycia ekspektatywy odrębnej własności lokalu powinna być zawarta w formie aktu notarialnego.

Należy zaznaczyć, że od 2007 roku  nie można już ustanawiać spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.
Tak więc mieszkania od spółdzielni to po prostu mieszkania własnościowe.  
Choć zrzeszony spółdzielca teoretycznie może liczyć na tańsze mieszkanie niż klient kupujący „z zewnątrz”, musi pamiętać również o fakcie, że proces inwestycyjny przebiega tu inaczej niż w przypadku budownictwa deweloperskiego.  Członek spółdzielni pokrywa realne koszty postawienia lokalu, a te do samego końca mogą się zmienić. Tak więc ostatecznie spółdzielca nie zna ceny swego mieszkania.

Jeśli natomiast chodzi o kupującego na zasadach komercyjnych – nie musi on przystąpić do spółdzielni. Nie ma takiego obowiązku, choć najczęściej mu się to po prostu opłaca.

Bycie członkiem ​a  w  szczególności  „honorowym”, ​może wiązać się z różnymi profitami i zawsze daje wpływ na jej działanie. Członkowie często korzystają z obniżki opłat, czynszowych, co wynika  stąd, że spółdzielnia posiada dodatkowe dochody.  Osoba, która spółdzielcą nie jest, nie ma prawa do uczestnictwa w podziale tych środków. Może być ​  nawet  np. obłożona wyższym czynszem.

Przekształcenie wieczystego we własność

Przekształcenie wieczystego we własność

Senat odmawia zajęcia się projektem rządowym z poprawkami wniesionym przez WIECZYSTE

 

Projekt rządowy ws. przekształcenia współużytkowania wieczystego w prawo własności (wraz z propozycjami poprawek) wniesione do Senatu przez Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE nie będzie rozpatrywane.

Jak informuje Kancelaria Senatu – stopień zaawansowania prac nad rządowym projektem ustawy o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów (UD 75) oraz deklaracje Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa świadczą o gotowości jak najszybszego zakończenia prac w Rządowym Centrum Legislacji. Z analizy „Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów” wynika, że prace nad projektem przedłużają się w związku z koniecznością uwzględnienia uwag zgłoszonych przez Ministra Sprawiedliwości oraz Ministra Rozwoju i Finansów w ramach uzgodnień międzyresortowych. Spowodowały one potrzebę wprowadzenia zmian w ocenie skutków regulacji i uzasadnieniu do projektu. Jednocześnie pragniemy przypomnieć, że Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zajmowała się już w okresie od 31 sierpnia 2016 r. do 16 lutego 2017 r. zgłoszoną przez Stowarzyszenie petycją w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (P9-50/16). Senatorowie przeprowadzili dyskusję, zapoznali się ze stanowiskiem rządu i postanowili dalszy etap dyskusji nad zagadnieniem przesunąć na czas prac legislacyjnych nad projektem ustawy w parlamencie. Ostatecznie Komisja zadecydowała o zakończeniu prac nad petycją. Z praktyki rozpatrywania petycji w Senacie wynika, że Senat nie podejmuje prac nad petycją, w ramach której zgłaszany jest resortowy projekt, nad którym aktualnie toczą się prace w Komitecie Stałym Rady Ministrów, w szczególności gdy petycja dotycząca tego samego zagadnienia była już wcześniej przedmiotem prac Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Szanowny Panie, informujemy, że uwagi zaproponowane w piśmie z dnia 10 maja 2017 r. Stowarzyszenie będzie mogło zgłosić – zgodnie z obowiązującymi procedurami – po skierowaniu projektu ustawy do laski marszałkowskiej, wtedy odpowiednie komisje odniosą się do tych uwag ze starannością i życzliwością. 

 

Pismo Kancelarii Senatu

Przypomnijmy, iż Stowarzyszenie wniosło projekt rządowy wraz z poprawkami, w celu przyspieszenia prac nad ustawą. Równocześnie wnosiło o zmianę tego projektu, domagając się nieodpłatnego przekształcenia nieruchomości mieszkaniowych, a w przypadku odpłatności obniżenia wysokości opłaty poprzez zastosowanie stawki 0,3% i nie dłużej niż przez okres 10 lat.
http://serwis21.blogspot.com/2017/05/rzadowy-projekt-ustawy-zgoszony-do.html

Senat odmówił zajęcia się sprawą, jedynie zapewniając o życzliwości. 20 lat haraczu wieczystego/przekształceniowego jest nie do zaakceptowania – stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE i dodaje – skoro nasze konstruktywne propozycje nie zostały do tej pory uwzględnione, powrócimy do protestów.

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Poniżej, zamieszczam spostrzeżenia z karykatury wyborów kandydatów do rady osiedla ​w ​Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej podczas dorocznego ZEBRANIA SPRAWOZDAWCZEGO za 2016 r.   z dnia 22 kwietnia 2017 r.

Tytułem wstępu,  warto wyjaśnić że aktualna społeczność spółdzielczości mieszkaniowej, w tym oczywiście Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wykształcona w PRL,   poza nazwą nie ma nic wspólnego z ideą prawdziwego ruchu spółdzielczego z XIX wieku i okresu międzywojennego!
Zamysłem przedwojennych pionierów spółdzielczości mieszkaniowej – spółdzielnia nie była eksploatacja ani wyzysk członków ani też pozbawianie ich prawa własności mienia.  Była dobrowolnym zrzeszeniem, otwartym członkostwem na demokratyczne kierowanie spółdzielnią.

 
To co wykreowano w PRL jest wynaturzeniem i karykaturą idei spółdzielczości. Przekształciło się w organizację mafijną.

​ ​

Społeczeństwo zniewolono systemem totalitarnym, w którym prawa jednostki i życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości. Prawo własności zastępując lokatorskim i własnościowym tytułem do lokalu.

W spółdzielni-molochu [w tym Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej], zamknięto mieszkańców​ w kolektywnych zunifikowanych grupach zamieszkujących bloki wpajając hasło: wszystko wspólne – czyli tak naprawdę niczyje.

    Nie ma już PZPR, zburzono pomniki Lenina, komunizm uznano za zbrodniczy na równi z faszyzmem  ale Spółdzielnie-molochy pozostały​,​ będąc najtrwalszymi tworami systemu komunistycznego z postkomunistami.  Ewidentnym przykładem  Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa …   

 
Fundamentalne prawo do demokratycznych wyborów i praw przysługujących jednostce/spółdzielcy, czyniąc fikcją.

Dla tych co nie znają treści – Druga Zasada spółdzielczości brzmi: Spółdzielnie są organizacjami demokratycznymi kierowanymi przez ich członków, którzy aktywnie uczestniczą w ustanawianiu polityki spółdzielni i w podejmowaniu decyzji, […]  członkowie mają równe prawa (jeden człowiek – jeden głos).

W dniu 22 kwietnia 2017 r. na dorocznym  ZEBRANIU SPRAWOZDAWCZYM członków OSIEDLA ŻOLIBORZ Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w Domu Kultury Żoliborz przy ul.Próchnika, zgromadzonym wydano 97 mandatów. [Czas trwania zebrania od 10 oo-21 oo].        Organizatorzy zebrania sprawozdawczego osiedla Żoliborz [liczące 4.200 członków]
za miniony 2016 rok, przedstawili laurki  z lukrowanymi bajdurami – odczytane  przez kierownika administracji i …przedstawiciela rady osiedla. Sprawozdania organizacyjno-finansowe z działalności statutowej,  nie mające związku z rzeczywistością … Przy uciesze klakierów radośnie przyjęte. Koncentrując się na ….  przepchnięciu „zaplanowanych” wyborów,  i … wielogodzinnym „liczeniu” głosów SiC!  


W myśl  zasady,  nie ważne  kto  głosuje,  ważne kto liczy głosy!


Wbrew drugiej zasadzie spółdzielczości, uniemożliwiono członkom wyrażenie opinii, skarg, uzyskanie wyjaśnienia
​w sprawach ​istniejących nieprawidłowości. Ośmieszając i deprecjonując osoby wypowiadające się. Uznając  za jedyną rację, absolut zdanie kierownictwa i  lojalnych członków rady osiedla.

Nie ulega wątpliwości, że spółdzielnia to ogół członków, a nie reprezentacja niszowej grupy kierującej się prywatą – organizacji mafijnej.

  A mimo to wieloletnie doświadczenia, potwierdzają że organiza​torzy​ zebrań uniemożliwia​ją​ członkom uczestniczenie w kierowaniu spółdzielnią, ​co ​ skutkuj​e​:

1.pogarszaniem  jakości zarządzania;

2.nie rozliczaniem działalności, ludzi niekompetentnych, nieudolnych  administracyjnie;
3.nie rozliczaniem nieprawidłowości w zarządzaniu;
4.nie rozliczanie nieprawidłowości w kalkulowanych kosztach remontów wobec obowiązujących stawek rynkowych​, innych zasad​; 

5.brak​iem​ optymalizacji kosztów zakupu energii cieplnej w stosunku do  rozliczanych kosztów energii cieplnej;
6.torpedowaniu wykupu ziemi, dokonywaniu niezgodnych z ustawą wpisów w aktach notarialnych, nieprzydzielanie piwnic,  dzielenie  części wspólnych udziałowców  etc.;
7.doprowadzaniu do pogarszania skali ubóstwa;
8.kreowaniu rozwarstwienia społecznego i koncentracji w spółdzielni ludności niezamożnej;
9.handlowaniu mieszkaniami z odzysku etc.,  etc., etc.
 


Mafia spółdzielcza – to organizacja przestępcza rekrutująca się ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej. Działalność oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych/eksploatacyjnych. Organizacja nieusuwalna i nietykalna przez władze RP, charakteryzująca się nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. „zaprzyjaźnione firmy” oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha, powszechny  brak  prawa własności,  skupiska  biedy,  dużej liczby eksmisji.

 

Głównym narzędziem finansowania spółdzielni i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych itp.
Legalizacja procederu odbywa się dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach WSM.

Manipulacja kryteriami wyboru nowych kandydatów do organów samorządowych  eliminuje możliwość dostępu ludzi odpowiedzialnych i możliwość kontroli.  Dostęp  zachowując  jedynie „samym  swoim”.  W  zamian za łapówki i podział wynagrodzenia z zysków. Mafia  skutecznie zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Manipuluje wyborami do organów spółdzielni zapewniając stałe członkostwo w radzie osiedla, radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu, gwarantując nieusuwalność prezesom.  

Na czym polegają wybory do władz samorządowych spółdzielni:

  1. Braku upowszechnienia informacji o czasie i miejscu zebrania. Wywieszeniu informacji i natychmiastowym jej zerwaniu, nie dopuszczając do powiadomienia zbyt dużej ilości członków;
  2. Zminimalizowaniu ilości obecnych potencjalnych obecnych na dorocznym zebraniu mieszkańców;
  3. Blokowaniu wypowiadania się  członkom osiedla;
  4. Przygotowaniu i przekazaniu przez umyślnych/dyżurnych ściągawek z wykazem „właściwych” kandydatów​ obecnym na zebraniu​.
  5. Wskazaniu przez kierownictwo administracji osiedla Żoliborz III wykazu
    ​”tych  właściwych” ​kandydatów;
  6. Manipulacji liczenia  oddanych głosów przez wyborców.


Organizacji zapewniającej sobie bezkarność i hegemonię w lokalnej społeczności przenikając do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych,  biznesu. Zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności skorumpowania sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działając w środowisku biznesowym.

Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie „przedsięwzięć biznesowych” opartych na zawyżaniu cen zakupu. Stąd lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder  odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni .

 SiC!

W wyborach przede wszystkim biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele „zaprzyjaźnionych firm”, osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a „wypełniające wakaty” po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.

   

Naczelnym zadaniem spółdzielni jest torpedowanie wszelkich zmian, i osób którzy mogliby doprowadzić do demokratyzacji funkcjonowania spółdzielni, działań w imieniu i na rzecz członków.  

Siła kłamstwa

Siła Kłamstwa

Mieszkania za złotówkę”

M​edi​a​ swoimi publikacjami konsekwentnie dyskredytuj​ą​

uwłaszczenie mieszkań spółdzielczych, antagonizuj​ą​członków spółdzielni wprowadza​ją​w błąd osoby starające się o przeniesienie własności.

Większość spółdzielców ​powinno ​zna​ć​karierę hasła „mieszkania za złotówkę”. Lobby spółdzielczości mieszkaniowej przeciwne uwłaszczeniu mieszkań rozpętało ogromną kampanię nienawiści i manipulacji powielając i upowszechniając kłamliwy termin „mieszkania za złotówkę”.

Jak wiemy w 2007 roku zakazano prezesom spółdzielni mieszkaniowych naliczania, przy przeniesieniu własności lokali, dodatkowych uznaniowych kwot niezwiązanych z faktycznie poniesionymi kosztami budowy mieszkań.

Ustawowy zakaz wywołał wściekłość wśród zarządów, które odtąd nie mogły już zarabiać na uwłaszczeniu, bo ustawodawca ograniczył im pobieranie opłat do wysokości spłaty kwot umorzonej pomocy państwowej udzielanej na budowę lokali.

Stąd dla uwłaszczających się wzięły się złotowe kwoty do spłaty w sytuacji, gdy kredyty na budowę mieszkań były zaciągane np w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Służalcze media jednak ani słowem nie wspominają z czego wynika  mechanizm naliczania złotowych spłat.

Co więcej, w żadnej z dotychczasowej publikacji nie ​ma wyjaśnienia, że pobierane przed 2007 rokiem marże rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, pod pretekstem spłaty kosztów budowy, w rzeczywistości były niczym więcej tylko wyłudzaniem nienależnych zarządom kwot i mówiąc wprost oszukiwaniem uwłaszczających się członków spółdzielni.

Media te nie wyjaśniają też, że warunkiem uwłaszczenia lokalu była i jest spłata kosztów budowy  oraz brak zadłużenia czynszowego.Wyjątkowa niegodziwość manipulacji hasłem „mieszkania za złotówkę” wiąże się też z sugerowaniem jakoby mieszkania można było kupić za złotówkę w ogóle, że niby dany spółdzielca nie poniósł żadnych innych kosztów, a teraz okazyjnie może nabyć lokal za kilka złotych. To perfidne kłamstwo do dziś wywołuje emocje i poczucie krzywdy u osób, które przed 2007 rokiem padły ofiarą uwłaszczenia za przymusową dopłatą oraz wprowadza w błąd tysiące osób, które wskutek kłamliwej propagandy żyją w przekonaniu, ze mieszkanie można kupić za kilka złotych.  Przykład:

  1. Uwłaszczenie na starych zasadach. Mieszkanie ciągle kupisz za złotówkę.
  2. Mieszkania za złotówkę także po Nowym Roku. Spółdzielnie idą na rękę.
  3. Prawo własnościowe to zdaniem propagandzistów własność.

Media wysługujące się antyspółdzielczemu lobby konsekwentnie powielają dodatkowe kłamstwo. W publikacjach sugerują, że własnościowe prawo do lokalu to własność, a uwłaszczenie polega na przekształceniu lokatorskiego prawa we własnościowe. Poniżej przykłady  podawania  nieprawdy:

  1. Tylko do końca roku miała obowiązywać ustawa, która pozwalała na takie przekształcenia.
  2. Lokatorskie prawo do lokalu można było tanio zamienić na prawo spółdzielczo-własnościowe.
  3. Bo od nowego roku to walne zgromadzenie spółdzielców miałoby decydować o tym, ile kosztowałoby przekształcenie mieszkania lokatorskiego na własnościowe.

Większość mieszkań jest już własnościowa. Tych lokatorskich zostało jeszcze kilkadziesiąt.

​Sic!​


Dziewięć lat czeka na akt własności. Bo spółdzielnia zwleka. Jak tylko w 2001 roku weszła w życie ustawa o uwłaszczeniach, to napisałam pismo do spółdzielni, że chcę mieć prawo własnościowe.
Mieszkanie to często dorobek całego życia.

​ ​

Trzeba wykorzystać dogodną okazję i za symboliczną złotówkę przekształcić je na własnościowe.
Piwnice będą własnościowe

Media po 2007 roku w wielu publikacjach bezpodstawnie informowały, że uwłaszczenie to przekształcenie w prawo własnościowe, choć ustawodawca zakazał ustanawiania prawa własnościowego i oczywiste było, że celem uwłaszczenia jest ustanawianie własności lokali, a nie własnościowego tytułu do lokalu. 

O co więc chodzi w tych antypolskich i antyspołecznych nagonkach i okłamywaniu opinii publicznej?


W pokomunistycznej spółdzielczości tkwią olbrzymie pieniądze (budżet, drugi co do wielkości po państwowym) i dysponowanie nimi odbywa się obecnie praktycznie bez żadnej kontroli. Ludność mieszkająca szczególnie w spółdzielniach-molochach jest eksploatowana i dyskryminowana.

  1. Nieuwłaszczonym spółdzielcom nie przysługuje status strony ani pokrzywdzonych, nie mają prawa do demokratycznych wyborów (prokuratura uznała, że wybory w spółdzielni nie podlegają ochronie).

  2. Dodatkowo dzięki zręcznemu zapisowi, że spółdzielnia jest prywatnym majątkiem, spółdzielczość nie podlega kontroli instytucjonalnej (np. NIK). Stan ten powoduje, iż akceptowane przez zarządy ceny zakupu towarów i usług są często znacznie wyższe od rynkowych, a wykonywane prace nie zawsze celowe.

  3. Rozwój uwłaszczenia i edukacji spółdzielczej jest więc groźny dla obecnego status quo, ponieważ przeniesienie własności otwiera uwłaszczonym możliwość wyrwania się ze spółdzielni i wyboru wolnorynkowego zarządcy – a więc radykalnego obniżenia kosztów zarządzania i remontów budynków. Ponadto własność jest chroniona konstytucyjnie.

  4. Właściciel uzyskuje status pokrzywdzonego w sprawach np. o niegospodarność…… przynajmniej teoretycznie według ustawy i orzecznictwa SN.

  5. Uwłaszczenie lokali zmniejsza majątek spółdzielni jako osoby prawnej, czyli innymi słowy jest mniej mienia do zastawiania kredytów. Zarząd musi pytać o zgodę uwłaszczonych.

Dla prezesów to bardzo istotna kwestia, ponieważ dysponując mieszkaniami własnościowymi i lokatorskimi, w świetle prawa będącymi w majątku spółdzielni, nie muszą liczyć się z głosem mieszkańców. Z reguły wystarczająca jest uchwała, często podejmowana głosami pracowników, o wyrażeniu zgody na zaciąganie kredytów – nawet rzędu 20-30 mln w skali roku.

Skąd tak niezwykła przychylność mediów dla zarządów spółdzielni?
Najgorzej jest w tzw. miastach spółdzielczych, w których np. połowa mieszkańców egzystuje w spółdzielniach. Struktura taka z reguły przekłada się negatywnie na lokalną gospodarkę.

Jest mniej firm, a działalności mniej rentowne. Jest mało lokalnych klientów, bo siła nabywcza ludności rezydującej w spółdzielniach często jest bliska zeru. To determinuje pozycję ekonomiczną lokalnych mediów, które w większości przypadków z wolnego rynku nie mają w ogóle poważnych klientów reklamowych lub zyskują ich, ale w znikomej części, nieadekwatnie do poniesionych nakładów.

Życie gospodarcze w takich miastach rzuca te media w objęcia grup rządzących spółdzielniami. Grupy nomenklaturowe są stałymi, dużymi klientami na kampanie reklamowe, a nawet artykuły sponsorowane. Chcąc w ogóle przetrwać na gospodarczym pustkowiu miasta spółdzielczego, media starają się więc współpracować ze strategicznymi klientami, w tym przypadku prezesami spółdzielni. Zależność ekonomiczna nie jest oczywiście regułą we wszystkich przypadkach. Niejednokrotnie o przyjętym kierunku rozstrzygają inne kryteria, np. walki frakcyjne między miejscowymi politykami, w których lokalne gazety wstępują do zaciągu silniejszych.

Spółdzielnie Mieszkaniowe

Spółdzielnie mieszkaniowe

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa wyciąga pomocną dłoń do spółdzielni mieszkaniowych. Nie bez powodu. Bo choć w całym kraju jest ich 3,6 tys. i mają 4,2 mln członków, to w ostatnich dziesięciu latach wybudowały zaledwie 56 tys. lokali. Czyli mniej niż deweloperzy w samym tylko 2015 roku.

Ale niebawem spółdzielczość ma odgrywać większą rolę na rynku nieruchomości. Rozwiązania, jakie zamierza wdrożyć resort w ramach narodowego programu mieszkaniowego, mają zachęcić zrzeszenia do budowy mieszkań lokatorskich. Ich najemcy sukcesywnie – w ramach czynszu – spłacaliby koszty ich powstania.

    Bez   prawa   do   mieszkania   !!!!! 

Resort chce osiągnąć cel na dwa sposoby.

  • Pierwszy to przywrócenie uprzywilejowanego finansowania. – Umożliwimy zrzeszeniom budującym takie mieszkania m.in. ubieganie się o preferencyjny kredyt – zapowiada Elżbieta Kisil, rzecznik MIB.
  • Ponadto resort przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który mocno zmieni zasady przekształcania spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własności.

W przypadku mieszkań wybudowanych po wejściu w życie nowych przepisów spółdzielnie będą miały większy wpływ na tempo i zakres takiego przekształcenia. – Wskazanie, czy przekształcenie będzie możliwe i po upływie jakiego czasu, znajdzie się w umowie o budowę lokalu – zapowiada MIB.

Obecnie spłata przez lokatora (nawet w ciągu miesiąca

  –  ciekawostka

) przypadających na niego kosztów budowy automatycznie otwiera drogę do przekształcenia spółdzielczego prawa do lokalu we własność i wyprowadzenia mieszkania poza majątek spółdzielczy. To także zniechęca spółdzielnie do nowych projektów lokatorskich.

Spółdzielnie na nowe rozwiązania czekają z niecierpliwością. – Odbudowa segmentu mieszkań lokatorskich z czynszami na poziomach zbliżonych do wskazanych przez rząd będzie możliwa tylko przy wsparciu państwa, obniżającym koszty inwestycji i niewymuszającym na najemcach wysokiego udziału w kosztach budowy – ocenia Jerzy Jankowski z Krajowej Rady Spółdzielczej.

MIB planuje, że rząd przyjmie projekt ustawy w IV kw. tego roku. W lokalach powstających w ramach Mieszkania Plus czynsze mają wynosić 10–20 zł za metr w opcji najmu i 12–24 zł przy najmie z docelowym wykupem.

zapora   dla  większości   ludzi.

Z 461 wydanymi pozwoleniami na budowę i nieco ponad tysiącem rozpoczętych lokali spółdzielnie utrwaliły w pierwszej połowie tego roku swoje miejsce na marginesie rynku mieszkaniowego. Pod względem liczby lokali oddanych do użytku ich udział w tym segmencie wyniósł zaledwie 1,3 proc. Po stronie spółdzielni było ich tylko 1 tys. Przed dekadą był to udział na poziomie ponad 8 proc., a przed 20 laty aż 43 proc.

W jaki sposób przywrócić spółdzielnie do życia?

 

W JAKI SPOSÓB PRZYWRÓCIĆ SPÓŁDZIELNIE DO ŻYCIA ? 

 
Wątek wywiadu dotyczący spółdzielni mieszkaniowych  7:09 – 18:20  minuta wywiadu    Link do wywiadu:  http://sds8.wp.tv/2935402-h.webm red. Agata Kalińska
Wiceminister Kazimierz Smoliński:  Spółdzielnie mieszkaniowe, mimo pewnej takiej jak gdyby niesprawiedliwej publicznej oceny jako złe instytucje,  jeżeli weźmiemy pod uwagę koszty funkcjonowania, koszty administracji budynków mieszkalnych, to one są najniższe. Żadna instytucja inna, poza spółdzielnią mieszkaniową nie jest w stanie tak niskich kosztów obsługi, kosztów administracji zapewnić. To są sprawne organizmy, [SIC !] oczywiście są nadużycia, jak w wielu też przedsiębiorstwach. Są spółdzielnie, które źle funkcjonują ale większość spółdzielni dobrze funkcjonuje.  Spółdzielnie mają i doświadczenie i mają potencjał, czyli mają grunty. [SIC!]  Wiele spółdzielni ma potencjał w zakresie zaciągania kredytów [SIC!] . Chcemy to wykorzystać. Spółdzielnie nie budują w tej chwili dlatego, że jeżeli jest automatyczne przekształcanie na własność tych mieszkań, czyli dochodzi do wspólnot, to spółdzielnie nie są zainteresowane, żeby działać jako deweloperzy. Gdy budują i przekształcenie  jest  na własność  i członkowie  wychodzą  ze  spółdzielni.[SIC!]   Chcemy przywrócić  możliwość
(oczywiście to jest tylko instrument) przywrócić to podstawowe lokatorskie prawo do lokalu, że ja wpłacam powiedzmy kilka procent wartości lokalu, kosztów budowy, przepraszam bo spółdzielnia ma za zadanie nie działać dla zysku. Pokrywam koszty budowy, jestem lokatorem. I tu dałem taką możliwość, żeby spółdzielnia mogła zawrzeć też umowę z tym lokatorem, że on będzie mógł powiedzmy w ciągu tam 20-tu, 30-tu lat też spłacać sobie to mieszkanie i dojść do własności.  Spółdzielnie są zainteresowane taką formą, że nadal jest to członek spółdzielni, który ma możliwość w określonym obszarze, znaczy w czasie „dojść do tej własności”.  Jestem przekonany, że to spowoduje, że spółdzielnie zaczną budować. To też będzie kolejny element budownictwa społecznego.[SIC !]  Jak są Towarzystwa Budownictwa Społecznego – też uważamy, że tam jest duży potencjał w TBS-ach. I to jest ten segment społeczeństwa, które ma średnie dochody. Czyli nie jestem na tyle bogaty, żeby zaciągnąć kredyt  swobodnie, że ja nie więcej niż 40% swoich dochodów przeznaczam (takie są standardy) na kredyt. Jeżeli więcej to jest to ze szkodą dla normalnego funkcjonowania. Znamy ten problem, że Polacy są zadłużeni i poza spłatą kredytu mieszkaniowego nie są w stanie na nic innego środków odkładać. Nie inwestują na giełdzie nie kupują jakichś wartościowych dóbr, to też jest ograniczenie funkcjonowania.[SIC!] 
Red. Agata Kalińska: Ale mieszkanie też jest inwestycją i też jest wartościowym dobrem.–  minister Kazimierz Smoliński: No jest. Ale na całym świecie inwestycja mieszkaniowa nie powoduje, że ja nic innego nie robię. Tam jednak, ja inwestuję w mieszkanie ale stać mnie jeszcze na inne rzeczy. Stać mnie na inwestowanie na giełdzie, chociaż niewielką rzecz ale mogę, czy jestem w stanie kupić jakieś dobra wartościowe, także luksusowe, czy też na wczasy zagraniczne wyjechać. Wielu Polaków w tą pułapkę kredytową wpadło, już nie mówię o samych frankowiczach, bo to jest odrębny element ale o tych, którzy złotówkowe kredyty wzięli i też mają problem ze spięciem budżetu tak, że poza spłatą kredytu niewiele im zostaje. Chcemy dać możliwość Polakom, żeby nie musieli zaciągać kredytu, a jeżeli zaciągają to ci zamożni, dla których to nie jest wielkim obciążeniem. 
Panie Ministrze Proszę mi wierzyć, że jestem sojusznikiem  prospołecznych programów PiS –u  bo bardzo chcę,  żeby  nasze młode pokolenie wróciło do kraju przede wszystkim ze względów sentymentalnych ale  mam w tym również osobisty interes.  Od dwóch miesięcy bowiem pobieram świadczenie emerytalne  i jestem żywo zainteresowana tym, aby nasze państwo stworzyło warunki dla załatania tej czarnej dziury w budżecie ZUS, który jest dysponentem środków zgromadzonych przeze mnie na poczet pogodnej jesieni. W przeciwieństwie do większości emerytów, którzy śpią spokojnie w przeświadczeniu, że źródło ich utrzyma nie jest zagrożone,  mnie ta czarna dziura bardzo niepokoi.
Ogólnie rzecz biorąc jestem więc za tym, żeby nasze młode pokolenie miało sprzyjające  warunki dla zakładania rodzin i wychowywania potomstwa ale w tej części programu Mieszkanie +, która przewiduje reanimację spółdzielni mieszkaniowych za pośrednictwem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu nic mi się nie klei. 
Wybudowanie lokalu mieszkalnego o statusie spółdzielczego lokatorskiego prawa do tego lokalu pochłonie określone środki. Założenia przewidują, że lokator pokryje część tych środków , żeby było dla niego taniej.   Jednak  źródło finansowania drugiej części jest dla mnie bardzo mgliste. Raz słyszymy, że pozostałą część pokryją środki budżetowe a innym razem  znowu, że publiczne środki nie będą uczestniczyły w tym programie. To co z tymi środkami publicznymi? Będą wspierały udział spółdzielni w programie,  czy nie? Proszę mi darować Panie Ministrze ale pieniądze nie spadają z nieba i tą drugą część środków na budowę lokalu lokatorskiego spółdzielnia musi skądś wziąć. Jako jeden z ważniejszych  dla programu atutów spółdzielni  wskazuje Pan ich potencjał w zakresie zaciągania kredytów. Jakie kredyty ma Pan na uwadze? Komercyjne?  Kredyt komercyjny jak się wydaje znacznie podroży całkowity koszt budowy lokatorskiego lokalu. I kto ten kredyt spłaci? Jeżeli  będziemy trzymać się zasad przewidzianych przez prawo spółdzielcze, to nabywca takiego lokalu pokryje jedynie część kosztów  budowy a pozostałą część spółdzielnia w takiej sytuacji będzie zmuszona spłacić ze środków własnych, czyli pozostali członkowie spółdzielni dofinansują inwestycje realizowanie w ramach programu. Czy ja to dobrze zrozumiałam? 
Oczywistością są wątpliwości, czy spółdzielcy powinni zaakceptować taki plan wydarzeń. Rzesza emerytów nie może być zachwycona taką perspektywą zważywszy fakt, że  w większości przypadków emerytury stanowią 50%  dotychczas osiąganych dochodów, które były nieco niższe od przeciętnego wynagrodzenia w polskiej gospodarce. Program zakłada ponadto, że za zgodą organów spółdzielni lokator będzie mógł spłacić cały koszt budowy lokalu,  odciążając w ten sposób  pozostałą część członków od obowiązku finansowego wspierania  tej inwestycji, i uzyskać prawo odrębnej własności lokalu. 
Rzecz w tym, że pomiędzy interesem organów spółdzielni a interesem lokatora od zawsze jest daleka rozbieżność. Statutowe organy spółdzielni mieszkaniowych nie są sympatykami obowiązku przekształcenia spółdzielczego lokalu w odrębną własność po pokryciu pełnych kosztów jego budowy przez  lokatora, bo im się wymyka z rąk źródło niezłego biznesu. Na dodatek  w tym konflikcie rząd zamierza [wprowadzić nierówność stron] wyposażyć organy spółdzielni w mocniejszą pozycję od pozycji członka spółdzielni, który wyłożył środki na  budowę, przez oddanie  do dyspozycji tych organów prawa podejmowania decyzji o przekształceniu lokalu.  
Ten szczegół  powinien być sygnałem ostrzegawczym  dla potencjalnych nabywców mieszkania. Pokryją oni  pełny koszt budowy lokalu  a organy spółdzielni przy wsparciu organów państwa (w tym sądów) będą się „doktoryzowały” na sposobach zablokowania takiego przekształcenia. Znane już przykłady. W konsekwencji po przekroczeniu progu życia przez tego, kto  pokrył koszt budowy,  mieszkanie zostanie własnością spółdzielni. Spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu jest bowiem niezbywalne i nie przechodzi na spadkobierców. Jest w tej sprawie jeszcze jedna wątpliwość. Dotyczy ona przypadku, kiedy nabywca takiego prawa nie będzie zainteresowany przekształceniem statusu  lokalu w odrębną własność. Jego uprawnienia będą więc przypominały  stosunek najmu w zasobach komunalnych i prywatnych. Ale w tych zasobach spółdzielni, koszty budowy pokrywają w całości właściciele lokali a nie ich najemcy. Trudno więc zrozumieć dlaczego w spółdzielniach mieszkaniowych osoba korzystająca z lokalu lokatorskiego  na  zasadach nie pozwalających na władanie tym lokalem w sposób przypisany właścicielowi zostanie obarczona obowiązkiem pokrycia części kosztów budowy tego lokalu. 
Ta koncepcja wymaga poważnego studium w części dotyczącej  jej społecznych kosztów. Ale czy to możliwe w ministerstwie na poziomie ministerstwa, sejmu ? Kim był minister zanim objął funkcję ? W oparciu konkretnie jakie doświadczenia opiera swoją wiedzę ? Nie  mieszka w żadnej SM, a co najwyżej koło zabudowań spółdzielczych tylko przejeżdża, jako że MIESZKA W WŁASNYM DOMU a  „doradcami, biegłymi” są koleżanki zatrudnione w Związku Lustracyjnym Spółdzielni Pracy .  Kolejne „znakomite referencje”. Wszystko układa się w całość dlaczego właśnie taki, a nie inny jest projekt nowelizacji najważniejszej dla wszystkich spółdzielców w RP Ustawy „został opracowany” !  
Opracowany projekt prawa spółdzielczego bezspornie oparty na błędnej ocenie rzeczywistości wymaga naprawy obecnego systemu, wyeliminowania błędnych przesłanek. W szczególności zapisy str.13 cyt: „Ocena skutków regulacji :
 Prezentowany projekt zakłada wprowadzenie poprawek do ustawy, które dostosowałyby spółdzielczą formę gospodarowania do reguł rynkowych obowiązujących w XXI wieku. Proponowane zmiany, w ocenie Projektodawcy, znacznie usprawnią prowadzenie działalności gospodarczej w formie spółdzielni pozwoli im  również znacznie sprawniej reagować na  zmienną sytuacje na rynku i inne zdarzenia losowe i tym samym skuteczniej konkurować z innymi podmiotami gospodarczymi.”
http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-290-2016/$file/8-020-290-2016.pdf 
O ile powyższe regulacje można jeszcze przypisać do spółdzielni rzemieślniczych czy rolniczych, to z pewnością nie do zdegenerowanych układami i bezprawiem spółdzielni  mieszkaniowych. Lansowane twierdzenie przez  ministra [PiS], wespół  z jego zespołem (nieoficjalnie) doradcą – prezesem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP,  ….że spółdzielnie mieszkaniowe mogą działać jako spółki – firmy prawa handlowego, nie podlegając przy tym regulacjom prawnym Kodeksu Spółek Handlowych, nie wytrzymuje krytyki. SIC !   Dodać do tego lansowany projekt ministra PiS – mieszkanie + i mamy powrót do socjalizmu w czystej postaci (Alternatyw 4.) – czysty populizm bez wartości dodanej. Już obecnie liczni zarządcy – prezesi o pensjach minister x 3,  praktycznie bez ograniczeń uczestniczą w podmiotach gospodarczych, kupując i sprzedając udziały, akcje, nabywając firmy do działalności pośredniczącej (gdzie członkowie zarządów i Rad Nadzorczych SM mają drugie pensje jako reprezentanci) uprawiają developerkę czyli budują mieszkania na sprzedaż, grając w ruletkę na wyłączne ryzyko niedoinformowanych i bezwolnych spółdzielców, ponosząc przy tym iluzoryczną odpowiedzialność w postaci trzech pensji…  [SIC!] 
Zapisy proponowanego Art 36 § 4 to nic innego jak legalizacja obecnie już stosowanej praktyki na WZCz – głosowania pracowników i członków oczekujących z tzw.partii prezesa na 4 czy 5 kart przez co wygrywają większość spraw z tzw. absolutorium włącznie – [vide praktyka molocha MSM Energetyka, WSM z W-wy tudzież innych.
 
Podobnie jest z zapisem 41 § 1a – wobec bierności członków wykształconej przez lata sowietyzacji – to czysta patologia – robienie ze spółdzielni / spółdzielców „WYDMUSZKI ” w miejsce uzdrowienia systemu [SIC!] . 
Danie władzy absolutnej dla Zarządów opanowanych przez działaczy rodem z formacji PZPR i post sowieckich z obecnymi partiami włącznie TO JUŻ NIE BRZYTWA W RĘCE MAŁPY, TO RÓŻDŻKA DLA POZBAWIONYCH SUMIENIA I SKRUPUŁÓW WŁADCÓW. Innymi słowy takie regulacje doprowadzają do przekształcenia spółdzielni w jednostki prawa handlowego bez kontroli i odpowiedzialności, z działalnością na WYŁĄCZNE RYZYKO CZŁONKÓW  w niemałym stopniu spółdzielców w podeszłym wieku czy młodych nie zdających sobie sprawy z ryzyka…. dopóki nie zapuka komornik i nie zażąda dopłaty po 30-60 tys. zł od mieszkania – vide osiedle SM PAX” przy ul. Stryjeńskich, inne.  
Problemu funkcjonowania Spółdzielczości Mieszkaniowej przeżartej lokalnymi układami i układzikami z mafijną korupcją „w tle” nie da się  uzdrowić pomysłami „znawców tematu”, owieczek w skórach wilka. Blisko 60 lat funkcjonowania tego systemu w postsowieckiej Polsce zrobiło swoje [SIC!] . ROZBIŁO JAKIEKOLWIEK POCZUCIE WSPÓLNOTY w tzw. Spółdzielniach.
 Piszę to jako doświadczony bezpośrednio działacz społeczny.  Cóż więc należy zrobić w obliczu całkowitej degrengolady moralnej większości jej członków? Mało, mało, ciągle mało! Takie jest ciągłe dążenia „lobby prezesowskiego” do jak największego ograniczenia roli członków spółdzielni. Przejawem takiego działania jest projekt nowelizacji ustawy „Prawo Spółdzielcze” złożony do laski marszałkowskiej przez posłów PSL co nie może być zaskoczeniem i o dziwo przez posłów z ugrupowania Kukiz^15 z „twarzą” tej nowelizacji posłanki z Kukiz^15, Agnieszki Scigaj. W treści projektu („w sumie” jest to 3 strony) zapisów nowelizacyjnych, będących w zasadzie „kosmetyką” ustawy, ukryto cztery niezwykle niekorzystne dla spółdzielców zmiany jej treści.  Oto one z komentarzem dlaczego są niekorzystne:
1.„art. 15 § otrzymuje brzmienie:
§ 1. Spółdzielnia liczy co najmniej trzech członków, a spółdzielnia o której mowa w art. 6 § 2a, co najmniej pięciu członków, o ile statut nie wymaga liczby większej.”  
Czyli wystarczy, gdy jako członkowie SM pozostaną prezes  i  v-prezes  zarządu + np. gł. księgowy, a wtedy cały majątek SM będzie należał do nich.  I NIKT IM NIC NIE ZROBI, bo wszystko będzie „lege artis”.
2. w art. 49 po §5 dodaje się § 6 i 7. w brzmieniu:
„§ 6. Odwołanie członka zarządu, w tym prezesa lub  jego zastępców, wymaga uzasadnienia. W uchwale rady lub walnego zgromadzenia o odwołaniu członka zarządu, podaje się przyczyny odwołania, które stanowią jego uzasadnienie.”
Jest to bardzo znaczące utrudnienie, gdyż jego treść wymusza bardzo poprawne prawnie sformułowanie tego uzasadnienia, bo będzie miała kolosalne znaczenie w Sądzie Pracy, gdy odwołany złoży do niego pozew o przywrócenie. Nie wystarczy np. ogólne sformułowanie „w związku z nieudzieleniem absolutorium przez WZ.”
3. „art. 54 § 1. otrzymuje brzmienie:
„§ 1. Jeżeli zarząd jest wieloosobowy, sposób reprezentacji spółdzielni określa statut. Jeżeli statut nie zawiera żadnych postanowień w tym zakresie, oświadczenia woli za spółdzielnię składają dwaj członkowie zarządu lub jeden członek zarządu i pełnomocnik.”
– Tym samym statut może określić, że tylko prezes zarządu jest JEDYNYM reprezentantem SM. Koreluje to z innym zapisem tej „nowelizacji”, który obniża dotychczas wymagany do zmiany statutu próg z 2/3 na 3/5.
4, „w art.240: po § 2. dodaje się § 2a i 2b. w brzmieniu: „§ 2a. Dla realizacji celu określonego w § 2 związki rewizyjne mogą zakładać lub przystępować do spółdzielczych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą lub innych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, które działają na rzecz spółdzielni lub ruchu spółdzielczego.”[SIC!] 
– Chyba nie trzeba pisać jakim zagrożeniem jest przekształcenie organu kontrolnego dla spółdzielni, jakim jest „związek rewizyjny” (pomijam to jak one rzeczywiście działają), w organizm stricte gospodarczy, który dodatkowo będzie mógł „WCHODZIĆ” W STOSUNKI GOSPODARCZE Z TYMI, KTÓRYCH MA KONTROLOWAĆ. Nie ulega natomiast wątpliwości, że ten zapis ma umożliwić związkom rewizyjnym STANIE  SIĘ  BENEFICJENTAMI  PROGRAMU  „MIESZKA-NIE+”.    [SIC!] 
Za jednoznaczny należy przyjąć fakt, iż pracownikom i działaczom spółdzielczym pomyliło się czym są spółdzielnie i po co są zakładane, Z ORGANIZMAMI GOSPODARCZYMI TWORZONYMI DLA OSIĄGNIĘCIA ZYSKU.  Drapieżnością, jako że dla nich spółdzielnia mieszkaniowa to abstrakcyjny byt, stworzony po to, aby osiągać ZYSK KOSZTEM SWOICH CZŁONKÓW. Byt, którego najważniejszą częścią stały się zarządy, nazywające się  „menadżerami” tych spółdzielni  z  „firmami satelitami  znakomicie żyjącymi z tzw.usług”.
Całkowitym natomiast milczeniem pomija się CZŁONKÓW TWORZĄCYCH SPÓŁDZIELNIĘ,  Z  ICH PRAWAMI ! WŁASNOŚĆ MIESZKANIA TRAKTUJĄC JAKO ZARZUT !!!  Zarzutem stało się, że spółdzielnia nie może zarabiać na swoich członkach. „Nadbudowa” spółdzielni najemni pracownicy członków popadli w paranoje. 
Rodzi się fundamentalne pytanie, dlaczego zapomniano kto jest właścicielem rzeczy zapłaconej w rozumieniu prawa rzymskiego, które jest fundamentem prawa w świecie cywilizowanym? Gdzie w świetle faktów,  m.in. właściciela „spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu” nazywają „NAJEMCĄ” SIC!  Jerzy Jankowski, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej, nazywa [w jednym z artykułów] „NAJEMCAMI” właścicieli „spółdzielczych lokatorskich praw do lokalu”. Można powiedzieć, iż mentalność „dyrektora kołchozu” zawsze jednak w jakimś momencie da o sobie znać.

„Haracz” wieczystego

20 dalszych lat „haraczu” wieczystego?

Znamy już szczegóły projektu ustawy o zmianie prawa współużytkowania wieczystego gruntu wykorzystywanego na cele mieszkaniowe w prawo współwłasności gruntu. Opłaty roczne za przekształcenie mają być wniesione przez 20 lat (zamiast pierwotnego zapisu do końca użytkowania wieczystego)  Ich wysokość ma być równa opłacie rocznej z tytułu użytkowania wieczystego obowiązującej 31 grudnia 2016 r. Opłata podlegać będzie waloryzacji – z urzędu albo na wniosek osoby zobowiązanej do jej ponoszenia, ale nie częściej niż raz na 5 lat (nie wskazano w projekcie procedury odwoławczej od tej waloryzacji). W przypadku gruntów Skarbu Państwa, przy jednorazowej płatności możliwa będzie bonifikata w wysokości 50 proc. należnej opłaty, ale samorządy będą same ustalały wysokość bonifikat (czyli równie dobrze może to być zero %). Nie została przyjęta zasada korzystniejszej opłaty tj. iż w sprawach wszczętych i nie zakończonych obowiązuje opłata sprzed podwyżki. W przypadku późniejszego orzeczenia trzeba będzie dopłacić różnicę.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE krytycznie odnosi się do projektu.Ten projekt nie likwiduje podstawowego problemu jakim jest fakt, iż opłata roczna czy opłata za przekształcenie ma charakter haraczu. Na jednej działce współużytkownicy wieczyści będą płacili różne wysokości opłat, niektórzy w wysokości niewspółmiernej do pozostałych. Są działki w Warszawie, gdzie wskutek zawirowań prawnych, w Warszawie jedni właściciele płacą np. 400/500 zł a inni ok.2-3 tys. złotych. Gdyby zredukować stawkę opłat do 0,3% tak jak proponowaliśmy, wówczas dysproporcja byłaby duża mniejsza pomiędzy tymi osobami. Zwolnieni z opłat są dekretowcy czyli de facto handlarzy roszczeń, a obciąża się zwykłych mieszkańców – stwierdza lider Stowarzyszenia dr Daniel Alain Korona. Na domiar złego nieruchomości będą zawierały stosowne wpisy w księdze wieczystej w dziale III (roszczenia i ograniczenia), czyli nieruchomości nie będą już czyste, co obniża ich wartość. Nie wspomnę już o niesamowitej biurokracji związanej z przesyłaniem zaświadczeń.

Ministerstwo Infrastruktury przesłało projekt w ramach konsultacji publicznych do 23 podmiotów, ale na tej liście zabrakło Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które w ostatnich latach było najaktywniejsze w sprawach wieczystego. Czyżby spotkanie z 28 czerwca w Ministerstwie z przewodniczącym Stowarzyszenia była jedynie grą pozorów.

Stowarzyszenie odpowiedziało na projekt ministerstwa, wnosząc 17 sierpnia do Senatu w ramach formuły petycji, projekt ustawy o nieodpłatnym przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności dla nieruchomości mieszkaniowych. Stowarzyszenie proponuje przekształcenie nieodpłatne i z urzędu.

Będziemy wnosić nasze uwagi do projektu Ministerstwa, i wrócimy na drogę protestów, skoro Ministerstwo nie uwzględniło naszych wcześniejszych uwag – konkluduje Daniel Alain Korona