Archiwa tagu: zło

Prawda – a czymże jest prawda ???

Prawda – a czymże jest prawda ???

Solidarności i agenturze.

        Marian Pawłowski   

Solidarność – a czymże jest Prawda o tym ruchu społecznym i związku  zawodowym – czyli kto zna prawdziwą Historię najnowszą, tę od lat 70 XX wieku Polski i Polaków – tworzoną nam przez pogrobowców komunistycznych – a bez przerwy korygowaną przez Opatrzność – bo podobno Pan Bóg jest nie rychliwy – ale sprawiedliwy.

Gdzie są teraz prawdziwi Polscy Historycy – czy znają tę Historię – czy tylko udają, że ją znają z nakazu historycznej poprawności – (zakłamywania rzeczywistości), szczególnie w tym poniższym przypadku krakowscy historycy – a jest tu przecież całe mnóstwo historyków z tytułami naukowymi – czyżby bali się prawdy – ukrytej historii przez razwiedkę (a wchodzą w grę, wiedzę tajemną jeszcze nie ujawnione, nie opublikowane dokumenty nieboszczkiPZPR które ukazałyby jakie „miody” nam gotowali komuniści, tak że może otworzyły by się oczy ich fanom – wyznawcom i sympatykom komunizmu) ?!! 

     Wygląda teraz na to, że nazwę Solidarność  powtórzyli (czyżby to podpowiedzieli strajkującym żydowscy „eksperci-doradcy”, których razwiedka komunistyczna dostarczyła strajkującym w Sierpniu 1980 r. do Gdańska w osobach B. Geremka, A. Michnika, J. Kuronia i T. Mazowieckiego & Co ?!!) i zapożyczyli tę nazwę z loży żydowsko masońskiej Zakon Synów Przymierza. Krakowska Loża „Solidarność” 1892-1938 – o czym można przekonać się z książki krakowianki Anny Kargol. Za bardzo nie widzę, by chciano się wyzwolić do tego czasu z tego uścisku i manipulowania żydowsko -masońsko-razwiedkowego w tej organizacji „ludzi pracy” aj-waj.

Najbardziej znanymi postaciami tej żydowskiej loży masonów obecnie pod nazwą B’nai B’rith – Loża Polin są obecnie profesory Paweł Śpiewak(ten z PO i od muzeum żydowskiego w Polsce, który twierdzi, że nie było czegoś takiego jak żydokomuniści), i drugi profesur  to Jan Hartman(osiadły w Krakowie, bo tu można zarzucać żydowskie „sieci” aj-waj-cymes),  zboczeniec, etyk-„esteta” piewca kazirodztwa i ten twierdzi w swoim manifeście aj-waj – że my żydki to nic innego jak żydokomuna –  działająca na kilku frontach w Polsce (a podobno w/g. Urzędu Statystycznego jest ich Żydów w Polsce „tylko” 12 tys. i chcą zbawić nas i świat globalizmem – NWO (sterowanym przez tandem Rothschildowie-Rockefellerowie ), ale najpierw muszą zrobić tu szacher-macher z Polską na wyłudzenie od Polaków 65 mld. dolarów aj-waj !!!

Nie na darmo ja teraz pytam publicznie trójce panów K. (W. Kieliana, L. Kochana i J. Korbasa) –  w KRH S – krakowskiej Hucie (podobno największej Komisji S w Małopolsce) po ich świństwach, prowokacjach, podstępach wobec mojej osoby – pytam ich – ilu z pośród nich jest pochodzenia żydowskiego (ładnie dbają o swoje interesy, biznesy aj-waj, co do joty, jeden w jednego – reszta członów i pracowników, to na drzewo liście, szczaw i morelki obgryzać) – a ilu z pośród tej trójcy pracuje dla razwiedki (tej Prl-owskiej i III RP), że tak skutecznie duraczą tak wielką ilość ludzi – bo demokracja – demokracją – ale ktoś musi trzymać towarzystwo za mordki i nieważne wtedy prawo i zasady d…kratyczne aj-waj.              

       Moje przykłady z życia opozycyjnego i praktyki w Małopolsce – Krakowie i Hucie przez ostatnie 50 lat, gdzie już od podstawówki interesowałem się prawem i historią, a za zainteresowanie Katyniem musiałem zmienić w 1978 roku szkołę Technikum zwane Uniwersytetem Robotniczym i za te zainteresowania Katyniem pani od historii powiedziała mi żebym sobie lepiej zmienił szkołę, jak nie chcę mieć dużych kłopotów (które są chyba moją specjalnością życiową), a mówiła mi to nie byle kto, bo pierwsza sekretarz POP PZPR tej szkoły – więc ostatnią klasę i maturę musiałem robić na ul. Podbrzezie – tys dobrze – bo byłem bliżej żydolandu aj-waj.

Swoją wiedzę o pierwszej komunie opieram na takich Fanach Historii jak Leszek Żebrowski i jemu podobnych, bo były to czasy, że aż strach było być Polakiem – Patriotą. Tak ułożyło się moje życie, że studiowałem prawo (od połowy lat 80-siątych) głównie z myślą o pomocy Solidarności i ludziom, a paradoks życiowy, a może Opatrzność zażyczyła sobie, bym skierował swą wiedzę prawną przeciwko ludziom w Solidarności, i „wymiarowi sprawiedliwości” – określając z nazwiska „prokuratorów i sędziów” jako zorganizowaną grupę przestępczą, która broni i chroni korupcji bardziej niż niepodległości, a oni zachowują się jakbym powiedział im największy komplement w życiu lub wsadził im do kieszeni kopertę z niezłą łapówą, co mnie teraz osobiście nie dziwi, mając wiedzę i doświadczenie jakie watahy, zastępy razwiedki, komunistów i żydków zostało w życiu publicznym, społeczno, politycznym (uczciwego tam możecie szukać ze świeczką w ręku) w Polsce.

           Robię to – dociekam Prawdy – bo podobno tylko Prawda jest ciekawa jak twierdził Wielki Pisarz Patriota Polski Józef Mackiewicz i Tylko Prawda nas wyzwoli – ale najpierw zaboli – a to podkreślone  powiedział Jezus Chrystus  – i dalej za Józefem Mackiewiczem – Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać.  

      Nawiązując do powyższej wypowiedzi Wielkiego Polaka – Patrioty na temat komunizmu i prawdy, by uzmysłowić czytającemu to pismo, jak On wyprzedził epokę w zrozumieniu prawdy o komunizmie, jak tkwimy w tej ponad 25 letniej „wolności i dupokracji” dla zmylenia zwaną III RP – ale bardziej pasuje do tego, co się z Polakami wyprawia nazwanie tego UBekistanem lub żydolandią, bo tak głęboko tkwimy mentalnie i instytucjonalnie w modeluhomosovieticusa,  co potwierdził to w swojej pracy badawczo – praktycznej w 1984 (cóż za zbieżność z Georgiem Orwellem, co do dat i istoty zagadnienia)  Anatolij Golicyn oficer KGB, który zbiegł z komunizmu na Zachód już w latach 60 XX wieku i zawarł w swym życiowym dziele „Nowe kłamstwa w miejsce starych”spostrzeżenia co do „Solidarności” i napisał w tej książce że:Utworzenie „Solidarności” i początkowy okres jej działania jako związek zawodowy, może być odczytywane jako eksperymentalna, pierwsza faza polskiej „odnowy”. Mianowanie Jaruzelskiego,wprowadzenie stanu wojennego oraz zawieszenie „Solidarności” stanowi drugą fazę, przeznaczoną na wprowadzenie tego ruchu pod ścisłą kontrolę oraz zapewnienie stanu konsolidacj (korupcji i bezprawia – nawias, dopisek mój). W trzeciej fazie można oczekiwać [pisane w 1984 r.!], że zostanie uformowany rząd koalicyjny, skupiający przedstawicieli partii komunistycznej, reprezentantów reaktywowanej „Solidarności” oraz Kościoła. W tym rządzie mogłoby się znaleźć kilku tak zwanych „liberałów”. Cytat za: A. Golicyn, Nowe kłamstwa w miejsce starych (czyż to nie sprawdzone „proroctwo” w wykonaniu służb specjalnych aj-waj ?!), Biblioteka Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Tom Pierwszy Warszawa 2007, s. 491.

      W zamyśle żydokomuny było tworzenie „opozycyjnego” związku zawodowego, najlepiej około stu tysięcznego i dla kontroli tej strategii komuniści podesłali „doradców” żydowskich, którzy w I komunie robili takie rzeczy, że aż strach było być Polakiem Patriotą, bo trzeba było iść tylko po trupach. W Magdalence ’88 Wałęsa mógł tylko łykać  wódkę, a rolę wodzireja – pierwszych skrzypiec „opozycji” grał Adaś Michnik (co widać na filmach i to on robił później istotne deale – interesy z komunistami – a Wałęsa był tylko dalej dobrze przez razwiedkę prowadzony „trybun ludowy”). Adam Michnik wywodzi się z antypolskiej żydowskiej rodziny polakożerców, którzy mają krew Polaków na swoich rękach, a teraz bełta w głowie mądrym, wykształconym inaczej z wielkich miast, w jego gazecie żydowskiej dla Polaków – a naprawdę chodzi mu głównie o antagonizowanie, napuszczanie na siebie Polaków w ramach „dwóch Polski” (najpierw komuchy i reszta, a teraz PiS i ugrupowania od niego na prawo przeciwko PO + ugrupowania które są związane z komunizmem, razwiedką i finansami). Z planowanych stu tysięcy zrobiło się w Solidarności 1980 r. około 10 – dziesięć milionów i dlatego komuniści musieli dać sobie trochę czasu stanem wojennym (o tym właśnie pisze Golicyn jako drugi etap ich gry operacyjnej), by pod jego przykrywką zrobić kilka interesów typu „Żelazo”,  oraz handel bronią z arabami terrorystami (około cztery miliardy dolarów) i na końcu FOZZ – niezła sumka do ukradzenia – pogardzenia 1 jeden miliard 600 sześćset milionów dolarów jako sumka założycielska komunistów i ich służb specjalnych w biznesy kapitalistyczne + plus kasa która spływała im codziennie na konta w Szwajcarii z PeweXsów – w ramach ściągania jałmużny, haraczu z Polaków, którzy mieli walutę wymienialną.

Ten czas stanu wojennego był im też niezbędnie potrzebny na przerobienie mas działaczy Solidarności i Opozycji poprzez pozyskanie ich do współpracy z razwiedką lub do zmuszenia ich do opuszczenia kraju (exodus około 700 000 – siedemset tysięcy Polaków) – niezły – upust krwi – ale teraz jest lepszy, bo ponad 2 000 000 – dwa miliony Polaków od 2000 roku wymyślony przez tzw. leberałów – kochających Polaków inaczej –

i nawet jakichś powstań, ani zadym nie trzeba – tylko jeszcze te Marsze Niepodległości które pokazują jak „faszyzm” (dla komuszo podobnych) – Patriotyzm (dla tych co na prawo) podnosi głowę.  

      Bawi mnie teraz akcja po śmierci Kiszczaka i Jaruzelskiego(nawet zza grobu można grać – wersja razwiedkowa życia po śmierci)  dokumentami, rewelacjami „Bolka” L. Wałęsy, że niby skończyła się jego współpraca z SB w 1976 r.. Ta współpraca skończyła się, bo pan „Bolek” przechodził na wyższy stopień wtajemniczenia WSW zielonej – razwiedki i masonerii i już nie było takiej potrzeby jego skrupulatnego ewidencjonowania dokumentami, bo był wytworzony taki ogrom kompr-materiałów agenturalnej jego działalności, że był tak już uwikłany z razwiedką, że z tego strachu mógł nawet podejmować kroki do wysadzenia bloku i uśmiercania ludzi w 1995 r. w Gdańsku dla jego papierów.

Ciekawe czy Prokuratorzy IPN lub jacy inni badają ten wątek i biorą różne warianty pod rozwagę, czy może czekają na jakiego suflera politycznego, żeby nimi pokierował ?!! Bo wydaje mi się, że w tamtej Prokuraturze IPN (i pozostałej też) jest niezły szajs – gorszy sort funkcjonariuszy publicznych, którzy dobrze wiedzieli o zbieraniu dokumentów – haków przez Michnika w archiwach MSW przez trzy miesiące w roku 1990 i w latach 1993-95 przez „Bolka” L. Wałęsę i nie mieli odwagi sprawdzić przez ponad 10 ostatnich lat prewencyjnie, według ustawy, czy ci panowie posiadają nielegalnie dokumenty państwowe – czy też nie – czy ci Prokuratorzy działali dla dobra razwiedki, czy według ustaw na rzecz – interesu Państwa Polskiego ?!!

Nie dziwi mnie takie zachowanie, bo podzielam całkowicie pogląd Grzegorza Brauna z filmiku na You T. na temat sędziów Tryb. Konstytucyjnego (TK) („…parada łajdaków i oszustów w śmiesznych czapkach, według których mają być kontynuowane tradycje Prl-owskie – sowieckie przez neo-euro-sowieckich sędziów, czyli takie kreatury jak Leon Kieres, z jego kiereszczyzną jako pierwszego prezesa w IPN, który w zębach zanosił L. Wałęsie „Bolkowi” status pokrzywdzonego, ze świadomością poświadczania nieprawdy na dokumencie państwowym – z jego komentarzem przy wręczaniu go „Bolkowi” – żeby tylko nie przyszło mi za pana siedzieć w więzieniu… a teraz przy czytaniu problematycznego uzasadnienia wyroku w TK – kto da sobie i co obciąć, że poświadczał nieprawdę – skoro już to robił wcześniej przy Bolku – a przy ilu innych jeszcze sprawach ?! (miałem ja MP z tym jegomościem „prezesem” IPN-u [wszędzie musi być nasz człowiek] – spotkania II stopnia w IPN-ie i  te słowa, opinie potwierdzają się co do joty, wywodzone przez Pana Grzegorza Brauna).                

      Piszę to nawoływanie do historycznej Prawdy o małopolskiej, głównie Hutniczej Solidarności w kontekście jako Małopolanin, który pracuje od połowy 1981 r. w krakowskiej Hucie, ale byłem bardzo zaangażowany w działalność podziemnej Solidarności od połowy 1982 r. (prowadząca mnie w Hucie Józefa Świeżowska – „zwerbowała” mnie do konspiracji latem 1982 r.) i byłem dopiero poważnie szykanowany za III RP (zaczęło się przeprowadzaniem „wywiadów” u mnie w domu przez jednego z największych agentów SB w Małopolsce Leszka Maleszkę – spec od Sprawy Stanisława Pyjasa 1977 r. po pracę 2002 r. (do teraz ?! w żydowskiej gadzinówce dla Polaków – na umowach zleceniach (?!) – bo miał polot w pluciu na uczciwych Ludzi – w końcu od czego się studiowało na UJ – Wydział Polonistyki – by ładnie pluć i mocno bolało – taka specjalizacja agentury – TW). Nawiedzał mnie ten agent w domu, gdy ujawniłem się starciem z Alfredem Miodowiczem czerwiec/lipiec 1988 r. i działaniem w Komitecie Organizacyjnym S w Mistrzejowicach maj/czerwiec 1988 r.).

      Okazało się później, że była to ustawaka-Solidarność, przerobiona-zmanipulowana przez razwiedkę po magdalence i okrągłym stole 1988-89 przez służby specjalne Prl-u – w oparciu o umowę Jaruzelski – Rockefeller z 1985 r. (a po niej taki żydowski sznureczek wydarzeń – 1987 r. „filantrop” G. Soros – B. Geremek – ’88 J. Sachs – ’89 L. Balcerowicz i później już poleciało po myśli  tandemów żydowskiego A. Michnik – Geremek i razwiedki Cz. Kiszczak – W. Jaruzelski. 

To właśnie w III RP zaczęło się bezprawne – osądzone sądownie wyrzucenie mnie – pozbawienie członkostwa w Solidarności w 1997 r. (bo zacząłem jarzyć i reagować na tę porazwiedkową manipulację Solidarnością) i bezprawne, dyscyplinarne wyrzucenie mnie z pracy w 2000 r. (panowie „działacze-związkowcy” [Kielian, Krężołek, Góralczyk, Zięba, Głowacz, Lebiest] nie wiedzieli wtedy, co na ten temat jest napisane w Statucie S – bo byli niecytaci, a prowadzili i prowadzą swoje interesiki – biznesy jako niedouki, a takimi najlepiej manipulować, korumpować pracodawcom – właścicielom, na ich terenie i nie chcą się z tego powodu „działacze” narażać w swoim biznesie). Jak smutni panowie byli i są zainteresowani moją osobą nich świadczy fakt, że w około roku 1992 wybierano mistrza w mojej grupie zawodowej rewidentów wagonów, gdzie była zdecydowana przewaga członków Solidarności, a te wybory wygrał dość wyraźnie i lekko członek OPZZ i były PZPR-owiec z członkiem Solidarności Janem Rybą – tak już na początku 90-lat pracownicy oceniali wartość uczciwych ludzi, „działaczy”. Ale pomimo tej wygranej człowieka OPZZ musiał być mistrzem właśnie Jan Ryba (ktoś starszy i mądrzejszyczuwał nad tym), który dokładnie mnie później pilnował jako mój mistrz bezpośredni przełożony przez następne ponad 15 lat, by czaić się na moje uchybienia i zdołować mnie. Dopiero po 2007 r. zrozumiałem takie zachowania współpracowników, bo wtedy okazało się, że mój Mistrz Jan Ryba jest na spisie TW SB ps. „Jacek” pod niego wyrzucano mnie bezprawnie z Solidarności w 1997 r. (by mógł wskoczyć później na wszystkie funkcje związkowe które sprawowałem) i był on bardzo aktywny przy wyrzucaniu mnie „dyscyplinarnym” z pracy w 2000 r.

        Piszę głównie to pismo dla ukazania jak wszyscy od „działaczy związkowo – społeczno – politycznych ”, oraz po Instytucje dobra, zaufania publicznego typu IPN i na przykład Fundacja Czynu Niepodległościowego (rozmawiam z tymi ludźmi i wyczuwam, widzę w nich strach zajęcia się tym tematem) i po historyków, a nawet po Księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, który jako działający w środowisku hutniczej (chyba nie tylko) Solidarności, mając status pokrzywdzonego, boi się zadać proste pytanie swoim kolegom (?!) – no panowie „działacze związkowcy – politycy”, skoro przez ponad dwadzieścia lat rozpowiadano w ramach SB-ecko razwiedkowej dezinformacji – prowokacji (przypomnijcie sobie dokładniej – kto to robił – bo konfidenci są zapewne wokół nas) o najbardziej przebojowym założycielu Solidarności w Małopolsce Jerzym Kuczerze – rozpowiadali by się z nim nie kontaktowano, bo to jest na pewno agent SB – a dopiero w 2006 r. dowiedzieliśmy się, żeON jako jeden z niewielu ma status pokrzywdzonego – nie dał pewnej części ciała komunistycznej razwiedce).

Czemuż tak liczne powyżej wymienione grono historyków i księży (łącznie z wcześniej wymienionym i Księdzem Władysławem Palmowskim, który mówił na uroczystościach rocznicowych w Arce Pana około 2011 r., żewie o tajnych współpracownikach SB wśród „działaczy” i widzi ich dzisiaj na tej mszy – boi się zadać im, tym „działaczom” to proste pytanie – skoro Ten Człowiek Jerzy Kuczera  ma teraz status pokrzywdzonego i jest obszerna, ale tylko około połowa akt SB na Jego temat we władaniu IPN – bo drugie pół jest w szafach różnych oficerów prowadzących i czerpiących korzyści z tej papierzanej – pieprzonej wiedzy (posłuchajcie na YT piosenki Zło – Grzegorza Markowskiego – Szło zło przez Świat – miało zwykłą twarz – bardzo dbało o to – Kto fałsz ten znał – ale kryć go chciał –zło zamieniał w złoto i oglądnijcie sobie polski film „Kret” – i to jest kwintesencja współpracy a’la „Bolkowej” z razwiedką słabości ludzkie, strach i kasa robi swoje co potwierdził również dokładnie, tę metodykę działania razwiedki po czasy obecne dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński.

To  gdzież są teraz takie tuzy S z Huty – niech pokażą statusy i akta kto ich krzywdził; 

 – Mieczysław Gil – który jak sam pisze, pił koniaczek z Kiszczakiem – a teraz twierdzi, że swoją „prawdę” opisze i opublikuje po swojej śmierci, bo strach się bać być uczciwym Polakiem (jego komunistyczna przeszłość przerasta jego „solidarnościową” tożsamość ?!). O nim pisali Jerzy Kuczera i Andrzej Cyran, że to był w I Solidarności największy prowokator służb specjalnych Prl-u (a jego najlepszy kolega z Huty, którego bronił jak niepodległości po XI 1980 r. w S to Stanisław Zawada TW-SB ps. „Stasiu”zdekonspirowany w Regionie Małopolski już jesienią 1980 r.) To przez nich,  Mieczysława Gila i Lecha Wałęsę – „Bolka” musiał uciekać za granicę na Zachód Założyciel i Mózg I Solidarności w Małopolsce Andrzej Cyran – bo już jesienią 1981 r. wiedział, że komuniści użyją siły, przemocy wobec Polaków i Solidarności, a on podlega szczególnemu rozpracowywaniu.                    

– Edward Nowak – który próbował prawie dwa lata pisać i wydać książkę o swoim „dorobku solidarnościowym” w krakowskim IPN, ale po tym czasie IPN wycofał się z tego pomysłu, bo widocznie doszukano się jakichś trefnych, dwuznacznych materiałów (o tym wspomina w swojej książce Dziejowi mitotwórcy  Jerzy Kuczera) i musiał prosić o pomoc Fund. Czynu Niepodległościowego, która zapewne za niezłą kasę lub inne usługi zrobiła to – spozorowała, zlegendowała jego opozycyjną działalność jako komunistycznego działacza w S. Jego Edwarda Nowaka ulubionym zajęciem jest zarzucanie „Sieci” (ciekawe na co lub na kogo – czy Polacy dadzą się omamić temu człowiekowi po raz kolejny w Sieci lub KOD-zie), a potwierdzeniem jego dziwnych proweniencji są odwoływanie się do „księdza” masona Hugona Kołłątaja, którego największym chyba osiągnięciem było rozwalenie mocnego Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Jagiellońskim – i tu daje chyba swój sygnał gotowości na ewentualne uderzenie w Kościół.

Drugim takim bieżącym sygnałem „czystego działacza” jest jego zbieranie wiosną 2016 r. podpisów w obronie „biednego i skrzywdzonego” „Bolka” L. Wałęsy i sympatyzowanie z KOD-em – czyli Komitetem Obrony Du..kracji, którego jak mawia i pisze ST. Michalkiewicz – o służbach WSI – zwanej razwiedką – albo starymi Kiejkutami (których podobno już nie ma, ale chyba liczna agentura cudownie nie wyparowała). Właśnie WSI-oki ad hoc wystrugały z „banana”, na poczekaniu ten KOD z chętnym już nawet na Prezydenta III RP Mateuszem Kijowskim (spodobało mu się coś takiego jak „robotnik” „Bolek” Wałęsa – nie chcem ale muszem – być prezydentem, bo mi ten żyrandol pasuje, jak mawiał specjalista – koneser żyrandoli zwany dla niepoznaki Gajowym albo Myśliwym – bo miał bardzo przemyślane wypowiedzi i lubił strzelać w „dziesiątki” tymi swoimi wypowiedziami  – np. w 2009 r. „…kiedyś sobie prezydent poleci samolotem i sprawa w Polsce się „całkowicie” wyjaśni…” no i się „wyjaśniło” a teraz wieszczy otwarcie nowych frontów we wrześniu w ramach wojny polsko-polskiej aj-waj !). Teraz ten „działacz” Ed Nowak  który rozpieprzał (cały ?!) przemysł motoryzacyjny w Polsce maczał swoje (brudne ?) paluszki w różne przedsięwzięcia prywatyzacyjne w Polsce, niech pokaże nam ze swojej dobrej, nieprzymuszonej woli (bo prawdziwa cnota krytyki i prawdy się nie boi), status pokrzywdzonego i akta – kto go krzywdził – czy był może raczej chroniony (i jest nadal ?!) przez razwiedkę.   

Stanisław Handzlik – dziwny „działacz” z Huty, który intensywnie pracował na początku lat 90-dziesiątych nad zaoraniem części krakowskiej Huty – co jako polityk po 89 z sympatiami, chuciami do Unii Wolności – aj-waj, a później przewodniczący kilku kadencji Rady Miasta „ładnie” nam robotnikom – hutnikom szkodził wraz z czeredą robotników hutników w tej Radzie typu Stanisław Zięba (z mojego Zakładu Transportu Kolejowego) i St. Malara a także zapewne inne hutasy typu Marek Grochal. Teraz ten „działacz – polityk” wolał obcinać swoje kupony z kapitalizmu jako „chłop” osiadając podobno w Wierzchosławicach – żeby mu robotnicy nie zawracali du.. głowy.

Wreszcie żelazny „działacz” Władysław Kielian, który był obywatelem Nemo w I Solidarności, a w tej II S i III RP (pamięta Ksiądz Tadeusz Isakiewicz – Zaleski tego „ministranta” na strajku kwietniowo-majowym 1988 r. w Hucie – no bo czymś trzeba było zapisać się, utrwalić w ludzkiej pamięci.) Tu w Hucie i Małopolsce S skutecznie trzęsie i trzyma za mordki biedne, nieświadome i wystraszone towarzystwo przez ponad 25-lat, juz chyba można powiedzieć zgranej na iment, do cna  Panią S (ma(-iał) niezłych oddanych panów K, jak oprócz niego człowiek zagadka, czy może niezatapialny obrotowy niczym Miecio Wachowski u „Bolka”, zachowujący się jak oficer prowadzący lub łącznikowy Jacek Korbas, oraz żelazna – pancerna  kasa KRH niczym Karol Marks od Kapitału w S KRH czyli Leszek Kochan).

Dlatego ja tych panów trzech K. od 2002 r. pytam, aż do ich pełnej rzetelnej odpowiedzi jako „działaczy” – ilu z pośród nich tej nie świętej trójcy jest pochodzenia żydowskiego – a ilu współpracownikami sowieckiej razwiedki – że tak skutecznie duraczą, korupują środowisko S wokół huciane-krakowskie-małopolskie, a może i dalej ?!!!  Najlepszym przykładem panicznego strachu „legend i dinozaurów” w kontekście oceny jego W. Kieliana działalności parania się czysto korupcyjną działalnością – sprzeczną z istotą działalności związkowej – jest opisany już w książce Franciszka Grabczyka pod tytułem „Jednoosobowy Opozycjonista” przypadek jak Władzio Kielian ze swoimi przyboczniakami K. sponiewierali na początku lat 90-siątych w KRH Miecia Gila – a ten tylko skulił uszy i ogonek po sobie (bo do postawienia się W. Kielianowi i jego bandzie – mafii trzeba człowieka z jajami) miał on M. Gil kilkuletni zakaz wstępu do KRH (a jego wersja M. G. że obraził się na nich). Dopiero po kilkunastu latach, ktoś starszy i mądrzejszy nakazał im się pogodzić – no bo tak nie lzja – „różnić się pięknie”, bo i to mogło naruszyć, zaszkodzić „wizerunkowi” II S i KRH. Co do strachu pana Edwarda Nowaka (ten człowiek już na początku I S bał się ciepnąć legitymacją komunistycznej PZPR – tak był przywiązany do nieboszczki partii komunistycznej PZPR i wyczynów jakie robił w niej dla socjalizmu), ale ostatnim jego wyczynem, żeby nie podpaść W. Kielianowi & CO jest wypowiedź nagrana na You Tube w Parku Jordana na spotkaniu z riewalucjonistami z KOD-u – konspiracyjny tytuł filmiku z 14 08 2016 r.Monoetatowość Trybunału Konstytucyjnego to głupi pomysł zdaniem KOD.  Na tym filmiku pan Edzio Nowak „działacz, polityk, biznesmen” produkuje się wypowiedzą o patologii w obsadzaniu przez te ponad 25 lat UB-ekistanu na etatach wybieralnych przez te same osoby, co się w najlepszym przykładzie tyczy głównie właśnie pana W. Kieliana i jego Spółę, ale pan E. Nowak przez swoją wrodzoną lub nabytą komunistyczną kulturę (lub strach jak kto woli) nie wymienił z nazwiska pana W. Kieliana – bo wiedział, że mógłby sobie tym bardzo zaszkodzić. Dziwne, że dopiero teraz po ćwierćwieczu rozkradania majątku i korumpowania działaczy to zauważył, co było w I Solidarność zapisane w Statucie, a zmienili to podczas ponownej rejestracji S w 1989 r. dwaj agenci razwiedki „Bolek” L. Wałęsa i Jacuś Merkel – „działacze” – że aż aj-waj i był to warunek konieczny Sine qua nonkorumpowania, patologizowania Solidarności i życia publicznego – społecznego w Polsce (bo tylko „nasi” muszą być przy sterach tego cha(-u)zjajstwa aj-waj).

      Tu też nie można nie wspomnieć o roli takich ludzi na usługach W. Kieliana (razwiedki ?!) jak np. Jan Leszek Franczyk który jest redaktorem naczelnym Tygodnika Głos Nowohucki, który to tytuł prasowy należy do ludzi KRH S Huty, a on sam jest aktywnym PiS-iorem w Radzie Miasta Krakowa (wszędzie muszą być nasi ludzie !) i był znajomym, współpracownikiem Jerzego Kuczery przed 1980 r. a teraz wygląda na to, że bardzo unika (boi się ?!) Pana Jerzego, choć kupił kilka egzemplarzy Dziejowych Mitotwórców. Dobrze by było gdyby ten człowiek opublikował swój status pokrzywdzonego – oraz opis, kto go krzywdził – bo z taką przeszłością to tylko tajny współpracownik mógłby wstydzić się swojej przeszłości. Ja go znam z tej gorszej strony jako redaktora naczelnego TGN, gdyż zamieszczał w tej gazecie w 2007/08 latach paszkwile na temat (naszej Grupy Inicjatywnej w SM), a autor tych paszkwili (niejaki pan Czuma), gdy miał być przesłuchiwany w Sądzie na okoliczność prawdziwości kłamstw, oszczerstw w swoim artykule (bo Pan Sędzia bardzo zirytował się na treści w nim zawarte – bo podważał ten redaktor wiarygodność Sędziego i jego niezawisłość) wziął i na własne życzenie, ze strachu zszedł na śmierć z tego świata przed przesłuchaniem go w Sądzie. Dziwne ale wielki wojownik z komunizmem, patriota, chrześcijanin pan Jaś Franczyk nie chciał zamieszczać sprostowań artykułów w temacie z którego powodu (działania razwiedki) pan „redaktor” zszedł z tego świata. Panie Janie Franczyk psychologu, chrześcijaninie powiedz pan prawdę i tylko prawdę kto trzymał pana za mordkę i nie pozwolił tego drukować, jako Panu co niesie światło, prawdę i du..okrację na swoich sztandarach !!!    Tu muszę zasygnalizować Państwu, że według słynnych powiedzeń naszych razwiedkowych kukuńków – nie chcem, ale muszem i poczekajcie do września (16 r.) otworzą się nam nowe fronty – otóż za przyczyną korupcjonisty – gracza prowokacją Władysława Kieliana (który jako „działacz związkowy” ma podobno dochodu jeden milion złotych rocznie – i jest chyba rekordzistą świata w dochodach jako „działacz związkowy”, czekam teraz kiedy to ogłoszą w księdze rekordów Guinnessa).

We wrześniu muszę podjąć wyzwanie, rękawicę prawną i otworzyć nowy front prawny, bo już mu Władziowi raz mendę sądową sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie skasowałem, jako przestępcę sądowego „wymiaru sprawiedliwości” i ten „sędzia” Robert Tomczyk musiał uciekać z sądu na lepszą (?) posadkę adwokata. Obserwujcie ten mój front, bo tu ludzie strzelają, a nie wiadomo kto kule nosi – czy Pan Bóg – czy razwiedka  czy może Sędzia Sprawiedliwy ?!! bo sprawa jest dość ciekawa – pan „biedny” W. Kielian chce ode mnie kasy 5000 zł., ale bez założenia sprawy w trybie normalnego pozwu – tylko używa podstępu, fortelu prawnego – czyżby to były wyłudzenia przestępcze – rozbójnicze (?!!) Jeżeli ten człowiek chce zabawy „prawniczej” – no to trochę się pobujamy – biorę to wyzwanie na klatę i ze mną jak z ….i do BARU.        

Z obrzydzeniem konstatuję, jak sprawdzają się prorocze słowa Zbigniewa Herberta wobec „elit” głównie  krakowskich, w kontekście do osoby Jerzego Kuczery głównej Legendy i Bohatera I Solidarności w Hucie i Krakowie

Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda  dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają  pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę  a kornik napisze twój uładzony życiorys

Otóż całe „elity”, tu głównie ta krakowska zrobiły zapis na przemilczenie tego Bohatera I Solidarności Jerzego Kuczery (Andrzeja Cyrana też) i czekają w wielkim zniecierpliwieniu na jegoŚmierć, by móc otworzyć nowy etap kłamstwa o I Solidarności z podkładaniem nikczemnych ludzi na „bohaterów”, typu powyższe „legendy i dinozaury” i tu jest klu głównej myśli z książki Anatolija Golicyna – dezinformacja – „Nowe kłamstwa w miejsce starych” – a „nieświadome elitki” od historyków, „działaczy”, przekaziorów medialnych po księży ciągną ten komunistyczno -razwiedkowy syf-wątek ku radosnemu duraczeniu Polaków i tylko pytam jak długo jeszcze do chusteczki – twa mać – czy wy PiS-iory chcecie to kontynuować – bo na przestępcy czapka gore ?!!! 

        Tu muszę wrócić do czasów współczesnych mojego zainteresowania prawem oraz polityką i przedstawić Polakom jak znajdujemy się w okresie przełomowym dla nas Polaków i może całego świata (bo na to trzeba patrzeć całościowo – globalnie). Od początku dwutorowości politycznej w Polsce byłem zwolennikiem PiS (albo ugrupowań na prawo), bo teraz po ośmiu latach rządu PO można ich tylko określić jako dupki działający na szkodę Polski i Polaków metodami przestępczymi – a zadłużenie Polski, afery, Mord Smoleński i powiązania razwiedkowe są tylko potwierdzeniem tej tezy, którą ja tu tylko sygnalizuję – bo inni je dogłębnie określili i zbadali.

Do PiS-u chciałem zapisać się w 2007 r. gdy rozpoczęła się rewolucja w mojej SM „Oświecenia”, ale  nie wyrażono zgody – bo ci partyjniacy już dobrze mnie znali, a sami są uwikłani i bali się większych kłopotów z mojej strony, niczym w Filmie „Uwikłanie” (polityczno, prawne, razwiedkowe) – bardzo polecam oglądnięcie tego filmu, jego klimatów krakowskich – które potwierdza nie tylko moje spostrzeżenia uwikłania ludzi z bardzo różnych powodów i na różnych płaszczyznach tu w Krakowie. Te uwikłania ludzi na przeróżnych szczeblach spowodowały, że mam (miałem) ponad przeciętną ilość procesów sądowych – cywilnych, karnych, pracy, że mogłem swobodnie określać prokuratorów i sędziów jako zorganizowane grupy przestępcze, a oni się nie oburzali (nie potrafili – nie mogli ?!), wręcz byli uhahani, cieszyli się jak by im kto wsadził do kieszeni kupe pieniędzy, lub działali z nakazu korupcji i razwiedki, a nie ustaw i Konstytucji III RP, a przecież mają proste narzędzia prawne, by temu zaprzeczyć i wyciągnąć wobec mnie konsekwencje prawne – do pozbawienia wolności łącznie – a czemu tego nie robią ? – bo strach jest być uczciwym prawnikiem w tej III RP. Teraz sprawdzam nowego Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, czy będzie miał odwagę ruszyć w swoich resortach tę kupę gówna – szajsu – czy będzie zmieniał i brał się za sprawy, tak by się nic nie zmieniło.

        Brak reakcji PiS-siorów (zostaje im coraz mniej czasu, bo WSI-oki intensywnie główkują jak ich rządzenie ukrócić) na rozwikłanie kilku kluczowych zagadnień (typu sprawa Prawdy o Jedwabnym, zamachu na Sikorskiego, masakry – ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w innych miejscach, prowokacja kielecka, mord na Księdzu Świętym –Męczenniku Jerzym Popiełuszko, Zamach Smoleński kilku krajów na Elicie Polaków powodują, że robią z nas Polaków za granicami oszołomów, antysemitów, faszystów i nieudaczników specjalnej troski, którymi trzeba się koniecznie zająć i wziąć w karby, a te ostatnie 25 lat z podstawionymi nam żydkami i agenturą we władzach politycznych, społecznych, wymiaru sprawiedliwości, medialnych i kościelnych miały poświadczać te szkodliwe tezy rozpowszechniane w Polsce i na całym świecie.

Jeżeli tego PiS-iory nie zrobią, nie wyjaśnią powyższych przypadków, to mam nadzieję, że zrobi to już nowe pokolenie Polaków nie związane ani z Solidarnością, ani z Magdalenką-okrągłym stołem ani z żydostwem-dziadostwem, tudzież pokomunistyczną razwiedką, że przyjdzie nowe Pokolenie Młodych Polaków, doświadczone Powstaniem Warszawskim, I-szą żydokomuną 1944-56, stanem wojennym i zakłamaniem III RP i natchnione Duchem Świętym i Wartościami wielu Świętych Polaków którzy Objawili się nam przez te ostatnie 50 lat i wreszcie zaczną robić porządek pod nowe Państwo Polskie, które będzie oparte na 10 Przykazaniach, ustawach i Nowej Konstytucji nadanej nam przez Prawdziwe Polskie Elity– a nie przez żydostwo-dziadostwo i agenturę po Prl-owską

Tak nam dopomóż Bóg – Jezus Chrystus i Jego Matka Królowa Polski Maryja –  Amen

Marian Pawłowski   

Kraków – Nowa Huta – os. Oświecenia 35 

 sierpień 2016 r.

Tel. 606 789 580

Zmieniony ( 04.09.2016. )

 

 

 

Lis w kurniku

 

Lis w kurniku        

Szanowni Państwo!

   Francuzi zapraszają lisa do kurnika i dziwią się, że się nie integruje z mieszkańcami kurnika. Eksperyment ten powtarzają od lat, zawsze z tym samym skutkiem i nie wyciągają żadnych wniosków. Jeśli już „tak mają”, to okrzyk „wszyscy jesteśmy Francuzami” oznacza mniej więcej tyle co: „wszyscy jesteśmy durniami”. Ja się wypisuję i nie solidaryzuję się ani z Francuzami, ani Niemcami. Niech sami piją piwo, którego naważyli.

     Ci litościwi krzykacze telewizyjni mają niepowtarzalną okazję wykazania się miłosierdziem. Niech przyjmują pod własny dach „uchodźców” i niech się nimi opiekują. Nie dawajmy się nabierać na ich szczodrość z naszej kieszeni i kosztem naszego bezpieczeństwa.

     Pozostawmy Francję muzułmanom, skoro Francuzi dokonali takiego wyboru. My zajmijmy się tym, co dla nas najważniejsze. Polska dla Polaków, Polacy dla Polski. Czas wyzbyć się narzuconych nam kompleksów i zacząć odbudowywać naszą tożsamość, nasz Kraj. Rząd się zmienił, ale media głównego ścieku – nie! Nadal wciskają nam kit, że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami, „zapominają” jednak dodać, że wszyscy terroryści są muzułmanami!

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Rządzenie, zarządzanie czy co?

O spółdzielniach mieszkaniowych słów kilka

Rozliczanie zużytej wody

Mieszkania w Osiedlu Zoliborz III WSM, są opomiarowane czyli posiadają wodomierze z możliwością dokonywania łatwych odczytów. Natomiast, jak wynika z informacji firmy

​/…/

, odczyty liczników zbiorczych na budynkach, lub osiedlowych, są odczytywane „ręcznie” czyli np. przez pracowników spółdzielni. Nie wiemy zatem jakie kwoty w rozliczeniu są przypisywane do odrębnych nieruchomości. 

Stosowne przypomnieć, że nigdy suma odczytów w mieszkaniach  nie zgadza się z odczytem dokonywanym na liczniku głównym budynku.    Nigdy. 
 
Jeśli przy tym istnieją (w obrębie zasobów spółdzielni) inne miejsca zużycia wody

​[pralnie, wc, pomieszczenia służbowe etc.]

lub SM posiada jakieś rurociągi, to należy poznać dokładnie zasady ich uwzględniania w rozliczeniach. SIC

Najgorzej jest tam, gdzie wszystkie zużycia wody poza mieszkaniami, spółdzielnia zalicza do tzw. eksploatacji (ogólnej bez podziału na nieruchomości) i obdziela tymi kosztami wszystkich członków i nieczłonków. Taka zasada została uznana jako najlepsze rozwiązanie przez jednego z biegłych sądowych, ale o tym będziemy wkrótce rozmawiać. 
 
Inną kwestią jest okres rozliczania… Spółdzielnie podpisują wieloletnie umowy na rozliczanie, nie pytając,

​​

członków i nie członków, o zdanie. Firmy rozliczeniowe oferują tanie nakładki lub tzw. „bezpłatne”, stopniowo podnosząc ceny swoich czynności w kolejnych latach. Pytajcie zatem o te umowy… Na koniec, tak na marginesie… W każdym mieście  są inne ceny wody. Jak wynika z informacji ceny wody w Kraju różnią się nawet o kilkaset procent. To dość trudne do zrozumienia, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę „monopole” w tej dziedzinie. 

 
Sprawy się wyjaśniają, gdy okazuje się, że po drodze wody do naszego mieszkania bywa kilku pośredników. A to Ktoś kiedyś kupił kawałek rurociągu, a to kupił działkę (z infrastrukturą) etc. etc.. 
 

Korupcja w spółdzielniach mieszkaniowych

Afera korupcyjna we wrocławskiej spółdzielni mieszkaniowej „Komunalnik” jest tego przykładem. Po sześciu latach śledztwa przed sądem stanie siedem osób, w tym była prezes G

​.

M. i czterech byłych członków rady nadzorczej spółdzielni. Mieli brać łapówki od firm zainteresowanych kontraktami na prace budowlane i remontowe. G M. – jak twierdzi prokuratura – wzięła w ciągu tylko trzech lat przeszło 590 tysięcy złotych.  Sprawę wykryło CBA. Osoby ze spółdzielni były podsłuchiwane. Wobec jednej z nich zastosowano prowokację czyli tzw. „kontrolowane wręczenie” łapówki. Kolejna afera?   To jest swoista norma. Możemy się zżymać, ale kolejne fakty tylko to potwierdzają. Oczywiście, Ktoś może myśleć, że to „specyfika” jednej  spółdzielni, ale wystarczy nieco pogrzebać w sieci, a okazuje się, że „subtelności spółdzielcze” dotyczą całego Kraju. 

Jedna, jedyna Posłanka, znająca formalno-prawną stronę funkcjonowania spółdzielni, realnie wspomagająca w sytuacjach patologicznych i kryzysowych i dążąca do zmiany przepisów, na podstawie których spółdzielczy „bajzel” istnieje, Pani Lidia Staroń, nie znajdzie się na wyborczych listach… 
 

Prawo o spółdzielczości i spółdzielniach mieszkaniowych

Kto teraz odważy się zapytać, np. o prawidłowe funkcjonowanie przepisu Prawa spółdzielczego o corocznych kontrolach w okresie budowania i rozliczenia „spółdzielczych inwestycji”, w sytuacji gdy taką kontrolę przeprowadza się dopiero po jej zakończeniu, dopiero gdy szeregowi członkowie dają odpór żądaniom spółdzielni, a obserwujący spółdzielczą „grandę”, przyjmuje się za „prawidłowość” ? Nie wiem jak rozwinie się „afera w Komunalniku”. 
Nie wiem, bo, jak zebrać wszystkie informacje o poselskich „kawkach” z Prezesami, dołożyć parę „opinii” wygłaszanych przez „członków” wymiaru sprawiedliwości podczas ww. walnych zgromadzeń i innych mniej licznych zebrań, poprawić przykładami rozbieżności pomiędzy Ustawami a „statutami i regulaminami”, jak przy tym uczynić nakładkę ze sprzecznych orzeczeń oraz „eksperckich knotów” niemałego grona tzw. „biegłych”, obraz jest porażający. Główny problem tkwi w trudności pozyskiwania dowodów.  Prokuratorzy niejednokrotnie muszą się chwytać instytucji prowokacji.  W świetle faktów widać, że to nie tylko „spółdzielczy układ”,  ale „spółdzielczo-samorządowe” gierki.   Bywa,   że lokalny Notabl, zarówno rządzący jak i „opozycyjny” twardą ręką trzyma „za zębami” wiedzę o lokalnych układach i związanych z tym korzyściami.  W takiej sytuacji trudno dziwić się szeregowcom… Na koniec przywołam  kolejną spółdzielczą „ciekawostkę” w postaci żądań opłat na rzecz spółdzielni z tytułu użytkowania osiedlowych chodników…  Kolejna wielka bzdura spółdzielcza… Wyodrębniono nieruchomość, ale „odpowiedzialni perfekcjoniści” nie zauważyli,  że np. że sprzecznie z prawem wyodrębniano działkę „po obrysie budynku”. SIC      Efekt, właściciele, wychodząc z budynku muszą „fruwać”. Jeżeli chcą  wychodzić, wchodzić, przemieszczać się wokół budynku,  spółdzielnia żąda KASY….SIC   Powstaje pytanie, głupota czy perfidia ? Sądzę, że kwestia jest podobna m.in. do pomysłów preferowanych na Osiedlu Rudawka, wielu innych. 
„Spółdzielnia”, wydzielając odrębne nieruchomości, podzieliła teren osiedla tak, że JEJ przypadły drogi, chodniki, etc., czyli tzw. infrastruktura. Podziały takie zatwierdza lokalna władza samorządowa (Burmistrz, Prezydent, Starosta) !!! Spółdzielnia podejmuje kolejną Uchwałę, skutkującą ewentualnymi umowami, że to ONA jest Zarządcą  (PO WSZE CZASY), a jak się komuś „nie widzi” (czytaj: chce zmienić ZARZĄDCE) to płać.  Oczywiście bardzo łatwo tu wskazać Kto, Kiedy i Jak, zadziałał na szkodę spółdzielców, obywateli !  
 

Proszę wziąć pod uwagę fakt,  że  Ktoś tegoż Posła, Radnego, Prezesa, Burmistrza, Prezydenta, Starostę… wybrał.  Przepraszam, udzielił mandatu do… no właśnie… do czego?  Proszę  spojrzeć  wokół,   bzdura,   goni  bzdurę,  nam Obywatelom  coraz trudniej żyć.  

Pytanie,  można  to  zmienić  ?

Prosty rachunek

      Szanowni Państwo!

   Podróże kształcą. Kiedyś na wycieczce w Tunezji przewodnik opowiadał nam o różnicach w mentalności jakie nas dzielą, a jako Arab po studiach w Polsce widział co mówił. Twierdził on, że gdyby w krajach arabskich wprowadzić najmniejszy choćby zasiłek dla bezrobotnych, to bezrobocie sięgnęłoby 100%. A tu raptem okazało się, że wystarczy przepłynąć morze, żeby wszystko mieć za friko. Czy można się zatem dziwić, że szarańcza ruszyła na żer?

   Podobno 70% tak zwanych uchodźców stanowią młodzi mężczyźni. Więc albo wyznawcy Allacha należą do wyjątkowo tchórzliwych, albo przyczyny należy upatrywać gdzie indziej. Skoro jeden Arab może mieć 4 żony, to pozostali trzej mężczyźni powinni zająć się czymś innym, niż zakładaniem rodziny. A czyż terror i gwałty nie spełniają dobrze roli zastępczej? Ba, młody mężczyzna może się nie tylko wyżyć, ale zasłużyć jeszcze Allachowi zabijając niewiernych.

   Płodność arabskich kobiet nie ma sobie równych, bo liczebność potomstwa przekłada się na prestiż. Rywalizacja potrzebna jest wszystkim ludziom, a dla Arabki płodność, to jedyna konkurencja. Innych Mahomet dla niej nie przewidział. Im więcej dzieci, tym większe prawdopodobieństwo, że się z głodu nie umrze. Akurat odwrotnie jak u nas.

   Jeżeli władcy Europy nie opamiętają się, to grozi nam zagłada, jakiej jeszcze nie było. My powinniśmy przy najbliższych wyborach koniecznie odsunąć od rządu PO, bo zapraszanie szarańczy do stołu musi skończyć się katastrofą.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

 

Zbrodnie XX wieku

 

Szanowni Państwo!

     Za największe zbrodnie XX wieku odpowiadają pospołu Niemcy i Rosjanie, czyli nasi odwieczni sąsiedzi-wrogowie. Mordercy nie lubią, żeby im wytykać ich czyny i najchętniej innych za nie obwiniają. Perfidia zbrodniarzy polega na zrzucaniu winy na ofiary.

     Żeby to było możliwe, Niemcy najpierw wymyślili sprawców zastępczych. To nie oni mordowali, tylko jacyś hitlerowcy, faszyści, naziści o bliżej nie sprecyzowanej narodowości… Może po prostu Polacy? Tak się jednak składa, że to Niemcy w demokratycznych wyborach wybrali Hitlera i stali za nim murem.

     Rosjanom żadne demokratyczne wybory nie były potrzebne by pokochać Stalina wielką, ślepą miłością. A czyż miłość nie wybacza wszystkiego? Sowieccy komuniści przewyższyli swoich niemieckich sojuszników w liczebności zbrodni i doborze ofiar, nie oszczędzając własnych ziomków. Rosjanie nigdy w swej długiej historii nie zaznali demokratycznych rządów i demokracja jawi im się jako coś abstrakcyjnego, z czym nie wiedzieliby co zrobić. Trudno jednak, żeby taki defekt miał w jakikolwiek sposób umniejszać ich winy.

     Nie pozwólmy się ogłupiać różnym manipulatorom wmawiającym nam, że uległość wobec wrogów może przynieść korzyści. Szykujmy się do obrony naszych polskich interesów na każdym polu.

 Pozdrawiam

 Małgorzata Todd

Spółdzielcza kreatywność

Spółdzielczy Przewodnik – Oszustwa przy obrocie lokalami

Grupy nomenklaturowe kontrolujące spółdzielnie-molochy czerpią dochody nie tylko z funduszu remontowego. Niezwykle intratnym źródłem przychodów i jednocześnie wartościowym narzędziem wywierania wpływu jest obrót lokalami spółdzielni.

Dobrym przykładem może być sprzedaż lokalu po byłym lokalu użytkowym.  Dobra lokalizacja i wartość mieszkań rozstrzygnęła, że lokum od razu przeznaczono dla zaufanego „żołnierza” rodziny nomenklaturowej, prowadzącego w spółdzielni działalność gospodarczą w zakresie usług świadczonych lokatorom na podstawie monopolu udzielnego przez prezesów.

W związku z tym  lokalu nie wystawiono do publicznego przetargu. Sporządzono natomiast wycenę – ale w bardzo specyficzny sposób. W operacie przyjęto, że to „lokal usługowy” mimo iż w rzeczywistości były to mieszkania czasowo zaadaptowane na potrzeby komisariatu policji. Jego wartość wyliczono biorąc cenę lokali z zupełnie innej części osiedla, z najbardziej zdewastowanego i zaniedbanego budynku, w którym dodatkowo naliczano podwyższony czynsz co radykalnie zmniejszało wartość rynkową tamtejszych zasobów. W tak zmanipulowanej wycenie zapisano, że lokal jest wart nie więcej niż 812,82 zł za m2 (łącznie 92.580 zł za 113,90 m2). W tym czasie realna cena lokali mieszkalnych w tej części osiedla kształtowała się w przedziale 3 000 – 4 000 zł za m2.

Poniżej przykładowe ceny sprzedaży mieszkań poeksmisyjnych:

 

  • 48,30 m2, parter – 3 480 zł/m2
  • 51,70 m2, III piętro – 3 617 zł/m2
  • 61,60 m2, III piętro – 3 396 zł/m2
  • 58,80 m2, II piętro – 3 421 zł/m2
  • 42,60 m2 IV piętro – 3 572 zł/m2 

Zastosowana promocja cenowa (812,82 zł za m2 ) to jednak nie wszystko. Żołnierzowi dodatkowo rozłożono zakup na 11 dogodnych rat – miesięczna kwota do zapłaty to 7 715 zł (podpisując umowę wpłacił pierwszą ratę 7 715 zł). Szczęśliwy nabywca mieszkania w tak specjalnej cenie sprzedał je później z zyskiem.  Przywołany przykład obrazuje jak niekorzystne jest prawo spółdzielcze dopuszczające tego rodzaju nadużycia dzięki pozbawianiu zrzeszonych realnej możliwości współdecydowania o posiadanym majątku. Z jaką łatwością prezesi mogą bezkarnie dokonywać różnych kombinacji. W praktyce zawłaszczać nie swój majątek i uznaniowo nim dysponować. Zdarzenie ilustruje też jak potężna i bezkarna jest nomenklaturowa grupa zuchwale umieszczająca w dokumentacji zmanipulowaną wycenę (poświadczenie nieprawdy o wartości lokalu).    III RP jako państwo nomenklaturowe utworzone na mocy umowy okrągłostołowej dyskryminuje milionowe masy ludności pozbawiając je elementarnej ochrony i wystawiając na wyzysk ze strony nomenklatury komunistycznej.    W 1989 ludność  polskiej spółdzielczości, sprzedano ludziom PZPR odmawiając reformy tej sfery państwa [dzieląc się sektorami gospodarki]. 

Spółdzielnie w szczególności  duże – molochy stały się doskonałymi, wydajnymi żerowiskami dla grup byłej partii bezwzględnie eksploatujących ludność i zgromadzony spółdzielczy majątek.

  • Generalnie spółdzielcze oszustwa związane z obrotem lokalami polegają np. na wskazanym manipulowaniu ceną lokalu lub ustawianiu pseudoprzetargu w celu sprzedaży podstawionej osobie. 
  • Oszustwa służą osiągnięciu bezpośrednich korzyści ekonomicznych lub umacnianiu wpływów grupy poprzez nagradzanie użytecznych osób.
  • Klientem prezesów może być np. rodzina prokuratora, sędziego czy policjanta. W przypadku opcji typowo prowizyjnej prezesi mogą np. pobierać od szczęśliwego nabywcy wcześniej umówioną „działkę” za załatwienie kupna w korzystnej nierynkowej cenie.

Członkowie postkomunistycznych spółdzielni-molochów w przypadku pojawienia się wątpliwości co do transakcji prezesów powinni zawsze żądać dokumentów i rutynowo kontrolować wydatki oraz zawierane umowy sprzedaży. Powinni  ale  realia niestety wskazują na „spolegliwość”  i  brak aktywności  w bronieniu  własnego majątku – interesów.  Aktywność mieszkańców spółdzielni może wydatnie ograniczyć skalę oszustw i rozmiary niegospodarności mimo niekorzystnego i nieprzyjaznego prawa spółdzielczego. 
Ustawodawca z kolei powinien zatroszczyć się o wyeliminowanie tego procederu poprzez zapisanie gospodarki finansowo-lokalowej na poziomie nieruchomości z obowiązkiem głosowania czynności przekraczających tzw. zwykły zarząd.

 

Jak funkcjonuje postkomunistyczna spółdzielnia – [szokująca] relacja pracownika 

Do wglądu na wskazany adres milowy w formacie jpg.

Działając w interesie publicznym, w celu ochrony praworządności i przeciwdziałania przestępstwom popełnianym w postkomunistycznych spółdzielniach-molochach, prezentujemy szokującą relację pracownika spółdzielni o kulisach funkcjonowania molocha.

Osoba zatrudniona w SM ujawnia przestępcze mechanizmy i system działania grupy władającej spółdzielnią (około 20 tysięcy członków) mającą z eksploatacji zniewolonej ludności roczne przychody liczone w dziesiątkach milionów złotych.

Walcząca o reformę polskiej spółdzielczości Lidia Staroń nazywa nomenklaturowe grupy kontrolujące spółdzielnie-molochy – mafiami. Nie sposób nie zgodzić się z jej tezą w sytuacji, gdy wpływy grup sięgają daleko poza molochy i niejednokrotnie znajdują oparcie w byłych funkcjonariuszach PRL, nadal obecnych w niezlustrowanych prokuraturach i sądach.

Relacja pracownika spółdzielni jest bezspornym świadectwem destrukcyjnego wpływu spółdzielczości postkomunistycznej na społeczności pozostające w sferze jej oddziaływania. Z opisu pracownika m.in. dowiadujemy się o:

  1. – poświadczaniu nieprawdy w dokumentach;
  2. – rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji wśród członków;
  3. – bezwzględnych walkach frakcyjnych o władzę w grupie;
  4. – oferowaniu korzyści majątkowych politykom mającym wpływ na kształt ewentualnej reformy;
  5. – przywłaszczaniu mieszkań lokatorskich;
  6. – zatrudnianiu osób niemających kompetencji do powierzonych funkcji;
  7. – niewykonywaniu obowiązków wobec członków spółdzielni;
  8. – monopolizowaniu zakupu towarów i usług ze szkodą dla zrzeszonych;
  9. – wyprowadzaniu wielomilionowych kwot z funduszu remontowego;
  10. – zawieraniu niekorzystnych umów z osobami trzecimi na szkodę spółdzielni;
  11. – inwestowaniu milionów złotych ze środków czynszowych w przedsięwzięcia niezwiązane z potrzebami spółdzielni;
  12. – manipulowaniu przebiegiem walnego zgromadzenia i wprowadzaniu w błąd członków przez radców prawnych zarządu;
  13. – oszustwach przy wyborze rady nadzorczej.


Skala ujawnionej patologii jest wprost przerażająca. Relacja wskazuje niezbicie, że III RP w sferze pseudospółdzielczości przejętej z PRL absolutnie nie jest państwem demokratycznym ani praworządnym i w ogóle nie chroni swoich obywateli. Wręcz przeciwnie: III RP aprobuje systemową dyskryminację i wyzysk członków.

Masy ludności egzystujące w blokowiskach spółdzielni-molochów zostały w majestacie prawa III RP sprzedane w posiadanie grupom nomenklaturowym dokonującym brutalnej eksploatacji ekonomicznej i degradacji społecznej.

Wnioski:

 

W interesie społecznym i państwowym leży jak najszybsza reforma postkomunistycznej spółdzielczości.

1. Zagwarantowanie wolnych i demokratycznych wyborów w SM i udzielnie im ochrony prawnej (ściganie przestępstw przeciwko wyborom).

2. Rozliczanie funduszu remontowego nieruchomościami / budynkami.

3. Wprowadzenie mechanizmów przetargowych przy wyłanianiu dostawców i wykonawców.

4. Zagwarantowanie skutecznych instrumentów kontroli działalności spółdzielni.

5. Ustawowe ułatwienie zmiany zarządcy i podziału SM.

6. Zapisanie w ustawie pełnego dostępu do wszystkich dokumentów otrzymywanych i tworzonych przez spółdzielnię.

7. Zrównanie członków spółdzielni mieszkaniowych w prawach z pozostałymi grupami społecznymi (ustawowe nadanie statusu strony i pokrzywdzonego wszystkim mającym prawa majątkowe i będącym płatnikami do spółdzielni).

8. Umożliwienie powszechnego uwłaszczenia.

9. Zezwolenie na dysponowanie lokatorskim prawem do lokalu w zakresie do wysokości wniesionego wkładu.

 Obrót lokalami w postkomunistycznej spółdzielni-molochu, eksmisje dla zysku, manipulowanie cenami, przejęcia lokali, korumpowanie funkcjonariuszy publicznych to norma.


Oprócz opisanej sfingowanej cenowo „sprzedaży” lokalu własnościowego cwaniacy stosować potrafią inne obejścia.

 

Lokal czy cały nawet budynek użytkowy wynajmuje się do prowadzenia działalności. Z tego tytułu firma jako osoba prawna /lub jej właściciel/
staje się członkiem spółdzielni. 
 

Po czym potrzebowskiemu już członkowi nie sprzedaje się się obiektu, za którego budowę zapłacili zbiorowo inni członkowie sm, a przekształca się od razu lub etapami lokale na własnościowe /z pominięciem lokatorskiego tytułu prawnego?/, potem cichcem na odrębną własność!

 

  • Inny numerek polegał na przekazywaniu w podobnym trybie części wspólnej w nieruchomościach, np. pralni czy suszarni,
  • Dotyczy to budynków, których całkowity koszt budowy ponieśli zasiedlający go mieszkańcy,
  • Wykorzystywana nieświadomość własności owych części wspólnych wśród mieszkańców, którzy podpisywali się pod listą zmiany sposobu wykorzystania owych pomieszczeń. Jeśli taką listę w ogóle puszczano w obieg. Tam po adaptacji jest nabyte tanie niesłychanie mieszkanie! Rychło wyodrębnione. 
  • Bo przecież sm ma zaspakajać nawet zaspokojone potrzeby mieszkaniowe członków – bez ograniczeń co do liczby mieszkań, z ograniczeniem co do grona wybrańców godnych tego zaspakajania. 
Oddzielną ścieżką jest specyficznie ograniczony do grona cudownie wcześnie poinformowanych zaufanych osobistości przy zapisach na budowę mieszkań po dziwnie bardzo korzystnych cenach. Po cenach rażąco odbiegających od rynkowych w danej miejscowości i lokalizacji. Tzw. mieszkania /i lokale użytkowe/ prominenckie.
 
Kreatywność,  kreatywność,  kreatywność.  

Głupie pytania

Szanowni Państwo!

   Dawno temu, za głębokiej komuny odbywał się jakiś egzamin. Zdający radził sobie dobrze do momentu włączenia się przedstawiciela partii, który zadał pytanie z gatunku państwowo-twórczych. Egzaminowany długo nie odpowiadał, więc egzaminujący zapytał z ironią. Co? Na takie głupie pytanie nie potraficie odpowiedzieć? Tak – odparł chłopak. – Na takie głupie pytanie nie potrafię odpowiedzieć.

   Ta historyjka przypomniała mi się w związku z pytaniami referendalnymi wymyślonymi przez Bul-Komoruskiego. Nikt się nawet nie fatygował wyjaśniać co mogłoby oznaczać gdyby większość opowiedziała się twierdząco, lub przecząco na tak zadane pytania. Bo i po co? Nikt przecież nie traktuje ich poważnie.

   Na głupie pytania nie ma mądrych odpowiedzi. Natomiast mądrych pytań społeczeństwu się nie zadaje. Już Senat, zdominowany przez PO, zadbał o to uniemożliwiając referendum zaproponowane przez prezydenta Dudę.

 Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Dobre imię

Fajna rzecz ten Internet.

Łączysz się, klikasz i wiesz…. Spółdzielnie – Ta upadła, tamta jest źle zarządzana, w innej przepychanki bo nie można odwołać zarządu, tu syndyk, tam komornik. Piszesz, komentujesz, inni czytają, zgadzają się albo nie, lubią to, co piszesz albo nie lubią. Jak lubią to miło, gorzej jeśli nie lubią, nie zgadzają się, czują się zniesławieni tym, co piszesz, a sami nie piszą, bo są pracownikami spółdzielni, członkami rady nadzorczej na etacie oczywiście z wynagrodzeniem, członkiem rady osiedla z „przyjazną” dietą. W dobie Internetu, witryn, for , blogów, serwisów społecznościowych, każdy członek spółdzielni ma możliwość pisania o tym, co dzieje się w jego spółdzielni, ma możliwość wyrażania opinii i ocen. Co robi zarząd SM, który jest notorycznie „opisywany z uwagi na niezwykłą kreatywność” w Internecie? Co robi zarząd krytykowany za nieudolność, za niekompetencję, za działania niezgodne z prawem, przekraczające uprawnienia, za wyprowadzanie TWOICH pieniędzy ze spółdzielni? Czy pan/pani prezes spojrzą z dystansem na swoje działania i zastanowią się nad krytyką, skąd się bierze i czy jest słuszna? Czy zasięgnie opinii, przedyskutuje sprawę z radą nadzorczą, zmodyfikuje swoje działania lub wytłumaczy, uzasadni? Może gdzieś są takie spółdzielnie i zarządzają nimi osoby rozważne, krytyczne wobec siebie, chcące dobra swojego i innych.
Być może….. gdzieś…. za lasami, za górami.
Znacznie łatwiej napisać list do administratora forum lub witryny i grożąc pozwem sądowym nakazać zaprzestania umieszczania obraźliwych, zdaniem zarządu, komentarzy.
Można napisać list do właściciela komunikatora internetowego i żądać usunięcia wpisów, zdaniem zarządu naruszających jego dobra osobiste, albo nawet dobra spółdzielni. Można również złożyć w prokuraturze akt oskarżenia z art. 212 KK.
Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie wskazywał na cenzurotwórczą rolę art. 212 w polskim kodeksie karnym, o którego usunięcie od lat apelują organizacje pozarządowe.

Widziałam takie akty oskarżenia. Były bardziej opasłe niż wszystkie 3 tomy „Władcy Pierścieni” Tolkiena.
Drogi spółdzielco, nie masz pojęcia, co może naruszyć dobra osobiste zarządu spółdzielni, w której mieszkasz!
Szanowny zarządzie, pamiętaj, że dysponujesz prywatnym majątkiem wielu członków spółdzielni i pełnisz służebną rolę w stosunku do członków tej spółdzielni. Pamiętaj też, że pełnisz funkcję publiczną i będziesz krytykowany i oceniany ostro i negatywnie, poprzez anonimowe osoby wyrażające swoje, niekoniecznie uzasadnione, zdanie.
Często, w przypadku aktu oskarżenia z art. 212 KK, wniesionego przez zarząd spółdzielni, wobec osób odnoszących się krytycznie do jego poczynań, istnieją uzasadnione wątpliwości, co do intencji takiego działania.
Czy chodzi tu faktycznie o pomawianie, dobre imię i ochronę dóbr osobistych? Czy jest to raczej próba zastraszenia, kneblowania ust członkom spółdzielni mającym odwagę krytycznie i publicznie oceniać poczynania i zaniedbania zarządu, wysoko opłacanego z ich własnej kieszeni?
Szanowny panie prezesie, czy narusza twoje dobra osobiste, nieudzielenie ci absolutorium?
Czy narusza twoje dobre imię, szanowna pani prezes, walne zgromadzenie zwołane w celu odwołania cię z pełnionej funkcji, z powodu działania na szkodę członków spółdzielni?
Czy pomówieniami są skargi pisane na panią prezes, do członków rady nadzorczej lub Krajowej Rady Spółdzielców, a nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich?
A czy obecność syndyka w spółdzielni, którą dopiero co, szanowna pani prezes zarządzała, nie była znieważająca?
A może komornik, który szarpał mieszkańców, po tym jak szanowną panią prezes udało się, po ciężkich bojach, odwołać, był obrazą dla zarządu? Jak zadbałeś zarządzie o swoje dobra osobiste i dobre imię? Czy myślałeś o tych wartościach, szanowny panie prezesie, kiedy działałeś bezprawnie, kiedy „ginęły” dokumenty, kiedy przetargi były ustawiane, prace remontowe przepłacane, a wykonawcy występowali o niebotyczne kary umowne? Czy myślałeś o swoim dobrym imieniu, szanowny panie prezesie, gdy pieniądze szerokim strumieniem „wypływały” z kont spółdzielni, w związku z przegranymi sprawami sądowymi, do których przy dobrym zarządzaniu nigdy nie powinno dojść, a majątek spółdzielni topniał tak szybko, że pieniędzy na kontach starczało ledwo na wypłaty dla pracowników i oczywiście na twoją pensję, szanowny zarządzie. Na twoją pensję i premię nigdy nie mogło zabraknąć pieniędzy.

Te działania nie naruszały twoich dóbr osobistych. Ale już pisanie o nich na forach je narusza. Czy jeśli, publicznie, w Internecie, o czymś nie napiszą to znaczy, że tego nie ma? A może to miała być tajemnica, nikt miał nie wiedzieć? Nie licz na to szanowny zarządzie, że członkowie spółdzielni mieszkaniowych nie będą się bronić i pójdą jak stado baranów, które najpierw da się ogolić a potem zarżnąć.
„Wolność słowa nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które są głęboko krytyczne, obrażają, oburzają, lub wprowadzają niepokój. To są wymagania pluralizmu i tolerancji, bez których demokracja nie istnieje”. Takie są standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Ale broń się szanowny zarządzie przed zniesławianiem, przed pomówieniami, broń swojego dobrego imienia, broń się dobrą pracą, broń się uczciwym gospodarowaniem powierzonymi pieniędzmi, broń się rzetelnymi i dobrym wynikami w sprawozdaniu finansowym. A wtedy i MY członkowie spółdzielni, staniemy też w twojej obronie.
Łatwiej napisać akt oskarżenia niż wziąć się do uczciwej pracy.
Pozdrawiam wszystkich uczciwie pracujących prezesów.

 

Mafijne rządy

Póki się da

  Szanowni Państwo

Co wspólnego ma Platforma Obywatelska z Krajem Rad? PO tyle ma wspólnego z obywatelami, co ZSRR z radami, czyli totalne zakłamanie! Nazwa „Kraj Rad” miała sugerować, że rządzi w nim lud pracujący miast i wsi, radząc jak najlepiej rządy te sprawować. Głupia przykrywka dla ogłupiałych narodów. Podejrzewam, że nazwę „Platforma Obywatelska” wymyślił ktoś, kto chciał sobie zakpić z obywateli. Od samego początku wiedział, że to tylko ściema  i kamuflaż dla mafijnych rządów.

   Ale odwracanie kota ogonem polega tu jeszcze na czymś więcej.  „Wynalazkiem” PO jest obsadzanie kluczowych stanowisk ludźmi, którzy udowodnili niezbicie brak kompetencji na poprzednich stanowiskach. Minister Zdrowia za rozłożenie resortu zostaje Marszałkiem Sejmu, a za rozłożenie jego prac – premierem.  Negatywny dobór naturalny korzeniami sięga PRL-u. Zarówno wówczas, jak i teraz o wyborze kandydata  decydowała lojalność wobec partii, ale wówczas z dwóch lojalnych kandydatów wybierano jednak tego sprawniejszego. Bowiem PZPR, w przeciwieństwie do swej godnej następczyni, myślała, że będzie rządzić wiecznie. Partaczenie nie było więc celem samym w sobie. Obecnie jest odwrotnie. Wybrana niedołęga, jest bardziej predysponowana do robienia totalnego bałaganu, w którym trudniej będzie się połapać ewentualnym następcom.

   Żeby  lepiej zrozumieć jak to działa przytoczę stary dowcip. Do eleganckiej restauracji przychodzi wątpliwie elegancki gość, zamawia drogą przystawkę, wódkę – To na początek – mówi – póki się nie zaczęło. Kelner przynosi zamówienie, wtedy gość zamawia najdroższe danie z karty i znowu dodaje – póki się nie zaczęło. Kelner nabiera podejrzeń i pyta co znaczy „póki się nie zaczęło” i czy klient jest świadom ceny zamówionej potrawy. – No właśnie – mówi gość – już  się zaczęło.

   Platforma Obywatelska jest właśnie w roli tego gościa. Próbuje się nachapać ile wlezie, póki nikt nie pyta o rozliczenia.

Pozdrawiam

Małgorzata Todd

Ps. Więcej na ten temat tu: Niepoprawni.pl – yagon-12

Daj sobie spokój

   Szanowni Państwo!

   Znajomy namawia mnie, żebym dała sobie spokój z polityką. Jasne, ja o polityce mogę zapomnieć, ale ona o mnie nie. To tak, jakby nie liczyć się z grawitacją w nadziei, że przekonanie o jej braku pozwoli mi latać na miotle. Była już taka Małgorzata co latała nad Moskwą, ale tylko w literaturze. Ja też do literatury pięknej wrócę, jak tylko przyjdzie na to pora.

   Dam sobie spokój z polityką, kiedy Polska będzie Polską, a nie rusko-pruskim kondominium zarządzanym przez marionetki z PO, dla których najwyższym dobrem jest szmal i nic poza nim się nie liczy. Bezideowość tej partii jest porażająca, zwłaszcza w zestawieniu z napastliwością wobec każdego, komu dobro Kraju leży na sercu. Ja ich nawet rozumiem. Po ośmiu latach rządów nie mogą tak nagle przestać kraść, czy choćby kłamać, bo co by ludzie powiedzieli?

   Kiedy już zaczniemy być normalnym krajem, zajmę się pisaniem powieści. Mogłabym wziąć na warsztat III RP, tylko jak tu odróżnić rzeczywistość od groteski?

Pozdrawiam

Małgorzata Todd