Archiwa kategorii: Oburzeni

Czy Bóg nie kocha Polaków?

Gdy człowieka spotyka wielkie nieszczęście, pyta często: „Dlaczego  ja?” Buntuje się przeciw Bogu (lub losowi), krzycząc: „To niesprawiedliwe, nie zasłużyłem!”. Gdy zastanawiamy się nad przyczynami nieszczęść, które spotykają Polskę od 250 – 300 lat, często tłumaczymy to naszymi wyjątkowo niekorzystnymi warunkami geopolitycznymi. Czy to prawda?

Ludzie wierzący uznają karę Bożą, pozostali doszukują się racjonalnie definiowalnych przyczyn takiej „kary”. Dlaczego Polska zniknęła z mapy Europy na długie lata? Dlaczego Niemcy i Sowieci zniszczyli nasz kraj i wymordowali kilka milionów Polaków? Dlaczego tzw. Zachód zdradził nas w 1939 i 1945 roku? Dlaczego Polska trafiła pod okupację sowiecką na prawie pól wieku? Dlaczego po 30 latach tzw. „przemian” Polska jest w dalszym ciągu pariasem Europy, wyprzedzając pod względem wynagrodzenia netto zaledwie pięć państw europejskich? Czym zasłużyliśmy sobie na te  nieszczęścia? Czy krzywdzi nas Bóg czy też los zły?

Jeśli ktoś wierzy w Boga, może dojść do wniosku, iż On nas opuścił 300 lat temu.  Niewierzący zaś, przyjmując, iż przysłowia są podobno mądrością ludu, mogą skwitować nasz nieszczęsny los na przykład powiedzeniem: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”.

Można by rzec, iż Bóg nas pokarał rozbiorami i wszystkimi związanymi z tym nieszczęściami z powodu naszych grzechów przedrozbiorowej anarchii, relacji Kainowo-Ablowych w naszej Ojczyźnie etc.

Zamiast wykorzystać okres międzywojenny do budowy silnego gospodarczo, militarnie i politycznie państwa, zniszczyliśmy sami demokrację m.in. poprzez majowy zamach stanu,  rozlaną wówczas krew polską w bratobójczej walce, obóz w Berezie Kartuskiej czy przymusową w praktyce emigrację przeciwników politycznych (np. Wincentego Witosa). Gdy do tego dodamy naszą naiwną wiarę w rzekomych sojuszników zachodnich, możemy dojść do wniosku, że Bóg miał powody, by nas ponownie skarać napaścią niemiecko-sowiecką i wprowadzeniem systemu komunistycznego przez Moskwę. Czy jednak nie była to zbyt surowa kara, można oczywiście spytać?

Dlaczego po 1989 wyprzedziły nas gospodarczo państwa, które miały gorszy od nas start? Przecież Słowenia była zaangażowana w wojnę domową, a Estonia to była republika sowiecka. Teraz obywatele tych państw zarabiają od nas znacznie więcej. Nieco wcześniej, w ciągu kilku zaledwie lat z biedy wydostała się Irlandia czy Singapur, a upadająca w pewnym momencie ekonomicznie Nowa Zelandia ponownie w ciągu kilku lat znalazła się na szczycie wszystkich rankingów, obrazujących standard życia.   

Dlaczego tym razem Bóg nas ponownie pokarał? Wytłumaczenie jest podobne jak we wcześniejszych przypadkach. III RP zbudowana jest na nieprawości, kłamstwie i niesprawiedliwości. Paradoksalnie lepiej dzisiaj powodzi się były katom niż ich ofiarom. Nie przeprowadzono dekomunizacji, jak w innych państwach bloku sowieckiego, zaś lustracja została najpierw skompromitowana na początku lat 90-tych, a teraz – ze względu na absurdalną definicję współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, jest czystą fikcją. Swego czasu, gdy  jeden z małopolskich wójtów sam przyznał się do współpracy z SB, sąd lustracyjny uznał go za kłamcę, gdyż – zdaniem tegoż sądu – nie był jednak współpracownikiem SB!

Nie osądzono komunistów, którzy byli odpowiedzialni nie tylko za morderstwa, ale nieszczęście milionów ludzi. Byli esbecy wygrywają dziś w sądzie sprawy o podwyższenie  emerytur, gdy ich ofiary żyją w biedzie. Nieetyczne fundamenty III Rzeczypospolitej to przyczyna kolejnej kary, która spotkała Polaków ze strony Boga (lub – jak chcieliby niewierzący – losu).  

Nie możemy się pocieszać, że jesteśmy wielcy, bo mamy Małysza czy Zenka. Mimo upływu 30 lat, nie potrafiliśmy zapewnić godnego życia milionom młodych Polaków, którzy musieli wyemigrować. Nie potrafiliśmy zapewnić wychowania i racjonalnej edukacji dzieciom i młodzieży (nasze najlepsze uniwersytety są dopiero w czwartej setce uczelni światowych). Nie jesteśmy w stanie zapewnić skutecznej ochrony zdrowia (średnia długość życia Polaków jest o 4 lata krótsza od średniej europejskiej). 

Niektórzy widzą podobieństwa między Polską lat 1918-1939 i III Rzecząpospolitą. Co prawda nie mamy Berezy Kartuskiej, ale na pewno nie jesteśmy dziś państwem demokratycznym ze względu choćby na brak obiektywnych mediów (m.in. związanych z obydwoma walczącymi ze sobą plemionami politycznym), pozbawienie nas prawa do kandydowania w wyborach do Sejmu (ze względu na – jak to napisał jeden z politologów amerykańskich – „najgłupszą na świecie ordynację wyborczą) czy też fikcyjny charakter referendum.

By Bóg nas ponownie pokochał potrzebny jest całkowity reset polityczno-edukacyjno-społeczny, który sprawi, iż Polacy nie pozwolą się w dalszym ciągu ogłupiać i powierzą sprawy państwa w ręce ludzi inteligentnych, uczciwych i odważnych.

  Marek Ciesielczyk, dr politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn  i European University Institute we Florencji, Przewodniczący Antypartii (www.antypartia.org )

Zasady zarządzania państwem

Zasady zarządzania państwem

Czy poniższe zasady są do zrealizowania w rzeczywistości czy są utopią?

Jest to bardzo trudne ale możliwe.

„Wielkie przemówienie Benedykta XVI w Bundestagu!

22 września br. Papież Benedykt XVI wygłosił w Bundestagu przemówienie, które można określić jako wielkie, wspaniałe, ponadczasowe i ponad epokowe.

Biskup Rzymu w Bundestagu.
„Jest dla mnie jako Niemca szczególnym zaszczytem i radością przemawianie przed tą Wysoką Izbą – parlamentem mojej niemieckiej ojczyzny, który gromadzi się tutaj jako demokratycznie wybrane przedstawicielstwo narodu, aby pracować dla dobra Republiki Federalnej Niemiec. Chciałbym podziękować Panu Przewodniczącemu Bundestagu za wystosowanie przezeń zaproszenia do wygłoszenia tego przemówienia, jak również za uprzejme słowa powitania i szacunku, z jakimi mnie przyjął. W tej chwili zwracam się do was, szanowni Panie i Panowie, niewątpliwie również jako wasz rodak, który przez całe swoje życie czuł się związany swym pochodzeniem i nadal osobiście interesuje się losami tego kraju. Ale zaproszenie do wygłoszenia tego przemówienia skierowano do mnie jako papieża, Biskupa Rzymu, który ponosi najwyższą odpowiedzialność za chrześcijaństwo katolickie. Poprzez to uznajecie rolę, odgrywaną przez Stolicę Apostolską jako partnera w obrębie wspólnoty narodów i państw. Wychodząc od tej mojej międzynarodowej odpowiedzialności chciałbym zaproponować Państwu kilka myśli dotyczących podstaw demokratycznego państwa prawa.”
Zaczynając od małej opowieści…
„Pozwólcie państwo, że rozpocznę swe refleksje na temat podstaw prawa od małej opowieści zaczerpniętej z Pisma Świętego. Pierwsza Księga Królewska opowiada nam, że Bóg pozwolił młodemu królowi Salomonowi z okazji jego intronizacji, aby swobodnie poprosił Go o cokolwiek. O co poprosi młody władca w tej tak ważnej chwili? O powodzenie, bogactwo, długie życie, o zgubę nieprzyjaciół? O nic takiego nie poprosił. Odpowiada mianowicie: „Racz dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła [..]” (1 Krl 3, 9).”
Co jest ważne dla polityka?
„Biblia opisując to zdarzenie chce nam pokazać, co w ostateczności winno być dla polityka ważne. Jego ostatecznym kryterium i podstawą jego pracy jako polityka nie powinien być sukces, ani tym bardziej korzyść materialna. Polityka musi być staraniem się o sprawiedliwość i tworzeniem w ten sposób podstawowych przesłanek dla pokoju. Oczywiście polityk będzie szukał sukcesu, który sam przez się umożliwia skuteczne działania polityczne. Sukces podporządkowany jest jednak kryterium sprawiedliwości, woli przestrzegania prawa i znajomości prawa. Sukces może być również zwodniczy, prowadząc tym samym do zafałszowania prawa, do niszczenia sprawiedliwości.”
Państwo bez sprawiedliwości.
„Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?” – powiedział kiedyś św. Augustyn. My, Niemcy, wiemy z własnego doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami. Przeżyliśmy oddzielenie się władzy od prawa, przeciwstawienie się władzy prawu, podeptania przez nią prawa, tak iż państwo stało się narzędziem niszczenia prawa – stało się bardzo dobrze zorganizowaną bandą złoczyńców, która mogła zagrozić całemu światu i zepchnąć go na skraj przepaści.”
Jak odróżnić dobro od zła?
„Służba prawu i zwalczanie panowania niesprawiedliwości jest i pozostaje podstawowym zadaniem polityka. W tej historycznej chwili, gdy człowiek osiągnął władzę dotychczas niewyobrażalną, zadanie to staje się szczególnie naglące. Człowiek jest w stanie zniszczyć świat; może manipulować samym sobą. Może, by tak rzec, tworzyć byty ludzkie i usuwać inne istoty z bycia ludźmi. Jak rozpoznajemy, co jest słuszne? Jak możemy odróżnić dobro od zła, prawo dobre od prawa pozornego? Prośba Salomonowa pozostaje decydującym pytaniem, przed którym polityk i polityka stają także dzisiaj.”
Nie tylko większość.
„W odniesieniu do wielkiej części spraw, które należy regulować pod względem prawnym, zagadnienie większości może być kryterium wystarczającym. Oczywiste jest jednak, że w podstawowych kwestiach prawa, których stawką jest godność człowieka i człowieczeństwa, zasada większościowa nie wystarcza: w procesie tworzenia prawa każda osoba, poczuwająca się do odpowiedzialności, winna sama poszukiwać kryteriów swej orientacji.”
Prawo do sprzeciwu wobec złego prawa.
„W III wieku wielki teolog Orygenes w ten sposób usprawiedliwiał sprzeciw chrześcijan wobec niektórych obowiązujących norm prawnych: „Jeśli ktoś znalazłby się wśród Scytów, którzy mają bezbożne prawa i byłby zmuszony do życia wśród nich (…), zareagowałby bez wątpienia w sposób bardzo rozsądny, gdyby w imię prawa prawdy, która u Scytów jest akurat nielegalna, wraz z innymi, wyznającymi taki sam pogląd, również tworzyłby stowarzyszenia wbrew obowiązującemu prawu…”. Na podstawie tego przekonania działali bojownicy ruchu oporu przeciw reżymowi nazistowskiemu oraz innym reżimom totalitarnym, wyświadczając w ten sposób przysługę prawu i całej ludzkości. Dla tych ludzi było bezspornie jasne, że obowiązujące prawo było w rzeczywistości bezprawiem.”
Co może być prawem?
„Ale w przypadku decyzji polityka demokratycznego pytanie o to, co naprawdę odpowiada prawu prawdy, co jest naprawdę słuszne i może stawać się prawem, nie jest równie oczywiste. To, co w odniesieniu do podstawowych zagadnień antropologicznych jest słuszne i może stać się obowiązującym prawem, nie jest całkiem oczywiste samo przez się. Nigdy nie było łatwo odpowiedzieć na pytanie, jak można rozpoznać to, co jest rzeczywiście słuszne i może w ten sposób służyć sprawiedliwości w stanowieniu prawa, a dziś – w warunkach ogromu naszej wiedzy i naszych zdolności – pytanie to stało się jeszcze o wiele trudniejsze.”
Co jest słuszne? Objawienie, czy rozum?
„Jak rozpoznaje się to, co jest słuszne? W historii przepisy prawne były niemal zawsze uzasadniane religijnie: to, co między ludźmi jest słuszne, rozstrzyga się na gruncie odniesienia do Bóstwa. W przeciwieństwie do innych wielkich religii chrześcijaństwo nigdy nie narzucało państwu i społeczeństwu prawa objawionego, uregulowania prawnego, wywodzonego z objawienia. Odwoływało się natomiast do natury i rozumu jako prawdziwych źródeł prawa – odwoływało się do zgody między rozumem obiektywnym a subiektywnym, do zgody, która jednak zakłada istnienie obu dziedzin, powstałych w stwórczym Umyśle Boga.”
Prawo i filozofia.
„W ten sposób teologowie chrześcijańscy włączyli się do ruchu filozoficznego i prawnego, jaki tworzył się od II w. przed Chr. W pierwszej połowie II stulecia przedchrześcijańskiego doszło do spotkania między rozwiniętym przez filozofów stoickich społecznym prawem naturalnym a wpływowymi nauczycielami prawa rzymskiego. Z tego kontaktu narodziła się zachodnia kultura prawna, która miała i do dzisiaj ma decydujące znaczenie dla kultury prawnej ludzkości. Z tej przedchrześcijańskiej więzi między prawem a filozofią wywodzi się droga, prowadząca – przez chrześcijańskie średniowiecze – do rozwoju prawnego okresu oświecenia aż do Deklaracji Praw Człowieka i do naszej niemieckiej Ustawy Podstawowej, dzięki której naród nasz uznał w 1949 „nienaruszalne i niezbywalne prawa człowieka jako podstawę każdej wspólnoty ludzkiej, pokoju i sprawiedliwości na świecie”.”
Rozum i natura źródłami prawa.
„Dla rozwoju prawa i dla rozwoju ludzkości rozstrzygające było to, że teologowie chrześcijańscy zajęli stanowisko przeciw prawu religijnemu, które wymagało wiary w bóstwa i stanęli po stronie filozofii, uznając za źródło prawa, obowiązujące wszystkich, rozum i naturę w ich wzajemnym powiązaniu. Wyboru tego dokonał już św. Paweł, gdy w Liście do Rzymian stwierdza: „Bo gdy poganie, którzy Prawa [czyli Tory Izraela] nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek…” (Rz 2, 14 nn.). Jawią się tu dwa podstawowe ujęcia natury i sumienia, w których „sumienie” jest niczym innym jak „sercem rozumnym” Salomona, rozumem otwartym na język bytu. Jeśli z tym wszystkim aż do czasów oświecenia, Deklaracji Praw Człowieka po drugiej wojnie światowej i do powstania naszej Ustawy Podstawowej zagadnienie podstaw ustawodawstwa wydawało się być wyjaśnione, to w ostatnim półwieczu nastąpiła dramatyczna zmiana sytuacji.”
Prawo naturalne, czy regres idei?
„Idea prawa naturalnego jest dzisiaj postrzegana jako specyficzna nauka katolicka, o której nie warto dyskutować poza środowiskiem katolickim, tak iż prawie wstyd jest wymieniać nawet jej nazwę. Chciałbym pokrótce nakreślić, jak doszło do tej sytuacji. Przede wszystkim podstawowa jest tutaj teza, wedle której między bytem a powinnością miałaby istnieć przepaść nie do pokonania. Z bytu nie można by było wyprowadzić obowiązku, chodziłoby bowiem o dwie całkowicie różne dziedziny.”
Zło pozytywizmu.
„Podstawą takiego poglądu jest pozytywistyczna koncepcja natury i rozumu, dziś już niemal powszechnie przyjęta. Jeśli pojmuje się naturę – jak to powiedział Hans Kelsen – „jako zespół danych obiektywnych, złączonych z sobą nawzajem jako przyczyny i skutki”, wówczas rzeczywiście nie można z niej wyciągać żadnej wskazówki, która miałaby w jakiś sposób charakter etyczny. Pozytywistyczne rozumienie natury, które postrzega ją na sposób czysto funkcjonalny tak, jak wyjaśniają ją nauki przyrodnicze, nie może tworzyć żadnego pomostu między etyką a prawem, może wywoływać jedynie ponownie odpowiedzi funkcjonalne. To samo dotyczy jednak także rozumu w ujęciu pozytywistycznym, które wielu uważa za jedyną wizję naukową. Według niej to, co jest niesprawdzalne lub może poddawać się zafałszowaniu, nie należy do dziedziny rozumu w ścisłym znaczeniu. Dlatego etos i religię należy przenieść do sfery podmiotowości a usunąć ze sfery rozumu w ścisłym znaczeniu tego słowa. Tam, gdzie panuje wyłącznie rozum pozytywistyczny – a tak jest w znacznym stopniu w przypadku naszej świadomości publicznej – klasyczne źródła poznania etosu i prawa są wyłączone „z gry”. Jest to sytuacja dramatyczna, która interesuje wszystkich i która wymaga dyskusji publicznej; pilne wezwanie do niej jest zasadniczym zamiarem tego przemówienia.”
Pozytywizm, ale nie tylko…
„Pozytywistyczna koncepcja natury i rozumu, światopogląd pozytywistyczny jako całość stanowi wielką część ludzkiego poznania i wiedzy, których w żadnym wypadku nie powinniśmy się wyrzekać. Jednak sama ona jako całość nie jest kulturą, która odpowiada i wystarcza, aby być człowiekiem w całej pełni. Tam, gdzie rozum pozytywistyczny pojmuje jedynie siebie jako kulturę wystarczającą, zsyłając wszystkie inne rzeczywistości kulturowe do kategorii subkultur, pomniejsza to człowieka i zagraża człowieczeństwu. Mówię to, właśnie mając na myśli Europę, w której szerokie kręgi usiłują uznać wyłącznie pozytywizm jako wspólną kulturę i wspólną podstawę do kształtowania prawa, podczas gdy wszystkie inne przekonania i inne wartości naszej kultury są sprowadzane do statusu subkultury. Wraz z tym stawia się Europę, w porównaniu z innymi kulturami świata, w sytuacji braku kultury, a jednocześnie pobudzane są nurty ekstremistyczne i radykalne.”
Otworzyć okna!
„Rozum pozytywistyczny, który przedstawia się w sposób wyłączny i który nie jest w stanie przyjąć czegokolwiek innego, co nie jest funkcjonalne, upodabnia się do gmachów ze zbrojonego cementu, bez okien, w których sami tworzymy klimat i światło, nie chcemy zaś przyjmować obu tych rzeczy z rozległego świata Bożego. A jednak nie możemy ukrywać, że w takim zbudowanym przez nas świecie będziemy czerpać potajemnie również z „zasobów” Bożych, które przetworzymy w nasze wytwory. Trzeba na nowo otworzyć szeroko okna, winniśmy na nowo ujrzeć rozległość świata, niebo i ziemię, oraz nauczyć się korzystać z tego wszystkiego w sposób sprawiedliwy.
Ale jak to się dokonuje? Jak odnajdziemy się w szerokości, w całości? Jak rozum może odnaleźć na nowo swą wielkość, nie ześlizgując się w irracjonalność? Jak może natura pojawić się znów w swej prawdziwej głębi, w swych wymaganiach i ze swymi wskazaniami? Chciałbym przypomnieć pewien proces z najnowszej historii politycznej, mając nadzieję, że nie zostanę źle zrozumiany ani, że nie wzbudzi to nazbyt wiele jednostronnych polemik. Powiedziałbym, że pojawienie się ruchu ekologicznego w polityce niemieckiej na początku lat siedemdziesiątych, choć nie było być może szerokim otwarciem okien, to było jednak i pozostanie wołaniem o świeże powietrze, wołaniem, którego nie można ignorować ani odsuwać na bok, gdyż dostrzega się w nim zbyt wiele irracjonalności.”
Jest coś, co nie gra…
„Młodzi ludzie zdali sobie sprawę, że w naszych stosunkach z przyrodą jest coś, co nie gra; że materia nie jest tylko materiałem, który mamy obrabiać, ale że sama ziemia zawiera w sobie własną godność a my winniśmy kierować się jej wskazaniami. Jest zupełnie oczywiste, że nie uprawiam tu propagandy na rzecz określonej partii politycznej – jestem od tego jak najdalszy. Kiedy w naszym kontakcie z rzeczywistością jest coś, coś nie gra, wówczas musimy wszyscy poważnie zastanowić się nad całością i wszyscy jesteśmy wezwani do pytania o podstawy samej naszej kultury. Niech mi będzie wolno zatrzymać się jeszcze na chwilę nad tą sprawą. Doniosłość ekologii oczywiście nie podlega dyskusji. Winniśmy słuchać języka przyrody i stosownie nań odpowiadać.”
Ekologia człowieka.
„Chciałbym jednak podjąć z mocą jeszcze jedną sprawę, która dziś, tak jak i wczoraj, jest powszechnie zaniedbywana: istnieje także ekologia człowieka. Również człowiek ma naturę, którą winien szanować i którą nie może manipulować dla własnej przyjemności. Człowiek nie jest tylko wolnością, którą się tworzy dla niej samej. Człowiek nie stwarza sam siebie. Jest on duchem i wolą, ale jest też przyrodą, a jego wola jest słuszna wtedy, kiedy słucha on także przyrody, kiedy ją szanuje i przyjmuje siebie takiego jakim jest, że nie uczynił sam siebie. Właśnie w ten sposób i tylko w ten sposób urzeczywistnia się prawdziwa ludzka wolność.”
Błąd normatywizmu.
„Wróćmy do podstawowych koncepcji natury i rozumu, od których wyszliśmy. Wielki teoretyk pozytywizmu prawnego – Kelsen w 1995, gdy miał 84 lata, porzucił dualizm bytu i powinności. Powiedział, że normy mogą wywodzić się tylko z woli. W efekcie natura mogłaby zawierać w sobie normy tylko wówczas, gdyby wola umieściła w niej owe normy. Zakładałoby to z drugiej strony Boga Stwórcę, którego wola została wpisana w naturę. Zauważył w związku z tym, że „dyskutowanie o prawdzie tej wiary jest sprawą całkowicie daremną”. Czy rzeczywiście? – chciałbym zapytać. Naprawdę pozbawione jest sensu zastanawianie się, czy rozum obiektywny, który przejawia się w naturze, nie zakłada Rozumu stwórczego, Creator Spiritus?”
Dziedzictwo kulturalne Europy.
„W tym miejscu należałoby przywołać na pomoc dziedzictwo kulturalne Europy. Na podstawie przekonania o istnieniu Boga Stwórcy rozwinięto ideę praw człowieka, ideę równości wszystkich ludzi wobec prawa, rozumienie nienaruszalności godności ludzkiej w każdej pojedynczej osobie oraz świadomość odpowiedzialności ludzi za ich działanie. To przeświadczenie o rozumie tworzy naszą pamięć kulturową. Jej ignorowanie lub traktowanie jej tylko jako przeszłość byłoby amputowaniem naszej kultury w swej integralności i pozbawiałoby ją jej całokształtu. Kultura Europy zrodziła się ze spotkania Jerozolimy, Aten i Rzymu – ze spotkania wiary w Boga Izraela, filozoficznego rozumu Greków i prawniczej myśli Rzymu. To potrójne spotkanie tworzy głęboką tożsamość Europy. Spotkanie to, świadome odpowiedzialności człowieka przed Bogiem i uznając nienaruszalną godność człowieka, każdego człowieka, umocniło kryteria prawa, których obrona jest naszym zadaniem w obecnym okresie dziejowym.”
Współczesny Salomon.
„Młody król Salomon w chwili, gdy obejmował władzę, mógł przedstawić swoją prośbę. Co by było, gdyby nam, dzisiejszym ustawodawcom, pozwolono o coś poprosić? O co byśmy poprosili? Myślę, że także dziś, w ostatecznym rozrachunku, nie moglibyśmy prosić o nic innego, jak tylko o serce rozumne – zdolność odróżniania dobra od zła oraz tworzenia w ten sposób prawdziwego prawa i służenia sprawiedliwości i pokojowi.”

Jedyny w Polsce radny – Marek Ciesielczyk, który zagłosował za likwidacją diet dla radnych – PiS w Tarnowie  zdradził swój elektorat

Marek Ciesielczyk

25 listopada 2021 w małopolskim, 100-tysięcznym Tarnowie, na sesji Rady Miejskiej, w czasie której radni głosować mieli za astronomicznymi podwyżkami dla prezydenta miasta i samych siebie, stała się rzecz niebywała. Jeden z radnych złożył poprawkę do uchwały w sprawie podwyżek diet dla radnych, która zakładała, iż samorządowcy nie będą już otrzymywać żadnych diet!

Wnioskodawcą był radny niezależny i równocześnie przewodniczący ogólnopolskiego ugrupowania o nazwie ANTYPARTIA, która niedawno przebojem wdarła się na polską scenę polityczną, uzyskując w październikowym sondażu prestiżowej pracowni SOCIAL CHANGES aż 14% poparcia, zajmując tym samym trzecie miejsce za PiS i KO, a wyprzedzając ugrupowanie Hołowni, Lewicę i Konfederację,

patrz: https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/nowa-sila-polityczna-wkracza-na-ring-sensacyjny-wynik-sondazu-wyborczego-aa-mihJ-5F7c-D6Yx.html .

___________________________________________________________________________________________________

_____________________________________________________________________________________________________

Pod projektem uchwały w sprawie 50-procentowych podwyżek dla radnych tarnowskich podpisali się prawie wszyscy członkowie Rady Miejskiej w Tarnowie, niezależnie od przynależności partyjnej – i ci z PiS, i ci z KO, i ci od Hołowni. Wszystkich połączyła wizja poszerzenia koryta samorządowego. Wyłamał się tylko jeden rajca niezależny – Marek Ciesielczyk, przewodzący w/w Antypartii.

Jako że podwyżki były pokaźne – np. Przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kwaśny, mimo, że w przeszłości był wielokrotnie ostro krytykowany

(patrz: https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/8806,marek-ciesielczyk-chce-odwolac-jakuba-kwasnego-z-funkcji-przewodniczacego-rady-miejskiej-w-tarnowie) , miał według projektu otrzymywać prawie 2 tysiące złotych więcej niż dotychczas – tj. ok. 4.300 zł miesięcznie, radni chcieli sprawę załatwić „po cichu”, z zaskoczenia. Dlatego dopiero tuż przed rozpoczęciem sesji złożyli stosowny projekt uchwały w tej sprawie, zapewne by nie sprowokować protestów mieszkańców.

Gdy wydawało się, że rozmiary „koryta samorządowego” zostaną bezboleśnie znacznie zwiększone, głos zabrał dr Marek Ciesielczyk, który zaproponował poprawkę do projektu uchwały większości, która zakładała zastąpienie wszystkich proponowanych kwot cyfrą …. 0.

Oznaczałoby to, iż radni nie tylko nie będą mogli liczyć na astronomiczne podwyżki diet, ale stracą je w całości! Jednak jedynym radnym, który zagłosował za tym, by radni pracowali społecznie, bez diet, był sam Marek Ciesielczyk, co można było przewidzieć, znając stosunek polskich polityków do pieniądza.

Był to chyba, jak dotychczas, jedyny w Polsce przypadek, by samorządowiec zaproponował formalnie likwidację diet radnych i pracę pro bono.

Nie było to jednak jedyne godne zauważenia wydarzenie na wspomnianej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie. Najpierw wniosek o 63-procentową podwyżkę swego wynagrodzenia, z obecnych, ponad 10 tysięcy złotych do 17.400 zł miesięcznie, złożył prezydent Tarnowa Roman Ciepiela (związany z Trzaskowskim), uważany przez wielu za najgorszego prezydenta w historii miasta (patrz: www.ZjednoczeniDlaTarnowa.pl), a następnie podobny wniosek o podwyżkę dla prezydenta Ciepieli – do ok. 16.500 zł miesięcznie – przegłosowali radni Prawa i Sprawiedliwości oraz radni związani teraz z Hołownią (a wcześniej z SLD).

Było to zaskakujące głosowanie, jako że wcześniej radni PiS krytykowali prezydenta, który trzy razy z rzędu nie otrzymał wotum zaufania.

Przeciw tej podwyżce zagłosował wspomniany wyżej szef Antypartii dr Marek Ciesielczyk  i  …. radni Koalicji Obywatelskiej, z której wywodzi się prezydent.

Trzeba tutaj dodać, iż Tarnów jest fatalnie zarządzanym miastem, które według Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie zajmuje dopiero 60. miejsce na liście 66 miast polskich na prawach powiatu.

Dlatego astronomiczne podwyżki zarówno dla prezydenta miasta jak i radnych oburzają mieszkańców Tarnowa, którzy oczekiwali, iż mimo fatalnej w skutkach ustawy, (która niedawno weszła w życie i która automatycznie narzuca  podwyżki dla samorządowców), radni zagłosują przeciwko nim, a wówczas minimalne, przewidziane ustawą podwyżki musiałby wejść w życie, ale nie dokonałoby się to  rękoma radnych.

_______________________

Media o podwyżkach w Tarnowie:

Prezydent i radni w Tarnowie z podwyżką

https://tarnow.naszemiasto.pl/prezydent-tarnowa-z-duza-podwyzka-ale-starosta-tarnowski/ar/c15-8562515

https://www.radiokrakow.pl/aktualnosci/tarnow/zamieszanie-z-podwyzka-dla-prezydenta-tarnowa

https://gazetakrakowska.pl/tarnowscy-radni-podniesli-sobie-diety-i-pensje-prezydentowi-ale-to-nie-roman-ciepiela-zarabial-bedzie-najwiecej-w-regionie/ar/c15-15920679

https://www.eska.pl/tarnow/roman-ciepiela-z-podwyzka-o-50-procent-rosna-tez-diety-radnych-aa-icwM-veQz-FYJN.html

https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/11030,wiecej-dla-rzadzacych-tarnowem-prezydent-i-radni-miejscy-ze-sporymi-podwyzkami

_______________________

Niektóre komentarze mieszkańców Tarnowa po podwyżkach na portalu: tarnow.net.pl:

ThX.: Kiedy w końcu polecą sztachety ?

opek: Podwyżki w normalnej pracy nalezą się osobom, które dobrze pracują, W tym przypadku Tarnów podupada, inwestycje jeśli są, to opóźniane i kto ma za to odpowiadać jak nie radni i prezydent ze swoja świtą??? a oni jeszcze się nagradzają, bezczelność.

brawo panie radny Ciesielczyk: Podobno Ciesielczyka też namawiali wszyscy , żeby się podpisał, ale on nie dał się kupić. Przynajmniej jeden porzadny radny.

Kt: Proponował bym narobić wstydu tym ludziom na ulicy, ale pardon! Oni wstydu nie mają

Der: Uważam, że to wszystko było wcześniej ustawione i dogadane, tak żeby nie obciążało tylko jednej partii, zobaczcie, jak za czy przeciw są osoby z rożnych partii, ale tak żeby ta podwyżka i tak przeszła.

Kiki: Nam wmawiają, że kryzys, że nie ma pieniędzy, że trzeba wszystkie ceny podnosić,  a sobie strzelą taką podwyżkę, to jest bezczelność w żywe oczy. Okradają nas na naszych oczach.

opek: Liczyliście na uczciwość radnych i prezydenta ha ha ha: Gdyby mieli chociaż trochę honoru w dobie kryzysu i braku kasy w budżecie miasta, nie powinni uchwalać podwyżek, trzeba po prostu zapamiętać te nazwiska, które głosowały za podwyźką.

Vvvv: Ciepiela skorzystał przy okazji z pisowskich podwyżek, ustawę złożył pis nikt inny, jakiś kretynek odpisał, że za ustawa głosowali wszyscy, ( nie wszyscy),  kretynku dalej tego nie pojmujesz, bo jesteś z PiSu , uchwałę złożył PiS i to była PiS-u inicjatywa, pomysł, jak chcesz kogoś skarżyć, to tylko PiS 2021-11-26 08:06:14

waldek: Zamiast służyć narodowi, to sobie podwyżki dali skandal. Tak to rządzi PO.

Tomek: Skończyłem z chodzeniem na wybory, nic z tego nie mam, zwisa mi to i powiewa,  jaki złodziej wygra ,,na pohybel wszystkim”, to jest ładny toast -NIE

DNO, Platforma Obuwatelska Dna sięgnęła!: Kwaśny najbardziej skorzystał! Mieszka w Krakowie, robi fejsbuki (nawet się przelogować nie umie). Koniec tego pseudo polityka…

Kptzk: To się k**** w głowie nie mieści. Nóż mi się otwiera, a pięść zaciska. To jest przykład tego jak wielką hałastrą jesteśmy dla nich. To jest jawne plucie ludziom w twarz. Ale wiecie co? To jest nasza wina! W 100 % nasza,  bo nic nie robimy, by zrobić porządek na własnym podwórku, więc nie oczekujmy, że ktoś to zrobi dla nas. Jesteśmy niewolnikami XXI wieku.

Widz: Podwyżki sami sobie przyznają, a Tarnów tonie w długach, i jest nadal zadłużany i zanosi się, że miasto nigdy nie wyjdzie z kryzysu.

november rain: @ bla: wszystko ok, tylko w jednym się mylisz – radni nie dali mu minimalnej brutto, bo zgodnie z ustawowymi przepisami minimalna w jego przypadku wyniosłaby 14 788 złotych brutto (ostatni akapit http://tarnow.net.pl/articles/s/i/349127 ) Dali mu więc więcej.

jojo ze wsi 🙂 Tarnów: Kłócimy się i nie lubimy, ale jeśli chodzi o dudki, to dogadać się trzeba 🙂 hehe paranoja…..

Jonasz: Taką mamy pseudo opozycje do rozsądnego inaczej. Pisowskie kreautury udają, że nie grają z burmistrzem do jednej bramki. Tacy oni krytyczni, że nawet nie dali mu maksymalnej pensji, a tysiączek mniej. Rozgonić te leśne dziadki, sługusów systemu, zjednoczoną koalicję covidową gnębiącą ludzi. Ludzie bez honoru, bez ideałów, klakierzy przyklepujący każdą głupotę, byle utrzymać się przy korycie. Tarnowski pis to hańba, niczym się nie różni od tego lewactwa i platformianych krętaczy i karierowiczów.

Mysio: Całe sedno w wypowiedzi powyżej. Tarnowski PiS to sami nieudacznicy! Mając tylu posłów, senatorów, radnych,  kompletnie nic nie znaczą na arenie województwa,  nie wspominając kraju. Trzymają Tego Ciepielę, zamiast wprowadzić komisarza i wziąć się do roboty

Pytajnik: Pamiętajcie o tym przy następnych wyborach, gdy będą wam oczy mydlić,  że oni dla społeczeństwa przy korycie chcą zasiąść, dla dobra ogółu, a nie dla własnych korzyści. I miastowi i powiatowi partyjniacy z jednej babki wnuki. Żreć świnie szybciej, bo kres wasz bliski.

RomanoDonCiepielano: Roman grabarzu, przegiąłeś pałkę…

janek: A jutro jaśnie pan Roman będzie ogłaszał mieszkańcom podwyżki za śmieci, podatki, bo brakuje do bilansu. A tak naprawdę jedynym dobrem dla nich wszystkich jest pełne koryto.

A wiatr hula po pustym mieście: Jest takie jedno słowo: „PRZYZWOITOŚĆ”. W życiu codziennym, cecha ta definiuje nas, jako ludzi. Pan na zdjęciu, gdy słyszy to słowo, najwyraźniej musi sięgać po słownik wyrazów obcych…….

Koalicja Finansowa: Jak widać w Radzie Miasta powstała nowa koalicja PIS i Nasze Miasto, które wsparły podwyżkę dla Romana Ciepieli (nie wiem, czy „nasze”, czy bardziej już tylko „wasze” Miasto po tym głosowaniu). To dość egzotyczne, aczkolwiek nie takie rzeczy już widziano, jeżeli chodzi o wspólną kasę. Jest potwierdzenie tego, co obserwujemy od co najmniej roku, czyli dziwnego zbliżania się Romana i PIS-u przy zawsze życzliwym NMT. Każdy ma swój frukt i jest fajnie! W sumie dobrze, że PO tego nie wsparła, bo równie dobrze mogliby skoczyć w przepaść. Ludziska wam tego nie zapomną, bo chwila na podwyższanie sobie uposażeń jest naprawdę zła.

Kazimierz: MACIE PISOWCE COŚ DLA WAS, NIE WIEM CZY SĄ JESZCZE WIĘKSZE WULGARYZMY OD ISTNIEJĄCYCH, ALE ZASŁUŻYLIŚCIE NA NIE Ustawa dotycząca ujawniania majątków rodzin najważniejszych urzędników państwowych jest częściowo niezgodna z polską konstytucją

waldi : Bóg pierwszego dnia stworzył ziemie, a drugiego dnia Morawiecki przepisał ziemie na żonę ha ha ha

Ftaa: Teraz widzimy, co potrafią nasi radni, dla nich liczy się tylko kasa, a nie obywatel, przyjdzie czas na rozliczenie każdego radnego przy urnach wyborczych, jeżeli będą mieli czelność spojrzeć obywatelom w oczy.

dość rOMANA!!!!: TO SIE W ch..u nie mieśći !

fhg: RZĄD PISU WALCZY Z INFLACJĄ DAJĄC SOBIE 40 % PODWYŻKI, MOŻE SKOŃCZYĆ Z KŁAMSTWAMI MORAWIECKIEGO I TEŻ DAĆ OBYWATELOM 40 % PODWYŻKI

zdzichu: Jak chodzi o pieniądze, to można zauważyć pełną współpracę pisiastych z resztą rady.

ogien: Ci, co głosowali przeciwko podwyżce do 16.512 zł brutto,  to dlatego, że chcieli, aby prezydent zarabiał maksymalną kwotę 17.500 zł  (poza Panem Ciesielczykiem, który faktycznie był przeciwny jakiejkolwiek podwyżce). Tak należy czytać głosowanie w Radzie Miejskiej

robek: dokładnie tak, głosowali przeciw mniejszej kwocie, bo chcieli prezydentowi dać więcej.

Władza tuczy 🙂: Czyli PIS i Roman w jednym stali domku, jeżeli chodzi o kasę? Dziwne to trochę. A PO przeciw podwyżce? Niczego z tej lokalnej paplaniny bez sensu nie rozumiem. Jak kasa, to rączka rączkę myje. A my do roboty za 2.700 na łapkę. Cała ta sytuacja jest obrzydliwa. Wszędzie podwyżki, ciężko ogarnąć codzienność, a nasze politruki sobie pieniążki rozdają nawzajem, Prawdziwy SYF!!! Ważne żeby się w kieszeni zgadzało. A potem wielkie zdziwko, że ludzie, jak słyszą „polityka”, to mają odruch wymiotny 🙁

tarmanik: Ta banda patałachów nadaje się do składania kwiotków pod pomnikami i akcji sadzenia drzewek, mam nadzieję, że dla większości ta haniebna decyzja będzie gwoździem to trumny poparcia mieszkańców. Po pysku z liścia dostali szeregowi pracownicy Urzędu Miasta, będą szczerze pozdrawiać, mijając burmistrza na korytarzach.

wujekgugle: Miasto tonie w długach,  a oni dostają podwyżki…

zx: Radni reprezentują mieszkańców, składają też ślubowanie, gdy zwracamy się do radnego z prośbą o interwencję, to otrzymujemy odpowiedź, że nie może się narażać, dotyczy T…

: Ciesielczyk Marek, Danielewicz Agnieszka, Janas Krzysztof, Kajpus Zbigniew, Klepacka Kinga, Stepek Sebastian, Światłowski Grzegorz, Wardzała Marian – Dla tych Państwa ogromne brawa. Reszcie kazałbym się rozpędzić i uderzyć głową w mur

 

Sensacyjny wynik Antypartii – 14% i trzecie miejsce za PiS i PO –  w sondażu Social Changes !

Jedna z bardziej prestiżowych sondażowni Social Changes w dniach 15-18 października 2021 przeprowadziła badanie na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków, w którym wzięło udział 1.096 osób. Wyniki patrz niżej.

W sondażu tym, ku zaskoczeniu wielu osób, aż 14% ankietowanych chce głosować na nowe na polskiej scenie politycznej ugrupowanie – Antypartię. Wynik ten plasuje Antypartię na trzecim miejscu w Sejmie – po PiS (33%) i KO (23%), a przed ugrupowaniem Hołowni (11%), Lewicą (7%) i Konferederacją (7%) !

Czy ten wynik Antypartii może wywoływać zaskoczenie? I tak, i nie. Antypartia działa dopiero od kilku miesięcy, ale w tym czasie zdążyła zorganizować już kilkadziesiąt spotkań we wszystkich zakątkach Polski i jest obecna już nie tylko w mediach lokalnych, ale także ogólnopolskich (np. o Antypartii pisały m.in. dzienniki „Rzeczpospolita” czy „Super Express”, ugrupowanie to prezentowała telewizja wRealu24) – i rzecz najważniejsza – program Antypartii zyskuje powszechne poparcie wśród Polaków.

W sondażu aż 60% ankietowanych popiera – wydawałoby się kontrowersyjny na pierwszy rzut oka – postulat Antypartii poddania przymusowym badaniom wariograficznym na prawdomówność kandydatów do parlamentu oraz na sędziów i prokuratorów (zaledwie 17% odpowiedziało negatywnie), zaś jeszcze więcej, bo 68% ankietowanych jest za realizacją innego punktu programu Antypartii – obniżenia wynagrodzenia parlamentarzystów do poziomu średniej krajowej (tylko 16% ankietowanych jest przeciwnych)..

Wyróżnikiem Antypartii jest także coś, czego jeszcze nikt nigdy nie odważył się zaproponować – obowiązkowe dla wszystkich kandydatów ANTYPARTII do parlamentu i samorządu przyrzeczenie publiczne, składane na podstawie artykułu 919 kodeksu cywilnego. Jeśli późniejszy poseł czy radny nie wywiąże się ze swych zobowiązań przedwyborczych będzie prawnie, właśnie na podstawie artykułu 919 kodeksu cywilnego, zobowiązany do wypłacenia każdemu wyborcy w swym okręgu kwoty 1.000 zł

Jądrem programu Antypartii jest postulat bardzo gruntownej zmiany systemu politycznego w Polsce, np. zastąpienie  obecnej, „najgłupszej na świecie ordynacji wyborczej” (jak ją określał śp. prof. Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta USA) ordynacją większościową, która zapewni obywatelom faktyczne prawo kandydowania. Teraz, by kandydować do Sejmu, trzeba uzyskać akceptacje jakiegoś wodza partyjnego. Antypartia proponuje rezygnację z progów ważności referendum, co zlikwiduje fikcyjny charakter referendum i wprowadzenie obligatoryjnego dla władzy charakteru wyników tegoż referendum, wzorem bezpośredniej demokracji szwajcarskiej.

Antypartia domaga się wprowadzenia możliwości odwoływania posła w czasie kadencji w drodze referendum, likwidacji immunitetu parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów, wprowadzenia faktycznej odpowiedzialności karnej i finansowej urzędników, sędziów, prokuratorów za błędne decyzje.

Antypartia podkreśla, iż nie musimy wyważać otwartych drzwi. Skuteczne reformy ekonomiczne zostały już wymyślone. Proponuje więc implementację w Polsce reform ekonomicznych, które zapewniły swego czasu obywatelom np. Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapuru – w okresie 5-10 lat – 2-3-krotne zwiększenie wynagrodzenia. Po 30 latach tak zwanych „przemian” Polska wypada bardzo blado na tle innych krajów, wyprzedzając tylko 5 państw w Europie pod względem wysokości wynagrodzenia netto, np. Bułgarię czy Rumunię. Dlatego zamiast wymyślać proch, Antypartia proponuje zastosowanie sprawdzonych reform. 

Antypartia – chyba jako jedyna na świecie – ma tylko jedną cechę typową dla partii – jest zarejestrowana (18 stycznia 2021 przez Sąd Okręgowy w Warszawie), pozostałe cechy mają charakter wyraziście antypartyjny: – brak centralizmu partyjnego, – pełna autonomia 41 oddziałów okręgowych, – konstruowanie list wyborczych samodzielnie przez okręgi w drodze prawyborów, – statutowy zakaz kandydowania tzw. „spadochroniarzy”, – zarejestrowany sympatyk ma te same prawa i obowiązki jak członek Antypartii, – Zarząd Antypartii pełni drugorzędną, tylko koordynacyjną rolę, – najważniejszym ciałem jest Rada złożona z 41 wybranych w okręgach wyborczych koordynatorów.

W związku z tym, iż – z jednej strony – wynik Antypartii oznacza, że do Sejmu mogłoby się dostać z jej list ok. 60 kandydatów, z drugiej zaś – nie można wykluczyć przedterminowych wyborów parlamentarnych na wiosnę, Antypartia zwraca się do wszystkich środowisk antysystemowych z apelem o zgłaszanie inteligentnych, uczciwych i odważnych kandydatów do Sejmu, którzy akceptują program Antypartii – telefonicznie pod numer 601 255 849 lub mailowo: antypartia@oburzeni.info

Więcej informacji na stronie www.antyparti.org

Członkowie Zarządu Antypartii:

DrMarek Ciesielczyk z Tarnowa (Małopolska) – Przewodniczący Antypartii, doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca w tej dziedzinie w University of Illinois w Chicago, pracownik  naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, a także Fellow w European University Institute we Florencji. Od pięciu kadencji niezależny radny Rady Miejskiej w Tarnowie..

Krzysztof Wartak z Katowic Wiceprzewodniczący Antypartii  – przedsiębiorca, absolwent Politechniki Śląskiej w Gliwicach, prezes firmy produkującej materiały budowlane  – m.in.  unikatowe farby i tynki, od lat działacz ruchów na rzecz demokracji bezpośredniej.

Jan Szymański z Warszawy – Wiceprzewodniczący i Sekretarz Antypartii. Pracuje jako administrator wspólnot mieszkaniowych, jest  specjalistą w zakresie zarządzania i administrowania nieruchomościami oraz Przewodniczącym  stowarzyszenia OBURZENI.

Ryszard Pigla – częściowo ze Szczecina, częściowo z Żar w Lubuskiem – Skarbnik Antypartii – manager projektu budowy osiedla domów jednorodzinnych, oficer wojsk specjalnych, komandos, Przewodniczący Związku Zawodowego Rolników OJCZYZNA.

Janusz Maksymowicz z Gorzowa Wielkopolskiego, członek Zarządu Antypartii, przedsiębiorca, członek zarządu spółki handlowej – dużej galerii handlowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Tomasz Chodnikiewicz z Gdańska,  członek Zarządu Antypartii, przedsiębiorca, Prezes gdańskiej spółdzielni “Świetlik”, działacz na rzecz spółdzielczości pracy i mikroprzedsiębiorców.

Rzecznik Praw Obywatelskich Protest

Rzecznik Praw Obywatelskich Protest

Szanowni Państwo

Proszę o rozpowszechnianie w Internecie,

że 30. 09. 2021r. o godz. 11,00 odbędzie się ZGROMADZENIE PUBLICZNE

POD BIUREM RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH W WARSZAWIE,

podaję poniżej link: 

https://www.facebook.com/groups/1133899786729973/permalink/4219658388154082

 

 

Zapraszamy wszystkich do wspólnych działań i współpracy,

W JEDNOŚCI OGROMNA SIŁA, tylko razem współpracując

możemy odzyskać bezprawnie odebrane nam majątki: pieniądze, nieruchomości, itp.

 

DOŚĆ KORUPCJI i NIELUDZKIEGO TRAKTOWANIA POKRZYWDZONYCH

przez  prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro i  jego bezkarną koterię.

 

Ujawniamy kolejne tajemnice ukrywane przez  prokuratorów, podaję link:

https://wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-najpilniej-strzezona-tajemnice-prokuratury-chodzi-o-ponad-100-milionow-zl-6681449537411584a

 

W przypadku pytań proszę o kontakt, mój tel. 730-356-388.

 

Z serdecznymi pozdrowieniami Jan Jączek

 

 

Dnia 10 września 2021 09:41 eugenia.otto@op.pl napisał(a):

Dzień dobry,

dziwne ale najbardziej zagorzali zwolennicy manifestacji jakoś nie zaistnieli na poniższej stronie. Może się załamali i już stracili wiarę w jakiekolwiek działanie.

 

Podzielam pańską opinie na temat Pani Ewy co do jej profesjonalizmu, zasadniczości i zaangażowania.   

 

Pozostało dwadzieścia dni. Liczę, że przynajmniej deklarację uczestnictwa  lub tylko poparcia w przypadku osób które z różnych powodów nie będą mogły uczestniczyć   czy to z powodów ekonomicznych, zdrowotnych a może tylko wątpiących, co jest również zrozumiałe, będzie więcej.

 

Pozdrawiam,

Eugenia

Proszę o uczestnictwo w Proteście

Jan Szymański

Roman Ciepiela – najgorszy prezydent miasta w historii Tarnowa

Dlaczego Ciepiela nie powinien być prezydentem Tarnowa?

Gdy na wrześniowej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie (2021) okazało się, ze niemal wszystkie najważniejsze projekty uchwał (głównie dotyczące podwyżek), zgłoszone przez prezydenta miasta, Romana Ciepielę, przepadły, (a w jednym przypadku żaden z radnych nie zagłosował za pomysłem Ciepieli), stało się jasne, że popiera go już chyba tylko własna żona i Rafał Trzaskowski, który widzi w nim swego człowieka w Tarnowie….

Wywiad – Czy owca byłaby lepszym prezydentem:

 

https://www.youtube.com/watch?v=OTptKNoxCEM

„Pszczelarz” to nie brzmi dumnie….

Gdy w połowie lat 90-tych nikomu nie znany, rolnik z wykształcenia,  Roman Ciepiela został po raz pierwszy prezydentem drugiego po względem wielkości miasta w Małopolsce, przypomniały o nim sobie jego byłe nauczycielki, wyrażając obawy o losy Tarnowa, jako że Romek nie wyróżniał się nigdy dobrymi wynikami w nauce.

Pewną wskazówką, dotyczącą możliwości intelektualnych Romana, była decyzja wyboru studiów na krakowskiej Akademii Rolniczej. Mimo, że Ciepiela uczył się w 70-tych latach w bardzo dobrym III Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie, którego absolwenci kończyli wówczas takie kierunki studiów, jak medycyna, matematyka, elektronika czy prawo, wybrał Akademię Rolniczą. Dużo o studencie Romku (zwłaszcza jego specjalizacji) mówi jego praca magisterska. Ciepieli nie można więc postrzegać jako orła intelektu.

Mimo, ze po 1989 Roman prezentował się jako dzielny wojownik Komitetu Obywatelskiego, nic nie wskazuje na to, by jako student angażował się w jakąś działalność antykomunistyczną.

Wychowywał się w domu szewca, który – jako tzw. „prywaciarz” – był w stanie zapewnić rodzinie dość wysoki (jak na warunki PRL-owskie) standard życia. I to chyba wywarło znaczny wpływ na postawę Romka w czasach komuny i na jego charakter (okazywał się wyjątkowym materialistą, o czym będzie jeszcze mowa później).

Zanim wszedł na lokalną scenę polityczną był szefem Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej (stąd jego późniejsza ksywa „Pszczelarz”), co jest faktem starannie pomijanym w jego oficjalnym CV  (zmarły niedawno starszy brat Romka, Ryszard  był przewodniczącym Rady Nadzorczej Tarnowskiej Spółdzielni Ogrodniczej).

Kariera tarnowskiego Dyzmy

Gdy pod koniec 1994 roku koledzy samorządowi Ciepieli, którzy tak naprawdę rządzili wówczas Tarnowem (Gwidon Wójcik, Jerzy Hebda czy Zdzisław Janik) postanowili usunąć z urzędu prezydenta miasta innego swego kolegę Mieczysława Bienia, który okazał się zbyt krnąbrny i samodzielny w swych decyzjach, przed „Pszczelarzem” Ciepielą otworzyły się szeroko drzwi kariery politycznej. Był idealnym następcą Bienia, jako wyjątkowo przeciętny, mało znaczący, posłuszny. Nadawał się na swego rodzaju „marionetkę”, wykonującą rozkazy grupy trzymającej faktyczną władzę w Tarnowie.

Z czasem „Pszczelarz” zaczął się jednak usamodzielniać i zyskiwać pewność siebie. Złośliwi mówili, iż coraz lepiej przemawiał dzięki prywatnym lekcjom, udzielanym mu przez żonę – nauczycielkę. Prezydentem był jednak marnym i to właśnie za czasów jego pierwszej kadencji (1995-1998) rozpoczął się systematyczny upadek Tarnowa. Jego prezydentura była tak słaba, że nie miał szans na reelekcję, patrz np.:

Wydawało się, że to koniec politycznej kariery Ciepieli, zwłaszcza, że ze sceny zaczął go skutecznie spychać wszechmocny wówczas Aleksander Grad. Romek jednak – choć nie błyszczy inteligencją – posiada inne bardzo pomocne w polityce cechy – jest sprytny i bezwzględny. To pozwoliło mu wkrótce zostać wicemarszałkiem województwa małopolskiego. Jednak także i na tym stanowisku się nie sprawdził. Nawet na swoim terenie  nie był w stanie doprowadzić do remontu najgorszej w tej części Europy,  wojewódzkiej drogi z Lisiej Góry w stronę Mielca,  patrz tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=Nm3ty1Q2tjY

Dlaczego Ciepiela wygrał wybory w 2014 i 2018?

W jednym z sondaży przeprowadzonych w Polsce kilkanaście lat temu, w którym pytano, kto jest najwybitniejszym Polakiem XX. wieku, nie wygrał ani św. Jan Paweł II, ani Piłsudski, lecz … Edward Gierek. Niedawno w tarnowskim okręgu wyborczym do Sejmu wybrano 23-letniego magazyniera spod Wieliczki, mimo, że był „ukryty” w środku listy wyborczej i nie wydrukował ani jednej ulotki, ani jednego plakatu, tylko dlatego, że nazywał się Ziobro (nawiasem mówiąc nie jest krewnym „tego” Ziobry).

Wyborcy mają krótka pamięć i bardzo często rozumują w sposób irracjonalny. Także kilkanaście lat temu jeden z wyborców tarnowskich przyznał, że głosował na pewnego  kandydata na prezydenta miasta, gdyż ten „ładnie śpiewał godzinki”.

Po kilku latach nieobecności Ciepieli w Tarnowie, mieszkańcom wydało się, że wicemarszałek województwa, rzekomo „nowy, rozsądny” człowiek będzie dobrym włodarzem.

Ciepiela, choć nie był także i w latach 2014-2018 dobrym prezydentem, miał świetne alibi, które tarnowianie przyjęli jako faktyczną przyczynę dalszego upadku swego miasta. Roman  mógł bowiem ogłosić, że nie może nic zrobić, gdyż przeszkadza mu niekonstruktywna większość, jaką miało PiS w Radzie Miejskiej. Poniekąd miał racje, gdyż radni Prawa i Sprawiedliwości sprawiali wrażenie rzeczywiście mało konstruktywnej opozycji, która cały czas próbuje prezydentowi podkładać nogę.

Jako że sytuację tę dość precyzyjnie i szyderczo opisywał wówczas miesięcznik „Zjednoczeni dla Tarnowa”, który docierał regularnie do skrzynek pocztowych wszystkich tarnowian, było wysoce prawdopodobne, że PiS przegra kolejne wybory, tym bardziej, iż pierwotny kandydat na prezydenta tej partii – Janusz Gładysz nieoczekiwanie zrezygnował z kandydowania i PiS był zmuszony wystawić w ostatniej chwili Kazimierza Koprowskiego, który już raz przegrał z Ciepielą.

Okoliczności były więc bardzo korzystne dla „Pszczelarza” i bez trudu został po raz kolejny – na nieszczęście Tarnowa, jak się później okazało – prezydentem miasta.

Czy dżuma jest mniej szkodliwa od cholery?

Wielu wyborców głosowało na Ciepielę, wybierając mniejsze zło, czyli uznając, że dżuma jest mniejszym złem niż cholera. Ciepiela miał i tym razem sporo szczęścia.

Była także grupa ludzi, którzy kierowali się jeszcze czymś innym, popierając w 2018 Ciepielę. Liczyli na to, że jeśli w Radzie Miejskiej większość stanowić będą rozsądni ludzie, to nie tylko powstrzymają Ciepielę przed popełnianiem błędów, ale – zgodnie zresztą z Ustawą o samorządzie gminnym – wyznaczać będą właściwy kierunek działania tarnowskiego samorządu, który będzie sprzyjał rozwojowi miasta. Mówiąc w skrócie, będą skutecznie trzymać „Pszczelarza” za gardło.

Okazało się jednak szybko, że w Radzie Miejskiej nie ma woli trzymania za gardło Ciepieli i ten może robić co chce, pogrążając miasto w chaosie. Znaczący radni Platformy Obywatelskiej są tak bardzo uzależnieni od prezydenta, iż nie odważają się go krytykować.

Szef klubu KO Zbigniew Kajpus jest dyrektorem w komunalnej spółce MPK, inny radny Marian Wardzała jest ojcem Roberta (szefa tarnowskiej PO) – prezesa Tarnowskiego Klastera Przemysłowego. Klub Nasze Miasto Tarnów stracił najlepszego radnego Tomasza Olszówkę, który widząc tarnowską katastrofę samorządową, zdezerterował, oddając mandat radnego. Radni PiS są zainteresowani zajmowaniem stanowisk albo prezesów w państwowych instytucjach, albo wojewodów czy posłów etc, a nie punktowaniem Ciepieli.

Pewnym kuriozum jest, że wniosek o obniżenie wynagrodzenia prezydenta Ciepieli podpisało tylko dwóch radnych – niezależny Marek Ciesielczyk i radny PiS Dawid Solak. Pozostali radni uznali, że Ciepieli należy się najwyższe możliwe wynagrodzenie! Mimo, że najwierniejszy pretorianin Ciepieli – przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kwaśny – obnosi się ze znajomością z Janem Hartmanem, znanym z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat kazirodztwa, radni PiS – choć wiedzą, że w Radzie jest większość, która mogłaby odwołać sojusznika Ciepieli – nie chcą złożyć wniosku o odwołanie Kwaśnego. Nikt nie wie dlaczego? 

Choć Ciepiela nie uzyskał trzy razy z rzędu wotum zaufania w tej kadencji, radni PiS nie chcą także skorzystać z przysługującego im ustawowo prawa do złożenia wniosku o przeprowadzenie w Tarnowie referendum w sprawie odwołania Ciepieli przed upływem kadencji. Ostatnio za wotum zaufania głosowało tylko 7 (na 25!) radnych: Kwaśny, Żmuda (Nasze Miasto Tarnów), Stepek, Janas (Nowoczesna), Kajpus, Światłowski, Wardzała (PO).

Dlatego niedawno grupa mieszkańców Tarnowa postanowiła doprowadzić do takiego referendum, zbierając podpisy wśród tarnowian, patrz:

https://www.tarnowska.tv/wiadomosci/10056,czy-dojdzie-w-tarnowie-do-referendum-radny-ciesielczyk-chce-odwolac-prezydenta-miasta

Nie można wykluczyć, iż referendum to dotyczyć będzie nie tylko odwołania prezydenta Ciepieli, ale także całej Rady Miejskiej w Tarnowie, gdyż radni poprzez swoją impotencję są współodpowiedzialni za działania Ciepieli, prowadzące Tarnów do upadku.

 

Dlaczego Ciepiela jest najgorszym w historii Tarnowa prezydentem?

Przeprowadzone niedawno przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie badania wykazały, iż na liście rankingowej 66 miast polskich na prawach powiatu Tarnów zajmuje dopiero 60. Pozycję. Pod uwagę naukowcy z UE brali nie tylko wskaźniki czysto ekonomiczne, ale także społeczne. Tak niska pozycja Tarnowa dowodzi precyzyjnie, iż miasto jest fatalnie zarządzane.

Wśród ok. pół tysiąca zatrudnionych przez Ciepielę pracowników w Urzędzie Miasta co dziesiąty to dyrektor lub wicedyrektor z astronomiczną – jak na tarnowskie warunki – pensją. Czy ktoś słyszał o armii, w której co dziesiąty żołnierz to generał? By pokryć potężne wydatki na biurokrację, Ciepiela systematycznie próbuje namawiać radnych do podwyżek miejskich opłat.

Zadłużenie miasta jest już tak duże, iż na każdego mieszkańca (włącznie z noworodkami) przypada ok. 5.000 zł do spłacenia.

Ciepiela uczynił z urzędu miasta i spółek komunalnych swego rodzaju partyjno-towarzyskie ranczo. Szefem jednego z wydziałów UM uczynił prominentnego działacza Platformy Obywatelskiej, prezesem Klastera jest szef tarnowskiej PO, równocześnie prezesem dwóch spółek miejskich (z podwójną pensją) jest były poseł PO, inny działacz PO został prezesem MZB (przez pewien czas był równocześnie prezesem MPEC). Niedługo zostanie opublikowana książka telefoniczna pracowników Urzędu Miasta w porządku alfabetycznym. Mieszkańcy Tarnowa będą mogli zobaczyć, ile nazwisk się powtarza. Ile zarabiają notable miejscy, można zobaczyć tutaj:

https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/marek-ciesielczyk/czy-zarabiasz-tyle-co-ci-urzednicy-w-tarnowie-0

Coraz mniejsze jest grono osób, które są w stanie zaakceptować irracjonalny Ciepielowy sposób zarządzania miastem. Ze stanowisk prezesów miejskich spółek zrezygnowali lub zostali – w praktyce – zmuszeni do rezygnacji np. kolejny szef Zespołu Przychodni Specjalistycznych przy ul. Curie-Skłodowskiej, MPEC czy MPK.

Niedawno doszło do bardzo ciekawej wymiany „zawodników”. W  Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów w Ostrowcu Świętokrzyskim w organie nadzorczym zasiadł sam  Roman Ciepiela, zaś w tarnowskim MPEC do Rady Nadzorczej powołany został prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego, Jarosław Górczyński. Łączy ich słabość do PO (sic!). Grunt to rodzinka…..polityczna.

Gdyby ktoś spytał, co jest największą wadą Ciepieli, na pewno należałoby odpowiedzieć – brak dialogu, brak konsultacji oraz równoczesny brak pomysłów na rozwój miasta. Gdy Ciepiela uciekał z Platformy Obywatelskiej, nie powiadomił o tym nawet najbliższych współpracowników z PO! Ludwik XIV zwykł mawiać „Państwo to ja”, Roman „Pszczelarz” Ciepiela w każdym swym ruchu zdaje się przekonywać „Tarnów to ja” lub „Samorząd to ja”.

Więcej na temat niekompetencji Romana Ciepieli można przeczytać tutaj:

www.ZjednoczeniDlaTarnowa.pl

Roman Ciepiela choć osiągnął już wiek emerytalny, przeszedł dwa udary i covid, jak widać szuka dodatkowych źródeł dochodu. Być może wynika to ze wspomnianego na wstępie, wyniesionego być może z domu (?) stosunku do dóbr materialnych?

Dlatego zapewne Ciepiela przygotowuje już teraz grunt do tego, by jego dochody nie zmalały po roku 2023, to jest po wyborach samorządowych (które mogą zostać przesunięte na wiosnę roku 2024?).

„Pszczelarz” doskonale zdaje sobie sprawę, iż jego notowania w Platformie Obywatelskiej znacznie spadły po tym,  jak uciekł z PO bezpośrednio po porażce wyborczej tej partii. Dlatego zapewne próbuje teraz zaprzyjaźnić się z Trzaskowskim, a ostatnio nawet z Hołownią, licząc na to być może, iż ci wymuszą na PO nominacje Ciepieli na kandydata na prezydenta Tarnowa w kolejnych wyborach, gdy dojdzie do stworzenia dużej koalicji, a sama tarnowska PO nie będzie miała żadnego dobrego kandydata?

Również z powodu takiego zagrożenia dla Tarnowa, należy obnażać niekompetencję Ciepieli jako prezydenta i spróbować go odwołać jeszcze przed upływem tej kadencji w drodze referendum.

Marek Ciesielczyk

Autor jest doktorem politologii Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium, wykładowcą politologii University of Illinois w Chicago, pracownikiem naukowym Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, radnym Rady Miejskiej w Tarnowie jest już piąta kadencję 

Kontakt: dr.ciesielczyk@gmail.com   ,   tel. 601 255 849     

Tarnów, 11 września 2021

Czy najgorszy w historii Tarnowa prezydent Roman Ciepiela zostanie odwołany w drodze referendum?

Wszystko wskazuje na to, że po Łodzi, kolejnym polskim miastem, w którym mieszkańcy (a nie partie polityczne) spróbują zorganizować referendum w sprawie odwołania włodarza, będzie 100-tysięczny Tarnów w Małopolsce.
 
 
 
Jeden z tarnowskich radnych, Marek Ciesielczyk, który jest równocześnie Przewodniczącym Antypartii, ogłosił, iż w przyszłym tygodniu zaczyna się tworzyć Tarnowski Komitet Referendalny, który rozpocznie akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania – jak twierdzi Ciesielczyk – “najgorszego w historii miasta prezydenta” – Romana Ciepieli. Referendum zaplanowano na marzec-kwiecień przyszłego roku ze względu na niepewną sytuację, związaną z ewentualnymi obostrzeniami jesienią tego roku.
 
Argumenty przemawiające za słusznością tej akcji zaprezentowane zostały na portalu
 
Poniżej link do wywiadu z dr. Markiem Ciesielczykiem w lokalnym portalu “Kurier Tarnowski” –  “Radny Ciesielczyk miażdży prezydenta Ciepielę”.
 
W wywiadzie radny porusza m.in. takie tematy, jak:
– czy owca byłaby lepszym prezydentem?
– czym się różnią małpy od ludzi?
– dlaczego w Tarnowie nie ma PiS-u?
– dlaczego opłaca się zaprzyjaźnić z żoną prezydenta?
– czy Ciepiela stworzył swój “Caritas” dla kolegów z PO?
– kto wygra wybory za dwa lata?
 
Patrz:

Astronomiczne podwyżki wynagrodzenia posłów i ministrów to w tej chwili policzek dla Polaków – uważa Antypartia


Parlamentarzysta powinien otrzymywać średnią krajową

 

Antypartia (www.antypartia.org) stanowczo protestuje przeciwko wprowadzonym wczoraj podstępnie (tylnymi drzwiami), bo poprzez rozporządzenie Prezydenta Andrzeja Dudy, a nie stosowną ustawę sejmową, podwyżkom dla polityków.

Jak przyznał sam szef klubu parlamentarnego PiS, Ryszard Terlecki, zdecydowano się na ten krok właśnie teraz, w czasie wakacji i w takiej właśnie prezydenckiej, a nie sejmowej formie, by zminimalizować zainteresowanie społeczne i krytykę tej decyzji, co jest dodatkowym powodem naszego oburzenia.

Rządzący nie mają odwagi, by z podniesioną przyłbicą zakomunikować obywatelom o wielotysięcznych podwyżkach dla członków nowej nomenklatury. Pamiętać musimy, iż pod względem wynagrodzenia netto Polacy wyprzedzają po 30 latach przemian zaledwie 5 państw europejskich (np. Bułgarię czy Rumunię)!

Dotychczas wynagrodzenie wiceministrów wynosiło nieco ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie, zaś posłów i senatorów –  nieco ponad 8 tysięcy złotych. Formalnie wskutek wydania rozporządzenia Prezydenta RP wczoraj, a faktycznie w wyniku decyzji partii rządzącej PiS, wiceministrowie ci będą teraz zarabiać miesięcznie o 6 tysięcy złotych więcej niż dotychczas – czyli 16 tysięcy złotych, zaś parlamentarzyści – o prawie 5 tysięcy złotych więcej – czyli miesięcznie 13 tysięcy złotych. Poza tym wzrosną parlamentarne diety o kolejne 1,5 tysiąca złotych, a więc poseł i senator zamiast dotychczasowych 2,5 tysiąca złotych otrzymywać będzie dodatkowo dietę w wysokości ok. 4 tysięcy złotych.

Oznacza to, że parlamentarzyści otrzymywać będą w sumie ok. 17 tysięcy złotych miesięcznie. W wyniku rozporządzenia prezydenta Dudy marszałkowie Sejmu i Senatu będą teraz otrzymywać miesięcznie aż o 9 tysięcy złotych więcej!

Podatnicy polscy – tylko na utrzymanie parlamentarzystów – płacić teraz będą zatem rocznie o 30 milionów złotych więcej niż dotychczas.

Jak się dowiadujemy, wzrost wynagrodzeń parlamentarzystów miał obiecać już w połowie czerwca sam Jarosław Kaczyński na zamkniętym posiedzeniu klubu PiS w Przysusze.

Antypartia – zgodnie z Ustawą z dnia 24 czerwca 1999 r. o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli (Dz.U. z 2018 r. poz. 2120) – stworzy wkrótce komitet inicjatywy ustawodawczej, by wystąpić z obywatelską inicjatywą ustawodawczą i wnieść stosowny projekt takiej ustawy do Sejmu, uzależniającej wynagrodzenie parlamentarzystów od średniego wynagrodzenia w Polsce, które dziś wynosi ok. 5 tysięcy złotych.

Jeśli w Sejmie znajdzie się grupa uczciwych i odważnych posłów, apelujemy, by już teraz złożyła ona projekt ustawy, który obniży wynagrodzenie parlamentarzystów z obecnych 13 tysięcy złotych do średniej krajowej, tj. do 5 tysięcy złotych, by wiedzieli oni, jak faktycznie żyje się w Polsce w tej chwili.

Antypartia  – tel. 601 255 849

31 lipca 2021

Wariograf dla posłów, sędziów i prokuratorów 

Antypartia rozważa przyjęcie do swego programu wyborczego obowiązkowych testów na prawdomówność dla kandydatów do parlamentu, sądu i prokuratury

 

Na spotkaniu Antypartii w Toruniu 24 lipca 2021 grupa działaczy Ruchu Kontroli Wyborów zaproponowała, by wprowadzić do jej programu nałożenie na wszystkich kandydatów do parlamentu oraz na sędziów i prokuratorów obowiązku poddania się wariograficznym badaniom na prawdomówność.

Działacze ci skierowali już rok temu do Prezydenta RP, Andrzeja Dudy, petycję, w której czytamy m.in.:

„ Stowarzyszenie RKW – Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy, mając na względzie dotychczasową całkowitą klęskę tzw. walki z korupcją wśród sprawujących władzę, występuje z odezwą wzywającą do wprowadzenia ustawowej, obowiązkowej zasady weryfikacji wariograficznej osób kandydujących i pełniących wysokie stanowiska w Polsce….

Docelowo badaniu podlegaliby wszyscy piastujący publiczne stanowiska: prezydenta RP, premiera, ministrów, posłów, senatorów, prezydentów czy burmistrzów miast, prezesów spółek skarbu państwa, pracowników urzędów skarbowych, władz lokalnych itp….

Koszt jednego badania to tylko ok. 100 zł. Proponujemy, by w pierwszej kolejności, zanim powstanie ustawa antykorupcyjna, zastosować taką weryfikację antykorupcyjną wobec wszystkich polskich sędziów…. W takim badaniu powinno być weryfikowane oświadczenie sędziowskie mówiące o tym, iż:

– nie są oni i nigdy nie byli tajnymi i świadomymi agentami obcych czy rodzimych służb,

– jako sędziowie nigdy nie otrzymywali jakichkolwiek korzyści za podjęcie jakiejś decyzji,

– nie są i nie byli szantażowani,

– nie są osobami uzależnionymi od alkoholu czy narkotyków,

– nie są osobami w jakikolwiek sposób powiązani i nie utrzymują kontaktów ze światem przestępczym, mafijnym czy masońskim itp….

Gdyby wprowadzono obowiązkowy i sprawny system kontroli uczciwości, jakim jest badanie na wariografie, wówczas wcześniej wiedzielibyśmy, kto z nich kłamie. Ustawa zawierałaby odpowiednie zapisy prawne umożliwiające natychmiastowe odsunięcie ze stanowisk wszystkich nieuczciwych i skorumpowanych ludzi….

Skoro istnieje wiarygodna i niedroga możliwość skutecznej kontroli, znana od lat i udoskonalona, to należy po prostu z niej skorzystać, aby skończyć z udawaniem, że państwo walczy z korupcją…..

W polskich sądach wyniki badań na wariografie są brane pod uwagę, jeśli są jednym z różnych dowodów i są dobrowolne… (art.192a kpk)…. Badanie na certyfikowanym, nowoczesnym wariografie jest wiarygodne dla ponad 98,5% badanych. Istnieje statystyczna grupa osób do 1,5% badanych, których nie powinno się badać, gdyż wyniki będą wykluczać odczytywaną logiczność emocjonalną ze względu na przyjmowane przez nich lekarstwa. To chyba jedyny ujemny, ale niewielki koszt społeczny proponowanego wariograficznego systemu kontroli.

Uważamy, że konieczne jest wprowadzenie ustawy regulującej zagadnienie walki z korupcją przy pomocy badań wariograficznych, która powinna wziąć pod uwagę m.in.:

– Określenie podmiotu do przeprowadzenia weryfikacji, tak aby był on w pełni wiarygodny, odporny na korupcję i transparentny (obecne firmy / instytuty raczej się do tego nie nadają).

– Natychmiastową utratę stanowisk i dożywotni zakaz piastowania funkcji państwowych przez osoby, którym wykazano kłamstwo lub celowe zamazywanie obrazu badania na wariografie.

– Wykluczenie możliwości kandydowania na określone stanowiska publiczne i państwowe osób, które nie poddadzą się badaniom lub nie mogą się poddać badaniom na wiarygodność.

– Opracowanie systemu badań wariograficznych i kontroli ich wiarygodności (w tym kontroli społecznej) tak, by nie było najmniejszych możliwości ich fałszowania.

– Ustalenie zakresu i częstotliwości badań oraz wskazanie środków na ich finansowanie….”

Wprowadzenie do programu wyborczego Antypartii zaproponowanego przez RKW rozwiązania byłoby dobrym uzupełnieniem już istniejących w nim punktów, tj. obowiązku składania przez kandydatów Antypartii do parlamentu i rad gmin przyrzeczenia publicznego według art. 919 kodeksu cywilnego, które zmusiłoby przyszłego posła czy radnego do wypłacenia każdemu wyborcy w danym okręgu 1.000 zł w przypadku, gdyby nie zagłosował on za tym, co obiecał w kampanii przedwyborczej czy też innej propozycji Antypartii, by można było w czasie kadencji odwołać nieuczciwego posła w drodze referendum.

Patrz także:

https://youtu.be/Qm5RTh1SMBw

 

Marek Ciesielczyk – Krzysztof Hollender – 2:0 – Ponowna przegrana w sądzie b. „etatowego” pełnomocnika wyborczego

Dzisiaj, 22 czerwca 2021 roku b. reprezentant / pełnomocnik m.in. ruchu Kukiza czy Bezpartyjnych Samorządowców w Małopolsce, Krzysztof Hollender (używający wcześniej nazwiska Holender)  z Gorlic przegrał po raz kolejny sprawę, tym razem przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu, który uznał, iż Marek Ciesielczyk nie naruszył jego dóbr osobistych, publikując dokumenty z IPN na temat kontaktów Hollendera (Holendera) z SB w czasach PRL oraz treść oskarżeń, które skierował wobec pełnomocnika Bezpartyjnych Samorządowców prokurator IPN, a także terść wyroków sądowych w sprawie lustracyjnej Hollendera, którego SB zarejestrowała jako KO „Lotnik” (patrz sygnatura akt i dzisiejszy wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu nr I C 842 / 20).

Marek Jurek, Krzysztof Hollender i Paweł Kukiz, fot. FB

Krzysztof Hollender (wcześniej Holender) z Gorlic zawsze starał się pozować na wielkiego, prawicowego, antysystemowego patriotę. Gdy zaczęła działać Prawica Rzeczypospolitej, był jednym z istotnych jej działaczy. Gdy powstał ruch Kukiza stał się jego „mężem zaufania”. Gdy w wyborach do PE wzięła udział Polska Fair Play Gwiazdowskiego był w gronie jego  współpracowników. W lecie 2019 przedstawiał się jako „pełnomocnik Bezpartyjnych Samorządowców na Małopolskę”.

Wówczas dokumenty z IPN na temat Hollendera oraz akta z jego sprawy lustracyjnej  opublikował niżej podpisany, patrz np. artykuły:

Krzysztof Hollender vel Holender – zarejestrowany przez SB jako KO „LOTNIK”, dziś pełnomocnik „Bezpartyjnych Samorządowców”

 

oraz:

https://marekciesielczyk.neon24.pl/post/149907,czy-mozna-bylo-byc-wspolpracownikiem-sb-na-80

Hollender najpierw skierował pozew przeciw autorowi tych tekstów do Sądu Okręgowego w Tarnowie, a gdy ten umorzył sprawę, Hollender ponowił próbę –  tym razem oskarżył autora artykułów o naruszenie dóbr osobistych przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu, licząc zapewne na jego większą przychylność.

Okazało się jednak, iż także sąd nowosądecki uznał, iż Marek Ciesielczyk miał prawo – jako politolog i historyk – ujawnić dokumenty z IPN, obrazujące kontakty Hollendera z SB w czasach PRL oraz opublikować treść zarzutów prokuratora IPN i wyroki sądów w tej sprawie lustracyjnej (patrz wyrok z 22 czerwca 2021, sygn. akt I C 842 / 20).

Sąd uznał, iż Hollender jako osoba publiczna, pełnomocnik licznych komitetów wyborczych (ostatnio Kukiza i Bezpartyjnych Samorządowców0 oraz kandydat w wyborach, musi się liczyć z krytyką i ujawnianiem jego działań z przeszłości.

Krzysztof Hollender zapowiada teraz, iż ponownie będzie pełnomocnikiem wyborczym Bezpartyjnych Samorządowców w Małopolsce.