Podstawa prawna

Berecka Barbara

Barbara Berecka

„ORGANY WŁADZY PUBLICZNEJ DZIAŁAJĄ NA PODSTAWIE I W GRANICACH PRAWA”

Dość powszechnie rozpowszechniony jest pogląd, że z punktu widzenia prawa wszystko to, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jeżeli takiemu stanowisku przyjrzymy się z punktu widzenia prawa, to okaże się, iż stanowisko jest uzasadnione, ale tylko w przypadku zwykłych obywateli i ich firm w stosunkach cywilno – prawnych. My możemy robić wszystko, czego nam prawo nie zabrania. Funkcjonariusze publiczni nie mogą działać samowolnie, muszą pracować na podstawie i w granicach prawa zgodnie z wymogami artykułu 7 Konstytucji. 

Zgodnie z art. 84. Konstytucji ”Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej”. Skoro każdy, to logicznym jest, że funkcjonariusze publiczni w tym urzędnicy, policjanci, prokuratorzy, komornicy, sędziowie itd. również zobowiązani są do przestrzegania prawa. Bardzo
często do przesady mówi się o niezawisłości sędziowskiej, kompletnie pomijając odpowiedzialność sędziów za niedopełnianie obowiązków lub przekraczanie uprawnień, naruszanie prawa.
Przestępstwo jest przecież naruszaniem prawa, w tym ustaw.

Żeby było ciekawej w polskiej jakże chorej rzeczywistości, to Konstytucja w artykule 178. 1 rozstrzyga: „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji
oraz ustawom”. Przy każdej okazji, gdy zwraca się uwagę na nieprawidłowości w pracy sędziów, przeróżni funkcjonariusze publiczni, w tym między innymi prezesi sądów, Rzecznik Praw Obywatelskich, prokuratorzy i inne osoby natychmiast bronią sędziów poprzez niezawisłość, której przecież nie można mylić z przyzwoleniem do przestępczej działalności.
A my wróćmy na chwilę jeszcze do zacytowanego wyżej fragmentu ustawy zasadniczej (nadrzędnej wobec innego prawa), gdzie w tym samym zdaniu niezawisłość sędziowska umieszczona jest na identycznej pozycji, ma takie samo znaczenie prawne, jak podleganie sędziów Konstytucji i ustawom. Tylko niestety druga część zdania dotycząca podlegania sędziów Konstytucji i ustawom jest od lat konsekwentnie pomijana, zamilczana, lekceważona przez funkcjonariuszy publicznych.

To jest przykład niedopuszczalnego, wybiórczego stosowania prawa, gdzie wszyscy którzy powinni dbać o wyciąganie konsekwencji wobec sędziów nieprawidłowo wykonujących swoje obowiązki, lekceważących ustawy, by zabezpieczać prawa zwykłych obywateli, udają, że nie ma prawa, które jednoznacznie rozstrzyga, że sędziowie podlegają ustawom. Kilkanaście dni temu sędzia Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w uzasadnieniu do postanowienia napisała, że terminy zawarte w ustawach „są bowiem terminami instrukcyjnymi skierowanymi do sądu”.

Nawet nie wiem, co robić, jak czytam takie bzdury. Płakać czy się śmiać, a śmiech będzie przez ogromne łzy. O szacunku do ludzi i prawa trudno nawet pisać. Pani sędzi wydaje się, że obywatele uczestniczący w postępowaniach nie są obeznani z prawem, nie rozumieją czytanych tekstów? A może pani sędzia jest niedouczona lub nie potrafi czytać tekstów ze zrozumieniem , w tym Konstytucji? To jest oczywiście taki pierwszy z brzegu przykład, których wręcz są w Polsce miliony. Terminy dla obywateli są zawite i nie można ich przekraczać, a terminy wyznaczające czas rozstrzygania spraw przez sędziów instrukcyjne? Tylko pani sędzia niestety nie podała podstawy prawnej dla swojej radosnej twórczości, a z Konstytucji wynika jednoznacznie, że sędziowie podlegają Konstytucji i ustawom.

Zgodnie z prawem funkcjonariusze publiczni, w tym sędziowie powinni pracować na rzecz podnoszenia kultury prawnej. Teoretycznie i z punktu widzenia prawa patrząc oczywiście. Praktyka zaś rządzi się swoimi prawami, a raczej notorycznym naruszaniem prawa przez sporą część funkcjonariuszy publicznych, którzy są równiejsi od zwykłych obywateli wbrew wymogom Konstytucji, która w artykule 32 rozstrzyga:
„1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym
z jakiejkolwiek przyczyny”.
Według mnie przekładając na język praktyki zapisy ustaw znaczy, że jeżeli ja mam na dokonanie dowolnej czynności prawnej 7 dni, to muszę się do wymogu prawa dostosować, bo jak tego nie zrobię, to mi na przykład w sądzie nie uwzględnią żądania z powodu przekroczenia terminu. Z prawa wynika, że identycznie jest z sędziami. Jeżeli mają na dokonanie czynności 7 dni z możliwością wydłużenia do 30 dni, gdy pojawiają się jakieś trudności, to znaczy, że najpóźniej 30 dnia upływu terminu sędziowie muszą dokonać czynności, by nie został im postawiony zarzut niedopełnienia obowiązków, niedotrzymania terminu.

Słuchajcie, niestety wiem, jak jest. Nie interesują mnie jednak żadne tłumaczenia i proponuję byście Wy również przyjęli identyczne postawy. Tak jak obywatele nie tłumaczą się, tylko spełniają nałożone przez prawo wymogi formalno – prawne, tak samo ze swoich obowiązków muszą wywiązywać się funkcjonariusze publiczni, w tym sędziowie, którym nawet powinno być wolno mniej, którzy powinni być wzorami do naśladowania.

To niestety sposób świadczenia pracy przez część sędziów powoduje, że jak powiedział jeden z podsłuchanych ministrów: polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. Bo tylko w teoretycznym państwie, gdzie ludziom władzy wolno więcej, gdy część z nich nie posiada nawet minimum kompetencji merytorycznych i moralnych do zajmowania stanowisk w sferze publicznej, może panować taka pogarda funkcjonariuszy publicznych, czytaj naszych sług wobec obywateli, czytaj pracodawców tych, którzy nami gardzą.

Analiza obowiązującego prawa wskazuje, że prawo mocno ogranicza i dyscyplinuje ludzi reprezentujących władzę, oczywiście w ujęciu teoretycznym, bo w praktyce ze stosowaniem
i wykonywaniem prawa w sferze na styku z przedstawicielami samorządów, struktur państwa
i instytucji publicznych, sytuacja jest dramatyczna dla zwykłych, nieustosunkowanych obywateli.
Tylko w teoretycznym państwie, gdzie często sędziowie nie wykonują swoich obowiązków może trwać od lat proces wyniszczania ludzi, całych polskich rodzin i firm.

Ja mam swój ulubiony artykuł Konstytucji: 7. „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Na podjęcie jakiejkolwiek czynności przez urzędnika, prokuratora, komornika czy sędziego wyraźnie musi zezwalać prawo, które powinno być wskazywane w decyzjach, postanowieniach, orzeczeniach itp. Oni nie mogą korzystać z tak szerokiej wolności jak zwykli obywatele. Ludziom reprezentującym organy władzy publicznej niezbędne są przepisy prawa, aby mogli podjąć czynności. Działania funkcjonariuszy publicznych bez podstawy prawnej naruszają Konstytucję, są przestępstwem, powinny być ścigane przez odpowiednie służby zgodnie z artykułem 231 kodeksu karnego.

Obawiam się, że do świadomości zbyt wielu osób nie dociera, iż w przypadku podjęcia jakichkolwiek czynności wobec nich przez ludzi reprezentujących państwo, zawsze mają prawo żądać podstawy prawnej do wykonywanych czynności. Część osób niestety nadal nie potrafi wymagać od swoich służących lub zwyczajnie boi się. To, że funkcjonariusze publiczni mają nam służyć i to nie jest żadna łaska, uważam, że trzeba powtarzać systematycznie. To my jesteśmy ich pracodawcami, a swoich chlebodawców i pracę powinno się szanować.

Przy omawianiu tematu działania organów władzy publicznej, trzeba koniecznie sięgnąć do kodeksu postępowania administracyjnego. Z art. 5. punkt 3 wynika, że przez organy administracji publicznej – rozumie się między innymi centralne organy administracji rządowej, wojewodów, organy jednostek samorządu terytorialnego.

Zaś zgodnie z art. 6. Kodeksu postępowania administracyjnego ” Organy administracji publicznej działają na podstawie przepisów prawa”. Te zapisy prawa są również jednoznaczne. Tylko trzeba zacząć je stosować na skalę masową.

Po przedstawieniu argumentów w postaci wybranych artykułów Konstytucji i kodeksu postępowania administracyjnego, wątpliwości nie może budzić twierdzenie, że funkcjonariusze publiczni reprezentujący organy władzy publicznej, zobowiązani są działać na podstawie przepisów prawa. W Polsce prawo musi wyraźnie zezwalać na podjęcie czynności przez przedstawicieli organów władzy i instytucji publicznych. To tyle mówi teoria.

Niestety mamy ogromny problem ze stosowaniem i wykonywaniem prawa, z praktyczny brakiem odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za sposoby świadczenia pracy.
By państwo istniało praktycznie a nie tylko teoretycznie, konieczne jest stosowanie, wykonywanie prawa, konieczne jest egzekwowanie odpowiedzialności nie tylko od zwykłych obywateli, ale i od funkcjonariuszy publicznych. (…)