Archiwa tagu: Zarząd

Spółdzielnie mieszkaniowe, dość pedagogiki wstydu.

Spółdzielnie mieszkaniowe, dość pedagogiki wstydu.

 
Dość  pedagogiki wstydu,
CZAS NA ODSUNIĘCIE NA ZAWSZE ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących,
niezdolnych do wykonywania powierzonych im funkcji  zarządczych,
nadzorczo-kontrolnych!
 
 
ZARZĄD
WARSZAWSKIEJ  SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ
wykazał się
NIEUDOLNOŚCIĄ, NIEGOSPODARNOŚCIĄ
NARAŻAJĄC  MIENIE ZRZESZONYCH  NA   SPRZENIEWIERZENIE !
 
Wielomilionowe straty finansowe do jakich doprowadzili potwierdzają
konieczność nałożenia na zarządzających odpowiednich sankcji karnych.
 
Sytuacja gospodarka spółdzielni wymaga radykalnych zmian, rzetelnej
kontroli nad działalnością zarządu, jednak przede wszystkim, wymusza
pozbycie się dotychczasowych klakierów z rady nadzorczej organu
nadzorczo-kontrolnego, członków zarządu  pozbawionych  chęci działania
w interesie  członków (sic!)
 
Bezspornym pozostaje fakt, że Zarząd i Rada nadzorcza, jeden układ
personalny zajęty głównie zwiększaniem swoich dochodów doprowadził do
stanu rozkładu gospodarki spółdzielni.  Priorytetem stał się interes
osobisty  czerpiących korzyści prowizyjne z zewnętrznych milionowych
zleceń inwestycyjnych. Słabe Państwo, stworzyło im tylko dodatkowe
dogodne warunki.
 
1.W wyniku nie otrzymania na wszystkich częściach WZ absolutorium  w
poczuciu strachu prezes WSM złożył rezygnację z dniem 31 sierpnia 2018
r.
Konsekwencje nieudolności, niegospodarności, doprowadzenia do
wielomilionowych strat   wymagają   mimo  to  zastosowania działań
przewidzianych prawem ;
 
2.Faktem bezspornym jest, że zamiast szybkich zysków z inwestycji
deweloperskich osiedla Szmaragdowa Zarząd doprowadził do zaburzenia
kondycji finansowej Spółdzielni, narażenia  zrzeszonych na straty,
bezczelnie  planowanych  do pokrycia    przez  ..   członków
HANIEBNE !;
 
3.Faktem bezspornym jest, że wielomilionowe straty są przed
zrzeszonymi  UKRYWANE, MATACZONE, przez Radę Nadzorczą / organ
nadzorczo-kontrolny, SĄ   bezczelnie przekuwane na …”ŚWIETNIE
ZARZĄDZANĄ SPÓŁDZIELNIĘ”… (sic!) HANIEBNE !
 
4.Faktem bezspornym jest, ŻE UKRYWANE SĄ PRZED CZŁONKAMI MATERIAŁY
POKONTROLNE, OBNAŻAJĄCE STAN NIEUDOLNOŚCI ZARZĄDCZEJ,
NIEGOSPODARNOŚCI, realizowane przez  radę nadzorczą; HANIEBNE!
 
5.Faktem bezspornym jest, że Rada Nadzorcza bezwstydnie,  karygodnie
ZAPLANOWAŁA POKRYCIE STRAT FINANSOWYCH PRZEZ CZŁONKÓW (z nadwyżki
finansowej spółdzielni),    występując na Walnym Zgromadzeniu   z
projektem przegłosowania .  Chroniąc  winnych  wygenerowanego  stanu
(sic!)
 
6.KARYGODNE  !!!
 
7.Faktem bezspornym jest,  że     a)dopuszczenie do zaistnienia
wielomilionowych strat,    b)ukrywanie patologii, stanu faktycznego
przed udziałowcami,  prezydium rady nadzorczej spółdzielni powinno
być  wyrzucone (sic!)
Ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących, niezdolnych do wykonywania
powierzonych im funkcji nadzorczo-kontrolnych  należy  odsunąć  na
zawsze (sic!)
 
Bezsporne jest, że działalność Spółdzielni  pozbawiona wszelkiej
kontroli, stała się wymarzonym polem do nadużyć. Na podstawie
imperatywnych decyzji członków zarządu inwestowano środki finansowe z
działalności podstawowej spółdzielni  zrzeszonych w Warszawskiej
Spółdzielni Mieszkaniowej,  transferując je  w inwestycje deweloperskie
/ działalność dodatkową / mieszkań na sprzedaż  w osiedle  Szmaragdowa
(sic!)
 
Zarząd powołany do działania w imieniu, na rzecz udziałowców
przeistoczył się w grupę zorganizowaną na szkodę zrzeszonych.
 
Fakty  potwierdzają m.in.: brak wymaganej dokumentacji, przeszacowane
koszty, nieplanowane koszty nadzoru budowlanego,  inne
przedstawione w materiale pokontrolnym biegłej rewident p.Agnieszki
Krasowskiej.  W materiale „Opinii…” z realizacji inwestycji
deweloperskiej osiedla Szmaragdowa zamieszczono krytykę, sformułowania
naganne wobec działalności  zarządu Spółdzielni.
Z uwagi na negatywną  dla zarządu opinię, dokument UTAJNIONO  podobnie
jak materiały sporządzone przez lustratora p.Barbarę Różewską ,
prezes spółdzielni Budowlani w Warszawie (sic!)
 
Ostatnie, odbyte w dniach 18/20/22 czerwca 2018 r. Walne Zgromadzenia
zrzeszonych w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wyłącznie
potwierdziły   niegospodarność, układy personalne, mataczenie, brak
przygotowania do prowadzenia inwestycji deweloperskich, przepłacone
usługi, trwonienie pieniędzy przez  prezesów dbających o własną
kieszeń (sic!) Przymykanie oczu przez Radę Nadzorczą Spółdzielni na
dokonujące się zdarzenia (sic!)
 
Fakty mogą wskazywać na scenariusz PRZEJĘCIA OGROMNEGO MAJĄTKU
ZRZESZONYCH PRZEZ  „KOGOŚ CHĘTNEGO”. Wiadomym jest, że pewnym osobom
zależy na doprowadzeniu do celowej upadłości spółdzielni, żeby stać
się jej właścicielem „na bardzo korzystnych zasadach”.   Geszefciarze,
oczywiście przewidzieli niezwykle im pomocny czynnik powszechnej
bierności społeczności spółdzielczej.   Minimalne reakcje na
okradanie, na patologiczne zarządzanie mieniem spółdzielców, wprost
prowadzi do upadłości.  (sic!)
 
Karygodnym w powstałych uwarunkowaniach  paradoksem jest, że
członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej  niezmiennie  uprawiają  system
chwalenia się osiągnięciami,   …..  których NIE MA.      Zarząd i
rada nadzorcza niezmiennie, uprawiają bezkarność, czując oparcie w
obsadzonych „swoimi ludźmi” wszystkich funkcji i etatów w Spółdzielni.
Czując,  więź w kamratach, prywatnych przedsiębiorcach,
posiadających poparcie prezesa za intratne kontrakty na wykonanie
robot budowlanych w spółdzielni.    Ludzie prezesa  – wszystko
zaakceptują na korzyść zarządu.   W komitywie są  również  „zaufani”
na rzecz spółdzielni notariusze, piszący w umowach kupna sprzedaży
mieszkań wszystko, to co prezes zechce.   Blokowanie informacji
członkom, stworzyło  w spółdzielni    życie    wg   systemu matrixa /
państwie bezprawia. (sic!)
 
Walne Zgromadzenia odbyte w dniach 18/20/22 czerwca 2018 r. poza
niegospodarnością, nieudolnością,   potwierdziło  przepotężną
bezczelność organów spółdzielni.    Bezbronność zrzeszonych
wywoływaną pedagogiką wstydu, blokowaniem suwerennych praw
zgromadzonych uniemożliwianie  wypowiadania się, wyrażania  poglądów,
ocen. (sic!)   Członkowie  organów spółdzielni udowodnili absolutną
niechęć pozytywnego działania dla dobra ZRZESZONYCH !!!
 
Zrzeszeni, powodowani   odruchem  obronnym wobec  działających z
pozycji złej  woli,  chciwości szkodników, doznali na  sobie  podłych
praktyk  prawnika/ów stających na głowie w obronie gwałcących prawo:
 
1.ograniczających nasze prawa,
 
2.działań wprost prowadzących do  rabowania naszego mienia,
 
3.narzucających  nam wymyślone  przepisy;
 
4.stojących na straży tych co rażąco sprzecznie z zasadami prawa
spełniają swoje zachcianki za ogromne uposażenia i przywileje.
 
 
CZAS NA ODSUNIĘCIE NA ZAWSZE ludzi nieodpowiedzialnych, mataczących,
niezdolnych do wykonywania powierzonych im funkcji
nadzorczo-kontrolnych!

Kto zarabia na eksmisji

Kto zarabia na eksmisji?

Kto, kiedy i jak zarabia na eksmisjach w spółdzielni?

Kto, kiedy i jak zarabia na eksmisjach w spółdzielni?

W związku z wprowadzającymi w błąd wypowiedziami prezesów oraz publikacjami mediów sugerującymi, że lokatorzy – jak pogardliwie nazywa się mieszkańców spółdzielni – rozmyślnie nie płacą czynszu i rozbijają się drogimi samochodami,  przybliżam problematykę procederu eksmisyjnego na przykładzie drastycznego przypadku eksmisji z mieszkania lokatorskiego.

 

Nieludzkie prawo    Tytuł lokatorski to w istocie najem lokalu od spółdzielni obarczony przymusem sfinansowania kosztów budowy lokalu na warunkach zarządu. Perfidia lokatorskiego tytułu do lokalu polega na pozbawieniu wszelkich praw przy jednoczesnym zobowiązaniu do ponoszenia wszystkich kosztów i ciężarów.

  1. Lokator użytkujący mieszkanie nie może nim dysponować, mimo że spłacił koszty budowy i wszelkie inne koszty wytworzone przez zarząd spółdzielni. Nie ma prawa zbyć zajmowanego lokalu, zamienić ani darować.
  2. Lokator traci prawo do lokalu jeżeli zostanie wykluczony z członkostwa, ma obowiązek jego opuszczenia w wyznaczonym terminie.
  3. W rozumieniu przepisów prawa spółdzielczego PRL kontynuowanych w III RP, lokator nie jest pokrzywdzonym ani stroną, nie przysługuje mu ochrona prawna, mimo że to on, a nie spółdzielnia, poniósł koszty budowy lokalu.



Totalitarny upiór  
Ten peerelowski system zniewolenia, niewiele modyfikowany po 1989 roku jest namacalnym dowodem rażącej dyskryminacji części obywateli. W postkomunistycznej spółdzielczości nie obowiązują standardy państwa prawa zarówno w sferze praw jednostki jak i relacji gospodarczych.

Choć podstawą gospodarki wolnorynkowej za murami spółdzielni jest zasada, że jeżeli zapłaciło się za produkt to zostaje się jego właścicielem, to w molochu ta zasada nie obowiązuje. Lokatorzy, mimo że ponieśli koszty budowy mieszkań, nie stają się ich właścicielami. Nie mogą nawet nimi dysponować.

To prawne monstrum jest skutkiem układowej transformacji ustrojowej, w której ponad głowami spółdzielczej ludności przyjęto, że nie skorzysta ona z przemian, szczególnie w zakresie powszechnego uwłaszczenia. W dwóch dekadach III RP wykreowano system, w którym to spółdzielnia jako osoba prawna (prywatna firma w rozumieniu niektórych prezesów) stała się właścicielem majątku wypracowanego przez miliony członków spółdzielni. Członek SM z lokatorskim tytułem do lokalu został utrzymany w roli najemcy i pozbawiony elementarnych praw. Wskutek tych rażąco krzywdzących regulacji w spółdzielniach-molochach rozwinął się prawdziwy przemysł eksmisyjny.

Prezesi, pracownicy najemni  spółdzielnie traktują jak własne firmy pragmatycznie wychodzą z założenia, że lokale mają przynosić dochody, a głównym zadaniem egzystującej w nich ludności jest zapewnienie przychodów i zysków poprzez terminowe uiszczanie czynszu. Jeżeli więc lokator użytkujący mieszkanie z jakichś względów nie jest w stanie płacić, bo np. zachorował, utracił pracę, to poddaje się go windykacji, a następnie eksmisji. Opróżnia niedochodowy lokal i zasiedla nowym użytecznym czynszowo lokatorem.

Pod względem gospodarczym postkomunistyczny moloch stał się firmą o charakterze klastrowym – przedsiębiorstwem gospodarki lokalami,a wartość człowieka, mieszkańca spółdzielni, została sprowadzona do jego użyteczności w gospodarce czynszowej.

W dobie PRL okupacyjny aparat komunistyczny z zasady traktował społeczeństwo jako wroga, a jednostkę, osobę ludzką, jako nic nieznaczący przedmiot, trybik w machinie totalitarnego państwa. Układowa transformacja PRL w III RP w sferze spółdzielczości te „standardy” utrzymała i zalegalizowała. Człowieka, bliźniego, obywatela, tak jak w PRL, nadal traktuje się przedmiotowo i z pogardą. Zresztą, filozofia ta nie jest wyłącznie domeną prezesów spółdzielni. Retoryka pogardy i negacji niezbywalnego prawa do godności i ochrony jednostki, niejednokrotnie pobrzmiewa w orzeczeniach sądowych, w których wprost wskazuje się, że obywatel w sporze ze spółdzielnią (prezesami) nie ma właściwie żadnych praw. Zdaniem niektórych sędziów, to wyłącznie postkomunistyczna spółdzielnia (prezesi) jest właścicielem mienia i podmiotem – i tylko jej przysługuje ochrona i pełnia praw.  SIC

Spółdzielcza kreatywność

Spółdzielczy Przewodnik – Oszustwa przy obrocie lokalami

Grupy nomenklaturowe kontrolujące spółdzielnie-molochy czerpią dochody nie tylko z funduszu remontowego. Niezwykle intratnym źródłem przychodów i jednocześnie wartościowym narzędziem wywierania wpływu jest obrót lokalami spółdzielni.

Dobrym przykładem może być sprzedaż lokalu po byłym lokalu użytkowym.  Dobra lokalizacja i wartość mieszkań rozstrzygnęła, że lokum od razu przeznaczono dla zaufanego „żołnierza” rodziny nomenklaturowej, prowadzącego w spółdzielni działalność gospodarczą w zakresie usług świadczonych lokatorom na podstawie monopolu udzielnego przez prezesów.

W związku z tym  lokalu nie wystawiono do publicznego przetargu. Sporządzono natomiast wycenę – ale w bardzo specyficzny sposób. W operacie przyjęto, że to „lokal usługowy” mimo iż w rzeczywistości były to mieszkania czasowo zaadaptowane na potrzeby komisariatu policji. Jego wartość wyliczono biorąc cenę lokali z zupełnie innej części osiedla, z najbardziej zdewastowanego i zaniedbanego budynku, w którym dodatkowo naliczano podwyższony czynsz co radykalnie zmniejszało wartość rynkową tamtejszych zasobów. W tak zmanipulowanej wycenie zapisano, że lokal jest wart nie więcej niż 812,82 zł za m2 (łącznie 92.580 zł za 113,90 m2). W tym czasie realna cena lokali mieszkalnych w tej części osiedla kształtowała się w przedziale 3 000 – 4 000 zł za m2.

Poniżej przykładowe ceny sprzedaży mieszkań poeksmisyjnych:

 

  • 48,30 m2, parter – 3 480 zł/m2
  • 51,70 m2, III piętro – 3 617 zł/m2
  • 61,60 m2, III piętro – 3 396 zł/m2
  • 58,80 m2, II piętro – 3 421 zł/m2
  • 42,60 m2 IV piętro – 3 572 zł/m2 

Zastosowana promocja cenowa (812,82 zł za m2 ) to jednak nie wszystko. Żołnierzowi dodatkowo rozłożono zakup na 11 dogodnych rat – miesięczna kwota do zapłaty to 7 715 zł (podpisując umowę wpłacił pierwszą ratę 7 715 zł). Szczęśliwy nabywca mieszkania w tak specjalnej cenie sprzedał je później z zyskiem.  Przywołany przykład obrazuje jak niekorzystne jest prawo spółdzielcze dopuszczające tego rodzaju nadużycia dzięki pozbawianiu zrzeszonych realnej możliwości współdecydowania o posiadanym majątku. Z jaką łatwością prezesi mogą bezkarnie dokonywać różnych kombinacji. W praktyce zawłaszczać nie swój majątek i uznaniowo nim dysponować. Zdarzenie ilustruje też jak potężna i bezkarna jest nomenklaturowa grupa zuchwale umieszczająca w dokumentacji zmanipulowaną wycenę (poświadczenie nieprawdy o wartości lokalu).    III RP jako państwo nomenklaturowe utworzone na mocy umowy okrągłostołowej dyskryminuje milionowe masy ludności pozbawiając je elementarnej ochrony i wystawiając na wyzysk ze strony nomenklatury komunistycznej.    W 1989 ludność  polskiej spółdzielczości, sprzedano ludziom PZPR odmawiając reformy tej sfery państwa [dzieląc się sektorami gospodarki]. 

Spółdzielnie w szczególności  duże – molochy stały się doskonałymi, wydajnymi żerowiskami dla grup byłej partii bezwzględnie eksploatujących ludność i zgromadzony spółdzielczy majątek.

  • Generalnie spółdzielcze oszustwa związane z obrotem lokalami polegają np. na wskazanym manipulowaniu ceną lokalu lub ustawianiu pseudoprzetargu w celu sprzedaży podstawionej osobie. 
  • Oszustwa służą osiągnięciu bezpośrednich korzyści ekonomicznych lub umacnianiu wpływów grupy poprzez nagradzanie użytecznych osób.
  • Klientem prezesów może być np. rodzina prokuratora, sędziego czy policjanta. W przypadku opcji typowo prowizyjnej prezesi mogą np. pobierać od szczęśliwego nabywcy wcześniej umówioną „działkę” za załatwienie kupna w korzystnej nierynkowej cenie.

Członkowie postkomunistycznych spółdzielni-molochów w przypadku pojawienia się wątpliwości co do transakcji prezesów powinni zawsze żądać dokumentów i rutynowo kontrolować wydatki oraz zawierane umowy sprzedaży. Powinni  ale  realia niestety wskazują na „spolegliwość”  i  brak aktywności  w bronieniu  własnego majątku – interesów.  Aktywność mieszkańców spółdzielni może wydatnie ograniczyć skalę oszustw i rozmiary niegospodarności mimo niekorzystnego i nieprzyjaznego prawa spółdzielczego. 
Ustawodawca z kolei powinien zatroszczyć się o wyeliminowanie tego procederu poprzez zapisanie gospodarki finansowo-lokalowej na poziomie nieruchomości z obowiązkiem głosowania czynności przekraczających tzw. zwykły zarząd.

 

Jak funkcjonuje postkomunistyczna spółdzielnia – [szokująca] relacja pracownika 

Do wglądu na wskazany adres milowy w formacie jpg.

Działając w interesie publicznym, w celu ochrony praworządności i przeciwdziałania przestępstwom popełnianym w postkomunistycznych spółdzielniach-molochach, prezentujemy szokującą relację pracownika spółdzielni o kulisach funkcjonowania molocha.

Osoba zatrudniona w SM ujawnia przestępcze mechanizmy i system działania grupy władającej spółdzielnią (około 20 tysięcy członków) mającą z eksploatacji zniewolonej ludności roczne przychody liczone w dziesiątkach milionów złotych.

Walcząca o reformę polskiej spółdzielczości Lidia Staroń nazywa nomenklaturowe grupy kontrolujące spółdzielnie-molochy – mafiami. Nie sposób nie zgodzić się z jej tezą w sytuacji, gdy wpływy grup sięgają daleko poza molochy i niejednokrotnie znajdują oparcie w byłych funkcjonariuszach PRL, nadal obecnych w niezlustrowanych prokuraturach i sądach.

Relacja pracownika spółdzielni jest bezspornym świadectwem destrukcyjnego wpływu spółdzielczości postkomunistycznej na społeczności pozostające w sferze jej oddziaływania. Z opisu pracownika m.in. dowiadujemy się o:

  1. – poświadczaniu nieprawdy w dokumentach;
  2. – rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji wśród członków;
  3. – bezwzględnych walkach frakcyjnych o władzę w grupie;
  4. – oferowaniu korzyści majątkowych politykom mającym wpływ na kształt ewentualnej reformy;
  5. – przywłaszczaniu mieszkań lokatorskich;
  6. – zatrudnianiu osób niemających kompetencji do powierzonych funkcji;
  7. – niewykonywaniu obowiązków wobec członków spółdzielni;
  8. – monopolizowaniu zakupu towarów i usług ze szkodą dla zrzeszonych;
  9. – wyprowadzaniu wielomilionowych kwot z funduszu remontowego;
  10. – zawieraniu niekorzystnych umów z osobami trzecimi na szkodę spółdzielni;
  11. – inwestowaniu milionów złotych ze środków czynszowych w przedsięwzięcia niezwiązane z potrzebami spółdzielni;
  12. – manipulowaniu przebiegiem walnego zgromadzenia i wprowadzaniu w błąd członków przez radców prawnych zarządu;
  13. – oszustwach przy wyborze rady nadzorczej.


Skala ujawnionej patologii jest wprost przerażająca. Relacja wskazuje niezbicie, że III RP w sferze pseudospółdzielczości przejętej z PRL absolutnie nie jest państwem demokratycznym ani praworządnym i w ogóle nie chroni swoich obywateli. Wręcz przeciwnie: III RP aprobuje systemową dyskryminację i wyzysk członków.

Masy ludności egzystujące w blokowiskach spółdzielni-molochów zostały w majestacie prawa III RP sprzedane w posiadanie grupom nomenklaturowym dokonującym brutalnej eksploatacji ekonomicznej i degradacji społecznej.

Wnioski:

 

W interesie społecznym i państwowym leży jak najszybsza reforma postkomunistycznej spółdzielczości.

1. Zagwarantowanie wolnych i demokratycznych wyborów w SM i udzielnie im ochrony prawnej (ściganie przestępstw przeciwko wyborom).

2. Rozliczanie funduszu remontowego nieruchomościami / budynkami.

3. Wprowadzenie mechanizmów przetargowych przy wyłanianiu dostawców i wykonawców.

4. Zagwarantowanie skutecznych instrumentów kontroli działalności spółdzielni.

5. Ustawowe ułatwienie zmiany zarządcy i podziału SM.

6. Zapisanie w ustawie pełnego dostępu do wszystkich dokumentów otrzymywanych i tworzonych przez spółdzielnię.

7. Zrównanie członków spółdzielni mieszkaniowych w prawach z pozostałymi grupami społecznymi (ustawowe nadanie statusu strony i pokrzywdzonego wszystkim mającym prawa majątkowe i będącym płatnikami do spółdzielni).

8. Umożliwienie powszechnego uwłaszczenia.

9. Zezwolenie na dysponowanie lokatorskim prawem do lokalu w zakresie do wysokości wniesionego wkładu.

 Obrót lokalami w postkomunistycznej spółdzielni-molochu, eksmisje dla zysku, manipulowanie cenami, przejęcia lokali, korumpowanie funkcjonariuszy publicznych to norma.


Oprócz opisanej sfingowanej cenowo „sprzedaży” lokalu własnościowego cwaniacy stosować potrafią inne obejścia.

 

Lokal czy cały nawet budynek użytkowy wynajmuje się do prowadzenia działalności. Z tego tytułu firma jako osoba prawna /lub jej właściciel/
staje się członkiem spółdzielni. 
 

Po czym potrzebowskiemu już członkowi nie sprzedaje się się obiektu, za którego budowę zapłacili zbiorowo inni członkowie sm, a przekształca się od razu lub etapami lokale na własnościowe /z pominięciem lokatorskiego tytułu prawnego?/, potem cichcem na odrębną własność!

 

  • Inny numerek polegał na przekazywaniu w podobnym trybie części wspólnej w nieruchomościach, np. pralni czy suszarni,
  • Dotyczy to budynków, których całkowity koszt budowy ponieśli zasiedlający go mieszkańcy,
  • Wykorzystywana nieświadomość własności owych części wspólnych wśród mieszkańców, którzy podpisywali się pod listą zmiany sposobu wykorzystania owych pomieszczeń. Jeśli taką listę w ogóle puszczano w obieg. Tam po adaptacji jest nabyte tanie niesłychanie mieszkanie! Rychło wyodrębnione. 
  • Bo przecież sm ma zaspakajać nawet zaspokojone potrzeby mieszkaniowe członków – bez ograniczeń co do liczby mieszkań, z ograniczeniem co do grona wybrańców godnych tego zaspakajania. 
Oddzielną ścieżką jest specyficznie ograniczony do grona cudownie wcześnie poinformowanych zaufanych osobistości przy zapisach na budowę mieszkań po dziwnie bardzo korzystnych cenach. Po cenach rażąco odbiegających od rynkowych w danej miejscowości i lokalizacji. Tzw. mieszkania /i lokale użytkowe/ prominenckie.
 
Kreatywność,  kreatywność,  kreatywność.