Archiwa tagu: USA

Zawsze chodzi o pieniądze !!!

Zawsze chodzi o pieniądze !!!

Polska prawie zawsze była, jest obecnie i pewnie będzie w przyszłości areną globalnej walki o wpływy.

Poniższy tekst pokazuje inną stronę okresu przemian ustrojowych. Na pewno był to jeden (prawdopodobnie kluczowy) aspekt tych przemian i sposobu ich przebiegu.

„Polska arena walki globalnej o wpływy…..Dlaczego Europa Zachodnia poparła stan wojenny w Polsce – Polska rozgrywka mocarstw! Komunizm nikomu nie przeszkadzał to była tylko walka o wpływy! (..) Stworzono w Polsce podłoże dla „kolorowej rewolucji”. Z punktu widzenia robotników walczono o więcej wolności politycznej oraz o więcej socjalizmu. Ale z punktu widzenia sponsorów ruchu kluczowy był GAZOCIĄG .

Wszyscy wiemy, że RFN poparła stan wojenny w Polsce, ale nie ma szerszej świadomości, że zdanie to podzielała Europa Zachodnia.

Potępiły go USA oraz włoska Partia Komunistyczna. Niemcy ujawnili, że Thatcher nie tylko uznała pacyfikację Solidarności za rzecz pożądaną, ale zapowiedziała pomoc w tym dziele dla Jaruzelskiego.

Die Zeit życzył generałowi powodzenia, zaś New York Times w roku 1981 widział w Jaruzelskim zapowiedź prozachodniej transformacji.

W 1981 nie toczył się bój antykomunistyczny. Podział był zupełnie inny. Po jednej stronie stanął ZSRR, RFN, Anglia i Francja, które zawarły kontrakt stulecia.

A po stronie drugiej stał Reagan. Konflikt był dokładnie taki sam jak dziś: spór Ameryki z Europą Zachodnią o rosyjski gazociąg. Amerykanie ujawnili dokumenty pokazujące, że jego budowa była głównym kontekstem stanu wojennego.

To co dziś dzieje się w UE jest bezpośrednim następstwem rozłamu z 1981.

Jaruzelski jako twórca transformacji:

1. Międzynarodowy Fundusz Walutowy 1981
2. Formatowanie opozycji i nomenklatury 1982-1984
3. Pakt Jaruzelski-Rockefeller 1985
4. Soros zostaje koordynatorem transformacji 1986
5. Eksperyment słupski 1987
6. PRL wprowadza leseferyzm 1988
7. Okrągły Stół – przylepienie metki Solidarności do transformacji
8. Implementacja transformacji w Polsce na modelu boliwijskim

Mariusz Agnosiewicz
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10173
***********
(..) Gaz jamalski, Solidarność, stan wojenny
Prawdziwy przełom rozpoczął się z początkiem 1978, kiedy Sowieci zaproponowali Europie Zachodniej podłączenie do gigantycznych złóż syberyjskich poprzez gazociąg jamalski dedykowany tylko dla zachodnich odbiorców. Miał on biec przez Polskę. Umowa została zawarta latem 1979: RFN zobowiązała się wyłożyć 20 mld marek za pośrednictwem ponad 20 banków. Był to największy kontrakt między blokiem wschodnim a zachodnim. Oznaczało to zwielokrotnienie dotychczasowych dostaw, a tym samym więzi gospodarczych. W Niemczech oznaczało to wzrost konsumpcji sowieckiego gazu z 10 mld m3 do 20 mld m3, a więc do 30% całego zużycia. Dla Austrii, Francji, Holandii, Włoch i Belgii trafiać miało łącznie 30 mld m3 gazu.
Co oczywiste, plany te były korzystne dla Europy Zachodniej i bardzo niebezpieczne dla USA, które nie mogło dopuścić do tak silnego zespolenia ekonomicznego Europy Zachodniej z sowiecką Rosją. USA rozpoczęły wówczas operację powstrzymania tego projektu. Koncentrowało się to przede wszystkim na wsparciu bardzo silnego ruchu protestu społecznego w Polsce. W połowie 1978 prezydent Carter nałożył embargo (motywowane „prawami człowieka”) adresowane do amerykańskich koncernów na eksport do Bloku Wschodniego związany z budową gazociągu. U schyłku 1978 w Rzymie wybrano papieżem pierwszego Polaka, który w przeciwieństwie do Pawła VI, który wsparł Gierka, zaczął dążyć do formowania czynnego oporu społecznego. Wraz z wyborem Jana Pawła II do Polski przybyła amerykańska jednostka specjalna od operacji psychologicznych i inżynierii społecznej, co wyjawił przed śmiercią generał Petelicki. W 1979 zaczęły wybuchać bomby w Warszawie i Krakowie. W 1980 założono Solidarność, której działalność była finansowana przez CIA. W ten sposób stworzono w Polsce podłoże dla „kolorowej rewolucji”. Z punktu widzenia robotników walczono o więcej wolności politycznej oraz o więcej socjalizmu. Ale z punktu widzenia sponsorów ruchu kluczowy był gazociąg.

**********************
(..) Jedynie z polskiej perspektywy mogło się wydawać, że sprawa idzie o walkę z komunizmem. W perspektywie globalnej, czas stanu wojennego to moment największego kryzysu w łonie obozu atlantyckiego. By zrozumieć stan wojenny, trzeba uwzględnić, że jego zasadniczym kontekstem była budowa gazociągu jamalsko-nienieckiego — o który to pokłóciła się Europa z Ameryką. Europa Zachodnia przebierała wówczas nogami, by jak najszybciej połączyć się rurą z Sowietami, do czego zdecydowanie nie chciały dopuścić USA. Sytuacja analogiczna do dzisiejszego sporu o Nord Stream 2, który jest zresztą jedynie dalszym ciągiem tych wydarzeń.

Skoro wiadomo dziś, że Europa Zachodnia solidaryzowała się, ale z Jaruzelskim a nie z Solidarnością, że gra toczyła się o gaz, to dlaczego w Polsce wciąż karmieni jesteśmy mitami? Problem polega niestety na tym, że obie strony tego sporu nie mają żadnego interesu w pokazywaniu prawdziwego podłoża wydarzeń. Ludzie Solidarności nie mogą przyznać, że podłożem był gazociąg, bo w ten sposób podmywaliby antykomunistyczny wymiar zrywu, a przede wszystkim że dotyczyło to interesów globalnych a nie czysto lokalnych. Zdecydowanie lepiej być kombatantem wojny z totalitaryzmem aniżeli żołnierzem w wojnie hybrydowej. Wprawdzie jak najbardziej można udowodnić, że ruch Solidarności był zgodny z interesem polskim, jednak na poziomie emocjonalnym jest to coś zgoła innego. Strona postkomunistyczna ma dokładnie ten sam dylemat. Nie mogą przyznać, że wprowadzenie stanu wojennego na czas budowy gazociągu łączącego Zachód z Sowietami (1982-1983), to coś więcej niż tylko zbieg okoliczności.”

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10173

Macron nowy przywódca Zachodu?

Macron nowy przywódca Zachodu?

POLITICO

Rok po wyborze Macron jest już nowym przywódcą zachodniego świata

Emmanuel Macron, rok po inauguracji jako prezydent Francji, skorzystał z okazji, że Donald Trump, Angela Merkel i Theresa May zajęli się swoimi wewnętrznymi problemami i w brawurowym stylu przechwycił przywództwo zachodniego świata. Przerażeni światową epidemią populizmu demokraci patrzą na niego z nadzieją, pisze dla POLITICO analityk Will Marshall.

  • Jako młody outsider, który wypłynął na fali sprzeciwu wobec rządzącego establishmentu, Macron potrafił zagarnąć głosy populistycznej rebelii, nie kłaniając się jednocześnie jej reakcyjnym żądaniom
  • Wydaje się, przynajmniej na razie, że Macron nie tylko wygrał wybory, ale i przemeblował całą francuską scenę polityczną
  • Agenda Macrona polega na tym, by ”chronić i liberalizować” – chronić ludzi przed ekscesami rynków, a jednocześnie podejmować długo odwlekaną liberalizację francuskiej gospodarki
  • Macron ma solidne wsparcie parlamentu i francuskiej opinii publicznej,  której 61 procent chce, by rząd kontynuował reformy

Najdynamiczniejszy spośród europejskich przywódców politycznych, Emmanuel Macron, złożył w ubiegłym miesiącu trzydniową wizytę w Waszyngtonie i nawiązał zaskakująco serdeczne stosunki z Donaldem Trumpem. Zwłaszcza, jeżeli weźmie się pod uwagę, że wyrósł na najbardziej znaczącego na Zachodzie przeciwnika narodowego populizmu, którego uosobieniem jest prezydent USA.

 

Przemawiając niedawno w Parlamencie Europejskim, Macron przestrzegał przed ”europejską wojną domową” i wzywał Unię Europejską, by broniła liberalnej demokracji przed wznoszącą się falą antyliberalnego nacjonalizmu. – W obliczu autorytaryzmu, który otacza nas ze wszystkich stron, odpowiedzią nie jest autorytarna demokracja, ale autorytet demokracji – zadeklarował.

Ta chwytliwa retoryka przypomina, w stylu prezydenta Kenndy’ego, pokazuje że amerykańscy prezydenci potrafili kiedyś wygłaszać równie porywające przemówienia. Ale to już przeszłość, ponieważ dziś Trump identyfikuje się bardziej z drugą stroną – prawicowymi natywistami i neonacjonalistami, którzy chcą trzymać imigrantów z dala od swoich granic, piętrzyć przeszkody przed globalnym handlem, osłabić lub opuścić Unię w imię ochrony ”narodowej suwerenności” oraz, szczególnie w krajach Europy Środkowej takich jak Węgry i Polska, osłabić wewnętrzną kontrolę nad rządami silnej ręki.

W rezultacie Macron śmiało wkroczył w próżnię, która powstała, gdy Trump zrezygnował z historycznej roli Ameryki, jako strażnika świętego ognia liberalnej demokracji. Choć niektórzy zdążyli już namaścić kanclerz Niemiec, Angelę Merkel na nową ”przywódczynię wolnego świata”, ona sama jest zbyt zajęta zszywaniem słabej koalicji rządowej i powstrzymywaniem odpływu swojej konserwatywnej bazy wyborczej do skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec.

Dodatkowo, oprócz bycia ideologicznym przeciwnikiem Trumpa, Macron może być postrzegany jako symbol nadziei progresistów na to, że w całym demokratycznym świecie są w stanie powrócić na salony władzy. Jako otwarty, młody outsider, który wypłynął na fali sprzeciwu wobec rządzącego establishmentu, Macron potrafił zagarnąć głosy populistycznej rebelii, nie kłaniając się jednocześnie jej reakcyjnym żądaniom. To, krótko mówiąc, jest zadanie stojące przed partiami, które na nowo próbują trafić w społeczne oczekiwania.

Macron i klęska tradycyjnych partii

W wielu zachodnich demokracjach populistyczno-nacjonalistyczna fala zmyła tradycyjną oś lewica-prawica i wykreowała nowy polityczny podział, oparty na poziomie wykształcenia, pochodzeniu etnicznym i geografii. Ten podział opiera się na starzejącej się białej klasie robotniczej – której wielu przedstawicieli w przeszłości popierało partie postępowe – oraz kulturowych tradycjonalistach z prowincji, którzy niechętni są nowym, kosmopolitycznym elitom i młodym, którzy w wielokulturowym świecie bez granic czują się jak w domu.

Centroprawicowe partie w całej Europie przetrwały tę rewoltę przyjmując część nacjonalistycznych postulatów. Brytyjscy konserwatyści zaryzykowali referendum w sprawie Brexitu, by powstrzymać rosnącą popularność anty-imigranckiej i anty-europejskiej Brytyjskiej Partii Niepodległości (UKIP); sama partia już niemal nie istnieje, ale Wielka Brytania wyszła z Unii. Na Węgrzech, w Polsce i w Czechach do władzy doszli nacjonaliści, obiecując bronić tego, co premier Węgier Viktor Orbán nazywa „kulturową homogenicznością” i przeciwstawia ją „masowej imigracji” i uchodźcom, mimo że stosunkowo niewielu z nich chciałoby trafić do Europy Środkowej.

Czeski premier, miliarder Andrej Babis, dumnie przestawia się jako „czeski Donald Trump”. Nawet umiarkowanie konserwatywna kanclerz Niemiec, Angela Merkel, chce ograniczać liczbę uchodźców, bo przestraszyła się szokująco wysokiego wyniku skrajnej prawicy w zeszłorocznych wyborach.

Zarówno w USA jak i w Europie dotkliwie brakuje prawdziwie postępowej alternatywy dla populizmu. Obciążone przestarzałymi ideami i niezdolne zaoferować wyborcom pozytywnej, przyszłościowej przeciwwagi dla pełnego żółci i mściwości populizmu, partie centrolewicowe tracą na znaczeniu.

Macron wydaje się być wielkim wyjątkiem od tego fatalnego trendu. Pojął, że żadna z dominujących francuskich partii – ani jego rodzimi socjaliści, ani centroprawicowi republikanie – nie są na tyle silni, by w pojedynkę powstrzymać populistyczną wichurę. W środku ogólnokrajowej kampanii wyborczej stworzył więc całkowicie nową partię, La République en Marche, która wchłonęła co bardziej pragmatyczne elementy zarówno socjalistów jak i centroprawicowych republikanów.

Rzucenie wyzwania status quo przez, jak to nazywa Macron ”radykalne centrum”, było imponującym politycznym gambitem. Miał szczęście, kiedy korupcyjny skandal pogrążył jego głównego centroprawicowego rywala. Tak czy inaczej jednak, Macron pokonał zarówno Marine le Pen, przywódczynię skrajnie prawicowego, populistycznego Frontu Narodowego, jak i ultralewicowego demagoga, Jeana-Luca Melenchona. A co jeszcze bardziej zaskakujące, En Marche zdobyła później 308 na 577 miejsc w niższej izbie parlamentu.

Francuscy socjaliści ponieśli klęskę, uzyskując w prezydenckim wyścigu zaledwie sześć procent i tracąc 90 procent miejsc w parlamencie. Republikanie poradzili sobie nieco lepiej, ale i tak stracili 40 procent stanu posiadania. Odrzucony ponownie przez francuskich wyborców Front Narodowy chce przemianować się na ”Narodowe Zgromadzenie”, by pozbyć się swojego antysemickiego bagażu. Wycofał się także z obietnicy wyprowadzenia Francji ze strefy euro.

Co się Macronowi udało?

Wydaje się, przynajmniej na razie, że Macron nie tylko wygrał wybory, ale i przemeblował całą francuską scenę polityczną.

Jak tego dokonał? Jego czołowi doradcy i członkowie En Marche podkreślają radykalną zmianę, jaką Macron wniósł do zaściankowego i spetryfikowanego francuskiego establishmentu politycznego. Macroniści uważają go nie za centrystę w sensie lokowania się pomiędzy mainstreamowymi partiami, ale outsidera, który przybył by ożywić charakterystyczną francuską tradycję polityczną i kulturową.

Jego filozofia rządzenia jest celowo trudna do zdefiniowana i zapożycza pomysły zarówno od lewicy jak i prawicy. Jak tłumaczył to jeden z najważniejszych doradców, agenda Macrona polega na tym, by ”chronić i liberalizować” – chronić ludzi przed ekscesami rynków, a jednocześnie podejmować długo odwlekane kroki mające na celu liberalizację francuskiej gospodarki.

Macron wie, że jego pierwszym i najważniejszym zadaniem jest rozbicie wyjałowionej klasy rządzącej i ekonomii politycznej, która przynosiła ten sam efekt – stagnację gospodarczą – bez względu na to, czy rządziła centroprawica czy centrolewica.

Powszechnie uważany jest za ostatni bastion Francji przeciw populistyczno-nacjonalistycznej rewolcie. Po Macronie (jeżeli polegnie) już tylko potop.

Przez ostatnie trzy dekady Francja wlokła się w ogonie unijnego wzrostu. Bezrobocie uparcie oscyluje wokół 10 procent – a wśród młodych i imigrantów, którym trudno jest wejść na sztywny francuski rynek pracy, sięga 25 procent. W imię ‘égalité’ Francuzi osiągnęli coś wręcz przeciwnego: rosnącą nędzę i dwupoziomowy rynek pracy, składający się z pracowników „chronionych” grubym pancerzem praw oraz łatwych do zwolnienia prekariuszy na kontraktach czasowych.

Macron natychmiast zaczął forsować reformy rynku pracy, które mają ułatwić zwalnianie pracowników, ograniczyć przewlekłe procedury i przywileje, oraz umożliwić prowadzenie negocjacji pracowniczych na poziomie pojedynczego zakładu, a nie całej branży.

Opowiada się za zmianami w systemie ubezpieczeń od bezrobocia i chce połączyć 37 osobnych systemów emerytalnych obowiązujących we Francji w jeden uniwersalny.

Doradcy Macrona wierzą, że jego energia i zdecydowanie wzmacniają wrażenie, że nie jest on typowym politykiem, ale młodym człowiekiem, któremu się spieszy (dopiero co przekroczył czterdziestkę) i który dotrzymuje danych obietnic.

Magia Macrona musi teraz zdać najtrudniejszy test. Związki francuskich kolejarzy ogłosiły rotacyjny strajk, by zaprotestować przeciwko popieranej przez prezydenta ustawie, która zrywa z państwowym monopolem na przewozy pasażerskie, a także z dożywotnią gwarancją zatrudnienia i prawem do wcześniejszej emerytury dla nowo zatrudnianych.

– To przełomowy moment dla Macrona – mówi weteran francuskiego dziennikarstwa, Pierre Haski, zauważając, że strajki na kolei storpedowały ostatnią poważną próbę reformy rynku pracy, podjętą przez ówczesny centroprawicowy rząd w 1995 roku. Tym razem jednak Macron ma solidne wsparcie parlamentu i francuskiej opinii publicznej,  której 61 procent chce, by rząd kontynuował reformy.

Jednocześnie ambitne plany Macrona, by wzmocnić strefę euro, spotykają się z oporem w Europie. Podczas kampanii wyborczej Macron ostentacyjnie odmawiał płynięcia na fali eurosceptycyzmu, która zalewała wtedy kontynent. Wręcz przeciwnie, naciskał na jeszcze głębszą integrację gospodarek strefy euro, łącznie ze stworzeniem dla niej nowego stanowiska ministra finansów, wspólnego budżetu na inwestycje, harmonizację krajowych stawek podatkowych dla biznesu, a nawet utworzenie osobnego parlamentu dla unii walutowej. Chodzi o to, by strefa euro mogła na równych prawach konkurować z takimi gigantami jak USA i Chiny. – Wśród młodych ludzi we Francji Macron sprawił, że Europa znowu jest cool – mówi Lena Morozo z paryskiego think-tanku EuropaNova.

Niemcy podchodzą jednak z dużym dystansem do pakietu reform Macrona, podobnie jak grupa mniejszych państw północnoeuropejskich. Macron odpowiada w sposób dla siebie charakterystyczny: omija oficjalne kanały i chce zaprezentować swoje argumenty bezpośrednio europejskim wyborcom podczas przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Będzie prawdopodobnie chciał skorzystać z tej samej magii mediów społecznościowych, która zdaniem jego doradców pomogła mu wypromować kandydatów En Marche w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Docelowo Macron chce, by Francja zajęła miejsce obok Niemiec jako drugi rdzeń procesora napędzającego zjednoczoną Europę. – Francja ma coś do powiedzenia i rolę do odegrania – mówi Macron. – Ale ta rola nie może zostać odegrana, ani wasz głos nie zostanie wysłuchany, jeżeli sami nie odrobicie pracy domowej.

Macron i świat

W hierarchii tematów poruszanych przez Macrona w rozmowie z Trumpem wysoko stały zmiany klimatyczne. Kiedy amerykański prezydent wycofał Stany Zjednoczone z paryskiego porozumienia klimatycznego, Macron filuternie sparafrazował slogan Trumpa i wezwał do ”uczynienia naszej planety znowu wielką”. Doradcy twierdzą, że jest zdeterminowany, by ponownie wciągnąć Waszyngton do globalnych wysiłków na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Ta sama determinacja była widoczna w podejściu Macrona do Syrii. Francja wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią zbombardowała zakłady produkujące broń chemiczną w Syrii.

– Dotarliśmy do punktu, w którym te uderzenia były niezbędne, by przywrócić wspólnocie międzynarodowej jakąś wiarygodność – mówił Macron, odpowiadając na krytykę Le Pen i Melenchona. – Jeżeli wyznaczasz czerwoną linię i nie wiesz jak zagwarantować jej przestrzeganie, to wybierasz słabość.

W ostatnich dniach Macron deklarował, że chce przekonać Trumpa by ten zmienił swoją decyzję o wycofaniu amerykańskich oddziałów z Syrii. Biały Dom systematycznie zaprzeczał, jakoby miało to być przedmiotem rozmów. Tym niemniej jest jasne, że pomimo ewidentnie dobrej chemii z Trumpem, Macron nie waha się występować przeciwko agresywnemu unilateralizmowi amerykańskiego prezydenta na wszystkich frontach.

Analitycy stosunków francusko-amerykańskich dostrzegą głęboką ironię sytuacji, w której francuski prezydent jest mocniej niż amerykański zaangażowany w zachowanie jedności Zachodu.

I wreszcie, Macron rozumie siłę wielkich narracji przy wykuwaniu konsensusu w zróżnicowanych, liberalnych społeczeństwach. „Postmodernizm był najgorszą rzeczą, która mogła się przydarzyć naszej demokracji”, powiedział w październikowym wywiadzie dla Der Spiegel, „ponieważ zniszczył ideę przekonywającego narodowego mitu, a wraz z tym możliwość odczuwania narodowej jedności i celu”.

Inspirująca narracja Macrona podkreśla znaczenie ożywienia republikańskich pryncypiów jego kraju, zakorzenionych w liberalnym etosie europejskiego Oświecenia, dla stworzenia silnej Francji, godnej przewodzenia silnej Europie.

Narodowi populiści oferują swój własny, alternatywny mit: zgodnie z nim zwykli ludzie pracy zostali zdradzeni przez elity, padli ofiarą globalizacji, są zagrożeni przez imigrantów oraz wielokulturowość i w efekcie tracą swoją narodową i kulturową tożsamość.

Tracący władzę niemal wszędzie progresiści pilnie potrzebują spójnej i optymistycznej wizji przyszłości którą chcą budować.

Zamiast flirtować z lewicowym populizmem lepiej by zrobili wspierając apel Macrona o nowy radykalizm liberalno-demokratycznego centrum. „Dlaczego nie może być czegoś takiego, jak demokratyczny heroizm?”, pytał Macron retorycznie we wspomnianym wywiadzie dla Der Spiegel. „Być może na tym właśnie polega nasze zadanie; odkryć coś takiego wspólnie w XXI wieku”.

Jeżeli progresiści chcą odzyskać inicjatywę utraconą w niedawnych, mrocznych latach, powinni zasłużyć sobie na to miano i znów stać się partiami nadziei i postępu. To najlepsza odpowiedź na populistyczne nagonki i magiczne recepty i najlepszy sposób na przyciągnięcie do siebie nowych wyborców.

Źródło:

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rok-po-wyborze-macron-jest-juz-nowym-przywodca-zachodniego-swiata/z1q42gp

Autor jest prezesem Progressive Policy Institute w Waszyngtonie.

Oczywista strategia

Oczywista strategia         

 Szanowni Państwo! 

    Kogo wybralibyście na partnera do interesów, człowieka mądrego czy przygłupa? Oczywiście mądrego. A kogo wybiera oszust na swoją ofiarę? Tu też nie może być wątpliwości co do tego, że głupiego znacznie łatwiej oszukać.

    Między sąsiadami, a nawet narodami panuje podobna zasada. Rosjanie, swym azjatyckim zwyczajem, zawsze próbowali nas napadać i ograbiać ze wszystkiego. Przychodziło im to łatwo tylko wtedy, gdy wcześniej udało się polskie elity „oduraczyć”, albo pozabijać na Syberii, czy później w Katyniu. Niemcy postrzegali nas jako krainę mlekiem i miodem płynącą. Ale oni również nie byli zainteresowani robieniem z nami uczciwych interesów. Lepiej przecież sąsiedni naród podporządkować sobie, stworzyć niewolników, którzy będą na nich pracowali. To oczywiście też wymagało obniżenia poziomu intelektualnego Polaków. A zatem, zarówno stronnictwo ruskie jak i pruskie, jest zainteresowane „współpracą” z przygłupami po polskiej stronie. Stąd lament nad utratą władzy przez obecną „totalną opozycję”.

    A jak mogą wyglądać interesy amerykańskie w naszym kraju? Jako terytorium tak odległe, nie jesteśmy zagrożeni wcieleniem do USA. Jeśli stanowimy dla nich jakąś wartość, to chyba jedynie na polu biznesu, a biznes łatwiej robi się z mądrymi.

   Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Deutsche bank

Deutsche bank

 Uważam, że nad nami wisi coś złego. Mówi się, że kilka zachodnich banków działających w Polsce może upaść. Tymczasem tuż za miedzą mamy tykającą bombę !!!
> W poprzednim tygodniu byłem w Niemczech w Dortmundzie i powiem Wam, że Niemcy spodziewają się najgorszego i to nie ze strony uchodźców a ze strony własnych banków. Kolega powiedział mi, że jego zdaniem Merkel zaprosiła uchodźców żeby przykryć nadchodzącą katastrofę . Coś jest na rzeczy – przeczytajcie i sami wyciągnijcie wnioski.
…………….
Świat; System bankowy
Deutsche Bank zagrożony bankructwem?
Niedawno jeden z czytelników zasugerował aby przyjrzeć się bliżej Deutsche Bankowi, który jest na krawędzi bankructwa i może się w każdej chwili wywrócić podobnie jak Lehman, Dexia czy MF Global. Sprawa Deutsche Bank jest o tyle poważna, że jest on wielokrotnie większy niż bank Lehman Brothers, którego upadek zapoczątkował krach z 2008 roku.
Deutsche Bank jest obecnie drugim na świecie bankiem pod względem aktywów wynoszących 2,83 bln USD i ustępuje nieznacznie tylko Przemysłowo Handlowemu Bankowi Chin. Bank liczy sobie 143 lata i zatrudnia na całym świcie prawie 100 tys. osób. Gdzie zatem leży problem?
Otóż Deutsche Bank podobnie jak większość zachodnich banków w pościgu za zyskiem zapominał o kontroli ryzyka. Przez ostatnie kilka lat ekspozycja banku na derywaty (instrumenty pochodne) wzrosła do 73 bilionów USD i jest 26 razy większa niż aktywa banku. Nieznaczne zatem straty kapitału mogą szybko doprowadzić do problemów z płynnością i bankructwa.
Deutsche Bank był mocno zaangażowany w wykup obligacji bankrutujących krajów południa Europy. Wiele krajów, aby spełnić pewne wymogi nakładane przez UE próbowało ukryć realny dług. Pakiety długu zamieniano zatem na tzw. currency swaps. Powiedzmy, że bank posiada obligacje greckie warte nominalnie 1 mld Euro. Rząd Grecki jednak chciał je ukryć aby wyglądać na mniej zadłużony niż w był rzeczywistości. W takiej sytuacji 1 mld Euro długu zamieniano np. na 1,3 mld USD currency swap (zamiana
waluty). Zamiast bezwartościowego długu greckiego w dokumentach księgowych widniał niepozorny currency swap. Ekspozycja banku nie dotyczyła wyłącznie Grecji lecz obejmowała praktycznie wszystkie kraje południa.
Przez kilka lat ostrzegał o tym św. pamięci Bob Chapman, autor fantastycznego newslettera oraz genialny prognostyk lecz nikt nie przywiązywał do tego uwagi.
Sytuacja się zmieniła ponad rok temu gdy rozpoczęły się czystki w systemie bankowym. Do biura Prezesa Banku Josefa Ackermanna zawitał Interpol (wydział poważnych oszustw finansowych). Zarekwirowano dokumenty, zabezpieczono setki maili. Pewne źródła wskazują, że za nagłym zainteresowaniem organów ścigania stoją instytucje ze wschodu, których alokowane złoto zostało wyleasingowane, następnie  posłużyło jako zabezpieczenie w kontraktach terminowych, które przyniosły straty (Hiszpański, grecki i
włoski dług).
Prezes Ackermann wkrótce zrezygnował ze stanowiska. W międzyczasie kilkunastu członkom wysokiego szczebla DB postawiono zarzuty finansowych oszustw i nadużyć. Ackermann podczas przemówienia na konferencji we Frankrucie w przypływie szczerości wyznał „Nie jest to żaden sekret, że wiele europejskich banków nie przetrwa gdy tylko będą musiały dostosować wartość długu krajów południa do wartości rynkowych”.
Dla wyjaśnienia, zasady księgowości stosowane przez banki pozwalają na księgowanie pewnych aktywów finansowych w ich wartości nominalnej. Bez znaczenia jest czy dane aktywo straciło 30 czy 90% wartości. Bank nie musi tego wykazywać w oficjalnych dokumentach.
Na chwilę obecną Deutsche Bank może posiadać ekspozycję na zagrożony dług w wysokości do 400 mld USD. Jednocześnie brakuje mu około 20 mld USD kapitału aby spełnić wymagania nakładane przez nadzór finansowy.
To czego nie widziały przez lata ograna nadzorów dostrzegły tym razem agencje ratingowe, systematycznie obniżając ocenę finansową niemieckiego giganta.
Główny problem nie leży jednak w Deutsche Bank lecz we wzajemnym powiązaniu bankowych instytucji.

Sam DB ma ponad 25 bln USD w OTC swaps (transakcje poza rynkiem). Całkowita kwota kontraktów terminowych przekracza 72 bln. USD. Aby uzmysłowić sobie o jakich kwotach mówimy poniżej mamy porównanie PKB Niemiec do ekspozycji Deutche Banku na instrumenty pochodne.
Aby odnieść się do analogii z przeszłości, gdy w 2008 roku upadł Lehman Brothers aktywa banku wynosiły 691 mld USD podczas gdy ekspozycja na derywaty przekroczyła 22 bln. Aktywa stanowiły zatem 3 % ogółu derywatów. Lehman upadł ze względu na duże zaangażowanie na rynku kredytów subprime. Ten sam współczynnik dla DB wynosi 4 % lecz zasady kreatywnej księgowości pozwalają dziś ukryć wiele więcej niż w 2008 roku.
Ewentualne problemy Deutsche Banku na pewno nie skończyłyby się na jednym banku, jako że transakcje między DB a innymi bankami komercyjnymi i centralnymi opiewają na ponad 25 bln USD. Wystarczyłaby sam zapowiedź problemów z wypłacalnością. Szybko przerodziłaby się ona w kompletny brak wzajemnego zaufania pośród instytucji finansowych i wstrzymanie jakiegokolwiek finansowania.
Bankructwo Deutsche Banku szybko rozprzestrzeniłoby się na HSBC, Morgan Stanley czy Societe Generale, pociągając za sobą rozpad Unii Monetarnej.
W obliczu takiego zagrożenia zarówno finansowego jak i politycznego nie wydaje mi się aby rządy mogły zostawić Deutsche Bank sam sobie. Nie po to w 2011 roku utworzono listę Systemically Important Financial Institutions, na której znalazło się 29 banków zbyt ważnych aby upaść. Niemcy, także jako naród są zbyt dumni aby stać się początkiem kolejnego kryzysu, który mógłby doprowadzić do rozerwania UE.
Podobnie, modyfikacja prawa pozwalająca na przejęcie części depozytów w ramach restrukturyzacji banku ma na celu niedopuszczenie do upadku ważniejszych instytucji finansowych. To co moim zdaniem może dotknąć Deutsche Bank w najbliższej przyszłości do zakulisowe próby cichego dokapitalizowania banku oraz dalszy proces oczyszczania go z owoców twórczej księgowości minionych lat.
Jednocześnie w przypadku nagłego załamania się płynności, bank mając pełne poparcie rządu przystrzyże co nieco depozyty powyżej 100.000 Euro. Nie powinni ucierpieć komercyjni posiadacze obligacji gdyż chroni je procedura Bail-in, wg której nienaruszalne zostają zobowiązania wobec pracowników, organów podatkowych oraz uwaga wierzycieli komercyjnych. Więcej na ten temat pisałem w Grabież depozytów na globalną skalę czyli Cypr 2.0. Takie działanie jednak podkopie do końca zaufanie do system
bankowego i przyśpieszy falę odpływu depozytów. Kto przy zdrowych zmysłach trzymałby depozyt bankowy płacący mniej niż 1 % w obliczu zagrożenia utraty sporej jego części.

Niezależnie od tego jak zostanie rozwiązany problem Deutche Banku po raz kolejny mamy przykład jak niestabilny jest obecny system finansowy. Dexia, belgijsko – francuski gigant finansowy przeszedł pozytywnie wszystkie testy wypłacalności tylko po to aby w 2 tygodnie po ostatnim z nich ogłosić bankructwo. Co gorsza w systuacji podobnej do DB jest także CitiGroup oraz Barcleys leczy w USA czy Wielkiej Brytanii bankierzy póki co mogą czuć się bezkarnie.

 O tym kiedy zresetować system, mogą (!!!) zdecydować banksetrzy.

Moim zdaniem te kilkadziesiąt rodzin bankierskich na całym świecie, doi cały świat na maksa. Za wydojone pieniądze od lat nabywa rzeczywiste dobra, stając się kroczek po kroczku właścicielem coraz większego kawałka naszego świata.
Wszelkie derywaty mogą być sposobem na świetnie zamaskowaną ucieczkę (po uprzednim wyjęciu kapitału) z tej piramidy wzajemnych zobowiązań.
A po resecie właściwym kapitałem do finansowania startu nowego system będzie kto dysponował? … i chłopaki w kolejnym rozdaniu kupią jeszcze więcej tego świata.

Rząd Grecki jednak chciał je ukryć aby wyglądać na mniej zadłużony niż w był rzeczywistości. W takiej sytuacji 1 mld Euro długu zamieniano np. na 1,3 mld USD currency swap (zamiana waluty).
Wiele krajów, aby spełnić pewne wymogi nakładane przez UE próbowało ukryć realny dług. Pakiety długu zamieniano zatem na tzw. currency swaps. Powiedzmy, że bank posiada obligacje greckie warte nominalnie 1 mld Euro. Rząd Grecki jednak chciał je ukryć aby wyglądać na mniej zadłużony niż w był rzeczywistości. W takiej sytuacji 1 mld Euro długu zamieniano np. na 1,3 mld USD currency swap (zamiana
> waluty). Zamiast bezwartościowego długu greckiego w dokumentach księgowych widniał niepozorny currency swap. Ekspozycja banku nie dotyczyła wyłącznie Grecji lecz obejmowała praktycznie wszystkie kraje południa."
silverdoctors.com

http://www.silverdoctors.com/jim-willie-if-deutsche-bank-goes-under-it-will-be-lehman-times-five/

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chiny-proponuja-nowy-system-monetarny-oparty-zlocie-zamiast-upadajacego-dolara

Chiny zaczynają naciskać na zastąpienia dolara nową walutą rezerwową opartą na złocie.
Ciekawe czy nie będzie to pretekst do rozpętania WW3 przez USA, bo tylko w ten sposób, będą mogli utrzymać swoją pozycję.

Teraz powiedz mi dlaczego niby grozi nam hiperinflacja ? Cały problem polega na tym ,że pieniądze które dodrukowują banki centralne nie opuszczają ich murów…

Aktywa DB wynoszą 2,83 bln USD co możesz sprawdzić na:
http://www.moneystockstycoons.com/bank-lists/worlds-biggest-banks

 http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,19732864,bank-rozrachunkow-miedzynarodowych-ostrzega-przed-nadchodzaca.html#BoxBizLink

 

Spotkania autorskie dr.Ciesielczyka w USA

Kliknij tutaj, a wejdziesz na fragmenty audycji telewizyjnej z udziałem Ciesielczyka i Wałęsy, w ktorej dr Ciesielczyk pokazal jako pierwszy przed kamerami donosy BOLKA:

https://www.youtube.com/watch?v=bff4J7XnH64

Nowe nazwiska polonijnych agentów SB !

spotkania z dr. Markiem Ciesielczykiem

sobota, 6 lutego 2016, godz. 6:oo pm

SWAP, 6021 W. Belmont Ave. Chicago

———————————————————

niedziela, 7 lutego 20116

godz. 12:oo

sala przy kościele św. Pankracego, 4025 S. Sacramento Ave.

———————————————————-

godz. 1:30 pm

sala przy bazylice św. Jacka, 3636 W. Wolfram St.

—————————–———

godz. 3:oo pm

sala przy kościele sw. Konstancji, 5843, W. Strong St.

—————————————-

godz. 5:oo pm

sala pod kościołem św. Trójcy, 1118 N. Noble St

—————————–————

Dr Marek Ciesielczyk – profesor politologii University of  Illinois w Chicago, pracownik naukowy Instytutu Studiów Sowietologicznych w Bonn (Niemcy) i European Univesrity Institute we Florencji (Włochy), Dyrektor Centrum Polonii w Małopolsce, uhonorowany na wniosek Prezesa IPN przez Prezydenta Polski jednym z najwyższych odznaczeń państwowych – Krzyżem Wolności i Solidarności za walkę o wolną Polskę w okresie PRL-u.  W ub. roku poprzez swój protest wyborczy doprowadził do unieważnienia wyborów samorządowych w Tarnowie i sam został radnym w powtórzonych wyborach. Został jednym z laureatów w plebiscycie „SILNY CZŁOWIEK REGIONU 2015”. Jest autorem książki pt. „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, którą będzie można nabyć na spotkaniu.

kontakt:  ujawnić.esbekow@gmail.com    w Polsce: tel.  + 48 601 255 849

dr Ciesielczyk w Chicago już 6 i 7 lutego