Archiwa tagu: zarządzanie

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych problemów ciąg dalszy.

Poniższy tekst powstał w 2016 roku i nic nie utracił na aktualności. Dlatego go publikuję by powrócić do tematu, którego kolejna ekipa rządowa się boi. Boi lub z innych względów nie  chce uporządkować zgodnie z normami akceptowanymi przez większość spółdzielców.

„APEL O PORZĄDNĄ NOWELIZACJĘ USTAW SPÓŁDZIELCZYCH

„ S +” – skrót

                Pan JAROSŁAW KACZYŃSKI zapowiedział na ubiegłorocznym wyborczym spotkaniu podjęcie nowelizacji o spółdzielniach mieszkaniowych. Wyraził przy tym bardzo negatywną opinię o tzw. LUSTRACJACH w spółdzielniach mieszkaniowych.   Zasłużenie negatywną dla funkcyjnego lobby spółdzielczości zorganizowanego w Krajowej Radzie Spółdzielczej oraz w 28 tzw. związkach rewizyjnych. Te związki zrzeszają formalnie spółdzielnie, a faktycznie są    formalnym narzędziem do funkcyjnej /zwykle prezesowskiej/ emanacji poglądów i działań tego negatywnego często lobby. Związki rewizyjne dublują kompetencje  i działania Krajowej Rady Spółdzielczej stwarzając pozorne wyrażanie stanowiska w imieniu różnych środowisk, choć owe środowisko jest wspólne za-INTERES-owani funkcjonariusze spółdzielczy. Dla utrzymania swego totalnego realnie władztwa nad masami członkowskimi!  Dla utrwalania i twórczego mutowania  po-PRL-owskiego modelu    A L T E R N A T Y W Y  4.

Zapowiedź i ustawowe już  wprowadzenie M+ także do spółdzielni mieszkaniowych był i jest  okazją do  nowelizacji ustaw spółdzielczych i tym samym do naprawy funkcjonowania SM. W Ministerstwie wytężone prace nad tym programem. Znowu z udziałem negatywnie  po prezesowsku  za-INTERES-owanych funkcjonariuszy z  KRS, ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, z Krajowego Związku Rewizyjnego SM  oraz kilkudziesięciu innych regionalnych takich związków? To dla PiS spółdzielczy suweren?! Podobnie jak wcześniej dla innych ugrupowań politycznych? 

Poniższe kwestie wymagają uwzględnienia i publicznego, rzetelnego wyjaśnienia. 
Zaskakujący jest odwrót obecnej ekipy rządzącej od głoszonych poglądów i głównego udziału PiS /wtedy wespół z PO/  w dobrym, niestety nie dokończonym kierunku nowelizacji USM w 2007 roku. Wtedy słusznie wyrugowano możliwość budowania nowych mieszkań lokatorskich /i własnościowych/.

Zdecydowanym wtedy orędownikiem sprzeciwu wobec słusznych zmian  były ww. związki rewizyjne i KRS – reprezentujące funkcyjne lobby, bardzo za-INTERES-owane dalszym władztwem w orwellowskiej wersji  relacji  spółdzielniach oraz SLD i PSL jako ich polityczne tradycyjnie oparcie.

Przypomnieć trzeba główne wady lokatorskich i  własnościowych mieszkań. Lokatorskie były budowane głównie w PRL-owskich warunkach typu a’la Alternatywy 4. Z kredytów powiedzmy państwowych oraz z wkładów spółdzielców. Potem, mimo całkowitego spłacenia tych mieszkań przez mieszkańców via spółdzielnia, nie stawały się one własnością „lokatora”, a pozostawały w spółdzielni, która ze swych środków NIC nie wydała trwale na ich budowę!

 Wymyślono następnie sprytny wybieg na wyciągniecie miliardów zł od milionów spółdzielców poprzez możliwość odpłatnego niestety przekształcenia lokatorskiego /w całości wcześniej spłaconego przecież!/ na tzw. własnościowe. One nadpłacone a nadal własnością SM!

W świadomości skołowanych spółdzielców utrwalono mit, że wykupują mieszkanie. JAK MOŻNA WYKUPIĆ COŚ W CAŁOŚCI SPŁACONEGO! Wielu mieszkańców do dziś nie odróżnia  własnego od własnościowegowykupu od przekształcenia tytułu prawnego do lokalu. 

W 2007 r. PiS z poparciem PO słusznie wprowadziły możliwość zwrotu tych nadpłaconych wielkich kwot na poczet wpłat na fundusz remontowy. Jednak zostawiono szczwaną furtkę, że zwrot zależał od woli tzw. walnych zgromadzeń. Efektem zapobiegliwych prezesów były jako pierwsze po tamtej nowelizacji odmowne uchwały WZ – miliardy wcięło! Ustawowo usankcjonowane SM-Amber Gold!

Gdy w 2007 r. PiS wraz z PO wreszcie wprowadziły sprawiedliwą  społecznie możliwość tzw. uwłaszczenia na całkowicie przecież spłaconych mieszkaniach lokatorskich /przy ogromnym sprzeciwie ww. prezes-lobby/, ukuto kolejny fałszywy mit – o wykupie mieszkań ZA ZŁOTÓWKĘ!!! Ten bełkot utrwalił się do dziś. Wcześniej po nowelizacji z 2000 r. na wniosek zarządów wydziwiano z wydzielaniem nieruchomości, z okrajaniem działek, z plątaniną tzw. mienia sm i nieruchomości. Pod różnymi pretekstami utrudniano wyodrębnianie lokali. Władcze lobby poprzez głównie posłów SLD i PSL jeszcze w poprzedniej kadencji zabiegało np. w TK o dodatkowe dopłaty przy przenoszeniu całkowicie spłaconych mieszkań spółdzielczych na własność odrębną. Wniosek nie rozpatrzony powodu zakończenia kadencji. Szczęśliwy zbieg okoliczności!

Podobnie padł wniosek do TK grupy posłów PiS także w poprzedniej kadencji o uregulowanie ponad miliona tzw. książeczek mieszkaniowych, których właściciele zostali z groszami i na lodzie. Kolejne ograbienie ciułaczy, znacznie większe od Amber Gold, a w majestacie państwowych dawnych gwarancji. Czy te stare książeczki mieszkaniowe będą „zaliczone” do M+? Cisza wymowna!

Mimo ustanowienia w około 50 % zasobów administrowanych przez sm własności odrębnej, one nadal w półniewolniczej decyzyjnie zależności od swych najemnych pracowników – prezesów!

1.Warunki początkowe.
1.1. Ustalić rzetelną DIAGNOZĘ faktycznego stanu działania spółdzielczości. Spółdzielczo podobna patologia jest od dawna tajemnicą POLiszynela.
1.2. Tzw. konsultacje społeczne z koniecznym udziałem autentycznie ODDOLNYCH środowisk spółdzielców, stowarzyszeń, grup czy nawet indywidualnych aktywistów. Zestaw znany z sejmowego wysłuchania publicznego w poprzedniej kadencji oraz z  ogólnodostępnych danych.
2. Wymogi kierunkowe.
2.1. Zapisy ustawowe JEDNOZNACZNIE sformułowane, do bezpośredniego stosowania. Bez możliwości ekwilibrystycznego nadawania im dowolnych dziwacznych znaczeń w trakcie realizacji, masowo praktykowanego niestety.
2.2. Zminimalizować odsyłanie do rozstrzygnięć statutowych.
2.3. Nowe ustawy wprost obowiązujące z dniem ich ogłoszenia, niezależnie od starych statutów.
2.4. Zdecydowanie i realne ukierunkowanie zmian na PODMIOTOWE właścicielsko oraz decyzyjnie ogółu tzw. zwykłych członków:
       a) Wobec członków jawność funkcjonowania organów spółdzielni pod każdym względem.
       b) Bez dominacji zarządów. Ich rola ma być wyłącznie służebna wobec ogółu spółdzielców.
       c) Organy samorządowe w składzie reprezentatywnym dla środowiska członkowskiego
       d) Faktyczna kontrola członkowska, nad każdym aspektem funkcjonowania spółdzielni.
2.5. Zlikwidować fikcyjne  centralne i regionalne struktury swojsko niby nadzorczo- kontrolne:
       a) Likwidacja związków rewizyjnych. Zbędnych ze względu na dalekie od obiektywizmu tzw. lustracje, wykorzystujące sztuczne prawo do wyrażania opinii w imieniu ogółu spółdzielców wcale ich w te opinie przecież niewyposażających. Przy tym dublujące dodatkowo KRS.
       b) Zlikwidować Krajową Radę Spółdzielczą w formie obecnej m. in. z powodów wyżej wskazanych. Ewentualne utworzenie centralnego lub branżowych przedstawicielstw spółdzielczych wyłącznie na zasadzie faktycznej reprezentacji oddolnego środowiska członkowskiego.
         c) Wprowadzić niezależny od środowiska funkcyjnego /od aktualnego i z przeszłości/ centralny organ kontrolny o roboczej nazwie KOMISJA NADZORU SPÓŁDZIELCZEGO . Do kontrolowania KAŻDEJ dziedziny funkcjonowania spółdzielni, wraz z uprawnieniami NAKAZOWYMI. Lustracje

w dotychczasowej formie jako niby kontrole dawno zostały skompromitowane.

2.6. Oprócz zmian w generalnej Ustawie prawo spółdzielcze wprowadzić odpowiednio zróżnicowane zmiany w zapisach szczegółowych odpowiadających specyfice poszczególnych sektorów.

3. Szczegółowe dezyderaty ustawowe do M+ w SM. Tu w odniesieniu do spółdzielni mieszkaniowych, jednak do odpowiedniego przeniesienia do innych sektorów. Według zapowiedzi medialnych poprzez włączenie M+ do istniejących SMzanosi się na powrót do tych starych skompromitowanych rozwiązań. LOKATORSKIE M + jednak na pewno:

  • decyzje o inwestycji z M+ koniecznie poprzedzonePEŁNYM naborem chętnych, wiążącymi UMOWAMI z nimi wraz z bezzwrotną opłatą wstępną na koszty przygotowania inwestycji;
  • Grunt na M+ w SM ma pochodzić z ZEWNĄTRZ, nie z zasobów sm;
  • Koszty inwestycji w każdej fazie NIE OBCIĄŻAJĄ WCALE, nawet przejściowo spółdzielni.
  • Ewentualne kredyty na inwestycje M+ w sm zaciągane NIE PRZEZ SPÓŁDZIELNIĘ, a przez narodowy organ zarządzający programem M+.
  • Zabezpieczeniem kredytu powinna być HIPOTEKA na poszczególnych lokalach M+ i odpowiednio na ich nieruchomości. NIE na jakikolwiek składniku mienia SM wcześniej funkcjonującej.
  • jakichkolwiek mieszkań spółdzielczych NA WYNAJEM nie da się pogodzić z ustawową zasadą o nieodnoszeniu przez sm korzyści finansowych kosztem członków! Te M+ nawet pod spółdzielczym USŁUGOWO zarządem powinny być własnością rządowej agencji, nie SM. Mieszkańcy stamtąd NIE POWINNI BYĆ CZŁONKAMI SM. Chyba, że założą nową własną  spółdzielnię.
  • Koszty funkcjonowania nieruchomości M+ w SM wcale NIE OBCIĄŻAJĄSPÓŁDZIELNI, do której M+ wprowadzono. To ma być wydzielony, samofinansujący się twór z udziałem wsparcia z rządowego planu, np. jako wyodrębniona trwale przybudówka SM „matki’, nie spółdzielnia.
  •  Chyba, że decydenci M+ wymyślą tworzenie nowych, ODDZIELNYCH samodzielnych sm typu M+.
  • Wprowadzenie M+ do starych SM z konieczną ZGODĄ WIĘKSZOŚCICZŁONKÓW SPÓŁDZIELNI!!
  •  

4. Postulaty do naprawy USM /i w odpowiednim zakresie UPS/.
4.1.a) Jednoznacznie zdefiniować pojęcie MIENIA SPÓŁDZIELNI /w SM – dokładnie wg. opisu art. 40 USM, bez wciskaniatam lokali mogących być przedmiotem ustanowienia własności odrębnej/.
b) Dokładnie określić INDYWIDUALNY zakres własności tego mienia przez członków. Z przypisaniem wartości stosownej części do każdego z członków/lub wzór stałego algorytmu/.
     c) Opisać procedurę rozliczania się SM z tego mienia na rzecz CZŁONKA tracącego członkostwo.
     d) Opisać procedurę rozliczania się SM z mienia na Rzecz wydzielającej się WSPÓLNOTY lokalowej.

e) Do zbycia mienia spółdzielni konieczna uchwała WZ z udziałem ponad 50% wszystkich członków. Bez zmyślnej furtkiw rodzaju „chyba, że  statut stanowi inaczej”.

4.2.a) SM licząca więcej niż 300 członków ma OBOWIĄZEK prowadzenia strony internetowej i tam na bieżąco umieszczać wszystkie dokumenty już wskazane w ustawie oraz wszystkie materiały na WZ.

  1. b) Dostęp do tych danych dla zalogowanych członków, co jest możliwe w XXI wieku. W szeregu SM tzw. e-usługi dziś obejmują niezwykle okrojonydostęp członków do dokumentów.
  2. c) W mniejszych SM te dokumenty dostępne w biurze z możliwością kopiowaniana swój nośnik.
  3. d) Archiwizowanie co najmniej przez 15 lat.

4.3.a) Każda forma decyzji wydanej przez organ dotycząca uprawnień członkowskich oraz kwestii majątkowych spółdzielni ma znamiona UCHWAŁY!

  1. b) Żaden pełnomocnik czy pracownik SM nie ma prawa wydawać decyzji o realizacji praw członkowskich bez stosownej uprzedniej uchwały organu SM.

4.4.a) W art. 8¹ USM ująć , że członek ma prawo zapoznania się z wymienionymi tam dokumentami,

a zarząd ma OBOWIĄZEK ich udostępnienia!

b) Zapoznawanie się wprost określić w USM jako WGLĄDSAMODZIELNE KOPIOWANIE lub

 SPORZĄDZANIE KOPII /odpisu/ przez administrację.

c) Wglądsamodzielne kopiowanie przez członka na swoim sprzęcie oczywiście BEZPŁATNE.

d) Wprost określić, że opłataza wydanie żądanej kopii /odpisu/ wyłącznie wg. kosztów   RZECZOWYCH sporządzenia kopii.  Bez osobowych! Koszty rzeczowe teraz nie przekraczają 10 gr brutto za stronę.

f) Umowy /faktury, rachunki, inne dokumenty finansowe/ z osobami trzecimi powinny być udostępniane członkom BEZ ŻADNYCH OGRANICZEŃ. Wystarczy z ustawowego nakazu zastrzec, że zarząd może zawierać umowy tylko z kontrahentami nie roszczącymi żadnych zastrzeżeń względem ujawienia umów i faktur. Dla zapewnienia faktycznej, nie iluzorycznej KONTROLI CZŁONKOWSKIEJ.

g) Wprost wpisać TERMIN realizacji wniosków o udostępnienie do 14 dni z ewentualnym uzasadnionym przedłużeniem do miesiąca.

h) Do katalogu dopisać innedokumenty, np. nagrania audio lub video z obrad organów, jeśli i tak je dokumentowano, materiały dodatkowe /załączniki/.

4.5. PEŁNE WYNAGRODZENIA członków zarządu oraz pracowników administracji oraz inne świadczenia materialne na ich rzecz powinny być jawne dla członków przecież utrzymujących ich. Bez żadnych uników. Wystarczy w umowach prowadzić obligatoryjną klauzulę o braku zastrzeżeń pracownika.

4.6. a) WZ z podziałem NA CZĘŚCI tylko w wyjątkowych uzasadnionych sensownymi możliwościami organizacyjnymi sytuacjach.

b) NATYCHMIAST ZNIEŚĆ tzw. ZPCz jeszcze w niektórych SM.

c) Każda część WZ pod nadzorem NOTARIUSZA przechowującego dokumentację.

d) Każdy członek spółdzielni może uczestniczyć także w innych częściach walnego zgromadzenia, bez prawa udziału w głosowaniu, ale z prawem do wypowiedzi.

e) Udział w WZ ma być OBOWIĄZKIEM członka.

f) WZ prawomocneWYŁĄCZNIE przy obecności co najmniej 50% ogółu członków.

g) Bezskutecznie tak zwołane WZ w drugim terminiepowoduje, że spółdzielnia z mocy prawa poddana jest procedurze LIKWIDACJI lub niezwłocznie przechodzi pod zarząd komisaryczny ! Niech wreszcie członkowie jako zbiorowość przestaną być nieodpowiedzialnymi figurantami!

h) TYLKO CZŁONKOWIE spółdzielni mają prawo zgłaszać projekty uchwał i żądać zamieszczenia oznaczonych spraw w porządku obrad walnego zgromadzenia.

i) Zarząd jedynie ma obowiązek przygotować WZ organizacyjnieoraz wnieść tylko te punkty do porządku, które nakazane są ustawowym terminarzem, np. wybory, odwołania, doroczne sprawozdania, itp.

j) Projekty uchwał mogą być zgłaszane nie później niż na 14 dni przed posiedzeniem WZ. walnego zgromadzenia albo jego pierwszej części.

k) Zarząd spółdzielni /WZ/:

  • Powiadamia członków o WZ na piśmie poprzez umieszczenie zawiadomieńw skrzynkach pocztowych, na stronie internetowej i w biuletynie SM na co najmniej 30 dni przez terminem zebrania.
  • Niezwłocznie wykłada w siedzibach administracji , także osiedlowych i umieszcza na stronie internetowej dla zalogowanych członków materiały konieczne do przedstawienia na WZ oraz zgłoszone projekty uchwał i poprawki nie później niż następnego dnia po ich powstaniu.

l) Wszystkie uchwały WZ zapadają po uzyskaniu ponad 50% głosów przy co najmniej 50% quorum OGÓŁU CZŁONKÓW. Bez rozmydlania na inne niższe czy wyższe progi.

    ł) Uchwały WZ w sprawie udzielenia absolutorium członkom zarządu albo odwołania członków rady nadzorczej są podejmowane w głosowaniu tajnym.

m) Nieudzielenie przez walne zgromadzenie absolutorium członkowi zarządu powoduje jego odwołanie z funkcji i zobowiązanie RN do NIEZWŁOCZNEGO ROZWIĄZANIAstosunku pracy.

n) ZarządNIE MA PRAWA KWESTIONOWAĆ I ZASKARŻAĆ uchwał WZ oraz RN. Może to czynić osobiście członek zarządu jako członek spółdzielni w trybie takim samym jak inni członkowie.

4.7. STANDARDOWY statut jako załącznik do ustawy ma być przykładowym WZORCEM dla wszystkich spółdzielni danego typu. Jedyne różnice wyłącznie określające istotne kwestie lokalizacyjne, organizacyjne, liczbowe.

4.8

a) Członkiem SM może być WYŁĄCZNIE osoba mająca z nią faktyczny związek lokalowy.

b) Członkiem może być współmałżonek, jednak małżonkom przysługuje łącznieJEDEN GŁOS.

c) Z dniem wejścia w życie nowelizacji USM ustaje członkostwo z INNYCH TYTUŁÓW, np. tzw. oczekujący, wyłącznie z tytułu zatrudnienia, oraz ich współmałżonków.

   4.9

a) Nakazać korektę podziału na nieruchomości w sm tam, gdzie są one szkodliwe, niesprawiedliwe i komplikujące na przyszłość samodzielne funkcjonowanie nieruchomości.

b) Bezwzględnie uregulować ustawą stan prawny gruntów pod budynkami mieszkalnymi tam, gdzie SM nie mają nadal żadnego tytułu prawnego. Naprawienie tych zaszłości konieczne!

c) Wydzielone tereny ogólnodostępnezbyć na rzecz gminy. Z powodu ponoszenia kosztów ich utrzymania wyłącznie przez mieszkańców sm.

d) Lokale W CAŁOŚCI SPŁACONEz mocy prawa powinny stawać się odrębną własnością. W trybie administracyjnym.

e) Wprowadzić w pełnipowstawanie WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH według Ustawy o Własności Lokali, zatem od pierwszego wyodrębnionego lokalu!

f) Wprowadzić jako obligatoryjne ROZLICZENIE MAJĄTKU SM z tak powstającymi wspólnotami. Finansowe lub z kontynuacją w proporcjonalnym partycypowaniu właścicielskim w tym mieniu.

g) Ponieważ opór przeciw realizacji p. e) będzie wielki i może nie być to wprowadzone, proponuje się ustawową organizację SM JAKO WSPÓLNOTĘ WSPÓLNOT SPÓŁDZIELCZYCH. Każda nieruchomość funkcjonuje według zasad UoWL w zakresie niestety ograniczonym przymusowym zarządem spółdzielczym. Jednak ograniczonym do ZARZĄDU ZWYKŁEGO:

    g1) Każda nieruchomość lokalowa zatem jako nieruchomość spółdzielcza ma posiadać SAMORZĄD NIERUCHOMOŚCI /spółdzielczy odpowiednik zarządu wspólnoty z UoWL/;

      Zarząd spółdzielni prowadzi odrębnie dla każdej nieruchomości:

    g2) Ewidencję i rozliczenie przychodów i wydatków eksploatacji według szczegółowo rozpisanych wszystkich szczegółowych tytułów wydatków– rzetelnie, uczciwie, jawnie dla płatników;

    g3) Ewidencję i rozliczenie wpływów i wydatków funduszu remontowego – rzetelnie jw.

    g4) Zarząd SM przedkłada każdemu samorządowi nieruchomości NIEZWŁOCZNIE po sporządzeniu bilansu za miniony rok a one każdemu uprawnionemu  mieszkańcowi bardzo szczegółowe rozliczenie wpływów i wydatków eksploatacyjnych oraz oddzielnie remontowych.

4.10. Opłaty na działalność kulturalno-oświatową w SM wyłącznie DOBROWOLNE, a działalność ta oparta na samofinansowaniu – bez dofinansowania, np. z nadwyżki bilansowej czy innych środków SM, a z ewentualnymi celowymi dotacjami zewnętrznymi.

4.11.

a) Spółdzielnia jest obowiązana przedstawić szczegółową KALKULACJĘ WYSOKOŚCI OPŁAT i obligatoryjnie dołączać do każdej decyzji o zmianie opłat.

b) Dokładne i jako powszechnie obowiązujący w ustawie sporządzić wykaz wszystkich możliwych SZCZEGÓŁOWYCH TYTUŁÓW KOSZTÓW.

4.12. Pożytki z własnej działalności gospodarczej SM w CAŁOŚCI przeznacza na pokrycie wydatków związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości spółdzielni w zakresie obciążającym członków spółdzielni.

4.13. O zamiarze zaciągania jakichkolwiek KREDYTÓW zarząd zobowiązany jest ze znacznym uprzedzeniem skutecznie poinformować ogół przewidzianych do spłacania tych kredytów i uzyskania AKCEPTUJĄCEJ opinii większości mieszkańców danych nieruchomości, a w odniesieniu do innych ogólnych przedsięwzięć – poparcia WZ z pełnym quorum.

4.14.

a) Przepisy KARNE – jednoznaczne, do bezpośredniej realizacji, skuteczne odpowiednio dla członków zarządu, pełnomocników, pracowników, członków RN, w tym

z uwzględnieniem kierowniczego współsprawstwa za naruszenie któregokolwiek z ustawowych

i służbowych obowiązków, np.: 

b) Za DOPUSZCZENIE do braku rozliczenia kosztów budowy lokalu w wymaganych terminach, brak kalkulacji wysokości opłat, nie wydanie zaświadczenia w terminie – grzywna od 2 000 zł wzwyż albo ograniczenie wolności co najmniej miesięczne;

c) Za DOPUSZCZENIE do nieudostępnienia członkowi spółdzielni wymaganych ustawą 

dokumentów grzywna od 5 000 zł wzwyż albo kara ograniczenia wolności co najmniej 3 miesięcy.

d) Podobne jak wyżej kary za DOPUSZCZENIE do braku lub nieterminowe umieszczanie na stronie internetowej wymaganych ustawą dokumentów oraz za brak lub nieterminowe załatwienie wniosku wynikającego z innych praw członka;

  • Odpowiedzialność za inne przewinienia na ogólnych zasadach – jednak OSOBISTA DECYDENTÓW.
  • Orzekanie w trybie kodeksu postępowania karnego.

e) Osoba pełniąca funkcję w SM po uprawomocnieniu się wyroku nawet za wykroczenie za złamanie prawa w związku z pełnieniem tej funkcji z mocy prawa zostaje POZBAWIONA FUNKCJI w SM. W przypadku pracownika – DYSCYPLINARNE ZWOLNIENIE;

f) Prawomocne ww. wyroki wraz z uzasadnieniem są rejestrowane i ARCHIWIZOWANE w administracji SM przez okres dopuszczalny rejestrem skazanych lub okresem związanym  z wyrokami za wykroczenia;

g) Rejestr wyroków wraz z sentencją jest dostępny zalogowanym członkom na stronie internetowej oraz każdemu do osobistego udostępnienia.

4.15.

a) W sprawach o uznanie za nieważne czy o uchylenie  ogólnych uchwał organów SM stroną przeciwną jest spółdzielnia reprezentowana przez zarząd.

b) W sprawach o uznanie za nieważne czy o uchylenie uchwałi wszelkich decyzji dotyczących CZŁONKA stroną jest nie SM, a OSOBIŚCIE KIERUJĄCY ORGANEM lub osoba PODEJMUJĄCA zaskarżaną decyzję, jeśli decyzję podjęto poza organem SM, solidarnie ze współsprawcą kierowniczym. Na ich koszt. Za naruszenie prawa przez konkretne osoby nie może odpowiadać bezosobowa spółdzielnia i płacić ogół spółdzielców.

                   Celem powyższego jest skuteczne prewencyjne zminimalizowanie nieodpowiedzialnego a łatwego od dawna łamania prawa w SM przy niewspółmiernie niesymetrycznie słabej pozycji prawnej członków wobec osób funkcyjnych.

4.16.

a) Członkowie zarządu i RN są WOBEC CZŁONKÓW danej SM FUNKCJONARIUSZAMI PUBLICZNYMI, bowiem zarządzają mieniem społecznym powstałym w znacznej części z pomocą wsparcia ŚRODKAMI PUBLICZNYMI/budżetowymi, unijnymi/ – ze wszystkimi trwałymi konsekwencjami w obrębie SM.

b) Administrację SM obowiązują wymogi kpa. W zakresie i z powodów jw.

4.17. Kwestie dodatkowe.

4.17

a) Własność lokalu rozciąga się również na przylegające do niego balkon, loggię i taras, trwale połączone z budynkiem, przydzielone pomieszczenie piwniczne, parkingowe, itp. które służą do WYŁĄCZNEGO KORZYSTANIA przez właściciela lokalu, z wyłączeniem elementów ich konstrukcji. Ich powierzchni nie wlicza się do powierzchni użytkowej lokalu.

b) Ustawą nakazać w terminie /np. 1 roku/ dokonanie KOREKTY AKTÓW NOTARIALNYCH nie uwzględniających oczywistych wymogów a powyższego punktu. Na koszt spółdzielni z możliwością dochodzeniazwrotu od funkcyjnych sprawców takich wadliwych zapisów. Wprowadzeni w błąd użytkownicy czy właściciele lokali nie powinni ponosić dodatkowych kosztów.

5. Uwagi .

5.1.Wszelkie prawomocne rozstrzygnięcia sądowe, a zwłaszcza sądów wyższych instancji, szczególnie sądów centralnych, powinny być szybko koniecznie wiążące dla podobnych później wszczynanych spraw przynajmniej według zasady JEDNOLITOŚCI ORZECZNICTWA! Inaczej będziemy mieć dotychczasowy kogel – mogel z uciążliwym i czasochłonnym od nowa rozstrzyganiem analogicznych kwestii wcześniej rozstrzygniętych! A do tego wielu pozwów nie zgłaszają do sądów członkowie i mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych właśnie ze względu na nieświadomość swych praw, procedur oraz na owe uciążliwości i zaporowe zbędne koszty przy upominaniu się o zwyczajną sprawiedliwość – już kiedyś per analogiam rozstrzygniętą!

5.2. W postępowaniach przed organami publicznymi, w tym wobec organów sprawiedliwości, członek SM ma mieć uznawaną osobowość prawną oraz interes prawny, jeśli sprawa dotyczy jakiegokolwiek aspektu funkcjonowania jego spółdzielni. W tym m. in. odnośnie postępowań o szkodę na rzecz SM, bowiem ustawowo majątek SM jest własnością członków, nawet FAKTYCZNIE prywatną.

     Powyższe kierunkowe postulaty może centralnym gremiom decydującym o kształcie prawa przybliżą faktyczną konieczność radykalnych a sensownych zmian w ustawach spółdzielczych. Uregulować rzecz ustawowo – wreszcie dobrze, bez konieczności kolejnych „odkrywczych” nowelizacji! Prace na ustawami powinny być prowadzone przy otwartej kurtynie.

  Andrzej Cieślikowski

Spółdzielca ze spółdzielczo podobnej spółdzielni mieszkaniowej.

Olsztyn, październik 2016

 

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Po Marszu Poszkodowanych przez Prawo

Czy warto było zorganizować Marsz Poszkodowanych przez Prawo?

Czy osiągnęliśmy jako Stowarzyszenie OBURZENI zakładane cele?

I jeszcze kilka innych pytań związanych z Marszem, z Wyborami, z działalnością Stowarzyszenia Oburzeni.

Pierwsze dni po Marszu to tylko odnotowanie, że była migawka w TVP i bez zabarwienia został pokazany Marsz. W sumie sukces prawie żaden. Porównując szczególnie do akcji Referendum o odwołanie Prezydent m. st. Warszawy Panią Hannę Gronkiewicz-Waltz to żaden sukces.

Patrząc z innej płaszczyzny to zwiększenie liczby członków Stowarzyszenia w wyniku tego Marszu.

Dotarcie do kolejnej grupy społecznej.

Petycja złożona do Prezydenta RP Pana Andrzej Dudy (Tutaj poprzyj petycję). Pod podanym linkiem można zobaczyć złożoną Petycję. Temat zaistniał. Czy zakończy się powodzeniem to zależy od tego czy więcej osób się zaangażuje we wcielanie proponowanego rozwiązania prawnego w życie.

Mam ogromną prośbę. by wzmocnić nacisk na Prezydenta proszę o mailowe, pisemne wnioskowanie o powołanie organu obrony poszkodowanych.

Stowarzyszenie OBURZENI planuje kolejne działania propagujące wdrożenie petycji w życie. Jedną z takich inicjatyw to Marsz Traktatu Wersalskiego ( w roku 2018 był to Marsz Prawdy).

Marsz w dniu 28 czerwca 2019 roku ma też za zadanie włączenie kolejnych grup osób poszkodowanych w widoczną formę wpływania na kształt i rozwiązania prawne w Rzeczpospolitej Polskiej.

100 lat Polski na mapie Europy!

 28 czerwca 1919 r. – 28 czerwca 2019 r.

 Swoje poparcie dla idei oraz uczestnictwa w Marszu udzielił Pan Poseł Jakub Kulesza. Czekamy na kolejne zgłoszenia osób pragnących poprzeć i uczestniczyć w Marszu.Wydarzenie na Facebooku.

Przyjdź na MARSZ PRAWDY

 organizowany w stulecie podpisania Traktatu Wersalskiego

przez Stowarzyszenie Oburzeni.

 Traktat podpisali w imieniu Polski: Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski

 Oddajmy razem hołd Wielkim Polakom, którzy walnie przyczynili się do odzyskania i utrzymania przez Polskę niepodległości w tym dowódcy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. gen. Tadeuszowi Jordan- Rozwadowskiemu.

 Przyjdź na MARSZ PRAWDY , który odbędzie się w Warszawie 28 czerwca 2019 r. ( piątek) . Zabierz znajomych i rodzinę.

 Początek Marszu – zbiórka na placu przed PKIN, przy Metro Centrum ( „na patelni”)

 Godzina 15:00

 Trasa Marszu : Alejami Jerozolimskimi i Ujazdowskimi pod pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w Parku ujazdowskim, a następnie pod pomnik Romana Dmowskiego znajdujący się na skwerze u zbiegu alei Szucha i Alei Ujazdowskich

Zabierz ze sobą biało – czerwoną flagę. Tylko tyle i aż tyle.

Na Marsz zapraszają:

Jakub Kulesza, Jan Szymański, Marek Ciesielczyk, Tomasz Kucharczyk, Roman Dubowski, Paweł Połanecki i Wojciech Papis

Stowarzyszenie Oburzeni

 Kontakt roboczy przy organizacji Marszu Prawdy:

 Jan Szymański 600 820 483                                Wojciech Papis 514 268 064

(Przewodniczący Zgromadzenia)

W następnym artykule (opublikuję go 4 czerwca 2019 roku wieczorem) przedstawię swoja ocenę Wyborów z 26.05.2019 r. oraz przedstawię dalsze modyfikacje działań OBURZONYCH. Jak można korzystać z takiego narzędzia jak Google Analytics? Zapoznał mnie z tym narzędziem syn. Do czego może służyć. Czy może służyć? Czy służy komuś?

Z poważaniem

Jan Szymański

Spółdzielnia Mieszkaniowa czy można?

Spółdzielnia Mieszkaniowa czy można?

Poniżej opinia jednego z uczestników korespondencji w sprawie sytuacji w spółdzielniach mieszkaniowych.

Po wielu rozmowach widzę niemoc i bezsiłę w członkach spółdzielni. nie widzą możliwości zmiany ich sytuacji.

Spółdzielczość mieszkaniowa pogrążona jest w potężnej patologii. Zarządzający posadowili się na intratnych stołkach, okopali  raz zdobyte miejscówki, otoczyli parweniuszami, czują się panami państwa w państwie.
 
Miejsce Aniołów z Alternatywy 4 zajęli  oprychy, łotry, szmalcownicy.  Manipulacje, stosowanie tolerancji represywnej narzucającej swoje zasady życia zbiorowego, egzekwowanie posłuszeństwa wszelkimi metodami,  zastraszanie członków  spółdzielni, zastąpiły  zasady prawa.
   
W szeregu przypadkach stały się organizacjami przestępczymi, rekrutującymi się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego).  
Działalność organizacji  została oparta na wyzysku mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych itp.itd.
Mieszkańcy na co dzień zderzają się z rażącą patologią i wynaturzeniami w obszarze prawa, stosunków społecznych i gospodarczych, utrwalającego się bezprawia, różnorakimi nadużyciami wobec podmiotowych i majątkowych  spraw.
 
Oczywiście, wszelkich nawet rażących wynaturzeń zarządzający spółdzielczym mieniem nie dostrzegają, toteż na zgłaszane  problemy obruszają się …  twierdząc, że „są one nieprawdziwe, sprzeczne z stanem faktycznym”… A  zgłaszających nieprawidłowości oskarżają za… zniesławianie, itp. 
 
Po czym poznać, że organizacja jest patologiczna,  może mieć  charakter organizacji mafijnej, a mieszkańcy są krzywdzeni?
Ponieważ  charakteryzują się:
  1. nieusuwalnością i nietykalnością władz, 
  2. nadmierną konsumpcją środków finansowych, 
  3. rodzinnym, kumoterskim aparatem administracyjnym, 
  4. kominowymi płacami członków zarządu, i kierownictwa w osiedlach,
  5. inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, 
  6. wyprowadzaniem środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania  fikcyjnych faktur usługowych,
  7. legalizowaniem procederu dzięki kreatywnej księgowości  i  pozbawianiu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową, 
  8. niszczeniem społeczności spółdzielczej  poprzez brak realizowania ustawowych celów  eksmisje, dewastacje mienia).  
  9. Lekceważenie obowiązku zapewnienia stanu bezpieczeństwa technicznego budynków, eksploatacyjnej obsługi nieruchomości. Bieżącej konserwacji nieruchomości  etc.  Brak odpowiedzialności za stan nieruchomości i urządzeń, które stanowią jej wyposażenie,  ze sprawnym usuwaniem wszelkich usterek. Nieprzestrzeganie, obowiązku zarządcy organizowania  remontów oraz modernizacji budynków, w tym – wybranie najkorzystniejszych dla wspólnoty ofert i czuwanie nad prawidłowym przebiegiem prac oraz dotrzymywania terminów.
  10. Zapewnienie mieszkańcom dostępu do wyczerpujących informacji oraz dokumentacji, -udostępniania rozliczeń finansowych, etc. 

Wielomilionowe budżety spółdzielni stały się źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do „zaprzyjaźnionych firm”. Za klasyczną metodę przyjęto zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Zagospodarowanie rocznego budżetu realizuje się poprzez całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty  osiedlowe. Manipulacje kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowują jedynie wyselekcjonowani, uprzywilejowani – często firmy członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. (sic!)

Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców, jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej, powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców. 
Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się  w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych.  
Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom normalność!
Uniemożliwiają członkom spółdzielni  – prawo samostanowienia i godnego życia. (sic!)
 

Zarządzanie mieniem spółdzielców mieszkaniowych odbywa się  wbrew  fundamentalnej zasadzie  non profit i po rzeczywiście ponoszonych kosztach przez spółdzielnie.  

  1. Ustalania opłat na dany rok  wg  potrzeb i planów zarządu.  
  2. Rozliczanie kosztów dostawy ciepła i wody wbrew wskazaniom liczników wody i c.o.   Stosowanie nielegalnych podzielników ciepła.  
  3. Niezrozumiałe rozliczenia w procedurach przekształceń własnościowych, mieszkań lokatorskich,  mieszkań  funkcyjnych/wynajmowanych, organizowanie wzorem wczesnego prl-u  balów dla dzieci  biura zarządu, etc.  generujące szkody finansowe w mieniu spółdzielczym. 
  4. Hamowanie procesu przekształceń pod pozorem legalności. 
  5. Organizowanie w sposób sprzeczny z prawem przetargów. 
  6. Sporządzanie fikcyjnych bilansów i sprawozdań oraz dokumentacji z badania bilansów przez biegłych w tym zakresie.  ”Niczego nie wykrywające lustracje, służące do wystawiania spółdzielni dobrej oceny”. 
  7. Prowadzenie działalności inwestycyjnej / developerskiej, „budowanie  mieszkań  nie dla członków i ich rodzin, lecz jak deweloper ”dla każdego, kto się zgłosi”, generujące szkody finansowe w mieniu spółdzielczym. 
  8. Nietransparentne wykorzystywanie środków  funduszu remontowego,  bezprawnie klasyfikowanie  ich później jako rzekome modernizacje przymuszając  członków spółdzielni  do udziału w kosztach  ich spłat  jako  modernizacje,  pożyczek,  kredytów  zaciąganych  w interesie mieszkańców bez ich wiedzy. 
  9. Zatrudnianie członków rodzin, znajomków prezesów, dyrektorów, etc., działaczy, popleczników  tworząc  firmę dla osób specjalnej troski, pod ochroną. Faktycznie, osłaniającą spółdzielnię przed rzeczywistą kontrolą jej gospodarki i przed wszelką odpowiedzialnością cywilną i kamą.  
  10. Uczestnictwo zatrudnionych radców prawnych / opłacanych przez członków, w legalizowaniu wszelkich nadużyć i przekrętów i nadawanie im pozorów legalności. 
  11. Tworzenie statutu spółdzielni rażąco niezgodne z prawem spółdzielczym i innymi przepisami prawa np. ustawą o rachunkowości, wpisane do rejestru sądowego i ułatwiające władzom spółdzielni nadużycia. 
  12. Wyłanianie organów przedstawicielskich z rażącym naruszeniem zasady reprezentatywności, przy braku kworum,  wg działań manipulatorskich,  dajacych skutek tworzenia się klik trudnych do wyeliminowania. 
  13. Utajnianie przed członkami spółdzielni wysokich wynagrodzeń najróżniejszych nagród i premii wypłacanych członkom zarządów i rad nadzorczych, rad osiedli, pracownikom. 
  14. Upowszechnianie nieprawdy, manipulacji, sławienie rzekomych sukcesów gospodarczych, organizacyjnych, innych spółdzielni. 
  15. Rozgrywanie przez garstkę „wybrańców” walnych zgromadzeń,  i uchwalanie wszystko, co przedłoży zarząd.    

Te procedery,  grzechy główne  spółdzielni mieszkaniowych  prowadzą do wszystkich pozostałych faktów bezprawia. 

spółdzielca 

Kilka lat temu w rozmowie z dobrą znajomą (koleżanką może?) przeanalizowałem taka sytuację w jednej z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych.

Zacząłem od najprostszej sprawy, kto rządzi w spółdzielni.   Zarząd.

A kto wybiera Zarząd? W tej spółdzielni Rada Nadzorcza. A kto Radę Nadzorczą i w jaki sposób.

Po otrzymaniu tej odpowiedzi przedstawiłem zarys planu zmiany stanu rzeczy (złego).

Nie znalazł się nikt, kto podjął by ryzyko wdrożyć ten plan w życie.

Ta sama Znajoma zapoznała mnie z osobami w innej warszawskiej spółdzielni mieszkaniowej. Ta osoba i kilka innych świeżo cieszyło się przejęciem władzy w spółdzielni w postaci wprowadzenia do Rady Nadzorczej „swoich” osób. Zachwalali, że teraz nareszcie będzie dobrze sprawiedliwie itd. itp.

Jak się sprawa zakończyła? Po dwóch unieważnionych konkursach na Prezesa i Zarząd w trzecim wybrano „właściwe osoby”. Finał taki, że pomimo zmian wszystko zostało po staremu. Ani na jotę żadnej poprawy. Tylko wymiana osób.

Inna spółdzielnia na Pradze Północ znajoma (inna) cieszy się po usunięciu starego Zarządu oskarżanego o wszystko co najgorsze. Radość, teraz wybierzemy właściwe osoby (w gronie członków sporo inteligentnych ludzi itd. itp.) Kilka dni temu dzwonię do niej i pytam jak sprawy spółdzielni. Wybrano takie osoby, które nie wiedziały jak przeprowadzić podstawowe procedury w spółdzielni mające doprowadzić do konstytutywnego procesu zmian. Doszło do mnóstwa awantur. Stan nic nie inny niż był.

W tych procesach popełniono mnóstwo błędów. Pierwszy podstawowy brak jakiegokolwiek planu i osób mogących spełnić oczekiwania zainteresowanych.

Czy można to zrobić skutecznie i z dobrym skutkiem dla członków?

TAK

Taki schematyczny sposób przedstawię przy okazji kolejnego tekstu na temat patologii w spółdzielniach mieszkaniowych.

Administruję wieloma wspólnotami mieszkaniowymi w trzech dzielnicach Warszawy.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Spółdzielnia Mieszkaniowa Zarząd

Spółdzielnia Mieszkaniowa Zarząd

W ostatnich dniach stycznia 2019 roku, spółdzielnia podjęła akcję, kampanię – rozpowszechniania we wszystkich osiedlach, nieruchomościach, na wszystkich tablicach ogłoszeniowych pisma dot. zrealizowanego w dniu 04 września 2018 r. 

programu TVP1 „Alarm”.  [podczas walnego zgromadzenia wrześniowego].

 

Istotnym faktem w sprawie jest, że „krucjatowe” pismo zostało datowane na dzień 25 stycznia 2019 roku, a  podpisane przez prezes spółdzielni i wiceprezesa ds inwestycji i remontów.

 Zawarta w piśmie treść w zderzeniu z faktami  wielu czytających może wprowadzić w błąd. 

  1. Z uwagi na nie uzyskanie absolutorium  przez prezesa M.S. na walnym zgromadzeniu w dniu 22 czerwca 2018 r., funkcję prezesa spółdzielni z dniem 03 września 2018 r. objęła kolejna prezes B.R.
  2. Funkcja wiceprezesa ds finansowo-ekonomicznych U.G., który nie otrzymał absolutorium na walnym zgromadzeniu 22 czerwca 2018 r. w wyniku organizowanych kolejno konkursów, została obsadzona   dopiero  styczniu 2019 r.
  3. Wiceprezes ds inwestycji i remontów który uzyskał niewielką ilością głosów  absolutorium,  złożył rezygnację z dniem 28 stycznia 2019 r.,  czyli  w  trzy dni  od  datowanego pisma. (sic!) 

Odnośnie powyższych jak i  pozostałych kwestii można powiedzieć,  że szarża  przeciwko TVP1 ,  programowi  „Alarm” miała wprowadzić kogoś w błąd. 

 W świetle zorganizowanej akcji można przyjąć,  że główną myślą,  ideą rozpowszechnionego masowo pisma, było zastosowanie tolerancji represywnej narzucającej   swoje zasady życia zbiorowego, egzekwowanie posłuszeństwa wszelkimi środkami mieszczącymi się we wszelkich granicach represywności. Uzasadniającej funkcjonowanie terroru psychicznego za pomocą którego „mniejszość ma prawo zarządzać większością i narzucać im swoje normy, często patologiczne”. 

 
Stosowana ideologia  – umożliwia zawłaszczenie przez mniejszość/nazywającą się
 
elitą, produktu społecznego/spółdzielczego – dobrze zorganizowanej grabieży na dużej
 
zbiorowości, w zasobach spółdzielni.  
 
Pozyskiwania cudzych dóbr w codziennej praktyce,  zalegalizowanych jako działań
 
bezkarnych. 
 
Traktowanie spółdzielców jako potencjalny łup, który można spuentować: mniej pracy dla
 
elit a więcej korzyści dla nich. 
 
Czy istnieje realna szansa na zmianę tzw. patologicznej sytuacji w danej konkretnej spółdzielni?

Legia Warszawa

Legia Warszawa

Temat na czasie. Kolejne upokorzenie. Czy tak musiało być? Teraz niestety tylko takie mogło być zakończenie występów Legii. Jest to wynik błędów w zarządzaniu organizacją jaką jest Legia Warszawa. Dla mnie jako obserwatora z dalekiej perspektywy, chaos wytworzony w klubie i wszystkich elementach powiązanych nie mógł doprowadzić do niczego dobrego. Sądziłem, że po takich doświadczeniach Prezes Mioduski ma już przygotowane rozwiązanie alternatywne. Tak nie jest. Dopiero go szuka i to po świecie.

Czy podejmie kolejne błędne decyzje? W moim stanie wiedzy tak. Ratowanie w ostatniej chwili mistrzostwa lub wicemistrzostwa Polski i kolejny blamaż w europejskich rozgrywkach klubowych za rok. W obecnych rozgrywkach w najlepszym wypadku przejście do fazy grupowej tylko przy spełnieniu warunku tj. trener lub osoby zatrudnione z układami w europejskiej piłce nożnej. Chyba, że znajdzie rozsądnego doradcę i posłucha jego rad.

Czy prowadzenie piłkarskiego klubu sportowego to jest prosty temat? Nie, jest to bardzo trudny  temat i w Polsce mamy niewiele sukcesów na tym polu. Czy jest proste rozwiązanie? Nie ma. W polskiej piłce nożnej trzeba zmienić wszystko. Na razie wszelkie mankamenty tego sportu przykrywają sukcesy reprezentacji  a tak naprawdę osoba Prezesa Zbigniewa Bonka. Bez niego już dużo wcześniej byłaby widoczna mizerność naszego narodowego sportu. Pan Boniek nie zmienił podstawowych elementów wpływających na klasę sportową piłki klubowej w Polsce a także reprezentacji.

Czy Prezes Mioduski znajdzie rozwiązanie problemów Legii Warszawa? Niestety może tylko na chwilę. Źródła finansowania klubu są w stanie zapaści. Sam Prezes nie posiada własnych pieniędzy, by wspomóc klub w gorszym okresie. Klub to nie tylko pierwsza drużyna. Tak naprawdę w funkcjonowanie klubu, struktur z nim powiązanych jest kilka tysięcy osób. Nie wspomnę o kibicach, kibolach, sympatykach i antagonistach Legii Warszawa. To inna bajka, inne powiązania i relacje.

Zawodowych zarządzających i robiących to skutecznie Polaków jest coraz więcej. Kiedy pojawią się oni w piłce nożnej? W ciągu kilku najbliższych lat. 

Jak właściciele klubów zorientują się, że rzetelną pracą, umiejętnościami zawodowymi, jak zobaczą, że dotychczasowe metody prowadzenia klubów nie pozwalają osiągać zakładanych celów zmienią zasady prowadzenia organizacji i zasady zatrudniania ludzi w klubach. Pierwsze jaskółki się pojawiają ale są skutecznie sprowadzane do właściwego poziomu, Jeszcze jakiś czas.

Temat zarządzania organizacją dotyczy także stowarzyszeń, partii politycznych, ruchów politycznych. Najczęściej od przywódców tych organizacji zależy, czy one trwają, osiągają sukcesy w postaci zdobytych mandatów radnych stanowisk prezydentów, burmistrzów, mandatów posłów, senatorów, posłów europarlamentu.

Z poważaniem

Jan Szymański

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

W Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej powszechnie stosowany jest
paradoks  POZBAWIANIE CZŁONKÓW MIESZKAŃ pod pozorem SZKODZENIA
SPÓŁDZIELNI.- NIEGOSPODARNE ZARZĄDZANIE MIENIEM ZRZESZONYCH SKUTKUJĄCE
MILIONOWYMI STRATAMI,  UKRYWANE   I  NAGRADZANE(sic!)
 
Rabunkowa gospodarka Spółdzielni  wobec  zrzeszonych,  trwa,  ma się
dobrze  dzięki akceptacji rady nadzorczej  (SIC!)
 
Ostatnie lata nieodpowiedzialnego zarządzania mieniem zrzeszonych
„owocujące”  milionowymi stratami [bilans, sprawozdania,
przeprowadzone lustracje] wg planu bezczelnie nazwanego przez
„profesjonalistów naprawczymi”  POKRYJĄ  ZRZESZENI.  Jeszcze o  tym
nie wiedzą, a niektórzy z uwagi na wiek, stan zdrowia nawet nie
zauważą !
 
ZARADNI,  GOSPODARNI INACZEJ,  NIE ZAMIERZAJĄ PONIEŚĆ KONSEKWENCJI  –
wolą  straty przerzucić na NIEUZASADNIONE PODWYŻKI  – wliczone
geszefciarsko w opłaty za mieszkanie  (SIC!)
 
CO  NA  TO  PROKURATURA,  INNE ORGANY,  MINISTER  ds BUDOWNICTWA .?  ….
 
WYGENEROWANIE NIEGOSPODARNOŚCIĄ  WIELOMILIONOWYCH STRAT,  nieudolnego
zarządu spółdzielni MOŻNA OKREŚLIĆ  TYLKO W JEDN SPOSÓB (SIC!)
 
Manewr  obciążenia stratami  zrzeszonych   ma uwierzytelnić
„obowiązek” zrzeszonych do pokrycia sprzeniewierzonych środków (SIC!)
HANIEBNE !   Nieświadomość większości  mieszkańców spółdzielni,
zamierzają przekuć  w  ofiarność typu, „pomożecie”.  Niezależnie od
rodzaju  „uzasadnienia”  tego podłego  działania,
działania sprowadzają się do tego samego –   DZIAŁAŃ NA SZKODĘ
SPÓŁDZIELCÓW  i  konieczności  SKIEROWANIA  DONIESIENIA  DO
PROKURATURY (SIC!)
 
Nie można dopuścić  do kontynuowania uprawianej OD KILKU LAT przez
Zarząd beztroskiej niegospodarności mieniem zrzeszonych.
 
Pozwalanie na  „ROBIENIE UNIKÓW PRZED KONSEKWENCJAMI”,
 
co potwierdziły badania sprawozdania rocznego za 2017 rok,
przeprowadzona lustracja inwestycyjna, przeprowadzony audyt
niezależnych biegłych!.
 
Podkreślenia wymaga fakt, że dla obrony, ochrony zarządzających,
UKRYCIA  ich  niegospodarności,  ukrywane są materiały. Co istotne
przy pełnej bierności rady nadzorczej Warszawskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej (SIC!)
 
UKRYWANE – mimo,  że  DZIAŁANIA zarządu PRZYNIOSŁY STRATY WSZYSTKIM
CZŁONKOM, NIE TYLKO FINANSOWE, W POSTACI PIENIĘDZY,
ALE I WIZERUNKOWE ! OD Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
ODWRACAJĄ SIĘ POTENCJALNI CZŁONKOWIE I KONTRAHENCI. (SIC!)
 
SKUTKI BEZTROSKO UPRAWIANEJ NIEGOSPODARNOŚCI UPRAWNIAJĄ   KAŻDEGO
OBYWATELA / ZRZESZONEGO   DO ZŁOŻENIA   DONIESIENIA O   PODEJRZENIU
NIEPRAWIDŁOWOŚCI [zarząd ma obowiązek dowieść,  nieistnienie
zarzutów]!  I co ważne, składający doniesienie, nie może być z tego
powodu gnębiony!
 
Już na ten moment, żołnierzyki zarządu  pocztą pantoflową puścili
przekaz …na temat stronniczości wymiaru sprawiedliwości dla
kreatywnego zarządu.
Już w komentarzach ….słychać o umorzeniu prokuratorskiego śledztwa –
…”o ewentualnej wygranej w sądzie…” (sic!)
 

Oburzeni

OBURZENI

Wiele razy padało pytanie na co jesteście oburzeni? Odpowiedzią na nie może być nasz statut i program. Wiele osób twierdzi, że taka nazwa to obciach. Nie pozwoli ona na jakikolwiek sukces. Sami funkcjonują wiele lat w życiu społecznym. Mają za sobą niewielkie sukcesiki na lokalnym polu. Brakuje im sukcesu na polu ogólnokrajowym.

My członkowie Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI szukaliśmy i formuły jak i innej nazwy.

Organizacji, mających ambicje polityczne, społeczne jest w Polsce co najmniej kilka tysięcy (takie, które skupiają kilka/kilkanaście osób) i są jakąś formą prawną obowiązującą w Polsce. Z tego rzeczywiście działających, mających uregulowany stan prawny (prawie idealnie) są setki. O większości z nich nikt nie słyszał.

Środowiska oburzonych, pod ta nazwą lub zbliżoną, funkcjonują na całym świecie. Mają różne barwy polityczne, najczęściej podyktowane przez aktualne przywództwo organizacji. My również wywodzimy się z tego środowiska. Jesteśmy odłamem ruchów, które pojawiły się w Polsce w latach 2005 do 2013. W pewnym czasie byliśmy blisko Pawła Kukiza.

Chcąc działać w ramach obowiązującego prawa doprowadziliśmy, (nie bez kłopotów) do rejestracji w KRS naszego stowarzyszenia.

Nazwa OBURZENI budzi kontrowersje. Jednocześnie nie pozostawia prawie nikogo obojętnym. Nie spotkałem nawet jednej osoby, która stwierdziłaby „nigdy na nic nie byłem oburzony”. Za to często słychać w różnych mowach, rozmowach, dyskusjach, że jego uczestnika coś, ktoś, jakieś działanie oburza. Są narzędzia pozwalające ocenić, czy dana nazwa jest akceptowalna w życiu politycznym. Nauki zarządzania/kierowania organizacjami podają wiele takich narzędzi. Podstawowe z nich stosują wszystkie partie polityczne i organizacje społeczne mające ambicję odgrywać kluczowe role w swoim segmencie działania. Narzędzia użyte przez nas do badania, utwierdziły Radę Koordynacyjną, że nazwa OBURZENI jest prawidłowa. Nawet jeden z członków Rady,  poszukujący od wielu lat, innej nazwy zaakceptował fakt, że OBURZENI są już marką. Bieżącym przykładem, że Stowarzyszenie Oburzeni funkcjonuje w obrocie politycznym jest użycie naszej nazwy przez posła Jakubiaka z ruchu Kukiz 15.  

Ja jako Przewodniczący podkreślam, nastawiłem się na budowę stabilnej, trwałej formacji politycznej, która będzie stawiała na uczciwość, rzetelność oraz pracę na rzecz interesu Polski.

Nazwa OBURZENI dobrze oddaje  nasze nastroje, po obserwacji zachowań i działań wszystkich obecnych na scenie politycznej, graczy.

Z poważaniem

Jan Szymański

 

Stowarzyszenie OBURZENI

Stowarzyszenie OBURZENI

Zmiana jest to jedno ze słów i określeń, które opisują to co wokół każdego z nas się dzieje w większości płaszczyzn naszego życia. Stowarzyszenie również im podlega. Moje podjęcie się przewodniczenia/przewodzenia stowarzyszeniu OBURZENI jest tego konsekwencją. Wywodzimy się z ruchów powstałych w Polsce po 2010 roku. Sukcesem zakończyło się działanie osób skupionych wokół Pawła Kukiza. Narosło wiele kontrowersji wokół jego sposobów działania, osób, które wybrał do skonsumowania swojego sukcesu. Wielu wieszczyło Kukizowi porażkę na początku jego działalności politycznej. Taki osąd sytuacji miało również środowisko bliskie Markowi Ciesielczykowi i Antoniemu Gutowi. Dlatego podjęli decyzję o założeniu stowarzyszenia wpisanego w ramy prawne Polski. Stąd rejestracja w KRS.

Po czterech latach działania kolejne zmiany w stowarzyszeniu. Z pierwszych władz pozostały dwie osoby Marek Ciesielczyk i Paweł Połanecki. Stowarzyszenie nigdy nie ukrywało swoich ambicji politycznych. Na dzień dzisiejszy było to uczestniczenie w różnego rodzaju wyborach, bez sukcesu. Wyjątek to działania Marka Ciesielczyka i zostanie Radnym Tarnowa po unieważnieniu wyników wyborów w jednym z okręgów. Nie do końca można je przypisać OBURZONYM. Drugim elementem naszej działalności to pomoc osobom poszkodowanym przez istniejący system prawny. Na tym polu mamy więcej sukcesów. Skuteczna pomoc (zmiana rozstrzygnięć sądowych na korzyść zwracającego się o pomoc) została udzielona w wielu wypadkach.

W swoich działaniach kieruję się kilkoma zasadami:

  1. Przy podjętych działaniach stosuję normy moralne i zasady zachowań powszechnie akceptowalne.
  2. Nie muszę przekonać do siebie i swoich działań wszystkich. By móc je wdrażać potrzebuję akceptacji większości.
  3. Podjęte działanie ma być skuteczne.
  4. Podlegam ocenie w każdym aspekcie działania, życia przez wszystkich z którymi się stykam i na których oddziałuję (nie ważne czy ta osoba jest ministrem, profesorem prawa, przedsiębiorcą dysponującym miliardami złotych czy menelem z Pragi „Gumą”). To ich ocena jest miernikiem. Bardzo dobrze, gdy moja własna  ocena sposobów i skutków oddziaływania pokrywa się z tą pierwszą.
  5. Żeby być skutecznym muszę zmieniać innych i siebie.

Decyzją Członków Stowarzyszenia oraz Rady Koordynacyjnej zostałem Przewodniczącym. Część ma duże wątpliwości, czy jestem właściwą osobą.

Posiadam tytuł magistra Zarządzania Strategicznego po Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania w Warszawie. Pracę magisterska napisałem na podstawie własnych działań wdrożeniowych nauki zarządzania organizacją na zajmowanych stanowiskach  maszynisty instruktora i naczelnika sekcji w PKP.

Jestem współzałożycielem Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Mazowsza i Podlasia i byłym członkiem jego pierwszych władz.

Prowadzę działalność gospodarczą w zakresie administrowania wspólnotami mieszkaniowymi. Uczy ona pracy z Zarządami wspólnot, wieloma urzędami, każdego typu mieszkańcami administrowanych budynków.

Po Nowym Roku przedstawię moją ocenę dotychczasowej działalności stowarzyszenia oraz skrótowe cele i sposoby do ich osiągnięcia na najbliższy rok. Przedstawię warunki brzegowe jakie stawiam sobie, Członkom stowarzyszenia, Sympatykom i chętnym do włączenia się w działalność OBURZONYCH.

Jestem szefem i za  działania wszystkich współdziałających biorę odpowiedzialność. Czy to będzie Marek Ciesielczyk, Kowalski czy Iksiński. Oceniam i będę oceniany. Mam narzędzia   do kierunkowania działań i będę z nich korzystał. Kilka ostatnich rozmów telefonicznych i osobistych, pomimo bardzo negatywnego nastawienia moich rozmówców, poddały  mi pomysły na dalsze działania.

Z poważaniem

Jan Szymański – Przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia OBURZENI

Bankierzy podbili Polskę?

Bankierzy podbili Polskę?

Jak bankierzy podbili Polskę i świat

(uwagi na marginesie rozprawy prof. Richarda A. Wernera,     Stracone stulecie w ekonomii)*

Jednym z motywów podjęcia przeze mnie studiów historycznych w 1984 r., była świadomość  zakłamania wiedzy o dziejach. Jednak szybko przekonałem się, że jeszcze większe i groźniejsze jest zakłamanie ekonomii, o czym zdecydowanie rzadziej zdawano sobie sprawę.  A mimo to dopiero dziś widzę, że poziom zmanipulowania ekonomii okazał się być znacznie głębszy i trwalszy niż wydawało się nam w czasach PRL i socjalistycznej gospodarki planowej. Okazało się bowiem, że wypaczenie wiedzy ekonomicznej ma źródła nie tylko w komunizmie, ale również w nauce zachodniej, a historię najnowszą należałoby napisać na nowo. Prawdę  tę wykładam na studiach podyplomowych, z dziedziny nowej ekonomii, Nawigatorzy Jutra w  Warszawskiej Szkole Zarządzania – Szkole Wyższej.

Kiedy zaczęła się tzw. transformacja ustrojowa (89/90 r.) strona opozycyjna układu okrągłostołowego zadecydowała w sposób ostateczny o jej kierunku, nie mając najczęściej żadnych ku temu kompetencji, polegając na suflerach podesłanych przez międzynarodowego lichwiarza Geoge’a Sorosa, który uprzednio dogadał sie już z ekipą Jaruzelskiego i Rakowskiego. Teraz należało tylko przekonać ludzi koncesjonowanej przez władzę komunistyczną opozycji do kontynuacji planu. Zadanie nie przysporzyło praktycznie żadnych problemów, ponieważ ekipa nowych decydentów nie myślała w kategoriach patriotycznych lecz lewicowych i kosmopolitycznych. Miała zresztą rodowód komunistyczny a nawet stalinowski. Jej czołowymi przedstawicielami byli: Geremek, Kuroń i Michnik.

Tak bezbronna Polska wydana została na łup międzynarodowej oligarchii finansowej, czego pierwszym przejawem był tzw. plan Balcerowicza  (Sorosa). Jego istota polegała na wykorzystaniu długu jako narzędzia przejęcia najcenniejszych składników majątku narodowego i likwidacji zbędnej z punktu widzenia zagranicznych korporacji konkurencji, jak również wyssaniu z Polski, za pomocą arbitrażu finansowego (sztywny kurs wymienialnego  dolara przy równoczesnym oprocentowaniu lokat złotowych dochodzącym do 100%/rok),  wielu miliardów dolarów oszczędności obywateli.

W archiwum po Michale Falzmannie (odkrywcy afery FOZZ) zachował się dokument potwierdzający układ zawarty  między Sorosem a rządem PRL. Jest to list Sorosa do ministra finansów Andrzeja Wróblewskiego datowany na 31 maja 1989 r., a więc na kilka dni przed kontraktowymi wyborami 4 czerwca. Autor listu kreśli projekt przejęcia polskiego przemysłu i państwowej infrastruktury za długi poprzez powołanie specjalnej instytucji – Agencji Likwidacyjnej. Ten nadrzędny plan był realizowany przez cały okres III RP w nieco innej formie, która była wymuszona przez nieoczekiwany przez komunistów wynik wyborów, a w konsekwencji powołanie rządu Mazowieckiego. Fakt ten spowodował, że trzeba było bardziej liczyć się z tzw. stroną opozycyjno – solidarnościową, której znaczenie od czasu obrad okrągłostołowych znacznie wzrosło.

Niedługo później, 2 lipca 1989 r., w tygodniku Forum ukazał się przedruk z datowanego na 22 czerwca artykułu opublikowanego w dzienniku Financial Times, autorstwa E. Mortimera, J. Lloyda, P. Riddella i L. Barbera. Tekst, który przeszedł bez echa, informował o wstępnej aprobacie wyrażonej przez ekspertów rządu Rakowskiego i Solidarności dla planu George’a Sorosa, który przewidywał reformę gospodarczą opartą o drastyczne oszczędności, wymienialność złotówki i przede wszystkim prywatyzację poprzez przekazanie wszystkich przedsiębiorstw państwowych Agencji Likwidacyjnej, która zreorganizowałaby je w spółki akcyjne, a następnie przekazała 25 – 30% akcji funduszom powierniczym obsługującym zadłużenie kraju. Zarządzający tymi funduszami (z prawem dysponowania akcjami) mieli być mianowani przez wierzycieli. Przejęcie pozostałych 75% – 70% akcji najwartościowszych przedsiębiorstw nie byłoby szczególnie trudne ze względu na gigantyczne przeszacowanie wartości dolara i innych walut w stosunku do złotówki, wynoszące nawet 10 – krotność  (nową politykę walutową zainicjował rząd Rakowskiego wprowadzając w marcu 1989 r.  prawo dewizowe) oraz postponowanie polskiego kapitału tkwiącego w majątku narodowym i zasobach ludzkich.   

Ostatecznie pierwotny projekt powołania Agencji Likwidacyjnej nie został zrealizowany. Jej funkcję w pewnej mierze spełnił kilka lat później Program Powszechnej Prywatyzacji.  

Sam G. Soros w  swojej książce Underwriting democracy, oprócz opisu założenia w 1988 r. Fundacji Batorego oraz spotkań z Jaruzelskim i Rakowskim, stwierdza, że zaproponował wówczas „swego rodzaju makroekonomiczną wymianę długu na akcje polskich przedsiębiorstw”.

Latem 1989 r. po uprzednim przygotowaniu przez Sorosa gruntu do Polski przyjeżdżają jego  emisariusze: Jeffrey Sachs i David Lipton. Zwłaszcza pierwszy z nich odegra znaczącą role we wdrożeniu i uszczegółowieniu planu, który zostanie przedstawiony nowemu premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu i dzięki Waldemarowi Kuczyńskiemu (jedynemu ekonomiście, który rekomendował plan) będzie szybko zaakceptowany. Kuczyński również zaproponuje Leszka Balcerowicza na stanowisko ministra finansów a zarazem twarz i wykonawcę nowej polityki gospodarczej.

Plan Sorosa/Sachsa/Balcerowicza był elementem szerszej koncepcji realizowanej w krajach rozwijających się. Był zgodny z kluczowymi założeniami tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który odzwierciedlał filozofię neoliberalną prowadzącą do neokolonialnej eksploatacji krajów rozwijających się przez globalny kapitał.

Podstawowym celem Konsensusu było narzucenie krajom rozwijającym się (blok postsowiecki i tzw. kraje Południa) otwarcia własnych rynków na przepływ kapitału, towarów i usług z państw Zachodu. Oznaczało to zniesienie ograniczeń w handlu i  swobodę działalności banków, ubezpieczycieli, funduszy inwestycyjnych i innych instytucji finansowych. Dzięki temu międzynarodowy kapitał otrzymał niepowtarzalną szansę na ekonomiczny podbój krajów nieprzygotowanych na stawienie czoła nasilającej się globalizacji. Narzucenie zasad Konsensusu nie było trudne, gdyż kraje wchodzące w orbitę wpływów Zachodu były bardzo zadłużone i dług ten stał się narzędziem szantażu: jeśli nie spełnicie naszych surowych warunków, nie możecie marzyć o jakichkolwiek ulgach w spłatach, a tym bardziej o nowych pieniądzach z MFW czy BŚ.  Tak więc warunkiem przyznania nowych, pilnie potrzebnych budżetowi, kredytów było wasalne  posłuszeństwo. Hipokryzja tej sytuacji polegała na tym, że kraje zachodnie równocześnie chroniły swój rynek i subsydiowały część gałęzi produkcji (np. rolnictwo), a odmawiały tego samego krajom podporządkowanym. Ta asymetria powodowała zalew rynku importowanymi towarami, uderzała w rodzimą produkcje, tworząc bezrobocie. Z kolei w 1989 r. (po uwolnieniu przez rząd Rakowskiego cen żywności i wprowadzeniu nowego prawa walutowego), ze względu na ogromne przeszacowanie wartości walut, nastąpił wykup części towarów rodzimej produkcji, co skłoniło producentów do podnoszenia cen i napędziło inflację wpychając w sferę ubóstwa dużą część społeczeństwa (ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w 1989 r. o 351%). W 1990 r. średnia inflacja wyniosła 600% (wskaźnik jednocyfrowy został osiągnięty dopiero w 1999 r.),  przeciętne płace spadły o 24,6%, realna wartość rent i emerytur o 19%, a dochody netto z rolnictwa na jednego pracującego o 63%. W 1993 r., po kliku latach wprowadzania „reform”, co najmniej 40% społeczeństwa znalazła się poniżej socjalnego minimum egzystencji (w 1989 r. było to 16,6%). 

Konsekwencją wdrażania zasad Konsensusu, w następnych latach, było stopniowe oddawanie kontroli nad finansową, produkcyjną, handlową i medialną infrastrukturą państw oraz utrwalanie systemowych mechanizmów wyzysku. Dotyczyły one zwłaszcza pasożytniczego sektora bankowego. Pierwszym aktem tego zjawiska było wprowadzenie horrendalnego  oprocentowania kredytów, również tych udzielonych wcześniej, co pogwałciło podstawową  zasadę, według której prawo nie działa wstecz. Nastąpiło uderzenie w rolnictwo i państwowy przemysł. Polskie firmy upadały lub płaciły gigantyczny odsetkowy haracz, który następnie poprzez lokaty zamieniane na dolary były wywożone z Polski. Było to pierwsze zastosowanie finansowej broni masowego rażenia i pierwszy spekulacyjny atak na III RP. W takiej sytuacji kapitał zagraniczny mógł z łatwością przejmować polskie przedsiębiorstwa (oblicza się, że średnia cena zakupu stanowiła ok. 10% wartości). Nie rzadko były to wrogie przejęcia celem likwidacji.

Innym czynnikiem ułatwiającym przejmowanie majątku narodowego była walka z inflacją, która umożliwiała duszenie popytu wewnętrznego, co dodatkowo osłabiało polskie, głównie, państwowe firmy i otwierało rynek na import obcych towarów, obniżając konkurencyjność polskiej produkcji. Właśnie pod hasłem walki z inflacją wprowadzono tzw. popiwek, podatek od wypłat ponadnormatywnych wynagrodzeń, który osiągnął stopę 400 -500%. Był on potężnym ciosem zadanym państwowemu przemysłowi, który z założenia był przeznaczony pod młotek. Miał też charakter demoralizujący i sprzyjał wzrostowi bezrobocia, a w szerszej perspektywie był symbolem zaciskania pasa, czyli pierwszej operacji uspołecznienia kosztów przy jednoczesnym sprywatyzowaniu zysków.

Pod hasłami prywatyzacji, liberalizacji i deregulacji dokonywała się akumulacja poprzez wywłaszczenie, przejmowanie aktywów, sfinansowanych częściowo przez kredyty epoki Gierka, a wypracowanych przez kilkadziesiąt lat pracy kilku pokoleń. Przypomina to sytuację kredytobiorcy hipotecznego, któremu bank zabrał częściowo spłacone mieszkanie, które musi dalej spłacać.

Konsensus Waszyngtoński zatem nie był receptą na tworzenie dochodu i bogactwa, lecz sposobem jego redystrybucji.

Konsekwencją procesu zapoczątkowanego tzw. planem Balcerowicza był nie tylko upadek polskiego przemysłu i wyprzedaż najcenniejszych jego składników, przejęcie banków oraz mediów,  ale przede wszystkim narastające zadłużenie, w znacznej części wobec wierzycieli zagranicznych. Dług odziedziczony po PRL (w połowie umorzony) został spłacony dopiero jesienią 2012 r. Jednak znacznie wcześniej zadbano, żeby kraj wpadł w nowe sidła zadłużenia, tym razem o charakterze systemowym. Dawało to gwarancję pogłębiającego się z roku na rok uzależnienia od wierzycieli. W 1997 r. uchwalono Konstytucję, prawo bankowe i ustawę o NBP. Stworzyły one ramy nowej architektury finansowej opartej na oprocentowanym pieniądzu dłużnym emitowanym przez prywatne banki komercyjne. Odtąd państwowy bank centralny nie miał prawa emitować pieniądza na potrzeby gospodarki, która zaczęła się podnosić po hekatombie pierwszych lat transformacji. To prawo otrzymały  (w większości niepolskie) prywatne banki komercyjne, które zaczęły nakręcać spiralę długu wewnętrznego. Państwo nie mogąc korzystać z emisji własnego pieniądza zostało zmuszone do kredytowania się w zagranicznych bankach i międzynarodowych instytucjach finansowych (podobnie jak za czasów Gierka).

Naturą narzuconego Polsce w 1997 r. systemu jest wykładniczy przyrost długu, który staje się szczególnym problemem, gdy tempo rozwoju gospodarki nie dorównuje wzrostowi zadłużenia. W chwili obecnej (oficjalny) publiczny dług Polski jest wielokrotnie większy niż u schyłku PRL. Zadłużenie sektora finansów publicznych osiągnęło 990 mld zł, z czego 80% to dług zagraniczny. 30% całości stanowi dług denominowany w walutach obcych, co generuje potężne ryzyko walutowe. Koszty obsługi zadłużenia (spłaty odsetek) stanowią mniej więcej równowartość rocznych wpływów budżetu państwa z tytułu podatku PIT (w zależności od roku: 30 – 40 mld zł). Roczne koszty braku emisji własnego pieniądza, czyli przyczyny zadłużania się, są natomiast obliczane na kwotę 150 – 200 mld zł, czyli równowartości kilku dziur budżetowych. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie prowadzenie jakiejkolwiek suwerennej polityki gospodarczej czy zagranicznej, a zwłaszcza polityki niezgodnej z interesami wierzycieli. Gdy nie będziemy dyspozycyjni i posłuszni, wystarczy obniżenie ratingu i wyprzedaż polskich obligacji skarbowych, żeby zachwiać popytem na nowe papiery (potrzeba rolowania długu) i spowodować problemy z płynnością finansową państwa. Taka groźba wisi na głowami każdej ekipy rządowej w Warszawie niczym miecz Damoklesa.

Program wicepremiera Morawieckiego może jedynie sytuację uzależnienia pogłębić, ponieważ zakłada zwiększenie „ubankowienia”, czyli długu, zwolnienie z podatku bankowego obligacji skarbowych, wprowadzenie e-paragonu, wyeliminowanie z obrotu gotówki,  poparcie dla umów TTIP i CETA czy zwiększenie fiskalizmu (jednolity podatek i jednolity plik kontrolny). Zwiększenie zadłużenia zawsze, prędzej czy później, skutkuje przykręceniem śruby podatkowej, która ma wycisnąć pieniądze potrzebne do spłaty wierzytelności.   Szczególnie absurdalny jest pomysł budowania polskiego kapitału przemysłowego w oparciu o zagraniczny kredyt. Plan  Morawieckiego, z pozoru oparty na patriotyzmie gospodarczym, jest logiczną kontynuacją planu Balcerowicza, a przeciwstawianie ich sobie jest grubym nieporozumieniem.

Praktyka polityczna i historia III RP pokazuje, że dług jest podstawowym narzędziem zniewolenia i ekonomicznej dominacji. Fakt ten nie miał do tej pory potwierdzenia i opisu naukowego i był niestety tematem tabu a nie poważnej refleksji. Dopiero rozprawa prof. Richarda Wernera unaoczniła  za pomocą dowodu empirycznego, jak ten system funkcjonuje od strony wewnętrznych, ukrytych, mechanizmów; wyjaśniła, jak pracuje silnik systemu.

Przyjrzyjmy się więc, czym jest, a czym nie jest pieniądz dłużny. Werner w swojej pracy przeanalizował trzy teorie bankowości opisujące mechanizm powstawania kredytu: teorię rezerwy cząstkowej, pośrednictwa finansowego oraz kreacji kredytu. W sposób doświadczalny sfalsyfikował dwie pierwsze i potwierdził prawdziwość trzeciej. Eksperyment Wernera został przeprowadzony za pomocą rzeczywistego oprogramowania księgowego używanego w banku Raiffeisen. Polegał na ręcznym wprowadzeniu do oprogramowania sprawozdawczo – audytorskiego kredytu w kwocie 200 tys. euro, jakby był pomyłkowo pominięty (przez oprogramowanie bieżące) w ostatnich dniach roku, i sprawdzeniu rachunkowych konsekwencji tego faktu. Ponieważ rejestrowana była tylko jedna transakcja, test gwarantował, że wynik nie będzie zakłócony przez inne operacje bankowe. Eksperyment wykazał, że żadne inne standardowe procedury ani operacje nie były potrzebne, aby zakończyć księgowanie kredytu i sfinalizować zapisy na kontach. Inaczej mówiąc, bank do udzielenia kredytu nie potrzebował pozyskania depozytu czy posiadania rezerw. Wymagania kapitałowe i  odpowiednie rezerwy muszą być bowiem zapewnione jedynie w określonych okresach pomiaru i nie są warunkiem wstępnym udzielenia kredytu. Do tego potrzebny jest przede wszystkim podpis klienta na umowie, która warunkuje dalsze operacje rachunkowe: dopisanie kwoty kredytu do aktywów, a następnie stworzenie na taką samą kwotę depozytu kredytobiorcy w pasywach. W ten sposób zwiększa się bilans banku. Nie następuje redukcja żadnych kont, nie następuje transfer środków, co miałoby miejsce w przypadku, gdyby pieniądze rzeczywiście pochodziły z depozytu innego klienta. Depozyty wchodzą w bilans banków, są ich własnością. Deponenci są jedynie wierzycielami. Tak więc teorie  pośrednictwa finansowego i rezerwy cząstkowej są błędne.

Najważniejsze ustalenie Wernera polega na tym, że pojedyncze banki kreują pieniądz poprzez udzielanie kredytu. Nie są żadnym pośrednikiem pomiędzy deponentem a kredytobiorcą, jak twierdzą obydwie odrzucone i sfalsyfikowane teorie. W przypadku prawdziwego pośrednictwa pieniądze klientów stanowią odrębną masę majątkową poza bilansem zarządzającego (np. domy maklerskie, TFI). Fałszywa jest również teza, występująca w teorii rezerwy cząstkowej (mnożnikowa teoria pieniądza), że pieniądz jest kreowany nie przez pojedynczy bank, ale przez cały system bankowy. Twierdzenie takie jest całkowicie nielogiczne, ponieważ jeśli pojedynczy bank nie kreuje pieniądza (jest jedynie pośrednikiem), to tym bardziej nie może tego robić cały system. Dodatkowe potwierdzenie niesłuszności teorii rezerwy cząstkowej stanowi fakt, że w związku z  brakiem skuteczności stosowania stopy rezerwy cząstkowej w polityce monetarnej, niektóre banki centralne odstąpiły w ogóle od jej stosowania (Bank Anglii, Riksbank). 

Podobnie iluzoryczne jest stosowanie wymogów współczynnika wypłacalności jako hamulca akcji kredytowej. Bank bowiem (Werner podaje przykład Credit Suisse) może tworzyć pieniądze celem powiększenia własnego kapitału. Skoro bank tworzy pieniądz w postaci kredytu lub własnego kapitału, to oznacza, że jest on  elementem gry rynkowej, czyli towarem. Nie jest więc neutralną infrastrukturą niezbędną do prawidłowego funkcjonowania rynku. Zakłóca to podstawową zasadę stanowiącą o uczciwości wolnego rynku – równość stron uczestniczących w wymianie gospodarczej. Rynek staje się w ten sposób iluzją, fałszywką, która odznacza się głęboką nierównowagą w stosunkach gospodarczych premiując banki kosztem pozostałych uczestników gospodarki rynkowej, a właściwie pseudorynkowej. Bank tworzący swój własny kapitał jest wyjątkowo groźny dla systemu, ponieważ może skutecznie obchodzić rygory narzucone przez regulatora i tworzyć pieniądz kredytowy bez ograniczeń.

Towarowa postać pieniądza tworzy nową, nieznaną wcześniej, jego funkcję – spekulację, która jest obecnie dominująca w stosunku do opisanych dawno przez ekonomię trzech innych funkcji: transakcyjnej, wartościującej i tezauryzacyjnej. Dlatego właśnie we współczesnym świecie jedynie 0,2 % ogółu wyemitowanego pieniądza służy obsłudze realnej gospodarki (transakcje handlowe: zakup towarów i usług, produkcja). Reszta jest narzędziem spekulacji na akcjach, walutach, towarach, surowcach czy z wykorzystaniem instrumentów pochodnych. Ta dysproporcja daje obraz skali patologii dotykającej globalną gospodarkę, która stała się kasynem zarządzanym przez nieliczną oligarchię finansową. W kasynie tym na z góry przegranej pozycji znajdują się państwa, narody, przedsiębiorcy i obywatele.

W kasynie tym „produkuje” się bańki spekulacyjne, cykle koniunkturalne, inflację, deflacje, bankructwa i bezrobocie. Nieodłącznie  towarzyszy im transfer zysków i realnych dóbr do właścicieli pieniądza i ubożenie większości populacji. Współczesne niewolnictwo polega na pracy przymusowo wynagradzanej imitacją pieniądza, który jest najbardziej wyrafinowanym narzędziem wyzysku i eksploatacji w dziejach ludzkości.  W systemie tym, niczego nieświadomy, niewolnik opłaca swojego pana, bo jest zmuszony do posługiwania się oprocentowanym pieniądzem dłużnym. Pasożyt dla większości jest niewidzialny. Odczuwalne są za to skutki jego działalności, fałszywie definiowane przez ekonomię jako naturalne zjawiska występujące w gospodarce wolnorynkowej (np. cykl koniunkturalny, inflacja). Narzędziem i ofiarą pasożyta jest również państwo, które aby spłacać ciągle powiększający się dług, dociska obywateli podatkami i daninami, lądującymi na końcu w kieszeniach bankierów. 

W tym kontekście należy sobie zadać pytanie o sens istnienia giełd papierów wartościowych, które z założenia powinny dawać wiarygodne wyceny aktywów, głównie akcji.  Jednak nie jest to możliwe, kiedy pieniądz jest „produkowany” (przez prywatne banki) jak każdy inny towar; z tą różnicą, że praktycznie bez żadnych ograniczeń, bo bezkosztowo (metodą księgową). W ten sposób akcje stają się oderwanym od rzeczywistości przedmiotem hazardu i spekulacji.  

W tym świetle należy inaczej spojrzeć na przemiany, które dokonywały się w Polsce od 1989 r.  Dowód Wernera pokazuje bezsens zewnętrznego zadłużania się krajów rozwijających się, którym wmówiono, że oszczędności są konieczne dla inwestycji i rozwoju gospodarczego. Oszczędności na początku transformacji było w Polsce, swoją drogą, sporo. Niestety zostały one wydrenowane przez plan Balcerowicza (poprzez rabunek dewiz i inflację) otwierając pole dla kapitału zagranicznego. Pojawił się więc argument o potrzebie finansowania rozwoju długiem zewnętrznym. Ta filozofia pokutuje niestety do dzisiaj, skazując kraj na archaiczne i przeciwskuteczne modele wzrostu (plan Morawieckiego). Nieporozumienie polega na tym, że kredyt i kapitał pochodzący z Zachodu jest pieniądzem fikcyjnym, wykreowanym w sektorze bankowym (również ten kreowany przez zachodnie banki w Polsce). Spełnia jednak swoją funkcję transakcyjną, ponieważ brak jest suwerennego, emitowanego w kraju, środka płatniczego. Niesie to wiele negatywnych konsekwencji ekonomicznych:

  1. Utrwala patologiczną sytuację istnienia 40% luki nabywczej, która zmusza społeczeństwo do zadłużania się. Luka nabywcza to dysproporcja między wielkością PKB a popytem wynikającym głównie z dochodów generowanych w kraju. Dochody osiągane przez obywateli nie wystarczają na wykupienie owoców ich własnej pracy – 40% dóbr i usług powstających w Polsce.
  2. Skazuje państwo, społeczeństwo i przedsiębiorców na dźwiganie garba odsetkowego (pieniądz jest długiem).
  3. Podnosi znacząco ceny w różnych segmentach rynku (np. w budownictwie mieszkaniowym udział odsetek w cenie metra kw. dochodzi do 70%).
  4. Wzmaga fiskalizm, ponieważ państwo musi spłacać odsetkowy dług, a jedynym źródłem środków na spłaty są podatki.
  5. Powoduje drenaż krajowych zasobów i bezustanną ucieczkę realnego kapitału za granicę (transfer odsetek i dywidend banków, funduszy inwestycyjnych oraz zysków innych firm zagranicznych w Polsce).
  6. Stwarza poważne zagrożenie kursowe, ponieważ zagraniczne długi są w znacznej części denominowane w walutach obcych, a na rynku wewnętrznym sprzedawane są kredyty indeksowane do walut i instrumenty pochodne dla przedsiębiorstw, np. opcje walutowe. Można więc bez żadnej przesady stwierdzić, że wszyscy jesteśmy „frankowcami”.

 Zadłużenie jest „…okrutnym podstępem wobec krajów rozwijających się: w wielu, jeśli nie w większości przypadków, sytuacja tych krajów byłaby lepsza, gdyby w ogóle nie brały pożyczek z zagranicy.”* Podstęp ten polegał m.in. na tym, że pieniądze, które stworzyły problem globalnych długów nigdy nie weszły na rynki krajów rozwijających się. Podobny mechanizm występuje, gdy NBP emituje pieniądz bazowy. Następuje to w oparciu o rezerwy walutowe, za które równocześnie kupuje obligacje dolarowe czy eurowe (obligacje stanowią ponad 80% rezerwy). W ten sposób waluty wracają do miejsca pochodzenia. Innym przykładem są dotacje unijne. Za brukselskie euro również dokonuje się zakupu obligacji państw zachodnich. Więc i w tym przypadku waluta wraca do miejsca pochodzenia, a w oparciu o aktywa w postaci obligacji emituje się złotówkę. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy rząd sprzedaje obligacje denominowane w walutach. Efekt jest taki, że aby emitować (z resztą w bardzo ograniczonej ilości) własny pieniądz należy zostać, na bardzo niekorzystnych warunkach, wierzycielem państw zachodnich. Różnica w oprocentowaniu polskich i zagranicznych papierów skarbowych powoduje, że rocznie tracimy z tego tytułu ok. 10 mld zł. Można powiedzieć, że waluty, poprzez instytucję rezerwy banku centralnego, spełniają funkcję swego rodzaju kagańca emisji suwerennego pieniądza.

„Dolary, które stworzyły problem długów Trzeciego Świata, nigdy nawet nie weszły na rynek tych kredytowanych krajów. Gdy te waluty są wymieniane przez kraje rozwijające się na krajowe waluty, skutkuje to jedynie wzrostem kredytu tworzonego przez krajowy system bankowy, denominowanego w walucie narodowej. Jest to jednak coś, co kraj rozwijający się może zorganizować bez konieczności pożyczania z zagranicy w ogóle.

Tak więc rada, aby pożyczać z zagranicy była udzielana głównie przeciwko interesom krajów rozwijających się: naraziła ona te kraje na ryzyko kursu walut zagranicznych, co często prowadziło do wzrostu długu i nadmiernego odpływu odsetek od wszelkich otrzymanych pożyczek. Doprowadziło to do takich „rozwiązań” tego problemu, jak zamiana długu na akcje, i przekazywanie majątku narodowego zagranicznym kredytodawcom.”*

Dodajmy, że ta zamiana, co widać na historycznym przykładzie Polski, nie była tylko logiczną konsekwencją wpadnięcia w spiralę długu, ale celowym i zaplanowanym z premedytacją działaniem.

Możemy w tym miejscu zapytać: dlaczego o dłużnym neokolonializmie tak niewiele się mówi i pisze? Dlaczego tak mało ludzi ma jego świadomość? Dlaczego społeczne rozumienie kwestii pieniądza uległo pogorszeniu, a nauki ekonomiczne nie tylko nie zrobiły postępu, ale w ostatnim stuleciu uwsteczniły się? Pierwsze wyjaśnienie dotyczy obszaru metodologii w naukach ekonomicznych – „Ekonomia klasyczna i neo – klasyczna, które dziś dominują, wykorzystują metodę dedukcyjną: nieprzetestowane aksjomaty i nierealistyczne założenia są tu podstawą do formułowania teoretycznych światów, które są wykorzystywane do przedstawiania określonych „wyników”. … Metodologia dedukcyjna wyjątkowo nadaje się do manipulacji poprzez to, że bazuje na aksjomatach i założeniach, które można zmieniać w dowolnym momencie w celu uzyskania wstępnie określonych, pożądanych rezultatów i w celu uzasadnienia faworyzowanych politycznie zaleceń.”* W ten sposób dochodzimy do drugiego, zdecydowanie donioślejszego, wyjaśnienia, które dotyczy obszaru wielkich interesów i polityki. Werner sugeruje wyraźnie, że mamy tu do czynienia ze świadomym działaniem wielu ekonomistów. Szukając źródeł takiego stanu rzeczy, należy wskazać na międzynarodowe banki, banki centralne czy prywatnie finansowane think tanki. Nie przypadkiem temat kreacji pieniądza kredytowego stał się prawdziwym tabu. Zwłaszcza publikacje banków centralnych należy uznać za tendencyjne i zaciemniające obraz, a tzw. Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii (faktycznie nagroda Riksbanku im. Alfreda Nobla – bardzo sprytny zabieg PR) nie jest przyznawana zwolennikom bankowej teorii kreacji kredytu. Wręcz przeciwnie, wielu laureatów nagrody szwedzkiego banku centralnego było aktywnie zaangażowanych w ukrywanie prawdy o kreacji pieniądza.

Mimo kategoryczności swych tez Werner nie odrzuca metody kreacji pieniądza ex nihilo. Nie potępia jej moralnie. Stwierdza jedynie, że kredyt powinien być tworzony przez rodzime  banki celem wspomagania produkcji i realnej gospodarki, aby osiągnąć bezinflacyjny, nie obarczony cyklicznością, stabilny rozwój pozbawiony kryzysów. Dlatego banki centralne powinny prowadzić politykę regulacyjną ukierunkowaną na ograniczanie kredytu, który nie przyczynia się do wzrostu PKB (tzw. wytyczne kredytowe) oraz kontrolować ilość i jakość kredytu w gospodarce. Werner przewiduje również możliwość pożyczania pieniędzy przez rządy od banków centralnych (analogicznie jak w koncepcji emisji suwerennego pieniądza). Taki sposób finansowania wydatków budżetowych umożliwi zwiększenie podaży pieniądza, wzrost PKB i wynikające z tego zwiększenie wpływów podatkowych. Nowy pieniądz da bowiem możliwość wykorzystania niespożytkowanych zasobów produkcyjnych, materiałowych, ludzkich oraz zaspokojenie wielu uśpionych potrzeb. Pozytywnym przykładem podanym przed autora są Niemcy, gdzie ukształtowała się korzystna struktura sektora bankowego: wiele rodzimych banków, które działają niezarobkowo. Są to głównie, będące własnością gmin, banki komunalne. Takie rozwiązanie mogłoby również przysporzyć wiele korzyści polskiej gospodarce. Jednak, jak do tej pory nad Wisłą nie powstał ani jeden tego typu bank!

Piotr Robert Jankowski

_________________________________________________________________________

*Richard A. Werner, Stracone stulecie w ekonomii: trzy teorie bankowości i niezbity dowód,    Wydawca – Fundacja Jesteśmy Zmianą, Warszawa 2016 r.

Posiedzenie Rady Koordynacyjnej

Posiedzenie Rady Koordynacyjnej

Dnia 10.01.2017 r. w godzinach wieczornych odbyło się posiedzenie Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia OBURZENI. W posiedzeniu Rady uczestniczyło pięciu z sześciu jej Członków.

Pierwszym rozstrzygniętym punktem programu było przyjęcie dwóch osób w poczet członków zwyczajnych stowarzyszenia. Wszyscy obecni byli za ich przyjęciem.

Drugim punktem nad którym trwała dyskusja było otwarte zebranie na Miodowej 14 w dniu 19.01.2017 roku o godzinie 16:00. To zebranie może dojść do skutku dzięki uprzejmości Prezesa Związku Rzemiosła Polskiego Panu Jerzemu Bartnikowi. Dzięki prowadzonym rozmową pomiędzy naszymi organizacjami może dojść do stałego współdziałania w obszarach stycznych. Trwają rozmowy na temat comiesięcznych spotkań otwartych pod adresem ul. Miodowa 14 w Warszawie.

Kolejnym punktem, który trwał najdłużej był temat sposobów działania stowarzyszenia na najbliższy czas. Osiągnęliśmy kompromis łącząc różne formy działania organizacji mających cele polityczne.

Pierwszą jest prowadzenie działań w kierunku odbycia kongresu, zjazdu w miesiącu czerwcu lub wrześniu tego roku. Pp. Ciesielczyk i Papis optują za terminem czerwcowym,ja za wrześniowym. Pozostali uczestnicy nie zajęli stanowiska w tej sprawie. Kongres miałby się odbyć w Warszawie. Wstępnie jest już uzgodniona sala. Pozwala ona na uczestniczenie w kongresie do 2500 osób, po przystosowaniu nawet więcej. Wszyscy obecni zaakceptowali ten kierunek działania.

Drugą ma być przygotowanie we współpracy z innymi organizacjami lub samodzielnie projektów jednej do trzech ustaw. Omówiono trzy sposoby prowadzenia tego projektu. Jest już zaakceptowana propozycja tematyki pierwszej ustawy. Pp. Papis i Połanecki rozpoczynają pracę nad wdrożeniem jej w życie.

Trzecią formą mają być spotkania otwarte na terenie powiatów i województw, we współpracy z różnymi organizacjami. Tematyka tych spotkań będzie dostosowana do potrzeb lokalnych i uzgadniana z ich współorganizatorami. Na tą chwilę mamy wstępnie uzgodnione spotkania w Rzeszowie a następnie w Grudziądzu. Czekamy na propozycje kolejnych miejsc spotkań. Chcemy swoją pracą zasłużyć na zaufanie ludzi.