Archiwa tagu: Tarnów

Tarnów i jego samorządowi krezusi – Porównaj swoje wynagrodzenie z dochodami tych urzędników

Lista najlepiej zarabiających pracowników Urzędu Miasta Tarnowa (na podstawie oświadczeń majątkowych za rok 2018, dochód roczny, w nawiasie miesięczny): 

1.       208.465 zł  (17.372 zł) – Roman Ciepiela, Prezydent Miasta Tarnowa – w tym wynagrodzenie prezydenckie 174.923 zł + członkostwo w Radzie Nadzorczej spółki MPEC 33.542 zł

2.       178.563 zł  (14.880 zł) – Piotr Augustyński, z-ca Prezydenta – w tym wynagrodzenie wiceprezydenckie 150.585 zł  + członkostwo w Radzie Nadzorczej spółki Tarnowskie Wodociągi 27.978 zł

3.       172.865 zł  (14.405 zł) – Sławomir Kolasiński, Skarbnik Miasta – w tym wynagrodzenie w UM 151.789 zł  + członkostwo w Radzie Nadzorczej spółki Tarnowskie Wodociągi 21.076 zł

4.       171.329 zł  (14.277 zł) – Rafał Nakielny, Dyrektor Wydziału Infrastruktury Miejskiej UM – w tym  wynagrodzenie w UM 146.902 zł + członkostwo w Radzie Nadzorczej MPGK 24.427 zł

5.       150.463 zł  (12.538 zł)  – Dorota Krakowska, z-ca Prezydenta – samo wynagrodzenie wiceprezydenckie

6. ok. 150.000 zł (12.500 zł) ? –Tadeusz Kwiatkowski, z-ca Prezydenta – jako że zatrudniony został w tym roku,  brak jest w  BiP danych nt. jego wynagrodzenia w UM, będą one opublikowane po 30.04.2020, jeśli Kwiatkowski będzie jeszcze wiceprezydentem, jego dochód może być porównywalny z dochodem D. Krakowskiej

7.       149.021 zł (12.418 zł) –  Aleksandra Mizera, Sekretarz Miasta – samo wynagrodzenie sekretarza

8.       137.625 zł (11.468 zł) –  Łucja Lazarowicz, Główny Księgowy Urzędu Miasta

9.       130.156 zł  (10.846 zł) – Agnieszka Sobol, Dyrektor Wydziału Audytu i Kontroli, Miejski Audytor Wewnętrzny

10.     129.181 zł  (10.765 zł) – Marek Witek, Dyrektor Wydziału Podatków i Windykacji – w tym wynagrodzenie dyrektorskie 105.202 zł + członkostwo w Radach Nadzorczych TKP i MCM 23.979 zł

11.      125.900 zł  (10.491 zł) – Marek Idzkiewicz, Dyrektor Wydziału Geodezji i Nieruchomości – w tym 103.344 zł  wynagrodzenie dyrektorskie + 22.556 zł członkostwo w Radzie Nadzorczej spółki miejskiej MZB

12.    120.200 zł (10.016 zł) – Bogumiła Porębska, Dyrektor Wydziału Edukacji, Pełnomocnik Prezydenta ds. Edukacji

13.     115.994 zł   (9.666 zł) – Agnieszka Batko, Dyrektor Wydziału Rozwoju Gospodarczego

14.     115.066 zł   (9.588 zł) – Janusz Różycki, Dyrektor Wydziału Informatyzacji

15.     112.471 zł   (9.372 zł) – Ewa Wrona, Dyrektor Wydziału Organizacyjnego

16.     110.693 zł  (9.224 zł) – Andrzej Zając, Dyrektor Wydziału Budżetu Miasta

17.    108.214 zł  (9.017 zł) – Marcin Sobczyk, Dyrektor Wydziału Kultury

18.     107.440 zł  (8.953 zł) – Maria Zawada-Bilik, zastępca Dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej

19. ok.107.440 zł (8.953 zł)? – Lucyna Bielatowicz, Dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej, nie ma w BiP pełnych danych rocznych, ale można przyjąć, że wynagrodzenie jej jest porównywalne z dochodem p. Zawady-Bilik

20. ok.107.000 zł (8.916 zł) ?–Ireneusz Kutrzuba, zastępca Dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej, Rzecznik Prasowy Prezydenta Tarnowa, nie ma danych dot. jego wynagrodzenia w BiP, ale przypuszczalnie dochód roczny na tym stanowisku jest porównywalny z wynagrodzeniem p. Bielatowicz czy p. Zawady Bilik?

21.     106.772 zł  (8.897 zł) – Bożena Kaczor, zastępca Dyrektora Wydziału Audytu i Kontroli

22.     104.825 zł  (8.735 zł) – Rafał Koścień, Dyrektor Wydziału Rozwoju Miasta

23.     104.697 zł  (8.724 zł) – Marek Kaczanowski, Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska

24.     103.331 zł  (8.610 zł) – Anna Spodzieja, Kierownik Biura Zamówień Publicznych

25.     102.801 zł  (8.566 zł) –  Janina Brożek, Kierownik Biura Nadzoru Właścicielskiego

26.      99.684 zł  (8.307 zł) –  Małgorzata Słomka-Narożańska, Dyrektor Kancelarii Rady Miejskiej

27.      97.730 zł  (8.144 zł) – Wiesław Izworski, Dyrektor Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej

28.      97.007 zł  (8.083 zł) – Beata Idziniak, Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego

29.      96.018 zł (8.001 zł) – Małgorzata Abramowicz, Dyrektor Wydziału Planowania Przestrzennego

30.      95.896 zł (7.991 zł) – Andrzej Banach, Dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa  

31.       92.691 zł (7.724 zł) – Jolanta Gawron, Dyrektor Wydziału Komunikacji

32.      92.498 zł (7.708 zł) – Tomasz Rożeń, zastępca Dyrektora Wydziału Informatyzacji

33.      92.431 zł (7.702 zł) – Marek Baran, Dyrektor Wydziału Sportu

34.  ok.92.400 zł (7.700 zł) ?–Beata Baran, Koordynator Biura Radców Prawnych, nie ma obowiązku ujawniania swych dochodów, ale może zarabiać tyle, ile dyrektor wydziału w Urzędzie Miasta?

35.      92.327 zł  (7.693 zł) – Katarzyna Łącka-Sutkowska, Dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego, Pełnomocnik ds. Ochrony Informacji Niejawnych

36.     91.965 zł (7.663 zł) – Elżbieta Starzyk, zastępca Dyrektora Wydziału Podatków i Windykacji

37.     90.571 zł  (7.547)  –  Anna Idzkiewicz, zastępca Dyrektora Wydziału Księgowości Miasta

38. ok.90.000 zł  (7.500 zł) ? – Bernard Karasiewicz, Dyrektor nowoutworzonego Wydziału Mieszkalnictwa, jako że został zatrudniony w tym roku, nie ma jego pełnych danych w BiP, przypuszczalnie jego dochód jest porównywalny z wynagrodzeniem dyr. Izworskiego, w wydziale którego był wcześniej tego typu referat, sam informuje, że zarabia ok. 7.500 zł miesięcznie

39.     87.706 zł  (7.308 zł) – Ewelina Misiaszek, zastępca Głównego Księgowego Urzędu Miasta

40.ok. 85.000 zł  (7.083 zł) – Jacek Pilch, zastępca Dyrektora Wydziału Rozwoju Miasta, dochód można obliczyć w przybliżeniu na podstawie danych w BiP dot. wynagrodzenia za 1,5 miesiąca w 2018 roku w UM

41.     84.198 zł  (7.016 zł) – Robert Rogala, Dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich

42.    78.899 zł  (6.574 zł) – Anna Romaniszyn-Kos, Dyrektor Kancelarii Prezydenta, w której jest zatrudnionych aż 8 sekretarek

43.    77.785 zł  (6.467 zł) – Krzysztof Podgórski, Miejski Rzecznik Konsumentów

44.    76.785 zł (6.398 zł) – Ewa Kapturkiewicz, Kierownik Kancelarii Głównej w Urzędzie Miasta

45.    73.813 zł  (6.151 zł) – Katarzyna Kukułka, zastępca Dyrektora Wydziału Geodezji i Nieruchomości

Utrzymanie tych 45 wyższych rangą urzędników kosztuje podatników ponad 5 milionów złotych. W sumie w Urzędzie Miasta zatrudnionych jest prawie 450 osób.

___________________________________ 

Nasz komentarz: 

1.       Mieszkańcy Tarnowa porównując swoje kwalifikacje, zakres swoich obowiązków oraz otrzymywane wynagrodzenie z zaprezentowanymi tu dochodami wyższych rangą urzędników miejskich, mogą wyrobić sobie zdanie, czy są one adekwatne do wykonywanej pracy, za wysokie czy też za niskie.

2.       W sumie w Urzędzie Miasta Tarnowa zatrudnionych jest 45 dyrektorów (26) i wicedyrektorów (19). Naszym zdaniem stanowczo za dużo (w wydziale Komunikacji Społecznej, w którym pracuje 8 „zwykłych” urzędników jest aż trzech decydentów – jeden dyrektor i dwóch wicedyrektorów). Taka „armia” urzędników na kierowniczych stanowiskach zbytnio obciąża budżet miasta, co jest istotne w czasie obecnego kryzysu finansowego Tarnowa.

3.       Należy połączyć niektóre wydziały, redukując liczbę dyrektorów i wicedyrektorów – np. Wydział Komunikacji Społecznej z Wydziałem Rozwoju Gospodarczego i Wydziałem Rozwoju Miasta, Wydział Mieszkalnictwa powinien ponownie wejść w skład Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej, Kancelarię Rady Miejskiej należy wcielić do Wydziału Organizacyjnego. Tego typu scalenia wygenerują oszczędności rzędu 1-2 milionów złotych rocznie.

4.       Stanowczo za dużo jest wiceprezydentów. Gdy aresztowano prezydenta Ścigałę, był tylko jeden i miasto funkcjonowało. Dlatego należy ograniczyć liczbę zastępców prezydenta do jednego. Wynikające stąd oszczędności to kolejne kilkaset tysięcy złotych rocznie (BWA czy Bibliotece Miejskiej brakuje teraz 100 tysięcy złotych rocznie).

5.       Spore zastrzeżenia może budzić „dorabianie” urzędników w radach nadzorczych spółek miejskich. Ustawodawca także krytycznie musiał to oceniać, gdyż od tego roku ani prezydent miasta, ani jego najbliżsi krewni nie mogą już zasiadać w tych radach.

6.       Niezrozumiałe są relatywnie wysokie wynagrodzenia tych urzędników, na których spoczywa mniejsza odpowiedzialność niż na tych, którzy zarabiają w Urzędzie Miasta mniej – np. Dyrektor Kancelarii Rady Miejskiej Małgorzata Słomka-Narożańska (żona b. wiceprezydenta miasta) ma roczny dochód prawie 100 tysięcy złotych, co oznacza, że zarabia więcej niż np. Dyrektor Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej, Dyrektor Planowania Przestrzennego, Dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa, Dyrektor Wydziału Komunikacji, a nawet (i to znacznie więcej!) niż zastępca Wydziału Podatków i Windykacji czy zastępca Głównego Księgowego Urzędu Miasta, nie mówiąc już o Dyrektorze Wydziału Spraw Obywatelskich!

7.       Zdumiewać może armia prezydenckich sekretarek.

8.       Nieodparcie nasuwa się wniosek, iż Urząd Miasta Tarnowa wymaga natychmiastowej, gruntownej reformy. Ostatnie lata pokazują, iż żaden z prezydentów nie był w stanie zapanować nad sytuacją, dlatego – zamiast Sekretarza Miasta o ograniczonych kompetencjach – należałoby powołać Dyrektora Generalnego Urzędu Miasta, który zrobiłby w nim w końcu konieczny i racjonalny porządek.   

Prosimy o Państwa uwagi: 

Opracowanie:

dr Ciesielczyk w TVTARpng

Dr Marek Ciesielczyk

Radny bezpartyjny

tel. 601 255 849, e-mail: dr.ciesielczyk@gmail.com

Tarnów, 8 listopada 2019

Czesław Kwaśniak – podobno „chrześcijańska” (sic!) twarz KONFEDERACJI Korwina

Dwukrotnie skazany z kodeksu karnego. Teraz dzięki zatarciu skazania wskutek upływu określonego prawem czasu może kandydować do Sejmu….

Patrz:

https://www.salon24.pl/u/kwasniak/981807,czeslaw-kwasniak-chrzescijanska-sic-twarz-konfederacj

https://niepoprawni.pl/blog/marek-ciesielczyk/nowa-chrzescijanska-sic-twarz-konfederacji-czeslaw-kwasniak

https://3obieg.pl/czeslaw-kwasniak-nowa-chrzescijanska-sic-twarz-konfederacji/

https://marekciesielczyk.neon24.pl/post/150267,czeslaw-kwasniak-chrzescijanska-twarz-konfederacji

http://www.eioba.pl/a/5ulg/nowa-chrzescijanska-sic-twarz-konfederacji-skazana-z-kodeksu-karnego

Spryt polityczny Czesława Kwaśniaka – toromistrza i spedytora kolejowego z podtarnowskiej wsi Borzęcin, określanego czasem mianem „małopolskiego Dyzmy”, sprawił, iż już w 1998 roku został radnym Sejmiku Małopolskiego.  Był działaczem AWS, LPR, partii Marka Jurka, partii Kornela Morawieckiego – Wolni i Solidarni. Próbował także przykleić się do ruchu Kukiza. Niektórzy żartują, iż gdyby na Ziemi wylądowali Marsjanie, Kwaśniak pomalowałby twarz na zielono i przypiął do głowy antenki, by startować z ich listy do Sejmu. Dzisiaj jako reprezentant enigmatycznego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin jest jedynką na liście wyborczej KONFEDERACJI w tarnowskim okręgu. Jego brat zaś jest działaczem PSL-u.

Wydawało się, iż kariera polityczna Kwaśniaka zakończy się w maju 2003 roku, gdy został w Tarnowie zatrzymany przez policję za prowadzenie samochodu po pijanemu. Potem – jak donosiły media – „namawiał m.in. burmistrza Brzeska do ukręcenia sprawie łba, a dziennikarzowi lokalnego tygodnika obiecywał pomoc w zamian za odstąpienie od publikacji dotyczącej zdarzenia”. Przez 20 miesięcy – dzięki zwolnieniom lekarskim –  unikał odpowiedzialności za jazdę po pijanemu, nie stawiając się na kolejne wezwania sądu.

W 2005 roku tarnowski sąd okręgowy skazał w końcu prawomocnie radnego Kwaśniaka za jazdę pod wpływem alkoholu na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo orzekł wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na dwa lata. Jako osoba skazana Kwaśniak stracił wówczas mandat radnego.
Minęło zaledwie kilka lat i Czesław Kwaśniak znowu stanął przed sądem i ponownie został skazany. W 2013 roku decyzją Sądu Okręgowego w Tarnowie, „małopolski Dyzma” – jako  prezes klubu sportowego Okocimski KS Brzesko za naruszenie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych został skazany na miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych. Wykonanie kary sąd zawiesił na okres próby wynoszący 2 lata.

Po opuszczeniu szeregów KONFEDERACJI przez Kaję Godek rodziny chrześcijańskie reprezentował będzie w tym ugrupowaniu w/w Czesław Kwaśniak, który ma „walczyć o całkowitą ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci”. Zapewne wszystkie rodziny chrześcijańskie z radością przyjęły tę informację (sic!), zwłaszcza w tarnowskim okręgu wyborczym (Małopolska), gdzie Kwaśniak ma być „JEDYNKĄ” Konfederacji.

Warto dodać, iż z tej samej miejscowości Borzęcin pochodzi Sławomir Mrożek, który – mając na uwadze absurd opisanej tu sytuacji –  zapewne miałby dzisiaj świetny materiał do swej kolejnej sztuki teatralnej….
Patrz:
https://www.tygodnikprzeglad.pl/nie-ma-mocnych-na-radnego/
https://www.tygodnikprzeglad.pl/radny-wreszcie-skazany/
https://wiadomosci.wp.pl/radny-z-lpr-skazany-za-jazde-po-pijanemu-6036728257164417a
https://gazetakrakowska.pl/prezes-okocimskiego-skazany-za-nadmierna-liczbe-kibicow-na-meczu/ar/762667

P.S.

Kwaśniak mimo skazania może teraz kandydować do Sejmu, gdyż ze względu na określony prawem upływ czasu skazanie uległo już zatarciu. Zatarcie skazania polega na tym, że po upływie określonego czasu osoba pomimo wcześniejszego skazania uznawana jest za niekaraną. Z chwilą zatarcia skazania uważa się je za niebyłe; wpis o skazaniu usuwa się z rejestru skazanych.

 

Czy wartości mają znaczenie dla pokolenia ‘disco polo’? 

Trzecia debata z cyklu „Tarnowskie Dialogi” z udziałem Krzysztofa Zanussiego i ks. Andrzeja Augustyńskiego

Od lewej: Ksiądz Andrzej Augustyński, dr Marek Ciesielczyk, Krzysztof Zanussi

Już po raz trzeci z inicjatywy Komisji Kultury i Ochrony Zabytków w Tarnowie w zabytkowych piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury zorganizowana została debata w ramach imprezy „Tarnowskie Dialogi”. Tym razem w Tarnowie gościli Krzysztof Zanussi oraz ksiądz Andrzej Augustyński. Dyskusję prowadził przewodniczący Komisji Kultury, dr Marek Ciesielczyk – relacja filmowa tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=C4zqKYfWOes

 

Wojna, samorząd, a teraz etyka

Po Jerzym Karwelisie, autorze książki „Jak zakończyć wojnę polsko-polską?” (patrz film: https://www.youtube.com/watch?v=MOYq7jFWWeE ) oraz prezydencie Tarnowa i sekretarzu Rzeszowa dyskutujących o plusach i minusach polskiego samorządu (patrz film:  https://www.youtube.com/watch?v=eorGATvCzfY ) kolejnymi gośćmi byli w Tarnowie Krzysztof Zanussi i ksiądz Andrzej Augustyński, zastanawiający się, czy wartości mają znaczenie dla pokolenia „disco polo”.

Krzysztof Zanussi to jeden z najwybitniejszych reżyserów europejskich, scenarzysta, publicysta, pedagog. Studiował fizykę, filozofię i reżyserię. Jest szefem Studia Filmowego „Tor”. Uważany za jednego z twórców „kina moralnego niepokoju” w latach 70-tych (np. film „Barwy ochronne”)

Ksiądz Andrzej Augustyński urodził się w Tarnowie, studiował  w Papieskiej Akademii Teologicznej. Założył stowarzyszenie Siemacha i Fundację Demos. W 2010 opublikował książkę „Coca kocha Colę” o przyczynach zagubienia młodych ludzi we współczesnym świecie.

Coca kocha colę

Gdy moderator, Marek Ciesielczyk nawiązał do tej książki, wprowadzając do debaty także pojęcie „pokolenie disco polo”, Krzysztof Zanussi wyraził swój sceptycyzm wobec powiedzenia „o gustach się nie dyskutuje”, stwierdzając, że gust się ma albo się go nie ma. Reżyser zauważył, iż większość, która tego gustu nie ma, jest prawie zawsze w błędzie. Dlatego „nie wolno być z większością”. Gdy Zanussi realizował film w USA, Milos Forman powiedział mu, że dopóki nie pokocha coca coli, nie powinien robić filmów dla Amerykanów, gdyż oni tych filmów nie będą w stanie zrozumieć. Zanussi nie pokochał coca coli i wrócił do Europy.

Zdaniem Zanussiego negatywny wpływ na wartości ma to, iż już dawno nie mieliśmy do czynienia z masowym nieszczęściem. Obecne życie w państwach rozwiniętych gospodarczo nie ma w sobie dramatyzmu. Człowiekowi zachodniemu wydaje się, że wszystko mu wolno robić. „Życie to dramatyczna przygoda, ale ludzie uciekają od dramatyzmu”.

Ksiądz Augustyński podkreślał w czasie debaty negatywny wpływ komercjalizacji na naszą cywilizację. Przypomniał powiedzenie: „Każde pokolenie ma swe pragnienia, a obecne ma coca colę”. Zdaniem Augustyńskiego musimy obnażać obecny prymitywizm. Ksiądz uważa, iż dawniej ludzie byli chudzi z biedy, a teraz są z tej biedy otyli, konsumując junk food. Złem jest zarówno bycie głodnym jak i nażartym śmieciami. Ksiądz podkreślał, iż w życiu najważniejsza jest kreacja, tworzenie.

Najważniejsza jest prawda i wolność

Gdy prowadzący debatę Marek Ciesielczyk przypomniał teorię upadku cywilizacji niemieckiego filozofa Oswalda Spenglera, autora „Zmierzchu Zachodu”, Krzysztof Zanussi zauważył, że już po 1-szej wojnie światowej załamała się pycha Europy. Teraz być może naszą cywilizację zastąpi model nowego społeczeństwa (na kształt pszczelego roju)  i nowego człowieka, o którym mówił Friedrich Nietzsche, a później komuniści. Być może ten model zrealizuje Rosja lub Chiny?

Ksiądz Augustyński zastanawiał się nad skutecznym modelem wychowania, przypominając powiedzenie, iż do wychowania jednego człowieka potrzebna jest cała wioska. Opowiadał o swoich doświadczeniach z prowadzonych przez siebie ośrodkach dla dzieci i młodzieży. Podkreślał, iż nie każdy postęp (np. obecny) jest rozwojem, ale każdy rozwój jest postępem. Wychowawca – jak pisał Sokrates, a za nim Tischner – powinien być jak akuszerka – ma pozwolić narodzić się człowiekowi i dać mu samodzielność.

Gdy dr Ciesielczyk próbował porównać naszą cywilizację do pogańskiej, Krzysztof Zanussi zauważył, iż to porównanie jest nieuprawnione, gdyż pogan można przecież nawrócić, a dzisiejszych ludzi Zachodu – nie. W przeciwieństwie do pogan oni już w nic nie wierzą.

Ksiądz Augustyński z kolei stwierdził, iż żyjemy w czasach postchrześcijańskich, ale one mogą być oczyszczające dla chrześcijaństwa.

Gdy Ciesielczyk zaproponował, by obydwaj dyskutanci dali młodym ludziom radę, wskazówkę, co jest najważniejsze w życiu, Zanussi powiedział – PRAWDA, zaś Augustyński – WOLNOŚĆ i odporność na wszechobecną dzisiaj manipulację

Po debacie jej uczestnicy wzięli – jak zwykle – udział w spotkaniu integracyjnym przy lampce wina i w otoczeniu prac tarnowskich artystów.

Jak zwykle oprawę muzyczną „Tarnowskich Dialogów” zapewnili artyści tarnowscy.

 

  

Dlaczego Konfederacja przegrała wybory? – Okiem insidera

Jakie są przyczyny słabego wyniku wyborczego Konfederacji oprócz jej bojkotu praktycznie przez wszystkie media? Nie można upatrywać przyczyn porażki wyłącznie na zewnątrz. Trzeba także uderzyć się w piersi i sumiennie przeanalizować swoje błędy. Jakie one były?

  1. Wzajemne wykluczanie elektoratów.

Założenie liderów Konfederacji było proste. Tworzymy jedną listę wyborczą, na której znajdą się przedstawiciele wszystkich ugrupowań wchodzących w jej skład. W ten sposób pozyskamy głosy i zwolenników Korwina-Mikke, i Narodowców, i Liroya, i Brauna, i Jakubiaka, i Godek.

Okazało się jednak w praktyce, iż głosy wcale się nie sumują. Np. niektórzy zwolennicy umiarkowanie krytycznego wobec UE Jakubiaka (a znam takich osobiście), wycofali swe poparcie dla jego Federacji dla RP, stwierdzając, że poglądy Korwina-Mikke czy Narodowców są zbyt radykalne, niektórzy zwolennicy konserwatywnej Godek czy Brauna oburzyli się z powodu koalicji z liberalnym obyczajowo Korwinem, a część Narodowców nie poparła Konfederacji z powodu obecności w niej artystycznie nastawionego do życia Liroya itd. Trudno oczywiście ocenić, jakie były straty, wynikające z powodu tego wzajemnego wykluczania się elektoratów.  Koalicja uzyskała procentowo mniejsze poparcie niż sam Korwin 5 lat temu. Tak więc w/w założenie było błędne.

  1. Słabi kandydaci.

Skoro Konfederacja przyjęła założenie, iż wystarczy wystawić na liście pierwszego z brzegu kandydata X i ogłosić, że jest on od Narodowców, Korwina, Liroya, Jakubiaka czy Godek i wskutek tego ich zwolennicy automatycznie oddadzą na niego głos, to nie warto się wysilać i szukać jakiegoś dobrego (czytaj: rozpoznawalnego, cieszącego się zaufaniem w swej gminie, mieście czy powiecie) kandydata. Był to chyba najpoważniejszy błąd Konfederacji, jako że rozpoznawalni kandydaci mogliby uzyskać dodatkowe głosy, niezależnie od w/w głosów, wynikających z poparcia dla liderów Konfederacji.

Spośród 130 kandydatów Konfederacji aż 77 (to jest 60% !) otrzymało mniej niż 2 tysiące głosów, zaś aż 39 (to jest 30% !) uzyskało mniej 1 tysiąc głosów. Wśród kandydatów byli tacy, którzy nigdy nie byli w stanie dostać się nawet do rady gminy, powiatu czy sejmiku. Jakże więc mogli startować do Parlamentu Europejskiego? Jedna z kandydatek, startując wcześniej do Sejmu otrzymała zaledwie 50 głosów, a z takim wynikiem nie można wejść nawet do rady osiedla. Prezentowane życiorysy wielu kandydatów mogły zniechęcać myślących wyborców do głosowania na Konfederację. Wyborca mógł być zaszokowany, czytając, iż posłem do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji ma być np. wizażystka (sic!).

Jeszcze przed skonstruowaniem listy wyborczej, każdy potencjalny kandydat powinien zadeklarować, jaką sumę pieniędzy jest w stanie wydać na kampanię. Słyszałem, iż jeden z kandydatów pytał, ile otrzyma pieniędzy od komitetu na prowadzenie swej kampanii (sic!). Jeśli kogoś nie stać na prowadzenie kampanii w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to najpierw powinien spróbować swych sił w wyborach do rady gminy. Jeśli ktoś w tym miejscu powie, że przecież wszyscy kandydaci oprócz „jedynek” wiedzieli, że nie mają szans dostać się do PE i dlatego nie chcieli wydawać pieniędzy na kampanię, to można odpowiedzieć: a gdzie jest ideowość tych kandydatów – przecież to podobno ludzie, którym zależy na dobru Polski….

Gdyby na listy pozyskano tylko nieco lepszych kandydatów i gdyby każdy z nich uzyskał zaledwie o 473 głosy więcej,  Konfederacja przekroczyłaby próg 5%.

  1. Marna kampania wyborcza.

Na podstawie obserwacji kampanii wyborczej w tzw. terenie we wschodniej Małopolsce (podejrzewam jednak, że było tak w całym kraju) można powiedzieć, że Konfederacja była praktycznie niewidoczna. Lepszą kampanię robiły nie tylko duże ugrupowania, ale nawet mniejsze komitety, np. Wiosna (np. Jabłoński), Kukiz (np. Kaczmarczyk), a nawet Lewica Razem (np. Orkisz)! Kandydaci Konfederacji ograniczyli się do rozwieszenia niedużej ilości słabo widocznych plakatów i to zaledwie na kilka dni przed wyborami, co już wówczas nie miało znaczenia. Jedynym kandydatem prowadzącym zauważalną kampanię we wschodniej Małopolsce przez 3-4 tygodnie był piszący te słowa, co oczywiście było niewystarczające.

Lider każdego komitetu był widoczny na banerach nawet w małych wioskach, czego nie można powiedzieć o „jedynce” Konfederacji w okręgu nr 10. Można przypuszczać, iż konfederackie „jedynki” wyszły z założenia, że nie muszą wydawać sporych pieniędzy na kampanię, gdyż i tak zostaną europosłami dzięki popularności twarzy liderów Konfederacji. Okazało się jednak, iż było to założenie błędne.

Kilkuprocentowa przewaga PiS-u nad KE wynika nie tylko z polityki rozdawnictwa partii Kaczyńskiego, ale także i z tego, iż na listach Prawa i Sprawiedliwości znaleźli się ludzie rozpoznawalni i prowadzący bardzo intensywną kampanię wyborczą. „Jedynki” PiS-u nie liczyły na twarz Kaczyńskiego, lecz na swoją kampanię wyborczą, czego nie można powiedzieć o kandydatach Konfederacji. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka wyborcza, dzięki dobrym, rozpoznawalnym kandydatom, którzy mogą pokazać wyborcy swe dotychczasowe osiągnięcia zawodowe oraz dobrej kampanii można uzyskać dodatkowo 30-50 % głosów więcej!

Brak było jakiejkolwiek koordynacji działań komitetu wyborczego, np. przydzielenia konkretnych zadań 10 kandydatom w przypisanej im części okręgu wyborczego. Można rzec, iż kampania Konfederacji była jedną wielką improwizacją i liczeniem na to, iż twarz Korwina załatwi wszystko, a tak się nie stało.   

  1. Happeningi i „wygłupy” szkodzą całej liście wyborczej

Jeden z lokalnych przedsiębiorców, sympatyzujących z wolnościowcami, były członek UPR  spytał mnie w czasie kampanii wyborczej, czy – jako kandydat Konfederacji – uważam, że niepełnosprawne dzieci to „debile”, nawiązując do znanej wypowiedzi Korwina-Mikke. Oczywiście odpowiedziałem, że nie, zwłaszcza, że moja żona pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi. Przedsiębiorca powiedział mi później, że na mnie zagłosował, gdyż mnie zna od lat, lecz w innym wypadku, by tego nie zrobił.

Społeczeństwo polskie jest w dużym stopniu konserwatywne, a to wiąże się z dość ograniczoną akceptacją działań i wypowiedzi niekonwencjonalnych, a tym bardziej szokujących. Dlatego mogły one zrazić znaczną część potencjalnych wyborców Konfederacji.

  1. Warto słuchać rad innych

Skoro liderzy Konfederacji byli święcie przekonani, że wystarczy wystawić jakichś kandydatów i opisać ich jako ludzi Korwina, Liroya, Jakubiaka, Brauna, Godek czy Narodowców i w ten sposób przekroczy się próg 5 procent, nie sądzili, że dobrze by było skonsultować ich pomysły wyborcze z opinią ludzi, którzy mają doświadczenie i wiedzę na temat kampanii wyborczych. W praktyce nie było żadnej strategii wyborczej, co sprawiało wrażenie, że nie ma żadnego sztabu wyborczego ani przepływu informacji między centralą a kandydatami. Eksponowano wyłącznie „jedynki”, zapominając o pozostałych kandydatach.

Gdyby liderzy Konfederacji nadstawili ucha i posłuchali rad ludzi spoza jej ścisłego kierownictwa, być może udałoby się uniknąć choć niektórych opisanych tu błędów.

  1. Wnioski

Jeśli Konfederacja chce funkcjonować także w przyszłości i osiągnąć sukces wyborczy jesienią, musi zmienić strategię, otworzyć się na inne środowiska, by poszerzyć elektorat, pozyskać nowych wiarygodnych ludzi, którzy cieszą się zaufaniem w swym środowisku, pokazać te nowe twarze, zrezygnować z nieakceptowalnych powszechnie happeningów, zacząć konstruować listy wyborcze znacznie wcześniej nie tylko na zasadzie parytetu politycznego, ale także uwzględniając geografię, możliwości kandydatów, ich lokalną rozpoznawalność. Jeśli to nie nastąpi, Konfederacja uzyska w jesiennych wyborach wynik jeszcze gorszy od obecnego.

Marek Ciesielczyk

tel. 601 255 849 , dr.ciesielczyk@gmail.com

www.marekciesielczyk.com

Autor tej analizy jest doktorem politologii Uniwersytetu w Monachium, był profesorem University of Illinois w Chicago, organizatorem 4 udanych kampanii wyborczych do rady 100-tysięcznego miasta Tarnowa (Małopolska), które zakończyły się wynikami między 8 i 16%, a sam zajął swego czasu jako bezpartyjny, niezależny kandydat do Senatu trzecie (czyli wówczas pierwsze „niemedalowe”)  miejsce), uzyskując ok. 44.000 głosów (do wejścia do Senatu zabrakło mu zaledwie 3.863 głosy), zaś w samym Tarnowie uzyskał największą liczbę głosów spośród wszystkich ówczesnych kandydatów do parlamentu. W ostatnich wyborach startował jako bezpartyjny, będąc „ukrytym” przez twórców listy wyborczej na miejscu nr 6 na liście Konfederacja i uzyskał ok. 2.500 głosów, które można traktować jako dodatkowe, niepartyjne „wiano” wniesione do wyniku Konfederacji. Te niepartyjne głosy, oddane na konkretnego kandydata w środku listy, a nie na człowieka jednego z liderów Konfederacji –  to właśnie dowód na to, że można było pozyskać także dodatkowe głosy na listę, nie będąc reklamowanym jako człowiek jednego z tych liderów.

Tadeusz Kwiatkowski to policzek dla Tarnowa

Jako starosta molestował urzędniczki, a teraz jest wiceprezydentem 100-tysięcznego miasta!

2 kwietnia 2019 roku 100-tysięczny Tarnów (Małopolska)  przeżył szok na wieść o powołaniu byłego starosty dąbrowskiego Tadeusza Kwiatkowskiego (prominentnego działacza PSL z Powiśla) na stanowisko zastępcy Prezydenta Miasta. Niektórzy podejrzewali, że ta informacja to po prostu żart primaaprilisowy – patrz:  https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/2781,myslalem-ze-to-jest-zart-primaaprilisowy-radny-ciesielczyk-komentuje-powolanie-bylego-starosty-dabrowskiego-tadeusza-kwiatkowskiego-na-wiceprezydenta-

Nowy wiceprezydent Tarnowa – jako starosta – molestował podwładne

W prasie drukowanej i w Internecie opisano, w jak skandaliczny sposób nowy wiceprezydent  traktował swe podwładne, gdy był starostą: „Nowo objęta funkcja zastępcy prezydenta Tarnowa to skandal. Powód? Molestowanie seksualne urzędniczek starostwa w czasie narady. Kwiatkowski mówił wówczas do sekretarki oraz innej urzędniczki: „Jeszcze worek (z herbatą) przynieś, bo chyba sobie swój włożę (do szklanki)… Aśka, kurwa jego mać… Jeszcze jedno pytanie Aśka, czy między kobietą a mężczyzną może dojść do stosunku w biegu… kobieta z podniesioną spódnicą szybciej ucieka niż chłop z opuszczonymi portkami…”.” – artykuł pt.: Tadeusz Kwiatkowski zostanie wiceprezydentem Tarnowa. Nie przeszkadza fakt, że molestował seksualnie w 2009 roku?”  – patrz:

https://telewizjarepublika.pl/tadeusz-kwiatkowski-zostanie-wiceprezydentem-tarnowa-nie-przeszkadza-fakt-ze-molestowal-seksualnie-w-2009-roku,78391.html

oraz artykuł pt.: „Mówił o „stosunku w biegu” i „opuszczonych portkach”, będzie… wiceprezydentem!”  – patrz:

https://niezalezna.pl/266226-mowil-o-stosunku-w-biegu-i-opuszczonych-portkach-bedzie-wiceprezydentem-nagranie

a także tutaj:

Aferę w starostwie w Dąbrowie Tarnowskiej opisał po raz pierwszy miesięcznik „Prawdę mówiąc” w artykule pt.: „Jak traktowane są podwładne przez starostę Kwiatkowskiego – Czy PSL będzie w dalszym ciągu tolerował poniżanie kobiet przez swego prominentnego działacza?”.

Okładka miesięcznika, w którym opublikowany został artykuł

– patrz:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/skandaliczne-wypowiedzi-starosty-kwiatkowskiego.html

oraz tutaj:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/stenogram-fragmentow-nagrania-narady-sluzbowej-w-starostwie-powiatowym-w-dabrowie-tarnowskiej.html

Nagranie z tymi poniżającymi podwładne wypowiedziami Kwiatkowskiego odsłuchać można tutaj: https://www.youtube.com/watch?time_continue=2&v=5pjk6_-Fhvs

Kwiatkowski przegrywa w sądzie

Po upublicznieniu tego nagrania Kwiatkowski wytoczył proces redakcji miesięcznika „Prawdę mówiąc”, który przegrał z kretesem – patrz artykuł pt.: „Kwiatkowski oddaj nam nasze pieniądze!”, (Prawdę mówiąc nr 10, kwiecień 2012).

Sąd w uzasadnieniu wyroku stwierdził m.in., iż w artykule „Prawdę mówiąc”, były „sformułowania sugerujące, iż (Kwiatkowski) w stosunku do podwładnych kobiet, wykorzystując zależność służbową, dopuścił się werbalnego seksualnego napastowania urzędniczek…  w żaden sposób nie można zgodzić się z oskarżycielem prywatnym (czyli z Kwiatkowskim), aby został zniesławiony treścią w/wym. artykułów…  treść ww. artykułu nie jest niczym więcej jak właśnie oceną określonego zachowania czy działania mieszczącą się w granicach krytyki dziennikarskiej… działalność każdego organu czy osoby publicznej może, a nawet powinna być oceniana przez dziennikarzy, a opinia publiczna ma prawo być informowana o ewentualnych nieprawidłowościach lub wręcz patologiach”,

– patrz: http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/kwiatkowski-oddaj-nam-nasze-pieniadze.html

 

GIP stwierdził przypadki molestowania w starostwie

Po ujawnieniu przez „Prawdę mówiąc” nagrania Główny Inspektor Pracy przeprowadził w Starostwie Powiatowym w Dąbrowie Tarnowskiej kontrolę „w zakresie… poniżania oraz molestowania seksualnego”, GIP stwierdza m.in. „W dwóch przypadkach ankietowani (pracownicy starostwa) stwierdzili, że według ich oceny w Starostwie Powiatowym w Dąbrowie Tarnowskiej występują przejawy dyskryminacji (m.in. „ze względu na poglądy polityczne”, przyp. red.)… występują werbalne, nieakceptowane zachowania o charakterze seksualnym, odnoszące się do płci pracownika i naruszające jego godność…., a wyżej wymienione działania, dotyczące molestowania seksualnego wykonywane były w obecności świadków i osobą je stosującą był pracodawca”. Przypomnieć wypada w tym miejscu, iż pracodawcą dla ankietowanych przez GIP pracowników był starosta Tadeusz Kwiatkowski.

Główny Inspektor Pracy pisze dalej: „Mając na uwadze powyższe wyniki badania ankietowego, inspektor pracy w wstąpieniu skierowanym do pracodawcy – Starosty Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej zobowiązał go do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji, w tym molestowaniu seksualnemu…”, patrz artykuł pt.: „O dyskryminacji i molestowaniu seksualnym w starostwie – wyniki kontroli GIP w Starostwie Powiatowym w Dąbrowie Tarnowskiej”

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/o-dyskryminacji-i-molestowaniu-seksualnym-w-starostwie.html

Wypada w tym miejscu zauważyć, iż gdyby wydarzyło się to np. w Europie Zachodniej lub USA, starosta postawiony zostałby natychmiast przed sądem i skazany na karę pozbawienia wolności. W Polsce – jak widać – jest inaczej, starosta Kwiatkowski nie tylko nie stanął przed sądem, ale został awansowany na wiceprezydenta 100-tysięcznego miasta!

Represje policyjne wobec opozycji

Jak się wydaje, odpowiedzią na krytykę osoby starosty Tadeusza Kwiatkowskiego w tamtym czasie, był rodzaj represji wobec podejrzanych o działania przeciw niemu. 11 kwietnia 2011 roku o godzinie 6:30 rano do mieszkania młodego człowieka w Dąbrowie Tarnowskiej wkroczyli funkcjonariusze policji dąbrowskiej, by przeprowadzić rewizję na podstawie postanowienia o przeszukaniu wydanego przez asesora Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Tarnowskiej.

Jak pisze „Prawdę mówiąc” w artykule pt.: „Czy żyjemy w państwie prawa?” –  „Funkcjonariusze policji dąbrowskiej obudzili obywatela A, szukając… ulotek z informacjami o zarobkach starosty dąbrowskiego Tadeusza Kwiatkowskiego i jego wizerunkiem (kopię ulotki publikujemy). Ulotki takie pojawiły się kilka dni wcześniej w różnych punktach na terenie całego powiatu dąbrowskiego. Policjanci niczego w mieszkaniu nie znaleźli, a obywatel A, gdy nieco ochłonął, wniósł do sądu dąbrowskiego zażalenie na postanowienie asesora o przeszukaniu…”

Poinformowana o tej szykanie wobec młodego mieszkańca Dąbrowy Tarnowskiej  Helsińska Fundacja Praw Człowieka tak skomentowała poranne najście policji: „ … należy zastanowić się, czy uprawnionym nie byłoby stwierdzenie, że podjęcie (czynności przeszukania) w lokalu zajmowanym przez A nie miało w istocie na celu napiętnowania go, zastraszenia czy szykany…  (tego typu działania, jak przeszukanie mieszkania) podejmowane być powinny wyłącznie w stosunku do najcięższych przestępstw i najgroźniejszych przestępców”. HFPC uznała, iż rozklejanie ulotek z wizerunkiem i wysokością zarobków starosty Kwiatkowskiego na pewno trudno zaliczyć do tej samej kategorii łamania prawa, co np. mord, rozbój, gwałt czy terroryzm…. – patrz artykuł:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/czy-zyjemy-w-panstwie-prawa.html

Okładka pisma „Prawdę mówiąc” oddająca charakter represji wobec opozycji w powiecie dąbrowskim w czasie rządów Kwiatkowskiego.

Pod rządami Kwiatkowskiego powiat dąbrowski należał do najbiedniejszych w Polsce

Według jednej z publikacji Związku Powiatów Polskich powiat dąbrowski pod rządami starosty Tadeusza Kwiatkowskiego znajdował się w dziesiątce najuboższych powiatów polskich. – patrz: 

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/powiat-dabrowski-wsrod-10-najbiedniejszych-w-polsce.html

Wówczas w zarządzanym przez Kwiatkowskiego powiecie było najwyższe w Małopolsce bezrobocie – 19%, gdy średnia stopa bezrobocia w całej Małopolsce wynosiła tylko 11%. Według danych GUS nieco później, pod koniec stycznia 2013 roku na Powiślu dąbrowskim było już 21% bezrobotnych (dla porównania w biednym powiecie proszowickim bezrobocie wynosiło wówczas 13%, a w całej Małopolsce 12,3%)  patrz:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/swiat-kraj-region-787.html

Według Krajowego Raportu o Rozwoju Społecznym z 2013 roku, który uwzględniał warunki życia w 379 powiatach i miastach na prawach powiatu, powiat dąbrowski, starostą którego był wówczas Tadeusz Kwiatkowski, zajął dopiero 347 miejsce w Polsce. Zauważyć należy, iż jeszcze 6 lat wcześniej powiat dąbrowski zajmował 307 miejsce w Polsce.

Ranking prestiżowego pisma samorządowego WSPÓLNOTA z 2014 roku jeszcze bardziej obnażył słabość merytoryczną władz Powiśla dąbrowskiego. Dotyczył on najszybciej rozwijających się gmin oraz miast na prawach powiatu w latach 2010 – 2014. Badania objęły aż 2.479 gmin i miast tego typu. Były one porównywane ze sobą w wymiarze gospodarczym, społecznym, infrastrukturalnym i finansowym. Gdy np. mały Gromnik z powiatu tarnowskiego znalazł się na 12 miejscu na tej liście rankingowej, Dąbrowa Tarnowska uplasowała się na kompromitującym stolicę powiatu dąbrowskiego 1.593 miejscu. Ranking pokazał, iż Powiśle dąbrowskie nie realizowało wówczas polityki rozwojowej z myślą o swych mieszkańcach.

Jedna z przeprowadzonych wówczas na Powiślu ankiet pokazała, iż brak perspektyw rozwoju kierował tamtejszą młodzież ku alkoholizmowi. Uczniowie szkół powiatu dąbrowskiego często odpowiadali na pytania ankieterów: „Pijemy, bo nie widzimy perspektyw…”

Kryzys oświaty w powiecie dąbrowskim

W czasie współrządzenia, a później rządzenia Kwiatkowskiego w powiecie dąbrowskim okazało się, że na listach rankingowych szkół ponadgimnazjalnych I LO w Dąbrowie przegrywało znacząco z liceum w małym Zakliczynie w powiecie tarnowskim, zaś technikum ekonomiczne w stolicy Powiśla – z liceum w Radłowie. Technikum w dąbrowskim Szczucinie okazało się gorsze od technikum zawodowego w Zakliczynie, liceum w mniejszym Wojniczu, Ciężkowicach czy w Gromniku w powiecie tarnowskim.

Jeszcze gorzej wypadł powiat dąbrowski w opublikowanym w 2011 roku rankingu, przedstawiającym wyniku uczniów gimnazjów – zajął ostatnie miejsce w Małopolsce w części humanistycznej. W części matematyczno-przyrodniczej powiat dąbrowski zajął zaś przedostatnie miejsce w województwie.

W Ogólnopolskim Rankingu Liceów Ogólnokształcących „Perspektyw” i „Rzeczypospolitej” w 2012 roku na bardzo wysokim, bo 20 miejscu w Polsce znalazło się liceum z małej Nysy, zaś 31. miejsce zajęło liceum z 30-tysięcznych Żar. Bardzo dobrze wypadły także licea z innych małych miejscowości, np. z Jasła, Giżycka, Kolbuszowej, Hajnówki etc.  Wśród 500 najlepszych polskich liceów na próżno szukalibyśmy jakiejś szkoły z zarządzanego wówczas przez Kwiatkowskiego powiatu dąbrowskiego. Nawet najlepsze dąbrowskie I LO znalazło się dopiero na 85. pozycji na lokalnej, małopolskiej liście i zostało wyprzedzone np. przez licea z małego Libiąża, Andrychowa, Biecza, a nawet Bobowej, Grybowa czy Ciężkowic.

Także w grupie 250 najlepszych w Polsce techników nie ma żadnej szkoły z powiatu dąbrowskiego. Przykładowo 7. miejsce na tej liście zajęło technikum z małego przecież Krosna, 24. miejsce – z Jasła. W tej grupie były też technika z Mrągowa, Sanoka.. Na lokalnej, małopolskiej liście technikum ze Szczucina znalazło się na odległej 86. pozycji i wyprzedzone zostało m.in. przez technika z małych miejscowości Limanowej, Andrychowa, Grybowa, Wojnicza, Zakliczyna, Łącka, leżących w innych powiatach.

Gdy w 2014 roku opublikowano wyniki egzaminów uczniów, którzy kończyli szkoły podstawowe, okazało się, że najgorszymi w Małopolsce są ponownie szkoły w powiecie dąbrowskim.

Zamiast starać się podnieść poziom nauczania na Powiślu, starosta Kwiatkowski procesował się z nauczycielami i przegrywał te procesy, np. z dyrektorem szczucińskiej szkoły Janem Gierą czy też dyrektorką ZSP Nr 1 w Dąbrowie Tarnowskiej – dr. Martą Chrabąszcz. Mimo, że dr Chrabąszcz odnosiła liczne sukcesy, straciła stanowisko dyrektora szkoły, a później nawet przestała być nauczycielem. Starostwo przegrało sprawę w sądzie i trzeba było przywrócić dr Chrabąszcz do pracy i wypłacić zaległe wynagrodzenia. Była to kolejna porażka starosty Kwiatkowskiego. Jego fatalne decyzje przyczyniły się na pewno do kryzysu w dąbrowskiej oświacie, patrz artykuł: „Dr Marta Chrabąszcz powróci do pracy w dąbrowskim liceum!” (Prawdę mówiąc,  nr 5 (35), maj 2914).

Kwiatkowski doprowadził do kryzysu w dąbrowskiej służbie zdrowia

Na początku 2014 roku Międzyzakładowa Organizacja Związkowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, NSZZ Solidarność, Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Służby Zdrowia i Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego skierowały do starosty dąbrowskiego Tadeusza Kwiatkowskiego list otwarty, w którym czytamy m.in., iż w szpitalu powiatowym szereg nieprawidłowości wykazała kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Związkowcy apelują, by zostały podjęte działania „zmierzające do uzdrowienia sytuacji Szpitala”, patrz artykuł „Dąbrowski szpital zagrożony!”   http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/dabrowski-szpital-zagrozony-1345.html

„Gdy władzę w powiecie dąbrowskim przejął Tadeusz Kwiatkowski (PSL)… rozpoczęła się czystka w różnych instytucjach powiatowych, w szpitalu, Centrum Polonii, szkołach. Jedną z jej ofiar był Jerzy Orzeł, dyrektor szpitala powiatowego. … Sytuacja finansowa szpitala pogarszała się coraz bardziej… narastał konflikt z pracownikami…” – patrz artykuł pt.: „Kryzys w dąbrowskiej służbie zdrowia”. (Prawdę mówiąc, nr 7 (37) , lipiec 2014)  oraz

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/dabrowski-szpital-po-odejsciu-dyrektor-kopczynskiej.html

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/strajk-w-dabrowskim-szpitalu.html

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/kopczynska-musi-odejsc-teraz-jej-miesieczne-dochody-wynosza-ok-15-tysiecy-zlotych.html

Jesienią 2014 roku „załoga dąbrowskiego szpitala powiatowego zadecydowała w drodze referendum, iż w placówce tej przeprowadzony zostanie strajk”. (patrz: Prawdę mówiąc,  nr 10 (40), październik 2014). W tym czasie „dyrektor szpitala ukrył się. Niedostępny był także starosta oraz wicestarosta”.  (patrz artykuł pt.: „Kolejna kompromitacja starosty Kwiatkowskiego i dąbrowskiego PSL! Gdzie się ukrył dyrektor szpitala – strajk pielęgniarek”, Prawdę mówiąc, nr 11 (41) , listopad 2014).

Chowanie głowy w piasek władz powiatu dąbrowskiego pogłębiło jeszcze bardziej kryzys w służbie zdrowia na Powiślu dąbrowskim. Egzaminu nie zdał na pewno starosta Kwiatkowski.

Z wizytówki Powiśla – Centrum Polonii – Kwiatkowski zrobił podrzędny, wiejski dom kultury

1 września 2009 roku powstało na terenie powiatu dąbrowskiego Centrum Polonii, które wkrótce stało się swego rodzaju wizytówką Powiśla dąbrowskiego. Gdy władzę w powiecie przejął Tadeusz Kwiatkowski i dokonał „czystki” personalnej także i w tej instytucji, prężnie dotychczas działające Centrum Polonii upadło, nie spełniając swej podstawowej roli jako instytucja mająca utrzymywać więź z Polonią na całym świecie i zaczęło odgrywać rolę podrzędnego wiejskiego domu kultury, patrz artykuł pt.: „Kto chce zaorać Centrum Polonii?”, patrz:  http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/polonia.html

oraz    http://powisle.prawdemowiac.com/inne-wydarzenia.html

Rysunek z „Prawdę mówiąc”

Bardzo konkretnym argumentem, kompromitującym nieodpowiedzialne działania starosty Kwiatkowskiego, które doprowadziły praktycznie do upadku chyba najlepiej funkcjonującej instytucji powiatu dąbrowskiego, jest zestawienie działań Centrum Polonii w okresie przed przejęciem władzy w powiecie przez Kwiatkowskiego i po objęciu przez niego funkcji starosty dąbrowskiego – patrz tutaj:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/dlaczego-krawiec-pozostal-na-stolku-dyrektora-centrum-polonii.html

oraz:

http://powisle.prawdemowiac.com/newsreader/items/w-polsce-powiatowej-nie-oplaca-sie-studiowac.html

Dostojewski wiecznie żywy

Fiodor Dostojewski w „Idiocie” napisał: „Jak Pan Bóg chce kogo ukarać, to mu najpierw rozum odbiera.” Dlaczego wiceprezydentem Tarnowa został Tadeusz Kwiatkowski? Czy wśród 500 pracowników Urzędu Miasta Tarnowa nie znalazł się nikt, kto wybiłby z głowy prezydentowi miasta tę nominację? Czy prezydent tę decyzję z kimkolwiek konsultował?

Może Pan Bóg obraził się na Tarnów i chciał to miasto po raz kolejny pokarać za jakieś grzechy, podrzucając mu takiego wiceprezydenta? Niedawno za korupcję skazany został na 3 lata więzienia poprzedni prezydent Tarnowa, teraz miasto spotkało kolejne nieszczęście….

Plusy i minusy polskiego samorządu – Tarnowskie Dialogi – część 2

28 marca w Tarnowskim Centrum Kultury odbyło się – z inicjatywy Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miejskiej w Tarnowie – drugie z cyklu spotkań „Tarnowskie Dialogi”. Tym razem była to debata „Plusy i minusy polskiego samorządu, w której udział wzięli Sekretarz  Miasta Rzeszowa Marcin Stopa oraz Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela. Debatę prowadził radny tarnowski Marek Ciesielczyk.

 0ejpg

Od lewej: Sekretarz Miasta Rzeszowa Marcin Stopa, Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela, Przewodniczący Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miejskiej w Tarnowie – dr Marek Ciesielczyk

Oprawę muzyczną zapewnił Bartek Szułakiewicz – znakomity kompozytor i aranżer oraz Stanisław Migała – nestor tarnowskich gitarzystów. Po debacie miało miejsce spotkanie integracyjne przy lampce wina i oryginalnych przekąskach z tarnowskiej restauracji „Stara Łaźnia” w otoczeniu obrazów uczniów Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie. 

Najbliższy współpracownik (od 17 lat)  Prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, Marcin Stopa – Sekretarz Miasta podkreślił znaczenie odpolitycznienia samorządu. Mówił o sukcesach Rzeszowa, którego powierzchnia wzrosła w ciągu ostatnich 12 lat z 54 km 2 do 126 km 2, zaś budżet z 350 mln zł w roku 2003 do 1,65 mld zł w roku 2019. Ponad dwukrotne zwiększenie powierzchni miasta – dzięki przyłączeniu do niego sąsiednich gmin mimo protestów tracących pracę wójtów – zaowocowało nowymi terenami inwestycyjnymi. Powstały na nich zarówno nowe przedsiębiorstwa jak i osiedla mieszkaniowe. To z kolei przyciągnęło ludzi do Rzeszowa, dzięki czemu wzrosły dochody miasta (jako że ok. 50% wpływów z PIT-u trafia do budżetu miasta).

1 zespoljpg

Zespół muzyczny Stanisław Migała i Bartek Szułakiewicz

Prezydent Ferenc znany jest z tego, iż osobiście prawie codziennie rzuca okiem na wszystko, co dzieje się w mieście, gdyż – jak mówił jego najbliższy współpracownik – uważa, iż zza biurka nie można dostrzec tego, co ważne dla Rzeszowa.  Sekretarz Miasta Rzeszowa zwracał uwagę na konieczność budowy nowych osiedli, nawet jeśli spotyka się to z protestami mieszkańców sąsiednich terenów, gdyż nie można kierować się partykularyzmem. Władze miasta muszą myśleć perspektywicznie, przede wszystkim mieć na uwadze dobro całego miasta, a nie wyłącznie jego niewielkiej części.

Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela zauważył, iż rośnie także błyskawicznie budżet naszego miasta, który pod koniec lat 90-tych wynosił ok. 250 mln zł, a teraz jest to prawie 900 mln zł. Podkreślał, iż zbyt często mamy do czynienia z państwowymi tendencjami centralistycznymi. Samorządy nie mają swego silnego lobby, które walczyłoby skutecznie o ich interesy. Na przykład subwencja oświatowa jest znacznie mniejsza niż faktyczne wydatki samorządów na oświatę. Prezydent Tarnowa postulował, by polskie gminy miały swój udział we wpływach z VAT-u, a nie tylko PiT-u. Niedawne zwolnienie młodych ludzi (do 26 roku życia) z PiT-u zaowocuje stratami dla budżetu Krakowa w wysokości ok. 150 mln zł. W przypadku Tarnowa będzie to pomniejszenie budżetu miasta o ok. 20 mln zł. Jak załatać tę dziurę – pytał prezydent.

4 stopajpg

Radny Marek Ciesielczyk z kolei postulował odpartyjnienie samorządów na poziomie najniższym. W  wyborach do rad gmin i powiatów powinny brać udział tylko komitety obywatelskie, a partie polityczne powinny startować wyłącznie w wyborach do sejmików wojewódzkich. Jako że w Polsce referendum gminne jest fikcją ze względu na zbyt wysoki próg frekwencyjny, powinien on zostać obniżony, by mieszkańcy polskich wsi i miast mogli czasem podejmować decyzje w drodze takiego referendum samorządowego. Na przykład powinni wypowiedzieć się, czy są za rozbudową galerii handlowej czy też nie, jako że radni nie zawsze potrafią reprezentować skutecznie interesy mieszkańców. Zdaniem Ciesielczyka obecny kodeks wyborczy jest niezgodny z Konstytucją RP, gdyż nierówno traktuje wyborców.

W mniejszych gminach wybory do rad gmin odbywają się według ordynacji większościowej, zaś w większych – według ordynacji „proporcjonalnej”, która wcale nie jest proporcjonalna. Wystarczy zdobyć ok. 38-40% głosów, by mieć większość w radzie gminy. Gdyby wprowadzić JOW-y w większych miastach, to np. Tarnów byłby podzielony na 25 okręgów wyborczych (a nie jak teraz na cztery) i z każdego z tych okręgów do rady miasta wchodziłby jeden kandydat – ten, który uzyska największą liczbę głosów. Mieszkańcy takiego okręgu mogliby przez pięć lat „trzymać za gardło” takiego radnego.

8 ciepielajpg

W drugiej części spotkania to jego uczestnicy mogli zadawać pytania. Jeden z dyskutantów stwierdził, iż obecna ordynacja wyborcza jest fatalna, bo do rady miasta wchodzą przede wszystkim kandydaci partyjni, umieszczeni na pierwszym lub drugim miejscu, a bezpartyjni, niezależni, na dalszych miejscach na liście wyborczej, mają o wiele mniejsze szanse. W ten sposób często sprawami miast polskich kierują „barany”, by zacytować uczestnika spotkania.

Druga debata podobnie jak pierwsza – transmitowana była na żywo przez Internet dzięki telewizji ZVAMI. Relację z pierwszego spotkania z Jerzym Karwelisem („Jak zakończyć wojnę polsko-polską?”) obejrzało dotychczas ok. tysiąc osób. Obydwie relacje filmowe znaleźć można w Internecie, wpisując w wyszukiwarce „Tarnowskie Dialogi”.

10 ja i ciepjpg

W ramach „Tarnowskich Dialogów” planowane są w przyszłości spotkania z profesorem Kazimierzem Braunem z Buffalo University, Krzysztofem Zanussim i księdzem Andrzejem Augustyńskim oraz Robertem Makłowiczem.

Ostatnią debatę samorządową można obejrzeć, klikając tutaj:

 https://www.youtube.com/watch?v=eorGATvCzfY

——————————————————————

Tarnów – jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie PiS uzyskał grszy wynik niz 4 lata temu!

Jeśli nie dotarł jeszcze do Twojej skrzynki pocztowej listopadowy numer miesięcznika „Zjednoczeni dla Tarnowa”, możesz go przeczytać także w Internecie na stronie www.ZjednoczeniDlaTarnowa.pl

W numerze tym m.in.:

– Dlaczego Tarnów jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie PiS uzyskał znacząco gorszy wynik niż 4 lata temu?

– Tarnowski PiS traci prawie jedną trzecią radnych i tym samym – większość w Radzie Miejskiej!

– Roman Ciepiela wygrywa z kandydatem tarnowskiego PiS Kazimierzem Koprowskim w pierwszej turze wyborów prezydenckich 43 : 34, tj. znacznie wyraźniej niż 4 lata temu!

– Marek Ciesielczyk nie tylko wchodzi do Rady Miejskiej – i to z odległego miejsca na liście wyborczej – ale uzyskuje na niej drugi najlepszy wynik po prezydencie miasta

– Kto wygra w drugiej turze wyborów prezydenckich w Tarnowie – Ciepiela czy Koprowski?

– Czy radni PiS zapłacą 7 milionów złotych odszkodowania?

– Głosowaliśmy wg ordynacji wyborczej, która jest sprzeczna z Konstytucją RP!

– Wojna plakatowa z przymrużeniem oka

– Strategia rozwoju i promocji Tarnowa – część 4

– Czy tarnowianie otrzymają kosy z Urzędu Miasta albo jak zostać w Tarnowie skazanym sądownie za koszenie trawy w swoim ogródku?

Czy PiS chce zakneblować usta mediom przy pomocy prokuratury?

Rzecznik Praw Obywatelskich

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Parlament Europejski

Sz. P. dr Kornel Morawiecki – Marszałek Senior Sejmu RP

Media polskie i europejskie

Czy radni PiS chcą za pomocą prokuratury zamknąć usta lokalnemu, krytycznemu wobec nich miesięcznikowi?

Kilkunastu radnych Prawa i Sprawiedliwości w 100-tysięcznym Tarnowie (Małopolska) skierowało do Komisarza Wyborczego wniosek o zbadanie legalności publikacji lokalnego miesięcznika „Zjednoczeni dla Tarnowa”, krytycznych wobec samorządowców z PiS-u, twierdząc, iż „posiadają charakter stricte wyborczy, gdyż tematyka zamieszczonych informacji w sposób bezpośredni nawiązuje do działalności określonych partii politycznych” (czytaj: PiS-u) oraz „mają zabarwienie polityczne, gdyż w sposób jasny nawołują do powstrzymywania się od głosowania na określone partie oraz ich kandydatów”. Jak donosi lokalne Radio RDN: „Teraz legalność treści artykułu wyjaśni tarnowska prokuratura”, patrz: http://www.rdn.pl/news/prokuratura-rozstrzygnie-sprawe-spornego-artykulu

Jako redaktor naczelny pisma, wydawanego przez stowarzyszenie OBURZENI, odbieram zapowiedź tego typu interwencji prokuratury, jako próbę zamknięcia ust lokalnym mediom w Polsce przez polityków Prawa i Sprawiedliwości i to w okresie samorządowej kampanii wyborczej i zwracam się do adresatów tego pisma, tj. Rzecznika Praw Obywatelskich, Centrum Monitoringu Wolności Prasy, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, do Parlamentu Europejskiego (przypominając, iż wolność wypowiedzi, myśli i sumienia wpisana jest w Europejską Konwencję Praw Człowieka), mediów polskich i europejskich, a także do dr. Kornela Morawieckiego – Marszałka Seniora Sejmu RP (jako twórcy legendarnej SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ – m.in. o wolność słowa w okresie PRL-u) o zainteresowanie się sprawą i podjęcie stosownych kroków w obronie wolności słowa w Polsce.

Dr Marek Ciesielczyk

Redaktor naczelny miesięcznika

„Zjednoczeni dla Tarnowa”

dr.ciesielczyk@gmail.com

tel. +48 601 255 849

P.S.  Poniżej numer sierpniowy naszego miesięcznika, który ma stać się powodem interwencji prokuratury. Kliknij myszką na tekst, by go powiększyć.

Tarnów, 14 września 2018