Archiwa tagu: stowarzyszenie Oburzeni

Morawiecki jr. sukcesy i kłopoty PiS

Morawiecki jr. sukcesy i kłopoty PiS

W ostatnich tygodniach mamy kakofonię w sferze informacyjnej o stanie gospodarczym i politycznym Polski.

Z jednej strony sukcesy w ściganiu różnego rodzaju przestępców także tych w „białych kołnierzykach” pokazywane codziennie i wielokrotnie w TVPiS. Jednocześnie publikowanie w mediach antyPiS łamanie prawa, naginanie prawa do własnych celów coraz bardziej udokumentowane (między innymi sprawa KNF, SKOKI).

Z jednej strony lament o zniszczeniu Polski, relacji międzynarodowych. Z drugiej jedyna partia, która dotrzymuje obietnic, działania prospołeczne, ściganie przestępców.

Co jest prawdą?

W mojej ocenie PiS jako partia rządząca samodzielnie zmieniła mnóstwo rzeczy w Polsce. I mówienie o katastrofie jest nieuprawnione. Jeżeli społeczeństwo w odpowiednim momencie przekaże władzę w inne ręce, lub PiS dokona zmian w swoich szeregach, ten okres zapisze się bardzo pozytywnie w naszej historii. Będziemy na bazie ich działań mogli budować przewagi w konkurencji międzynarodowej. Na czym buduję swoje zdanie?

Rozwarstwienie społeczne jest znacznie zmniejszone. To obniża napięcia społeczne w perspektywie wielu lat. Konflikty jakie istnieją nie mają zasięgu ogólnonarodowego.

Największe błędy PiS popełnił (moim zdaniem) w dziedzinie oświaty, wojskowości, wymiarze (nie)sprawiedliwości. To będzie się mściło na nich i na Polsce. Nic nie poprawili w sprawie demografii oraz służbie zdrowia. Tak naprawdę nie podjęli rozsądnej próby zmian w tych obszarach. Zostawili te obszary życia społecznego.

Czy można coś w tym temacie zrobić?

Tak można. Demografia, czyli doprowadzenie do wzrostu liczby mieszkańców Polski to nie tylko 500+. Obecnie jesteśmy wspomagani przez imigrantów zarobkowych głównie z państw rosyjsko języcznych. Trzeba opracować strategię działań wielotorowych, które mogą doprowadzić do wzrostu liczby mieszkańców naszego państwa.

Służby zdrowia boi się każdy dotychczasowy rząd po 1989 roku. Podejmowane próby reform w tym obszarze nie spełniły zamierzeń ich twórców. Potrzebne jest inne spojrzenie na służbę zdrowia. Skierować nacisk na działania zapobiegawcze a nie na leczenie skutków chorób. Popełniają nasze rządy błędy szefów firm produkcyjnych, utrzymaniowych urządzeń. Według sprawdzonych działań i taniej i skuteczniej jest zapobiegać niż leczyć. Wspomnieć trzeba o odczuciach społecznych przy zmianie podejścia.

Prosty przykład jak przebiegają badania okresowe pracowników. Jet to tylko wywiad i to sam badany ma podać czy jest chory czy nie.

Morawiecki jr. jest w miarę sprawnym kierownikiem. Wykonuje zadania, stara się. Otoczył się młodymi ludźmi, którzy maja wiedzę teoretyczną. Żadnego pojęcia o skutkach poszczególnych działań a już powiązanie różnych oddziaływań podjętych decyzji, sposobów ich wdrażania to czarna magia.

Brakuje w otoczeniu Premiera człowieka z wizją, wizjonera. Taką osobą jest p. Jarosław Kaczyński. Niestety on już swoje wizje zrealizował a nie ma następnych. W tym układzie personalnym ta ekipa będzie trwała i dalej realizowała zadania z 2015 roku.

Nam potrzebne zadania z 2020 z 2030 roku. Mimo szumnych zapowiedzi trwamy jako państwo i społeczeństwo w letargu.

Próby wypromowania takich działań to CPK, samochody elektryczne i elektrownia atomowa. Projekty zamarły. Czy na trwale, czy chwilowo?

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Policjanci i złodzieje

Policjanci i złodzieje

Szanowni Państwo!

     Załóżmy, że są dwie partie: jedna policjantów, druga złodziei, to na którą głosować, jeśli się nie jest członkiem żadnej z nich? Policjanci mogą zapewnić bezpieczeństwo, a co mogą dać ci drudzy? Po dojściu do władzy pozbędą się swych wrogów, czyli policjantów i tych wszystkich, których nie udało się wcześniej skorumpować. I co dalej? A no nic. Będą okradać wszystkich, bez najmniejszych przeszkód i skrupułów. Partia złodziei nie potrzebuje żadnego programu, bo ten rozumie się sam przez się. Zjednoczenie pod sztandarem anty-PiS jest wystarczająco wymowne.

     Wszystko wskazuje na to, że na scenie politycznej pozostaną tylko dwa ugrupowania: PiS i anty-PiS. Cała reszta nie odgrywa większej roli. Wygląda jednak na to, że PiS-owi przestaje zależeć na roli przywódczej. Wierny jego elektorat na razie znosi cierpliwie upokorzenia w postaci dąsów jakichś głupich bab na stanowiskach ambasadorów Izraela i USA, toleruje wypychanie Polaków na emigrację i zastępowanie ich cudzoziemcami o podejrzanej tożsamości, jak również bezkarność aferzystów. TVP usiłuje każdą porażkę rządu przekuć w sukces, ale jak długo? Brak tolerancji dla niezależnych dziennikarzy dobrze nie wróży.

     Czy w takiej sytuacji pojedynczy obywatel ma jakieś szanse na właściwy wybór? Tak, szczególnie w takiej właśnie dwubiegunowej sytuacji. Od PiS możemy jednak jeszcze czegoś się domagać i otrzymać to, a od anty-PiS – niczego.

     Gdyby Narodowcom udało się zewrzeć szeregi, to mogłaby być alternatywa.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Czy PiS dotrwa?

Czy PiS dotrwa?

Zapraszam wszystkich interesujących się polityką, chcących podyskutować na różne tematy w gronie osób o zróżnicowanych poglądach na spotkanie  w dniu 12 grudnia 2018 roku o godzinie 17:30 w sali w Parafii M. B. z Lourdes, ul. Wileńska 69 Warszawa.

Tematyka spotkania:

  1. Czy PiS dotrwa do wyborów sejmowych w obecnym kształcie.

  2. Problem Pragi Północ po ostatnich wyborach samorządowych.

  3. Funkcjonowanie formacji politycznych na polskiej scenie.

  4. Jedna osoba czy coś może w polityce?

Sala na tyłach kościoła w przyziemiu na prawo od wejścia. Wejście na teren od strony ulicy Szwedzkiej lub Równej (główne wejście). Dojazd tramwajem nr 23 (ostatni przystanek). Autobusy 120, 135, 160, 162, 190 do przystanku „Szwedzka”.

Z poważaniem

Jan Szymański

Pikieta w sprawie gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego

Pikieta w sprawie gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego

Ciąg działań podjętych przez Radę Koordynacyjną Stowarzyszenia Oburzeni ma dalsze kroki. Dzisiejszym ich etapem była pikieta zorganizowana jako Zgromadzenie publiczne pod Pałacem Prezydenta RP p. Andrzeja Dudy. Uczestniczyło w niej kilkanaście osób z różnych środowisk społecznych i politycznych.

Po części, jako organizatorzy i uczestnicy byliśmy zaskoczeni zainteresowaniem mieszkańców i turystów przemieszczających się Krakowskim Przedmieściem w kierunku Placu Zamku Królewskiego.

Wiele osób dopytywało się o historię zapomnianego Generała. Większość z nich nie miała wiedzy o znaczeniu dla Polski działalności wojskowej i politycznej gen Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego.

W trakcie pikiety wystąpił Przewodniczący Zgromadzenia i Sekretarz Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Oburzeni  p. Wojciech Papis. Przedstawił w skrócie historię działań Stowarzyszenia w sprawie gen. Rozwadowskiego. Podjęte działania miały na celu przywrócenie jego pamięci, doprowadzeniu do awansu na stopień Marszałka, odszukanie szczątków ciała gen. Rozwadowskiego jak również uwypuklenia jego zasług w postaci dowodzenia wojskami polskimi w czasie „Cudu nad Wisłą” w dniu 15 sierpnia 1920 roku, uczestniczenia w obronie Lwowa i kilka innych faktów.

Jako Przewodniczący Stowarzyszenia Oburzeni – Organizatora Pikiety zwróciłem uwagę słuchaczy na celowe milczące lub głośne pomijanie polskich bohaterów w tym gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego oraz na „pisanie” historii Polski za każdym razem na nowo przez każdą z nowych władz (partii rządzących) Polski.

Zgodnie ze złożonym zgłoszeniem złożyliśmy z p. Wojciechem Papisem Petycję na ręce Pracownika Kancelarii Prezydenta RP. W trakcie rozmowy Przewodniczący Zgromadzenia przedstawił poruszone  w Petycji problemy z prośbą o włączenie się Pana Prezydenta szczególnie w pomoc dla IPN w celu odszukania doczesnych szczątków ciała gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego na terenie Ukrainy. Okazało się, że nasz rozmówca prywatnie interesuje się historią i odbyliśmy kilkunastominutową rozmowę  na ten temat.

W końcowej części rozmowy wspomnieliśmy o nawiązanym kontakcie z Rodziną Generała oraz powstałej inicjatywie powstania Komitetu Budowy Pomnika gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego. Zwróciliśmy uwagę, że planowanym terminem odsłonięcia Pomnika jest data 15 sierpnia 2020 roku.

Przedstawiciel Kancelarii wręczył każdemu z nas, w imieniu Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, pamiątkową flagę biało czerwoną z zaproszeniem do uczestnictwa w Marszu w dniu 11 listopada 2018 roku.

Z poważaniem

Jan Szymański

Pikieta pod Pałacem Prezydenckim

Pikieta pod Pałacem Prezydenckim

Mimo podjętych prób przez Stowarzyszenie Oburzeni mających na celu uhonorowanie bohaterskich Polaków w tym Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego otrzymaliśmy odpowiedzi odmowne od wielu organów i instytucji Państwa Polskiego. Promowani przez nas a pomijani przez byłe i obecne władze Rzeczpospolitej Polskiej Bohaterowie mili znaczne zasługi dla tworzenia się Polski po I Wojnie Światowej jak i w okresie późniejszym. Dlaczego o jednych słyszymy bezustannie a innych sporadycznie a o jeszcze innych w ogóle. Jak jest to skuteczna metoda przekonałem się na jednym ze spotkań, gdy dyskusja przeniosła się na ten obszar historii Polski. Pewne fakty, pewne nazwiska nie istnieją w powszechnej świadomości społeczeństwa.

By to zmienić podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu pikiety pod Pałacem Prezydenckim ul. Krakowskie Przedmieście 46/48 w dniu 10.11.2018 roku od godziny 13:00 do godziny 14:30.

Pikieta jest formą naszego protestu przeciw lekceważeniu przez Władze Polskie bohaterskiego gen. T. Jordan-Rozwadowskiego dowódcy Bitwy pod Warszawą  w 1920 roku. Mamy potwierdzenie uczestnictwa kilku środowisk. Uczestnikiem pikiety będzie również p. Antoni Gut-Prezes nowo powstającego Komitetu Budowy Pomnika Jordan-Rozwadowskiego. Uczestnikami będą też przedstawiciele różnych środowisk budujący struktury nowych ugrupowań politycznych. Część z nich przekształci się w najbliższym czasie w partie lub ruchy polityczne mające aspiracje wprowadzenia swoich przedstawicieli do euro i polskiego parlamentu w 2019 roku.

Przewodniczącym Zgromadzenia jest Wojciech Papis – Sekretarz Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI

Zapraszamy chętnych do uczestnictwa w pikiecie.

Z poważaniem

Jan Szymański – Przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Oburzeni

Bezpartyjni Samorządowcy Deklaracje

Bezpartyjni Samorządowcy Deklaracje

Dnia 27.01.2018 roku w Liceum im. Staszica w Warszawie odbyło się spotkanie działaczy samorządowych różnego szczebla województwa mazowieckiego z zaproszonymi gośćmi. Celem było podpisanie Deklaracji współpracy w wyborach samorządowych 2018. Spotkali się przedstawiciele różnych formacji, tak naprawdę Komitetów Wyborczych Wyborców z terenu Warszawy. Ludzi, którzy nie należą w chwili obecnej do żadnej partii.  Uczestników było około 250. Uczestniczyli w nim Prezydenci Szczecina i Lubina.

W trakcie spotkania podpisano dwie Deklaracje. Jedna na temat wspólnej organizacji komitetu wyborczego na skalę ogólnopolską i ogólnych zasad działania w jego ramach.

Drugą podpisało 22 komitety z wyborów samorządowych z 2014 roku. Tylko z obszaru Warszawy. Wiele organizacji delegowało swoich przedstawicieli w celu uczestnictwa w spotkaniu i być może czynnego udziału  w wyborach samorządowych,   w ramach powstałego ugrupowania. Prowadzący spotkanie, zapraszali innych do włączenia się w działalność, stawiając jeden warunek. Nikt nie może być członkiem partii.

W trakcie spotkania przedstawiono wyniki badań statystycznych i marketingowych. Pokazywały one, że jest w działalności politycznej miejsce dla bezpartyjnych działaczy. Wiele z nich wskazywało na 5 do 25% głosów wyborców dla takiego ugrupowania.

Przedstawiciele Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Oburzeni uczestniczyli w spotkaniu.

Z poważaniem

Jan Szymański

Oburzeni

OBURZENI

Wiele razy padało pytanie na co jesteście oburzeni? Odpowiedzią na nie może być nasz statut i program. Wiele osób twierdzi, że taka nazwa to obciach. Nie pozwoli ona na jakikolwiek sukces. Sami funkcjonują wiele lat w życiu społecznym. Mają za sobą niewielkie sukcesiki na lokalnym polu. Brakuje im sukcesu na polu ogólnokrajowym.

My członkowie Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI szukaliśmy i formuły jak i innej nazwy.

Organizacji, mających ambicje polityczne, społeczne jest w Polsce co najmniej kilka tysięcy (takie, które skupiają kilka/kilkanaście osób) i są jakąś formą prawną obowiązującą w Polsce. Z tego rzeczywiście działających, mających uregulowany stan prawny (prawie idealnie) są setki. O większości z nich nikt nie słyszał.

Środowiska oburzonych, pod ta nazwą lub zbliżoną, funkcjonują na całym świecie. Mają różne barwy polityczne, najczęściej podyktowane przez aktualne przywództwo organizacji. My również wywodzimy się z tego środowiska. Jesteśmy odłamem ruchów, które pojawiły się w Polsce w latach 2005 do 2013. W pewnym czasie byliśmy blisko Pawła Kukiza.

Chcąc działać w ramach obowiązującego prawa doprowadziliśmy, (nie bez kłopotów) do rejestracji w KRS naszego stowarzyszenia.

Nazwa OBURZENI budzi kontrowersje. Jednocześnie nie pozostawia prawie nikogo obojętnym. Nie spotkałem nawet jednej osoby, która stwierdziłaby „nigdy na nic nie byłem oburzony”. Za to często słychać w różnych mowach, rozmowach, dyskusjach, że jego uczestnika coś, ktoś, jakieś działanie oburza. Są narzędzia pozwalające ocenić, czy dana nazwa jest akceptowalna w życiu politycznym. Nauki zarządzania/kierowania organizacjami podają wiele takich narzędzi. Podstawowe z nich stosują wszystkie partie polityczne i organizacje społeczne mające ambicję odgrywać kluczowe role w swoim segmencie działania. Narzędzia użyte przez nas do badania, utwierdziły Radę Koordynacyjną, że nazwa OBURZENI jest prawidłowa. Nawet jeden z członków Rady,  poszukujący od wielu lat, innej nazwy zaakceptował fakt, że OBURZENI są już marką. Bieżącym przykładem, że Stowarzyszenie Oburzeni funkcjonuje w obrocie politycznym jest użycie naszej nazwy przez posła Jakubiaka z ruchu Kukiz 15.  

Ja jako Przewodniczący podkreślam, nastawiłem się na budowę stabilnej, trwałej formacji politycznej, która będzie stawiała na uczciwość, rzetelność oraz pracę na rzecz interesu Polski.

Nazwa OBURZENI dobrze oddaje  nasze nastroje, po obserwacji zachowań i działań wszystkich obecnych na scenie politycznej, graczy.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Posiedzenie Rady Koordynacyjnej

Posiedzenie Rady Koordynacyjnej

Zachodzą kolejne zdarzenia polityczne wokół nas. Potrzebne jest nasze kolejne spotkanie.

Posiedzenie Rady odbędzie się dnia 23 sierpnia o 19:00.

  1. Otwarcie Posiedzenia.
  2. Przyjęcie programu.
  3. Partia Oburzeni relacja z prac Jana Szymańskiego i Wojciecha Papisa.
  4. Wdrażanie akcji służebność pod sieci elektroenergetyczne – Tomasz Kucharczyk.
  5. Środowisko Zjednoczenie Narodowe i zachowanie się OBURZONYCH do tej inicjatywy. Antoni Gut. Inne inicjatywy zmierzające do stworzenia partii, komitetów wyborczych.
  6. Omówienie spraw bieżących stowarzyszenia OBURZENI.
  7. Sprawy różne.

Z poważaniem

Jan Szymański

Budowanie stowarzyszenia lub partii

Budowanie stowarzyszenia lub partii

Jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie najszybszym i najskuteczniejszym sposobem na skuteczne zbudowanie znaczącej organizacji jest posiadanie odpowiednio dużych zasobów finansowych. Gdy do tego dołączy się rozpoznawalne osoby ta skuteczność jeszcze wzrasta. Przykładem takiego działania jest p. Janusz Palikot. Zbudował partię na bazie swojej rozpoznawalności i posiadanych pieniędzy.

Inaczej postąpił p. Paweł Kukiz. Na bazie poszukiwań różnych grup społecznych nowego sposobu działania stworzył organizację (struktura bez struktur), która wprowadziła swoich przedstawicieli do wybieralnych organów państwa. W tym projekcie  pomogło mu wiele osób, w tym piszący te słowa, i jako jeden z nielicznych popierający tworzenie struktur bez struktur. Jest to pomysł opisany w literaturze zajmującej się zarządzaniem/kierowaniem organizacją  mający zastosowanie w firmach zatrudniających (tak naprawdę włączających do swoich działań) specjalistów.

W każdym z tych przypadków dochodziły działania marketingowe, wykorzystanie posiadanego dostępu do mediów ogólnopolskich (tzw. reżimowych i określanych innymi epitetami).

Pan Janusz Palikot roztrwonił posiadane zaufanie ludzi. Podobnie postąpiło wielu innych przed nim. Czy to samo czeka organizację stworzoną przez p. Pawła Kukiza?

Stowarzyszenie OBURZENI podejmuje próbę stworzenia trwałej organizacji (stowarzyszenia lub/i partii). Jedna z takich prób jest zwołanie Kongresu Zjednoczeniowego.

Z drugiej strony nie zaniedbujemy codziennej działalności na rzecz osób pokrzywdzonych przez polski system niesprawiedliwości. Dokładamy starań by wspomóc działania innych organizacji, których akcje są zgodne lub zbliżone z celami stowarzyszenia.

Z poważaniem

Jan Szymański – Wiceprzewodniczący Rady Koordynacyjnej

 

Siła kłamstwa

Siła Kłamstwa

Mieszkania za złotówkę”

M​edi​a​ swoimi publikacjami konsekwentnie dyskredytuj​ą​

uwłaszczenie mieszkań spółdzielczych, antagonizuj​ą​członków spółdzielni wprowadza​ją​w błąd osoby starające się o przeniesienie własności.

Większość spółdzielców ​powinno ​zna​ć​karierę hasła „mieszkania za złotówkę”. Lobby spółdzielczości mieszkaniowej przeciwne uwłaszczeniu mieszkań rozpętało ogromną kampanię nienawiści i manipulacji powielając i upowszechniając kłamliwy termin „mieszkania za złotówkę”.

Jak wiemy w 2007 roku zakazano prezesom spółdzielni mieszkaniowych naliczania, przy przeniesieniu własności lokali, dodatkowych uznaniowych kwot niezwiązanych z faktycznie poniesionymi kosztami budowy mieszkań.

Ustawowy zakaz wywołał wściekłość wśród zarządów, które odtąd nie mogły już zarabiać na uwłaszczeniu, bo ustawodawca ograniczył im pobieranie opłat do wysokości spłaty kwot umorzonej pomocy państwowej udzielanej na budowę lokali.

Stąd dla uwłaszczających się wzięły się złotowe kwoty do spłaty w sytuacji, gdy kredyty na budowę mieszkań były zaciągane np w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Służalcze media jednak ani słowem nie wspominają z czego wynika  mechanizm naliczania złotowych spłat.

Co więcej, w żadnej z dotychczasowej publikacji nie ​ma wyjaśnienia, że pobierane przed 2007 rokiem marże rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, pod pretekstem spłaty kosztów budowy, w rzeczywistości były niczym więcej tylko wyłudzaniem nienależnych zarządom kwot i mówiąc wprost oszukiwaniem uwłaszczających się członków spółdzielni.

Media te nie wyjaśniają też, że warunkiem uwłaszczenia lokalu była i jest spłata kosztów budowy  oraz brak zadłużenia czynszowego.Wyjątkowa niegodziwość manipulacji hasłem „mieszkania za złotówkę” wiąże się też z sugerowaniem jakoby mieszkania można było kupić za złotówkę w ogóle, że niby dany spółdzielca nie poniósł żadnych innych kosztów, a teraz okazyjnie może nabyć lokal za kilka złotych. To perfidne kłamstwo do dziś wywołuje emocje i poczucie krzywdy u osób, które przed 2007 rokiem padły ofiarą uwłaszczenia za przymusową dopłatą oraz wprowadza w błąd tysiące osób, które wskutek kłamliwej propagandy żyją w przekonaniu, ze mieszkanie można kupić za kilka złotych.  Przykład:

  1. Uwłaszczenie na starych zasadach. Mieszkanie ciągle kupisz za złotówkę.
  2. Mieszkania za złotówkę także po Nowym Roku. Spółdzielnie idą na rękę.
  3. Prawo własnościowe to zdaniem propagandzistów własność.

Media wysługujące się antyspółdzielczemu lobby konsekwentnie powielają dodatkowe kłamstwo. W publikacjach sugerują, że własnościowe prawo do lokalu to własność, a uwłaszczenie polega na przekształceniu lokatorskiego prawa we własnościowe. Poniżej przykłady  podawania  nieprawdy:

  1. Tylko do końca roku miała obowiązywać ustawa, która pozwalała na takie przekształcenia.
  2. Lokatorskie prawo do lokalu można było tanio zamienić na prawo spółdzielczo-własnościowe.
  3. Bo od nowego roku to walne zgromadzenie spółdzielców miałoby decydować o tym, ile kosztowałoby przekształcenie mieszkania lokatorskiego na własnościowe.

Większość mieszkań jest już własnościowa. Tych lokatorskich zostało jeszcze kilkadziesiąt.

​Sic!​


Dziewięć lat czeka na akt własności. Bo spółdzielnia zwleka. Jak tylko w 2001 roku weszła w życie ustawa o uwłaszczeniach, to napisałam pismo do spółdzielni, że chcę mieć prawo własnościowe.
Mieszkanie to często dorobek całego życia.

​ ​

Trzeba wykorzystać dogodną okazję i za symboliczną złotówkę przekształcić je na własnościowe.
Piwnice będą własnościowe

Media po 2007 roku w wielu publikacjach bezpodstawnie informowały, że uwłaszczenie to przekształcenie w prawo własnościowe, choć ustawodawca zakazał ustanawiania prawa własnościowego i oczywiste było, że celem uwłaszczenia jest ustanawianie własności lokali, a nie własnościowego tytułu do lokalu. 

O co więc chodzi w tych antypolskich i antyspołecznych nagonkach i okłamywaniu opinii publicznej?


W pokomunistycznej spółdzielczości tkwią olbrzymie pieniądze (budżet, drugi co do wielkości po państwowym) i dysponowanie nimi odbywa się obecnie praktycznie bez żadnej kontroli. Ludność mieszkająca szczególnie w spółdzielniach-molochach jest eksploatowana i dyskryminowana.

  1. Nieuwłaszczonym spółdzielcom nie przysługuje status strony ani pokrzywdzonych, nie mają prawa do demokratycznych wyborów (prokuratura uznała, że wybory w spółdzielni nie podlegają ochronie).

  2. Dodatkowo dzięki zręcznemu zapisowi, że spółdzielnia jest prywatnym majątkiem, spółdzielczość nie podlega kontroli instytucjonalnej (np. NIK). Stan ten powoduje, iż akceptowane przez zarządy ceny zakupu towarów i usług są często znacznie wyższe od rynkowych, a wykonywane prace nie zawsze celowe.

  3. Rozwój uwłaszczenia i edukacji spółdzielczej jest więc groźny dla obecnego status quo, ponieważ przeniesienie własności otwiera uwłaszczonym możliwość wyrwania się ze spółdzielni i wyboru wolnorynkowego zarządcy – a więc radykalnego obniżenia kosztów zarządzania i remontów budynków. Ponadto własność jest chroniona konstytucyjnie.

  4. Właściciel uzyskuje status pokrzywdzonego w sprawach np. o niegospodarność…… przynajmniej teoretycznie według ustawy i orzecznictwa SN.

  5. Uwłaszczenie lokali zmniejsza majątek spółdzielni jako osoby prawnej, czyli innymi słowy jest mniej mienia do zastawiania kredytów. Zarząd musi pytać o zgodę uwłaszczonych.

Dla prezesów to bardzo istotna kwestia, ponieważ dysponując mieszkaniami własnościowymi i lokatorskimi, w świetle prawa będącymi w majątku spółdzielni, nie muszą liczyć się z głosem mieszkańców. Z reguły wystarczająca jest uchwała, często podejmowana głosami pracowników, o wyrażeniu zgody na zaciąganie kredytów – nawet rzędu 20-30 mln w skali roku.

Skąd tak niezwykła przychylność mediów dla zarządów spółdzielni?
Najgorzej jest w tzw. miastach spółdzielczych, w których np. połowa mieszkańców egzystuje w spółdzielniach. Struktura taka z reguły przekłada się negatywnie na lokalną gospodarkę.

Jest mniej firm, a działalności mniej rentowne. Jest mało lokalnych klientów, bo siła nabywcza ludności rezydującej w spółdzielniach często jest bliska zeru. To determinuje pozycję ekonomiczną lokalnych mediów, które w większości przypadków z wolnego rynku nie mają w ogóle poważnych klientów reklamowych lub zyskują ich, ale w znikomej części, nieadekwatnie do poniesionych nakładów.

Życie gospodarcze w takich miastach rzuca te media w objęcia grup rządzących spółdzielniami. Grupy nomenklaturowe są stałymi, dużymi klientami na kampanie reklamowe, a nawet artykuły sponsorowane. Chcąc w ogóle przetrwać na gospodarczym pustkowiu miasta spółdzielczego, media starają się więc współpracować ze strategicznymi klientami, w tym przypadku prezesami spółdzielni. Zależność ekonomiczna nie jest oczywiście regułą we wszystkich przypadkach. Niejednokrotnie o przyjętym kierunku rozstrzygają inne kryteria, np. walki frakcyjne między miejscowymi politykami, w których lokalne gazety wstępują do zaciągu silniejszych.