Archiwa tagu: zarządzanie

Kto zarabia na eksmisji

Kto zarabia na eksmisji?

Kto, kiedy i jak zarabia na eksmisjach w spółdzielni?

Kto, kiedy i jak zarabia na eksmisjach w spółdzielni?

W związku z wprowadzającymi w błąd wypowiedziami prezesów oraz publikacjami mediów sugerującymi, że lokatorzy – jak pogardliwie nazywa się mieszkańców spółdzielni – rozmyślnie nie płacą czynszu i rozbijają się drogimi samochodami,  przybliżam problematykę procederu eksmisyjnego na przykładzie drastycznego przypadku eksmisji z mieszkania lokatorskiego.

 

Nieludzkie prawo    Tytuł lokatorski to w istocie najem lokalu od spółdzielni obarczony przymusem sfinansowania kosztów budowy lokalu na warunkach zarządu. Perfidia lokatorskiego tytułu do lokalu polega na pozbawieniu wszelkich praw przy jednoczesnym zobowiązaniu do ponoszenia wszystkich kosztów i ciężarów.

  1. Lokator użytkujący mieszkanie nie może nim dysponować, mimo że spłacił koszty budowy i wszelkie inne koszty wytworzone przez zarząd spółdzielni. Nie ma prawa zbyć zajmowanego lokalu, zamienić ani darować.
  2. Lokator traci prawo do lokalu jeżeli zostanie wykluczony z członkostwa, ma obowiązek jego opuszczenia w wyznaczonym terminie.
  3. W rozumieniu przepisów prawa spółdzielczego PRL kontynuowanych w III RP, lokator nie jest pokrzywdzonym ani stroną, nie przysługuje mu ochrona prawna, mimo że to on, a nie spółdzielnia, poniósł koszty budowy lokalu.



Totalitarny upiór  
Ten peerelowski system zniewolenia, niewiele modyfikowany po 1989 roku jest namacalnym dowodem rażącej dyskryminacji części obywateli. W postkomunistycznej spółdzielczości nie obowiązują standardy państwa prawa zarówno w sferze praw jednostki jak i relacji gospodarczych.

Choć podstawą gospodarki wolnorynkowej za murami spółdzielni jest zasada, że jeżeli zapłaciło się za produkt to zostaje się jego właścicielem, to w molochu ta zasada nie obowiązuje. Lokatorzy, mimo że ponieśli koszty budowy mieszkań, nie stają się ich właścicielami. Nie mogą nawet nimi dysponować.

To prawne monstrum jest skutkiem układowej transformacji ustrojowej, w której ponad głowami spółdzielczej ludności przyjęto, że nie skorzysta ona z przemian, szczególnie w zakresie powszechnego uwłaszczenia. W dwóch dekadach III RP wykreowano system, w którym to spółdzielnia jako osoba prawna (prywatna firma w rozumieniu niektórych prezesów) stała się właścicielem majątku wypracowanego przez miliony członków spółdzielni. Członek SM z lokatorskim tytułem do lokalu został utrzymany w roli najemcy i pozbawiony elementarnych praw. Wskutek tych rażąco krzywdzących regulacji w spółdzielniach-molochach rozwinął się prawdziwy przemysł eksmisyjny.

Prezesi, pracownicy najemni  spółdzielnie traktują jak własne firmy pragmatycznie wychodzą z założenia, że lokale mają przynosić dochody, a głównym zadaniem egzystującej w nich ludności jest zapewnienie przychodów i zysków poprzez terminowe uiszczanie czynszu. Jeżeli więc lokator użytkujący mieszkanie z jakichś względów nie jest w stanie płacić, bo np. zachorował, utracił pracę, to poddaje się go windykacji, a następnie eksmisji. Opróżnia niedochodowy lokal i zasiedla nowym użytecznym czynszowo lokatorem.

Pod względem gospodarczym postkomunistyczny moloch stał się firmą o charakterze klastrowym – przedsiębiorstwem gospodarki lokalami,a wartość człowieka, mieszkańca spółdzielni, została sprowadzona do jego użyteczności w gospodarce czynszowej.

W dobie PRL okupacyjny aparat komunistyczny z zasady traktował społeczeństwo jako wroga, a jednostkę, osobę ludzką, jako nic nieznaczący przedmiot, trybik w machinie totalitarnego państwa. Układowa transformacja PRL w III RP w sferze spółdzielczości te „standardy” utrzymała i zalegalizowała. Człowieka, bliźniego, obywatela, tak jak w PRL, nadal traktuje się przedmiotowo i z pogardą. Zresztą, filozofia ta nie jest wyłącznie domeną prezesów spółdzielni. Retoryka pogardy i negacji niezbywalnego prawa do godności i ochrony jednostki, niejednokrotnie pobrzmiewa w orzeczeniach sądowych, w których wprost wskazuje się, że obywatel w sporze ze spółdzielnią (prezesami) nie ma właściwie żadnych praw. Zdaniem niektórych sędziów, to wyłącznie postkomunistyczna spółdzielnia (prezesi) jest właścicielem mienia i podmiotem – i tylko jej przysługuje ochrona i pełnia praw.  SIC

Argumenty i dąsy

 

Argumenty i dąsy        

Szanowni Państwo!

    Nasza historia pełna jest heroicznych zrywów ale i waśni uniemożliwiających spożytkowania owoców zwycięstwa. Wróg tylko na to czyha i podsyca jałowe spory. Sprzeczamy się o różne sprawy, różne punkty widzenia, mylimy ideę z praktyką. Odróżnienie błahostek od tego co ważne bywa niekiedy trudne, bo wymaga myślenia perspektywicznego.

    Załóżmy taką oto sytuację. Radni Warszawy sprzeczają się czy położyć nową nawierzchnię na pl. Krasińskich, czy wybudować kilometr ścieżki rowerowej. Wbrew pozorom, spór jest praktyczno – ideowy. Z jednej  strony wygoda wszystkich pasażerów trzęsących się na wyboistej drodze w sercu stolicy. Z drugiej ideowy, czyli chęć przypodobania się Unii Europejskiej.

    Najczęściej bywa jednak tak, że wywrotowa działalność osłabiająca państwo polskie przybiera maskę racjonalności, zwłaszcza gdy oponentów nie dopuszcza się do głosu.  Przyszedł czas rozliczenia aferzystów, którzy zrobią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Dlatego bądźmy pragmatyczni, nie dawajmy się wciągać w jałowe spory. Bądźmy solidarni z tymi, którzy próbują dokonywać zmian na korzyść Polski. Jeśli nawet jakiś agent obcego wywiadu dla uwierzytelnienia się robi przez chwilę coś dobrego, pozwólmy mu na to, co nie oznacza przyzwolenia na inne wrogie nam działania.

    I jeszcze jedno – nie dąsajmy się na lemingi. Małe rozumki potrzebują dużo czasu, żeby coś do nich dotarło.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Londyn – Ludzie listy piszą

Londyn – Ludzie listy piszą

SKANDAL POD AMBASADA POLSKA W LONDYNIE

“Naród na ulicy, w środku bolszewicy”

Grupa szczerych patriotów z Londynu, na wieść o planowanym przyjeździe pani premier Beaty Szydło, zorganizowała na prędce pikietę pod Ambasada z flagami i banerami, ciepło witającymi panią premier i wyrażającymi zaufanie do jej rządu.

Stali pod Ambasada od godziny 19-tej do 22-ej ale nie ujrzeli pani premier, ani pani premier nie ujrzała tego powitalnego komitetu.

Dlaczego tak się stało?

Bo jakiś drań, tak to zorganizował, żeby pani premier nie widziała Polaków, którzy przyszli ja powitać i w ten sposób zapobiegł tez wydarzeniu takiemu jak owacje na cześć pani premier spontanicznie zgromadzonych polskich Londyńczyków. Trzeba zatem ustalić, kto wprowadził premier polskiego rządu do Ambasady tylnym wyjściem taka by nie miała możliwości spotkać się z czekającymi aby ja uczcić rodakami.

Czyżby za ta machinacja stal bardzo krytykowany od dawna przez Polonie Brytyjska p. ambasador Sobków?

A tak na marginesie – jakim prawem ta osoba wciąż pozostaje na tej funkcji?

Ludzie wiernie stali z flagami, marzli, jedna pani wyraziła obawę ze to odchoruje, kobiety tupały aby sie rozgrzać i nikt nawet nie wyszedł z Ambasady aby poinformować, ze pani premier jest już od dawna w środku i wasze czekanie jest daremne. A tym bardziej nie chcieli powiedzieć, którym wyjściem panią premier wywiozą i kiedy, aby fani pani premier nie mogli jej również pożegnać. Nie jest jednak tak, ze pani Szydło nikogo z londyńskich Polaków owego wieczoru nie spotkała. O nie! Czekajacy na przyjazd pani premier rodacy, widzieli jak do Ambasady wchodzi zaproszona śmietanka.

To bylo bardzo pouczające widowisko!

Widziano jak wchodzili na spotkanie w Ambasadzie nowi młodociani “liderzy” nowych polonijnych organizacji, którzy w jakiś sposób zostali kupieni do “kasty uprzywilejowanych” starych działaczy, starych organizacji, dawno temu podobno działających.

Widziano wchodzących osobników o opinii karierowiczów i podlizuchów. Widziano tez kilka przyzwoitych osób, które przyszły bo dostały zaproszenie na spotkanie z polska premier, a nie koniecznie zdawały sobie sprawę z manipulacji i podłości organizatorów tego i podobnych spotkań w Ambasadzie takich jak to i poprzednie z prezydentem Andrzejem Duda.

Czy to coś nagannego pójść na spotkanie z premierem lub prezydentem? Oczywiście nie!

Ale pójście do miejsca w którym gospodarzem jest człowiek o takiej reputacji na jaka zasłużył? Sami sobie na to pytanie państwo czytelnicy odpowiedzcie.

Chce poinformować, ze jest pokaźna grupa polskiej Polonii, która oświadczyła, ze nawet gdyby dostali zaproszenie , nie poszli by na podobne spotkanie tak długo jak długo nie zostanie wymieniony Ambasador i Konsulowie oraz większość ich personelu, który tak dzielnie przez ostatnie lata pomagał im w nic nie robieniu dla brytyjskiej Polonii. Toteż nie bylo możliwości aby przejść obojętnie obok jednego z banerów, na którym widniał napis:

“NARÓD NA ULICY W ŚRODKU BOLSZEWICY”.

SZYDŁOLONDYN

Jednych zdziwił, innych zaskoczył, u niektórych wywołał aplauz a u innych znowu oburzenie i mnóstwo zażartych dyskusji. I bardzo dobrze! Niech ludzie w końcu zaczną myśleć! O tej paranoi i obłudzie, która się dzieje wśród Polonii brytyjskiej a szczególnie w Ambasadzie i Konsulatach. O tym dzieleniu Polonii na “kaste uprzywilejowanych” i cholote, która może sobie najwyżej postać na chodniku i widzieć przez okna jak ci “lepsi” racza się szampanem i ośmiorniczkami od pana Ambasadora. Na szczęście coraz więcej Polaków uświadamia sobie już, kto jest naprawdę kim. To skandal, ze spotkania z tak popularnymi osobami jak prezydent i pani premier nie robi się w jakiejś dużej sali, gdzie mógł by przyjść każdy kto sobie życzy ujrzeć, posłuchać i pobyć przez chwilkę choć w pobliżu szanowanych przez siebie osób a niekiedy nawet kochanych. No ale co by się stało, gdyby się ukazało, ze na przykład pani premier Szydło, nagradzana jest za swoje wypowiedzi gromkimi brawami?

  Wówczas okazało by się, jak wielkie ma poparcie wśród Polonii. Czy to może dlatego organizuje sie takie spotkanie bez udziału publiczności?

Tylko dla śmietanki? “Nur für smietanka”? Zal mi tych ludzi, którzy psuja sobie biografie chodzeniem w miejsca gdzie gospodarzami są osobnicy nazywani potocznie bolszewikami czy postkomunistami. Spotykać się z osobami, które po rzetelnej dekomunizacji nie były by na takich funkcjach i nie utrudniały by tak strasznie integracji Polonii brytyjskiej. W Ambasadzie i Konsulatach oraz niestety również i w innych instytucjach wciąż jest pełno ludzi, którzy realizują dyrektywa swojego przełożonego generała Kiszczaka “Deintegracja Polonii Brytyjskiej”.

Czy “śmietanka” tego nie rozumie? Czy tylko udaje? A może wcale nie jest “śmietanka”?

  Cześć Polonii jest obrażona, ze prezydent i premier wybiera na spotkania miejsca, w które wstyd by im było pójść. Mamy wiec poważny problem do przedyskutowania i rozwiązania.

Jerzy Straus

Jak uratować Polskę?

 Jak uratować Polskę ?

 

Robert Grünholz: Jak zarobić sto miliardów? – Dla Polski (AF)

Posted by Włodek Kuliński – Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-28

Czy Polska ma pieniądze na realizację programu obecnego rządu? Tak, ma. Traci je jednak z powodu ogromnej korupcji i niewyobrażalnej skali marnotrawstwa, z którym walki nie podejmie się żadna partia będąca od początku kreatorem tego wysoce niewydajnego i niesprawiedliwego dla Polaków systemu.

Po znaczne zyski nie sięgnie ani PiS, ani PO, ani PSL, ani SLD. Czy zrobiłyby to pozostałe partie? Biorąc pod uwagę jak na stałe do naszego kraju zagościło zjawisko korupcji i nepotyzmu, śmiem wątpić.

Każdy dochodzący w Polsce do władzy, w pierwszej kolejności zapewnia tysiące kierowniczych stanowisk zawodowym miernotom, a dobrym politycznym lizusom, efektom czego są niewydajne urzędy, zbiurokratyzowane instytucje i zadłużone przedsiębiorstwa. Do zmiany systemu potrzeba nie tylko zmiany władzy, a przede wszystkim zmiany mentalności.

  1. Na to nikt nie ma sił, ani ochoty. Załóżmy jednak teoretycznie, że znaleźć może się taka grupa osób. Najpewniej nigdy nie doszliby oni do głosu, a nawet jeśli, to szybko stracili wszelkie poparcie, gdyby wszczęli walkę przeciwko kaście uprzywilejowanych. Może zatem rozstrzygnijmy co należałoby zrobić dla uwolnienia Polaków z kleszczy biurokracji i przygotujmy się już teraz na to, że być może pewnego dnia będzie to konieczne, choćby nie wszystkich z nas miało to zadowolić.
  2. Likwidacja powiatów i przekazanie ich kompetencji gminom.
  3. Koniec dublowania kompetencji urzędów wojewódzkich.
  4. Przerwanie wszelkich fikcyjnych etatów w jednostkach samorządowych.
  5.  Zwiększenie efektywności opieki społecznej i urzędów pracy.
  6. Ograniczenie ilości radnych i weryfikacja wydatków przeznaczanych przez samorządy na koszty administracyjne.
  7. Odpowiedzialność karna dla wszystkich jednostek wykonawczych, ustawodawczych i sądowniczych; między innymi za podejmowanie decyzji szkodzących interesom polskich firm, obywateli, a także za nepotyzm, korupcję i defraudacje mienia publicznego.
  8. Surowe kary za projekty takie jak ,,korwety projektu 621”, w przypadku których dochodzi do opóźnień, defraudacji pieniędzy podatników, niedotrzymania warunków umów itp. stosowane wobec osób odpowiedzialnych za przygotowywanie projektów, ich akceptowanie, realizowanie i kontrolowanie.
  9. Przystosowanie Kodeksu Pracy do obecnych realiów gospodarczych.
  10. Zmniejszenie czasu pracy dla pracowników większości branż z 8 do 7 godzin dziennie.
  11. Zakaz wypłaty nagród i premii dla szczebla kierowniczego w każdej państwowej spółce i urzędzie, w których Najwyższa Izba Kontroli dopatrzy         się nieprzestrzegania praw pracowników, marnotrawstwa środków publicznych, nepotyzmu, korupcji, znacznego zadłużenia i niskiej   efektywności.
  12. Całkowita jawność płac we wszystkich branżach.
  13. Rozpisanie na nowo i uproszczenie wszystkich ustaw dotyczących praw pracowników, obowiązków pracodawców i poboru podatków.
  14. Zwiększenie efektywności administracji skarbowej; mniejsze koszty poboru podatków, wyższa ściągalność, lepsza wykrywalność oszustw.
  15. Zniesienie minimum kar nakładanych obecnie przez urzędy kontrolne; kary tylko za poważne wykroczenia i łamanie praw pracowników, koniec z gnębieniem polskich firm i z uprzywilejowaniem firm zagranicznych.
  16. Kwota
    ​​

    wolna od podatku wynosząca 10.000 złotych, dalej stawki 13, 23 i 33%.

  17. Stawka 13% dla polskich firm (pierwszy rok działalności zwolniony z opłat), 23% dla firm zagranicznych.
  18. Zniesienie podatku leśnego.
  19. Ulgi podatkowe dla rodzin zależne od ilości posiadanych dzieci.
  20. Obniżenie akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe.
  21. Nowy system emerytalny dla osób wchodzących na rynek pracy: indywidualne konta emerytalne w Banku Ubezpieczeń Polskich, nieopodatkowana możliwość przepisania środków dla dowolnych osób i organizacji, stała e-kontrola wpłaconych środków, indywidualne składki uzależnione od dochodów i formy zatrudnienia, a także możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę po wyrzeczeniu się wszelkich przywilejów i dodatków emerytalnych z budżetu Państwa. Utrzymanie obecnego systemu tylko dla osób, które przepracowały minimum 5 lat, po przeniesieniu ich środków do Banku Ubezpieczeń Polskich z gwarantowaną stawką emerytury i wypłacanie obecnych świadczeń emerytalnych z podatków. Zniesienie części przywilejów dla nowych pracowników wymiaru sprawiedliwości i służb mundurowych.
  22. Bank Ubezpieczeń Polskich stojący jedynie na straży składek; ich pobieranie należące do kompetencji Urzędu Skarbowego (jak wszystkich podatków, poza lokalnymi).
  23. Nacjonalizacja Narodowego Banku Polskiego.
  24. Dobrowolność ubezpieczeń zdrowotnych i zakończenie prywatyzacji w służbie zdrowia.
  25. Przeniesienie części urzędów i instytucji państwowych poza Warszawę.
  26. Przestępcy odpowiedzialni finansowo za wszelkie przewinienia; dożywotnie renty wypłacane rodzinom ofiar przez morderców, finansowanie kosztów leczenia osób pobitych i ranionych, zwrot zrabowanych dóbr lub konfiskata mienia służąca jako forma rekompensaty dla poszkodowanych.
  27. Koniec z ,,ograniczoną odpowiedzialnością” w spółkach akcyjnych i podmiotach gospodarczych.
  28. Dobrowolność prawa do przekazywania i dziedziczenia majątku. Długów nie dziedziczy się, o ile nie dotyczą one hipoteki.
  29. Związki zawodowe o takim samym charakterze, jak inne stowarzyszenia dobrowolne i prywatne. Koszty ich utrzymania przerzucone na samych związkowców.
  30. ​w​ysokie kary dla podmiotu gospodarczego za przekroczenie kwot przeznaczonych mu w drodze przetargu na inwestycje publiczne.

  31. Koniec finansowania lub dotowania znacznej części pasożytniczych instytucji, ośrodków, a także mediów prywatnych.
  32. Ograniczenie przywilejów, zmniejszenie ilości posłów i senatorów.
  33. Zaprzestanie obsadzania Spółek Skarbu Państwa przez zasłużonych członków partii rządzącej; zastąpienie ich fachowcami, których pensje i długość umów o pracę byłyby zależne od wyników finansowych przedsiębiorstw.
  34. Wprowadzenie Funduszu Przemysłowo-Rolnego na modernizację i restrukturyzację zakładów pracy oraz ekologicznych gospodarstw rolnych. Na podstawie punktu numer 6 – wysokie kary za defraudację i korupcję osób odpowiedzialnych za przydzielanie funduszy.
  35. Założenie przedsiębiorstwa wymagające jedynie rejestracji działalności w urzędzie lub przez internet.
  36. Znaczne zmniejszenie ilości przepisów krępujących polskich przedsiębiorców.
  37. W przypadku wykazania przez Najwyższą Izbę Kontroli jakiegokolwiek marnotrawstwa pieniędzy podatników w którymkolwiek urzędzie państwowym, rząd byłby zobligowany do ograniczenia jego budżetu o identyczną ilość pieniędzy w kolejnym roku.
  38. Zmniejszenie dopuszczalnego deficytu publicznego i konstytucyjny zakaz dalszego zadłużania Polski w instytucjach międzynarodowych.

Tak na dobrą sprawę, to wystarczyłaby jedynie realizacja ostatniego punktu. Jakby to wyglądało w praktyce?

Przykład numer 1: Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeznacza 100 milionów na premie dla kierowników, gdy jego zadłużenie wynosi nieoficjalnie 2 biliony złotych. Efekt: rząd zwalnia odpowiedzialnych za wydanie premii urzędników i ogranicza budżet ZUS na kolejny rok o 100 milionów.

Przykład numer 2: Urząd przeznacza 16 tysięcy na projekt logo, którego nie wykorzysta ze względu na niedopatrzenia w prawie autorskim. Efekt: urząd będzie musiał za rok poradzić sobie bez tych dodatkowych 16 tysięcy.

Należy stosować to za każdym razem, gdy jakikolwiek polityk czy urzędnik ma wrażenie, że pieniądze podatników należą do niego i że może nimi dysponować wedle swej woli. Karać utratą stanowisk i zakazem pełnienia funkcji publicznych za wszystkie tego typu uchybienia i za dwa lata nie będzie dziury budżetowej, gdy każde Ministerstwo ograniczy swoje wydatki do koniecznego minimum i gdy każdy projekt będzie kończony w terminie, po realizacji wszystkich jego założeń. Gwarantuję to.

Dodam jeszcze, że część punktów może się wydawać kontrowersyjna z tego względu, że na pierwszy rzut oka nie przyniosą one Państwu żadnych dochodów. Może się to wydawać szczególnie istotne w przypadku punktu numer 33. Jednakowoż przekazywanie pieniędzy na rozwój firm, ich modernizację, zakup nowoczesnego sprzętu, szkolenia pracownicze i to być może za jakąś część udziałów przedsiębiorstwa, w dłuższej perspektywie czasu powinno zwiększyć ilość miejsc pracy i efektywność zakładów, co przełoży się na wyższe zyski z podatków i na większy rozwój gospodarczy.

Nie ma nic gorszego dla rozwoju ekonomicznego kraju, niż rząd, który nie inwestuje w naukę, badania innowacyjne i w rozbudowę oraz unowocześnianie krajowego przemysłu. Znaczy to mniej więcej tyle, iż tym lepiej będzie się nam żyło, im więcej pieniędzy przeznaczymy na edukację młodzieży. Szczególnie w oparciu tejże edukacji o potrzeby rynku i im bardziej zwiększymy młodzieży kreatywność oraz jej możliwość do realizacji najbardziej fantastycznych pomysłów.

Brakuje nam obecnie wiary w ludzi i w ich pomysły. Dlatego też fantastyczni naukowcy wyprowadzają się za granicę, a my dwadzieścia lat później płacimy za wykorzystywanie ich patentów, które mogłyby być nasze i ustanowić nas pionierami w danej dziedzinie. Niech za dobry przykład posłuży projekt Miejskiego Indywidualnego Systemu Transportu Elektryczno-Rolkowego, zgnieciony i zwymyślany w wielu miejscach przez ograniczonych umysłowo i zwyczajnie ciemnych urzędników.

Uwierzmy zatem w nasze możliwości i wspierajmy idee naszych Rodaków, a zacznijmy od kupowania produktów regionalnych. To nawet pomoże w dłuższej perspektywie naszemu Państwu bardziej, niż płacenie podatków, które pójdą obecnie na pensje dla nierobów i pasożytów społecznych, powszechnie zwanych politykami.

Jeśliby zastosować się do moich 37 punktów, byłbym pewien zaoszczędzenia i zarobienia przez Państwo takich sumy pieniędzy, że sto miliardów rocznie wcale nie jest nierealne. Same koszty naszego XIX-wiecznego systemu emerytalnego i zyski wyprowadzane przez zagraniczne firmy nielegalnie za granicę, wynoszą razem znaczenie więcej.

Robert Grünholz  robertgrunholz

p.s.: od AF :

a) renacjonalizacja przemysłu ciężkiego, wydobywczego i PKP.

b) renacjonalizacja monopoli : spirytus, zapałki, tytoń;

c) odtworzenie spółdzielczości : „ZSS Społem”, „Samopomoc Chłopska”, Mleczarstwo .

d) reprywatyzacja jako podstawa do odtworzenia klasy średniej niezależnej od środowisk rządzących.

e) zatwierdzenie planu gospodarki kraju na najbliższe 50 lat.

 

Prawo według PO i PIS

 

 

Prawo według PO i PIS

Wielka ściema

Jak zwykle obywatele zostali nabici w butelkę .

Najpierw „pierwsza ściema” Rządu Ewy Kopacz mająca na celu zniechęcenie ( pomniejszenie rangi ) do udziału w referendum i tu ogłoszenie ,iż jeden z jego punktów został przez władzę ustawodawczą i wykonawczą realizowany tj.:
WSZELKIE WĄTPLIWOŚCI     ( w kwestiach podatkowych ) MAJĄ BYĆ ROZSTRZYGANE NA KORZYŚĆ PODATNIKA ,

Druga ściema
w świetle obietnic aktualnej władzy ,iż będzie walczyła z naruszaniem prawa przez organy to wyjaśnienie Ministra Finansów z dnia 29 grudnia 2015 NRPK4.8022.44.2015 ( pismo w załączniku ) w którym wyjaśnia jak w\w zapis należy traktować
I co się ukazuje :
-adresatem normy ( art 2 a ) jest organ podatkowy a nie podatnik
dotyczy ona wątpliwości organu co do treści przepisów prawa podatkowego i jeżeli takowe ma to rozstrzyga  je na korzyść podatnika .

KTO WIDZIAŁ ORGAN KTÓRY MIAŁ WĄTPLIWOŚCI CO DO WINY  PODATNIKA , CZY TEŻ STOSOWANIA PRAWA ?
nie dotyczy wątpliwości co do zdarzeń czy faktów ( z  założenia podatnik jest winny , a organ dąży wszystkimi możliwymi środkami by miało to odzwierciedlenie w decyzjach określających lub ustalających w jak  najwyższej wysokości ).

NADAL CIĘŻAR DOWODZENIA ( ŻE NIE JEST PRZESTĘPCĄ ) SPOCZYWA NA PODATNIKU
Ot i cała filozofia eksponowania nic nie znaczącego sloganu w mediach , który też bezrefleksyjne został przyjęty przez obywateli .
Jego zrealizowanie graniczy z cudem , a w świetle zwiększenia sankcyjności przepisów Ordynacji podatkowej (170 zmian ) i braku uzdrowienia (restrukturyzacji ) organów niczego dobrego podatnikom nie wróży .
Niestety ofiarami w\w zapisów staną się znów mikroprzedsiębiorcy a nie prawdziwi przestępcy.

PK4.8022.44.2015interpretacja ogólna
Minister Finansów29 grudnia 2015 r.
  1. podatnik
  2. prawo podatkowe
  3. przepisy
  4. wykładnia przepisów
  1. Ordynacja podatkowa (ORD) -> Przepisy ogólne -> Zakres przedmiotowy

Działając na podstawie art. 14a § 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2015 r. poz. 613, z późn. zm.) – mając na względzie rozbieżne oceny treści art. 2a Ordynacja podatkowa prezentowane w toku procesu legislacyjnego oraz w związku z przeprowadzonym referendum – w celu zapewnienia jednolitego stosowania przepisu przez organy podatkowe oraz organy kontroli skarbowej, uprzejmie wyjaśniam, co następuje.

Ustawą z dnia 5 sierpnia 2015 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1197) został wprowadzony do ustawy – Ordynacja podatkowa, zwanej dalej „Ordynacją podatkową”, przepis art. 2a, zgodnie z którym niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika. Przepis wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2016 r.

1. Zakres przedmiotowy art. 2a Ordynacji podatkowej.

Wyrażona w art. 2a Ordynacji podatkowej zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika dotyczy tylko wątpliwości co do treści przepisów prawa, a nie wątpliwości co do stanu faktycznego. Z treści art. 2a Ordynacji podatkowej nie można jednak wyprowadzać twierdzenia, że w zakresie usuwania wątpliwości dotyczących stanu faktycznego obowiązuje norma odwrotna. Należyte stosowanie przepisów Ordynacji podatkowej dotyczących postępowania podatkowego, a w szczególności przepisów normujących przeprowadzanie dowodów powinno zapewnić taki stopień wnikliwości badania stanu faktycznego, który prowadzi do ustalenia, jakie fakty w sprawie miały miejsce, a jakie nie zaistniały.

2. Adresaci art. 2a Ordynacji podatkowej.

Pojęcie „rozstrzygania” występuje w Ordynacji podatkowej, w zakresie kwestii podatkowych, w kontekście działania organu. Bezpośrednim adresatem normy wynikającej z przepisu art. 2a Ordynacji podatkowej jest więc organ podatkowy rozstrzygający sprawę podatkową i w ramach tego rozstrzygania przyjmujący określone znaczenie przepisów prawa mających zastosowanie w sprawie.

Pośrednim adresatem normy z art. 2a Ordynacji podatkowej może być także podatnik. Może on powoływać się na ten przepis i żądać jego zastosowania przez organ podatkowy w sytuacji, gdy – jego zdaniem – w sprawie zaistniały niedające się usunąć wątpliwości interpretacyjne, a organ podatkowy nie zastosował art. 2a Ordynacji podatkowej.

Art. 2a Ordynacji podatkowej odnosi się w swojej treści jedynie do podatnika. Nie ma jednak żadnych uzasadnionych powodów, które uniemożliwiałyby stosowanie tego przepisu także w sprawach innych podmiotów obciążanych obowiązkami wynikającymi z przepisów prawa podatkowego – płatników, inkasentów, następców prawnych podatnika czy osób trzecich odpowiedzialnych za cudze zobowiązania podatkowe. Podstawą zastosowania art. 2a Ordynacji podatkowej będzie analogia prawna. Porównanie sytuacji prawnej – w kontekście wymogu dostatecznej zrozumiałości przepisów prawa podatkowego i jednoznaczności norm z nich wynikających – podatnika i np. płatnika podatku, nie pozwala dostrzec istotnych różnic w tym zakresie. Sytuacja płatnika spełnia więc wszystkie warunki dopuszczające stosowanie, w drodze analogii, art. 2a Ordynacji podatkowej także do płatnika. Dotyczy to także innych wskazanych wyżej podmiotów.

3. Podstawowe reguły stosowania art. 2a Ordynacji podatkowej.

a) Umiejscowienie art. 2a w przepisach ogólnych Ordynacji podatkowej wskazuje, że stosowanie tego przepisu nie jest ograniczone do postępowania podatkowego. Należy jednak mieć na uwadze, że rozstrzyganie spraw przez organy podatkowe następuje w drodze aktów władczych, jakimi są decyzje (postanowienia). Analogicznie dotyczy to także interpretacji przepisów prawa podatkowego. Zatem sporne kwestie związane z zastosowaniem art. 2a Ordynacji podatkowej lub wskazaniem braku przesłanek jego zastosowania powinny stanowić przedmiot tych aktów administracyjnych.

b) W kontekście art. 2a Ordynacji podatkowej przez „korzyść podatnika” należy rozumieć optymalne dla niego rozwiązanie prawne spośród tych, które zarysowały się w trakcie wykładni przepisu. To, jakie rozwiązanie jest korzystniejsze dla podatnika, wskazuje sam podatnik np. dokonując rozliczenia w treści deklaracji podatkowej albo prezentując swoje stanowisko w tym zakresie w toku postępowania podatkowego. Wskazywana przez podatnika interpretacja przepisu i sposób jego zastosowania może zostać zakwestionowana przez organ podatkowy poprzez wykazanie, że treść przepisu nie budzi wątpliwości na tle tej konkretnej sprawy albo – jeżeli przepis budzi pewne wątpliwości – poprzez wykazanie, że wątpliwości te da się usunąć, a wynik prawidłowo przeprowadzonej wykładni przepisu jest inny niż wskazywany przez podatnika. Organ podatkowy, przy wykładni przepisów prawa podatkowego, powinien uwzględnić orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Bożena Zybura

Reakcja Niemiec

Dlaczego taka reakcja Niemiec

Znamy „ekonomiczne” powody paniki w Berlinie.

Posted by Włodek Kuliński – Wirtualna Polonia w dniu 2016-01-09

Według Global Financial Integrity za granicę wycieka aż 5 procent polskiego PKB, a najwięcej kradną niemieckie koncerny.

W analizie Global Financial Integrity – międzynarodowej organizacji, prowadzącej badania na temat nielegalnych przepływów finansowych znajduje się odpowiedź skąd taka wściekłość niemieckich mediów i pogróżki pod adresem władz. Wstrząsająca lektura! 

Global Financial Integrity obliczył, że przez ostatnie lata koncerny naszego zachodniego sąsiada „wyssały” z naszego kraju 30 miliardów dolarów.

Za granicę trafia aż 5 proc. polskiego PKB, czyli ok. 90 mld zł rocznie. Najwięcej kradną zagraniczne korporacje i niemieckie firmy.

Jeśli przyjmiemy, że ok. 65 proc. eksportu-importu Polski jest wytwarzane przez firmy z kapitałem zagranicznym, z czego ok. 50 proc. to firmy niemieckie, można oszacować, że Niemcy nielegalnie wyprowadzają z Polski ok. 30 mld zł rocznie

Generalnie Polska znajduje się na 20 miejscu krajów z listy najbardziej nielegalnie wyzyskiwanych na świecie przez zagraniczne koncerny. I jesteśmy jedynym takim krajem z Unii Europejskiej

Z tabeli opublikowanej na stronie Global Financial Integrity wynika, że poziom wyciągania nielegalnych pieniędzy, wysoki w 2004 r., wyhamowany został w latach 2005-2007, siłą inercji jeszcze spadał, po czym gwałtownie wzrósł, aby ponownie osiągnąć apogeum w 2012 r.

gfintegrity.org

Teraz kilka ważnych – choć przyznajmy szczerze – retorycznych pytań:

  1. Czy dzięki tym suchym liczbom, datom i szacunkom wiemy więcej o przyczynach furii niemieckich mediów ?
  2. Czy rozumiemy teraz dlaczego niemieckie media i niemieccy politycy milczeli, gdy władza zakładała Polakom rekordowe liczby podsłuchów ?
  3. Czy już wiemy dlaczego państwu niemieckiemu tak bardzo zależy na utrzymaniu nad Wisłą status quo?
  4. Czy już pojmujemy dlaczego Berlinowi tak bardzo zależy na tym, aby utrzymać obecny stan atrofii państwa polskiego?
  5. Czy zdajemy sobie sprawę, dlaczego Niemcy tak obawiają się repolonizacji ?Gdy już odpowiemy sobie na te pytanie musimy zdać sobie sprawę z bardzo ważnej sprawy. Nasz zachodni sąsiad zrobił sobie z nas swoją półkolonię, tanią montażownię i Bóg wie co jeszcze. Jego połajanki pod naszym adresem są więc z jego punktu widzenia dość zrozumiałe – dlaczego ma mieć szacunek do swoich XXI-wiecznych „Irokezów”, wobec których odczuwa (tradycyjną) wyższość cywilizacyjną? To od nas zależy, czy pozwolimy mu tak traktować nasz kraj. Nikt nas w tym nie wyręczy. 

    „miła” wiadomość na początku Nowego 2016 Roku!

    Myślę, że lepiej mieć wiedzę na ten temat.

    Ja nie oglądam TV, ale czasem coś znajdę w internecie

    zastanawiałam się dlaczego Niemcy robią taką w mediach wrzawę

    odnośnie trybunału. Trzeba ufać, że nowa Władza da radę wiele zmienić!

    autor: Zbigniew Kuzmiuk w polityce Według najnowszego raportu Global Financial Integrity (międzynarodowej organizacji zajmującej się nielegalnymi przepływami finansowymi) Polska należy do pierwszej 20-stki krajów (jest w tej grupie jedynym krajem należącym do UE), najbardziej wyzyskiwanych krajów przez zagraniczne korporacje.
    Raport GFI stwierdza, że z Polski zagraniczne firmy nielegalnie wyprowadzają corocznie około 90 mld zł czyli około 5% naszego PKB i dotyczy to głównie oszustw związanych z podatkami VAT i CIT oraz cłami. Dane GFI potwierdzają wcześniejsze ustalenia dotyczące naszego systemu podatkowego opracowane przez MFW oraz Komisję Europejską, w tych dokumentach także pisano o blisko 100 mld zł rocznie, które traci polski budżet na skutek oszustw podatkowych.

    2. Przypomnijmy tylko, że rozrastanie się zjawiska niepłacenia CIT przez firmy z udziałem kapitału zagranicznego potwierdza raport przygotowany przez Komisję Europejską w którym autorzy powołując się na ekspertyzy przygotowane na zlecenie Komisji Europejskiej, stwierdzają że wielkie korporacje unikają płacenia podatku dochodowego w całej Unii Europejskiej. W skali całej UE uszczuplenia z tego tytułu to kwota ponad 120 mld euro, w przypadku Polski oszacowano je na ponad 11 mld euro rocznie, co daje astronomiczną kwotę blisko 46 mld zł utraconych dochodów podatkowych (w ostatnich latach wpływy z tego podatku wynoszą około 28-31 mld zł). Oznaczałoby to, że utracone każdego roku wpływy z podatku CIT od firm z udziałem kapitału zagranicznego znacznie przekraczają dochody budżetowe z tytułu tego podatku i że w ciągu ostatnich lat kolejni ministrowie finansów poprzedniego rządu Platformy i PSL-u, co najmniej tolerowali to zjawisko.

    3. W imieniu nowego ministra finansów Pawła Szałamachy rzecznik prasowy Mirosława Dróżdż, zwróciła się do podatników podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), którzy stosowali tzw. ceny transferowe w latach 2011-2015 do złożenia stosownych korekt w zeznaniach podatkowych, za ten okres. Stwierdziła także, że spółki, które zdecydują się na dobrowolna korektę deklaracji podatkowych za lata 2011-2015, będą mogły skorzystać z 50% obniżki stawki ustawowych odsetek za zaległe zobowiązania podatkowe. Przypomniała, że każda transakcja powinna odpowiadać naturalnym warunkom rynkowym, a jej cena powinna być zbliżona do ceny rynkowej, podczas gdy w przypadku podmiotów powiązanych bardzo często zdarza się, że spółka-córka płaci spółce- matce w grupie, znacznie wyższa kwotę niż wynosi wartość rynkowa określonego dobra lub usługi (najczęściej jest to korzystanie z logo, doradztwo, dostarczanie know-how). Ostrzegła, że stosowanie cen transakcyjnych przez podmioty powiązane, będzie przedmiotem badań urzędów skarbowych w II kwartale 2016 roku, ponieważ jest to jeden z priorytetów nowego ministra finansów Pawła Szałamachy.

    4. Z kolei wyłudzenia w podatku VAT które wg raportu MFW, są jednymi z najwyższych w UE wynoszą ponad 3% PKB, a więc w warunkach roku 2014 wyniosły ponad 52 mld zł. Tutaj nowy minister finansów rozważa wprowadzenie centralnego rejestru faktur VAT za pośrednictwem którego trafiały by do nabywców towarów i podlegałyby na bieżąco kontroli urzędów skarbowych. Innym pomysłem jest rozdzielenie płatności VAT (nabywca płaci dostawcy tylko płatność netto, a kwota podatku trafia na konto podatnika będące w dyspozycji urzędu skarbowego), w takiej sytuacji zwrotów podatku VAT (różnicy pomiędzy podatkiem naliczonym, a należnym), dokonywałby urząd skarbowy.

    5. Jak z tego wynika nowy rząd nie zamierza tolerować tego stanu rzeczy i już na początku swej działalności rozpoczął walkę cenami transferowymi, co ma ograniczyć wyłudzenia w podatku CIT jak i z przestępstwami karuzelowymi, co ma ograniczyć wyłudzenia w podatku VAT. Trudno bowiem dłużej tolerować sytuację w której blisko 1/3 potencjalnych dochodów podatkowych (około 100 mld zł rocznie), zamiast wpływać do budżetu państwa, wypływa poza granice naszego kraju tylko dlatego, że zagraniczne korporacje traktują Polskę jak swoją kolonię.

    – autor: Zbigniew Kuźmiuk

    http://www.gazetawarszawska.com/94-demo-contents/nwo/2983-znamy-ekonomiczne-powody-paniki-w-berlinie

Życzenia świąteczne

Życzenia świąteczne

Warszawa,   24 grudnia 2015 r.
 

W te nadchodzące święta Bożego Narodzenia życzymy Państwu wszelkiego

dobra, pokoju i radości, które przynosi rodzący się w sercach,  domach

i rodzinach Bóg.

Niech ten pełen miłości i ciepła czas stanie się początkiem „nowego”, 

ożywia nadzieję oraz inspiruje Polaków.


Pochylmy się w tych dniach nad życiem – tajemnicą, która oczekuje od nas

uznania, uwagi i troski. Za niedługo jednak Boże Dziecię będzie musiało

walczyć o życie, uciekając przed chcącym Go zgładzić Herodem. Życie, wiara

jest wartością, których trzeba bronić,  jest ceną, o którą należy walczyć. 

Życzę siły naszych  wspólnych działań we  wszystko  co  Polskie !

 

Zarządzanie w spółdzielniach

Zarządzanie w spółdzielniach

Jazgot jaki ostatnio podniosły „elyty” PO, „swetru”, PSL/ZSL, SLD/PZPR, przy pomocy zdominowanych przez siebie mediów elektronicznych i pisanych, to nie tylko „kwik świń odcinanych od koryta”.  To także, obawa przed UDOKUMENTOWANYM pokazaniem ich PRAWDZIWYCH TWARZY, „towarzyszy” z komitetów zakładowych, powiatowych i wojewódzkich „nieboszczki partii”. Twarzy funkcjonariuszy ówczesnej policji politycznej i jej WSPÓŁPRACOWNIKÓW, czyli TW zajmujących  do dzisiaj lukratywne funkcje  i  stanowiska. 

Zapowiedź ujawnienia przez obecny rząd i jego przedstawicieli  budzi AGRESJĘ. 

OCZYWIŚCIE TW   w  spółdzielczości mieszkaniowej  jest  mnóstwo.  Zgodnie z zasadą, że „nie musisz się interesować polityką, bo ona  sama interesuje się tobą, możemy powiedzieć … gdzie nie spojrzeć, we władzach spółdzielczości wszelakiego szczebla , na eksponowanych stanowiskach prezesów i ich zastępców, na stanowiskach przewodniczących i członków RN, znajdujemy tych „towarzyszy” i TW, a także byłych oficerów, niesławnej pamięci, WSI.  

W wpisie http://temidacontrasm.info/capo-di-tutti-capi/ zaprezentowana została osoba, niejakiego A. Domagalskiego. On nie tylko jest tym tytułowym „capo di tutti capi”, on także „reprezentuje” polską SPÓŁDZIELCZOŚĆ na forum międzynarodowym  i „ten szef wszystkich szefów ustawia  wszystkich”.   Co faktycznie reprezentuje, każdy kto nie jest „lemingiem”, łatwo odpowie.

W tymże wpisie można przeczytać o kolejnym TW, prezesie zarządu SM, zaciekle broniącego swojego stołka i zwalczającego aktywnych członków SM, którą chce niepodzielnie władać: Zbigniew Gawron – prezes zarządu SBM „Zachód” „Bohater” wielu artykułów ostatnio:  http://temidacontrasm.info/czlonkostwo-przywrocone/ Kim jest ten „pon”? Oto dokumenty (bez komentarza). Większość brzydzi się komentowania  materiałów źródłowych, pozostawiając ocenę tego osobnika czytelnikom. Ten wpis znajdziecie też na FB. UDOSTĘPNIAJCIE. https://www.facebook.com/temidacontrasm/. Między innymi sławny z relegowania niewygodnych członków spółdzielni.

Informuję, że 09.12.2015 r. wyrokiem SSO w Warszawie Krystyna Dymek przywróciła w poczet członków SBM ZACHÓD w Warszawie pięciu członków byłej Rady Nadzorczej tej spółdzielni, którzy zostali ze spółdzielni relegowani przez prezesa jej zarządu zwanego przez nas faryzeuszem.  Sąd uchylił pięć uchwał z dnia 24 marca 2014 r. Tymi uchwałami statusu członka spółdzielni przez nową radę nadzorczą pozbawieni zostali byli radni SBM ZACHÓD:Antoni Przechrzta, Jan Siekierka, Marek Wielicki, Henryk Franczak i Joanna Godlewska.  

W uzasadnieniu wyroku Sędzia Krystyna Dymek orzekała co następuje : Uchwały o wykluczeniu członków należało uchylić, ponieważ wskazane w tych uchwałach   przyczyny wykluczenia nie potwierdziły się w postępowaniu dowodowym. Są one również sprzeczne zarówno z Prawem Spółdzielczym jaki Statutem   Spółdzielni, które mówią, że wykluczenie członka ze spółdzielni jest  szczególną represją stosowaną w wypadkach uporczywego działania na szkodę spółdzielni a w tym przypadku było wręcz przeciwnie. Jak zeznał prezes zarządu spółdzielni Zbigniew Gawron było to jednorazowe działanie tylko w przedmiocie odwołania poprzedniego   zarządu. Zdaniem zeznającego, gdyby do tego nie doszło, nie doszłoby do wykluczenia.

Jako   członkowie Rady Nadzorczej mieliście państwo prawo i obowiązek działania, sprawdzania i nadzorowania pracy spółdzielni. Jeżeli spółdzielnia jako całość nie była zadowolona z państwa pracy to wystarczającym skutkiem niezadowolenia mogło być odwołanie Was z rady nadzorczej a nie wykluczenie ze spółdzielni. Wykluczenie ze spółdzielni nosiło cechy odwetu za podjęte działania, ponieważ przyczyny wskazane    w uzasadnieniu uchwał dotyczących wykluczenia w ogóle nie zostały potwierdzone w postępowaniu.

Zarzut narażenia spółdzielni na koszty związane z organizacją  Walnego Zgromadzenia był zarzutem bezzasadnym dlatego, że obowiązek zwołania Walnego Zgromadzenia wynikał w tym   przypadku z ustawy o spółdzielniach i państwo wykonywali w tych okolicznościach tylko   swoje obowiązki. Sąd obciążył kosztami wpisu i zastępstwa procesowego SBM ZACHÓD.

Wyrok pozwala wyrazić uznanie dla SSO Krystyny Dymek w Warszawie . 

 

Systemy prawne

Systemy prawne  

Szanowni Państwo!

   Od dawien dawna w Europie obowiązywały dwa modele sprawowania władzy: rzymski i bizantyjski. Rzymski zakłada przestrzeganie prawa naturalnego przez wszystkich – zarówno władców, jak i poddanych. Bizantyjski władców stawia ponad prawem, a nawet pozwala im na własne widzimisię wprowadzać prawa dla poddanych, niezgodne z prawem naturalnym.

    A jak to wygląda obecnie? Tak samo jak przed wiekami. Rzeczpospolita stale próbuje obstawać przy prawie rzymskim, a jej sąsiedzi przy bizantyjskim. Nie tylko car Putin może robić co chce w „swoim” kraju, bo jest to oczywiste dla jego poddanych, ale i Unia Europejska pod wodzą „człowieka (kobiety? człowieczki?) roku” nie widzi nic niewłaściwego w narzucaniu innym własnego bezprawia.

    W Polsce bez zmian. Agentury obcych wywiadów 80% środków przeznaczają na dezinformację społeczeństwa i pozyskiwanie agentów dla własnych celów. Honor i uczciwość są bezcenne dla nieprzekupnych, ale mają bardzo konkretną cenę dla szmat, które kosztują niewiele i zawsze można je przecież mianować „ludźmi honoru”, na potrzeby gawiedzi.

    Obecnie mamy system prawny mieszany rzymsko-bizantyjski. Czyli prawu podlegamy my wszyscy, nie wyłączając Prezydenta, Sejmu i rządu, natomiast Trybunał Konstytucyjny plasuje się zarówno ponad prawem, jak i samą konstytucją.

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Państwu wiele radości wśród najbliższych, a w Nowym Roku spełnienia nadziei, które przyniósł nam ten  dobry rok. Dziękuję za Państwa życzliwą uwagę i opinie, a mojemu Przyjacielowi za nieocenione wsparcie redakcyjne, informatyczne i graficzne.

 Pozdrawiam świątecznie

Małgorzata Todd

Niby kapitalizm

Niby Kapitalizm

 

Tak jak niegdyś fałszywie używano słowa „demokracja” do opisywania sowieckiego totalitaryzmu, tak dziś nadużywa się słów „wolny rynek” i „wolna konkurencja” do opisywania ustroju gospodarczego, który z liberalnym kapitalizmem nie ma nic wspólnego. Procesy gospodarcze kontroluje się obecnie o wiele skuteczniej niż w czasach siermiężnego socjalizmu. Współczesne elity sprawujące realną władzę wykorzystują do tego nieporównanie bardziej wyrafinowane metody i zaawansowane technologie. Naszych rodziców i dziadków ujarzmiano strzałem w potylicę i przesłuchaniami w esbeckich katowniach. Nas zmusza się do uległości odcinając od możliwości podjęcia zatrudnienia i zdobywania środków do życia, pozostawiając banicję, jako alternatywę dla samobójstwa.

Trudna do zrozumienia groteskowość systemu komunistycznego polegała między innymi na tym, że na ogromnym, głodnym wszystkiego środkowoeuropejskim rynku nie udało się zorganizować silnej i stabilnej gospodarki. Niezaspokojony popyt — marzenie każdego normalnego przedsiębiorcy — nie miał żadnego biznesowego znaczenia w modelu gospodarczym, który w każdym detalu poddany był kontroli komunistycznej ideologii oraz partyjnej nomenklatury. Naturalne prawo popytu i podaży nie działało w czasach, gdy jedyną poprawną politycznie formą gospodarowania były tzw. jednostki gospodarki uspołecznionej. Choć dziś może to dziwić, pomimo ogromnego popytu brakowało wszystkiego — od mieszkań, po środki higieny osobistej… i to nie było śmieszne, bo bieda pozbawia godności, deprawuje i rodzi patologie.

Reglamentowanie deficytowych dóbr służyło przede wszystkim do ujarzmiania społeczeństwa, a także do pozyskiwania bezpieczniackiej agentury i jej współpracowników. W zamian za  pieniądze i resortowe przywileje funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, milicji obywatelskiej i ludowego wojska polskiego infiltrowali, donosili i rozbijali opozycję, niszcząc bez skrupułów życie dysydentów i ich rodzin. Mimo totalnej kontroli, nie udało się komunistom zapewnić życia w dostatku i szczęściu. Próby zbudowania ustroju opartego na fałszywych pryncypiach, kłamstwach i zbrodniach zakończyły się ostatecznie nędzą, hiperinflacją oraz zdeterminowanym oporem wzburzonego, zamkniętego w socjalistycznym obozie społeczeństwa.

Dwa dziesięciolecia na przełomie wieków były okresem względnej wolności gospodarczej, ponieważ dla konieczności zbudowania nowego państwa i gospodarki na ruinie PRL nie było alternatywy. Początki nie były łatwe, ponieważ w okresie komuny zniszczono lub zmuszono do emigracji tych wszystkich, którzy posiadali do tego odpowiednie kompetencje. Budowanie nowej rzeczywistości ustrojowej odbywało się na zasadach improwizacji — metodą prób i błędów, w politycznym chaosie oraz z niewielkim zaangażowaniem krajowego kapitału, bo tylko nieliczni posiadali tutaj jakieś większe pieniądze. Wspaniałomyślnie, jak się mogło wówczas wydawać, pomagały nam kraje zamożnego Zachodu oferując know-how, konsultantów, fundusze pomocowe, stypendia oraz kapitał inwestycyjny. Wspierając  nas w budowaniu demokracji i kapitalistycznej gospodarki instalowały jednocześnie przyczółki dla swojej kolonialnej ekspansji.

Ich partnerem, o dziwo, była przede wszystkim stara komunistyczna nomenklatura oraz dogadana  z nią przy Okrągłym Stole postsolidarnościowa opozycja, czyli te gremia polityczne, które nadal kontrolowały najważniejsze instytucje państwowe i gospodarkę, bez względu na to, która partia znajdowała się aktualnie przy władzy. W zamian za  kontrolę polityki personalnej tutejszych przedstawicielstw zachodnich koncernów oraz inne korzyści, postkomunistyczne elity gwarantowały zagranicznym partnerom ochronę ich interesów, dostęp do polskiego rynku, taniej siły roboczej oraz korzystne rozwiązania legislacyjne i decyzje administracyjne, umożliwiające kolonialną eksploatację na preferencyjnych warunkach zarówno naszych narodowych zasobów, jak i prywatnych kieszeni.  W ten sposób wykreowano klasę tutejszych kompradorów, która w perspektywie realnej zmiany ustroju państwa (nie pozorowanej, jak w roku 1989.) zaciekle broni swoich uprzywilejowanych pozycji, korzystając z propagandowego wsparcia mediów informacyjnych należących prawie w całości do zagranicznych — głównie niemieckich — koncernów.

Paradoksalnie, pomimo licznych hipermarketów, reglamentowanie dostępu do dóbr materialnych nadal pozostaje podstawowym narzędziem panowania nad polskim społeczeństwem i neutralizowania antysystemowej opozycji. Metody są jednak inne, niż te z okresu PRL. Dziś nie  ogranicza się dostępu do towarów w sklepach, ale do pracy i pieniędzy. Możliwe to jest dzięki pełnej, niejawnej kontroli funkcjonowania przedsiębiorstw, kontroli dostępu do rynków oraz kontroli dostępu do miejsc pracy w sektorze publicznym i prywatnym.

Z wyjątkiem niewielkich lokalnych warsztatów i sklepików, bez zgody tajnych służb nie rozwinie w Polsce działalności żaden znaczący przedsiębiorca, ponieważ odcięty zostanie od zamówień i zleceń, źródeł finansowania, licencji, wydrenowany będzie z know-how, a ponadto uwikłany w niekończące się postępowania skarbowe i administracyjne (jak choćby Roman Kluska i Optimus).  Nie otrzyma również szybkiej i skutecznej ochrony swoich interesów w postępowaniach  przed dyspozycyjnymi prokuraturami i sądami. Zagraniczne marki nie wejdą na polski rynek zanim nie ułożą się z tajnymi służbami, reprezentowanymi przez specjalnie powołane do pośredniczenia w takich sprawach spółki.

W departamentach polityki personalnej każdej większej firmy (działającej za zgodą służb) zatrudnieni są natomiast funkcjonariusze dysponujący możliwościami błyskawicznego prześwietlenia każdego życiorysu, podejmujący ostateczne decyzje o zatrudnieniu. Kompetencje kandydata do pracy nie mają większego znaczenia, ponieważ dobra praca jest tylko dla osób powiązanych z resortami bezpieczeństwa, ich rodzin i współpracowników, natomiast dla pozostałych — niewolniczy wyzysk i szklany sufit. Nadal obowiązuje stara resortowa zasada BMW — Bierny, Mierny, aby Wierny.

Mechanizmy kontroli rynku, przedsiębiorstw i rynku pracy działają dyskretnie i większość ludzi nie uświadamia sobie tych utajnionych procedur. Dostrzegają jedynie fragment rzeczywistości —  trudne do zrozumienia i pokonania bariery, które ograniczają ich szanse na rynku pracy, a w konsekwencji dostęp do wielu podstawowych dóbr materialnych, niezbędnych do ułożenia sobie godnego życia. Zderzając się w ojczystym kraju z barierą totalnej niemożności, nie analizują jej przyczyn, ale podejmują decyzję o opuszczeniu Polski — najpierw na jakiś czas, a później na stałe, bo nie mają do czego wracać. Emigrują najczęściej ludzie młodzi, niemający nic do stracenia,  którzy swoje szanse na pieniądze oraz zawodowy i osobisty rozwój oceniają tutaj prawie na zerowe. Miłość do ojczyzny staje się dla nich frazesem, skoro ojczyzna tej miłości nie odwzajemnia, a za jej okazywanie mogą zapłacić utratą środków do życia i perspektyw, ostracyzmem, biedą i społecznym wykluczeniem.

Niby-kapitalizm, który wyewoluował z socjalistycznej demokracji spowodował, że patriotyzm stał się domeną głównie emerytów, mających zapewnione jako takie utrzymanie; bezrobotnych na utrzymaniu swoich rodzin, żyjących nadzieją na zmiany; polityków oraz bezpieczniackiej agentury, zadaniowanej do kompromitowania i rozbijania autentycznych opozycyjnych środowisk. Patologiczny, pasożytniczy, niemający nic wspólnego z wolnym rynkiem i wolną konkurencją system gospodarczy pogłębia przepaść między nieliczną warstwą zamożnych kompradorskich elit i skazaną na zdeklasowanie resztą społeczeństwa. W dłuższej perspektywie zbankrutuje, tak jak zbankrutowała gospodarka epoki realnego socjalizmu.

Łukasz Rzetelski   |   Źródło: info.jawamedia.pl